To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

event czasoprzestrzenny - Ulica - pościg za Timem

Marian Cook - 2018-09-23, 12:44

I wybitny humor Mariana poszedł się kochać. Teraz ma tylko dobry. W każdym razie, gdy już dotarł na miejsce, zanim przystąpił do działania, schował się za węgłem. Strzały.
CHOLERA JASNA, LUDZIOM SI? POMAGA A NIE STRZELA- pomyślał.
Wybiegł jak poparzony po strzale Magnusa ze swoją patelnią w ręku. Nie zwracał się tylko do tego, który strzelał w obiekt ich pogoni. Nienawidził broni palnej, ale był zadowolony wciąż, że oboje strzelali w nogi, tylko po to, aby unieruchomić przeciwnika. Chociaż to i tak nie oznacza, że nic im się nie stanie. Strzał w nogę może zakończyć się kalectwem do końca życia. Ale już za późno, aby coś na to poradzić, ponieważ sam nie znajdował się w bezpiecznej sytuacji.
Dalej, Marian, ruszając i biegnąc z całych sił, starał się przywalić Brianowi w potylice czy inną cześć głowy z całych sił, aby ten stracił przytomność. Oczywiście chciał tylko, aby stracił przytomność, jednak w przypływie adrenaliny i strachu, że jeśli mu się nie uda, to prawdopodobnie zostanie postrzelony, użył całej swojej chwilowej siły. Ale nie było czasu, aby myśleć. Poza tym, jego myśli i tak były zwiniętym kłębkiem, nie wiedział co robić. Tak bardzo nienawidził sytuacji, gdzie trzeba decydować o ludziach. Tak bardzo nie chciał, aby ktokolwiek ucierpiał. Niestety na to już zdecydowanie za późno.

Mistrz Gry - 2018-09-24, 21:22

Obiekt 0091 przystanął przed zamurowaną ścianą tuż przed nim, dłońmi pocierając po kamiennych cegłach, raniąc swoją skórę, tak desperacko poszukując wyjścia czy przejścia. Oh, że też instynkt tak bardzo go zawiódł! Na dźwięk wystrzału niemal natychmiast się skulił, speszony, płacząc i chowając głowę między swoimi kolanami. Bo gdy o nich mowa - pozostały one całe, w przeciwieństwie do dłoni Kerseya - po wycelowaniu i wciśnięciu spustu, coś poszło zdecydowanie nie tak, gdyż pocisk zatrzymał się w krótkim tunelu lufy, prowadząc do wybuchu broni w ręce mężczyzny. Powstałe poparzenie jak i rany od pękającej, rozgrzanej broni, z całą pewnością dawały mu się we znaki bardziej, niż wcześniej nerka i głowa razem wzięte... Całe szczęście, Vulcano dzisiaj też nie mógł pochwalić się zbyt dobrym celem - kula przez niego wystrzelona, minęła o dobre dwa metry członka DOGS, wbijając się w jedną z cegieł za głową biednego Tima, który skulił się jeszcze mocniej i zaczął szlochać, błagając o litość.
W tym jednak obliczu Marian nie mógł odmówić sobie heroizmu, wciąż lgnąc do przodu, z dumnie dzierżoną patelnią w dłoni. Już tylko centymetry dzielą go od obolałego członka szwadronów - czy jednak cios takim narzędziem wystarczy, by pozbawić świadomości wyszkolonego żołnierza?
___________________________________________

Techniczne:
- Czas na reakcję: 72h [27 września, do godz. 22,00]. Odpowiedź MG pojawi się w ciągu max. 24h od zakończenia tego czasu (choć jest możliwy szybszy odpis w wypadku szybszej reakcji wszystkich postaci).
- Nie wykonano rzutu na powodzenie ataku Mariana - Brian ma szansę na obronę, ze względu na konieczność dobiegnięcia Cooka do Kerseya. Rzut zostanie wykonany na poście członka szwadronów, by nie blokować kolejnych akcji członka bractwa.

