Liam Ellsworth - 2018-10-03, 10:18 Na jego stwierdzenie lekko się uśmiechnął. Choć jeżeli widziało się też sporo innych mutantów, to na pewno nic dziwniejszego zdziwić już nie może. Jak oni między sobą wymieniając opisami swoich mocy jak i efektami ubocznymi czy też upierdliwymi. Tak jak ten węch Alexa o który się Liam zapytał. Zerknąwszy na pusta miskę. Widać, że nie tylko zapachem ale i ze smakiem wyczuł składniki tego posiłku. Ciekawe jak odbierał ostre przyprawy w posiłkach.
- Czyli w sumie może wyczuć więcej nawet składników niż wskażą na opakowaniach, jeżeli samemu nie przyrządzisz posiłku od podstaw.
Liam nie ukrywał, jakie to ciekawe. Ale zaraz też padło pytanie znów o jego moc. A szczególnie te rękawiczki, które właściwie były jego pomysłem na zabezpieczenie się.
- Powiem tak... Odkąd ujawniła się moja moc, każdy dotyk był dla mnie nieprzyjemny. Powodował wizje lęków każdej osoby. Nawet jak dotknięcie było przypadkowe. Jakikolwiek materiał jest tego hamulcem. Do czasu aż nie nauczyłem się nad tym panować. Dlatego teraz staram się je nosić mniej niż częściej, co pozwala mi na lepsze kontrolowanie swojej mocy. Gdybym Cię teraz dotknął, sam mógłbym zadecydować czy chcę wiedzieć czego się najbardziej boisz. Ale też nie muszę, jeżeli wiesz o mojej zdolności i nie życzyłbyś sobie tego. Z drugiej strony, ja mogę to wiedzieć, ale nie muszę Ci tego mówić ani pokazywać.
Wyjaśnił jak najprościej potrafił. Mógłby też taką krótką sesję przeprowadzić z Alexem, jak z Imari. Wtedy też mógłby w przyszłości mu jakoś pomóc? Kto wie.Alex Parker - 2018-10-03, 10:43 Pokiwał głową.
- Dlatego gotuje sobie sam. Mogę sam wybrać ilość przypraw, proporcje...dzięki temu nie umarłem jeszcze z głodu - stwierdził i zamienił się w słuch.
jego moc była fascynująca. Straszna, ale fascynująca. Sam Alex się zastanawiał, czego się najbardziej boi. Gdyby ktoś kazał mu teraz powiedzieć na głos...nie wiedziałby? Czy bardziej bał się zdemaskowania czy aresztowania? A może bał się śmierci ? A może bał się śmierci kogoś mu bliskiego?
A może bał się właśnie samej tej wiedzy ?
- Rozumiem - może nie do końca rozumiał, ale mniej więcej coś tam ogarniał.
Ujawnienie swoich lęków, wymagało pewnej dozy zaufania, a Liam i Alex dopiero się poznali. Być może kiedyś...Liam Ellsworth - 2018-10-03, 11:59 Samodzielne gotowanie wychodziło znacznie na dobre. Tym bardziej w przypadku osoby, która miała bardzo wyczulony węch i smak. Można więc stwierdzić, że Alex byłby świetnym kucharzem, gdyby nie był informatykiem. Wyostrzone zmysły były zaletą, ale też i wadą. Być może to jego Liam widział w wizji, jaką pokazała mu Imari, ze swoich wspomnień. Teraz go dopiero skojarzył. Jak i z jej wizji lękowych.
- To nie będę Ci przeszkadzał. Bo chyba masz trochę roboty.
Stwierdził, a sam dobrze wiedział, że przy poważniejszych sprawach komputerowych wymagane jest skupienie. Posłał chłopakowi uśmiech i wyszedł. Musiał przyznać, że miło było mu poznać kogoś o tak samych zainteresowaniach.
Alex też wyszedł nieco później, choćby po to by odnieść naczynie do kuchni.
