Poprzedni temat «» Następny temat
Come with me
Autor Wiadomość
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-24, 10:07   Come with me
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Temat: Come with me
Opis tematu: Fay Murphy & Leon Hawthorne
Pierwszy post: Olympia, 2015r.

Nie od dziś wiadomo, że koty to dupki. Słodkie i puszyste, ale nie zmieniało to faktu, że bywały po prostu złośliwe. W porządku, Fay rozumiała, że na dworze było koszmarnie gorąco, a bar mleczny, w którym pracowała kusił klimatyzowanym wnętrzem. Tylko dlaczego ten rudy sierściuch wybrał sobie za cel akurat ją? Gdyby zjawił się kwadrans później, ona właśnie kończyłaby zmianę i nic nigdy by się nie wydarzyło.
Ale nie. Gdy jeden z ostatnich klientów właśnie opuszczał lokal z mrożonym shakiem truskawkowym, kot wcisnął się do środka zanim drzwi zdążyły się zamknąć. Dziewczyna wyszła akuratnie zza lady z ręcznikiem w dłoni, mając zamiar przetrzeć stoliki zgodnie z zasadą "zostaw miejsce pracy takim, jakim je zastałaś", o której Jakson, jej szef, przypominał jej do znudzenia, najczęściej w trakcie ostatniej pół godziny zmiany. To on, stojąc aktualnie za kasą i przeliczając wstępnie dzienny przychód, pierwszy zauważył kota.
- Fay... - mruknął leniwie, patrząc znacząco w jej stronę, a gdy i ona podniosła wzrok, ruchem głowy zwrócił jej uwagę na zwierzaka.
- Dobra, przytrzymaj drzwi - westchnęła pod nosem, bo takie akcje zdarzały się już wcześniej, a przynajmniej tak słyszała, bo sama pracowała w tym miejscu niecały miesiąc. Kota wystarczyło wygonić na zewnątrz i tyle, żadna filozofia. Ostrożnie zbliżyła się do zwierzaka, zagradzając mu drogę wgłąb baru i czekając, aż Jakson ruszy tyłek i jej pomoże.
- Psik! - zrobiła do kota, gdy już usłyszała dzwonek otwieranych drzwi - Psik! No już, sio! - powtórzyła, zbliżając się i nachylając nieco, dodatkowo wymachując rękami w odstraszającym geście. Kot nieco spłoszył się i zjeżył. Prychnął na Fay, a następnie bez żadnego ostrzeżenia skoczył do niej z łapami.
Wtedy dopiero się zaczęło.
Murphy wciąż miała kiepską kontrolę nad swoją mocą. Ćwiczyła kiedy mogła, głównie w domu, a poza nim starając się nie zbliżać do żadnych zwierzaków, nie chcąc przypadkowo wzbudzić połączenia tak, jak stało się to właśnie teraz. Tęczówki Fay jak na zawołanie zaszły mgłą, a ona sama momentalnie zobaczyła świat w innej perspektywie. Zobaczyła siebie, stojącą w bezruchu, jak zaczarowaną. Potem przeniosła wzrok na twarz Jacksona, wykrzywioną w szoku i lekkim przerażeniu. Chwilę później usłyszała jego krzyki, następnie bluzgi i gdy mężczyzna ruszył w ich stronę... zaatakowała. Albo zrobił to kot, kto wie? Sama nie umiała stwierdzić, na ile kontrolowała zwierzę, a na ile była po prostu nieproszonym gościem w jego głowie. W każdym razie ledwie zatopiła pazury w skórze Jacksona, ledwie poczuła zapach krwi, była już z powrotem u siebie, we własnym ciele.
- Murphy, co ty rob... ZABIERZ TEGO KOTA, PIERDOLONY MUTANCIE! - wydzierał się, na ślepo starając się strącić z siebie zwierzę, czego Fay już nie widziała. Była już w drodze na zaplecze, gdzie jednym ruchem zdjęła z bioder biało-niebieski fartuch, jednocześnie już sięgając po swój plecak. O nie, gdy wszystko się wydało, nie było szans, żeby tu została.
- ZGŁOSZ? TO GDZIE TRZEBA, MOŻESZ BYĆ PEWNA! - nie musiała nawet patrzeć na Jacksona żeby wiedzieć, jak bardzo jest wkurwiony. Aż za dobrze znała jego stosunek do mutantów, wiele razy przytakiwała mu, gdy powtarzał te wszystkie pieprzoty rozgłaszane w mediach. Chociaż teraz... przechodząc przez salę jej wzrok padł na jego podrapaną twarz i mimo wszystko trochę zrobiło jej się go żal. Okłamywała go przez kilka tygodni, a teraz na koniec dodatkowo pokiereszowała. Co z tego, że niespecjalnie.
