Liam Ellsworth - 2020-04-23, 23:33 Mało kto lubi się chwalić swoimi zdolnościami nadprzyrodzonymi. Nie chcąc samemu się chwalić swoją umiejętnością, nie dopytywał nikogo o ich moce. Liam nie chciał wiedzieć jakie mają ograniczenia, co potrafią, jak i na kogo działają, ponieważ to ma drugą stronę, że sam swoją też musiały opisać i przedstawić. Zdarzały mu się sytuacje, gdzie był niemal wymuszany do opowiedzenia o swojej zdolności, choćby na samym początku przyłączenia się do bractwa. Bo ciekawscy, chcieli wiedzieć co nowy potrafi.
- Tak...
Potwierdził jej pierwsze pytania, że widział jej oprawcę i nie zdziwiło go jej zaskoczenie, jak dowiedziała się o działaniu jego mocy. Choć na wzmiance o brokułach, sam się uśmiechnął.
- Niestety tej armii nie widziałem.
Odpowiedział rozbawiony. Skupiał się na ujrzeniu jej największego i głównego źródła strachu, który dodatkowo stał się jego celem do odnalezienia jego danych personalnych.
Wracając już do poważniejszości w sprawie jego mocy to tak, była i jest przerażająca.
- Ta moc jest przerażająca że nie raz myślałem by się jej w jakikolwiek możliwy sposób pozbyć.
Nie każdy mutant jest zadowolony ze swojego daru. I pomimo tego, że Liam miał sporo możliwości by uciszyć chociaż swoją mutację, nie zrobił tego. Nie raz przecież uratowała mu życie, lub okazała się bardzo pomocna przy przesłuchaniach.
- Dokładnie tak.
Potwierdził jej słowa, że potrafi wizualizować lęki osoby, które zobaczył. Nim przejdzie do czynu, musi mieć pewność, że Chloe jest na to przygotowana.
- Nie zrobi, chyba że zadecyduję inaczej. Mam tak zwaną "władzę" nad lękiem osoby, że znając jej przeżycie z dawnych lat, mogę to odtworzyć. Wolałbym, żebyś była zdecydowana. Jeżeli nie chcesz, nie odtworzę Ci go. I tak jak znajdę jego dane osobowe, to Ci pokażę to i zdjęcie jego też powinno być.
Nie chciał jej teraz straszyć. Dlatego dopowiedział parę słów, by była doinformowana i mogła się jeszcze z tego wycofać. Na prawdę, nie chciał jej robić teraz strachu. Jeszcze go posądzą o to, że robi nowej koleżance krzywdę...Chloe Harper - 2020-04-28, 21:11 -Pozbyć? - Wydusiła zaskoczona. To jakby ktoś chciał sobie nogę uciąć bo mu się nie podoba jej długość albo co...
A tak na poważnie, to Harper przygryzła wargę lekko wzruszając ramionami. -To indywidualna sprawa. Gdyby nie moja moc... już dwa razy byłabym zimnym trupem... a jednak każdy medal ma dwie strony. - Westchnęła. Nie było chyba takiej zdolności, która zapewniała same plusy. Każda miała ograniczenia i jakieś... skutki uboczne. Nie każdy też ostatecznie musiał lubić swoją moc. No i były takie mutacje... widoczne... inny wygląd... dodatkowe kończyny... to były problemy nie?
-To tylko wizja póki ją taką zostawisz. A ostatecznie twarzy tego skurwiela się nie boję... to tylko wygląd... przeraża mnie to, do czego on jest zdolny. - Potwierdziła i przytaknęła.
-Lepiej żebyśmy mięli pewność, że znajdziesz tego gościa co trzeba. Nie chcę zamordować przypadkowej ofiary. - Dorzuciła już ze szczerym uśmiechem na twarzy.Liam Ellsworth - 2020-04-30, 09:21 Tak, dokładnie. Chciał się pozbyć swojej mocy, ale nawet jak ma takie możliwości o dziwo nie sięgnął po nie. Miał je nawet na wyciągnięcie ręki, mogąc przeszukać pewne pomieszczenie, nie zrobił tego. Najwyraźniej przez lata nauczył się już żyć ze swoją mocą a tu w bractwie nawet pokazali mu, jakie bywają jej korzyści. Bo przecież pomógł nie jednej osobie. Ale nie sobie.
