The Gifted - 2017-11-21, 20:42 Temat postu: Uliczka między budynkami
Mistrz Gry - 2018-01-31, 21:47 Była godzina 4.54, gdy ciemny samochód pod osłoną nocy zbliżył się w te okolice. Zaparkował zgrabnie przy wjeździe do uliczki, silnik w aucie zgasł a z jego wnętrza wyszedł postawny mężczyzna w płaszczu i z kapturem na głowie. Oparł się swobodnie o jedną z rynien i tak stał, wsłuchując się w dźwięki nadchodzącego, zimowego poranka... Wyraźnie było widać, że na coś czeka. A może na kogoś?
Noc wciąż trwała, a w okolice uliczki dochodziły tylko nieliczne promienie z oświetlenia miejskiego. Życie miasta wciąż spało, a wyjątkiem było tylko kilku nie-pierwszej trzeźwości jegomości, którzy najprawdopodobniej dopiero kończyli swoje imprezowanie. Nikt jednak nie zbliżał się do czarnego auta. Przynajmniej na razie...Esther Goth - 2018-02-01, 19:22 Nie powinna w ogóle tutaj przychodzić... Wszystko mówiło za tym, że powinna być jak najdalej od tego miejsca. Zmienić numer i wyjechać. Jednak Esther zawsze była trochę lekkomyślna, a po za tym była ciekawa. Zamiast wystraszyć ją to wiadomością wręcz przeciwnie wzbudzili nią jej ciekawość. Nawet jeśli to była jakaś pułapka czy coś innego. To wpadnie w nią z własnej głupoty.
Obserwowaliśmy cię... Jak długo? Ile wiedzą o o niej? Kim w ogóle są? Takie pytania nasunęły się jej już na początku wiadomość. Wiemy kim jesteś... ta jasne, że od razu wiedzą. A może wiedzą? Co jeśli to w cale nie to tajemnicze bractwo mutantów lecz ktoś z ich przeciwników. Czym się wydały? Skąd ta osoba może wiedzieć, że szukały Bractwa mutantów... obdarzonych. Jak wolała mówić jej współlokatorka. I co miała znaczyć dalsza treść wiadomość.
Na miejsce przyszła troszkę wcześniej. Jednak nie miała gdzie się schować. Też nie chciała używać mocy, bo może ktoś obserwować to miejsce. Oddaliła się... Zastanawiając się, żeby wróć do domu i zauważyła, jak na tą uliczkę wjeżdża samochód.
- Po coś tutaj przyszłaś? Przecież chcesz dowiedzieć się kim oni są - mówiła sama do siebie, by nie stchórzyć i nie pójść po prostu do domu. Po walce sama sobą wróciła na uliczkę gdzie zobaczyła mężczyznę. Ostatni wdech, wydech i zbliżyła się. Zastanawiając się co właściwie powinna powiedzieć. Spytać się od razu kim jest? Czy może przywitać się. Postanowiła nic nie mówić i poczekać na reakcje nieznajomego.Mistrz Gry - 2018-02-01, 21:17 Tajemniczy jegomość stał przez chwilę wpatrując się w odległy koniec tej ciemnej uliczki. Zdawał się Ciebie nie zauważać przez dłuższą chwilę, wciągając świeże, poranne powietrze. Mogłaś poczuć się bardzo nieswojo w jego towarzystwie - wyglądał jak typowy bandzior z filmów detektywistycznych z lat '50.
W końcu jednak odwrócił wzrok w Twoim kierunku. Nie zaskoczyłaś go. Przez chwilę nie było widać żadnych emocji na jego twarzy. Teraz, gdy miałaś szansę przyjrzeć mu się z bliska, mogłaś określić jego wiek na okolice czterdziestki. Nie wyglądał w sumie źle. Ale było w nim coś niepokojącego...
Mężczyzna jednak uśmiechnął się miło do Ciebie, rozkładając swoje ramiona.