- Jackson, ja chcia...
- WYNOŚ SI?! - wszedł w jej słowo i naprawdę, nie musiał tego dwa razy powtarzać, Fay od razu popchnęła szklane drzwi i już jej nie było. Wychodząc jedynie minęła grupkę dwóch czy trzech osób, która pewnie słyszała wszystko, co działo się w środku. Jedna z nich nawet chciała ją zatrzymać, ale Fay się wyrwała, akurat żeby wpaść na jakiegoś przypadkowego bruneta. Mruknęła jedynie pod nosem coś na kształt przeprosin i wyminęła go zgrabnie, żeby szybkim krokiem, z głową spuszczoną w dół oddalić się z miejsca zdarzenia.
[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-24, 17:02   
   Multikonta: Nie


Minął już rok. Rok ciągłego strachu, ciężkiej pracy i próbowania by pozostać przy zdrowych zmysłach. Dziwił się temu, jak ciotka Yvonne jest w stanie trzymać to wszystko w kupie w kupie. Prawdę powiedziawszy, on na jej miejscu raczej by zwiał, nie mając tyle odwagi i zaparcia, by brać na siebie taką odpowiedzialność. Nie chodziło o tchórzostwo, bardziej o to, że on kompletnie nie nadawał się na ,,dowodzenie". Nie lubił, kiedy mówili mu co ma robić, dlaczego miałby to robić innym? Poza tym, podobno,do tego trzeba było mieć talent, Leon w prawdzie posiadał jeden, ale obejmował on całkiem inną dziedzinę, to jest: pakowanie się w ciągle tarapaty. Może nie był jakoś szczególnie gadatliwy, ale jeśli już coś miał do powiedzenia, to mówił to szczerze, czym zdążył już podpaść co poniektórym. Właściwie, nie wiedział jakim cudem został łowcą. Może brali pod uwagę to, że był szybki, bardzo szybki? No i był całkiem niezłym obserwatorem. A do tego idealnie potrafił wtopić się w tłum, nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Tak to wyglądało z zewnątrz, przynajmniej. Tego dnia miał za zadanie wytropić mutantkę, która podobno pracowała w knajpie w South Westwide. Bractwo chciało mieć ją w swoich ,,szeregach", uchronić ją przed wpadnięciem w łapy rządu. A Leon wykonywał czarną robotę.
Kiedy wysiadł z metra i skierował się schodami na górę, automatycznie wyciągnął z kieszeni spodni paczkę fajek. To zwykle pozwalało mu myśleć, oczyścić umysł. Został Łowcą niedawno, wypadnięcie z akcji przy jednej z pierwszych, nie byłoby chyba pomocne w CV... Poprawił plecak na ramieniu i zerknął na zegarek. Było kilka minut przed drugą. Wsunął na nos okulary przeciwsłoneczne i ruszył chodnikiem, płynnie wymijając przechodniów. Zatrzymał się w momencie, kiedy zauważył małą grupkę ludzi pod lokalem i przeklął pod nosem, przyśpieszając kroku. Dało się słyszeć czyiś wrzask... Mutancie? a chwilę potem jakaś dziewczyna wpadła na niego, wyraźnie podenerwowana. Nie... nie jakaś dziewczyna, tylko jego CEL! Zanim zdążyła zniknąć w tłumie ludzi, ruszył za nią, a kiedy znaleźli się zdecydowanie dalej od całego zajścia, zbliżył się do niej na bezpieczną odległość.
-Idź prosto, nie odwracaj się, skręć w następną uliczkę przed sklepem z biżuterią.- powiedział do niej powoli i cicho, ale słyszalnie, zrównując z nią krok.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-24, 18:31   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Okej, musiała pomyśleć. Musiała wrócić do mieszkania i pomyśleć, co zrobić. Ile czasu minie, zanim Jackson spełni swoje groźby? A może w ogóle tego nie zrobi? Ochłonie, przemyśli pewne rzeczy i stwierdzi, że przecież Fay sprawowała się nieźle przez ostatnie miesiące, prawda? Mimo tego, że była inna, nie była zła, nie chciała zrobić nikomu krzywdy? To był... wypadek, tak? Jackson wystraszył ją... znaczy tego kota... no, nieważne, w każdym razie nie miała zamiaru go zaatakować...
