Poprzedni temat «» Następny temat
Witaj w nowym domu.
Autor Wiadomość
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-01, 18:46   Witaj w nowym domu.
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


10 kwietnia - Mieszkanie E. Weasley

"Kierowała się miejscami, gdzie było więcej ludzi. Wiadomo, że im więcej osób tym mniej rzucasz się w oczy. Zwłaszcza, gdy wyglądali na naprawdę dziwną parkę. Milczała mimo wszystko skupiając się na tym, aby się nie zgubić. Już dawno nie podróżowała po tym mieście i nie chciała zabłądzić. Gdy dotarli do jej mieszkania otworzyła przed nim drzwi i wprowadziła go do środka.
— Witaj w moich skromnych progach. Na razie będziesz spał w salonie, a potem przerobimy dla ciebie gabinet na pokój – uśmiechnęła się ściągając kurtkę. Poszła jeszcze pozasłaniać wszystkie okna, aby mógł bez problemu poruszać się po mieszkaniu w swojej postaci. Rozprostować ogon i te sprawy."


Christopher z wiadomych powodów nie czuł się pewnie, przebywając wśród większej ilości ludzi, jednak dzięki temu nikt nie zwracał na nich większej uwagi. Choć na wolności mutant przebywał zaledwie od kilku dni i miasto dookoła go fascynowało, wolał skupić wzrok na chodniku przed nimi, bo jeszcze zacząłby się zatrzymywać albo w ogóle zbaczać z trasy, chcąc coś obejrzeć.
Dopiero gdy znaleźli się pod drzwiami mieszkania Elaine, Chris zdał sobie sprawę z tego, że to wcale nie był sen. Drzwi powoli się uchyliły, ukazując... niby nic nadzwyczajnego - zwyczajny przedpokój, lecz mężczyzna stał osłupiały, jakby znaleźli się przed bramą niebios.
Rudowłosa prawdopodobnie weszła pierwsza, widząc wahanie mężczyzny, który stał przed drzwiami jakby nadal ograniczała go jakaś przeszkoda. Widząc jednak, że Elaine znalazła się po drugiej stronie i nic wielkiego się nie stało, powoli zrobił jeden krok. Bardzo ostrożny. Potem drugi, już nieco pewniejszy i nagle podskoczył, przylegając do ściany w przedpokoju i patrząc na to coś, co było pod ich nogami. Gdy nieco się uspokoił oraz ściągnął płaszcz, przykucnął i zaczął dotykać dłońmi ten dziwny i miękki materiał. Dywan... niby wiedział co to jest, bo nie pochodził z dżungli, lecz od dawna nie miał z nim żadnej styczności... Był taki... czysty.
Elaine poszła pozasłaniać okna, a Chris w tym czasie ostrożnie badał teren. Ściany, drzwi... Nie miał jednak na tyle odwagi, by zaglądać do innych pomieszczeń bez Elaine, więc pozostawał w przedpokoju. Gdy właścicielka mieszkania wróciła do mutanta, zastała go... tarzającego się na dywanie. Ocierał się o niego twarzą, brzuchem, plecami i ogonem, którym energicznie machał na wszystkie strony. Towarzyszyły temu pomruki zadowolenia i dumny, pełen zachwytu uśmiech na twarzy, ale kiedy spostrzegł, że rudowłosa patrzy w jego stronę, Chris obrócił się na brzuch, zaprzestając swoich dziwnych zabaw.
- Ja... upuściłem coś. Ładny dywan tak w ogóle... - powiedział, leżąc dalej na podłodze.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-02-01, 19:16   

Widząc jego niepewność Elaine bez wahania weszła do środka i zaprosiła go. Wskazała miejsce, gdzie może powiesić płaszcz, a następnie udała się w głąb mieszkania. Po chwili wróciła do niego i widząc go tarzajacego się na podłodze cicho się zaśmiała. Ten widok był zabawny i rozczulający. Nie mogła się powstrzymać. Miała nadzieję, że wspólnie spędzony czas będzie taki wesoły już zawsze. Chciała,aby ten mężczyzna miał jak najlepiej w tym miejscu. Wyciągnęła do niego dłoń i pomogła mu wstać.
Pokaże ci mieszkanie. Tu na moje lewo będzie twój pokój. Na razie jest gabinet – otworzyła drzwi i pokazała mu przestronny pokój z wielkim oknem. Pozwoliła mu chwilę pooglądać pomieszczenie ze sporą ilością książek, a następnie ruszyła do łazienki. — Tu jest łazienka – potem przeszła do sypialni. — Tu jest mój pokój. Zawsze możesz do mnie zapukać jak będziesz czegoś potrzebował. Lubię tu czytać książki, więc często spędzam tu czas. Dalej jest pralnia, a teraz reszta część mieszkania – zaprowadziła go do salonu z wielkim lecz zasłoniętym oknem balkonowym. Z salonu można było zobaczyć kuchnie i jadalnie. — Salon, jadalnia i kuchnia. Dzisiaj zrobimy pizze na kolację, co ty na to? – zapytała z szerokim uśmiechem. — Sofa w salonie się rozkłada, więc spokojnie będziesz sobie mógł wygodnie pospać. Okno odsłonimy jak zgasimy światło. Wyjdziemy też na balkon. Myślę, że o tej godzinie nie ma już ludzi na zewnątrz – uśmiechnęła się szeroko prezentując mu swoje mieszkanie.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-01, 23:30   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Nic nie mógł poradzić na to, że czasem zachowywał się w ten sposób. Ot taki urok jego specyficznej mutacji, która potrafiła zadziwiać nawet innych mutantów. Chris potrafił sprawiać problemy, o których wspominał Nicholas, ale tak jak każde żywe stworzenie miał również swoją... dobrą stronę. Cieszyły go małe rzeczy, na które przeciętny człowiek przymknąłby oko. Zwykły dywan był dla niego prawdziwym luksusem i nie potrafił się od niego odkleić, a jeszcze nie zobaczył wszystkiego.
Elaine pomogła mu wstać i Christopher uśmiechnął się nieco zawstydzony swoim postępowaniem. Chciał przed nią sprawiać wrażenie bardziej... normalnego. Zachowywać się tak, jak inni by tego od niego oczekiwali, lecz jak widać słabo mu to wychodziło. Może to tylko kwestia przyzwyczajenia do nowego otoczenia... Kobieta nie wiedziała, jaką przeszłość miał za sobą Christopher, lecz mogła być pewna, że mężczyzna od dawna nie miał kontaktu ze środowiskiem, w jakim ona żyła na co dzień.
Nadeszła pora na zwiedzenie mieszkania i zaczęli od najbliższego pokoju. Gdy Elaine otworzyła drzwi, przed ich oczami ukazał się starannie urządzony gabinet.
- To będzie... mój... pokój? - wymamrotał, jakby myślał, że się przesłyszał. Wchodząc do środka zaczął patrzeć w każdy kąt. Czuł także nowe, nieznane zapachy, lecz w przeciwieństwie do tych w Dzielnicy... były one przyjemne. Nie czuć było tej wszechobecnej pleśni, z jaką miał kontakt wcześniej. Nawet zapach tutejszych książek sprawiał, ze czuł się... po prostu dobrze, bezpiecznie.