- Tak... - Potwierdził, choć widział na jej twarzy zaskoczenie. Lecz jego odpowiedź brzmiała trochę jakby ostrożnie, nie wiedząc czego się teraz po niej spodziewać. Ale na szczęście uznała, że to jego indywidualna sprawa, więc uniknął dzięki temu tłumaczenia się. Niech to będzie tak że było minęło. Mieli teraz skupić się na sprawie jej byłego z lat oprawcy, którego dzisiaj spotkała.
- Tylko nie ucieknij z krzykiem.
Mimo słów zapewnienia i uznania tego, że to tylko wizja, nie miała przecież pojęcia jak bardzo może być realistyczna. Uprzedził jednak prosząc o zachowanie w miarę możliwości milczenia, inaczej oberwie mu się za to, że skrzywdził kolejną dziewczynę w bractwie. Z Imari miał już ten problem, i prawie oberwał za to że za jej zgodą zrobił jej w paręnaście minut "piekło jej lęku", przez które nie odzywała się do niego chyba miesiąc... Wiedział, że tak będzie - nie posłuchała go wtedy.
Skoro Chloe była pewna tego co chce zobaczyć i przyjęła do wiadomości jego prośbę. Liam westchnął i zwizualizował postać mutanta, kropla w kroplę wyglądającego jak ten którego znała.
- Odwróć się.
Polecił spokojnie patrząc na iluzję, po czym na Chloe. Swoje iluzje lęku drugiej osoby Liam wprowadzał z zaskoczenia. A ten mutant pojawił się obok biurka Alexa, czyli w sumie tuż za fotelem na jakim siedziała Harper. To samo miał spojrzenie co dzisiejszego dnia. Ale nic nie robił. Stał prosto i patrzył na nią. Był tak realistyczny, że aż prawdziwy. Tak samo też ubrany co dzisiaj. Liam tylko czujnie obserwował koleżankę i gotów był zareagować w postaci zablokowania jej ucieczki z pokoju, by nie zrobiła mu czasem rabanu na cały budynek. Kobiety bywają nieprzewidywalne.Chloe Harper - 2020-05-04, 22:17 Westchnęła i przytaknęła. Nie jej prawem były pretensje do kogokolwiek o chęć lub niechęć do własnej mocy. Nie miała zamiaru Liama oceniać, ani tematu cisnąć skoro był dla niego ciężki, niewygodny czy zwyczajnie przykry. Zostawiła go w spokoju.
Na prośbę by nie uciekała w panice z krzykiem, uśmiechnęła się krzywo i uniosła brew. No aż tak źle chyba nie będzie. To tylko wizja... jakaś projekcja, nic jej nie zrobi, Liam to kontroluje, a przecież nie jest jakimś zboczonym sadystą by ją tu maltretować wizją jej mordercy, który znowu ją morduje...
Kiedy jednak kazał jej się odwrócić... dała się zaskoczyć. Nie spodziewała się, że ON będzie stał za jej placami właściwie. Z tym samym zimnym, morderczym błyskiem w oczach, kamienną twarzą...
Zerwała się z fotela jak oparzona i cofnęła w tył. Postawa zdradzała instynktowną gotowość do walki. Lekko ugięte, rozstawione nogi, uniesione przed siebie ręce, skupiony wzrok. Blada była jednak jak ściana.
To było takie realne.
Trwało to chwilę, nim przez barierę strachu przebiły się racjonalne argumenty i słowa Liama, że to jego moc, to tylko projekcja, że on nie jest prawdziwy mimo wszystko.
-Ja pierdolę... to na pewno Ty Liam?... - Mruknęła, ale dla pewności jeszcze chwilę ani nie opuściła gardy, ani nie spuściła wzroku z NIEGO.
-To jest... On jest taki realny... - Wysapała w końcu i z trudem widać było zdobyła się by opuścić gardę. Niepewnie spoglądała na Liama szukając u niego potwierdzenia i uspokojenia.
-Gdybym nie wiedziała... powiem Ci... masakra... - Wydusiła. Była pod wielkim wrażeniem... choć wstrząśnięta chyba lepiej by opisywało jej walące serce i szybki oddech.
-To on. Bez wątpienia. - Dodała ostatecznie też potwierdzając, że skurwiel, którego zobaczył, był właśnie NIM.Liam Ellsworth - 2020-05-05, 17:45 Nie bez powodu Liam ostrzega przed swoją mocą i prosi o zachowanie spokoju. Ujrzenie własnego strachu i lęku przed czymś co nie jest codziennością i kimś, przed którym nie chciałoby się stanąć twarzą w twarz. To coś, czego nie chciałoby się widzieć i mieć styczność. Chloe przekonała się o tym, kiedy Liam kazał jej się odwrócić. Nic dziwnego że wstała i się cofnęła wręcz w jego stronę, przyjmując pozycję obronną. Liam obserwował ją jak i iluzję, nad którą posiadał kontrolę. Uśmiechnął się kącikiem ust, kiedy nie dowierzała temu, co zrobił.