Ta, już widziała, jak jej wierzy, jak mówi "nie ma sprawy, to tylko małe draśnięcie. A tu, swoją drogą, masz wypłatę za ostatnie tygodnie". Nie, nawet nie chciała myśleć, że na wynagrodzenie nie ma co liczyć. Ta kasa miała jej starczyć na kolejne pół miesiąca, cholernie jej potrzebowała!
Idąc chodnikiem miała wrażenie, że zaraz się poryczy. Wciąż była roztrzęsiona, a pesymistyczne myśli tylko pogarszały całą sprawę. Głupi kot. Głupi Jackson. Głupi...
Nie dokończyła swojej myśli widząc, że ktoś zrównał się z nią krokiem. Chyba z tego wszystkiego nawet nie rozpoznała w nim chłopaka, na którego wpadła sekundę temu.
- Co ty... - zaczęła, ale wtrącił się jej w słowo. Idź prosto, skręć za sklepem... co? Dlaczego niby? - Okej - odparła. No chyba, kurwa, nie. Miał ją za idiotkę? Pójdzie z nim, i co, trafi prosto do jednej z furgonetek D.O.G.S? Niedoczekanie.
Tak, jak kazał, przeniosła wzrok przed siebie, nie odwracając się. Przełknęła cicho ślinę i szła dalej, spięta niemiłosiernie, nawet nie próbując udawać, że wszystko jest w porządku. Chwilę później jej spojrzenie padło na szyld sklepu jubilerskiego, potem na uliczkę, w którą miała skręcić i... bez żadnego ostrzeżenia rzuciła się pędem prosto, zostawiając chłopaka w tyle. Minęła sklep, w pędzie wyminęła ludzi na kończącym się zielonym świetle i pobiegła dalej, ile sił w nogach, co jakiś czas oglądając się za siebie, jednak nie widziała tamtego chłopaka, który mógł ją gonić. Na ulicy było za dużo ludzi, żeby mogła go znaleźć zaledwie zerkając przez ramię. Mimo to i tak nie zwolniła, a zamiast tego wykorzystała swoją szansę na przystanku, wskakując do autobusu, który akuratnie tam podjechał. Szczęśliwie był to taki, który jechał w okolicę, w której mieszkała, więc gdy tylko drzwi się zamknęły, a chłopaka nie było w środku, opadła na jedno z siedzeń, mogąc w końcu odetchnąć.
[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-24, 20:16   
   Multikonta: Nie


Eee... No dobra, może faktycznie pomyślał, że pójdzie mu to gładko i nie brał pod uwagę takich opcji, że mu zwieje... Tak, tak, zawalił sprawę. Bądź co bądź, dobrze to o niej świadczyło, ale to on mógł mieć za to przerąbane! Już miał zamiar złapać ją za przedramię, żeby skręcić w uliczkę, kiedy dziewczyna wyskoczyła do przodu i dosłownie zniknęła. W autobusie.
- Hej! Zaczekaj! - zawołał, ale było już za późno. Nie mógł teraz na oczach tylu ludzi użyć swoich mocy bez zwracania na siebie uwagi. Wymruczał pod nosem wiązankę bluzgów. Może jednak nie był dostatecznie dobry w tym co robił? Może trzeba było skupić się na pierwszym planie i poczekać na nią w mieszkaniu? Cóż, to będzie z pewnością pierwsze miejsce, gdzie zajrzą psy, kiedy cała sprawa z knajpą się nagłośni... Wyciągnął z kieszeni swój notes i znalazł nabazgrany adres, który zaraz potem starał się zapamiętać, a przy pierwszym lepszym koszu, jaki znalazł podpalił kartkę i wrzucił do kosza. Musiał znaleźć dziewczynę szybciej niż zrobi to rząd. Przyśpieszył kroku, widząc nadjeżdżającą taksówkę i wskoczył do samochodu. Podał kierowcy adres i chwilę potem jechali, tudzież wlekli się przez miasto. Cholerne korki, dosłownie oznaczające jedno wielkie: być albo nie być.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-25, 13:51   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


W porządku, na czym to stanęło... głupi kot, głupi Jackson... ach tak, głupi koleś, który myślał, że tak o, z miejsca za nim pójdzie, nie mając pojęcia gdzie i po co. Nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć, z pewnością chłopak słyszał to, co wydarzyło się w lokalu. Podstawowe pytanie brzmiało, co on miał do tego? Chciał jej zaszkodzić, czy pomóc? Najrozsądniej było założyć najgorsze, zostawić go w tyle i dalej radzić sobie sama.