Mieli jednak jeszcze sporo do zwiedzenia, więc Elaine kontynuowała to małe oprowadzenie po mieszkaniu. Następna w kolejności była łazienka, która w przeciwieństwie do tej w DOMie - istniała. Potem doszli do pokoju rudowłosej. Był całkiem spory i po ilości książek łatwo było poznać zainteresowania panny Weasley. Christopher w żaden sposób tego wszystkiego nie komentował, gdyż przez jakiś czas jego myśli były wręcz zablokowane przez nadmiar nasuwających pytań i jednoczesnego zachwytu.
- Zrobimy pizzę...? Tutaj? To tak się da? - wyciekł w końcu niewielki strumień pytań kłębiących się w jego głowie. Najwyraźniej mutant nie wiedział, że pizzę można zrobić u siebie w domu i wcale nie trzeba do tego wielkiego pieca. Wcześniej widoczny strach przed nieznanym szybko został zastąpiony przez narastającą ciekawość, a dowodem tego mógł być uniesiony ogon, którego końcówka poruszała się radośnie na boki oraz sam uśmiech na twarzy. Gdy zwiedzili już główne pomieszczenia, Chris podsumował:
- Tu jest... tyle miejsca. Tyle wszystkiego. Aż mi tak dziwnie. Wiesz, ja miałem tylko jeden pokój. Taki bardzo mały... On był... no... od wszystkiego. Spałem w nim, jadłem... Zapomniałem, że ludzie żyją inaczej. - zaczął mówić, opowiadając co nieco o swojej przeszłości, a kiedy Elaine wskazała mu sofę, na której miał dzisiaj spać, mężczyzna nieco się odsunął, jakby przytłoczony poziomem wygód, jakie mu oferowano. - ... Mi... naprawdę wystarczy tylko tamten dywan. - dopowiedział, śmiejąc się nerwowo.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-02-03, 17:27   

Nawet człowiek miał dwie strony, więc Elaine potrafiła mu wybaczyć jego ciężkie zachowania. Wiedziała, że jak chłopak wpadnie w ten swój niebezpieczny stan będzie w stanie temu zapobiec szybciej niż inni. W końcu widzi kłębiące się w innych emocje i potrafi zareagować szybciej. Elaine nigdy nie oceniała drugiej osoby dopóki sama jej nie poznała. W taki oto właśnie sposób zaprosiła do siebie cieszącego się z dywanu mężczyznę. Obcego mężczyznę. I nie żałowała. Widok jego radości był największą zapłatą na świecie.
Elaine nie oczekiwała od niego normalności, nie oczekiwała od niego niczego. Chciała, aby był sobą, aby cieszył się z dywanu i innych rzeczy, które miała w domu. Chciała, aby był sobą i żeby niczego mu nie brakowało dopóki nie pozbędą się tej dziwnej, amerykańskiej ideologii na temat mutantów. Miała zamiar dać mu to, czego mu brakowało w zamknięciu. Ciepła, radości i przyjemnych rzeczy – takich jak robienie wspólnie pizzy.
Obserwowała jego reakcje, które mimowolnie nasuwały na jej twarz uśmiech radości. Zielone oczy zaczynają błyszczeć z powodu jego ciekawości i niedowierzania.
Tak, to wszystko będzie teraz twoim nowym domem Chris. Mam nadzieję, że będziesz się tu dobrze czuł. Pamiętaj. Od teraz jesteś współlokatorem tego domu, więc czuj się jak u siebie – odpowiedziała mu kontynuując oprowadzanie.
Lubiła patrzeć na zachwyt innych osób, a przede wszystkich tych, którzy stawali się dla niej ważni, a Chris miał stać się teraz częścią jej niewielkiej rodziny. Gdy zapytał ją o możliwość tworzenia w domu pizzy skinęła głową z cichym śmiechem.
Tak, mam piekarnik, składniki i możemy stworzyć razem włoskie danie – weszła do kuchni, aby przygotować herbatę. Słuchała w tym czasie jego wypowiedzi i pokręciła głową z niedowierzaniem. Jak można w ten sposób traktować drugiego człowieka?! Była oburzona, ale nie chciała tego teraz okazywać.
Chris przestań. Nie jesteś już zamknięty. Masz tu wszystko czego potrzebujesz. Wypijemy herbatę, zrobimy pizze, zjemy i będziesz mógł wziąć kąpiel. Zrelaksujesz się i odpoczniesz. Mam nadzieję, że wtedy trochę ochłoniesz. Wiem, że to dużo rzeczy na jeden dzień, ale nie masz się już czego bać. Wystarczy ostrożność i będzie naprawdę dobrze – spojrzała na niego wrzucając torebki herbaty do dwóch kubków.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-03, 22:26   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Christopher wbrew pozorom nie był typem osoby, która często otwierała się przed innymi, choć tyczyło się to głównie tematów, które mogłyby wywołać u kogoś smutek. Nie lubił, gdy inni w jego otoczeniu byli przygnębieni, dlatego mutant często chodził z wysoko uniesioną głową, śmiał się i żartował, dbając o to, by inni czuli się przy nim jak najlepiej. Miał jednak za sobą trudną przeszłość, a dziewczyna właśnie poznała jej namiastkę. Christopher nie wyznał bezpośrednio, że przebywał w zamknięciu, aczkolwiek Elaine sama szybko to zrozumiała. Zresztą widząc jego fascynację nawet najdrobniejszym elementom pokoju łatwo było wywnioskować, jak wiele z tych rzeczy było dla niego niemal obcych. Nie tylko spędził kilka miesięcy w DOMie - jeszcze wcześniej mieszkał na ulicy, więc domowe ciepło wciąż wydawało mu się takie... nierealne.
Elaine mogła obserwować jak nowe miejsce wywołuje u ogoniastego nie tylko radość oraz ciekawość, ale i... pewien smutek. Aura wiele zdradzała i dodatkowo jej srebrna poświata pomiędzy radosnym różem mogła wskazywać na... tęsknotę? Możliwe, że tęsknotę za domem, który kiedyś sam posiadał.
Zaśmiał się nieco niezręcznie, słysząc niezadowoloną z jego pomysłu spania na dywanie Elaine i orientując się, że powiedział może trochę więcej niż tego chciała jego skryta natura.
— T-tak, tak, wiem. Przepraszam. Rzeczywiście to dla mnie trochę sporo wrażeń jak na jeden dzień. Gadam głupoty. – powiedział, pocierając badawczo palcami listek jednej z doniczkowych roślin i jakby upewniając się, że to wszystko prawdziwe. Nawet nie zauważył tutaj odrobiny kurzu, co wskazywało na to, że Elaine naprawdę troszczyła się o swoje mieszkanie.
