Poprzedni temat «» Następny temat
Life is too short to wake up in the morning with regrets...
Autor Wiadomość
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-03, 16:09   Life is too short to wake up in the morning with regrets...
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


// wiosenny poranek 2006 roku.



Spring Break zbliżał się wielkimi krokami, a w tym roku miało być wyjątkowo. Chyba pierwszy raz cała klasa była ze sobą zgodna i postanowiliśmy wspólnie spędzić ferie, wyjeżdżając do innego stanu. Pokoje w tanich hostelach wszyscy mieliśmy już zaklepane, plany na kolejne wieczory wciąż się klarowały. No żyć, nie umierać. Lepiej być nie mogło.
Aż do chwili, gdy okazało się, że najładniejsza dziewczyna w klasie, ta śliczna Nathalie wypłakiwała się koleżankom, jak to nie została sama akurat przed przerwą! Nie było ciężko podsłuchać babskich plotek, gdy nie minęła chwila z ich kolejnymi wyznaniami. Czy słodka, mała Nath lubiła tatuaże?
Miałam pewność, że Aaronowi już dawno wpadła w oko. Mi też jakoś robiło się cieplej gdzieś w środku, gdy tak na nią zerkałam z ostatniej ławki, ale przecież to było głupie. Nie mogłam lubić dziewczyn, no nie?
Wystarczyło jednak krótkie spojrzenie w oczy mojego bliźniaka i już oboje wiedzieliśmy, do czego nas to doprowadzi. Wystarczył dzwonek, a oboje bez słowa się spakowaliśmy, kierując w stronę tak znanego nam już, szkolnego kibla.
Bez ceregieli dorwałam do paczki wygniecionych fajek, zajumanej kiedyś ojcu, gdy ten się najebał. W takich chwilach nawet nie zauważał, gdy coś mu ginęło, a to... Lepiej dla mnie. Zamknęliśmy się w łazience, zwykłą starą wsuwką zacinając zamek w drzwiach i blokując wszystkim dostęp do tej starej łazienki.
- Masz zapalarkę? - Zapytałam, pakując sobie filtr do gęby i klepiąc po kieszeniach zdecydowanie za szerokich spodni. Jakoś nigdy nie potrafiłam się nosić przy sobie choćby kilku zapałek.
- W ogóle słyszałeś laski? Nath jest znowu sama. Kręcą ją dziarki. - Dorzuciłam po chwili, spoglądając w oczy Aarona, szukając w nich potwierdzenia, że myśli dokładnie o tym samym, co ja...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-05-12, 18:42   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Kto by pomyślał, że Aaron i Samantha Bartowski potrafili rozumieć się bez słów? Tak było. W zamierzchłych czasach, kiedy oboje nie przepadaliśmy z nauką, z którą było nam kompletnie nie po drodze, kiedy podobały nam się – tego nie miałem świadomości, podobnie jak moja siska – te same laski, kiedy, cóż, mama nie żyła, ale ojciec żył… i pił sobie w najlepsze. Wtedy potrafiliśmy sobie spojrzeć w oczy i, cóż, wiedzieć. Przerwa. OUT. Do łazienki. Blokada drzwi. I… Odetchnięcie.
Odetchnięcie, Samantho!!!
- Mam, ale ci nie dam. Wyrzuć to gówno do kibla. Chcesz umrzeć na raka jak matka? – zapytałem ją niepocieszony, bo w przeciwieństwie do mojej najdroższej siostry bliźniaczki i większości rówieśników, ja unikałem fajek. Tak, bo mama umarła na raka. Co prawda, niekiedy zdarzało mi się wypić… Bo nie dało się nie, kiedy miało się Sam za siostrę i najlepszego przyjaciela – typowego awanturnika i buntownika. Ale z reguły alkoholem gardziłem… Przez swojego ojca, który kompletnie nic nie robił ze swoim stanem. Jedynie pił, narzekał i darł mordę.