Brian Kersey - 2018-09-24, 22:20

Nie tego się spodziewał. Broń którą użył by unieruchomić uciekającego mutanta, eksplodowała mu normalnie w lewej dłoni. Automatycznie, odwrócił głowę, jakby chciał uniknąć kawałków mogących poranić jego skórę. Nie było jednak dobrze z jego dłonią, która bolała niemiłosiernie, że aż przeklął.
- Cholera...
Bardziej do siebie. Nie dość że była zakrwawiona, to drobne elementy mogły w niej utkwić. Odruchowo złapał się za przedramię, lecz nie poruszał "uszkodzoną dłonią". Wystrzał kolejny, odwrócił jego uwagę w stronę chłopaka w niego mierzącego. Z kolei bieg następnego, skierował spojrzenie na jego stronę. Gdy miało nastąpić uderzenie, Brian postanowił szybko odskoczyć na bok, aby uniknąć zetknięcia się z... patelnią. Jeszcze tu brakowało kucharza na pościgu za mutantem. Jednego zdołał się zorientować, że ten uciekinier może mieć wsparcie. Skoro celowano do niego, na pewno broniono Vellera. Brian był wściekły z obolałą dłonią.

_______________________________________

MG:
Marian pędził na Briana z pełną szybkością, niczym bohaterski superbohater, gdy jego włosy powiewały na wietrze, a dookoła rozchodziły się strzały z pistoletów. Mógł się czuć niczym gwiazda najnowszych filmów akcji, do czasu, aż pochłonięty tą euforią... Po prostu nie minął mężczyzny, uderzając tępo powietrze przed sobą. Fakt, że Brianowi nie udało się odskoczyć, nie robił tu żadnej różnicy - no, może poza faktem, że mógł podziwiać z bliska teflon na orężu swego przeciwnika...
Mężczyzn dzieli w tym momencie ok. 1.5 metra odległości.

Alex Parker - 2018-09-27, 10:16

Broń leząca na ziemi, Skakanka. Rower. Dziesiątki telefonów na stolikach.
Rower odpada, szkoda było czasu, poza tym chyba jako jedyny był tu w 100% sprawny (poza Marianem uzbrojonym w patelnię) Telefony...gdyby to była Nokia 3310, byłby bardziej zabójczy od teflonu Cooka. Została broń i skakanka. Wybrał obie. Nie wiedział, czy broń jest naładowana i czy różowiutka zabawka mu się przyda, ale lepszy rydz niż nic.
Biegł dalej i okazja do wykorzystania skakanki pojawiła się bardzo szybko. Rozwinął ją i starał się jej użyć jak lassa, by Brian wypadł z pościgu. I tak już miał poranioną rękę, ale wolał zwiększyć szansę Cooka na dorwanie poszukiwanego.
- LEĆ ! JA GO ZATRZYMAM ! - w końcu miał zabójczą broń - skakankę. No i rewolwer też mógł się przydać. Marian miał więcej pary w płucach, a liczył się ich wspólny cel.
A jeżeli udało mu się załatwić Briana, postanowił wyeliminować z pościgu Viggo, strzelając mu w nogi.

Magnus Vulcano - 2018-09-27, 14:27

Zakląłem szpetnie kiedy to nie trafiłem w tego cholernego zbira. Dobrze chociaż że ten stracił broń. Nie chcąc marnować czasu zabezpieczyłem broń i włożyłem ją do torby zdejmując jednocześnie swoją bluzę pod którą nie miałem nic. Spiąłem mięśnie i zatrzymałem się w miejscu dopóki nie usłyszałem szelestu piór. Rozłożyłem skrzydła i uderzyłem nimi parę razy na próbę zaraz potem wznosząc się w niebo na tyle wysoko by nie stracić z oczu tego biednego chłopaka. Leciałem za nim na tyle szybko by móc go dogonić lecz jednocześnie na tyle uważnie obserwowałem otoczenie by nie walnąć w żadnego ptaka, szyld czy cokolwiek innego.
Marian Cook - 2018-09-27, 18:25