[z/t x2]Liam Ellsworth - 2018-10-03, 20:24 / początek października 2018
Odnieść można było wrażenie, że przez ostatni czas pobytu w Bractwie roboty przychodziło znacznie więcej. A to wszystko z powodu narastającego politycznego napięcia między Europą a Ameryką. Śledzenie wydarzeń, wydobywanie danych, szukanie zaginionych, analiza sytuacji w stanach. Komunikacja w terenie czy jak ostatnie w maju, odbijanie mutantów z rąk DOGS. Jakby tych spraw było mało, dochodziły jeszcze własne problemy.
Co najważniejsze, mimo nieprzyjemnego pokazania się Imari ze strony żenującej z powodu alkoholizmu, terapia zastosowana przez dziewczynę najwyraźniej pomogła chłopakowi dojść w miarę do siebie. Nie to pewnie było tego tego pomocnym czynnikiem, ale i współpraca z Alexem każdego dnia przy komputerach. Nie wiedzieć czemu, ale bardzo dobrze się dogadywali. Nawet wymieniali informacjami i dodatkowo wzajemnie edukowali w programach.
Tego dnia mieli sporo pracy, właściwie to od kilku dni. Często też nie myśląc o tym by się przespać bądź coś zjeść. Nie było chwili, gdzie oboje by opuścili pokój. Jedynie wymieniali się, że jeden przynosił im jedzenie czy picie na wynos. Jeżeli o piciu mowa, alkoholu też im nie brakowało. Może nie w takiej ilości jak to było parę miesięcy temu z Liamem, ale okazjonalnie jedna buteleczka na dzień.
Liam siedział przy swoim biurku tuż za Alexem, pracując na swoim laptopie, podłączonym do sieci. Alexowi wystarczyła kontrola nad pozostałością monitorów. Zebrane dokumenty i te najważniejsze, drukowane były z drukarki obok stojącej na tym samym biurku Liama. Można by powiedzieć, że informatycy byli i jednocześnie ich nie było. Upijając łyk piwa, Liam oparł się o swoje krzesło plecami wygodniej, czekając aż jego program zakończy swoje ściąganie innych ważnych danych informacyjnych. Zerknął w stronę Alexa, z ciekawości patrząc jak temu idzie. Wychylając się nieco by zerknąć mu zza ramienia ze swojego stanowiska.Alex Parker - 2018-10-04, 08:14 Pracowali intensywnie od kilku dni, z krótkimi przerwami na sen czy jedzenie, a to drugie często odbywało się przed ekranem monitora. Kiedy wcześniej mógł odnieść wrażenie, że może nie mieć tu za wiele do roboty, teraz wypluwał te słowa, mając już czasem mroczki ze zmęczenia.
To cztery miesiące w Bractwie minęły mu jak z bicza trzasnął. Przy okazji nawiązał pierwszą, od wielu lat, męską przyjaźń z Liamem, który okazał się być świetnym kompanem rozmów i maratonów spędzonych w Pokoju Informatyków. Parker jednak nie zdecydował się skorzystać z jego zdolności "terapeutycznych".
Mijała kolejna godzina intensywniej pracy. Alex zasłonił twarz dłońmi i przetarł ją mocno. Wtedy to też zauważył, że Ellsworth również oderwał się od swojej pracy,
- Jak ten maraton się skończy, będę spał przez dwa dni - mruknął sięgając po swoją butelkę z piwem i upijając mały łyk. Już zdążyło się wygazować. FuImari Blanc - 2018-10-04, 11:02 Dbała o wszystkich, o których mogła, w tym pewnie najmniej o siebie, jak zwykle. Z drugiej strony zapewne każdy męczył ją o to, by wziela się za siebie i doprowadziła do stanu jako-takiej używalności. Marian pomagal jej swoją mocą, sama też starała się coś ze sobą robić, ćwiczyć.. Biegała, rozciągała się i brała udział w treningach walki wręcz, choć niechętnie, czego można się było spodziewać. Odzyskała więc trochę kilogramow i zaczęła wygladać jak człowiek, nie jak wieszak.
