To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Karty Postaci - Siri Penderghast

Siri Penderghast - 2017-12-10, 14:05
Temat postu: Siri Penderghast
Siri Penderghast
urodzona w Seattle, 7 lipca 1998 roku, mieszka od roku w siedzibie D.O.G.S., przynależy do rządu, piastuje stanowisko żołnierza - członka oddziału taktycznego, wizerunku użycza Scarlett Simoneit
historia
Światem nie rządzą przypadki, lecz Boska wola.
Wierząc w to z całego serca, państwo Penderghastowie nie mogli zignorować pewnych niecodziennych okoliczności, towarzyszących narodzinom bliźniaczek. Nie chodziło nawet o to, że po wielu latach starań zostali obdarowani nagłym prezentem w postaci "dwa w cenie jednego". Również fakt, iż takich identycznie cudnych pociech w ich okolicy ze świecą było szukać. Najbardziej zdumiewała symbolika skryta w dacie i czasie ich przyjścia na świat - dokładnie siódmego lipca o godzinie siódmej. Patrząc z odpowiedniej strony, liczby dawały razem najdoskonalszą z nich wszystkich, wspaniałe trzy siódemki. To musiało coś znaczyć i rodzice postanowili podporządkować temu tajemniczemu czemuś całe przyszłe życie.
Dokładali więc wszelkich starań, by dziewczynki już od maleńkości wiedziały o swoim prawdopodobnym boskim przeznaczeniu. Religia katolicka miała u nich w domu tak wielkie znaczenie, że z łatwością można ją było uznać za kolejnego członka rodziny. Trochę jak surowa, ale sprawiedliwa ciotka, która mimo wszystkich szczenięcych wybryków koniec końców zawsze stała wiernie przy boku domowników. Wielką wagę przykładano do utrzymania dzieciaków wolnych od grzechów i różnych pokus, co zważając na ich młody wiek i problem z trzymaniem rączek z dala od zakazanego owocu, należało do zadań wielce kłopotliwych. Każdy jeden występek zostawiał na ich skórze kolorowe plamy i silne przekonanie, że powinny się jak najszybciej poprawić.
Ognista religijność Penderghastów rzutowała na ich życie codzienne w bardzo niezdrowym stopniu. Wystrzegali się pokus, korzystając z wysoce niekonwencjonalnych metod: w obawie przed obżarstwem jedli mniej, niż ustawa przewidziała, by nie skalać niewinności dziewcząt, zakazywano im kontaktów z chłopcami, zaś lenistwo wypleniano za pomocą wykonywania karkołomnych prac fizycznych, ciężkich nawet dla dorosłych. Nie było tak źle, jak mogło się z zewnątrz wydawać - były przyzwyczajone do takiego życia, poza tym miały świadomość, że na tym padole łez trzeba trochę wycierpieć i poświęcić, by zasłużyć na miejsce w niebie. Jednak sąsiedzi mieli na ten temat zgoła odmienne zdanie. Z każdym dniem świrnięta rodzinka coraz bardziej ich do siebie zniechęcała. Nie kryjąc niesmaku, podburzali przeciwko nim nawet własne pociechy, co skutkowało nagłym zakończeniem wspólnych swawoli na placu zabaw, a w szkole przybrało formę prześladowania i namolnego dręczenia. Nawet nauczyciele zdawali się dystansować od bliźniaczek.
Siri zaczepki nie przeszkadzały, dopóki to ona była obiektem drwin. Jeśli ofiarą padała Iris, nie wahała się użyć ostrych słów, a gdy te nie wystarczały, uciekała się do rękoczynów, które oczywiście następnie mocno odpokutowywała. Tego typu incydenty w znaczącej mierze mogły się przyczynić do niepochlebnej opinii składu nauczycielskiego, dodatkowo jej oceny z większości przedmiotów wołały o pomstę do nieba. Słabe oceny nie sprawiały w domu problemów: dla rodziców i tak najważniejsza była nota z religii. Cieszyli się z sukcesów na linii Siri - Pan Bóg, powtarzając, że wraz z siostrą są dla bóstwa wyjątkowe. Jak bardzo wyjątkowe, miały okazje przekonać się po raz pierwszy w wieku 11 lat.
