The Gifted - 2017-11-19, 20:25 Temat postu: Best Buy
Christian Acosta - 2017-12-09, 19:09 #1
Czarna bluza z kapturem oraz powycierane jeansy nie były codziennym ubraniem Christiana ale przecież nie mógł on być zauważony kiedy będzie coś kraść. Niestety ostatnio było u niego krucho z kasą, a wypatrzył sobie zajebisty telefon, który po prostu musiał mieć. Czy to już była kleptomania czy zwyczajna chęć posiadania czegoś co teoretycznie było poza zasięgiem ręki? Trudno stwierdzić. Jednakże chłopak zawsze dostawał to czego tylko zapragnął, pomagały mu w tym zarówno urok osobisty jak i dość potężna moc. I chociaż nie kontrolował jej w całości to jednak uratowała ona mu kilka razy tyłek.
Przekroczył próg sklepu i od razu ruszył w kierunku stoiska z telefonami, gdzie był upragniony przez niego model. Rozglądał się dyskretnie czy żaden z ochroniarzy nie będzie za nim chodził ale chyba nawet mało kto zauważył jego wejście. Nie żeby taki ochroniarz miał szansę w starciu z Chłopakiem Burzą. Co jak co ale miał on ciotkę w policji i nauczył się posługiwać nożami w walce. Co więcej, zawsze nosił ze sobą dwa noże, odpowiednio schowane ale zawsze mógł po jeden z nich sięgnąć.
W pewnym momencie przystanął i już chciał podejść do telefonu ale zauważył pewnego chłopaka, który chyba również sięgał po niego z zamiarem kupienia go bez konieczności płacenia.
- No proszę, czyżby ktoś miał chrapkę na to samo co ja? - Uśmiechnął się zawadiacko i z podniesioną głową podszedł do niego i zwinął mu ten telefon przed nosem. Następnie nachylił się nad jego uchem i wyszeptał kilka słów:
- To moja zdobycz przystojniaczku. - Po wypowiedzeniu tych słów ruszył z telefonem, który odpowiednio ukrył w bluzie, do wyjścia.Michael Wintour - 2017-12-09, 19:26 Potrzebował telefonu. Miał już jeden, ale był stary i psuł się i zacinał. Nie podobało się to Michaelowi i mimo przyzwyczajenia i sentymentu do niewielkiej maszynki, musiał w końcu zdecydować się na coś porządnego. Z kilkuset dolarami w portfelu poszedł do pobliskiego sklepu, gdzie miał nadzieję zakupić odpowiedni sprzęt. Oczywiście kierował się tam z myślą, że kupi komórkę, jednak na miejscu okazało się, że to wcale nie było takie łatwe i telefon, który spodobał mu się najbardziej był zdecydowanie zbyt drogi. Nie mógł sobie pozwolić na taki wydatek, więc musiał zrobić jedną z rzeczy, które wychodziły mu najlepiej.
Rozejrzał się dookoła, by sprawdzić, czy przypadkiem, ktoś go nie obserwuje i pochylił nad telefonem, który już niemal miał w ręce, ale w ostatniej chwili ktoś postanowił sprzątnąć mu sprzed nosa jego zdobyć. Jęknął, wpatrując się na chłopaka, który coś tam mruknął mu do ucha. W oszołomieniu odprowadził go wzrokiem i ocknął się dopiero wtedy, gdy ten wyszedł ze sklepu. Rozległ się alarm, więc nie było co tu dłużej stać, tylko wykorzystać okazję.
Szybkim krokiem wyszedł ze sklepu, szukając chłopaka, który miał jego telefon. Musiał się pospieszyć, by ochrona nie znalazła go wcześniej. Podbiegł do niego, gdy tylko wypatrzył czarna bluzę. Trzeba było przyznać, że ubranie nieznajomego idealnie maskowało go na tle pozostałych przechodniów, ale Michael nie był głupi. Chwycił go za ramię, chcąc by się zatrzymał i zastąpił mu drogę, stając przed nim.