Podróż zajęła jej jakieś dwadzieścia minut. Przez cały ten czas siedziała z nosem w oknie i słuchawkami w uszach, starając się uspokoić i ułożyć w głowie jakiś plan. Wróci do mieszkania, to na pewno. Spakuje się i... może w jednak pojedzie do swojej ciotki? Albo nie, w sumie każdy mógłby się spodziewać, że ucieknie, więc może zwyczajnie zatrzyma się u przyjaciółki dwie przecznice dalej? A gdy sprawa przycichnie wróci do siebie? Brzmiało to całkiem sensownie.
Wysiadając z autobusu ściągnęła słuchawki i upchnęła je w kieszeni, po czym ubierając na nos okulary przeciwsłoneczne obrała za cel swoją kamienicę. I znowu spokój ją opuścił, zza szkieł obserwując każdą osobę, która ją mijała, zwracając uwagę na każdy większy samochód, jednak nic nie wydało jej się podejrzane. Być może odrobinę przesadzała, ale naprawdę wolała wyjść na przewrażliwioną, niż załapać się na zastrzyk z mutazyny.
Niewielkie podwórze wyglądało puściej niż zwykle, jednak zwaliła to na pogodę. Bo kto normalny chciałby się smażyć w słońcu? Wszyscy pewnie siedzieli w mieszkaniach przed wiatrakami i za zaciągniętymi zasłonami, nie pozwalając wpaść do środka ani promykowi.
Weszła na obskurną klatkę schodową, ostatni raz oglądając się przez ramię i po raz kolejny nie dostrzegając nikogo podejrzanego. Wspięła się na trzecie piętro i po chwili już zniknęła za drzwiami mieszkania. Nie zastanawiała się długo, pognała do pokoju, otworzyła szafę, wyjęła torbę i bez ładu i składu zaczęła ładować do niej ubrania, buty i... no generalnie wszystko, co miała. A, że nie miała tego dużo, to powinno jej zająć to jakieś dziesięć minut i po sprawie.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-25, 21:12   
   Multikonta: Nie


Hm, Jackson, prędzej czy później rząd go na pewno dopadnie. Czy z jego własnej woli czy nie, dziwne zamieszanie w tej części miasta na pewno zwróci uwagę... Także, no Fay raczej nie mogła liczyć na bezpieczne odczekanie w ukryciu, a potem na powrót do dawnego życia. Kiedy jechała w autobusie, Leon utknął w taksówce, która tłukła się niemiłosiernie wolno przez miasto. Korki. W takich momentach, Leon zazdrościł innym mutantom takich mocy, jak na przykład teleportacja, która przy odpowiednim zachowaniu ostrożności, była bardzo użyteczna. Prychnął gniewnie, kiedy stali w korku, poruszając się w żółwim tempie w korowodzie innych samochodów.
- Czy można to jakoś ominąć? - sarknął gniewnie. Taksówkarz rzucił mu pełne politowania spojrzenie, spoglądając na niego w lusterku. - Nie o tej porze! - odpowiedział. Zanim chłopak przeklął całe miasto, razem z wszystkimi sygnalizacjami świetlnymi, w końcu nabrali tempa i przecisnęli się między dwoma ciężarówkami. Kiedy Hawthrone powtórzył jeszcze raz adres, kierowca łypnął na niego oceniającym okiem, ale nic nie powiedział. Chłopak wysiadł trochę wcześniej, żeby nie być bardziej na widoku i po odliczeniu pieniędzy, ruszył w stronę kamienicy, gdzie mieszkała dziewczyna. Dosłownie wskoczył po schodach na trzecie piętra i zatrzymał się tuż przed drzwiami. Ile było szansy na to, że jeszcze tu była? Albo czy w ogóle miała zamiar się tu pojawić? Podjęcie decyzji o wejściu do środka nie zajęło mu zbyt długo, bo wątpił, by mu otworzyła, tak czy siak, więc po prostu wszedł cicho do środka. Usłyszał jakieś odgłosy w głębi mieszkania. Na wszelki wypadek wyjął z kieszeni broń i bezszelestnie ruszył w stronę pokoju. Kiedy zobaczył dziewczynę samą, najwyraźniej szykującą się na jakąś dłuższą wycieczkę, odetchnął z ulgą. Jeszcze ich tu nie było! Ale liczyła się każda sekunda.