- Nath? Nasza Nathalie? – zapytałem z ciekawością. Coś mi tam zabłysło w głowie, coś zatrzepotało w serduszku i poinformowało me męskie ego, że tak… Że warto by coś zrobić w tym kierunku, szczególnie że… - A wiesz… Ostatnio myślałem o jakimś tatuażu. To nie takie znowu złe… Myślę, że świetna sprawa – stwierdziłem, trochę tak kręcąc trzy po trzy, trochę mówiąc zgodnie z prawdą. Prawda była taka, że faktycznie myślałem o dziarce, ale obawiałem się konsekwencji jej posiadania. Różnie ludzie patrzyli na ludzi z dziarami i ogólnie zakażenia i inne takie… Raczej nieodpowiedzialne , bacząc na nasz wiek. Z trzeciej, Nathalie podobały się dziarki.
- Myślę, że jedna by nam nie zaszkodziła… Przecież nie obtatuujemy sobie całego ciała, nie? – stwierdziłem, by tak siebie upewnić w tej decyzji, gdyż to właśnie decyzję i to podjętą stały się moje rozważania. Wzrok Sam zresztą mówił to samo. – Masz jakiś pomysł na pierwszą dziarę?
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-18, 20:11   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Na coś muszę umrzeć... - Odparłam na jego słowa, wzruszając ramionami. Może to był mój mechanizm obronny? Śmierć matuli zmieniła we mnie wiele, ale... Na pewno nie nauczyła mnie lepszego radzenia sobie z emocjami. A ja musiałam ukoić nerwy przed kolejnymi lekcjami. - No daj, ostatni raz... - Dzisiaj. - Dodałam w swoich myślach, robiąc maślane oczka do tego mojego bliźniaka z nadzieją, że złamie się jak zawsze. W końcu to nie pierwszy raz, gdy mieliśmy podobną konwersację, no nie?
- No, nasza Nath. Ta blondyna z trzeciej ławki. - Potwierdziłam, kiwając swoją głową dla wzmocnienia swojej wypowiedzi. - No na własne uszy słyszałam, że rozeszła się z Tonym. Te jej psiapsie aż psora zagłuszały swoimi słowami otuchy... - Pokazałam dłonią jakże znany gest paplania bez sensu - choć przecież w rzeczywistości wyjątkowo ten temat mnie interesował. - Weź, tatuaże są fajne. Ale tylko te takie małe. Jak jesteś cały wytatuowany, to wyglądasz jak jebana kolorowanka, hahaha! - Zaśmiałam się, podpierając butem o umywalkę, przy której sobie siedziałam. No nie było opcji, żeby kiedyś tak wyglądać! - Ja to myślałam... Coś badassowego. Jakiś tribal. A może smok? Oooo, albo krzyż z tribali ze smokiem! - Zaczęłam rzucać pomysłami, już grzebiąc w swoim plecaku w poszukiwaniu kilku ważnych skarbów. - Tylko kurwa, no ojciec ni chuja nam nie da na to hajsu. Ale spoko, widziałam ostatnio jak Mike sobie strzelał dziarę, to nie może być trudne. - Dodałam po chwili, dobywając... Swój mały zestaw krawiecki, składający się z kilku igieł i nitek - tak no, na wszelki wypadek, jakby coś się miało nagle rozerwać...
Tylko czy Aaron podłapie mój pomysł?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-05-31, 18:02   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Ta, przed oczami stanęli mi kolesie z dziarami na całych rękach, nogach i ogólnie… Zdecydowanie przesada. Co innego jakiś jeden, symboliczny tatuaż. Można go będzie łatwo ukryć, jeśli zajdzie potrzeba. Wystarczy wybrać odpowiednie miejsce na jego umiejscowienie, a jeśli wybierzemy naprawdę mądrze i odpowiednio dobrze, to nawet ojciec by się nie skapnął, że cokolwiek zrobiliśmy. A my będziemy mieć dziarki. I Nathalie będzie widziała, że mam dziarkę… A kurde każdy chciał z nią być, a skoro zerwała z Tony’m, to decyzję miałem już bardziej aniżeli podjętą.
- Trzeba szanować siebie i swoje ciało… – napomknąłem w odwołaniu do traktowania siebie jako jebanej kolorowanki czy chociażby zatruwania swojego organizmu poprzez fajki. Niestety, tym, co właśnie robiłem, to było szukanie zapalniczki po dziadku na dnie plecaka.