– Oddaj mi ten telefon – powiedział, posyłając w stronę chłopaka dość silną dawkę feromonów, by sprawić żeby stał się nieco bardziej podatny na jego wpływ. – Będziesz mieć kłopoty, gdy cię z nim znajdą – dodał, wsuwając mu dłoń do kieszeni bluzy, tam gdzie miał schowany telefon. Szybko go wydostał i wsunął sobie do tylnej kieszeni spodni, skąd byłoby go znacznie trudniej wyciągnąć. – Teraz to mój telefon, słodki – uśmiechnął się lekko, szykując odejścia, widząc również, że ochrona zmierzała w ich stronę, ale jeszcze nie zdołała ich wypatrzeć.Christian Acosta - 2017-12-09, 19:47 Liczył na to, że spokojnie wyjdzie ze sklepu i zniknie w tłumie jak to miał w zwyczaju. Jednakże nie tym razem. Ktoś nagle złapał go za ramię. Zaskoczony zobaczył, że ten sam chłopak, któremu zabrał telefon, postanowił upomnieć się o jego zwrot. Uśmiechnął się chcąc już mu coś odpowiedzieć ale nagle poczuł coś dziwnego. Lekko mu się zakręciło w głowie i dostrzegł, że chłopak, który stał na przeciwko niego jest naprawdę bardzo seksowny. Nawet za bardzo i już przez myśl chłopaka przemknęło co mógłby z nim zrobić kiedy ten nagle zaczął się oddalać z telefonem uprzednio wypatrzonym przez Christiana. I chociaż patrzył korzystniej na chłopaka to jednak nadal wiedział, że ten telefon jest mu potrzebny. Czasami łatwo można było rozróżnić to co się czuło od tego co się powinno zrobić.
- Więc mówisz, że jestem słodki? - Zagadał go jeszcze i kiedy ten się obrócił postanowił zrobić coś... głupiego. Klepnął chłopaka w tyłek i kiedy rękę miał już blisko jego kieszeni wyjął z niej telefon. Niestety również dostrzegł ochronę i wiedział, że teraz nie dadzą rady uciec. Byli już dostrzeżeni a ochroniarz nie wyglądał na zbyt miłego. Westchnął ciężko, schował telefon do kieszeni bluzy i rozłożył ręce.
- Może się umówimy później, co? - spytał ale patrzył cały czas w stronę ochroniarzy. Skupił swoją moc, a Michael mógł poczuć zapach ozonu, który stawał się jakby silniejszy. Wokół nich i w najbliższej okolicy zaczęła formować się dziwna mgła, która bardzo szybko gęstniała. W takiej mgle raczej ochroniarz by ich nie dorwał...Michael Wintour - 2017-12-09, 20:12 Oddalał się zadowolony z siebie. Nie dane mu było jednak cieszyć się zbyt długo, gdyż zaraz poczuł na początku niespodziewane klepnięcie w tyłek, a później wysuwany z kieszeni telefon. Odwrócił się szybko, by zobaczyć, że chłopak, któremu odebrał chwilkę temu telefon, odbierał komórkę jemu. No tak nie miał zamiaru się bawić i widać było, że robił się powoli coraz bardziej rozdrażniony. Niemniej jednak nieznajomy był dość przystojny, więc Michael uśmiechnął się tylko lekko, obserwując jak jego telefon znów ląduje w kieszeni bluzy chłopaka.
– Słodki to byłeś jak mi oddawałeś telefon, teraz jesteś irytujący – powiedział posyłając kolejną dawkę feromonów z tym, że teraz ta była nieco silniejsza. Musiał mieć ten telefon. Wiedział że w końcu go dostanie, ale nie miał zamiaru z tym czekać. Już miał sięgać ponownie po telefon, jednak dostrzegł, że nieznajomy czemuś się przygląda i tym czymś okazał się być ochroniarz, który właśnie ich zobaczył. Nie było zbyt dobrze. Westchnął cicho, patrząc, jak chłopak patrzy w stronę zbliżającego się mężczyzny. W pewnej chwili poczuł zapach ozonu, który mu się nie spodobał. Szybko się jednak do tego przyzwyczaił. Tak samo jak do mgły, która nagle zaczęła się unosić.
