Vincent Edams - 2018-12-28, 09:31 Nie bardzo zdziwiła go obecność Nicholasa. Już nie raz się przekonał, że i Grenville lubi nocne przechadzki. W zasadzie to przyjął pojawienie się mężczyzny, z pewną obojętnością. Wszystko mu już było jedno.
Usłyszawszy pytanie, nie odpowiedział od razu. Wpatrywał się w ogień, jakby liczył, że ich ciepło przeniknie do niego i zwalczy tą cholerę, która powoli go zabijała.
- Nie wiem - powiedział cicho, otaczając kolana ramionami i opierając podbródek.
Był już tym wszystkim zmęczony. Halucynacjami, gorączką, kaszlem, krwotokami, koszmarami sennymi. Tym, że nie mógł praktycznie jeść i tylko kroplówki go trzymały przy życiu. Czasami marzył o tym by usnąć i już się nie obudzić, lecz wtedy przypominał sobie, że ma misję do spełnienia.
-Chyba musiałem wyjść z łóżka. - mruknął - Czułem, że inaczej już bym się nigdy nie podniósł. Nicholas Grenville - 2018-12-28, 19:05 Nocne przechadzki zdarzają się w momencie, kiedy człowiek nie może zasnąć. Tak też było w tym przypadku. Nicholasa również nie powinno dziwić, że Vincent buszował w tym pomieszczeniu, ale nie kiedy jest chory i ma gorączkę. Także nie ukrywał, że z tego faktu nie jest zadowolony.
- Lepiej więc wracaj do łóżka. Tak sobie nie pomożesz.
Rzekł. Choć drugą sprawą był problem z kontrolą mocy chłopaka. Jeżeli tutaj mu oszaleje, Grenville nie będzie miał wyjścia jak podać mu mutazynę. Nie chciał tego robić, dając wiarę temu, że chłopak sobie poradzi.Vincent Edams - 2018-12-28, 21:00 VIncent spojrzał na mężczyznę obojętnie. Nie wyglądało na to, by jego słowa zrobiły na nim jakiekolwiek wrażenie, a tym bardziej by miał zamiar posłuchać.
- Po co ? - odpowiedział cierpko- Żeby dalej tam leżeć i gnić, licząc, że magicznie ozdrowieje?
Nie był na tyle głupi, by w to wierzyć. Jeżeli jego organizm tego nie zwalczy, to nie było dla niego ratunku...a wyglądało na to, że póki co choroba wygrywała jakieś 345 do 0.
- Nie chcę tam wracać - dodał na koniec i wrócił spojrzeniem na ogień.
Nie chciał znów wracać do tego ponurego, klaustrofobicznego pokoju, gdzie nachodziły go najgorsze myśli.Nicholas Grenville - 2018-12-28, 21:41 Westchnął, kiedy usłyszał odmowę Vincenta. I to stwierdzenie, że ma gnić. Normalnie cisnęło się Nicholasowi coś do gardła ale nie odpowiedział. Zacisnął usta i odwrócił wzrok, siadając na krześle znajdującym się niedaleko kominka. Miał ochotę rozwalić cokolwiek. Od córki słyszy co jakiś czas pytania, czy ona umrze. Albo to, że widzi matkę. Vincent nie chciał wracać do siebie, uważając pokój za coś nieprzyjemnego. Jakby było jego więzieniem.
- Jeżeli poczujesz się źle, wrócisz do pokoju, zgoda?
Nie będzie go wyganiał na siłę, by nie doprowadzać do aktywacji jego mocy i to nieświadomie, wiedząc że Edams pod wpływem choroby jak i emocji może nie panować nad sobą.
Spojrzał na niego, jakby chciał się upewnić, ze rzeczywiście trzyma się na tyle dobrze, by tutaj posiedzieć.Vincent Edams - 2018-12-28, 22:09 Czy Grenville naprawdę go miał za idiotę? Wszak to, nie kto inny jak Edams, ostrzegał go za każdym razem, kiedy traci nad sobą panowanie. Nie zostałby tu świadomie, wiedząc, że za chwile będzie ciskał w ludzi meblami.