- Esta, jak miło Cię widzieć! - Rzekł niemalże przyjaźnie, jakbyście byli starymi kompanami z ławki. Widać było, że próbuje się do Ciebie zbliżyć i Cię objąć. Co jednak zrobi doświadczona życiem panienka Goth?Esther Goth - 2018-02-01, 21:29 Im bliżej była mężczyzny tym bardziej pragnęła zawróci z tej przeklętej ścieżki... Nawet nie powiedziała nic Lis. Co było wielką głupotą, ale nie chciała jej martwić ani mieszać. Gdyby jej powiedziała ta uparła by się przyjść z nią. Esther miała wrażenie, że żadnej z nich tutaj nie powinno być nie z nim.
Jest takie powiedzenie nie osądzaj książki po okładce... Czy to samo tyczy się ludzi? Bo jeśli tak to trzeba przyznać, że ten facet nie zbudził jej zaufania. Miała okazje mu się przyjrzeć... może chciała się upewnić, że on nie był jednym z tych co je zaatakował pod kinem. Chyba nigdy nie zapomni twarzy tamtych mężczyzn. Wracając do mężczyzny miał około czterdzieści lat i wyglądał na kolesia przed którym ostrzegają matki swoje dzieci. Krótko mówiąc nie wzbudzał zaufania.
- Masz przewagę znasz moje imię, kiedy ja nie znam twojego - powiedziała do niego wątpiła by podał jej swoje imię. Starała nie ukazywać żadnych emocji. Czy się obawiała go? Była by głupia jeśli by się go nie bała. Kiedy ten próbował się do niej zbliżyć automatycznie się cofnęła. Wolała zachować dystans. Nic osobistego...Mistrz Gry - 2018-02-01, 22:36 Mogłaś przyrzec, że przez ułamek sekundy zauważyłaś wyraźną zmianę miny u mężczyzny. Przez tą krótką chwilę, nie wyglądał na zadowolonego. Wyglądał wręcz... Groźnie. Szybko jednak wrócił do swego jakże przyjacielskiego uśmiechu.
- No co Ty, Esta. Wszyscy tu jesteśmy przyjaciółmi. Wspieramy się. Musimy sobie ufać w świecie, gdzie nikt nam nie ufa. - Mogłaś wyczuć bijącą z jego słów pewność siebie. Facet musiał naprawdę wierzyć w to, co mówił. - Jestem Philip. Philip Gardner. - Dodał po chwili nie spuszczając z Ciebie wzroku. Nie potrafiłaś określić, o co temu facetowi chodziło. Czy mówił prawdę? Czy coś kombinował? Wydawał się specyficzny i biła od niego jakaś dziwna energia, ale przynajmniej nie wyglądał na gwałciciela (chyba)...
- Wiem, że nas szukałaś. Korzystałaś z czyjejś pomocy... Teraz my chcemy wam pomóc. Możesz do nas dołączyć. - W tej samej chwili, w której mężczyzna kończył swe zdanie, zawiał nieprzyjemny, zimny wiatr. Również nieznajomy, czy raczej Phil na niego zareagował, chowając nos za kołnierzem swego płaszcza.
- Widzisz kochana, bardzo nieprzyjemną pogodę mamy. Może... Może wejdziemy do auta? Rozgrzejemy się? Może nawet podjedziemy złapać jakąś kawę na wynos do rozmowy? - Zaproponował, wskazując na swój pojazd. Był to wysoki samochód o czarnym lakierze i przyciemnionych szybach, przez które nic nie było widać. Było to jednak bardzo zadbane auto - nawet z tej odległości i mimo nieprzychylnej pogody, mogłaś dostrzec jak lśni.Esther Goth - 2018-02-02, 21:43 Wyraźnie jej coś tutaj nie pasowało. Tak jakby jakiś wewnętrzny głosik mówił by mu nie ufać. Co z tego, że z jego słów można było wywnioskować iż jest taki jak Esther. Jednak intuicyjnie dziewczyna czuła, że w nim coś nie gra. Nawet bez tej chwilowej zamiany nastroju-miniki. Którą nie dało się nie zauważyć. Już ona sugerowała Goth iż jej rozmówca nie jest do końca z nią jest szczery. Przecież jej reakcja była całkowicie na miejscu. Każdy by zachował się podobnie na jej miejscu. To, że nie spodobało się mu iż zachowuję ostrożność i nie pozwala nieznajomemu obejmować. Nie przemawiało na jego korzyść. Może kombinować lub nawet ją skrzywdzić więc woli mieć się na baczności zwłaszcza, że słońce dopiero co staje. Esther dyskretnie spojrzała w niebo w celu określenia mniej więcej czasu. Ponieważ chciała jak najszybciej skończyć i wrócić za nim wstanie Lisa. Bo zaraz zaczęły by się wiadomość od przyjaciółki. Zaraz wróciła spojrzeniem na Philipa. Zastanawiając się jakie są jego zamiary... co chodzi po głowie tego mężczyzny. Po za tym wolała mieć na oku, bo nigdy nic nie wiadomo. Zwłaszcza, że według dziewczyny był za miły aż spływało lukrem. Gdy ludzie są dla nas mili zazwyczaj czegoś od nas oczekują.
