To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

zakończone - Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan

Elisabeth Duncan - 2018-07-08, 01:26
Temat postu: Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan
połączenie przychodzące od :
numer nieznany
Znalazła się w sytuacji patowej. Kiedy zbliżały się wieczory, a zarazem kończyły miłe, sowicie zakrapiane alkoholem chwile w mieszkaniach znajomych martwiła się tym, czy w porę znajdzie następne miejsce do przeczekania nocy. Elisabeth ostatnimi czasy żyła na walizkach. Wszystko byłoby w porządku, gdyby do według niej, najbliższej koleżanki która obiecała przetrzymać ją jeszcze przez pół tygodnia nie przyjechał awanturujący się, starszy chłopak. Dziewczyna musiała czym prędzej opuścić mieszkanie. Kiedy minęło pół godziny, a jej sytuacja się nie poprawiła – a wręcz pogarszała z każdą następną minutą po wielu nieudanych telefonach, wybrała w końcu niedawno dodany kontakt ochrzczony wdzięczną nazwą „rozwiązywanie problemów”.
- Halo? Przepraszam, jeśli jest już zbyt późno ale to nagła sytuacja. Potrzebuję pomocy. Nazywam się Elise. Czy w pobliżu Cherry St. znajduje się jakiś tani motel? A może Ty masz wolny pokój? - Głos Elisabeth był całkiem miły dla ucha jednak w tej niecodziennej prośbie dało się wyczuć kilka nut zawahania. Szczerze mówiąc, nie często miała okazje rozmawiać z nieznajomymi przez telefon. Musiała być bardzo nierozsądna.

Viggo Hetfield - 2018-07-08, 01:50

Połączenie z numerem nieznanym.
Było już bardzo późno gdy Viggo jak codzień zamykał bar, wcześniej wyrzucając z niego ostatnich klientów. Dzisiejszy dzień należał do wyjątkowo ciężkich to też nie marzył niczym innym niż powrót do domu, napicie się dobrej whiskey w towarzystwie naprawdę dobrej muzyki. Nagle jego telefon zadzwonił, mężczyzna zerknął na wyświetlacz. Numer nieznany. Viggo przeczesał swoją brodę, przygotowując się na solidny opierdol któregoś z chłopaków, któremu przypomniało się o interesach w środku jebanej nocy.
- Czego do jasnej... - Zaczął, ale nie skończył słysząc kobiecy głos, który wydawał mu się należeć do raczej młodej przedstawicielki płci przeciwnej. Uważnie wysłuchał tego, co miała do powiedzenia po czym zaśmiał się pod nosem. On? Posiadać pokoje? Cóż, był niemal pewien iż kobieta pomyliła numery.
- Witaj Elise, wydaje mi się iż pomyliłaś numery, nie mniej w pobliżu Cherry st. nie ma ani jednego motelu. - Odpowiedział spokojnym tonem, ignorując pytanie o to , czy ma wolny pokój. Mężczyzna naprawdę był przekonany iż dziewczyna pomyliła numer telefonu. Trzeba było mu również przyznać iż przez telefon brzmiał naprawdę pociągająco i tajemniczo.

Elisabeth Duncan - 2018-07-08, 11:20

w trakcie połączenia z :
numer nieznany
Dziewczyna mimo wszystko, musiała mieć bardzo optymistyczne podejście do sprawy, skoro myślała, że jedno zdanie przekona człowieka znajdującego się po drugiej stronie słuchawki do przygarnięcia podejrzanej, znanej tylko z imienia – które mogło być wymyślone, personie.
- Żartujesz? Musisz sobie żartować. To nie możliwe, żeby w tym przeklętym mieście nie było żadnego miejsca w którym można się zatrzymać. Nie wiem co robić. Dokąd iść? - Pytała jakby samą siebie na głos, ale rozmówca mógł odnieść wrażenie, że to od niego oczekiwała tej ważnej dla siebie odpowiedzi. Odgarnęła włosy z oczu, rozglądając się jeszcze raz dla pewności wzdłuż ulicy, przy której siedziała na starym kawiarnianym, metalowym krześle.
- To nie pomyłka. Ostatnio dostałam ten numer od... kolegi. Mówił, że mam dzwonić tylko w nagłych przypadkach. A to jest taki przypadek! Słyszałam, że rozwiązujesz wszystkie problemy. - Lekko kopnęła czubkiem buta walizkę, która znajdywała się przy jej nodze. Mężczyzna po drugiej stronie sprawiał wrażenie sympatycznego. Elise zaczynała stopniowo, z każdym następnym słowem rozmówcy tworzyć w myślach niepełny, karykaturalny obrazy. Przypisywała mu pewne cechy przede wszystkim wyglądu, których w rzeczywistości mógł nie mieć.