-Przecież wiem. - burknął do niego, co brzmiało całkiem Edamsowo, czyli czuł się nieco lepiej, niż w poprzednie dni. To mogło sie jednak szybko zmienić, więc póki co chłopak korzystał z chwilowej jasności umysłu.
Milczeli chwilę, aż w końcu Vincent znów się odezwał.
- Nic o Tobie nie wiem. Prawisz morały o wzajemnym zaufaniu, a nawet nie wiem czy masz lub miałeś żonę...albo rodzinę.
Nicholas, nieco przypadkowo, wiedział o Edamsie więcej, niż ten by sobie życzył. Czas więc na rewanż.Nicholas Grenville - 2018-12-28, 22:25 Nie miał go za idiotę, ale nie da się ukryć, że i o niego ostatnio się martwił. Wina tego, że miał młodsze rodzeństwo i mu to zostało. Niestety życie mu się w dzieciństwie popsuło, że nie był obecny przy dorastaniu siostry. Może faktycznie powinien pomyśleć o tym, by pisać listy? Ale i to nie było bezpieczne. Ta chwila milczenia sprawiła, że zatopił się w swoich zamyśleniach, aż nie oderwał go od nich głos Vincenta. I to pytanie o jego przeszłość.
Nicholas spojrzał na niego poważnie, ale nie tak by go zgasić. Chłopak miał rację. Nie znał go, nie miał pojęcia co Nicholas robił przez swoje lata i czy miał rodzinę, rodzeństwo, żonę... Chłopak ma prawo cokolwiek wiedzieć, skoro wypomniał mu o zaufaniu.
- Oficjalnie żonę może i nie, ale mam kobietę, którą kocham i jest matką Vanessy... Po ataku na Bractwo w Nowym Yorku, straciłem ją i brata. Ich obojga zabrało DOGS. Do teraz nie mam pojęcia, co się z nią dzieje...
Odpowiedział, patrząc wprost w kominek. Nie ukrywając przy tym emocji bezradności, nie mając pojęcia, jak odzyskać swoją drugą połówkę serca. Gdzie jej szukać...Vincent Edams - 2018-12-28, 22:43 W końcu, po pół roku , usłyszał strzępek informacji o jedynej osobie w Rebelii, którą uważał za względnie akceptowalną. A więc miał swoją kobietę i brata, Wychodziło na to, że oboje byli mutantami. Kolejny raz utwierdzał się w przekonaniu, że jeżeli nie zapanują nad ludźmi, takiego typu sytuacje nigdy się nie skończą. Rozdzielone rodziny, eksperymenty na mutantach, wiecznie ukrywanie się niczym szczury...
Cóż...Edams nie był najbardziej empatyczną osobą na świecie, Nicho więc nie mógł liczyć na pokrzepiające słowa czy "popatanie" po ramieniu.
- Zawsze jest minimalna szansa, że żyje i kompletnie nie wyprali jej mózgu... - powiedział cicho - Albo, że uciekła i cię szuka.
Nie wiedział czemu mu to mówił. Nie zależało mu na tym człowieku w żaden sposób. Pamiętał jednak, że gdy Edams leżał i majaczył w gorączce, Grenville otaczał go opieką. mimo że sam nie wyglądał najlepiej. Może ta mała próba pociechy, była też próbą spłacenia długu ?Nicholas Grenville - 2018-12-28, 23:25 Póki nie był pytany czy męczony o odpowiedzi, nie zdradzał swojej przeszłości. Nikomu. Jedynie rodzeństwu, które odnalazł po tylu latach i postanowił ukazać im się. Zebrał przez to opierdol, czemu nie powiedział im o sobie wcześniej, kiedy z nimi rozmawiał. Choćby od Chrisa miał prawo otrzymać takie uwagi. Za bardzo się widocznie obawiał i cenił ostrożność.
Spojrzał na Edamsa, który najwyraźniej chciał go pocieszyć słowami, że może jednak udało się jej uciec? Nie było jej akurat w tym Departamencie Bezpieczeństwa Genetycznego co jego brata trzymają.