W czasie gdy rudowłosa towarzyszka robiła herbatę obok, mężczyzna dyskretnie wyjrzał przez zasłonięte okna, by zobaczyć świat na zewnątrz. Ten piękny świat, który tak bardzo chciał zobaczyć i który zarazem był taki niebezpieczny... To mieszkanie naprawdę mogło stać się dla niego miejscem, w którym przestanie odczuwać strach? Ta myśl i te normalne propozycje Elaine o wypiciu herbaty i zrobieniu pizzy jak zwyczajni ludzie odbiły się ponownie echem w jego głowie i mężczyzna nagle zaczął... płakać. Po prostu stał przy oknie i się rozkleił, lecz były to łzy najprawdziwszego szczęścia. Mutant otarł dłonią twarz, jakby próbując to szybko ukryć, lecz jednak sam to skomentował.
— Dziękuję za wszystko, co dla mnie robisz. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy... I przestań już kroić tę cebulę. Mówiłaś, że będzie tylko pizza i herbata. Co ze mnie za facet, który płacze. – zaśmiał się przez łzy, wiedząc jak to głupio musiało wyglądać. Szybko chciał zająć się czymś innym niż tylko staniem, więc podszedł do Elaine, ciągnąc za sobą swój długi ogon.
— Chcę jakoś pomóc. Mogę chociaż zanieść herbatę? – zapytał, patrząc swoimi złotymi, wciąż zaszklonymi oczami na kubki. Chciał spróbować jakoś... zaangażować się w to normalne życie, o którym mówiła towarzyszka. Od czegoś trzeba było zacząć... nawet jeśli tyczyło się to pomocy w noszeniu kubków.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-02-07, 18:08   

Elaine borykała się z tym samym problemem egzystencji wśród ludzi. Nie chciała smucić innych, więc zawsze była radosna i pełna energii. Nie chwaliła się swoimi problemami, a wręcz przyjmowała na barki problemy innych. Teraz była sama i rozpaczliwie potrzebowała drugiego człowieka, aby był przy niej, aby coś mówił i opowiadał. Potrzebowała przyjaciół i rodziny. Christopher również tego potrzebował i nie musiał tego mówić, aby Elaine o tym wiedziała, więc miała zamiar dać mu wszystko, czego tylko będzie potrzebował, aby mógł wyjść na prostą. Pokręciła głową i cicho westchnęła.
To ja przepraszam. Jeśli masz ochotę możesz spać na dywanie. Jest tu pełno poduszek i kołder, bo sama uwielbiam jak jest miękko i ciepło – dodała widząc jego speszenie.
Jego emocje były zaskakujące, ale nie chciała go bardziej krępować i nie chciała do nich nawiązywać. Gdy usiądą i wypiją herbatę będą mogli porozmawiać na spokojnie. Przede wszystkim lepiej się poznać. Podniosła wzrok, gdy zaczął jej dziękować. Elaine uśmiechnęła się i podeszła do niego powoli, a potem mocno go przytuliła. Była wobec niej niczym gigant, ale mocno zacisnęła dłonie wokół jego żeber i cicho westchnęła.
Nie mogłam pozwolić, abyś spał w jakimś magazynie, albo gorzej na ulicy – szepnęła. — I męskie łzy nie są wcale takie straszne – uśmiechnęła się szeroko patrząc mu w twarz lekko odchylając głowę, a następnie szybko wróciła do kuchni (może odrobinę speszona) zalać herbatę gorącą wodą.
Jasne, a słodzisz? – zapytała łapiąc w dłonie cukiernice, spodeczek na woreczki po herbacie i dwie łyżeczki, a następnie udała się na kanapę i włączyła telewizję, aby coś grało w tle. Pomyślała, że chłopak pewnie z chęcią coś zobaczy.
Nie chcę być wścibska, ale może opowiesz mi coś o sobie? – zapytała otulając dłońmi ciepły kubek, aby je lekko ogrzać.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-02-07, 23:37   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Czyli spanie na dywanie było możliwą opcją? ... Zdecydowana większość uznawałaby to za dziwactwo i tego odradzała, natomiast Elaine okazała się być na tyle tolerancyjna i wyrozumiała, że nawet to nie stanowiło dla niej żadnego problemu. Christopher jeszcze nie wiedział, którą opcję wybierze, ale większy wybór na pewno sprawił, że czuł się dużo bardziej swobodnie.
W momencie, którym jego twarz zaczęły pokrywać łzy, mutanta otaczała intensywna różowa aura, którą oczywiście dotrzeć mogła tylko Elaine. Widząc podchodzącą towarzyszkę nie spodziewał się jednak uścisku z jej strony i na moment zamarł, by zaraz odwzajemnić to przyjacielskie przytulenie, dbając jednak o to, by jej przypadkiem nie zmiażdżyć, gdyż różnica między ich wzrostem była wręcz komiczna. Mutant też wtedy od razu zaczął szlochać głośniej, jakby chciał się jej wypłakać w ramię (co akurat było trochę trudne) i cały ciężar, jaki w sobie dotychczas nosił właśnie go opuścił.
Mutant chciał być akceptowany i fakt, że ktoś nie widział w nim jedynie potwora/dziwaka był spełnieniem jego marzeń. Elaine dzięki swemu wielkiemu sercu stała się dla niego podporą, której tak bardzo potrzebował. Chris widział w niej już swoją najlepszą przyjaciółkę, którą może obdarzyć większym zaufaniem niż kogokolwiek innego. Nie tylko dlatego, bo zapewniła mu dach nad głową... Nie bała się go, zachowując się przy tym tak naturalnie, jakby wcale nie miała do czynienia z wielkim i groźnym jaszczuroludziem, jednocześnie akceptując jego chwilami specyficzne potrzeby i zachowania. Pewnie by jej coś wtedy odpowiedział, gdyby nie fakt, że trochę za bardzo targały nim emocje i niewiele potrafił z siebie wydusić. Uścisk musiał wystarczyć jako dowód na to, jak bardzo był jej za wszystko wdzięczny. Inaczej nie potrafił jej tego wyrazić.
Otrzymując później pozwolenie na zaniesienie kubków, mutant chwycił je w dłonie, uważając, by niczego nie rozlać.
— To jest ciepłe - stwierdził ze zdziwieniem, jakby właśnie co najmniej odkrył Amerykę, czując jak ciepło z kubków przenosi się na jego dłonie.
— ... Znaczy n-nie. Nie słodzę - zaraz się poprawił, odpowiadając na zaległe pytanie. Wkrótce oboje przeszli do salonu. Christopher podał kubek Elaine chwilę po tym, gdy ta zajęła swoje miejsce na kanapie. Mężczyzna za to jeszcze zanim zdążył usiąść, wzdrygnął się, gdy tuż za jego plecami niespodziewanie włączył się telewizor. Na szczęście herbata pozostała w kubku, ale mało brakowało. Chris wyprostował się i odłożył kubek na stoliku, podchodząc do wielkiego ekranu jak zahipnotyzowany.
