Alex Parker - 2018-06-15, 20:52 Znów zamilkł. Jak tak dalej pójdzie, to zamilknie na wieki. Zmarszczył czoło.
- A co jak przeholujesz? Nie wiem...zemdlejesz, albo nie będziesz w stanie się ruszać? - drążył znowu, wyraźnie nieprzekonany co do jej planu.
Nie chciał by cierpiała, bo mu pomogła….ale z drugiej strony...no cóż, nie ufał jej na tyle, by ją wypuścić, bez gwarancji, że ta wróci by odblokować jego moce No sorry.
- Dobra. Zabrzmi to absurdalnie...ale co mi tam. Możemy zamówić pizzę tu. Proszki na migrenę też mam. Wiem, znamy się parę godzin, ale chyba się zgodzisz, że akurat tu sytuacja jest dość wyjątkowa.
No cóż. Pewnie się nie zgodzi. W sumie by się nie dziwił.
- A jak nie ma takiej opcji, to chociaż pojadę z Tobą. Upewnie się, że dotrzesz w jednym kawałku
Co za ironia. Momentami nienawidził wręcz swoich mocy, ale jak ich brakło...czuł się potwornie bezbronnyImari Blanc - 2018-06-16, 21:29 Nie, na pewno nie ma takiej opcji żeby pojechał ją odwiezc. Pokrecila głową na te propozycje.
- To może być najgorsza decyzja mojego życia.. albo nie - mruknela. Westchnela. Popukała palcami w telefon, który miała cały czas w dłoniach.
- Dobrze. Zostanę - zgodziła się. Rozumiała dlaczego tak niechętny jest, by ją od siebie wypuścić. Nawet jeśli chodziło by mu tylko o jego moc, która w końcu zablokowała. Jeśli chodziło o dostarczenie tu oddziału szybkiego reagowania dogs to im pewnie też chwila zejdzie zanim by dojechali.
Sięgnęła po torebkę, z której wyciągnęła tabletki, spojrzała na opakowanie... I wrzucila je z powrotem.
- I tak nie można łączyć ich z alkoholem - wyjaśniła, nie miała dzisiaj w planach używania swoich mocy przecież.
Obróciła się w jego stronę, siadajac sobie na stopach i przysunela się do niego Tak, by mogli się komfortowo złapać za dłonie.
- pizzę z podwójnym serem. I bekonem. I.. Nie wiem. Musi być tłusta, kaloryczna. Daj ręce - przeszła od instrukcji na temat pizzy do tych związanych z mocą jakby robiła to codziennie. To właściwie prawda..Alex Parker - 2018-06-16, 21:36 Ku jego ogromnemu zdumieniu ta...zgodziła się. Dla niego lepiej, choć przez myśl mu przeszło, że chyba nie miała zbyt rozwiniętego instynktu samozachowawczego. Miała szczęście, że nie był dupkiem.
- O, okej. - kiwnął zadowolony z takiego obrotu spraw. - To wiesz co... Poczekaj. Zamówię od razu.
Nie był pewien jak zareaguje. Nikt nigdy go nie odciął od mocy, więc mogło być różnie. Alex miał nadzieję, że Imari wie co robi.
Zamówił najbardziej tłustą pizzę jaką się dało. Dla siebie wziął....margheritte. bez żadnych dodatków i sosów. Jakże skrajne zamówienie.
Potem wstał, sięgnął do szuflady po jakieś tabletki i...zatyczki do uszu. Mogła jedynie zgadywać po co.
Dopiero wtedy usiadł i podał jej już nieco cieplejsze dłonie. Wziął głęboki oddech i kiwnął głową. Nie był najlepszym aktorem, dało się wyczuć że jest spięty.Imari Blanc - 2018-06-16, 21:44 - Podejmuję kompletnie idiotyczne decyzje - przyznała po chwili, gdy wrócił z zamawiania pizzy. Nie wydawała się jednak tym rozbawiona, ale tez nie zamierzała zmieniać zdania, skoro już powiedziała, że zostaje. Mogło jej się to odbić naprawdę nieprzyjemną czkawką.. To się okaże. Obserwowała jak krząta się po pokoju jeszcze, szuka sobie zatyczek, tabletek.. Myslała o tym, że jeśli jego moce są mocami bojowymi, ot może być zabawnie jesli bedzie chciał ich uzyc. Ale dlaczego miałby? A dlaczego nie w sumie? Nie do końca wiedziała w co się wpakowała..