– Jasne, możemy – powiedział, stojąc za nieznajomym. Mgła gęstniała, a on postanowił to wykorzystać i znów wsunął dłoń do kieszeni jego bluzy i wydostał telefon. Uśmiechnął się pod nosem. – Zadzwoń kiedyś – mruknął mu do ucha i uciekł przed siebie. Uradowany, przezornie włożył sobie telefon do kieszonki podkoszulka, który był pod jego koszulą. Zapiął ją w biegu, by nikt nie mógł zbyt łatwo dostać zdobyczy. Radość nie trwała jednak długo, bo mgła była tak gęsta, że stracił on orientację i nie wiedział w którą stronę miał iść.Christian Acosta - 2017-12-09, 20:49 Trudno powiedzieć czy Michael działał bardziej na swoją szkodę czy na szkodę Christiana posyłając taką ilość feromonów. Przecież każdy wiedział, że feromony sprawiają, że pewni ludzie stają się wtedy atrakcyjniejsi a przecież młody Acosta nie odpuściłby sobie takiego przystojniaka jakim był właśnie chłopak uciekający z jego komórką. Od razu pobiegł za nim kontrolując mgłę tak aby się przed nim rozstępowała. Był jednak dość szybki i zręczny dzięki treningom walki nożami, więc udało mu się złapać Michaela ale jednak zrobił to nieco zbyt gwałtownie i ostatecznie wylądowali na ziemi, tak że Michael był na dole a Christian leżał na nim.
- Nie dałeś mi swojego telefonu, więc jak mam zadzwonić? - mrugnął do niego i przygryzł lekko dolną wargę samemu starając się wyglądać jak najbardziej pociągająco tylko mógł. W końcu też lekko się podniósł, usiadł na biodrach chłopaka i skrzyżował ręce.
- To co? Oddasz mi to co moje czy wolisz poznać cały arsenał moich... możliwości? - Na jego ustach ponownie pojawił się zawadiacki uśmiech a on poruszył kilkukrotnie brwiami.
Kiedy przyglądał się chłopakowi to musiał przyznać, że randka z nim nie była wcale takim złym pomysłem. Wyglądało na to, że ten chłopak, poza ładną buźką, miał też niezły charakterek a to już w całości wystarczyło Chrisowi do stwierdzenia, że musi być jego. Christian miał już wcześniej chłopaka, również po przybyciu do Olympii sypiał z kilkoma ale jednak brakowało mu trochę czegoś więcej. Michael zdawał się mu być całkiem dobrym towarzystwem do wspólnych kradzieży, rozwalania czego popadnie i życia jakby się chciało być legendą a nie zwykłą szarą jednostką, która zniknie w zapomnieniu już w sekundę po śmierci.Michael Wintour - 2017-12-09, 21:29 Już myślał, że miał spokój i w spokoju sobie odejdzie. Niestety tak nie było. W pewnej chwili poczuł silne pociągnięcie i niemal od razu wylądował na ziemi. Uderzenie było mocne i spowodowało, że niemal od razu odczuł ból pleców i tyłka, który z dużą siłą uderzył o zimny i twardy beton. Nie mówiąc już o tym, że obcy facet leżał na nim i gniótł go. Skrzywił się, gdy tylko dotarło do niego to, co się właściwie stało.
Prychnął, gdy zobaczył, jak nieznajomy stara się być pociągającym. No cóż, był przystojny, czego Michael nie mógł mu odmówić. Przyglądał mu się bardzo uważnie, ale nie robił nic. Skrzywił się jednak jeszcze bardziej, gdyż chłopak postanowił na nim usiąść, ściągając cały ciężar na jego biodra. Nie podobało mu się to, ale ci miał zrobić, skoro ktoś na nim siedział.
– Wybacz, ale to już jest mój telefon – powiedział, wspierając się na łokciach, tak że ich twarze były teraz dość blisko siebie. Spojrzał na jego usta, przygryzając od razu swoje. Uśmiechnął się lekko i obrócił tak, że teraz to on siedział na nim. Nie trwało t długo, gdyż od razu wstał. Otrzepał się z pyłu i kurzu i spojrzał na nieznajomego. – Pogódź się z tym, że musisz wyłowić sobie inny telefon. Widzę, że jesteś zdolnym chłopcem, więc powinieneś sobie poradzić z tym zadaniem – powiedział. Zbliżając się do niego. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Przeleciał wzrokiem po całej jego sylwetce. Podobał mu się, niemniej jednak wiedział, że musi na niego uważać.