Wszyscy przyjaciółmi? Ta jasne zdążyła się już w życiu nauczyć, że należy liczyć wyłącznie na siebie, bo inni twoje szczęście mają gdzieś. Nawet Lisie, która nie raz udowodniła jej, że jest prawdziwa przyjaciółką nie ufa na sto pro... Lepiej zostawić ten jeden procent nie pewność by się nie przejechać.
- Jestem Esther nie Esta - może wolała jak bliscy tak do niej mówili, ale ten tutaj do nich nie należy. Nie zna go ani on jej i irytowało ją, że tak się do niej zwraca. Tylko jak na razie bracia i An mogą się do niej tak zwracać, bo im ufa. Philip choć się stara nie może zdobyć jej zaufania. Jak na razie wzbudza jej podejrzenia. Nie zmieniają tego jego słowa przepełnione pewnością, które owijają się wokół ciebie i wodzą na pokuszenie niczym wąż Adama i Ewę. Niestety dziewczyna nie jest zbyt ufna i nie daję się zwieść. Zabiera informacje i sortuje wszystko czego się dowie. Może to pomoże jej rozgryźć zagadkę czego on od niej chcę.
- Nas... nas... i tak w kółko ciągle tylko mówisz ,,nas". Czemu nie nazwiesz rzeczy po imieniu - jeszcze ani razu nie usłyszała kim są oni tylko wypowiada się zagadkowo. Co jest wkurzające... Esther miała wrażenie, że mężczyzna robi to celowo. Jakby pozwalał jej myśleć, że jest z Bractwa nie potwierdzając tego. Chciała by nazwał rzeczy po imieniu, a nie bawił się z nią w kotka i myszkę. Ponieważ taka gra wcale się jej nie podobała. W tej chwili dziewczyna żałowała, że nie znała nikogo z Bractwa kto mógłby jej potwierdzi słowa Philipa. Może powinna o tym porozmawiać z An, która najbardziej angażuje się poszukiwaniach Bractwa. Starając się poświęcać temu każdą wolną chwilę. Być może jej przyjaciółka by wiedziała czy facet opowiada bajki czy mówi prawdę. - Mogę do was dołączyć, a co z moją siostrą - niech będzie niech uzna, że uwierzyła mu. Chociaż tak naprawdę chciała sprawdzić jak bardzo ją zna. W końcu nikt prócz jej braci nie wiedział, że An nie jest jej siostrą. Obie zamknęły za sobą swoje dawne życie i naprawę realistycznie udawały siostry.. Po za tym nie zostawi jej na pastwę losu dołączając do... właściwie do czego?
- Skąd macie pewność, że wasz szukaliśmy - powiedziała do niego. Może zdawała dużo pytań jednak facet skąpił jej informacji. Musiała sama od niego wyciągnąć. Po za tym przecież nie chodziły po mieście głosząc na prawo i lewo o tym, że szukają podziemia mutantów. Zaraz by zwrócił na siebie uwagę i nie tylko tych na których im zależy... Również poczuła chłodny wiatr jednak nie doskwierał jej na tyle by wejść do samochodu. Spojrzała na samochód rzeczywiście robił wrażenie... Jak Bractwo stać na takie cudeńka? Zwłaszcza jak jest ścigane przez swoich przeciwników. Po za tym Esther miała słabość do aut terenowych zawsze się jej podobały i zwracała na nie uwagi. Gdyby znajdowała się w innej sytuacji i miała chociaż trochę więcej zaufanie do ,,Philipa" to by skorzystała z jego zaproszenia.