Znów oparł swoje dlonie na jej.
- Nie odwracaj wzroku - poprosiła i skupiła isę, po raz kolejny jej oczy zniknęły za wielkimi galaktykami.. a oni wylądowali w tym samym miejscu co poprzednio. Imari obeszla stworzoną przez siebie kulę z mocą w środku.
- Ładnie - zawyrokowała - Będe odblokowywać to.. po kolei. Może po jednym kolorze na raz - policzyła je - Pięć? Czemu pięć? - zainteresowała się, kładąc dłoń na kuli.Alex Parker - 2018-06-16, 21:44 Z pewnością niektóre jej decyzje były idiotyczne. Strach pomyśleć, co by było, gdyby trafiła na kogoś, kto by chciał ją wykorzystać.
Patrzył w jej oczy, aż te nie stały się na powrót przestworem galaktyki....i znów byli w jego głowie przy chomiczej kulce, w której się kotłowały kolory.
- Zmysły - odpowiedział spokojnie. Niby się nad tym nie zastanawiał, ale ta odpowiedź sama spłynęła z jego ust, jakby siedziała w jego podświadomości.
- Wzrok, słuch, dotyk, węch i smak. Tak po prawdzie świadomie nadużywam tylko dwóch pierwszych. Reszta jest i tylko utrudnia życie - uśmiechnął się nieco blado.
Podszedł bliżej kuli, obserwując ją uważnie.
- Od dnia aktywacji mutacji, moje zmysły wyostrzyły się. Coś jak Spider Sense u Spidermana.
Nawet nazwiska mieli te same! No ale nie łaził po ścianach i nie strzelał siecią w złoli.
- ... ale zapłatą za nadużywanie jest utrata kontroli, czego nieszczęśliwie byłaś świadkiem. Jak krzyknęłaś mi do ucha, to równie dobrze mógł wystartować obok mnie odrzutowiec. Podobny poziom tolerancji hałasu.
Czyli żaden.Imari Blanc - 2018-06-16, 21:52 Tak naprawdę majac zerową wiedzę o sztukach walki czy o samoobronie to i tak niewiele by mogła, nieważne czy byl mutantem czy nie. - Brzmi ciekawie. Nie wiem czy utrudnia zycie, pewnie mogl bys zrobic z nich jakis uzytek.. jako szef kuchni czy coś podobnego. - zastanowila się. Popukała palcami w kulę, ta wydała głuchy dźwięk pusty w srodku. - Przepraszam, nie miałam pojęcia. Wcześniej już tak do ciebie mowilam.. - w koncu pierwszym razem tak go scignela z parkietu - To co robiles w tamtym miejscu w ogole? - zainteresowała się, a potem znów spojrzała na kule. - Nieważne, to nie jest rozmowa na teraz.. Nie wiem który kolor za co odpowiada, idziemy na ślepo.. Będę je wypuszczać powoli po jednym kolorze jeśli mi się uda, mam nadzieję, ze dam radę - zabrała się do pracy najpierw oddając mu powoli, powoli.. wyostrzony węch.Alex Parker - 2018-06-16, 21:54 On szefem kuchni. Aż parsknął śmiechem. Gdyby on był szefem kuchni, założyłby knajpkę ultradietetyczną. Zero przypraw, zero smaku ! Dieta Zero !
- Wyostrzony wzrok to czasem wybawienie, jak się gdzieś pieprznę w kodzie. Znacząco skraca czas pisania. Zleceniodawcy sobie chwalą moją…sprawną pracę – uśmiechnął się, obserwując poczynania Imari.
Na jej kolejne pytanie, nie odpowiedział od razu. Skrzywił się nieznacznie.
- Normalnie nad tym panuję. Ale jak przeholuje, to zaczynam tracić kontrolę. Nie jestem z tego dumny, ale…cóż…alkohol stępia zmysły. – wydawał się tym być nieco zażenowany - A mam głupi zwyczaj po alko, że się pcham do klubów. Wiesz, niektórzy mają głupią fazę po wódce typu „muszę wrócić do domu”. U mnie odwrotnie.
Na pierwszy ogień poszedł węch. Imari działała bardzo łagodnie, więc i on nie czuł tego dyskomfortu co zwykle.