- Tak. Przecież mówiłaś, że on nie zna drogi do bractwa i od tak nie mógłby się tu zjawić. Na logikę Chloe. Skąd miałby się tu wziąć, skoro nikt więcej nie wchodził do tego pokoju?
Wytłumaczył koleżance zadając też pytania. W takim momencie to wiadomo że strach odbiera rozum. Nie myśli się wtedy, skąd się coś lub ktoś wziął. Iluzja wrogiego mutanta Chloe pozostawała w miejscu, jedynie wciąż na nią patrząc tym samym spojrzeniem i uśmiechem. Oddychając i normalnie stojąc jak na człowieka przystało.
- Tak. Jest realny i możesz go nawet dotknąć,a on Ciebie. Nie umiem tego opisać i zrozumieć działania jak to możliwe. To jest coś na zasadzie odtworzenia i urzeczywistnienia czyjegoś strachu, najgłębszego że tępi umysł i paraliżuje ciało. Ma to chyba widocznie na celu sprawienia by osoba która zobaczy swój największy lęk miała jego prawdziwy obraz przed oczami. Albo się temu podda, albo będzie z nim walczyć.
Potwierdził i wytłumaczył na tyle ile umiał działanie swojej mocy. Sam nie do końca jeszcze wszystko rozgryzł jak to możliwe. Nie zagłębiał się naukowo, a tylko najważniejsze było, by znać swoje limity i umieć nad tym panować.
- Dlatego ostrzegałem. Wiele osób jak Ty potrafi kręcić oczami myśląc że to iluzje hologramowe z rodem sci-fi, lub inne projekcje technologiczne. Bądź też czary mary iluzjonisty.
Dodał, kiedy określiła jednym słowem działanie jego mocy. A kiedy potwierdziła że to jest ten mutant, Liam skinął głową w zrozumieniu, po czym sprawił że postać mutanta się po prostu rozpłynęła, jak w zanikającej mgle.
- Już Cię nie będę straszył.
Odparł z lekkim uśmiechem spojrzawszy na nią i oceniając jej stan umysłowy, dając też do zrozumienia, że koniec horrorów na dzisiaj. Miała tylko potwierdzić czy to ten mężczyzna i przy okazji doświadczyła działania mocy Liama. Jej nic się nie stało. Widziała tylko swój największy strach i nie była to armia brokułów.Chloe Harper - 2020-05-08, 18:20 Tak, tak. Liam mógł sobie gadać. Tłumaczyć. To samo sobie Chloe tłumaczyła. Ale strach budził odruchy. A te nie były w pełni kontrolowane. Fawkes była choć na tyle świadoma tego, że to efekt mocy, że od razu nie rzuciła się na tego draba, albo nie prysnęła nim ten zdąży ją powalić swoją mocą.
Choć byli w Bractwie... dla dobra wszystkich pewnie próbowałaby go zabić na miejscu.
-Dobra dobra. Wiesz, że możesz sobie gadać... - Westchnęła przekornie, ale rozluźniła się. Nie mogła jednak odmówić sobie jednej satysfakcji. Gdy mężczyzna powiedział, że projekcja jest czymś więcej... że jest namacalna... cóż, Harper zasadziła mu soczysty cios prosto w nos, po którym pożegnał się ze swoją aparycją anioła śmierci.
Rozluźniła się jednak całkiem dopiero kiedy ON zniknął.
Opadła na fotel. Była pod wielkim wrażeniem.
-Moce mutantów chyba nie przestaną mnie zadziwiać. - Przytaknęła. To było... wow... no brakowało jej i tchu i słów. Niezła prezentacja, choć wolałaby zobaczyć armię brokułów niż JEGO.
