Poprzedni temat «» Następny temat
Hope Haywire
Autor Wiadomość
Hope Haywire
[Usunięty]

Wysłany: 2020-01-12, 01:12   Hope Haywire

Hope Haywire
Urodzona w Toronto (Kanada) w 1991 roku, mieszka Seattle od 21 lat, przynależy do Bractwa, piastuje stanowisko trenera, wizerunku użycza Shay Mitchell.
historia

- Dziewczynka! Słyszeliście?! Dziewczynka! Mam córeczkę! – głos mężczyzny zabrzmiał najprawdopodobniej na obszar znacznie większy, niż szpital, w którym aktualnie się znajdował. Ba! Nikogo nie zdziwiłaby informacja, że usłyszał go ktoś z drugiego krańca Toronto. Brunet skakał, krzyczał i całował wszystkich wokół. Łzy szczęścia ciekły mu z oczu strumieniami, a uśmiech nie schodził z twarzy.
Kim był wspomniany mężczyzna? Rick Haywire, świeżo upieczony ojciec małej Hope i jedenastoletniego Garetha, a także ukochany mąż Meryl.

Kilka następnych lat upłynęło im naprawdę beztrosko.
Każdy dzień w rodzinie Haywire był przepełniony miłością i uśmiechem. Rano pyszne śniadanie, przygotowane przez Meryl, zawsze niezwykle zabawne żarty Ricka przy stole w jadalni, następnie szkoła, praca. Po południu Gareth odbierał siostrę z dodatkowych zajęć, którymi były treningi MMA… Moment. Mała dziewczynka i MMA?! Otóż to. Meryl nigdy nie popierała tego pomysłu, ale Rick nie dawał za wygraną, nazywając córkę „Małą-wielką wojowniczką”. Hope od razu zakochała się w sztukach walki, co jedynie dodawało jej ojcu skrzydeł.
Po powrocie do domu przychodził czas na obiad, zabawy, śmiechy i domieszkę obowiązków, takich jak nauka do szkoły i inne bzdury. Tak wyglądało codzienne życie tej, nie bójmy się użyć tego stwierdzenia, idealnej rodzinki.
Do czasu.

W 1997 Ricka zabito. Niezły plot twist, co? Tak. Mężczyznę zamordowano z zimną krwią, a na jego bliskich spadła męka żalu, tęsknoty i bezgranicznego, wyniszczającego bólu. Nasz bohater pracował w bardzo wpływowej firmie, piastował w niej stanowiska prezesa Działu Finansów. Podobno porwano go dla okupu, jednak sprawy nabrały nieoczekiwany obrót.

Co było dalej? Pogrążona w żałobie rodzina przeniosła się do Seattle. Brzmi jak nowy sart, jednak nic bardziej mylnego. Meryl pogrążyła się w alkoholizmie, straciła pracę, a w ostateczności zaczęła puszczać się za znikome pieniądze. W ich domu pojawiali się coraz to nowi mężczyźni, którzy to ochoczo bili, molestowali i znęcali się nad Hope. Gareth z pewnością by na to nie pozwolił, jednak po śmieci Ricka szybko ich rozłączono – daleka ciotka (zapatrzona w niego świruska), zrobiła wszystko, aby ten wylądował w prywatnej szkole z internatem, oczywiście jak najdalej od pozostałych bliskich. Sprawa zabójstwa Ricka w końcu ucichła.
Jedyne co pozostało z dawnej rodziny, to ogromna miłość pomiędzy rodzeństwem oraz ciężkie treningi małej Hope. Treningi, owszem, jednak nie tylko MMA.
W tym momencie trzeba zaznaczyć, że czegoś zabrakło w naszej opowieści, a właściwie coś z niej wymazano. Mowa o epizodzie, który wydarzył się jeszcze za czasów świetności Haywire’ów.
Hope miała niespełna pięć lat, gdy w jej szkole pojawiła się nowa dziewczynka – Mira. Ta stwierdziła, że nasza mała bohaterka będzie idealnym obiektem prześladowania i nie omieszkała się czym prędzej tego udowodnić. Tym oto sposobem Hope znalazła w swoim plecaczku strzępki ukochanego misia, do tego całe utytłane ketchupem przypominającym krew. Kanadyjka zaczęła krzyczeć, co było zupełnie normalną reakcją, jednak… Wtórowała jej cała sala dzieci, a nawet ich nauczycielka. Każdy znajdujący się w jednym pomieszczeniu z Hope poczuł falę strachu zmieszanego ze smutkiem i zaskoczeniem, zupełnie, jakby to im wyrządzono krzywdę, jednak finalnie sprawa ucicha. Tak, Hope okazała się mutantką.