Marian z całych tych emocji oraz wytworzonego pędu nie trafił Bryana Patelnią. Cholera. A juz slyszal w uszach wielkie "DOOOONGGG". Minąwszy go, nie zatrzymał się jednak i słysząc głos swojego kompana oraz widząc jak niczym prawdziwy Janusz Jones wymachuje swoją skakanką, pobiegł wprost do Tima. Będąc blisko niego, próbował go uspokoić najlepiej jak tylko umiał, uśmiechając się, mówiąc jak do dziecka.
- Hej, wszystko w porządku, jak się czujesz? Patrz, mam piękną patelnię, jak chcesz, to jeśli ze mną pójdziesz ugotuje ci co tylko chcesz. A jestem mistrzem gotowania, wiesz? Nic ci nie zrobimy, tylko damy ci wolność.- ciągle mówił i mówił, głosem spokojnym, radosnym, przyjacielskim. Unikał wszelkich słów, które mogłyby mu się źle kojarzyć, szczególnie "pomożemy ci". Reakcję na tę frazę już znamy, albo przynajmniej mogła się częściowo dołożyć do jego ucieczki, ktora spowodowała jakże wspaniały kuśtykający wyścig.
Nie podszedł jednak zbyt blisko, a powoli zmniejszał dystans, jakby do płochliwego zwierzęcia. Marian rzeczywiście chciał mu pomóc w sposób go nie krzywdzący, a jego przyjazny uśmiech skierowany w stronę krwawiącego celu był całkowicie szczery. Miał nadzieję, że Tim się go posłucha i uda im wszystkim się uciec. Tym bardziej, że mieli malutką przewagę w postaci broni palnej (hatfu!), skakanki i Patelni. Oraz jakichś tam mocy, pffff. Swoją drogą, Marian nie zwracał uwagi na Magnusa, nawet jeśli słyszał dźwięk jego skrzydeł czy coś. Patrzył się tylko w Tima, próbując nawiązać kontakt wzrokowy.

Mistrz Gry - 2018-09-28, 20:59

Nasz skrzydlaty chłopiec bez większych problemów schował swój dotychczasowy dobytek do torby i wzbił się w powietrze, powodując rozwianie zebranych w uliczce paprochów i papierków, by po chwili móc objąć wzrokiem cały okoliczny teren. Z tej perspektywy mógł dostrzec, że za murem, przy którym właśnie kulił się obiekt 0091, rozciągała się dalej ulica. Co więcej - była to uliczka niewielka, wchodząca w cały labirynt innych mniejszych uliczek - prawdopodobnie objętych dość słabym monitoringiem. Czy będzie jednak w stanie wykorzystać tę wiedzę?
Co się natomiast tyczy naszych bohaterów złączonych walką - Alex musiał nie tylko nadgonić zebraną ekipę, ale i zbliżyć się na mniej, niż pół metra do członka szwadronów, by móc na niego zarzucić swoją zabójczą pętle z dziecięcej skakanki (która, zgodnie ze średnią długością tej zabawki, ma ok. 2.20 metra długości). Pytanie tylko brzmiało, czy sam Brian skupi się na tym cichym assasynie, czy jednak jego myśli wciąż będą krążyć wokół chłopca z teflonem w ręku, który powoli się od niego oddalał?
Spokojne słowa bruneta zdawały się jeszcze nie działać na Tima - ten wciąż zanosił się płaczem, krzyczał i kulił się pod ścianą, wyraźnie przestraszony. Może lepiej zadziałałby realny smakołyk, niż tylko mówienie o nim? W końcu sam Veller nie zachowywał się ani racjonalnie, ani nie był szczególnie zorientowany w sytuacji, w której się znalazł. Same słowa, podczas tak silnego ataku paniki, to może być za mało...
___________________________________
Techniczne:
- Czas na reakcję: 72h [1 października, do godz. 22,00]. Odpowiedź MG pojawi się w ciągu max. 24h od zakończenia tego czasu (choć jest możliwy szybszy odpis w wypadku szybszej reakcji wszystkich postaci).

Brian Kersey - 2018-09-28, 23:18

Uniknięcie zderzenia z patelnią było chyba cudem, że dzieciak w niego nie trafił. Póki ten nie zawrócił by poprawić swój atak, nie skupiał się na nim. Z kolei spoglądając w drugą stronę, musiał zaraz spojrzeć za siebie, gdzie ktoś biegł w jego kierunku wymachując skakanką. Brian był już przekonany, że ci mężczyźni musieli ze sobą współpracować. Skoro on był jeden a oni jakoś w grupie. Przeklął w myślach i w chwili obecnej musiał skupić uwagę na swojej obronie. Dłoń lewa wciąż bolała, to jednak nie znaczyło, że nie mógł walczyć.
Kiedy nieznany mu chłopak (Alex) rzucił w niego skakanką, Brian próbował się odchylić jak i ją złapać, by później móc owinąć wokół prawe ręki i pociągnąć z całej siły do siebie trzymającego ją mutanta. Miało to sprawić, że chłopak się albo wywali, albo zbliży jeszcze bardziej, by Brian później mógłby mu jakoś przywalić nogą w krocze. Co by na trochę chociaż młodego wykluczyło z gry. Jeżeli by się powiodło, uwagę przeniesie na Vellera by ocenić tamtejszą sytuację.
Nieunikniony był odczuwalny podmuch wiatru spowodowany skrzydłami mutanta, który bardzo dobrze się ukazał ze swoją mocą. Co więcej, Brian w tej akcji starał się zapamiętać ich twarze. Nie odpuści im, jeżeli jego misja nie zakończy się powodzeniem.