- Tylko zmarnowałaś mój czas, Fay Murphy, zaraz zlecą się psy i będziemy mieli przerąbane. - obwieścił jej swoją obecność, wchodząc do pokoju.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-25, 23:18   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Okej, Fay, myśl. Co jeszcze potrzebujesz? Do torby na ramię wrzuciła wszystkie ciuchy, które miała, a że nie było ich za wiele, połowa jej wnętrza wciąż była pusta. Do kosmetyczki jednym ruchem zgarnęła wszystko, co stało na pralce i także rzuciła na łóżko. Co dalej, co dalej... no tak! Odsunęła szafkę nocną, by z dziury w ścianie móc wyjąć foliówkę z kasą i dokumentami z jej zdjęciem i nie jej nazwiskiem oraz niewielki rewolwer, dobrze układający się w dłoni. Cóż, na razie umiała go jedynie odbezpieczyć i przeładować, ale mieszkała w takiej dzielnicy, że już samo posiadanie broni dawało wiele w kwestii poczucia bezpieczeństwa.
Znowu rzuciła wszystko na łóżko prostując się i omiatając całość wzrokiem, zastanawiając się co jeszcze powinna spakować. I ta właśnie chwila przerwy w krzątaniu się po niewielkim mieszkaniu pozwoliła jej usłyszeć ciche szuranie drzwi o nierówną, drewnianą podłogę - ktoś wszedł do środka.
Nie czekając aż zobaczy kto to, sięgnęła po rewolwer akurat w momencie, gdy włamywacz postanowił się odezwać. Rozpoznała w nim gościa sprzed sklepu.
- Skąd wiesz, jak się nazywam? - spytała, odwracając się i mierząc do niego z broni. Cholera, w jej wyobrażeniach odnośnie tej chwili ręce o wiele mniej się trzęsły. Teraz nie mogła zapanować nad ich drżeniem - Psy? Czyli ty nie...? - zaczęła, w myślach sama odpowiadając sobie na to pytanie. Nie, nie był z D.O.G.S - Jesteś z Bractwa - powiedziała - Wcale nie lepiej. Nie zadaję się z terrorystami - pokręciła głową, nie opuszczając broni. Kiedy przyjechała do Olympii, miała nadzieję znaleźć tutaj pomoc, poznać podobnych sobie. Nie udało się, a zamiast tego kilka miesięcy później zaczęło się słyszeć o Bractwie Mutantów. A Fay nie miała nikogo, kto mógłby jej wyjaśnić, czym tak naprawdę jest ta organizacja, więc przyjęła wersję, którą serwował wszystkim rząd. Odpuściła, przestała szukać i zaczęła radzić sobie sama. Dopóki jeden z nich nie wlazł jej do mieszkania.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-26, 10:58   
   Multikonta: Nie


Uniósł lekko brwi, widząc, że mierzy do niego z rewolweru. Jej wygląd w połączeniu z bronią w ręku z jego punktu widzenia był trochę... karykaturalny. Uśmiechnął się kącikiem ust, powstrzymując chichot i lekko pokręcił głową.
- Z działu informacji. - powiedział pół żartem, pół serio, powstrzymując się przed wywróceniem oczami. - Mogłabyś opuścić ten rewolwer? Jeszcze komuś stanie się krzywda... Nie jestem twoim wrogiem, robię tylko za kuriera. - wyrzucił z siebie, sam chowając pistolet i uniósł ręce w górę na znak, że nie ma zamiaru jej atakować. - Nie jesteśmy terrorystami. - powiedział z przekąsem, mierząc ją wzrokiem. - Bractwo chce tylko wolności dla wszystkich ludzi to wszystko. Tacy jak my, są w nim bezpieczni. Mam za zadanie cię tam zabrać, więc przestań marudzić i zwijaj się. - powiedział szybko i dobitnie. Odwrócił się za siebie, jakby spodziewał się, że w każdej chwili ktoś inny wpadnie do mieszkania. - Nie mamy dużo czasu, pewnie już wiedzą o aferze w sklepie. - ponaglił ją.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-26, 18:19   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Fay zacisnęła usta w cienką linię. Co go tak bawiło, do cholery?! Miała w dłoniach broń, na Miłość Boską! Powinna strzelić nią w sufit, żeby pokazać, że jest prawdziwa? Niby tak postępuje policja, wykonując ostrzegawczy strzał w powietrze, ale w tym tutaj... cóż, sąsiedzi chyba nie byliby zadowoleni. W najlepszym przypadku, bo w tym gorszym przez dziurę w suficie pociekła by krew. I tyle by było z nie zwracania na siebie uwagi.
Uniosła brwi na jego słowa. Skąd niby widział? Przecież kryła się jak mogła, wpadkę z mocą poza mieszkaniem miała tylko raz, a i tak nie równała się z tą z dzisiaj.
