Ricky Roseberry

Ricky wraz z siostrą urodziły się w 20.01.1994 roku w Australii, ale długo tam nie mieszkały, ponieważ wraz z rodzicami przeprowadzili się do USA. Od tamtego czasu mieszkają w Olympii nie licząc krótkiej przerwy na studia w Seattle. Przynależą wraz z bliźniaczką do bractwa, Ricky piastuje stanowisko łowcy, ponieważ ma dość przydatną moc bariery fizycznej. Wizerunku użycza Jessica Louise Origliasso.
Historia
Nigdy nie myślałam, że moje życie może się tak potoczyć, że Nasze. Ja i moja siostra zawsze się kochałyśmy i dobrze dogadywałyśmy. Od urodzenia rodzice wpajali nam, że musimy się trzymać razem. I jest tak jak chcieli, no może tylko po części, ale jednak trzymamy się razem. Może jednak od początku. Jestem Ricky, a moja siostra Rocky. Urodziłyśmy się w Australii, ale niestety nie pobyłyśmy tam za długo, bo razem z rodzicami przeprowadziłyśmy się do Stanów Zjednoczonych. Rodzice poszukiwali lepszej pracy, a dla nas lepszych szkół, ale to już przy okazji. Młode lata płynęły nam spokojnie i bez większych niespodzianek. Rodzice bardzo o nas dbali, ale zawsze wydawało mi się, że Rocky była ich idealnym dzieckiem, a ja stałam w jej cieniu. “Rocky to i tamto”, “No a co z Ricky?”, “No dobrze.” Zazwyczaj taką rozmowę przeprowadzała mama z tatą wieczorami, gdy ten wracał do domu. Faktycznie nie byłam asem w nauce, a Rocky od początku wiedziała że chce zostać lekarzem, ja nie miałam celu nie miałam żadnego planu na przyszłość, ale no cóż i tak się on na nic by zdał, bo później to jeden wieczór popsuł wszystko co miałam zaplanowane, dlatego od tamtej chwili nigdy nie myślę o przyszłości.
Ale może wspomnę o tym co się stało. W liceum byłam wytykana palcami za swój styl i niewpasowywanie się w społeczeństwo, do tego doszła moja niechęć do odmiennej płci. Tak nie miałam ani jednego chłopaka i jakoś mnie nie interesowali. Za to bardzo dobrze potrafiłam docenić piękno kobiet. Mogłam już wtedy powiedzieć na głos że stałam się lesbijką. Nie miałam okazji nigdy spróbować niczego konkretnego. I cieszyłam się zaliczoną maturą i możliwością pójścia na studia i zaczęcia od początku. Od roku zastanawiałam się nad wyborem kierunku i uniwersytetu. Gdy miałyśmy składać już papiery moja kochana siostrzyczka (tak ironia) wymyśliła inne miasto niż planowałyśmy na samym początku.
- Ale Rocky miałyśmy iść na ten, który nam wspólnie odpowiada, a nie na jakiś tylko pod ciebie. - oburzyłam się wtedy, ale Rock tylko się skrzywiła i pokazała mi na laptopie wykaz kierunków. W ten jeden wieczór przestudiowałam każdy kierunek pod każdym względem i zdecydowałam się na pójście w stronę Informatyki. Tak więc zgodziłam się, a kilka dni później byłyśmy już wspólnie w Seattle i zaczynałyśmy samodzielne życie.