— HIPOPOTAMY! - zawołał radośnie, wskazując palcem film przyrodniczy, który akurat był w telewizji. Ten okrzyk to chyba nawet sąsiedzi mogli usłyszeć. Zaczął machać swoim gadzim ogonem na boki, wpatrzony w telewizor, lecz po chwili zrozumiał, że jego nowa przyjaciółka dopiero co zadała mu pytanie. Bardzo ważne zresztą. Speszony Chris sam grzecznie usiadł na swoim miejscu, zabierając ze sobą wcześniej odstawiony kubek.
— No więc... moje imię już poznałaś. Chris, Chris Varcer. Mam 26 lat i pochodzę z Nowego Jorku. W Seattle mieszkam od... roku? Może dwóch, lecz odkąd opuściłem rodzinny dom nie miałem stałego miejsca zamieszkania oraz zatrudnienia, przez co sporo podróżowałem. Lubię gady, naturę, podróże, towarzystwo ludzi i wygrzewanie się na słońcu. Nie lubię samotności, przemocy, zimna, trochę boję się ciemności i dużych psów. Lubię także gonić gołębie oraz wiewiórki, czasem gram na gitarze i jestem kiepski z matmy - opowiedział o sobie w pigułce, uśmiechając się lekko. Jeżeli Elaine będzie miała konkretne pytania, Christopher oczywiście na nie później odpowie, lecz na razie...
- Twoja kolej! Chcę Cię lepiej poznać!- zaśmiał się, a następnie spróbował napić się swojej herbaty.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-05, 12:05   

Elaine sama lubiła siadać na dywanie, a nie każdy człowiek lubił miękkie posłania, więc powiedziała mu, że jest taka opcja jeśli chce. Rudowłosa dziewczyna mocniej go przytuliła w momencie, gdy zaczął szlochać. Sama zacisnęła oczy, aby nie płakać. W końcu była wrażliwcem większym niż ten gigant w tym domu. Pogłaskała jego plecy i cicho odetchnęła, aby samej nie wybuchnąć płaczem. Łatwo jej było czuć to, co druga osoba. Zawsze tak było. Zawsze czuła więcej i mocniej i bardziej. Zawsze łatwo się przywiązywała i ufała, łatwo było jej zrobić sobie krzywdę, aby druga osoba była szczęśliwa. Nie potrafiła inaczej. Zawsze doprowadzała siebie do pustego dna byle druga osoba z tego dna się odbiła. Chodziła, dręczyła, pomagała jak tylko mogła. Upadała z każdą osobą, która tę pomoc przyjęła, ale ją samą porzuciła. Nie pokazywała jedna tego ile ran ma na swoim sercu, jak mocno jest zaklejone plasterkami. Nie chciała, aby ktoś się o tym dowiedział, więc uśmiechała się i poprawiała komukolwiek humor.
Christopher stał się w tym momencie osobą, którą Elaine chciała chronić, chciała pocieszać, a przede wszystkim naprawić jego zepsute życie, aby mógł podnieść się z ulicy i dumnie pokazać, że nie wstydzi się tego kim jest, nawet jeśli mężczyzna zdecyduje się użyć mutazyny. Wiedziała, że jest taka opcja, wiedziała, że wielu mutantów chce normalnego życia.
Na jej ustach widniał delikatny uśmiech, gdy mutant powoli chciał przyzwyczaić się do tego miejsca, do bycia normalnym. Do noszenia ciepłych kubków z herbatą. Chciała, aby odpoczął, aby się rozluźnił. Nie mogła powstrzymać się od cichego śmiechu radości na widok tego jak bardzo spodobał mu się film przyrodniczy. Nie przeszkadzała mu w oglądaniu i poznawaniu tego urządzenia. Pewnie dawno nie widział telewizora. Wysłuchała jego słów i uśmiechnęła się jeszcze szerzej jeśli było to możliwe. Upiła trochę herbaty i cicho westchnęła.
Moje imię już też znasz. Elaine Weasley, dla przypomnienia, mam też 26 lat. Pochodzę z Londynu w Wielkiej Brytanii. Mieszkałam z rodzicami od zawsze. Moja mama była prawnikiem, a tata lekarzem. Odkąd pamiętam interesowałam się gotowaniem. To moja główna pasja. Lubię pluszaki, pizze, polskie pierogi, pomagać innym, pakować się w kłopoty, ale to bardziej pech, który trzyma się mnie jak mucha lepa. Nie lubię złośliwości, niesprawiedliwości, hipokryzji, egoizmu, który nie daje nic dobrego. Moim zdaniem są dwa rodzaje egoizmu, jest ten dobry, który daje coś od siebie innej osobie, uważam, że altruizm nie istnieje, a także egoizm zły, czyli ten tylko dla siebie. Oprócz tego w Londynie miałam swoją restaurację, w której byłam szefem kuchni. Moi rodzice zmarli w marcu, dlatego przyjechałam tutaj i jestem tu od kilku dni. To mieszkanie należało do mojej matki. Jakieś pytania? – odpowiedziała upijając kolejne łyki herbaty.
Co się wydarzyło takie, że musisz się tak mocno ukrywać? Chciałabym wiedzieć trochę więcej o tych sytuacjach tutaj. W Londynie jest znacznie inaczej. W ogóle w Europie trochę inaczej podchodzą do mutantów – dopowiedziała jeszcze.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-03-13, 23:55   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Dochodziło do niego wiele różnorodnych bodźców w tym samym czasie. Zapachy, dźwięki. Potrafiło to niejedną osobę przytłoczyć, ale mimo wszystko w tym mieszkaniu mutanta najbardziej zachwycała postać Elaine. Nie w kontekście, o jaki można byłoby podejrzewać mężczyznę, a raczej... widział w niej przyjaciółkę, którą jakby wręcz znał z podstawówki i spotkali się ponownie po latach, już jako dorośli
Dlatego więc nic dziwnego, że Christopher ze szczególną uwagą słuchał współlokatorki, chcąc dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Uśmiech na twarzy Chrisa poszerzał się, gdy orientował się, jak wiele miał z Elaine wspólnego. Tak samo jak on uwielbiała pizzę, pomaganie innym oraz odrobinę szaleństwa. Śmiesznie się złożyło, że mieli nawet po tyle samo lat, a Chris po wyglądzie towarzyszki do tej pory dawał jej znacznie mniej.
Elaine używała tak rozbudowanego słownictwa, że Chris chcąc niechcąc nie wszystko rozumiał. Altruizm? Hipokryzja? Te słowa były dla niego nowe, lecz ostatecznie wszystko składało się w jedną spójną całość. Uśmiech naturalnie zanikł, gdy dziewczyna wspomniała o śmierci swoich rodziców. Ta wiadomość szczególnie poruszyła mutanta. Czyli to mieszkanie należało do jej matki? Wyraźnie nie wiedział jak się do tego odnieść, choć na usta cisnęły mu się jakieś słowa. Wkrótce się odezwał.