- Kurierem, hmm? No to powiedz komu tam musisz, że przesyłka odwołana - rzuciła, oczywiście nie opuszczając broni. Mógł sobie być kim chce, Johnem Lennonem, Kurtem Cobainem albo i nawet pieprzoną Madonną - ona nie miała zamiaru z nim nigdzie iść. Naprawdę dobrze jej się żyło na własną rękę. Ciężko, ale dobrze.
- A mam ci wierzyć na słowo, bo..? - spytała, unosząc brwi ku górze. Chciał ją zwabić w boczną uliczkę, teraz włamał się jej do mieszkania - dla niej było to wystarczająco "kryminalne" zachowanie.
- Ja... naprawdę nie chcę się w to wszystko mieszać. Powiedz im, że... nie wiem, nie żyję, złapali mnie ci z D.O.G.S... a ja wyjadę, daleko stąd i nie będziecie musieli się mną przejmować - westchnęła. Jeszcze nie wiedziała, czy wierzy w to wszystko, ale skoro nie było przymusu to czemu nie może jej po prostu tu zostawić? Poradzi sobie.
Broń była o wiele cięższa niż mogło by się wydawać, więc ostatecznie opuściła ją i rzuciła na torbę. Skoro on schował swoją, to chyba mogła zrobić chociaż tyle. I tak nie chciała jej użyć. Zamiast tego z powrotem zajęła się pakowaniem, na sam koniec zamykając torbę i ubierając na siebie jeansową kurtkę. Naprawdę nie chciała kłopotów, tak trudno było to zrozumieć i dać jej święty spokój?
[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-26, 18:50   
   Multikonta: Nie


Chłopak nie cechował się zbyyyyyt wielkimi pokładami cierpliwości, więc kiedy dziewczyna dalej mamrotała swoje, mina mu trochę zrzedła. Głupia smarkula! Nie miała pojęcia, ile już ryzykowali jeszcze tu tkwiąc i się wykłócając. Żołnierze mogli tu wparować w każdym momencie! Ehhh! Nikt go nie ostrzegał przed tym, że mutanci mogą wcale nie chcieć przechodzić na ,,stronę światła", więcej było w tym pieprzenia o zachowaniu ostrożności przy śledzeniu miejsca zamieszkania i znajdowaniu danej osoby. Zajekurwabiście. Teraz jeszcze musiał się wykłócać z jakąś małolatą. Po co w ogóle była im potrzebna?
- Dobra, może nie do końca dobrze to ująłem w słowa. - mruknął, czując narastające zdenerwowanie. - Po prostu sama w pojedynkę nie masz szans, kiedy już cię wyśledzili! - syknął. - Bo zaraz tu wpadną ci z Dark Side' u, a to nie do końca wpasowuje się w mój plan? - rzucił już odrobinę podniesionym tonem, wwiercając w nią wściekłe spojrzenie zielonych tęczówek. Tak samo, jak zawalenie pierwszej roboty, którą dostałem! - dodał w myślach, mając przeczucie, że to nie skończy się tak, jak to sobie wszystko elegancko zaplanował.
- Nie. wchodzi. w. grę. - syknął, cedząc każde słowo. Jak grochem o ścianę! A potem... Zdawało mu się, czy ktoś wjechał na chodnik? Chłopak ostrożnym, płynnym krokiem podszedł do okna od strony ściany i zerknął ostrożnie na ulicę. Jakiś czarny van stał zaparkowany pod kamienicą. Hawthrone przeklął pod nosem. Byli szybsi niż podejrzewał!
- Masz pięć sekund. - powiedział do dziewczyny, cicho, ale słyszalnie.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-26, 20:21   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Oooh, doskonale wiedziała ile ryzykowali siedząc tutaj. Dlatego też Fay nie mogła zrozumieć czemu chłopak po prostu się nie odczepi i nie da każdemu z nich iść w swoją stronę. On by wrócił do tego swojego Obozu Terrorystów, ona wyjechała by z miasta i każde z nich byłoby szczęśliwe. Czyż nie?
- No to patrz - mruknęła pod nosem, jednak wystarczająco wyraźnie, żeby mógł to usłyszeć. Chociaż to ze zrozumieniem miał chyba większe problemy, sądząc po tym, że nadal dążył swoje. Kto dał mu prawo do podejmowania za nią decyzji, co? Miała wszystko przygotowane na taką sytuację i niestety, Bractwa nie brała pod uwagę - Plany mają to do siebie, że można je zmienić - odparowała, krzyżując ramiona na piersiach. Zresztą, po co ona wydawała się w dyskusje, czemu nie olała go na początku, robiąc swoje?