Myślicie że na tym się skończyło? Nie. Studia jak studia nuuuda, ale za to poznałam ciekawe osoby a w tym właśnie ją. Dziewczynę a raczej kobietę dla której moje serce zabiło szybciej. Może nie od samego początku, no bo nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale byłyśmy raczej studentkami imprezowiczkami i bardzo często lądowałyśmy w tym samym barze przy kieliszku wódki. Nie były to zbyt częste wypady, bo nie chciałam zawieść rodziców i nadal się kułam, ale pamiętam do tej pory jak nie mogłam się skoncentrować na książkach. Czułam się jak małoletni szczyl któremu szumiało w głowie. Bardzo często Rocky pytała mnie co się dzieję ale nie chciałam zapeszać i ją zbywałam tym że się nie wysypiam. Pewnego wieczoru, gdy razem z Rocky wyszłyśmy ze znajomymi na parapetówkę naszej wspólnej koleżanki już nie musiałam udawać, że nic się nie dzieję. Nie wiem jakim cudem Sami tam była, ale gdy tylko ją zobaczyłam podeszłam do niej z butelką piwa i zaprosiłam na patio. Zgodziła się z lekkim uśmiechem, przez który zmiękły mi kolana. W sumie sama nie wiem co chciałam zrobić, ale gdy tam dotarłyśmy i usiadłyśmy na ławeczce odwróciłam się w jej stronę i powiedziałam prosto z mostu, że jestem lesbijką i jeśli nie chce nie musimy się spotykać i przyjaźnić, ale czuję że zaczynam się w niej zakochiwać. Zdziwiłam się po pierwsze na to, że z siebie to wydusiłam (Pewnie alkohol mi pomógł), a po drugie jej reakcja była.. hhmmm… dziwna. Uśmiechnęła się i wypiła łyk piwa tak jakby mnie nie usłyszała. Po chwili gdy już chciałam wstać Sami odwróciła się w moją stronę i pocałowała mnie. Czułam jej miękkie usta i posmak piwa wymieszany z jej śliną, gdy pogłębiłyśmy pocałunek. Ktoś odchrząknął, a ja się automatycznie odsunęłam. Była to moja siostra, która patrzyła się raz na mnie, a zaraz na Samanthe. Wstałam lekko zawstydzona, ale miałam świadomość tego, że Rocky to zaakceptuje i mnie nie odrzuci. Zawsze tak było. Wspierałyśmy, a nie oceniałyśmy.
- Rocky to Samantha, Samantha to moja siostra Rocky. - przedstawiłam je sobie nawzajem i spuściłam lekko głowę. - idę po piwo. - dodałam i szybko stamtąd uciekłam. Sis nie poruszała ze mną tego tematu do momentu jak nie byłyśmy same, a ja i Sami świetnie się bawiłyśmy tego wieczoru już jako para. Od tamtej pory cały czas wolny spędzałyśmy razem, a Rocky do nas dołączała i nie musiała czuć się odrzucana bo obydwie z Sam za nią przepadałyśmy.
Właśnie wtedy planowałam przyszłość. Pierwszy raz w moim życiu ułożyłam plan. Wspólny z moją kochanką, ale wszystko co piękne nie trwa nigdy wiecznie prawda? Bo właśnie tak to się skończyło. Nieszczęśliwie. Dość często rozmawiałam z Samanthą o mojej i jej rodzinie. Dowiedziałam się, że nienawidzi mutantów, a zwłaszcza swojego brata. Miała przekonanie, że każdy mutant jest zły. Niestety w tym temacie się sprzeczałyśmy. Nie miałam styczności z genem X, ale wierzyłam że każdy ma uczucia, tylko się pogubił.
Pod koniec studiów wydarzyło się coś czego nie rozumiałam przez kilka dni, ale później otrzeźwiałam przy pomocy Rocky, a co to było? Już mówię. Po otrzymaniu tytułów postanowiliśmy całą grupą wybrać się do knajpki i napić się za to że zdałyśmy i mamy to co chciałyśmy. Bawiłyśmy się świetnie, ale oczywiście piliśmy z głową, a niektórzy nawet nie tknęli alkoholu bo ktoś musiał nas odwieźć. Właśnie odwieźć i w tym właśnie rzecz. Nasz kolega miał odwieźć mnie Rocky i Samanthe oraz swoją dziewczynę, gdy jakiś samochód zajechał nam drogę. Z tylnego miejsca nie miałam zbyt dobrego widoku z resztą to były sekundy gdy w nas uderzył. Zasłoniłam siebie i dziewczyny rękoma, a po chwili gdy powinnyśmy poczuć uderzenie nic się nie działo. Usłyszałyśmy tylko ogromny trzask podniosłyśmy głowy, a przed nami było coś na zasadzie tarczy. Przezroczystej, namacalnej ale gdy chciałam jej dotknąć ta rozpływała mi się w dłoni. Dziewczyny wyciągnęły mnie z auta a ja spojrzałam na Samanthe i powiedziałam tylko jedno zdanie. “Nie wszystkie mutanty zabijają” to było coś co pamiętam, bo później zemdlałam.
Obudziłam się w pokoju Rocky, a ta się krzątała. Gdy zobaczyła że się przebudziłam usiadła na skraju łóżka łapiąc mnie za rękę. Próbowałam usiąść ale głowa mnie strasznie bolała. Siostra zatrzymała mnie i dotknęła lekko mojego czoła, a ból znikł.