— Przykro mi z powodu Twoich rodziców. Pewnie byli równie fajni co Ty... – posłał jej nikły uśmiech. Chris nie wiedział, jakie to uczucie mieć świadomość, że rodzice nie żyją. Jego rodzina miała się dobrze, ale od lat jej nie widział. Nawet teraz, będąc wolnym, nie mógł do nich wrócić. Nie chciał ich narażać na niebezpieczeństwo, dlatego z własnej woli wybrał życie na ulicy. Dzięki temu do tej nikogo prócz siebie nie narażał.
— Tutaj... mutanci nie mają łatwo. Mało kto uważa, że mają oni prawo do życia wśród zwyczajnych ludzi. Media szerzą propagandy antymutanckie i z tego powodu mutanci boją się o własne bezpieczeństwo. Wszyscy żyjemy w ukryciu, bo jeśli ktoś nas wyda, trafiamy do więzienia dla mutantów, bez względu na to, czy czymś zawiniliśmy, czy nie i bez względu na rodzaj naszych mocy. To więzienie to "Dzielnicą Ochrony Mutantów", w skrócie DOM... Unikaj go. To straszne miejsce, do którego Ty także możesz trafić. – powiedział śmiertelnie poważnie, a zaraz potem postanowił odpowiedzieć na jej pierwsze pytanie.
— ... Byłem tam. Zgłosiłem się do Dzielnicy z własnej woli i naiwności, wierząc w to, że tamci ludzie pomagają mutantom. Liczyłem na normalne życie, a skończyłem jako numer, któremu odebrano tożsamość. Ciasny pokój, brak ciepłej wody, ogrzewania, kartki żywnościowe oraz surowe zasady, za których naruszenie można było trafić do laboratorium lub zginąć. Nie byłem wyjątkiem i mój los podzielił każdy, kto tam trafił. Było ich setki jak i nie tysiące. Tamci dwaj mężczyźni, z którymi rozmawialiśmy pod barem, wraz z innymi pomogli mi oraz innym mutantom stamtąd uciec, dlatego tak bardzo chciałem zostać w tym barze. Zresztą na pewno mówili o ataku na DOM w wiadomościach. Od tamtej pory muszę się ukrywać. Nie chcę tam wracać. – wyjaśnił.
— Elaine... Musisz mi uwierzyć na słowo i cokolwiek by się nie działo, obiecaj mi, że nigdy, przenigdy tam nie trafisz. Nie wierz w to, co mówią o tym miejscu w mediach. Tam nie otrzymasz żadnej pomocy. Mnie się udało uciec, ale inni wciąż przeżywają ten horror każdego dnia. Nie pozwól, aby obcy ludzie wiedzieli o Twojej mutacji. Bądź ostrożna, zawierając nowe znajomości. Tutaj nie jest bezpiecznie. – spojrzał na nią ze szczerą troską. W tle wciąż leciał film dokumentalny, a na ekranie telewizora pojawiły się polujące na jelenia wilki, które agresywnie wyły i warczały. Mutant westchnął cicho i chwycił za pilot, szukając dla siebie i Elaine jakiegoś bardziej sympatycznego programu.
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-21, 19:34   

Na wyrazu współczucia Elaine zareagowała półuśmiechem, ale dosyć szczerym. Bolał ją ich brak, ale starała się myśleć pozytywnie i się nie poddawać. Chciała, aby było wszystko w porządku, ponieważ wiedziała, że oni chcieliby by żyła dalej. Elaine również chciała dowiedzieć się jak najwięcej o Chrisie, więc słuchała jego słów z należytą uwagą. Przerażała ją myśl o tych wszystkich złych rzeczach jakie wyrządza się innym ludziom w tym kraju. To było nie do pomyślenia. Myślała, że ludzie są teraz bardziej rozsądni, a oni popełniają te same błędy jakie działy się kilkadziesiąt lat wcześniej, gdy była wojna. Nie wyobrażała sobie, aby znowu działy się takie podłe rzeczy. To brzmiało jak jakieś najgorsze więzienie na świecie bez ludzkich zasad. Cieszyła się, że mogła pomóc Chrisowi, że mogła go schronić w swoim domu i dać mu trochę ciepła. Gdy przełączył kanał Elaine znowu go przytuliła i skinęła lekko głową.
Nie martw się, nie mam zamiaru się dać złapać, ale też nie mam zamiaru siedzieć bezczynnie. Pomogę tobie i innym. Postaram się zrobić wszystko, abyście mieli takie życie na jakie zasługujecie, a o moje znajomości się nie martw. Mam nosa do ludzi. – uśmiechnęła się pogodnie i usiadła dopijając herbatę. — Naprawdę się nie martw. Pokonamy tych złych razem. Póki co możesz czuć się swobodnie i bezpiecznie w tym miejscu. Tutaj jest ciepła woda i jeśli chcesz zaraz przygotuję ci ciepłą wodę w wannie i w tym czasie poszukam pościeli, a potem zrobimy kolację. Pizze sobie odpuścimy, zrobimy jutro na obiad – wstała kierując się do łazienki, gdzie napuściła ciepłej wody, pozwoliła Chrisowi na określenie jej temperatury. Dodała jakieś relaksujące olejki i płyn o owocowym zapachu. Wprawdzie nie miała męskich kosmetyków, ale jutro pójdzie do sklepu i mu je kupi. W łazience stało też radio, na którym załączyła mu swoją ulubioną płytę z mixem muzycznym popularnych hitów.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-04-11, 19:19   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Elaine miała niespotykanie wielkie serce i chciała pomagać innym. Nie zmieniało to jednak faktu, że w tym brutalnym świecie wszystko się mogło zdarzyć. Wszędzie czaiło się niebezpieczeństwo, czy to w postaci rządu, czy samych mutantów. Stąd wynikały zmartwienia Chrisa. W jego oczach Elaine była osobą kruchą, delikatną, którą należało chronić własną piersią i trzymać z dala od kłopotów, zanim ktoś w okrutny sposób wykorzysta jej dobroć i zaufanie. Znał ją dość krótko i rzeczywistość mogła okazać się inna, jednak... teraz czuł, że jego misją jest zapewnienie bezpieczeństwa także jej. Ochrona siebie nawzajem.
O ile lubił kontakt fizyczny, tak przy uścisku Elaine wydawał się dość spięty, choć odwzajemnił przytulenie Wciąż ją poznawał, wciąż nie chciał zostać odebrany jakoś negatywnie. Potem posłał jej lekki uśmiech. "Pokonamy tych złych razem" zabrzmiało w jej ustach jak początek jakiejś wielkiej, emocjonującej przygody. Może naprawdę się na taką zapowiadało?
— Naprawdę nie trzeba. - powiedział w kontekście nalewania wody do wanny, ale Elaine śmignęła do łazienki, jakby już miała dość słuchania jego cichych protestów. Mężczyzna zerknął na telewizor, potem rozejrzał się po salonie, w którym został zupełnie sam. Dziewczyna chyba nie dała mu wyboru i faktycznie otrzymał okazję na prawdziwą kąpiel.