- Wybacz mam ostrzegała mnie bym nie wchodziła do aut nie znajomych... Jeśli chcesz się schronić za rogiem jest bar całodobowy - powiedziała do niego odwracając się od tego wypasionego auta. Jeszcze się złamie, a tego przecież nie chciała. Nie ważne jak super jest to auto nie może jeszcze bardziej wkładać głowy pod siekierę i tak już się naraziła przychodząc tutaj.Mistrz Gry - 2018-02-03, 12:53 Mężczyzna zdecydowanie miał inne poglądy, niż panienka Goth. Albo przynajmniej... Sprawiał takie pozory. No bo jak to tak? On do Ciebie wychodzi jak do rodziny, z sercem na dłoni. A Ty? Traktujesz go jak byle oszusta? Uzurpatora? Widać było, że Philowi nie podobało się Twoje nastawienie. Prawdopodobnie liczył na to, że dużo szybciej mu z Tobą pójdzie. Może nawet wyobrażał sobie uroczą scenkę, gdzie łapiecie się za rączki i ze śpiewem na ustach oddalacie w kierunku wschodzącego słońca w podskokach. No ale... Szybko pozbawiłaś go tych marzeń.
Na Twoją uwagę wyraźnie spochmurniał, z jego twarzy zniknął uśmiech, a z oczu – blask.
- Dobrze, ESTHER. - Zaakcentował Twoje imię z wyczuwalnym niezadowoleniem w głosie. Chyba zaczynałaś działać mu na nerwy. - Jesteśmy na mieście, ESTHER. Ściany mają uszy... - Stwierdził wyraźnie ciszej, jednak wciąż nie przestawał akcentować Twego imienia. Nie byłaś pewna, czy chciał się minąć z odpowiedzią, czy jednak mówił prawdę, gdyż jego twarz nie wyrażała już żadnych emocji. - Nie chcemy się wydać, i mamy nadzieję, że Ty również tego nie chcesz. Nie potrzebujemy zdrajców w naszych szeregach. - Dodał po chwili już nieco łagodniej, wciąż jednak jego ton zdawał się być... Po prostu bezpłciowy. Na Twoje pytanie natomiast, mężczyzna przymrużył oczy, przyglądając Ci się dokładniej.
- Ty masz siostrę? - Zapytał, wyraźnie zbity z tropu. Nie mogłaś jednak z jego tonu wywnioskować, czy znał Twoją historię, czy może nie zauważył pałętającej się przy Tobie Anneliese. W sumie... Już nic nie wiedziałaś. Facet wydawał się dziwny, nie wpasowywał się w żaden znany Ci schemat. Gdyby chciał Cię porwać – już dawno by to zrobił. Gdyby chciał Cię skrzywdzić – chyba też nie marnował by czasu, na takie rozmówki. Gdyby chciał Ci zrobić cokolwiek innego... Też chyba już by działał, prawda? Zdawał się wiedzieć o Tobie dużo, ale czy wystarczająco? A może to był po prostu stalker liczący na miłą randkę? Masa scenariuszy mogła pojawić się w Twojej głowie, pytanie jednak brzmiało – który znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości.
- Jak już mówiłem – ściany mają uszy. Czasem jednak są to uszy przyjaciela. - Odpowiedział, ponownie wymijająco na Twoje wątpliwości. Widać było, że nie chciał mówić, kim dokładnie jest i skąd o Tobie wie. - Bar zdecydowanie nie jest odpowiednim miejscem, na takie rozmowy, ESTHER. - Odpowiedział w końcu, ponownie nie szczędząc sobie podkreślenia Twojego imienia. Mogło się to już robić irytujące, to z pewnością. Widziałaś, że Phil zaczyna się już z leksza niecierpliwić...Esther Goth - 2018-02-03, 19:16 Serio uważał, że pójdzie z nią mu tak łatwo. Musiał się pożądanie zawieść może sąd te jego zmiany nastroju i irytacja. Jednak nie powinien się dziwić dziewczynie, że mu nie ufa. Miejsce, sposób umówienia spotkania oraz jego zachowanie, które nie wydawało się naturalne. Był po prostu za miłe. Wzbudzały podejrzenia, a Esther dość przeszła życiu by postępować jak nie rozważna nastolatka.