Wiedząc, że Liam i Alex nie opuszczają praktycznie pokoju informatycznego udała się tam z czymś ciepłym do picia i jedzeniem - narobiła stos kanapek i dwie kawy - zapewne już wiedziała jakie mężczyźni lubią. Jakoś zawsze łatwo jej było zapamiętywać takie pierdoly o innych ludziach. Zapewne zapukała do drzwi, nie chcąc wpadać nagle - choć niby nie był to pokój prywatny, to jednak wydawali się tam obecnie mieszkać, więc nie chciała im przeszkadzać i straszyć ich wpadaniem bez zapowiedzi.
Nacisnęla klamkę łokciem, i przepchnęła drzwi ramieniem, na rękach mając położoną sporą tacę. Zagryzła wargę, by niczego nie rozlać, a góra kanapek chwiała się niebezpiecznie.
- Hej.. przerwa, bo umrzecie tutaj - postawiła tacę na wolnym stole i obejrzała sie na informatyków, marszcząc nos w niezadowoleniu gdy tylko zauważyła alkohol na blatach biurek. Nic jednak nie powiedziała. Niby nie była ich matką, tak? A równocześnie matkowanie przychodziło jej zaskakująco łatwo.Liam Ellsworth - 2018-10-04, 11:59 Tak oboje kochali swoją robotę, ale na dłuższą metę bywała męcząca. Bo nie można było robić nic innego. Liam przez pobyt w Bractwie zdążył się zaaklimatyzować i przywyknąć do mieszkania z większą ilością osób niż samemu. No kwestia z zaufaniem też powoli rosła. Wszyscy się tutaj wspierali i sobie pomagali. Tak i on ową pomoc otrzymał.
Siedzenie non stop przed komputerem, też miało zły wpływ na wzrok, patrząc ciągle w monitor. Być może Liam teraz by zazdrościł Alexowi tak wyostrzonego spojrzenia, ale czy też nie było i dla niego męczące?
- Ja to bym chętnie się wyrwał na świeże powietrze i pobiegał. Trochę brakuje mi sprawności fizycznej.
Siłownia, bieganie. O ile wcześniej miał na to czas, to teraz tego nie miał. W dodatku jego problemy ze snem się nie poprawiły. Dlatego o nim nie wspominał, a też przydałoby się mu porządnie wyspać. Zarost na twarzy też mówił a siebie.
Westchnął odstawiając butelkę na blat swojego biurka i przeciągnął się, usłyszawszy po chwili pukanie. Otworzył drzwi i trochę się spiął jak weszła Imari. Od razu usiadł na swoje miejsce i dyskretnie wziął butelkę i schował ją pod biurkiem. Obiecał, że nie będzie pił. Ale przy Alexie ta metoda nie działa. Z nim to by mógł robić wszystko. Nie zważając na zakazy. Choć Alex też mógł o wszystkim nie wiedzieć.
Tak czy inaczej, Liam chcąc udawać że nic się nie stało, uśmiechną do Imari.
- Dziękujemy za troskę. Alex Parker - 2018-10-04, 12:08 Jemu aż tak nie brakowało świeżego powietrza. Brakowało mu odcięcia się i wyszumienia, na jego charakterystyczny sposób. Nie mógł ot tak się napruć i pobalować w klubie.
Podniósł głowę, słysząc znajomy głos i uśmiechnął się do Imari. Te cztery miesiące nie zmieniły za wiele w ich relacji i bardzo dobrze.
-Cześć - uśmiechnął się do kobiety - Znów bawisz się w Matkę Teresę ? - zagadnął
Wtedy Liam zrobił coś BARDZO dziwnego. Na widok Imari chwycił swoją butelkę z piwem i schował ją pod biurko!
Co do....
Jak dziecko, przyłapane na podżeraniu słodyczy i to przed obiadem ! Co to w ogóle miało być? Czyżby łączyło ich więcej, niż mogło mu się wydawać? Parsknął cicho pod nosem, kręcąc głową z niedowierzaniem.