Wyłączywszy telewizor udał się w stronę łazienki, skąd dobiegał dźwięk nalewającej się wody oraz radia. Przyłapał ją akurat w momencie, gdy przygotowywała olejki. Elaine naprawdę starała się o to, aby Christopherowi było tu dobrze, choć chyba było mu aż za dobrze i Chris wciąż czuł, że jest jej coś za to winien. Nie lubił przyjmować od kogoś pomocy tak bezinteresownie. Już tak miał...
— Po tej kąpieli moje łuski będą lśnić mocniej niż słońce. Bez przesady! – zaśmiał się. Owocowy, słodki zapach płynu aż drażnił jego nieprzyzwyczajony nos, ale zdecydowanie na to nie narzekał. Podobało mu się! Włożył rękę do wody i sprawdził jej temperaturę. Temperatura ciała Chrisa była wyższa od przeciętnego człowieka i tutaj faktycznie trzeba było wziąć taki szczegół pod uwagę.
— Jakie to fajne uczucie. Wiesz, w DOMie zawsze oszczędzało się wodę, a tutaj jest jej aż tyle. Normalnie bogactwo. Skąd jej tyle masz? To deszczówka? - zapytał, spoglądając do wanny. Jego uwagę po chwili przykuła woda wylatująca z kranu. No i cóż, jego natura wręcz nie mogła się oprzeć i Chris niczym pies próbował złapać zębami ulatującą wodę, przy okazji mocząc całą swoją twarz. Smaczna woda, bardzo smaczna. Po chwili nadstawił głowę i zamoczył również włosy, by zaraz wyciągnąć głowę i otrzepując się. Niewykluczone, że zdołał ochlapać Elaine. Chris uśmiechał się od ucha do ucha, a potem zerknął na towarzyszkę dość wymownym wzrokiem. No tak, do kąpieli wypadało się rozebrać. Elaine mogła zostawić go samego lub poczekać do momentu, aż postanowi ściągnąć spodnie. Jeśli chwilę odczekała i chciała dowiedzieć się, co znajduje się pod górnym odzieniem mutanta, mogłaby dostrzec liczne siniaki i ślady po kłach psa, których przez materiał nie sposób było wcześniej zauważyć. Siniaki były dość... nietypowe. Było ich kilka w ściśle określonych miejscach, jakby mężczyzna o coś kilkukrotnie uderzył... albo to ktoś uderzył jego. Istotnie były to ślady po uderzaniu metalowym prętem. Tym bardziej zaskakujące było, jak Chris przyjaźnie się zachowywał, mając za sobą takie doświadczenia. Pamiątki na jego ciele zdradzały więcej niż on sam. Najwyraźniej nie o wszystkich rzeczach chciał mówić.
Jeśli Elaine wyszła łazienki i nie zaczepiła go w kwestii tych obrażeń, Chris wszedł do wanny i od tego momentu mógł rozkoszować się przyjemną, wymarzoną kąpielą. Trochę strach było zostawiać go samego, ale raczej nie powinien zrobić sobie krzywdy, prawda? To tylko kąpiel. Mężczyzna spędził w wannie sporo czasu i chyba nawet zdarzyło mu się przysnąć w wodzie, jednak ostatecznie wyszedł z łazienki w pełni swej chwały. Dosłownie, bo był kompletnie nagi.
— Ej, Elaine, złapałem pająka-podglądacza! - zawołał do niej i gdy ją odnalazł, wyciągnął w jej stronę praktycznie przed samą twarz złączone ze sobą dłonie, jakby coś w nich faktycznie trzymał. Rozdzielił obie ręce i przed oczami kobiety ukazał się wielki, czarny pająk. Chris go jednak szybko ponownie zamknął w swoich dłoniach.
— Wyszedłem go tylko wypuścić. Kto wie ile dni siedział w łazience i podglądał również Ciebie - powiedział, podchodząc do okna. Odstawił zwierzątko na parapet i zamknął okno. Na zewnątrz na pewno będzie mu lepiej i będzie miał co jeść. Chris widocznie nie bał się pająków, a już na pewno nie chciał ich zabijać jak niektórzy ludzie. Miał zbyt miękkie serce, by mordować bezbronne, niczemu winne żyjątka. Machnął swoim gadzim ogonem, a potem odwrócił głowę do Elaine, wciąż jednak stojąc do niej plecami i oszczędzając jej dodatkowych widoków. — Właściwie co będziemy robić na kolację? - zapytał, unosząc obie brwi. Ton jego głosu był taki neutralny w tej całej sytuacji, że dla niektórych osób mógł być wręcz komiczny.
— W sumie mi zimno, wracam do wanny - mruknął do siebie i zaraz zniknął znowu za drzwiami łazienki. Może lepiej jak Elaine pomyśli, że to wszystko jej się tylko przewidziało...
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-05-21, 17:58   

Nie można powiedzieć, że Elaine nie była krucha. Ze względu na swoją moc dziewczyna była naprawdę łatwym celem dla brutalnych osób, które żyły na tym świecie. Chciała ufać i naprawiać każdego, kto tego potrzebował. Potrafiłaby sprzedać to mieszkanie, aby pomóc Chrisowi, czy innej osobie, którą spotka na swojej drodze. Chciała walczyć z tym podłym systemem, który zniewalał ludzi, który czynił z nich potwory. Ludzie nie rozumieli, że sami byli potworami, bo nawet zwykła osoba potrafiła stać się chorym psychopatą. Dlatego nie chciała, aby dobre osoby takie jak Chris zostawały na lodzie, aby lądowały w miejscach, które nie miały z cywilizacją nic wspólnego. Nie wyobrażała sobie, aby to mogło być dla nich coś dobrego. W końcu mężczyzna czułby się wtedy jeszcze bardziej wynaturzony niż zwykle. Tutaj miał dostęp do telewizji, do Internetu, do kuchni i łazienki z ciepłą wodą. Do słońca, które wpadało do domu przez okna.
Życie z Elaine to definicja przygód. Nikt jak ona nie potrafiła ciągać za sobą ludzi w różne miejsca, zapraszać do domu obcych, stosunkowo naprawdę nieodpowiednich ludzi. Chciała zbawiać świat i żyć pełną piersią, chciała, aby życie było zawsze czymś, co można pokochać, co można zdobyć i pokazać, że warto żyć.
Elaine dawała zawsze bezinteresowną pomoc, a jednocześnie chciała też, aby Chris na chwilę zajął się czymś innym, aby ona mogła w spokoju to wszystko w głowie poukładać. Niecodziennie zyskuje się w taki sposób współlokatora i to jeszcze z ogromnym ogonem. Musiała pomyśleć. Musiała przetrawić i się trochę odstresować. Uznać tę sytuacje za normalną, mimo że była w stu procentach przekonana, że to dobry pomysł gościć w tym domu jaszczuroludzia.