- Jakbyś nie zauważył również nie chce by ktoś okrył moją tajemnice - dobra może tak odrobinie zaczęła mu wierzyć, a może miała dość stania na tym zimnie. Po za tym nie zwracała uwagi na to jak akcentuje jej imię. O ile nie zwraca się do niej Esta niech akcentuje jak mu się podoba. To jego sprawa, że zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak.
Gdy tylko wspomniano o jej siostrze poczuła wibracje w kieszeni nie musiała sprawdzać od kogo by wiedzieć. Tylko jedna osoba mogła do niej pisać tak wcześnie rano.
Tak mam coś słabo obserwowaliście skoro o tym nie wiedzieliście - odpowiedziała mu cóż pewnym sensie An naprawdę była jej siostrą tylko, że z wyboru nie z urodzenia. - Właśnie napisała - dopiero w tedy wyciągnęła telefon z kieszeń kurtki. Szybko odpisała jej, że wyszła pobiegać. Szkoda, że nie miała psa było to by bardziej wiarygodne.
Naprawdę panna Goth się wahała zresztą było to widać po niej, ponieważ w takiej sytuacji zagryza wargę. Co zresztą robiła. Zerkała to na mężczyznę, to na samochód oraz na drogę powrotną. Na pewno nie zaproponuje by poszli do niej. Nie kiedy An jest tam. Po za tym nie znała intencji mężczyzny. Jednak muszę się zgodzić mężczyzna w czasie tej rozmowy miał wiele okazji by ją skrzywdzić jednak prócz tej próby podejścia do niej nie zrobił żadnego ruchu. Wskazującego na to, że na prawdę planuje coś. Czy można przekroczyć próg głupoty jeszcze bardziej... Pewnie Lisa by strzeliła jej łeb gdyby teraz ją zobaczyła, bo wiedziała by dobrze co planuje.
- Moja matka w grobie się w tej chwili przewraca ale niech panu będzie. Chce mam pogadać ale tylko pogadać po za tym jak sam widziałeś nie mam za dużo czasu - zgodziła się na jego propozycję oczami wyobraźni widziała jak dostaje za to po głowie od swojej przyjaciółki oraz kazanie od rodziców jaka to nie lekkomyślna jest. Jednak jak długo można biegać, jej współlokatorka nie jest głupia. Zwłaszcza, że dzisiaj obie mają dyżur w barze, a Esta nie wymguje się od nich.Mistrz Gry - 2018-02-04, 20:23 - Twoje tajemnice są z nami bezpieczne. Liczymy na to, że nasze również będą bezpieczne z Tobą. - Rzekł Phil bez większego zastanowienia, jakby naprawdę w to wierzył. Nie brzmiało to sztucznie, jak wyuczona formułka. Co ciekawe - zdawało się, że mężczyzna ma odpowiedź na każde Twoje pytanie i wątpliwość. Można powiedzieć, że do tej pory wszystko szło jak z płatka, gdyby nie jeden mały szczegół i błąd z Twojej strony. Gardner chrząknął, gdy tylko zobaczył jak wyciągasz swój telefon i odpisujesz na wiadomość. Nie przeszkadzał Ci jednak. Pozwolił ją napisać do końca, przyglądając się dokładnie sekwencji liter, które wpisałaś na swoim ekranie. Wyglądał na zadowolonego. Nawet bardzo. Po Twoich słowach zaczął się wręcz cieszyć jeszcze bardziej. Gestem ręki zaprowadził Cię w stronę pojazdu, a będąc przy nim nawet otworzył Ci drzwi.