Viggo Hetfield - 2018-07-08, 13:08

Połączenie z numerem nieznanym.
Mężczyzna cały czas był przekonany iż dziewczyna zwyczajnie pomyliła numer telefonu, że chciała dodzwonić się do jakiejś znajomej czy znajomego a wybrała numer mężczyzny.
- Nie żartuję. Chodziło ci o tani nocleg a taki w okolicach Cherry St ciężko znaleźć. - Nie powiedział jej co ma zrobić, nie powiedział jej też iż jej współczuje to też jego ton był beznamiętny. Brak miejsca zamieszkania nie był jego problemem, najwyraźniej kobieta popełniła swego rodzaju błąd w planach że teraz nie miała dachu nad głową. I już miał się rozłączać gdy dziewczyna powiedziała że dostała ten numer od kolegi. Którego kurwa kolegi? Oj, jeśli się dowie który go tak urządził że wydzwaniała do niego jakaś zdesperowana dziewczynka bo nie umie o siebie zadbać z pewnością mu się odwdzięczy.
- Którego kolegi? - Spytał, a w jego głos powiewał chłodem. A gdy uzyskał odpowiedź roześmiał się. Cóż, z pewnością rozwiązywał problemy, ale te bardziej nieprzyjemne i z pewnością bardziej brudne niż brak dachu nad głową.
- Owszem, rozwiązuję problemy ale nie takie. Zadzwoń do jakiejś koleżanki, albo do rodziców czy coś... Tylko zrób to szybko, za godzinę zaczyna się godzina policyjna i nie chcesz być wtedy na ulicy- Cóż, dla niego godzina policyjna to nie był problem, gdyż zwykle poruszał się po zmroku po tych miejscach, gdzie nawet patrole bały się iść. Powoli zaczynało mu się robić szkoda dziewczyny.

Elisabeth Duncan - 2018-07-09, 14:37

w trakcie połączenia z :
numer nieznany
Niechętnie wyjawiła imię kolegi, o którym wspomniała ale nie zaprzątała sobie głowy nim zbyt długo, w końcu w Seattle mogło być miliony mężczyzn o takim, a takim imieniu czy pseudonimie. Tak naprawdę to nie był jej problem – dostała numer który miał wybawiać z opresji, a on w rzeczywistości okazał się kłamcą który tylko owijał w bawełnę. Zamyśliła się, z początku milcząc dłuższą chwilę po drugiej stronie, nim nie wykrztusiła z siebie następujących słów.
- Jeśli nie takie, to jakie? Zdejmujesz z drzew koty, robisz zakupy starszym paniom czy może zjawiasz się, kiedy kogoś biją? Wymyślisz coś jeśli powiem, że zaraz zginę? Że ktoś na mnie czeka za rogiem? - Chociaż było to bardzo żałosne, Elisabeth posmutniała na myśl o takim obrocie sprawy. Kłamała teraz jak z nut, wcale nie była lepsza od rozmówcy, który mógł rozłączyć się w każdej chwili. Doskonale wiedziała, że nie mogła zwrócić się do żadnej z wymienionych osób. Rodzice nie mogli się dowiedzieć, że nie radziła sobie w Seattle.
- A godzina policyjna mi nie straszna! Nic nie mogą mi zrobić. Nie jestem dzieckiem... Mam tylko chwilowe kłopoty. To wszystko. - Kłamstwo goniło kłamstwo. Mając dwadzieścia lat nadal nie było się w pełni dorosłym obywatelem któremu przysługiwały wszystkie możliwe prawa.