-To Ci wystarczy, żeby próbować go zidentyfikować? - Zapytała z nadzieją. Po tej prezentacji miała mniejszą ochotę na kolejne spotkanie, ale tak czy siak, musiała być na nie gotowa. Nie może dać się znowu zaskoczyć w kwiaciarni no.Liam Ellsworth - 2020-05-09, 20:46 Po jej słowach przestał już się produkować odnośnie działania swojej mocy, bo widocznie nie do końca rozumiała jak to działa, co nie było niczym dziwnym. Pierwszy raz doświadczyła tego "obrazu" własnego lęku, osoby której najbardziej obawiała się. Nie stał przed nią ten prawdziwy, ale wyglądał na takiego. Liam zatem uśmiechnął się przy tym jak mu powiedziała by sobie gadał. Ale zrozumiał ten przekaz. Iluzja jej strachu zniknęła i dziewczyna mogła rozluźnić się, wracając znów na wcześniej zajmowany fotel.
- Wierz mi, że mnie też często zaskakują.
Nie mógł się nie zgodzić. Tu w bractwie wielu mieli takich z dziwnymi i interesującymi mocami. Choćby ich kolega Marian i jego berło patelnia.
- Tak. Mam jedną bazę danych ściągniętą, to sprawdzę czy czasem tam nie znajdę jego profilu. Jeżeli nie, będę włamywać się na nowo. Dla mnie to nie problem.
Mówił tak, jakby hakerstwo nie było dla niego żadnym problemem. Ani razu nie został namierzony co widać jak bardzo ostrożnie podchodzi do takich działań. Jednakże musiał też liczyć się z tym, że Departament może zmieniać zabezpieczenia i wzmacniać je w jakikolwiek sposób. Na nowo będzie musiał z nimi się zaznajamiać. Ale tym samym uspokoił Chloe, że dzięki tej wizji będzie mu łatwiej szukać po zdjęciach. Gorzej, jeżeli w aktach takowego nie będzie. W co raczej wątpił. Każdy pracujący w DOGS miał teczkę i zdjęcie. Inna sprawa miała się jedynie z poszukiwanymi.Chloe Harper - 2020-05-09, 21:37 Chloe z chwili na chwilę rozluźniała się. Przeszedł jej pierwszy szok. Naprawdę, projekcja lęków była niesamowita. Mogła sparaliżować a nawet skrzywdzić cel jej działania. Masakra. A on to sobie tak kontrolował. Od tak.
Na jego słowa przytaknęła przygryzając wargę. Nie chciała Liama w żaden sposób narażać na... wykrycie... wpadkę... no na nic złego.
-Musiał należeć do DOGS podczas ataku na Bractwo rok temu... nie wiem czy PSEM można przestać być. - Westchnęła, gdy Liam zabierał się do poszukiwań. Ona teraz tylko mogła siedzieć i nie przeszkadzać.Liam Ellsworth - 2020-05-14, 18:58 Liam w tej chwili nie przeglądał danych, gdyż obecnie był w fazie wymieniania kabli w urządzeniach, a także wzmacnianiu zabezpieczeń. Od teraz odpowiadał za ochronę, więc chciał wykorzystać także ten komputer w burze. A część kabli sama się prosiła o wymianę. Wolał to zrobić teraz póki nic się złego nie działo, niż później miałoby się coś zepsuć w czarnej godzinie i nie działać. Nie spodziewał się takiego awansu. Nigdy.
- Tego to ja nie wiem.
Odpowiedział na jej przemyślenia i wrócił do grzebania w kablach, nie przeszkadzało mu to, że Chloe tutaj była.
- Jak ogólnie odnajdujesz się w bractwie?
Zapytał po chwili. Chyba miesiąc będzie jak ona tutaj przyszła? Czy parę tygodni? Nie liczył już, jako że zbyt wiele się ostatnio działo.Chloe Harper - 2020-05-17, 11:39 Dziewczyna starała się nie przeszkadzać. W sumie to chyba nie była tu potrzebna. Liam miał jeszcze coś do czarowania w tych kablach. Pewnie da jej znać jak coś znajdzie na temat jej śmiertelnego wroga.
Zastanawiała się czy dupy nie ruszyć i nie zmyć się, kiedy zapytał jak się ona w Bractwie już odnajduje.
Dobre pytanie.
Nie miała pojęcia. Była skołowana i miała tyle myśli we łbie, że trudno to ogarnąć, zwłaszcza po spotkaniu.
Nowa Rada? W ogóle cały nowy system zarządzania. Te awanse... MASAKRA.
-Nie wiem. Po spotkaniu mam jeszcze chaos w głowie. Nie wiem za co, albo za kogo się wziąć. Jeszcze na to wszystko zwalił mi się ten pojeb. - Westchnęła kręcąc się na boki na krześle.