W domach jest bieżąca woda. Mamy jej dużo. Nigdy się nad tym szczególnie nie zastanawiałam. Są specjalne miejsca, gdzie filtruje się wodę, aby była zdatna do picia i użytkowania w domach. Nie raz jest brana z źródeł znajdujących się pod ziemią, ale tutaj nie mam pojęcia – nigdy się nad tym nie zastanawiała i poczuła się jak straszna egoistka. Są ludzie, którzy nie mieli dostępu do czegoś takiego jak woda bieżąca z kranu. Czuła się z tym podle.
Gdy nagle mężczyzna włożył głowę pod strumień wody Elaine wybuchła szczerym wesołym śmiechem. Zasłoniła się w momencie, gdy zaczął chlapać na wszystkie strony i pokręciła rozbawiona głową. Coś czuła, że nie będzie się z nim nudzić. Poprawiła swoje włosy.
To zostawiam cię samego na relaks. Miłego – wciągnęła powietrze nosem, włączyła wentylator i wyszła z łazienki zamykając za sobą drzwi. Odetchnęła głęboko i poszła do gabinetu, który miał stać się pokojem Chrisa.
Wyciągnęła stamtąd dodatkowe poduszki i kołdry, które ubrała w pościele. Wszystko ładnie ułożyła na sofie, którą chciała rozłożyć, aby Chris zdecydował, gdzie chce spać. Potem zabrała się za ogarnianie kuchni i ogólny porządek wizualny mieszkania. Właśnie odchodziła od telewizora, na którym włączyła cicho kanał z muzyką, gdy usłyszała głos mężczyzny. Nieświadoma tego jak wyglądał podniosła wzrok patrząc na złączone dłonie. Widząc pajączka lekko się wzdrygnęła – typowy ludzki odruch, a potem dostrzegła jego brak ubrań. Starała się nie patrzeć w okolice jego krocza, ale nie to przyciągnęło jej wzrok, a blizny i liczne siniaki na jego torsie. Trochę ją to zabolało jak bardzo był skrzywdzony i jak bardzo wesoły nieadekwatnie do przeżyć. Dziewczyna mimo wszystko zaczerwieniła się jak dojrzały pomidor czując się skrępowana jego zachowaniem. To nie tak, że nie widziała mężczyzny nago. Widziała, ale mimo wszystko Chris miał być jej przyjacielem i raczej powinien oszczędzać jej takich widoków. Słysząc jego naturalny głos jeszcze bardziej się krępowała, gdyż rozumiała, że dla niego to nie było nic dziwnego. Nie wiedziała, czy powinna mu powiedzieć, że powinien owinąć się ręcznikiem. Zabrakło jej języka w gębie, więc nie odpowiedziała tylko patrzyła za nim jak znika w łazience. W końcu odetchnęła bo zapomniała oddychać. W jej głowie utkwił widok blizn i niestety tyłek gekoniastego. Nigdy nie rozumiała u siebie tego fenomenu, który sprowadzał jej wzrok na tyłki facetów. Czasami czuła się jak zboczeniec.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-05-22, 00:13   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Oczywiście był nieco zdziwiony kolorem twarzy, jaki przybrała Elaine w momencie ich ponownego spotkania. Była zła? Chciało jej się z jakiegoś powodu płakać? To były pierwsze myśli, jakie przyszły mu do głowy. Nawet przez chwilę nie pomyślał, że była czymś zawstydzona. No bo czym właściwie? Istotnie jednak poczuł, że było tak z jego powodu, ale zamiast dopytywać, wolał grzecznie wrócić do łazienki. Lubił ciepło, a bycie mokrym i bez ubrań temu nie sprzyjało. Może to niewiarygodne, ale patrzył na to jedynie w ten sposób, a nie pod kątem pokazywania płci pięknej swojej nagości.
Gdyby to był ktoś inny, można byłoby śmiało pomyśleć, że to jakaś dziwaczna forma podrywu lub głupiego żartu, jednak Chris szczerze nie widział w tym czegoś nietypowego. Sama aura nie zdradzała niczego sugestywnego w jego działaniach. Dla niego było to ciało jak ciało, sama natura. Tak samo spoglądając na kobiety nie patrzył jedynie na ich krągłości, a na głos, charakter, talenty... Owszem, zwracał uwagę także na cechy wizualne, ale całościowo, bez skupiania się na konkretnych obszarach, które dla niektórych panów miały większe znaczenie niż cała reszta. Trudno było stwierdzić, czy wpływ na to miało wychowanie, czy wpłynęła na to jego mutacja, ale prawdopodobnie to drugie. W końcu mężczyźni pewne zachowania mieli wpisane w genach.
Na szczęście Elaine, Chris pojawił się tylko na moment i poszedł dalej się kąpać. Wyszedł po paru minutach, o dziwo już z ręcznikiem. W sumie to z kilkoma, które owinął wokół swojego ciała. Nawet miał jeden na głowie oraz ogonie! Po spuszczeniu wody i wyłączeniu radia, poszedł w stronę, skąd dochodziły dźwięki sugerujące miejsce pobytu Elaine.
— Nie chcę złapać kataru - wyjaśnił jej od razu, posyłając uśmiech i drapiąc się po karku, bo w sumie chyba nie powinien brać tych wszystkich ręczników z szafki tak bez pytania. Nie wypadało, ale dopiero teraz o tym pomyślał. Ręczniki zakrywały wszystkie jego siniaki oraz blizny i zapewniały niesamowite poczucie komfortu oraz ciepła. Na dodatek trzymał coś w rękach. Chwila, czy to był jej szampon do włosów...?
— To tutaj ładnie pachnie - powiedział, delikatnie ściskając opakowanie i wypuszczając w ten sposób słodki zapach. Czując go od razu się uśmiechnął. W porównaniu do zapachów pleśni i brudów, z którymi wcześniej miał styczność, ten tutaj wydawał się wręcz... niebiański. Nie z tego świata. Elaine mogła uznać to za nieświadomy komplement od Chrisa. Pochwalił wybór jej szamponu. Mutant fascynował się najdrobniejszymi rzeczami, ale to, co miał zaraz powiedzieć mogło zwalić z nóg.
— Mogę pójść z tym spać? - zapytał na poważnie, przechylając głowę. Przycisnął szampon do piersi jak swoje dziecko. Jak maskotkę. Może wydawało się to głupie, ale ten zapach... jakoś dawał mu poczucie bezpieczeństwa. Niczym lampka zapalona na noc dziecku, która odstraszała złe potwory. Tak po prostu... kojarzył go z prawdziwym domem i osobą, która go uratowała.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-05-22, 12:08   

Cóż Elaine była nauczona, że pewne rzeczy są niestosowne, ale nie miała zamiaru obwiniać Chrisa za to, że przyszedł nagi do salonu. Będzie musiała się przyzwyczaić, albo go uświadomić, że nie powinien. Jednocześnie podziwiała ludzi, którzy nie wstydzili się swojej natury. W końcu każdy urodził się nagi, nie? Czego się wstydzić?