Wtedy to Dean Simmons, diabelsko oburzony znokautowaniem przez chudą świruskę postanowił się zemścić. Skrzyknął kilku starszych chłopaków i po lekcjach schowali się w krzakach, niczym przyczajone tygrysy czekające na podwójną ofiarę. W odpowiednim momencie wyskoczyli na niczego niespodziewające się bliźniaczki, ubrani w groźne miny, zmarszczone czoła i straszaka w ręce prowodyra, bardzo prawdziwie wyglądającą broń palną. Gdy tylko się zbliżyli tak bardzo, że przełamali strefę komfortu, przelotne muśnięcie Iris było dla nich zgubne: poskutkowało nieprzyjemnym spotkaniem pierwszego stopnia z potężną dawką elektryczności. To jednak, zamiast odstraszyć resztę załogi, spowodowało wściekłość i nie myśląc wiele, rzucili się na dziewczyny. Wtedy do akcji wkroczyła Siri, zasłaniająca własnym ciałem siostrę i trzymająca ją za dłoń w próbie ni to uspokojenia, ni solidarności. Nie przyzwyczajona do wywieszania białej flagi, postanowiła się bronić. Niewiele myśląc, sięgnęła po ciężki plecak i rzuciła nim w napierający z naprzeciwka motłoch, jakby nie był zwykłą torbą, a co najmniej granatem. I właściwie nim się okazał, dosłownie, ku ogólnemu zdziwieniu. Z niesamowitą prędkością wyleciał w powietrze i gdy dotarł do celu, koniec podróży uświetnił malowniczym wybuchem. Powstała przy nim fala uderzeniowa powaliła na kolana pobliskich agresorów, którzy tym razem byli zbyt zszokowani, by ponownie podjąć próbę szturmu. Bliźniaczki również nie miały pojęcia, co się właściwie wydarzyło i gdy wróciły do domu, czujne rodzicielskie oko od razu zauważyło, że miała miejsce nieprzyjemna sytuacja. Wiedząc, że kłamać nie przystoi, na jednym wydechu dziewczyny opowiedziały o swojej przygodzie sprzed kilkudziesięciu minut. Czuły, że zbliża się nieuniknione: kara, jaka miała je spotkać za tej wagi przewinienie z pewnością byłaby jedną z najsurowszych. Lecz oto wbrew oczekiwaniom rodzice ze łzami w oczach wytłumaczyli, że dziś nadszedł sądny dzień, który pokazał, że ich wszystkie wysiłki nie poszły na marne i że owa manifestacja nadprzyrodzonych sił potwierdziła, że zostały wybrane przez Pana, by głosić jego słowo i zapoczątkować na świecie dobrą zmianę.
Kilka dni później w ich domu zjawili się panowie w czerni i po odbyciu krótkiej rozmowy z matką i ojcem zaoferowali propozycję nie do odrzucenia. W trybie natychmiastowym dziewczęta miały zostać przekierowane do placówki rządowej i w obrębie jej murów zostać odpowiednio przeszkolone, tak, by jak najlepiej mogły wypełnić swoje przeznaczenie. Niewiele czasu zajęło przekonanie ich, że najwłaściwszą drogą do spełnienia założeń Pana była pomoc ojczyźnie w usuwaniu zeń szkodników, terrorystów, którzy ostatnimi czasy zaczęli się mnożyć jak grzyby po deszczu.