Wnętrze wyglądało schludnie, można powiedzieć, że nawet elegancko. Zauważyłaś, że za siedzeniami znajduje się ścianka z lustrem, więc mogłaś nawet zauważyć, jak zimna temperatura wpłynęła na kolor Twoich policzków i nosa, a zimny wiatr rozwiał Twoją fryzurę. Nie miałaś innego wyjścia, niż wejście do samochodu. Phil wciąż stał nad Tobą i czekał, aż zajmiesz wskazane miejsce, by po chwili samemu udać się od drugiej strony przed kierownicę.
Usłyszałaś stukot zamykającego się zamka, a ścianka za Tobą zaczęła się wsuwać za oparcia. Dopiero teraz mogłaś dostrzec za sobą 3 nieznanych Ci mężczyzn. Wszyscy siedzieli spokojnie i tylko przyglądali się Tobie. Jeśli jakiekolwiek myśli chodziły Ci teraz po głowie, Phil skutecznie Cię z nich wyrwał.
- Spokojnie Esther, jesteś bezpieczna. To... Przyjaciele...
Ukryj:
Rzut na spostrzegawczość - czy mogłaś zauważyć mężczyzn w samochodzie
Wynik na kości - 2.
Modyfikator +1 (za zachowywanie czujności i soglądanie w stronę samochodu)
Wynik ogólny - 3 - niestety, rozkojarzenie i zwątpienie w to, czy mężczyzna może mówić prawdę nie zadziało na Twoją korzyść. Mimo wszystko jednak, wciąż zachowywałaś czujność, nie zaufałaś mu bezgranicznie.
Pozwoliłam sobie też rzucić kością czterościenną na określenie liczby towarzyszy Philipa, wynik to 3.
Od tej pory będzie też określane powodzenie Twoich kolejnych akcji na bazie kości -
proszę więc, byś nie pisała w wątku z telefonem, dopóki nie zostanie określone powodzenie akcji.
Esther Goth - 2018-02-06, 21:26 Kiedyś słyszała powiedzenie, że człowiek ma trzy maski na sobie. Pierwszą widzą wszyscy zarówno znajomi jak i obcy. Do drugiej dopuszczamy przyjaciół i rodzinę, a natomiast trzecia jest dla nas. Czasem nawet my sami jej nie dostrzegamy. Nie wiemy co się pod nią kryje. Zazwyczaj tam są chowane nasze wszystkie tajemnice. Które pragniemy zachować dla siebie. Wątpię by Esther dopuściła Philipa to swoich tajemnic czy też ukaże mu swoją drugą naturę, a nie mówiąc o trzeciej. Mało komu by zdradziła swoje tajemnice, nawet miewa przed An... Nie mówi jej wszystkiego co zresztą widać po smsie.
Lepiej, że odpisała na tego jednego SMSa, bo jej ,,siostra" nie należy do cierpliwych osób. Jako, że napisała zyskała kilka minut. Nie od dzisiaj wiadomo, że dziewczyna gdy biega zapomina o całym świecie. Dlatego zignorowała chrząknięcie mężczyzny i odpisała swojej przyjaciółce. Od razu wracając do mężczyzny.
Może zgodziła się by wsiąść do tego auta, ale jednak ociągała się z tym. Ponieważ nie ufała mu i nie była przekonana by gdziekolwiek pojechać z nim. Nie mówiąc znajdować się w tym samym aucie. Jednak zgodziła się, a teraz nie mogła od tak zmienić zdania. ,,Niech cie szlag Esther" przeszło jej przez namyśl. Jedno spojrzenie wystarczyło by poczuć, że coś tutaj nie gra. Jednak nie było odwrotu, bo mężczyzna blokował drogę ucieczki. Nawet jeśli by się rozmyśliła nie miała jak odkręcić się od tego pomysłu. Jak tylko wsiąść do samochodu długo nie musiała czekać, by przekonać się jakie bagno się wpakowało.