Elaine w tym czasie zaczęła się zastanawiać, czy faktycznie nie zabrać się za pizze, ale jej sposób spowoduje, że Chris ponownie będzie musiał się wykąpać, gdyż Elaine miała swój magiczny sposób na przygotowywanie pizzy. Gdy wrócił owinięty w ręczniki cicho się zaśmiała. Rozbawił ją widok ręcznikowatego Jaszczuroludzia. Pacnęła się otwartą dłonią w czoło uświadamiając sobie, że przecież zapomniała dać mu jakieś czyste ubrania.
Zaraz przyniosę ci jakieś ubrania. Powinnam mieć stare ubrania ojca w kartonach w gabinecie. Wzięłam je do malowania ścian – wyjaśniła, a jej oczy spoczęły na szamponie. Uśmiechnęła się. Mężczyzna był uroczy. Wychodziła od niego taka pocieszna aura, która powodowała, że Elaine nie żałowała swojej decyzji.
To szampon. Używam go do mycia włosów – gdy zadał jej pytanie uniosła zaskoczona brwi. — Jeśli masz taką ochotę… – podrapała się w tył głowy. — Tam jest kołdra i poduszki. Rozłozyłam sofę, abyś mógł zdecydować, gdzie chcesz spać. Możesz wybrać każde miejsce jakie ci się spodoba. Póki nie urządzimy dla ciebie twojego własnego kącika w gabinecie masz dowolność spania – powiedziała entuzjastycznie, a potem skierowała się do gabinetu uprzedzając, że zaraz wróci.
Z szafy, która się tam znajdowała wyciągnęła kilka kartonów, aż znalazła ten z różnymi gratami. Wyciągnęła bluzę swojego ojca i stare dresy. Ciuchy nadal nim pachniały, co spowodowało u niej lekki ból i ciepłe wspomnienie ich wspólnie gotowanych posiłków. Potem wróciła do chłopaka.
Proszę, jutro zamówimy dla ciebie z Internetu kilka ubrań. Sam zdecydujesz, co będziesz chciał nosić – wręczyła mu ubrania i stanęła w kuchni. — Chcesz robić pizze dzisiaj, czy dzisiaj zrobimy gofry, a pizze jutro? Gofry się szybciej robi i będziesz mógł odpocząć szybciej – odpowiedziała czekając na jego decyzję.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-05-22, 19:06   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Warto byłoby uświadomić w przyszłości mutanta o tym, że nie powinno się łazić nago po mieszkaniu, bo jeszcze pewnego dnia stwierdzi, że wyjdzie tak na ulicę i pochwali się całemu światu swoim gadzim tyłkiem. Pewnie do tej pory miał na sobie ciuchy tylko dlatego, bo było mu w nich cieplej.
Wyglądało też na to, że chciał pójść spać w ręcznikach, ponieważ nie miał żadnych ubrań na zmianę. Te, w których tutaj przyszedł były całe poszarpane i wypranie ich raczej im w niczym nie pomoże. Nadawały się tylko do wyrzucenia. Zamrugał lekko zdziwiony w reakcji na wzmiankę o ubraniach ojca. Nie dlatego, że ich nie chciał, ale... czemu Elaine malowała ubraniami ściany? To było coś nowego. Nie wiedział, że tak się da, ale kiedyś chętnie spróbuje! Było jeszcze tyle rzeczy, o których nie wiedział i których musiał się nauczyć właściwie od nowa.
Dziewczyna pozwoliła mu zatrzymać szampon do włosów na noc, co ogromnie zachwyciło mężczyznę. Na pewno go nie zgubi. Albo nie zje. Chyba. Jak spojrzeć na to z tej strony to całkiem smacznie pachniał. Szybko te myśli wyrzucił z głowy, gdy Elaine oświadczyła, że w czasie jego kąpieli zadbała o kąt, w którym spędzi noc.
— Ooo...! – zawołał z zachwytem, kiedy Elaine wskazała mu potencjalne miejsce do spania, czyli sofę wraz z poduszkami i pościelą. Wszystko starannie przygotowane i pachnące. Mutant miał jednak pełną dowolność w wyborze miejsca do spania, jeśli nadal nie czuł się pewnie w korzystaniu z takich wygód. Podszedł do pościeli i zaczął dotykać ją badawczo dłońmi, w czasie gdy został sam, a współlokatorka po coś poszła. Pościel była miękka. Bardzo... ale Chris wciąż jakby nie miał w sobie na tyle odwagi, aby na tym usiąść, a co dopiero się położyć. Jakby to wciąż nie było dla niego i za skorzystanie z tego miał otrzymać karę. Dziwne uczucie. Cieszył się na widok pościeli i zarazem trochę się jej... bał? Spacerował wokół niej, spoglądał na nią i zaraz odwracał wzrok. Jakby z czymś walczył. Elaine nie wiedziała, co dokładnie przeżył Chris, jednak ślady na jego ciele mówiły bardzo wiele. Na szczęście nie było jej w tym czasie w pokoju i nie musiała być świadkiem tego dziwnego zachowania mężczyzny. Jak wróciła z ubraniami to zastała zwyczajnie stojącego mutanta, który od razu uśmiechnął się na jej widok.
— Poważnie będę mógł zdecydować, co nosić? Tyle że ja mam wyjątkowo słaby gust - odparł żartobliwie. Jak jego gustem było chodzenie na golasa to coś mogło być na rzeczy.
Przyjął ostrożnie podarunek w postaci ubrań po ojcu dziewczyny. Podobały mu się, ale ich widok od razu przypomniał mu o losie rodziców współlokatorki. To nie były pierwsze lepsze ciuchy z szafy, Na pewno miały dla Elaine sentymentalne znaczenie, więc Chris tym bardziej mógł się czuć na swój sposób wyróżniony. Przez chwilę zawahał się nad odpowiedzią.
— Bardzo dziękuję, chyba przebiorę się w łazience i od razu zostawię tam te ręczniki - powiedział, wciąż nieco zawstydzony przez wzięcie tych ręczników, lecz gdy już chciał się udać ponownie do łazienki, padła propozycja wspólnego przygotowania jedzenia. Chris zamrugał i natychmiast się rozpromienił, słysząc znajome sobie słowo.
— Gofry?! Kurde nie pamiętam, kiedy je ostatnio jadłem. Chyba jeszcze za dzieciaka! - powiedział zachwycony. Spojrzał na Elaine, spojrzał na ręczniki, a potem na ubrania na rękach. Szybka analiza. O nie, gofry nie mogą czekać! Chris pędem pobiegł do łazienki, aby się przebrać. Ubrania okazały się w sam raz. Bluza oraz dresy były pod jego rozmiar, chociaż Christopher przez moment się obawiał, że mogą być dla niego za małe. W końcu Elaine taka mała i drobna... ale najwyraźniej jej ojciec dorównywał mu wzrostem!
Kiedy wrócił do kuchni, dziewczyna zobaczyła zupełnie inny wizerunek Chrisa. Teraz, kiedy był po kąpieli i w zadbanych ubraniach, wyglądał jak inny czło... gekon.
— Z czym lubisz gofry? Ja zawsze lubiłem z cukrem pudrem. Kiedyś to było coś! - rzekł podekscytowany, zaciskając palce z radości.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7