- Węch – poinformował, jakby była tym zainteresowana. – Piłaś wódkę z kokosem? Albo coś z ananasem?Imari Blanc - 2018-06-16, 21:54 - Widzisz, czyli jednak nie wszystko jest takie bezuzyteczne - podsumowała, zabierając sie do pracy. Przestala mu odpowiadac, ciezko powiedziec czy go nawet slyszala, z jedną dłonią na kuli, obok ktorej otwieralo sie male przejscie i sączył z niego kolor mocy. - Um.. drink z wódki kokosowej i soku ananasowego - zrobilo jej sie glupio, a co jakby jakos brzydko pachniala!? Uh. Pomyslala ze na pewno jest po tym klubie spocona i smierdzaca, a on ma wyczulony węch i na pewno smierdzi. Na pewno. Fu. Bedzie ja mial za brudaske. - Dobrze, dalej... - teraz okazało się, że powoli zaczęła uwalniać dotyk.Alex Parker - 2018-06-16, 21:54 Nie wiedział, że ją wpędził tym w zakłopotanie. Znaczy…no fakt czuł też pot, ale głównie swój. Trudno, żeby było inaczej po tym jak szaleli na parkiecie. Po tylu latach zwyczajnie przywyknął. Były znacznie gorsze rzeczy. Na przykład życie z wyczulonym słuchem, gdy masz sąsiada babiarza. Bez zatyczek ani rusz.
W końcu zaczął wracać wyczulony dotyk. Jego dłonie drgnęły nieznacznie, gdy opuszki wyczuły delikatną fakturę jej skóry. Aż na moment wstrzymał oddech a ramiona pokryła mu gęsia skórka.
- Dotyk. – powiedział cicho siląc się na spokój.Imari Blanc - 2018-06-16, 21:55 Ruszyła palcami, zapewne odruchowo, zdekoncentrowała się na moment wypuszczajac większą chmurkę mocy. - Przepraszam - mruknęła zerkajac na niego by sprawdzic jego minę, ale skoro dotyk to chyba nie tak źle? Spojrzała na trzy kolory. - Zajmie mi to dłużej niż się spodziewalam.. Jeśli trafię na smak, powiedz mi, przepuszczę go szybciej - poprosiła - Bo to chyba obecnie będzie jednen z mniej drażliwych zmyslów, prawda? - upewnila sie, ale w koncu to on znal siebie najleoiej. Dalej byl słuch i wzrok, więc. miała nadzieję wybrać to najmniej tkliwe, ale nie byla pewna czy jej się uda, dzialal na intuicję wyraźnie i na wspomnienia - wiedząc jakie kolory mają moce innych.Alex Parker - 2018-06-16, 21:56 Faktycznie następny w kolejce był smak. Nie robiło mu to aż takiej różnicy. Poczuł metaliczny posmak w ustach, przetrawiany alkohol. Nic, co by go wybitnie wytrąciło z równowagi. Następny jednak był słuch i tu już tak łatwo nie było. Tych dwóch zmysłów nadużywał regularnie, więc musiał włożyć wiele energii w to, by nad tym panować. Nie było jednak tak źle, jak myślał, że będzie.
- Dobrze się czujesz? – zapytał oddychając nieco szybciej – Twoje serce bije tak szybko…
A może to było jego ? Nie miał pojęcia. Czuł kropelkę potu spływającą mu po skroni, wyczuwał jej słoną woń.
Na koniec został jeden kolor. Najbardziej nasycony, niespokojny. Przymknął powieki i pokiwał głową na znak, że ta może działać.Imari Blanc - 2018-06-16, 21:56 - Jakoś daję radę.. - przyznała, ale widać bylo, że nie jest to dla niej łatwe, moc bazująca na jednej rzeczy była wystarczająca, a pięciu? Ciężko. Starała się jak mogła by nie uderzyć w niego mocą z powrotem. - Czyli ostatni.. - popatrzyla na kolor, skupiła się na nim na moment, widziała jak nasycony jest i wolała nie puscić go za szybko. Usiadła po turecku, sciagnęła kulę do siebie. - I pomyśleć, ze siedzenie w myslach też pomaga - mrukneła, oparla obie dlonie na kuli. Kolor wybitnie pchał sie, prawie sam, na zewnątrz, nie tak spokojny jak powinien. Imari starała się go trzymać jak mogła, wuypuszczać powoli, ale widac było, że sprawia jej to niemałą trudność. Gdy tylko wydostawał się cienką stróżką z kuli, od razu mieszał się z resztą. NIe było to dla niej najprostsze, czasami wydawało się, że moc sama powiększa sobie dziurę w kuli, wypływa większym strumieniem, Imari musiala cofać ją i przymykać.. Gdy tylko moc wysączyła się do końca, szklana kula pękła, a całość rozmyła się i zawirowała, wracając do realności. Imari zmruzyla oczy, jakby światło nagle jej przeszkadzało i cofnęła ręce. Oddychała ciężko, patrząc na Alexa, sprawdzając czy wszystko w porządku. Z nosa pociekła jej stróżka krwi, której jeszcze nie poczula.Alex Parker - 2018-06-16, 21:57 Mimo patosu sytuacji, miał zupełnie głupie skojarzenia. Bo to powolne wypuszczanie ostatniego z kolorów, kojarzyło mu się z otwieraniem bardzo nagazowanego piwa. Tak, nie był chyba najbardziej empatyczną osobą we wszechświecie. Ta wyraźnie używała całych swoich sił, by uwolnić to wszystko jak najłagodniej, a on myślał o takich głupotach.