Już miała mu coś powiedzieć, gdy zobaczyła jak na jego twarz w jednej chwili wpływa ostrożność i skupienie. Zamknęła się więc, także nasłuchując. Okno miała uchylone, po niewielkim dziedzińcu echo rozchodziło się znakomicie, więc nie było mowy o pomyłce.
- Wystarczą dwie - rzuciła, bo oczywiście, że ostatnie słowo musiało należeć do niej. Sięgnęła po torbę, założyła pasek na ramię i już robiła pierwsze kroki w stronę drzwi, gdy stanęła jak wryta. Coś jej się przypomniało!
- Chwila, Dexter! - niemal krzyknęła, przechodząc przez pokój do niewielkiej klatki stojącej na komodzie, w której rogu spał zakopany pod wiórkami chomik. Choćby się paliło i waliło, nie miała zamiaru zostawić go na pożarcie psom. Dopiero gdy upchnęła go sobie do kieszonki na piersi, mogła z powrotem ruszyć ku drzwiom, wychodząc na korytarz.
Na ich nieszczęście trwało to o wiele dłużej niż pięć sekund i podczas tego czasu tamci zdążyli już znaleźć się na schodach, odcinając im tą drogę ucieczki.
- Na górę - rzuciła do chłopaka, który pewnie wyszedł z mieszkania zaraz za nią i nie czekając na jego odpowiedź zaczęła wspinać się po schodach na najwyższe piętro. Grunt, żeby dostać się na dach, przejść na drugą stronę budynku i dostać się do schodów przeciwpożarowych. A dalej się zobaczy.
[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-26, 21:45   
   Multikonta: Nie


Fay chyba nie do końca rozumiała powagę sytuacji. Na pewno nie z jego perspektywy. Dostał zadanie. Chciał je wykonać właściwie, nie było w tym nic złego. A dziewczyna wszystko niepotrzebnie utrudniała. Hm, okej, mogła być nieco wytrącona z równowagi, zdezorientowana tym co się działo, ale biorąc pod uwagę jej obecny styl życia, musiała być na takie sytuacje przygotowana. A on tylko chciał jej pomóc i nie mógł nic poradzić na to, że nie miał uosobienia słodziutkiego golden retrievera.
- Uwierz mi, gdybym nie musiał, to by mnie tu nie było. - warknął cicho, rzucając jej ostre spojrzenie spod okna, a potem znowu zawiesił wzrok na tym, co go w tym momencie bardziej martwiło. Z wozu zaczęło wysiadać kilku ludzi. - Szybko! - syknął, ruszając szybko w stronę wyjścia i już stał w progu, kiedy dziewczyna się cofnęła.
- Co?! - zapytał, sfrustrowany, a kiedy Fay wyciągnęła gryzonia, prychnął gniewnie. - Ryzykujesz własnym życiem dla głupiego chomika? - warknął, zastanawiając się czy dziewczyna aby na pewno ma wszystko poukładane pod sufitem. Przeklął pod nosem, kiedy wypadli z mieszkania i zobaczyli, że tamci wspinają się po schodach. Serce podskakiwało mu do gardła, kiedy pędził po schodach za dziewczyną. W końcu wyszli na dach. Chłopak podstawił pod drzwi stos cegieł, które tam leżały, bo nic innego nie było, co pomogłoby zablokować wejście.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-27, 12:04   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


- Nie. Ryzykuję też twoim - uśmiechnęła się do niego złośliwie i tyle od niej w tym temacie. Wybiegli na klatkę schodową, potem schodami na najwyższe piętro, potem na dach, zamykając za sobą metalowe drzwi.
- Daj spokój, to nie zatrzyma ich na długo. Trzeba dostać się do auta - powiedziała, sama rzucając się pędem przez dach, omijając wszelkie kominy czy inne ujścia powietrza z budynku. Tamci mieli może dwa czy trzy piętra opóźnienia i sądząc po ich słowach do siebie, już wiedzieli, że pobiegli na górę. Najbardziej liczył się czas, a nie zastawianie drzwi, bo jak agenci, żołnierze, czy jak im tam nazwać, zdążą powiadomić tych na dole o ich planach zanim ona i chłopak opuszczą budynek, będą mieli odciętą drogę ucieczki.
Wreszcie dotarli do skraju dachu, a co za tym idzie do drabinki prowadzącej na schody pożarowe i... Fay nawet obejrzała się, czy chłopak cały czas jest za nią. Okej, nie lubiła go, nie ufała mu, ale też nie życzyła mu trafienia do jednego z tych ośrodków terapii. W telewizji słyszała o nich same dobre rzeczy, więc logicznie było zakładać, że jest wręcz przeciwnie.
