To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

J. Smith - Pokój rozrywkowy

Phil Neumann - 2018-07-12, 20:02
Temat postu: Pokój rozrywkowy



Phil Neumann - 2020-05-03, 13:19

| 6 maja 2019 roku, późniejszy wieczór

Vincent nie był zanadto rozmownym towarzyszem podróży. Na szczęście sam nie miałem oporów przed opowiadaniem mu o różnych rzeczach. Wpierw, oczywiście dalej komentowałem naszą dziką akcję z uliczki i zapewniłem Vincenta, że nigdy więcej nie zażywamy mutazyny, bo to był fatalny pomysł, szczególnie biorąc poprawkę na monitoringi osiedlowe i szwadronowców wpychających nosy w podobnie szemrane sprawy…
Ale potem zacząłem opowiadać Vincentowi, w jaki sposób powstała rebelia, by był ogarnięty w temacie działania rebelii i mafii jako dwóch organów działających w symbiozie ze sobą. Wspomniałem, że mieliśmy w szeregach wielu głupków i że w sumie fajne są te umiejętności Vincenta, więc bym go widział w sowich szeregach, jeśli nie ma nic przeciwko mordowankom na szerszą skalę i kilku innym nielegalnym sprawom, a potem w sumie już zakończyłem, bo dojeżdżaliśmy do rezydencji. Rzuciłem chłopakom na straży, by nam zamówili pizzę pepperoni i hawajską, i w sumie zaleciłem je zamówić podwójnie, jako że wspomnieli mi o oczekującym gościu. Ucieszyłem się nawet, bo nie pomyślałem o bardzo prawdopodobnym wkurwie mojego gościa, kiedy ujrzy mnie i Vincenta w takim stanie. Wymięci, spoceni, zmęczeni i ja jeszcze krwawiący…
Ale okej! Żyło się tylko raz, więc zajechałem sobie spokojnie na podjazd, zaparkowałem pod drzwiami. Fukidake wziąłem zostawiłem w aucie, bo oczywiście zabrałem je z miejsca zbrodni, by przypadkiem mnie D.O.G.S. nie sklonowało na podstawie DNA z mojej śliny… Choć, gdyby sklonowali mnie i Panią Szwadronową, to może dramat nasz miłosny miałby okazję się przedłużyć…? Cóż, nie dane mi było o tym rozmyślać, bo właśnie przestępowałem próg z moim towarzyszem broni. Zdejmowałem maski ze swojej głowy i namierzałem wzrokiem Imarkę. Hehe. Znalazłem ją w pokoju rozrywkowym. Siedzącą, czekającą…
Wyszczerzyłem się jak debil i rozłożyłem ręce, znowu przypominając sobie o bolącej niezwykle przy tym ruchu ranie, więc też na moment pozwoliłem się skrzywić w bólu i cierpieniu.
- Honey, I’m home! – rzuciłem do niej, nim najpewniej dostałem z prawego sierpowego po zębach.

Vincent Edams - 2020-05-03, 13:31

Vincent jakby nie miał wyboru i słuchał paplaniny Phila. Kiedy zeszła z niego adrenalina, to nie dość, że był wciekle głodny, to jeszcze mocno zmęczony. Cześć informacji do niego dotarła, część nie, ale generalnie zanotował, że Phil jest nad Nickiem ( a wtedy jeszcze nie spotkał Papy) i że on rządzi Rebelią. Vincent pozwolił sobie złośliwie skomentować, że skoro mówimy o sprawach poważnych i że ponoć nie jest tyranem, to słabo jest napadać kamrata za to, że nie chciał kupić pewnej białogłowej kwiatów. Pomijając brak funduszy...no elo!
Vinc nie wyglądał najgorzej. Lekki ślad po pięści Phila i bluza ubabrana babiną juchą, okraszone wonią gazu ziemnego, mmmm.
Tak czy siak dotarli do wypasionej chaty Phila, w której....była Imari. Było to przed pewnym parapetowym incydentem, więc jej obecność tu, go co najwyżej zdziwiła.
- Hej- przywitał się i niuchnął poły bluzy. Capiło ! x

Imari Blanc - 2020-05-13, 09:45

Nie spodziewałą się, że Phil wróci z Vincentem.. A na pewno nie w takim stanie. Siedziała pewnie z jakimś napojem, czekając na Neumanna, a tutaj taka niespodzianka.. I w pierwszej chwili faktycznie uśmiechnęła się na ich widok, ale zaraz ten uśmiech zmienił się w grymas i skrzywienie.
- Co wyście robili..? - nie wiedziała tak do końca czy chce dostać odpowiedź na to pytanie, ale było już za późno. Poniekąd wiedziała co robi Phil. Poniekąd.

Phil Neumann - 2020-05-16, 22:13

To jeden z tych momentów, kiedy twoje marzenia senne momentalnie znikały i zastępowała je ostra twarz Imarki… Uśmiechałem się teraz bardziej na małego łobuza, który wcale nie chciał niczego złego zrobić, ale tak wyszło, więc co mógł na to poradzić? Pierwotnie przecież wcale tak nie chciał! I to była prawda, gdyż w mojej wizji nie było jakiejś starej baby, D.O.G.S. i wybuchu.
- To ten… Trochę się pogmatwało, ale żyjemy, bébé! – stwierdziłem, ponownie wznosząc ręce ku górze i zaraz tego żałując. Znowu się skrzywiłem, po czym wstrzymałem wzruszenie ramion, jedynie złapaniem się za krwawiące ramię. – Pardonne-moi. Une vieille femme a appelé la police. Idiot. Nous l'avons fait exploser. Ale wszystko jest już w jak najlepszym porządku! Jedynie muszę się opatrzeć – stwierdziłem, podchodząc do niej i… nie złapałem ją za policzka, gdyż miałem zakrwawioną dłoń.
- Zamówiliśmy pizzę. Pepperoni i hawajskie… Vincent, co powiesz na gorący prysznic? Przydałby się, co? – zapytałem go trochę skruszony przez obecność wściekłej Imarki, trochę rozbawiony, bo daliśmy czadu. Chyba musieliśmy częściej wyskakiwać na jakieś wspólne akcje. Hehe. Vincent kazał mi jedynie spierdalać i biegliśmy, ile sił w nogach, by zaraz poczuć ten podmuch, usłyszeć oszałamiający wybuch.

Vincent Edams - 2020-05-18, 09:53

Phil chyba nie wiedział, co zwiastuje taki ton Imari. Zabawne - Vinc na nowo uczył się rozpoznawać ludzkie emocje, po tym jak go z nich wyprano, a wiedział że mają przegwizdane.
- Ymmm...- uznają, że niech Phil się tłumaczy.
Prysznic brzmiał kusząco. Z drugiej strony trochę bez sensu.
- Nie mam ciuchów na przebranie. Umyje się w Lagunie. - stwierdził - Zostawić wam samych, czy coś?
Nie chciał się chyba pchać w kłótnie kochanków, już i tak czuł się tu jak piąte koło u wozu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group