Viggo Hetfield - 2018-07-09, 15:03

Połączenie z numerem nieznanym.
Gdy tylko dziewczyna zdradziła mu imię i pseudonim Viggo zaklął w nieznanym jej języku. No tak, mógł spodziewać się że akurat ta osoba, gdy tylko zobaczy szansę na zaliczenie panienki stwierdzi iż Viggo z pewnością zna miejsce, gdzie dziewczyna mogłaby przenocować. A co on niańka jest, czy co? Z jego aparycją nikt do dziecka nawet nie dałby mu się zbliżyć. Dziewczyna zaczynała go irytować drążąc tematy których nie powinna, zwłaszcza gdy nawet na oczy go nie widziała.
- Chcesz żebym ci pomógł ? To przestań wypytywać o moje interesy. Jesteś kobietą, to normalne że ktoś czyha na ciebie za rogiem, zwłaszcza jak jesteś sama w nocy...- Cóż, może i nie powinien jej o tym mówić jednak taka była prawda, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt ostatnich zabójstw kobiet po zmroku.
Wysłuchał uważnie tego, co miała mu do powiedzenia po czym prychnął pod nosem.-- Skoro jesteś taka dorosła to czemu dzwonisz do podejrzanego typa o pomoc zamiast zorganizować sobie nocleg? - Spytał, odruchowo uśmiechając się wrednie. Cóż, nawyki bardzo ciężko się wyplenia.
- Ile masz lat i jaki jest twój fundusz? Tylko nie kłam. - Ton jego głosu upewnił ją w przekonaniu, iż tego mężczyzny się nie okłamuje.

Elisabeth Duncan - 2018-07-09, 16:01

w trakcie połączenia z :
numer nieznany
Nie mogła powstrzymać się od lekceważącego przewróceniami oczami, na komentarz o potencjalnym niebezpieczeństwie. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że szwendanie się po ciemnych uliczkach mogło sprowadzić na nią kłopoty. Szczególnie, że chociaż była stosunkowo wysoka to zarazem drobna. Nie sprawiała wrażenia kogoś, kto wie jak się bronić.
- Jak inaczej dowiem się, kim jesteś? Nie znam nawet Twojego imienia. - Burknęła. To miało w pewien sposób usprawiedliwić jej ciekawską naturę. Wychodziła z założenia, że skoro to ona zadzwoniła pierwsza, powinna móc pewne informacje bezkarnie wyciągać na wierzch.
- Myślisz, że to takie łatwe? Miałam trzy możliwości. Spanie pod mostem z bezdomnymi, którzy mnie okradną, machanie nogą przy drodze lub telefon do kontaktu poleconego przez znajomego. - Trzeba było przyznać, że dziewczyna momentami miała bardzo duży tupet. Kiedy nie widziała kogoś w cztery oczy, mogła pozwolić sobie na komentarze, których w trakcie normalnej rozmowy by nie użyła.
- Wybrałam najmniej rozsądną opcję. Ciebie. - Dodała. Było w tym bardzo dużo prawdy. Więcej, niż mogłaby przypuszczać.
- Dwadzieścia... jeden. - Dwa. Trzy. Wymamrotała, niezgrabnie trzymając telefon przy uchu kiedy szukała portmonetki. Palcami w półmroku naliczała pieniędzy.
- Dwadzieścia pięć dolarów... Dziesięć centów. Kupię za to Twoją łaskę? Albo przynajmniej coś ładnego, na pocieszenie? - Warto było się upewnić.