W końcu kuła pękła, a oni wrócili do rzeczywistości. Wszystko wydawało się w porządku. W każdym razie biorąc pod uwagę, że na co dzień zmysły były wyostrzone. Alex odetchnął głęboko, do jego nozdrzy dotarł metaliczny zapach krwi. Otworzył gwałtownie oczy, które przez moment zdawały się połyskiwać. Mogło to jednak być jedynie złudzenie optyczne.
- Ej, o krwotokach nic nie mówiłaś ! - wystraszył się nie na żarty. Jeszcze tego brakował, by wyzionęła ducha w jego mieszkaniu. Wyciągnął z kieszeni paczkę chusteczek i podał jej jedną. – Przyłóż do nosa, zaraz coś na to zaradzimy – wstał i podbiegł do zamrażarki, by stamtąd wyciągnąć lód w kostkach. Wziął kilka kostek, zawinął w czystą ściereczkę i wrócił do kobiety.
- Przyłóż do nasady nosa, powinno ci pomóc. – powiedział siląc się na spokój. Chwycił ją za nadgarstek. Bez trudu wyczuwał jej podwyższony puls.
Patrzył na nią z niepokojem, aż nagle nadstawił ucha. Usłyszał wyraźnie znajomy warkot silnika, wołającego o naprawę i poczuł delikatną woń bekonu.
- Pizza. Odpocznij, okej? – wstał i faktycznie parę sekund później rozległ się dźwięk domofonu.Imari Blanc - 2018-06-16, 21:57 Tak, idiotyczne myśli były standardem, a porównanie właściwie było całkiem w punkt, bo dokładnie takie to było uczucie! Jak otwieranie nagazowanego piwa czy wody, trzeba być ostrożnym i powolnym.
- Hm? - Nie zrozumiała, dopiero po chwili podnosząc dłoń do nosa by zorientować się, że ma na niej krew. Odebrała od niego chusteczkę, odchylajac głowę w tył by ciecz nie leciała dalej i przylozyla ja do nosa. Powoli zaczynała ja boleć głowa.. Nie bardzo miała siłę w całym tym chaosie który kreowal naokoło odezwać się i uspokoić go, to nic takiego, czasem się zdarza od wysiłku. Nie czuła się jedbakw na silach przebijać przez jego nagłą hiperaktywność, która ją trochę przytłoczyła. Oparła się na kanapie jedynie i przycisnela lód do nasady nosa, dając mu robić całe tożycie zamieszanie. Skrzywila się wyraźnie na dźwięk dobijania się do drzwi. Zamknęła oczy i czekała aż to wszystko się uspokoi.Alex Parker - 2018-06-16, 21:57 Krótka rozmowa, piknięcie karty o czytnik i chwilę później Alex usiadł obok Imari, z dwoma pudełkami pizzy.
- Jedz- podał jej kawałek ultra tłustej uczty , sam racząc się najprostszą z możliwych .
- Kompletnie cie nie czaję. Żyjemy w czasach, w których jesteśmy traktowani gorzej niż czarni za apartheidu. Mimo to, wiedząc czym to grozi, poświęciłaś swoje zdrowie i dobre samopoczucie, by pomóc komuś kogo nie znasz. - zamilkł na chwilę by przeżuć kawałek pizzy.
- Czemu to zrobiłaś?- zapytał w końcu.
On... Trzymał się od tego wszystkiego z daleka. Od mutantów, od Bractwa, od DOGS. Całe życie udawał normalnego człowieka i z pewnością by się nie poświęcił dla kogoś nieznajomego.