Hala magazynowa - Pusta hala
Valerie Blanc - 2018-08-19, 20:47
Wzruszyła lekko ramionami słysząc pytanie Matildy. Czyżby już wiedziała o ich problemach rodzinnych? Rozmawiali o tym ledwo co wczoraj, musieli być z Willem naprawdę blisko skoro od razu jej się ze wszystkich zwierzył. Wszystko wskazywało na to, że był z nią bliżej niż z rodzoną siostrą (czytaj: kręcącą rodzinną dramę Valerie), która praktycznie histerią musiała od niego wyciągać jakiekolwiek informacje. -Możesz spróbować, ale wydaje mi się, że za bardzo wbił sobie do głowy idylliczny obraz naszego dzieciństwa. - westchnęła cicho i posłała jej nieco bezsilne spojrzenie. Owszem dzieciństwo mieli dobre, ale co z tego, skoro było grą pozorów? Dom tak naprawdę był laboratorium, a oni królikami doświadczalnymi. Bo to byłby już zbyt duży zbieg okoliczności, że niby co, to przypadek że ich matka prowadząca badania na temat wzbudzenia genów mutacji wypchnęła z siebie trójkę mutantów? Ugh.
-Klauzule poufności? - powtórzyła, kompletnie nie nadążając za jej tokiem myślenia i szczerze powiedziawszy czując się bardzo głupio. Ze zdezorientowaniem wymalowanym na twarzy odwróciła głowę w stronę drzwi do stołówki, które wskazała jej Matilda i ponownie powróciła do niej wzrokiem. Nadal była ciekawa o co chodzi, ale fakt, że znajdowała się w końcu tak blisko źródła jedzenia przypomniał jej o tym jak bardzo głodna była i że umieranie Willa musi poczekać do czasu aż ona sama przestanie umierać... z głodu oczywiście.
-Hmmm? Tak, jasne! Dzięki za oprowadzenie! - starała się uśmiechnąć, ale coś średnio jej to wyszło. Dziewczyna tak nagle urwała rozmowę, że Val była nieco wybita z rytmu. -No to ten, idę w takim razie. - dodała, sprawiając, że scena tego pożegnania była jeszcze bardziej awkward. Rzuciła jeszcze jakieś "pa", po czym czując narastający we wnętrzu cringe, szybko się odwróciła i weszła do środka.
/ztx2
|
|
|