– Jaki ty niby masz ten arsenał, chętnie zobaczę – zaśmiał się, odbierając te słowa dość dwuznacznie. W końcu nie sądził, żeby mgła mogła zrobić mu jakąś większą krzywdę. Zmniejszał dystans między nimi, ale w pewnej chwili usłyszał głośny, męski krzyk. Nawet nie zorientował się, że mgła nieco opadła, przez co ochroniarz ich odnalazł. Złapał chłopaka za rękę.
– Spierdalamy – powiedział, biegnąc przed siebie i ciągnąc nieznajomego. Wbiegli do ślepej i ciemnej uliczki. Pchnął chłopaka na ścianę budynku tuż za koszem na śmieci, który obłożony był czarnymi workami. Strasznie tam śmierdziało, ale byli tam dość bezpieczni.Christian Acosta - 2017-12-09, 22:17 Nie wiedząc czemu Christian kochał to. Kochał być ścigany, działać na dwa fronty, uwielbiał adrenalinę, która teraz tak miło i przyjemnie płynęła w jego żyłach. Czuł, że może zrobić teraz wszystko co tylko zapragnie. Co mógł im zrobić jeden ochroniarz czy dwaj kiedy przynajmniej jeden z nich był mutantem o destruktywnej mocy. We władaniu miał wiatry, wody i elektryczność. Wystarczyło się mocno skupić aby przyzwać coś o wiele potężniejszego niż mgiełkę. Mógł wezwać burzę, wiedział to. Niestety mgła się rozwiała ale czuł, że ma jeszcze trochę sił na użycie swoich zdolności.
- Zobaczymy skarbie - mrugnął do niego i już chciał coś więcej powiedzieć ale znalazł się najpierw pod tym chłopakiem, co również mu się bardzo spodobało i za chwilę został pociągnięty do jakiegoś zaułka. Niestety ochroniarz przerwał im tą przyjemną wymianę zdań, a szkoda. Z drugiej strony, pomimo nieprzyjemnego klimatu i zapachu, który panował w okolicach koszty na śmieci, to jednak zauważył, że chyba ten przystojniak nie chciał tak szybko kończyć tej znajomości.
- Pokazać ci coś fajnego? - spytał się go szeptem po czym spojrzał w niebo. Ponownie dało się poczuć zapach ozonu a oczy Christiana zabłysły lekko. Jego spojrzenie było teraz jeszcze bardziej magiczne i przyciągające uwagę. Jego oczy zdawały się jaśnieć błękitem. Nagle zerwał się mocny wiatr, bardzo mocny. Acosta lekko się wychylił zza śmietnika i posłał potężny podmuch powietrza w stronę ochroniarza. Wezwał wiatr jednak nie od strony uliczki ale z zupełnie innego kierunku mając nadzieję, że facet pójdzie tam skąd wiało.
- I jak? Zaimponowałem ci czy pokazać ci coś innego?Michael Wintour - 2017-12-09, 22:37 Oparł się o ścianę. Nie lubił biegać, nie to że nie biegał szybko. Sprawnie mu to szło. Niemniej jednak szybkie uciekanie przed kimś nie było dla niego. Oddychał głęboko chcąc się uspokoić. Jego moc zadziałała szybko i powoli zaczął odzyskiwać oddech i zmęczenie odchodziło na bok, tak samo jak poziom adrenaliny zaczął spadać. Spojrzał na chłopaka i pokręcił głową. Kto by pomyślał, że będzie mieć przez niego tyle kłopotów i wylądują za koszem na śmieci.
– Nie skarbuj mi – powiedział. Nie lubił, gdy tak go ktoś nazywał. Skrzyżował ręce na piersi, wyglądając znad kosza, by zobaczyć czy ochroniarz ich nie goni albo nie zmierza w ich stronę. Co jak co, ale stąd nie było już wiele sposobów na ucieczkę, więc musieli być ostrożny. Michael nie chciał również nadużywać swoich mocy, więc miał nadzieję, że będą mieć już spokój.