Viggo Hetfield - 2018-07-09, 16:25

Połączenie z numerem nieznanym.
Zaśmiał się pod nosem, cóż dziewczyna trafiła nie mal w sedno i nawet przyznałby jej rację gdyby nie fakt iż to ona coś od niego chciała, nie na odwrót więc powinna zaakceptować to co ma, mimo iż nawet tego jeszcze nie widziała.
- A ja nawet nie wiem czy to, które mi podałaś jest prawdziwe więc jesteśmy kwita. - Cóż, z jednej strony rozumiał jej ciekawość, w końcu gdyby sam był w podobnej sytuacji też chciałby dowiedzieć się jak najwięcej o osobie, do której zwracał się z prośbą o pomoc. Niestety, lubił droczyć się z ludźmi to też nie miał zamiaru ułatwiać jej kontaktu z nim,
Wysłuchał jej uważnie, cóż widać było iż dziewczyna nie jest w najlepszej sytuacji. Dla niego znalezienie dachu nad głową dla siebie byłoby wyjątkowo łatwe, niestety tu miał do czynienia z dziewczyną, która w połowie z tych miejsc zostałaby kilkukrotnie zgwałcona. Na co nie mógł się zgodzić.
Gdy powiedziała mu ile ma lat i ile pieniędzy przy sobie westchnął ciężko i zamilkł na dłuższą chwilę, co pewnie zaniepokoiło dziewczynę. W swojej głowie wertował wszystkie możliwe kontakty, jak i wszystkie za i przeciw jakie pojawiały się w jego głowie i pewnie gdyby nie to że była taka młodziutka, pozwoliłby jej zdechnąć na którejś z tych uliczek.
- Za 25 dolarów nie ruszam nawet palcem.. - Powiedział przerywając nieznośną ciszę w słuchawce.- Także lepiej wymyśl coś żebym nie czuł się stratny. A teraz słuchaj uważnie, wiesz która z dzielnic to capitol hill? Za godzinę spotkamy się w uliczce pomiędzy siłownią i galerią sztuki, postaraj się nie zwracać na siebie uwagi złych typków ani patroli. - Rzekł w końcu, w głębi gdzieś czując iż może tego pożałować. Raz w życiu wypada zrobić dość dobrego, no nie?

Elisabeth Duncan - 2018-07-09, 17:12

w trakcie połączenia z :
numer nieznany
Kiedy pomiędzy nimi zapanowała cisza, Elisabeth została przeproszona przez obsługę kawiarenki, chowającej do środka wszystkie stoliki i krzesła. Odsunęła się kawałek wraz z torbą, przez cały czas trzymając przy uchu telefon. Zaciskała usta w wąską linię, nie mogąc na szybko ułożyć alternatywnego planu. Wszystko wskazywało na to, że nie ma co liczyć na pomoc ze strony rozmówcy. Miała ochotę rozłączyć się bez słowa pożegnania, a później zwyczajnie przeklinać na siebie w myślach, nim nie usłyszała reszty tego, co miał do powiedzenia. Dreszcz przeszedł jej wzdłuż karku. Miała spotkać się z kimś kogo najprawdopodobniej wcześniej nigdy nie widziała. O nieludzkiej godzinie, w uliczce w której mogło stać się wszystko.
- Myślę, że wiem o jakie miejsce chodzi. Wszystko powinno być w porządku, będę uważać. To... Do zobaczenia? - Wspomnienie o patrolu w pierwszej chwili zabrzmiało bardzo podejrzanie, a przecież jeszcze chwilę temu swobodnie rozmawiali o podobnej sprawie. Nie sądziła, że tak łatwo uda się jej namówić go na spotkanie. Przemknęło jej przez myśl, że mogłaby robić tak częściej. To ona mogłaby decydować gdzie się z kimś zobaczy. Obawiała się. Ale z drugiej strony, MUSIAŁA spróbować zrobić coś ze swoim życiem, jeśli zamierzała zostać w Seattle na dłużej. Rozłączyła się, a kiedy to nastąpiło nie wiedziała czy powinna przyrównywać się do dziwki-amatorki która nie znała się na swoim fachu, czy do zwykłej, zagubionej idiotki która bez wahania wpychała się wprost w niebezpieczne sidła.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group