Bractwo Mutantów - Parking
The Gifted - 2018-06-11, 17:07 Temat postu: Parking
Conor Govain - 2019-01-17, 21:24
/8 grudnia 2018 Po poczekalni
Udało mi się uciec. Widziałem jak reszta mutantów zniknęła gdzieś w tłumie ja zrobiłem to samo. Właśnie dotarłem do bractwa i miałem zalokować się u siebie albo iść do komputerów żeby wykasować wszystkie dane które udostępniłem wcześniej.
Będę musiał też zaplanować kiedy iść do Esther. Przecież muszę się z nią zobaczyć i powiedzieć jej o tym co zrobiłem. Dodatkowo muszę ją uświadomić o moim planie co do powrotu do mojego starego nazwiska. Przynajmniej to będzie dawało mi choć cień bezpieczeństwa.
Matilde Wallace - 2019-01-19, 22:49
Z jakiegoś powodu wszystko potoczyło się zgodnie z planem. Z jakiegoś powodu mieli kurewsko dużo szczęścia i wyszli z tego całego bagna zwycięsko. Z jakiegoś powodu nikt nie zginął. No właśnie. Nikt nie zginął. Może w tym tkwił problem, huh? Wallace nie zamierzała udawać, że wszystko było całkowicie w porządku i z całą pewnością nie miała zamiaru tego tak zostawić. Miała w nosie co zrobiłby w tej sytuacji Hopper. Cóż, miał tego pecha, że leżał chory i kompletnie nie kontaktował, więc jego zdanie było właściwie chuja warte. I tak, omijała go najlepsza zabawa. Trudno, mógł nie chorować. Czy coś. Kiedy na horyzoncie pojawił się Conor, Wallace akurat paliła któregoś z kolei papierosa. Tak właściwie to chyba na niego czekała. Chociaż w zasadzie myślała, że nie będzie aż na tyle głupi, by się tutaj pojawić, ale najwidoczniej się pomyliła. I po raz kolejny okazało się prawdą, że ludzka głupota nie zna granic.
– Co to, kurwa, było, Donovan? – przywitała go w ten niezwykle uroczy i troskliwy sposób, wypuszczając spomiędzy czerwonych ust chmurę tytoniowego dymu. Nie miała zamiaru tego zostawić. Trudno, nie mogła wyciągnąć żadnych konsekwencji, ale mogła przynajmniej użyć swojego jadowitego języka. Tego nikt nie zamierzał jej zabraniać. – Czy ty zdajesz sobie sprawę do czego ta twoja jebana samowolka mogła doprowadzić? Chciałeś iść na akcję to trzeba się było kurwa zgłosić, kiedy wszystko szykowaliśmy – nie rozumiała tego bezmózgiego zachowania. Przez niego mogli wpaść. Już sam fakt, że tam był, kiedy zdecydowanie nie powinien. Miał szczęście, że w ogóle zechcieli mu pomóc. Bo gdyby od niej to wszystko zależało… Huh. Może i lepiej, że nie była tym przywódcą. Matilde po raz kolejny zaciągnęła się papierosem.
– Prawie wszystko zjebałeś. Ale właściwie tego można było się po tobie spodziewać, nie? – dodała, posyłając mu lodowate spojrzenie i cynicznie wznosząc kąciki ust. A potem prychnęła. Był po prostu cholernym nieudacznikiem, który dał się złapać.
|
|
|