Rok 2012.
Dwudziestojednoletnia Hope już od kilku lat żyje na własną rękę i uporczywie próbuje zbadać sprawę śmierci Ricka. W końcu udaje jej się to rozwikłać. Odkrywa, że jej ojciec należał do gangu Quart, który prowadzi interesy takie jak handel narkotykami i organami. Jeden z porywaczy okazał się bratem mężczyzny, którego ciało rozczłonowano i opchnięto na czarnym rynku. Całą transakcją dowodził nikt inny jak Rick. Hope czuje, jak część niej umiera. Nie przerywa treningów. Paradoksalnie - władając emocjami innych, odrzuca od siebie swoje własne uczucia.

W 2014 poznaje mutantkę Yvonne Marie. Okazuje się, że Yvonne zakłada Bractwo dla takich, jak one. Hope bez wahania postanawia do niej dołączyć i zostaje trenerem działającym w szeregach Bractwa. Wszystko dzieje się szybko, nie wiadomo kiedy mijają 4 lata i następuje tragedia. Yvonne zostaje zamordowana, natomiast Hope pojmano.

Następne miesiące Haywire jest torturowana, raniona, głodzona i na siłę utrzymywana przy życiu. Oprawcy postanawiają pozostawić brunetce moc i co jakiś czas, oczywiście odpowiednio się wcześniej zabezpieczając, zezwalają na jej użycie. Cały zabieg ma na celu utrzymanie jej chęci przeżycia – zbyt długo przynależała do Bractwa, nie mogli pozwolić na utratę takiego źródła wiedzy. Przez swoje milczenie cierpi dwukrotnie bardziej, jednak mimo to nie daje za wygraną. Rozpowszechnia się oficjalna informacja o jej śmierci.

Podczas jednej z sesji tortur, dziewczyna zaczyna się śmiać.
- Co Cię tak bawi suko? – Słyszy głos rosłego mężczyzny.
- To, co Wam zrobię, gdy już się stąd wydostanę. – Mamrocze brunetka.
- Myślisz, że boję się Twojej mocy?
Śmiech dziewczyny zyskuje na sile.
- Myślisz, że będę potrzebowała do tego swojej mocy?
Już nawet nie słyszy komentarza mężczyzny. Palący ból, krzyk. Udaje jej się jeszcze zauważyć drugiego wielkoluda. Przez chwilę przygląda się jego twarzy, wytęża wzrok, aby spojrzeć mu w oczy, które błyszczą w świetle słabej żarówki, wiszącej na jednym kablu pośrodku sufitu.
- Zrobię to gołymi rękoma. – Szepta i traci przytomność.
Kilka tygodni później jedno skrzydło budynku, w którym się znajduje, wybucha. Udaje jej się wykorzystać tę okazję, aby uciec i zyskuje wolność.

Podczas ucieczki znajduje ją jakiś mężczyzna. Zapewnia jej dach nad głową i pomaga dojść do siebie.
Co wydarzy się dalej?

charakter
Niegdyś przyjazna dziewczynka, teraz natomiast bezlitosna, silna kobieta.
Pamiętacie tę niepozorną, drobną osóbkę, która nie skrzywdziłaby nawet muszki? Umarła. W teraźniejszej Haywire prawdopodobnie nie pozostał po niej nawet najmniejszy ślad. Jeżeli ktoś jednak spróbuje odnaleźć jej szczątki, to powodzenia! Lepiej bądź mentalnym archeologiem i postaw na upartość, tudzież cierpliwość – inaczej Ci się to nie uda.
Aktualnie Hope sprawia wrażenie, jakby dosłownie nic nie było w stanie jej ruszyć. Nikt już dawno nie widział w jej oczach strachu, nie mówiąc o łzach, których nie uroniła od lat. Niektórzy wręcz powiedzieliby, że jest wyprana z uczuć, jednak ona paradoksalnie odczuwa je znacznie intensywniej od przeciętnej osoby, a wszystko za sprawą swojej mocy.
Najczęściej jednak określa się ją mianem „suki”, ponieważ pojęcie hamowania się jest jej raczej nieznane, dzięki czemu bez oporów mówi innym wprost to, co myśli. Jej wypowiedziom często towarzyszy jakiś sarkazm, ironia, czy też obelga. Czasem zaśmieje Ci się prosto w twarz, innym razem połamie nos, czy też rzuci w Ciebie czymś ciężkim.
Niemniej najważniejsze do zapamiętania i tak jest to, aby jej nie denerwować, bo może się to źle skończyć.
Już jej nie lubisz, co? Hola, hola. Zwolnij.
Jeżeli mimo wszystko uda Wam się jakoś dogadać i zostaniecie przyjaciółmi, to uwierz, Hope zrobi dla Ciebie wszystko.
opis mocy
Łamanie nosków.
ciekawostki
Trele morele.


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7