Poprzedni temat «» Następny temat
Daniel Cavanah
Autor Wiadomość
Daniel Cavanah



Now hush little baby, don't you cry, everything's gonna be alright. Stiffen that upper lip up little lady, I told ya, daddy's here to hold ya through the night.

being awesome

dead





name:

Daniel Cavanah

alias:
Day

age:
dwadzieścia osiem lat

Wysłany: 2017-12-11, 02:16   Daniel Cavanah
   Multikonta: Quill


Daniel Cavanah
urodzony w Bostonie, 5 czerwca 1990 roku, mieszka w Olympii od 10 lat, przynależy do Bractwa Mutantów, pełni rangę Łowcy, wizerunku użycza Dylan O'Brien.
historia
Dig up her bones
But leave the soul alone


Daniel miał wyraźny obraz swojej przyszłości; tego kim będzie i jak skończy, jednak, jak większość osób, nie przewidział jednego — miłości. Uderzyła go całkowicie niespodziewanie, gdy po wakacjach między ósmą klasą a pierwszą liceum Alice Lindgren, piegowata dziewczyna z aparatem na zębach i figurą deski do prasowania, stała się najładniejszą dziewczyną rocznika '90. Nie tylko była najładniejsza, ale również niczym czołg, przebijała się i wygrywała wszystkie możliwe konkursy. Danny oczywiście z początku nie za bardzo przejmował się jej zachowaniem, w końcu w umyśle piętnastoletniego chłopca są rzeczy ważne i ważniejsze. Szybko się jednak przekonał, że dziewczyna ma zupełnie inne priorytety w życiu niż on oraz zdecydowanie więcej rozumu, bo nieustannie odrzucała jego, niekiedy chamskie, zaloty.
Nieświadomie jednak zaczęła go w ten sposób zmieniać — krok po kroku dojrzewał w jej oczach, aż w końcu po bohaterskiej akcji w szkolnej stołówce, gdy stanął w obronie wiecznie gnębionego pierwszaka, postanowiła dać mu szansę.
Kłócili się, ścierali i kochali jak jeszcze nikt i nigdy. Znali się doskonale — każdą swoją najmniejszą wadę i zaletę, jednocześnie się dopełniając jak dwie zagubione przed latami połówki jabłka. Mogłoby się wydawać, że świat stoi przed nimi otworem, ale zawsze się tak wydaje, gdy ma się osiemnaście lat i dopiero kończy szkołę. Niestety, ale miłość często przychodzi z namiętnością, a ona ma swoją cenę. W ich przypadku była to niechciana ciąża, która brutalnie przekreśliła ich plany na przyszłość.
Przez chwilę przez myśl przeszła im aborcja, jednak bardzo religijna rodzina Alice nie chciała nawet o tym słyszeć — podobnie jak o tym, że dziecko miałoby być nieślubnym bękartem. Z drugiej jednak strony, od rodziny Daniela, pojawiała się przeciwna presja. Nie potrafili sobie wyobrazić, żeby pęknięta gumka miała zaprzepaścić cały potencjał ich jedynego syna. Próbowali zaoferować nawet pieniądze, mające na celu zasłonić wzrok nastoletniej matki i zatrzymać ją z daleka od ich spuścizny.
Naturalnie więc młodzi kochankowie zrobili jedyną rzecz, którą w takim momencie podpowiedziałaby im popkultura i uciekli. Ich córka przyszła na świat w najmniejszym mieszkaniu świata, gdy oni mieli na karku ledwo po dziewiętnaście lat, w obcym mieście zwanym Olympia, daleko jednak od presji dziadków i kapitalistycznego świata, który ją otaczał. Nie mieli wiele, Danny pracował jako asystent a potem instruktor sztuk walki w miejscowej szkółce, a Alice dorabiała pisząc sporadycznie teksty do internetowych gazet, jednak głównie zajmowała się dzieckiem. Ostatecznie pobrali się — z własnej woli i na własnych warunkach.