Pokonując drabinę, dalej pędziła już schodami przeskakując po dwa czy trzy stopnie, byle by tylko zaoszczędzić jak najwięcej czasu. Byli może w połowie drogi, gdy Fay uniosła głowę ku górze, akurat by dostrzec wychylającego się że skraju dachu mężczyznę.
- Szlag - mruknęła pod nosem, bo ten już zaczynał krzyczeć do reszty i grzebać przy pasku w poszukiwaniu krótkofalówki. Przez myśl przeszło jej, że niepotrzebnie chowała rewolwer do torby, bo teraz mogłaby spróbować zrobić z niego użytek. A zamiast tego? Mogła jedynie spróbować biec jeszcze szybciej...
No, przynajmniej dopóki nie usłyszała pierwszych strzałów w ich stronę. Wtedy zamarła, stanęła jak wryta, kuląc się i trzymając kurczowo metalowej konstrukcji, bojąc ruszyć dalej, gdy kule śmigały gdzieś koło nich. Nie... nie mogła... a przecież powinna iść dalej, zanim van odetnie im drogę. Inaczej będzie po nich.
[Profil]
  [0-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-27, 14:29   
   Multikonta: Nie


- Na twoim miejscu tak bym się tym nie cieszył. - odparował, widząc jej złośliwy uśmieszek. Nieznośna, głupia dziewczyna! Jeśli w ogóle jakimś cudem się stąd wydostanie, natychmiast złoży jakieś podanie o przeniesienie. Wcale nie spodziewał się, że praca w terenie będzie czymś w rodzaju milutkiej wycieczki po mieście i okolicach, ale próbowanie dojść do porozumienia z małolatami było ponad jego siły.
Jej pierwsze zdanie puścił mimo uszu. Na krótko czy nie na krótko, sądził, że każda sekunda się liczyła, a skoro to mogło zatrzymać choć na trochę tych, którzy ich ścigali... Za to zdanie o samochodzie, nieco już go udobruchało. Zdecydowanie, przyda im się jakiś szybszy środek transportu. Popędził biegiem za Fay szybko ją doganiając. zaczął schodzić za nią po schodkach.
- Szybciej! Nie patrz w górę! - ponaglij ją, kiedy zatrzymała się. To było bez sensu! Poruszali się za wolno, a oni w każdej chwili mogli ich zestrzelić. I wtedy go olśniło. Co prawda było to cholernie ryzykowne i nie miał stuprocentowej pewności, że to w ogóle mogło się udać, ale...
- Złap mnie mocno za rękę! - powiedział do niej, ześlizgując się po drabince, by znaleźć się na równi z dziewczyną. - Mam pomysł, będzie szybciej. - powiedział, uchylając się przed iskrami, które padały od strzałów. Poprawił plecak na ramionach, po czym wyciągnął jedną rękę w stronę mutantki.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-02-27, 21:15   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Jak szybciej? Jak niby miała iść, gdy wszędzie koło niej rozlegał się tylko dźwięk uderzeń o metalową konstrukcję schodów. Zrobiła jeden krok i kula otarła się o barierkę tuż przed jej nosem! Gdyby zrobiła jeszcze jeden krok, jej mózg znajdowałby się na platformie! Dlatego dziękuję bardzo, wolała skulić się w miejscu gdzie jakimś cudem pociski jej nie sięgały. Co z tego, że trafi do Ośrodka, zostanie jakimś królikiem doświadczenym, przynajmniej będzie żyć! Albo ucieknie! Albo trudno, może nawet iść na układy, naprawdę nie zależało jej na mutantach, grupie terrorystów i całym tym świecie. Chciała tylko... świętego spokoju, o! Chciała normalnie żyć!
- Idź sam... zostaw mnie, proszę, ja... nie chcę - pokręciła głową. Szlag trafił całą odwagę, poczucie że wie, co robić. Była przerażona i to zaćmiło wszystko inne, nie pozwalało jej działać. Chomik w jej kieszeni też nie miał lekko, pod dłonią czuła, jak trzęsie się ze strachu. A może to ona drżała?
W pierwszej chwili nie wiedziała, co do niej mówi. Złap za rękę? Ale po co? Chociaż zresztą, czy to było ważne? Tak czy siak nie wyjdą z tego cało, więc co jej szkodziło spróbować? Kulka w głowę wydawała się być o wiele lepszą śmiercią niż powolne wyniszczanie przez mutazynę, dlatego też już po chwili złapała go za rękę prostując się i pozwalając działać.
[Profil]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6