- Ty też? - zapytałam szeptem.
- Tak. Od jakiegoś roku. - odpowiedziała patrząc się nadal na mnie.
- Musimy wyjechać i to natychmiast. - dodałam, a ta zrobiła ogromne oczy.
- Chcesz tego? - zapytała, a ja pokiwałam głową i upadłam na poduszkę. Jedna samotna łza poleciała mi po policzku. Muszę zostawić Samanthe. Nie będzie chciała utrzymywać ze mną kontaktu, bo nienawidzi mnie tak jak innych. Będę szybsza.
Nazajutrz byłyśmy już w drodze do Olympii. Rodzicom dałyśmy znać że zostajemy jeszcze w Seattle żeby się nie martwili, ale tam na prawdę to właśnie w tym momencie nasze życie się zaczęło. Zaczęłam trenować na siłowni gdzie poznałam Aarona, najpierw nie znałam go zbyt dobrze, ale po pewnym czasie zaczął pomagać mi w treningach, a ja poznałam jego nazwisko. Nie miałam Jednak odwagi zapytać czy znał Sami. Tak nadal wracałam do niej myślami. Aaron potrafił człowieka wymęczyć tak, że moja kondycja i umiejętności walki się podniosły dość szybko. Okazało się również, że należy on do bractwa i pomógł mi i mojej siostrze dostać się do niego. jesteśmy w nim już od 3 lat i dzięki temu mogę szlifować moje umiejętności jeszcze bardziej. Prawie codziennie ćwiczę chociaż jest to dość męczące. Oczywiście to, że Aaron stał się moim przyjacielem nie było niczym dziwnym, a że jest on łowcą pozwoliło mi na dołączenie do nich, a w wolnych chwilach proszę mojego kolegę o trening. Często mówi że mam odpuścić i się nie zamęczać, ale przynajmniej to pomaga mi myśleć o czymś innym niż Samantha, a poza tym sama widzę postępy. Po trzech latach potrafię zatrzymać osobę lub dużą rzecz lecącą w moją stronę jak na przykład samochód osobowy.
Charakter,
Impulsywna, pomysłowa, odważna, kochająca, wierna, wygadana, tolerancyjna, ambitna, ciekawska, energiczna, ironiczna, złośliwa, pewna siebie, punktualna, pracowita, samodzielna, stanowcza, szczera, uczciwa, zdeterminowana, aktywna, cierpliwa, czuła, niezależna, przebiegła, przywiązana do bliskich,
Opis mocy
Moc Ricky to tarcza fizyczna. Jest to przezroczysta bariera przez którą ona sama może bez trudu przejść formując ją tak, żeby dopasowała się do niej. Ricky potrafii barierą zatrzymać wybraną osobę (do 3 maximum przy pełnym skupieniu), umie również zatrzymać samochód osobowy przy średniej prędkości. Gdy się skupi potrafi również odepchnąć od siebie barierę z dość dużą prędkością oraz za jej pomocą może zgnieść na przykład puszkę od piwa lub zbić szkło, ale najczęściej używa tarczy jako osłony przed niechcianymi osobami lub rzeczami. Jest to dość zwyczajna moc i bardziej obronna, za co Ricky nadrabia umiejętnościami fizycznymi i obroną podczas której jej moc znika ponieważ potrzebuje do tworzenia jej pełnej koncentracji. Ricky używać mocy może przez 5 postów później musi odpocząć przez 3 posty. Gdy nadużywa swojej mocy zaczyna lecieć jej krew z nosa, a później mdleje i budzi się z okropnym bólem głowy.
Ciekawostki
* Lubi pić, ale nie jest alkoholikiem;
* Nadal kocha Samanthe, ale dla jej dobra uciekła;
* Rocky jest jej jedyną przyjaciółką;
* Sama zaciągnęła się na Łowczynie, by pomóc innym mutantom;
* Lubi śpiewać w duecie z Rocky, ale rzadko to robią;
* Nadal ma ogromnego misia, którego dostała od Samanthy;
* Daje datki na schroniska dla zwierząt, bo jak ona to mówi “zwierzę też człowiek”;
* Lubi gotować, ale nie rwie się do tego;
* Jej życie skończyło się w momencie w którym uciekła z Seattle;
* Uwielbia ćwiczyć i fizycznie i psychicznie (swoją moc)