-Zdajesz sobie sprawę, że jesteś dorosły? - parsknął - Nununu ! - pogroził paluszkiemImari Blanc - 2018-10-04, 13:20 - Nie bawie sie - prychnęła - I nie w Matkę Teresę. A w ogóle to.. moglam was tu zostawić glodnych. Wdzieczności trochę! - ofuczała go, ale nie była zła i było to po niej widać. Poza tym kto to myślał, że ona się bawi! Bawi! Całe życie łazi i ludziom pomaga, a ten mowi, ze sie bawi!
- Liam... naprawdę myślisz, ze tego nie widzialam? Masz trzy lata czy myślisz, ze jestem tak bezdennie glupia? - uniosla brew i westchnęła teatralnie, wznosząc ręce do nieba.
- Przychodzę z kawą i kanapkami, chcę pomóc, a jeden mówi, że się bawię, a drugi myśli, że jestem kompletną idiotką - rzuciła do sufitu, jakby zwracała się do jakiejś wyższej instancji o pomoc.
- Taka wdzieczność mnie właśnie spotyka - dodała - Wiecie co? Zabiorę wam zaraz to jedzenie - zagroziła. Ale czy ona czasem nie slyszała burczenia w ich brzuchach jak zauwazyli jedzenie gdy weszla?
- Oddam.. nie wiem komu. Ktoś na pewno zje, w pokoju głównym się na nie rzucą, nie będą tak okrutnie niewdzieczni. Liam Ellsworth - 2018-10-04, 13:49 Z tą Matką Teresą to było w sumie trafione, jeżeli chodzi o Imari, nieustannie pomagającą każdemu. Lecz jej spojrzenie jak i zabawne pokazywanie palcem Alexa na bycie dzieckiem, Liama wcale nie bawiło. Głupio się poczuł w tej chwili. Może faktycznie nie powinien chować tej butelki, skoro Imari i tak ją zobaczyła.
Nie odezwał się nawet na słowa dziewczyny, nie chcąc przyznać do żadnych jej słów racji. A głupia to na pewno nie była.
Kiedy z kolei powiedziała o tym, by zabrać im to jedzenie, nie sposób było nie zareagować.
- Przecież podziękowałem.
Czemu i jemu ma się sięgnąć głodówka? Za schowanie butelki?
Nawet nie zastanawiając się dłużej, Liam zabrał talerz z tacy. Poczęstował się kanapką i podał zaraz Alexowi. Zrobił to dlatego, żeby Imari serio im tego posiłku nie zabrała i nie odebrała tego, że doceniają jej pomocy. No chyba że dostał po łapach i mu nie pozwoliła zabrać talerza.Alex Parker - 2018-10-04, 14:03 Na reakcję Imari, zaczął się śmiać, ale na reakcję Liama, to już w ogóle ryknął śmiechem. Co to było ?!
- Foszek bamboszek? - wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu - Nunuś, nie denerwuj się ! Imari ZWYKLE nie bije - zapewnił go - Jest na tyle lekka, że jak się zdenerwuje, możesz ją rzucić na kanapę w drugim końcu pokoju. Musisz tylko być szybki . A potem równie szybko uciekać, bo będzie próbowała znowu- powiedział z pełną powagą w głosie.
Wziął kanapkę od Liama, wstając. Dobrze jest rozprostować kości, po tylu godzinach pracy przy komputerze.
- No już, już. - zaśmiał się, podchodząc do Imari - Dzię-ku-je-my. - wyartykułował i cmoknął ją w policzek, w czysto przyjacielskim geście. - Kawa! - wziął kubek i upił łyk z miną wyrażającą czystą ekstazę - o kawo...przyjacielu czarny, gdy cię nie wypiję, jestem taki marny...Imari Blanc - 2018-10-04, 14:18 Dobra, Liam przebił limity bycia uroczym, wybitnie. Imari roześmiała się widząc jego zagubioną minę i gdyby mogla, to by go chyba utuliła, ale wiedziała, że ten ze względu na swoją moc nie reaguje najlepiej na dotyk. Jak taki wielki kawal chłopa mógł być tak zagubiono-uroczy? Nie miała pojęcia, ale bawilo ją to okropnie. Aż chciało się zrobić "awwww".