-Ehem - wydusiła z siebie na wzmiankę o przyjaciołach. Chociaż zamierzała powiedzieć, że chyba twoi, bo jej na pewno nie. Nie miała innych przyjaciół prócz jednej. Jednak skoro weszła już do tego głupiego auta. Obiecała sobie jedno, że choćby nie wiem jakim bagnie była to nie potwierdzi otwarcie, że jest mutantem, a moc wykorzysta ostateczność. Obserwowała mężczyznę i drogę. Zastanawiała się jak w pakowała się w to wszystko oraz rozważała wszystkie możliwe scenariusze.Mistrz Gry - 2018-02-09, 20:20 - Widzę, że wciąż masz co do nas wątpliwości. - Stwierdził Phil spoglądając na Ciebie i opierając swoje dłonie o kierownice. Westchnął przy tym ciężko, a po chwili - pokręcił głową. - Kochana, gdyby zależało nam na skrzywdzeniu Ciebie, już dawno leżałabyś w tamtej uliczce. - Dodał po chwili, jak gdyby chciał Ci czytać w myślach. Chyba pierwszy raz, odkąd zaczęło się wasze spotkanie, wydawał się taki... ludzki. Mniej spięty i sztuczny. Jego przyjaciele natomiast nie zmieniali swych pozycji, miałaś wrażenie, jakby byli wręcz zaczarowani czy unieruchomieni. Te chwile zdawały się nieznośnie przeciągać...
- Znamy Twoją historię, Esther. Wiemy co się stało z Twoim domem i wiemy, kim jesteś. - Zaczął Gardner, spoglądając na lusterko przy swoich drzwiach, jakby pilnował, czy nikt się do was nie zbliża i czy ulica wciąż jest pusta. - Potrzebujemy kogoś takiego jak Ty. Potrzebujemy silnych mutantów gotowych do walki. Bractwo potrzebuje odrodzenia! - Dodał po chwili nieco podniesionym tonem. Pierwszy raz też wspomniał nazwę organizacji, której tak długo szukałaś ze swą przybraną siostrą. Ale... Coś wciąż wydawało się nie w porządku. Nie byłaś jednak w stanie określić, co dokładnie.
Nie minęła chwila, gdy mężczyzna nie czekając na jakąkolwiek Twoją odpowiedź, zaczął uruchamiać silnik. Widać było, że chce jak najszybciej stąd odjechać, z Tobą, na pokładzie...Esther Goth - 2018-02-10, 19:36 Zastanawiała się jakim cudem facet tak łatwo z niej czyta. Szybko odczytuje wszelkie wątpliwość jakie jej nachodzą. Jakby czytał w myślach albo był cholernie dobry z psychologi. Esther obserwowała go uważnie próbując dowiedzieć się jakim cudem ten mężczyzna może wiedzieć tyle o niej i tak łatwo rozpoznaje jej uczucia.
- Doskonale zadaje sobie z tego sprawę innym wypadku bym nie weszła do auta - powiedziała do mężczyzny ignorując to, że nazwał ją ,,kochana". Zdawała sobie sprawę, że gdyby mężczyźni chcieli by ją skrzywdzi to już dawno by to zrobili. Zwłaszcza, że mieli oni przewagę liczebną i zdaje się widzieli o niej więcej niż powinni. Z tego powodu powinna żałować, że wsiadła do auta. Jednak nie żałowała, bo teraz mężczyzna z którym rozmawiała wcześniej wydawał się inny. Być może tak wpływało na niego towarzystwo jego znajomych. O których Esther nie zapominała.
Kiedy usłyszała, kolejne słowa Philipa o tym, że znają jej historię i wiedzą kim jest i co zrobiła. Zamrugała kilka razy, a przez myśli jej przeszło jakim cudem. Jedynie przychodziły jej dwie myśli skąd mogli by wiedzieć. Jednak obie wydawały się jej absurdalne.
- Na pewno nie macie tych informacji wyłącznie z obserwacji. Skąd wiecie? - spytała się ich chciała wiedzieć skąd wiedzieli o niej więcej niż by chciała. By ktokolwiek wiedział... Przecież tym kim jest naprawdę wiedzieli jej bracia, An i ci ludzie co zabili jej rodziców. Którzy zmusili ją do ucieczki z rodzinnego miasta.