Marian Cook - 2018-09-30, 13:15

Marian nie miał czasu na zabawę. Przestał próbować i od razu przeszedł do działania, szczególnie że sytuacja Alexa mogła wyglądać nie najlepiej, nawet jeśli jego przeciwnik dostał dosyć mocne baty. Jaj ze stali nie dostaje się za nic.
Wziął Tima siłą, starając się pociągnąć go za sobą i jak najszybciej opuścić wraz z nim to niebezpieczne miejsce. Jesli będzie stawiał Marianowi zbyt wielki opór, Marian spróbuje go znokautować Patelnią.
Ciężkie czasy, ciężkie rozwiązania. Nieważne jak bardzo by chciał uniknąć konieczności krzywdzenia innych ludzi, to wciąż musi jakoś działać. Poza tym lepsze to niż śmierć, a patrząc na zachowanie ich przeciwnika i bezprecedensowy postrzał w nogę, nie miał wątpliwości że jeśli oni go nie uratują, wbrew czy nie jego woli, to zbyt fajnego życia to nie będzie miał.

Magnus Vulcano - 2018-10-03, 11:06

Widząc iż za murem pod którym kulił się mutant jest jeszcze wiele miejsc gdzie możnaby się schować przyśpieszyłem lot chcąc znaleźć się pierwszy koło mutanta jednak gdyby tylko ten szajbus z patelnią byłby przy uciekinierze pierwszy spróbowałbym wyglądać koło niego i zamachnąć się skrzydłem w taki sposób by moje pióra trafiły w jego bok ostrą stroną rozcinając lekko skórę. Miałem nadzieję że mała dawka bólu zdezorientuje chłopaka bym miał czas podnieść mutanta i przelecieć z nim nad murem gdzie powinno być chociaż przez moment względnie bezpiecznie.
Mistrz Gry - 2018-10-03, 20:43

Próba złapania przez Briana skakanki niestety zakończyła się niepowodzeniem, przez co Alexowi udało się zarzucić pętle wokół barków członka szwadronów. Nie zmieniło to jednak faktu, że chłopak musiał się znaleźć w bardzo bliskiej odległości od mężczyzny, przez co dzieli ich w tym momencie mniej, niż pół metra. Kersey nie dawał jednak za wygraną, i nawet w momencie, gdy sam miał dość ograniczone ruchy górnych kończyn - próbował wykorzystać siłę tych dolnych, wymierzając cios w krocze mutanta. Czy zdoła on się obronić przed tym usilnie zbliżającym się nokautem?
Co się jednak tyczyło pozostałej dwójki, która usilnie teraz walczyła o względy biednego Tima - szybka decyzja Mariana okazała się nie wystarczająco szybka! Skrzydlaty chłopiec nabierając pędu, znalazł się bliżej Obiektu dosłownie o sekundy szybciej, już wyciągając swoje ręce ku chudemu ciału Vellera. Cook mógł tylko obserwować, jak dłonie Freedoma łapią sprawcę całego tego zamieszania pod pachami, próbując oderwać go od ziemi. A może jednak mógł jeszcze jakkolwiek zareagować, zanim Obiekt jego pożądań odleci w siną dal z Magnusem?

_______________________________________
Techniczne:
- Czas na reakcję: 72h [6 października, do godz. 22,00]. Odpowiedź MG pojawi się w ciągu max. 24h od zakończenia tego czasu (choć jest możliwy szybszy odpis w wypadku szybszej reakcji wszystkich postaci).
- Przez problemy techniczne, rzuty kostką zostały wykonane na discordzie.

Alex Parker - 2018-10-04, 08:32

[akcja skonsultowana z graczem]

Mało brakowało a cojones pana Parkera, mocno by ucierpiały. Wykonał unik w ostatniej chwili.
- KOLEŚ !!! - zawołał oburzony, bo takie ciosy nie przystoiły dżentelmenom ! To miał być, dosłownie, cios poniżej pasa !
Udało mu się uniknąć nokautu i za pomocą Morderczej Skakanki, powalić Kerseya na ziemię. Sapiąc jak lokomotywa użył jej do skrępowania mu nadgarstków, co musiało być dla typa bolesne, biorąc pod uwagę stan jego dłoni.
- Sorry, nie chcę cię zabijać. - wydyszał, wytarł zakrwawione dłonie w koszulkę i pomknął dalej, szukając wzrokiem Mariana i tego Człowieka-Orła. Jeżeli udało mu się ich dostrzec, pognał w ich kierunku. A jak nie, to i tak gnał przed siebie, spierdalając przed ewentualną zemstą Vin Diesela.