- Albo coś jej się stało, lub trzymają w innym Departamencie Bezpieczeństwa. Nie trafiła do tego samego co mój brat... Trzymam się dobrej myśli, że żyje i jest wolna. Miałem słuszne przeczucia, że dołączanie do Bractw Mutanckich niesie ze sobą kłopoty i jest chujowym pomysłem.
Westchnął i z nerwów aż upił parę łyków wody ze szklanki, jaką trzymał. To nie on chciał przyłączania się do tak słabych organizacji, tylko ona. Ze względu na schronienie i bezpieczeństwo dla ich córki.Vincent Edams - 2018-12-29, 20:59 No cóż, skoro Nicholas wolał przyjąć wersję bardziej pesymistyczną, to Broń Boże, Vincent nie będzie mu tego zabraniał. Ostatecznie może i lepiej, że wolał taką zakładać, by potem nie był zbędnych rozczarowań.
- Jeżeli dorwało ją DOGS, to może lepiej żebyś na nią nie trafił. Mógłbyś mieć mały problem, jakby się okazało,że musisz ją zabić w obronie swojej lub córki - stwierdził, otulając się szczelnie kocem.
Cóż, Vincent takich dylematów nie miał. Gdyby Vanessa (ta Edams) groziła w jakiekolwiek sposób Rebelii, sprzątnąłby siostrę bez mrugnięcia okiem. Czy to czyniło go potworem większym, niż jego oprawcy? Być może...ale wychowali go sobie sami, na własnej piersi.
- Fakt, że nie mam nikogo, przez kogo miałbym mieć dylematy moralne, jest całkiem przydatny.
Słuchał dalej o Bractwie.
- Niewiele o nim słyszałem, będąc w AlterGen. Jednak łączenie się w grupki i bezczynne czekanie na cud, nigdy nie wydaje się dobrym pomysłem- wzruszył się ramionami - Tylko walcząc, możemy wywalczyć sobie wolność....i zwyciężyć nad ludźmi.
Chodziło rzecz jasna o zwycięstwo nad ciemiężcami. Zwycięstwo ewolucyjne mieli już za sobą, gdy aktywowali gen X.Nicholas Grenville - 2018-12-29, 21:26 Nie chciał widzieć nawet takiej wizji, ani rzeczywistego spotkania z sytuacją, gdzie będzie postawiony przed dokonaniem takiego wyboru, by zabić Rebeccę. Przy tej wzmiance, zamilkł. Nie odpowiedział, a wpatrywał się w ogień w kominku. Lecz można było zauważyć, że wcześniej takiej opcji nie brał pod uwagę. Nie dopuszczał, że mogliby z niej zrobić kundla, sprać mózg i wystawić by go odnalazła czy ich córkę. Od teraz chyba będzie to brał pod uwagę. Jeżeli faktycznie kobieta trafiła w ręce DOGS.
- Właśnie to gubi wszystkie bractwa. Dlatego zostają odkryte i likwidowane.
Przeżył z dwa takie ataki. Jeden osobiście, przy drugim udzielał pomocy uciekinierom. Nie mieszając się za bardzo w otwarty teren walki. Miał to szczęście, że gdy zdecydował się dołączyć, bo ktoś mu o tym powiedział, trafił na moment, kiedy to wszystko działo się. Tego Bractwa już nie było.
Dopiero dowiedzenie się o Rebelii, dało jakieś światełko na lepsze zmiany. Ale nadal, nie był do końca przekonany, czy to dobry pomysł.
Wygląda na to, że Nicholas więcej o sobie nie mówił. A na pewno nie od siebie, póki nie jest pytany. Dopił do końca wodę w szklance i postawił ją na stoliku.Vincent Edams - 2018-12-29, 22:28 Nicholas złośliwie postanowił, tego wieczoru być mniej gadatliwy od Vincenta. Wyglądało na to, że lubił wyciągać informacje o innych, ale sam nie lubił się dzielić swoją historią. Szczęśliwie Edams nie pamiętał, że w gorączce powiedział mu nieco za dużo. Dzięki Bogu Nicholas nie wiedział też o Delilah, bo by chłopaka już szlag trafił. Delilah była jego największą słabością a jednocześnie największą porażką.