- Walki? Brzmi to jakbyście chcieli wywołać wojnę z ludźmi... Nie zawsze najlepszą obroną jest atak. Czasem może tylko pogorszyć sprawę - powiedziała do nich jeśli oczekiwali, że będzie krzywdzić niewinnych ludzi to pomyli adres. Esther nie zamierzała walczyć, ani krzywdzi ludzi... oczywiście nie licząc tych co zabili jej rodziców. Jak to się mówi oko za oko, ząb za ząb. Powiedziała do nich chociaż usłyszała nazwę organizacji i kim w końcu jest to ,,nas". To jednak nie mogła się pozbyć tego uczucia, że jest zbyt pięknie i coś jej tutaj nie pasowało. Mówili o zaufaniu, a jej nie ufali... Czy to nie idzie w parze? Gdyby chociaż trochę jej ufali nie było ich tutaj aż czterech góra dwóch oraz by nie zamykał drzwi od samochodu.Mistrz Gry - 2018-02-12, 13:27 - Nie doceniasz nas, Esther. Obserwujemy Cię od dawna. Znamy Cię jeszcze z Richmond. Historia Twojego domu była... Głośna. A Ty wyparowałaś. Długo zajęło nam odnalezienie Ciebie. I proszę - znaleźliśmy się tylko dzięki temu, że i Ty nas szukałaś. - Stwierdził pewnym głosem, w którym nie byłaś w stanie wyczuć braku szczerości. Chyba nawet brzmiało to całkiem prawdopodobnie.
- Nie chodzi tylko o ludzi, młodziutka. - Odpowiedział na Twoje pytanie z lekkim rozbawieniem. - To bractwo się plugawi. Od śmierci naszej przywódczyni byle gówniara przejęła jej obowiązki. Sama ledwie z pieluch wyszła i gówno się na tym zna! Doprowadzi nas do ruiny! - Usłyszałaś wyraźną zmianę tonu u mężczyzny, wręcz agresywną i widziałaś, jak mocno zaciska swoje dłonie na kierownicy. Mężczyźni na tylnych siedzeniach też zaczęli między sobą szeptać. Byłaś w stanie jedynie dosłyszeć wyrwane z kontekstu słowa.
- Tak, brakuje Yvonne.
- Co za gówniara.
- Kto ją w ogóle dopuścił?
- Wielka Colleen a gówno wie.
- Pff... Raz dostanie po dupie i odpada.
Cała ta sytuacja wydawała się wręcz kuriozalna. Jakbyś wróciła do szkoły średniej, gdzie obgaduje się innych tylko za to, że mają nowy telefon w złym kolorze.
Gardner jednak nie czekał na żadną Twoją reakcję. Po odpaleniu silnika, wcisnął gaz i odjechaliście razem, z dala od miasta...
[z/t]
Ukryj:
Rzut na uwagę.
Modyfikator +1 - wynik ogólny - 4. Wszystko co słyszysz zostaje określone w poście,
nie do końca jednak rozumiesz, o co mężczyznom chodzi. Jesteś w stanie jednak zapamiętać ich słowa.
Kira Kovacs - 2018-05-31, 15:04 Jak zwykle Kira odstawała swoim wyglądem od otoczenia, w jakim się znalazła. Do wyróżniania się miała niesamowity talent, jednak to w połączeniu z azjatycką urodą sprawiało, że ludzie zrzucali wszelkie dziwactwa na jej pochodzenie.
Tym razem drobna Azjatka ubrała coś, co do złudzenia przypominało cosplay Czarnej Wdowy z Avengers, więc równie dobrze mogła, przecież urwać się z jakiegoś mikro zlotu fanów, o którym nikt w mieście nie słyszał. Szkoda tylko, że beretty, które miała pochowane w futerałach na udach były prawdziwe.
Kira wchodząc w głąb uliczki, grzebała coś w telefonie. Gdyby teraz ktoś zajrzałby jej przez ramię, zobaczyłby jak wchodzi coraz głębiej w policyjną bazę danych. Znowu coś przeskrobała, więc czas było zatrzeć za sobą ślady. Tych materialnych, co prawda nie mogła, ale wszelkie raporty, które już znalazły się w wewnętrznej sieci policji zaczęły znikać, jeden po drugim. Zanim się spostrzegą i zaczną przeciwdziałać, ich dyski będą puste. Pod tym względem policja była bandą amatorów...