Brian Kersey - 2018-10-04, 10:09

"Szlag" - pomyślał Brian, kiedy jego przeciwnik zdołał w ostatniej chwili zablokować jego cios, unikając najlepszego kopniaka. I nie ważne, czy to było po dżentelmeńsku czy nie. Tutaj liczyło się pokonanie nieprzyjaciela w tym samym mutanta. W dodatku jego skakanka zdołała się owinąć w jego barkach mocno dociskając. Nie zdołał jej uniknąć ani też wykorzystać po swojemu. Mało tego, pociągnięty został w taki sposób, że upadł na kolano. A następnie jego nadgarstki zostały związane ze sobą syknął z bólu odniesionej rany na lewej dłoni. I pomyśleć, że dał się złapać mutantowi. To rzecz nie wyobrażalnie poniżająca!
- Wracaj kretynie!
Warknął za mutantem, który wybiegł przed siebie w poszukiwaniu celu, jakim im właśnie uciekł. Teraz dopiero Brian dostrzegł, że sytuacja nie przedstawiała się zbyt ciekawie. Jego cel nie dość że uciekł, to jeszcze został zabrany przez zgraję mutantów. Nie miał szans samemu w pojedynkę z trzema chuliganami.
Wstał na równe nogi, choć związany nic nie mógł w tej chwili zrobić. Pozostawało mu jedynie czekać, aż się "przebudzą" i go odnajdą. Ewentualnie przyjdzie nowe wsparcie. W miarę swoich możliwości, dosięgnął z prawej strony swojej słuchawki w uszach, by poinformować o swoim położeniu. Sam co prawda się nie rozwiążę, a lewa dłoń piekła jakby z pieca wyjął.

Marian Cook - 2018-10-04, 15:43

Patrząc, jak cel ich męk umyka na skrzydłach anioła- czy jakkolwiek to zinterpretować- Marian przeklął sam siebie w myślach i jeszcze próbował go dosięgnąć, coś zrobić.... Ale zrezygnował z tego. Przecież uratował to inny mutant. Może w Buractwie będą mieli do niego wąty... Ale przeżyje to. Tak naprawdę nie miał humoru, aby być wściekłym, czy asertywnym. Chciał dać temu biednemu chłopakowi wolność, której tak bardzo chciał, na którą tak bardzo zasługiwał jak każdy. Zamiast więc gonić obiekt, uśmiechnął się w stronę jego wybawcy machając mu ręką w geście pożegnania. Zbierając siły, krzyknął na tyle, aby Magnus mógł to usłyszeć.
- WISISZ MI KEBSA, MI AMIGO!
I szybko odwracając się, widząc jeszcze plecy swojego kolegi, zaczął uciekać z całej siły starając się ominąć Briana, po drodze jeszcze do niego mówiąc.
- Szanuje za stalowe jaja! Gacie też masz z żelaza?
I po tym sucharze pół żartem- pół serio, wciąż śmiejąc się jak gdyby nigdy nic, wybiegł z alejki z całym impetem, bawiąc się w wyścigi z Alexem. Co za cudowny dzień!

Magnus Vulcano - 2018-10-06, 23:27

Nie wiedziałem dokładnie co odpowiedzieć temu człowiekowi który najwyraźniej jednak nie był zagrożeniem więc tylko uśmiechnąłem się w jego stronę. Pewniej złapałem mutanta by mi nie wypadł z rąk po czym zacząłem machać skrzydłami by wzbić się w niebo i tak byśmy razem z tym mężczyzną w nic nie uderzyli przeleciałem na drugą stronę muru. Tam stawiając go delikatnie na ziemi i lądując koło niego.
-Jeśli chcesz to biegnij ale jakby co możesz mnie znaleźć w lesie niedaleko drogi międzystanowej. Mam nadzieję że spotkamy się jeszcze- Powiedziałem przy okazji okazji rozkładając skrzydła by w razie czego szybko wzbić się w powietrze.
-Zawsze jednak możesz lecieć ze mną- powiedziałem po krótkiej chwili wyciągając w jego kierunku dłoń. To była jego decyzja czy wolał zostać tu czy też lecieć ze mną.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group