And now you're just a page torn
From the story I'm building
And all I gave you is gone


Nie zawsze było między nimi kolorowo, jednak z perspektywy czasu każda chwila spędzona z córką czy żoną była na wagę złota. Piękna sielanka, która pierwszy raz zaczęła pękać, gdy u Alice zaczęły objawiać się moce. Day sam nie wie, kiedy dokładnie się to stało, jednak bardzo szybko ich dom wypełnił się przedmiotami, które odbijały się od powietrza i latały w różnych kierunkach. Poczuli wiszącą nad nimi grozę i zaczęli popadać w lekką paranoję. Każde krzywe spojrzenie, nieuprzejme burknięcie było przez nich interpretowane jako "oni już wiedzą". Wtedy w ich życiu pojawiło się Bractwo, które zaoferowało schronienie oraz poczucie bezpieczeństwa. Alice od razu odnalazła się wśród swoich, jednak Danny czuł na plecach krytyczny wzrok mutantów, którzy nie byli tacy chętni, żeby mu zaufać. Nie dziwił im się, doskonale wiedział, że nie jest jednym z nich i gdy przyjdzie co do czego, to będą gotowi poświęcić go dla sprawy. On myślał podobnie. Dla niego liczyła się tylko rodzina, którą za wszelką cenę starał się chronić.
Udawało mu się to aż do tego cholernego dnia, gdy z okazji szóstych urodzin córki wybrali się na piknik. Była to chyba najjaśniejsza i najcieplejsza niedziela w jego życiu — świat zdawał się radosnym i przyjaznym miejscem, w którym nic złego nie mogło się przytrafić. Los postanowił jednak udowodnić, że nie można oceniać książki po okładce. Nagle śmiech jego córki zaczął się przeplatać z krzykiem jakiegoś pijaka, który zaczął oskarżycielsko wskazywać na jego żonę, krzycząc, że jest jedną z nich. Więcej nie trzeba było, już po chwili zaczęły w ich stronę lecieć kamienie, butelki — właściwie wszystko, co tylko ludzie mieli pod ręką. Alice nawet nie pomyślała i kierowana matczynym instynktem odbiła przedmioty z powrotem w ich stronę.
"Wszystko działo się tak szybko" — powtarza sobie Danny, chociaż w swojej pamięci jest w stanie dokładnie otworzyć przebieg wydarzeń. Ktoś dostał odbitym kamieniem w głowę. Pojawiła się krew, ale on skupiał się na płaczu córki, który przebijał się do jego świadomości przez ten cały harmider. Przyjechała "policja", w tym przypadku wyznawali zasadę "najpierw strzelamy, potem zadajemy pytania".
Jedna kulka.
Szeroko otwarte oczy żony i krew wylewająca się z jej ust.
Krzyk przerażenia dziecka, a ziemia zaczyna się zawalać.
Pada kolejny strzał, który ucisza cały hałas.
Danny pamięta jak ogłuszająca była cisza, gdy trzymał w ramionach martwe ciało swojej sześcioletniej córeczki. Jak paskudnie ciepła była krew, która się z niej wydzielała i jak bolało, gdy część jego umarła tam wraz z nimi.

Thought we'd build a dynasty
Forever couldn't break up


Oficjalna historia, która pojawiła się w gazetach brzmiała tak, że niedzielnego popołudnia agresywna mutantka zaczęła atakować przechodniów i została zastrzelona podczas policyjnej interwencji, gdy opierała się aresztowaniu. Ani słowem o maleńkim, martwym ciele, które najpewniej zostało rozpuszczone później w jakimś kwasie rządowych laboratoriów. Ani słowem o mężu, który został z dziurą w sercu po dwóch kulach i palącej potrzebie zemsty na ludziach i systemie, który do tego dopuścił.
Być może z litości, być może z powodu przydatnych umiejętności mężczyzny w walce wręcz a później w strzelaniu, Bractwo pozwoliło mu z nimi zostać. Od tamtej pory obsesyjnie robi wszystko, aby dopaść wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób byli zamieszani w śmierć jego rodziny.