-Mam nadzieję, że nie zawiodę. Że dam radę to ogarnąć. Liam ja nikim wcześniej nie dowodziłam... to wielka odpowiedzialność. Wiem, że ojciec byłby ze mnie dumny. A ja w sumie tego pragnęłam... znaczy nie konkretnie takie awansu, ale wiesz... żeby się zaangażować... mieć za kogo walczyć, dla kogo się starać. No i mam. - Dodała z uśmiechem, nie wesołym, raczej takim... zaangażowanym, rozczulonym, w pewnym stopniu poważnym. Była świadoma, jak wielkim obowiązkiem i odpowiedzialnością została poczęstowana.
-W końcu jestem Harper. Nie może być spokojnego leniuchowania. - Dorzuciła już żartobliwie by zrzucić nieco tego ciężaru emocjonalnego na podłogę. Co za dużo to niezdrowo.Liam Ellsworth - 2020-05-26, 12:03 Awanse były szokujące dla wszystkich i ta cała reorganizacja w bractwie. Każda wyznaczona osoba za coś i kogoś odpowiadała. To było bardzo duże doświadczenie, czego nawet i Liam się nie spodziewał. O ile w swoim przypadku zrozumiał, że przez ten rok przebywania tutaj, pomagania, udzielania się i pokazania co potrafi, został doceniony i są wstanie mu zaufać. Ale Chloe, ledwo dołączyła i już podskoczyła wysoko. To była największa niespodzianka.
Wysłuchał Chloe, którą zapytał o odnalezienie się w tej grupie, klęcząc pod stołem zaraz i dociskając ostatnie złącza. Po czym usiadł na łydkach spoglądając na nią z lekkim uśmiechem.
- Ja też nikim nie dowodziłem. Zawsze robiłem za pomoc czy wsparcie na misjach z bractwa czy innych, ale nie miałem żadnych ludzi czy mutantów pod sobą. Dla mnie to także nowe doświadczenie, zwłaszcza że dostałem inną grupę pod opiekę. Co jednak uzupełnia się z Twoją i Alexa.
Wstał otrzepując kolana i usiadł przy kompie by go włączyć i sprawdzić działanie paru urządzeń, ale nim się to uruchomi. Kontynuował rozmowę spojrzawszy na Chloe.
- Wspólnymi siłami damy radę.
Wystawił w jej kierunku swoją dłoń zaciśniętą w pięść, chcąc by przybiła mu żółwika na znak potwierdzenia jego słów. Że to co wydawało się im trudne, nie będzie takie. Podołają najtrudniejszemu. W końcu i tak będą się wspierali.Chloe Harper - 2020-07-02, 19:53 Pokiwała głową. Musiała to wszystko dobrze przemyśleć. Poukładać sobie wszystko i zaplanować co robić... ze wszystkim.
Na raz zwaliło się wszystko z każdej strony.
-Dobra Liam. Nie przeszkadzam Ci już. Zawracam Ci łeb za każdym razem jak mam jakiś problem. - Westchnęła w końcu wstając.
-Daj znać jak coś znajdziesz. Wiesz gdzie mnie szukać i numer mój też masz. - Dodała z uśmiechem. W sumie do kogo miała się zwrócić? Z kim pogadać? Traktowała go jak starszego brata. A na kim siostra ma polegać jak nie na braciszku?
-Dzięki. - Pokiwała głową, pomachała na pożegnanie, wyszczerzyła się jeszcze do Liama na progu po czym jej rudy łeb zniknął za drzwiami.
<z/t>Liam Ellsworth - 2020-07-09, 23:45 - Ale wiesz, że mi nie przeszkadzasz.
Przypomniał jej, bo szczerze nie miał nic przeciwko temu, że przychodziła do niego z jakimiś pytaniami czy problemami. Jako nadal jej opiekun miał obowiązek jej pomagać i nie było to dla niego uciążliwe. Ale też czuł się dziwnie potrzebny. Nie musiał się izolować od ludzi. Po upływie tego roku przebywania w bractwie, otworzył się na kontakty. I po sobie wiedział, że to było i jest mu potrzebne.
- Dam znać.
Odpowiedział odwzajemniając uśmiech i odprowadził ją wzrokiem do wyjścia. Dziękować nie musiała, ale to było miłe z jej strony.
Zostając znów samemu, wrócił do grzebania w programach w komputerze by sprawdzić czy teraz wszystko działa jak powinno. Gdy skończył, udał się do swojego pokoju sprawdzić co z małym.