- Parker grabisz sobie, obiecuję, że następnym razem przynoszę jedzenie tylko dla Liama... - zagroziła, ale ten zaraz podszedł cmoknąć ją w policzek, który mu sama nadstawiła, a co. Należy jej się.
- Dobrze, niech będzie, wybaczam wam. Tym razem - zlapała za trzeci kubek, ten swój, w którym miała zaparzoną czerwoną herbatę. Oparła się tylkiem o stolik i obserwowala jak jedzą, troche jak zadowolona matka albo babcia.
- Poza tym, nie kłam, nie biłam cię nigdy - dodała do Alexa po chwili.Liam Ellsworth - 2018-10-04, 15:52 Póki miał na sobie ubranie, to mógł się do niego ktokolwiek tulić. Nawet Imari w tym momencie. Lecz, kawał takiego chłopa jak Liam mógł być uroczo zagubiony. Dla niego takie towarzystwo to zupełna nowość, w porównaniu do tego przez co przeszedł w przeszłości. Jak inni się od niego odsuwali, tak tutaj mógł na kogoś liczyć, a nawet zdobyć przyjaciela.
Nie da się jednak ukryć, że przy takim teraz towarzystwie nie da się być poważnym czy sfochanym. Nawet Liam przy uwagach Alexa się uśmiechnął i odwrócił spojrzenie, jakby chciał to ukryć. Rzucać Imari nie zamierzał. Zaraz jednak spojrzał na zachowanie kolegi, który w sposób szkolny podziękował pannie Blanc za przyniesienie posiłku. W między czasie, Ellsworth zjadł swoją kanapkę i sięgnął po kubek z kawą, by upić łyka. To był dopiero napój pobudzający z odpowiednią dawką kofeiny. Ile oni w ostatnich nocach tego pili? Nie liczył. A póki co, siedział na razie cicho, zajadając się kolejną kanapką, zerknąwszy na ekran. Ściąganie jeszcze trwało. To musiał być duży plik.Alex Parker - 2018-10-04, 20:02 Chyba zahukali biednego Liama ! A on po prostu miał delikatną głupawkę, po tylu godzinach pracy!
- Nie lękaj się, Liamie. Obronię cię przed nią - powiedział poważnie, widząc jego uśmieszek - Ona tylko tak niewinnie wygląda, mówię ci. Strzeż się - wskazał na niego palcem, po czym uśmiechnął się szerzej i zwrócił się do panny Blanc
-A ty mnie JESZCZE nie biłaś. Ale widziałem, że parę razy aż cię świerzbiły paluszki - rzekł z niepokornym uśmiechem. Z pewnością pobyt w Bractwie mu służył. Otworzył się na ludzi, wyostrzył mu się dowcip, przestał być mrukliwym i zastraszonym nerdem, który nie odwracał oczy od monitora.
Boże, ale go dziś nosiło. Chciał stąd wyjść, zabawić się,potańczyć, napić się, może kogoś poznać, może nawet być z kobietą. Oszaleje tutaj, jak kiedyś w końcu nie wyjdzie. Przecież nie urządzi sobie z Liamem dwuosobowej dyskoteki!Imari Blanc - 2018-10-05, 10:45 - Liam, ale nie jesteś zły, hm? - spojrzała na nagle milczącego mężczyzne. Może takie żarty wcale mu nie pasowały i nie czuł się dobrze w ich towarzystwie? Tego wolała by uniknąć, tym bardziej, że chciała, żeby czuł się dobrze w Bractwie, nawet jeśli było to dla niego kompletnie nowe doświadczenie. Alex wydawał się szybko zaaklimatyzować, z czego była bardzo zadowolona.
- Tak i kiedyś zapewne oberwiesz.. - zagrozila mu, mrużąc powieki i uśmiechając się złośliwie. Popijała swoją herbatę powoli, idealnie pasowała na takie październikowe dni.