Ciekawskim spojrzeniem przyglądał się, jak nieznajomy pokazuje kolejną sztuczkę. Już za pierwszym razem pojął, że jest on mutantem, jednak nie miał zamiaru o tym rozmawiać. Widział w życiu już wielu ludzi obdarzonych zdolnościami, więc nie robiły one na nim wielkiego wrażenia. Uśmiechnął się jednak widząc, jak ten stara się mu w jakiś sposób zaimponować.
– Pokaż co masz najlepszego do zaoferowania – zaśmiał się, chcąc nieco podrażnić chłopaka. Nie znał go, ale jego otwartość sprawiała, że nie miał zamiaru i żadnych oporów przed tym, by kontynuować rozmowę, bo kto wie, co może z tego wyniknąć. Niewątpliwie posiadanie znajomego, który może kontrolować zjawiska atmosferyczne było dość dobrą rzeczą.Christian Acosta - 2017-12-09, 22:48 Ochroniarz na szczęście został rozproszony działaniami Chrisa i faktycznie pobiegł w stronę skąd zawiał wiatr. Niektórzy ludzie byli głupi. Chłopak na pewno nie pobiegłby za mutantem a tutaj przecież ewidentnie było coś mocno nie na miejscu. Z drugiej strony w Olympii mutanci byli jednak bardziej aktywni niż w innych miastach. Może sam ten ochroniarz posiadał jakieś moce? Ta wizja nieco przeraziła Acostę. Ten zaśmiał się słysząc uwagę towarzysza, że ma go nie nazywać skarbem.
- Jak sobie życzysz mój książę, wymyślę ci inne przezwisko - powiedział kłaniając się również przed nim. Zaraz jednak zaczął oglądać się wokół aby dostrzec coś co umożliwi im ucieczkę i udało mu się. Dla jednej osoby było to zbyt wysoko ale dwie osoby łatwo by sobie poradziły z wejściem na balkon, z którego była drabina aż po sam dach.
- Może jednak wybierzemy randkę na dachu, a nie koło śmietnika? - Zaproponował i pokazał balkon placem mając nadzieję, że Michael go zrozumie. Na razie mieli trochę spokoju. Chris ustawił się więc tak, żeby móc podeprzeć nieznajomego chłopaka i umożliwić mu wejście na górę. Normalnie wchodziłby pierwszy ale przecież on był jedynie tylko facetem, który chciał sobie popatrzeć na tyłek Michaela, a podsadzając go nieco wyżej, miałby ku temu naprawdę sporo okazji.
Christian uwielbiał wysokie miejsca. Na dachach budynków zawsze czuł się prawie jak pan całego świata. Kiedyś wdrapał się na wieżowiec i wywołał burzę nad pewnym miasteczkiem. Było to coś niesamowitego, stać na szczycie świata i kontrolować pogodę. Wyobrażał sobie jak ludzie pod nim błagają go o zmniejszenie piorunów, jak błagają go o czyste niebo, jak byli zdani na jego łaskę. Kochał to uczucie władzy jakie posiadał nad ludźmi. Zaczęło się wtedy kiedy w gniewie zabił swojego byłego chłopaka, który jedynie chciał wykorzystywać jego mutację. Nie popuścił mu, nie popuścił też gangowi. Musiał jednak uciekać jak najdalej, bo organizacja polująca na mutantów mogłaby się za bardzo zainteresować zniszczeniem domu bądź zabójstwem.Michael Wintour - 2017-12-09, 23:15 Wywrócił oczyma, gdy nieznajomy nazwał go księciem, jednak spodobało mu się to. Nie mógł oczywiście tego przyznać, ale pasowało mu takie nazywanie. Ogólnie miał duże ego, ale uwielbiał, gdy ktoś sprawiał, że rosło one do niebezpiecznych rozmiarów samouwielbienia. Nie mógł też przyznać, że moce chłopaka robiły na nim wrażenie. Wiedział, że moc taka może być niezwykle potężna i przydatna. Spojrzał na niego i uśmiechnął się.