Siri podeszła do tego zadania bardzo poważnie. Z niemal stoickim spokojem znosiła przeprowadzane na niej badania, a następnie z niepokojącą ekscytacją przystąpiła do oferowanych przez władze treningów mentalno-psychicznych. Prym wiodła szczególnie w różnego rodzaju aktywnościach fizycznych, nie szczędzono jej pochwał oraz głosów święcie przekonanych, że ma do tego naturalny talent. Wybitne osiągnięcia sportowe kontrastowały jednak z przyswajaniem szkolnej wiedzy. Żeby nie zaniechać ich edukacji całkowicie - w końcu z żołnierza głupiego jak but od lewej nogi nie ma większego pożytku - przydzielono im nauczyciela od wszystkiego, który do najzacniejszych przedstawicieli profesorskiej profesji nie należał. Więcej Siri nauczyła się we własnym zakresie, lecz mimo wszystko brak chodzenia do normalnej szkoły mocno się na młodych Penderghastównach odbił. Ważnym czynnikiem utrudniającym chłonięcie podsuwanej pod nos wiedzy był brak czasu między wyczerpującymi szkoleniami. Najciężej było opanować moc w stopniu podstawowym, poświęciły na to wiele lat, jednak ich wysiłek nie poszedł na marne. Przejawiane moce w połączeniu stanowiły niezwykłą siłę w rządowych szeregach. Nie można było pozwolić sobie na utratę tej broni, dlatego zaczęto traktować je w pewnych aspektach lepiej, niż resztę zamkniętych mutantów - mogły chociażby częściej korzystać z przepustek, jednakże w ich przypadku przykładano zdecydowanie większą uwagę do ćwiczeń, chcąc zrobić z nich prawdziwych super-żołnierzy.
Gdy tylko skończyły 18 lat, jako jedne z pierwszych zostały włączone do oddziału taktycznego D.O.G.S. i pod przydomkiem "Leviathan" zaczęły siać spustoszenie pośród niewiernych.
charakter
Jest tą mniej przyjemną częścią broni masowego rażenia, współtworzonej z Iris. Wygląda ponuro i roztacza wokół siebie aurę niewypowiedzianej groźby, co nie zjednuje jej wielu przyjaciół. Nie musi: od tego ma siostrę. Żyjąc w takim przeświadczeniu, nie stara się nawet stwarzać pozorów, że wszystko z nią w porządku. Zawsze stoi z boku, unikając zbędnej socjalizacji, nie odzywa się też prawie wcale, choć jeśli już zacznie, żadna siła nie będzie w stanie uciszyć wygłaszanych przez nią kwiecistych epopei. Na ogół sprawia wrażenie niezainteresowanej zupełnie niczym, jednak istnieje coś, co rozpala jej serce i trzewia do białej gorączki: służba. Jest żołnierzem nie tylko z wykształcenia, ale i powołania, a dobro misji i wypełnianie rozkazów dowódcy uważa za święty obowiązek. Niezwykła religijność, choć w jej przypadku nieco powykręcana idzie w parze z rozumem. Choć nie wygląda, jest bardzo inteligentna, spostrzegawcza i przebiegła, na tyle, że zdarzało się, iż na misji pozwalano działać jej na własną rękę, gdyż wtedy dopiero mogła pokazać swój prawdziwy, nieskrępowany potencjał. Niezłomna wiara w siebie, swoje możliwości i dane od Boga powołanie z jednej strony czyni z niej świetnego żołnierza, z drugiej czasem zaburza trzeźwy pogląd na sytuacje i przemienia odwagę w brawurę. Równie dla niej ważne - może i nawet ważniejsze - prócz Boga, honoru i ojczyzny, jest bezpieczeństwo siostry. Łączy je więź, którą same ledwo rozumieją, jednak nie ma wątpliwości, że w ułamku sekundy jedna oddałaby za drugą życie. W towarzystwie bliźniaczki Siri pozwala sobie na ukazanie swojej łagodniejszej, jaśniejszej strony. Bywa wtedy naprawdę urocza.