charakter
I have no tolerance for nonsense
Get away from me


Danny w młodości był typem lekkoducha, któremu wszystko przychodziło z łatwością. Miał bogatych rodziców, był lubiany w klasie przez kolegów i dziewczyny, a w szkole radził sobie całkiem nieźle. Miał ten urok osobisty, charyzmę, która pozwalała prześlizgiwać mu się przez życie. Dopiero stanowiła wyzwanie, a potem stała się czymś znacznie większym — najlepszym przyjacielem, powiernikiem, latarnią, bez której gubił się w ciemności.
Mniej-więcej to właśnie się z nim stało po jej śmierci. Niemal oszalał, pogrążając się w mroku swoich myśli i uczuć. Stracił jedyną rzecz, która sprawiała, że jego życie miało jakiś sens czy cel. Miał w sobie ogromne pokłady energii, które skierował na chęć zemsty, którą w swojej głowie nazywał "sprawiedliwością". Kieruje nim pragnienie nieustannego udoskonalania się. Czuje się winny, że tego dnia nic nie mógł zrobić — był słaby, przerażony i nieprzydatny. Obiecał sobie, że nigdy więcej.
Jest inteligenty. Widać w nim zmarnowany potencjał, który niczym kwiat na wiosnę rozkwitłby na studiach. Ma w sobie też ogromne pokłady empatii i chęci niesienia pomocy, zakopane gdzieś głęboko zza murem, który oddziela go od świata. Panicznie boi się znowu do kogoś przywiązać tak, jak do swojej rodziny, więc większość ludzi trzyma od siebie w bezpiecznej odległości. Perfekcjonista, który przy pierwszym spotkaniu może wydawać się szorstki, jednak tak naprawdę tak cholernie mu zależy, że to aż go boli.

ciekawostki
× Wygląda dość młodo jak na swój wiek, a gdy zgoli zarost, to już w ogóle można go wziąć za nastolatka.
× Posiada irlandzkie korzenie, jednak chłopak nigdy zbyt specjalnie ich nie śledził, więc tak naprawdę nie ma z dalszą rodziną żadnego kontaktu. Podobnie jak z rodzicami, z którymi stracił kontakt po ukończeniu szkoły średniej.
× Z wiadomych powodów nigdy nie poszedł na studia i chociaż planował kiedyś na nie uczęszczać, to po śmierci rodziny całkowicie wyleciało to z jego listy rzeczy do zrobienia.
× Jest bardzo przewrażliwiony na punkcie swojej zmarłej żony i córki.
Jest to raczej temat, którego jeśli się nie szuka guza, to lepiej nie poruszać.

× Jest świadomy, że mutanci wokół niego są w stanie robić niesamowite, potężne rzeczy, ale tylko bardziej go to motywuje do dorównania im kroku jak tylko może. Dlatego nieustannie ćwiczy i stara się poprawiać swoje umiejętności.
× Od śmierci rodziny bardzo dużo czasu spędza na strzelnicy. Okazało się, że ma naprawdę dobre oko i smykałkę do broni palnych.
× Wykorzystuje to, że jest zwyczajnym człowiekiem na swoją korzyść. Ma o wiele większą swobodę poruszania się poza obozem niż mutanci, co znacznie ułatwia mu bycie Łowcą.
× Chociaż jego egzystencja jest przepełniona chęcią zemsty, to działa również na korzyść Bractwa, aby uszanować pamięć o swojej żonie i córce. Poprzez pomaganie mutantom chce się upewnić, że nic takiego się nie powtórzy.
× Za młodu Danny uwielbiał bawić się w małego detektywa, był Nancy Drew w spódnicy lub Sherlockiem miejscowego placu zabaw. Za swoich szczenięcych lat planował pracować w przyszłości w FBI, chociaż rodzice popychali go bardziej w stronę prawa.
× Miłością do książek zaraziła go Alice, do dzisiaj czytając je ma wrażenie, że czyta wraz z nim patrząc mu zza ramienia. Strasznie nie lubi, gdy ktoś mu przerywa czytanie.
× Lubi żartować, ale w taki sposób, że druga osoba najczęściej nie zdaje sobie z tego sprawy i bierze to całkowicie na poważnie. Szczególnie lubi w ten sposób straszyć nowych mutantów, którzy pojawiają się w obozie.


[Profil]
 
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2017-12-11, 18:14   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Karta zaakceptowana!
Karta bardzo mi się podobała. Masz przyjemny styl pisania i - pomimo zmęczenia - nie miałam z nią problemów, z wyjątkiem tego małego kruczka, ofc, ale wyjaśnione. :lofki:
Daniel to osoba, która wiele przeszła, pomimo młodego wieku. Trudno będzie mu rywalizować umiejętnościami z mutantami w Bractwie, ale mam nadzieję, że znajdzie wśród nich przyjaciół. Właściwie... Witaj w teamie łowców, człowieku!
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6