– Na dachu? – zapytał jakby nie dowierzał jego słowom. Co jak co, ale nie wiedział, czy chciałby się wspinać i siedzieć kilka metrów od ziemi. Nie wiedział, czy był to dobry pomysł, w końcu można było spaść. Nie miał lęku wysokości, więc nie miał nic do siedzenia na wysokościach, o ile były one odpowiednio zabezpieczone. Nie był ani głupi, ani brawurowy. – A co będziemy tam robić? Nie masz ani jedzenia, ani picia, ani nie oferujesz żadnej konkretnej rozrywki. W sumie będziemy robić tam dokładnie to samo co tutaj, czyli stać i gapić się na siebie – mruknął. Lubił się drażnić z innymi i obserwować, ile musi powiedzieć lub zrobić, by przekroczyć pewne granice i zmusić kogoś do jakiegokolwiek działania. Podszedł do niego bliżej, przyglądając mu się bardzo uważnie, starając przy tym wyczytać cokolwiek z jego twarzy czy zachowania. Podobno takie rzeczy mówiły dużo o osobie, z którą miało się do czynienia, niestety on nie znał się na tym i oprócz tego, że nieznajomy był przystojny, to nie mógł wyczytać nic więcej. – Nawet nie znamy swoich imion – zauważył. Spędzili ze sobą trochę czasu, a mimo to i tak w ogóle się nie poznali. – Jestem Michael – przedstawił się, uśmiechając się podejrzanie. Widać było, że coś kombinuje.Christian Acosta - 2017-12-09, 23:33 Uniósł brew słysząc pytanie chłopaka.
- Wolisz obok śmietnika? - Odpowiedział pytaniem jedynie i pokręcił głową. Raczej to miejsce wydawało mu się mało romantyczne na randkę, a tą przecież planował Christian. Po co mieli czekać na umówienie się skoro mogli to zrobić od razu po tym jak ukradli telefon ze sklepu. Poza tym Acosta nadal musiał go jakoś zdobyć. Czemu miałby więc tego nie zrobić zdobywając przy okazji takiego Michaela, który był całkiem miłym dodatkiem w tej akcji.
- No wiesz!? Czuję się urażony stwierdzeniem, że nie oferuję żadnej konkretnej rozrywki! - Udał obrażonego ale kiedy tylko Michael zbliżył się do niego, objął go i przyciągnął do siebie mocno mając nadzieję, że chłopak nie będzie się specjalnie wyrywał. Mimo wszystko lubił kiedy mężczyźni byli bardzo blisko niego a między nimi ewidentnie zaczęło coś mocno iskrzyć i to w tym bardzo dobrym sensie.
- A tak, racja... jestem Christian ale możesz mi mówić Chris - powiedział w końcu kiedy otrząsnął się z tego lekkiego zauroczenia, którego właśnie doznał patrząc się prosto w oczy chłopaka, którego trzymał w ramionach. Nie puszczał go, było mu zimno a Michael był całkiem ciepły w dotyku, szczególnie cieplejszy tym bardziej im niżej ręce trzymał Chris.
- To może skusisz się na kolację na dachu budynku? Zwiniemy na przykład jakieś dobre wino i uczcimy ucieczkę ochroniarzowi? - Zaproponował i przygryzł znowu wargę starając się wyglądać seksownie. Musiał w końcu jakoś przekonać do siebie tego przystojnego chłopaka. Tym bardziej, że ten miał przecież jego telefon!Michael Wintour - 2017-12-09, 23:57 Zaśmiał się.
– Ej, nic przecież nie zaproponowałeś poza wspinaniem się na dach, a to jest dość kieską randką – powiedział, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Prychnął jednak, gdy chłopak go objął, ale nie mógł powiedzieć, że nie było to miłe. Stał tak trochę, wpatrując się w nieznajomego. Nie wiedział, co chciałby z nim zrobić, bo z jednej strony miał ochotę zostać jeszcze troszkę dłużej w jego ramionach, a z drugiej strony miał ochotę uciec do mieszkania i wziąć długą kąpiel, by pozbyć się smrodu śmietnika.
– Ładnie – powiedział, gdy chłopak mu się przedstawić. Dobrze było znać imię nowych znajomych. Niewątpliwie wiedział, że znajomość z Chrisem nie pójdzie w odstawkę. Trzeba ją pielęgnować. Nie miał jednak pojęcia czy było to spowodowane zauroczeniem czy też faktycznie polubił tego chłopaka.