opis mocy
Kontrola energii kinetycznej - w teorii może wpływać na wszystko, co się porusza, w praktyce nie jest już tak wesoło. Jeśli coś pozostaje w stanie spoczynku, nic nadnaturalnego nie może z tym zrobić. W przypadku małych przedmiotów łatwo to zmienić, wystarczy że wprawi je w ruch, przesuwając bądź rzucając, jednak z większymi obiektami jest ciężej, potrzebuje więcej czasu i skupienia, by przejąć nad nimi kontrole. Jeśli wysiłek jest zbyt duży naturalnie mogą objawiać się u niej negatywne skutki korzystania z mocy, takie jak dekoncentracja, zawroty głowy, osłabienie, krwotoki z nosa, omdlenia bądź w skrajnym przypadku śpiączka bądź śmierć. Jeśli przedmiot jest już w ruchu, bez dotykania go może wpływać na jego energię - zmniejszać ją, sprawiając, że nie dotrze do celu bądź przyspieszać i wzmacniać na tyle, że wybuchnie, w którym momencie, to już ustala Siri - czy w powietrzu, czy gdy z czymś się zderzy. Nie może wprawdzie zmieniać kierunku poruszania się, ale sama nie widzi w tym problemu: została wytrenowana na tyle dobrze, że celny rzut nie sprawia jej problemu.
Jej moc ma też inne zastosowanie: może w nieznacznym stopniu wpływać na własną energię wytwarzaną podczas poruszania się, co wykorzystuje szczególnie w walce wręcz, by trochę zwiększać swoją szybkość i zręczność. Nie jest to zbyt spektakularne, ale w większości przypadków wystarcza, by wyjść z walki bez większych uszczerbków na zdrowiu.
Jeśli utrzymuje kontakt fizyczny ze swoją siostrą bliźniaczką, ich moce się zwiększają, w taki sposób, że po prostu mogą dłużej i efektywniej z nich korzystać bez narażania się na nieprzyjemne skutki uboczne. Doskonaliły tą umiejętność przez lata i choć nadal nie zawsze wszystko idzie po ich myśli oraz wierzą, że jeszcze nie osiągnęły swoich prawdziwych możliwości, na ogół w znaczącym stopniu potrafią ją kontrolować.
Ze swojej mocy może korzystać przez 3 posty, z 1 na odpoczynek - w połączeniu z siostrą przez 6 z 2 przerwami.
ciekawostki

--> uważa, że najlepszą formą dyscypliny jest przemoc
--> potrafi posługiwać się różnymi rodzajami broni w stopniu zaawansowanym, a w walce w wręcz nie ma sobie równych
--> swojej ulubionej broni palnej, Beretcię APX, dała imię Renatka
--> z siostrą potrafi komunikować się bez słów, polegając tylko na wspólnie wymyślonym języku gestów i spojrzeń, na bieżąco aktualizowanym w obawie przed złamaniem tego specyficznego kodu przez osoby postronne
--> na osiemnaste urodziny wraz z Iris sprawiły sobie identyczny tatuaż na prawym przedramieniu, którego znaczenie jest ich małym sekretem
--> uwielbia lody pistacjowo-cytrynowe: podczas każdej przepustki sprawia sobie taki pyszny prezent
--> za sprawą matki zna język irlandzki w stopniu komunikatywnym
--> nikt prócz siostry nie widział, by kiedykolwiek się śmiała bądź szeroko uśmiechała
--> nigdy też nie wyrażała zainteresowania inną osobą w sensie romantycznym
--> pała sympatią do różnych technologii, szczególnie na poziomie ich budowy
--> przed dołączeniem do anielskiego grona chciałaby odwiedzić rodzinną Irlandię, o której przecudnych, nieograniczonych zielonych polach opowiadała jej matka



Aiden Tremblay - 2017-12-14, 18:51

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 77%
Przed chwilą pisałem, ze chyba nie warto podpaść panienkom Penderghast. Teraz już jestem tego pewien! Już was chwaliłem, więc nie będę się powtarzać, a karta Siri również jest bardzo ciekawa i wciągająca. Udanych rozgrywek!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group