- Ale ostatni raz. Powinnaś mnie przeżyć jako kobieta, a nie myśleć o śmierci – stwierdziłem, bo coś tam było na lekcjach geografii, że długość życia i, o!, wyszło, że moja własna siostra bliźniaczka miała okazję mnie przeżyć. – Ale jak będziesz się truła, to słabo to widzę – stwierdziłem, wyciągając łaskawie swą dłoń z odpaloną zapalniczką w stronę Sam. Jakoś tak… Zawsze mówiła, że ostatni raz. KIEDY W KOŃCU BĘDZIE TEN OSTATNI RAZ?
- I możesz powtórzyć? Czy ty zamierzasz się brać za własnoręczne robienie tatuażu, który będzie krzyżem z tribali i w dodatku ze smokiem…?! CO?! – zapytałem tak z szeroko otwartymi oczami i gębą, że szok. Ręcznie zrobić sobie dziarę mogła… KROPKĘ, kurde. Na pewno wydziara sobie jakiś zajebiście wymagający równego wykonania wzór… igłą do szycia. JUŻ TO WIDZIAŁEM. Oczami wyobraźni. Źle. Zdecydowanie źle.
- Jeśli mamy się bawić w ręczną robótkę…, to może lepiej coś prostszego. Może jakiś, nie wiem, inicjał? A la tribalowy, skoro tribale ci w głowie… Z literką B od Bartowski? Zrobimy sobie takie same? – zacząłem mówić już znacznie bardziej ożywiony, bo przecież mieliśmy jeszcze dziś skończyć z dziarką i to za free, i to dziś, tak od ręki. Musieliśmy jednak przemyśleć wzór, by go nie spieprzyć. Nie chciałem chodzić z jakimś niewypałem na ciele. – Sam, co ty na to? – zapytałem z ciekawością, co też powie na ten pomysł. Wiadomo, trzymaliśmy sztamę, braterską. Podejmowaliśmy decyzje w duecie.
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-06-07, 20:34   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Moje ciało to jebana świątynia. Tylko najlepszy tytoń, na którego stać naszego tatuśka! - Walnęłam zadowolona, nim nachyliłam się do braciaka z wygiętym fajkiem w pysku, oczekując, aż ta mała iskiereczka odpali jego końcówkę. Przewróciłam też oczami na wspomnienie o tym, że miałabym go przeżyć. Nie wyobrażałam sobie życia bez tego palanta u swojego boku - ani dzisiaj, ani za rok, za pięć, dziesięć czy sto lat! No chyba prędzej bym szczęzła, niż wyobrażała sobie poranek bez przepychania się z nim rano przed wejściem do łazienki.
Zaciągnęłam się jednak, wdychając dym w swoje płuca. O tak, tego mi było trzeba. - Dzięki, ziomuś. - Walnęłam ze słodkim uśmiechem, podwijając jedną ze swoich nóg pod swój tyłek, wypuszczając zgromadzony dym ze swoich ust.
- No dobra, może masz rację, że to trochę skomplikowane... - Westchnęłam już mniej entuzjastycznie, kładąc wyciągnięte super pro narzędzia do tatuażu gdzieś na blacie koło siebie. Wzięłam kolejny wdech z papierosa, po chwili lustrując brata wzrokiem. Bo w sumie... Ten jego plan to nie był taki głupi. - No jacha, że takie same! - Stwierdziłam już znacznie weselej, wbijając tę nieszczęsną, jedną igiełkę w gumkę przy ołówku, po chwili oklejając całość taśmą - tak dla bezpieczeństwa! - Ty, ale gdzie je zrobimy? Muszą być tak widoczne, żeby Nath je zauważyła, a ojciec nie. - Stwierdziłam z kolejnym wciągnięciem dymu, po chwili dochodząc do kolejnego problemu - I poza tym to jak, ja Tobie, Ty mi? - Bo przecież nie wyobrażałam sobie samej siebie kłuć, to mogło kurna boleć!
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7