– Na kolację się skuszę, a na wino jeszcze bardziej – powiedział oblizując wargi, zapewne po to, by je nieco nawilżyć, ale nie wykluczone, że chodziło mu po głowie coś innego. Westchnął jednak i odsunął się nieco. Nie spuszczał z chłopaka wzroku. – Możemy uczcić również to, że mam nowy telefon – zaśmiał się.Christian Acosta - 2017-12-10, 11:13 Przewrócił jedynie oczami chociaż nadal się uśmiechał.
- Powiedzmy, że to co będziemy robić na tym dachu, będzie raczej niespodzianką - skomentował jedynie po czym przyjrzał się z lekko otwartymi ustami jak chłopak oblizuje usta. Nie wiadomo czy to te feromony czy może sam fakt, że Chris lubił męskie ciała, lubił się całować i robić jeszcze inne rzeczy ale chciał spróbować ust Michaela, który jednak odsunął się co młody mutant skwitował jedynie cichym jękiem protestu. Niestety musiał puścić chłopaka, którego poznał ledwie kilka minut temu.
- Wiesz, cały czas czekam na twój numer przystojniaku - zrobił znowu krok w kierunku nowego znajomego i chwycił go dwoma palcami za podbródek, który lekko uniósł. Byli tak bardzo blisko siebie i Acosta mógł niemalże poczuć gorący oddech Michaela na swojej twarzy ale jednak pierwszy pocałunek w uliczce, i to jeszcze obok śmieci, nie był szczytem jego marzeń.
- Czerwone słodkie? Czy może białe wytrawne? - spytał go w końcu cały czas powoli jeżdżąc palcem po brodzie chłopaka. Uwielbiał czuć na opuszkach palców te lekkie ukłucia zarostu. Czuć to było nawet kiedy mężczyźni się golili.
Chris wolał czerwone wina i to tylko te słodkie. Miał nadzieję, że nowy znajomy i obecny obiekt zauroczenia, będzie podzielał jego gusta, chociaż Acosta napiłby się może i nawet rozpuszczalnika byleby w towarzystwie Michaela.Michael Wintour - 2017-12-10, 15:54 Znał siłę swojej mocy i wiedział, co potrafiła zrobić z innymi ludźmi. Nie miał jednak pojęcia, czy Chris działa pod wpływem feromonów czy w zgodzie z własną wolą. Nie miało to jednak znaczenia. Podobał mu się, ale Michael nic do niego nie czuł, gdyż znali się zdecydowanie za krótko. Niemniej jednak nie znaczyło to, że nie mógł się z nim chwilę pobawić i w jakiś sposób wykorzystać.
– Oby to była miła niespodzianka – powiedział w końcu, zerkając na dach, który wcześniej wskazywał Chris. Może nie byłoby tak źle, jak wcześniej myślał. Uśmiechnął się lekko. On również lubił męskie ciała. Ogólnie lubił ludzkie ciała, był estetą i podobali mu się ludzie, który dobrze wyglądali. Chris był przystojny i chyba dość ogarnięty, więc Michael nie miał żadnych przeciwwskazań.
– Czekaj cierpliwie, może zadzwonię – odpowiedział. Nie wiedział jak daleko może pójść ich znajomość, bo w końcu znali się zbyt krótko, by cokolwiek mówić. Chciałby jednak pociągnąć tę relację nieco dalej i zobaczyć co z tego wyjdzie, chociaż jego styl bycia był dość specyficzny i nie każdemu się podobał. Nie potrafił związać się z nikim na dłużej, bo ciągle coś robił. Szukał w życiu radości i zabawy. Nie chciał się wiązać z nikim, bo nie lubił niezależności.
– Mogą być oba wina – powiedział. Nie ograniczał się nigdy do win, bo pił je wszystkie. Niemniej jednak znacznie wolał słodkie czerwone wina, bo lepiej smakowały. – Zależy co przyniesiesz – zaśmiał się, spoglądając na Chrisa, po raz kolejny posyłając silną dawkę feromonów. Chciał mieć nad nim swego rodzaju kontrolę, więc musiał zobaczyć, ile musiał zrobić, by mu się to udało.