Vincent z pewnością nie był osobą, zbyt długo ciągnąca za język, umilkł więc, widząc, że Grenville zbyt ochoczy do zwierzeń nie jest. Otulił się kocem szczelnie, jakby wciąż było mu zimno. Jego włosy rozpaczliwie wołały o fryzjera a policzki o ogolenie ( zwłaszcza , że zarost miał niezbyt imponujący) . Pomyślał, że skoro czuje się nieco lepiej, to może weźmie kąpiel ?Nicholas Grenville - 2018-12-29, 22:42 Obaj zamilkli. W takiej sytuacji jest lepiej, kiedy nie trzeba wygrzebywać swojej przeszłości i opowiadać o swoich przeżyciach. Nawet o siostrze zapewne Nicholas nie wspomniał Vincentowi. Wiedział póki co o tym, że ma brata. Ale jak zapyta, albo przy okazji Esther będzie w ich obecności, wtedy poznają się.
Raz tylko cisza została zakłócona przez kaszel Nicholasa. Mimo iż był męczący, to jednak dość mocno nie wpływał na jego chorobę jak u innych. To tak, jakby miał zapalenie oskrzeli? Na podobieństwo.
Po kolejnej ciszy, Grenville spojrzał na chłopaka przyglądając się mu, a dokładniej jego wyglądowi. Zarost i włosy proszące się o pielęgnację.
- Ogarnąć Ci włosy?
Zapytał. Bowiem bez jego zgody nie będzie nic robił. A przydałoby się także, aby wykąpał i póki czuje lepiej, doprowadził się do porządku.Vincent Edams - 2018-12-29, 23:13 Wyglądało, że reszta nocy upłynie w miłej ciszy, gdy nagle Grenville zadał jedno, z najbardziej absurdalnych pytań jakie mógł. To znaczy, może nie było aż tak dziwne, ale dla Vincenta było to równe wladowaniu się z buta, w jego strefę komfortu!
- Nie. -wycedzil cierpko
Co innego było pozwolić mu na dotyk, gdy Edams nie był w stanie się ruszyć i Grenville wykonywał jedynie niezbędne czynności... choć i tak, było to dla chłopaka silnie stresujące....
- Co to w ogóle za pomysł? - burknął do niego - Wiesz, że tego nie cierpię
Tego, w sensie dotyku, ale przecież Nicholas nie był głupi, nie musiał mu tłumaczyć wszystkiego jak krowie na rowieNicholas Grenville - 2018-12-30, 01:50 Odmowa była do przewidzenia. I tutaj jednak przez moment Nicholas jakoś nie miał ochoty mu odpuścić. Lecz parę ciekawych pytań mu zada. Co prawda, z goleniem się to żaden ostatnio nie miał do tego głowy i chęci. Bo nawet Nicholas miał widoczny zarost.
- Wiem.
Potwierdził. Wiedział, że chłopak nie lubił jak się go dotyka przez wzgląd na wydarzenia z przeszłości.
- Ale czy Ty wiesz, że wiecznie nie możesz unikać czyjegoś dotyku? Krzywdy Ci nie zrobię. Chyba że zamierzasz zapuścić włosy. To już wtedy Twoja sprawa.
Uniósł lekko dłonie ku górze, jakby chciał poinformować, że nie będzie się wtrącał, ale dał tylko propozycję i dobrą radę. Póki Nicholas jeszcze może, to mu pomoże. Bo później i tak nie wiadomo, czy choroba nie zdecyduje się go mocniej zaatakować. Bo teraz, jest jakby w zatrzymanym stadium. Nie rozwija się dalej.Vincent Edams - 2018-12-30, 12:30 Chłopak znów się zjeżył. Znów towarzyszyło mu to silne poczucie niepokoju, gdy pojawiał się choćby ułamek procenta szansy, że ktoś postanowi nie uszanować kręgu prywatności.
- Jakoś przez to pół roku tutaj, nie miałem z tym specjalnego problemu - stwierdził chłodno - Nie jest mi to w jakikolwiek sposób do życia potrzebne.
Wyglądało na to, że żadnych związków ani rodziny nie planował. Zwyczajnie było to dla niego tak abstrakcyjne, że wyparł to ze swojej głowy.