Jason Gray

urodzony w Nowym Yorku. 1980 roku, mieszka w siedzibie dogs. Od jakiś czterech lat i raczej się to nie zmieni. przynależy do Dogs i jest na stanowisku dyrektora departamentu, wizerunku użyczył Samuel L Jackson.
historia
Po co wspominać dzieciństwo, które jak każdy wie jest słabe i nie wnosi nic ciekawego. No bo patrząc na Jasona, który urodził się w Brooklynie. Miał dość słaby początek z służbami porządkowymi, z powodu nielicznych kradzieży. Bo jak to się było małym brzdącem i chciało zaimponować ziomkom, to się robiło głupoty. Mały złodziejaszek, który później chciał wstąpić do gangu. Jednak, z wiekiem i pójściem do normalnej szkoły, odwidziało mu się robienie gangsterki. Zdał sobie sprawę, że straciłby tylko czas i życie na tych głupotach. Natomiast młodzieniec uwielbiał oglądać filmy kryminalne, ubóstwiał tajnych agentów i całe te akcje co się działy w filmach. Dlatego też obrał sobie kierunek, który miał zapewnić mu taką fajną przyszłość. Wiadomo, dzieciak i jego marzenia. Wszystko w końcu umiera, zwłaszcza marzenia. Uderza w nas patelnia rzeczywistości i budzimy się z ręką w nocniku. Dość brudnym nocniku, którego jakiś dupek nie sprzątał od dekady. Kiedy uświadamiasz sobie, że życie które wybrałeś będzie o wiele trudniejsze. Masz wtedy zazwyczaj dwa wyjścia: Pierwsze. Zostać na ścieżce, którą wybrałeś. Dwa wrócić na start i zacząć od nowa. Druga opcja nie wchodziła w drogę, chłopak był w wieku osiemnastu lat, kiedy ruszył na wyższą uczelnię. Chciał przynależeć do FBI, było to jego takie skryte marzenie, a raczej praca idealna. No nie będę wspominał o szkole, byłem tam strasznym kujonem. Jakbym miał napisać o tym książkę, to musiałbym płacić ludziom żeby to czytali. Dlatego wracając do momentu, kiedy to wręczają mi ten papierek ukończenia szkoły. Spójrzcie tylko na tego przystojnego dupka, on już wie, że będzie miał wiele zabawy w życiu.
Siedem lat później, siedziba FBI.
- Całe życie psu w du..
Nim mężczyzna dokończył, na jego blat trafiła sterta papierów. Kolejny dzień i kolejne machanie ręką, niby idzie się przyzwyczaić. Niestety nie tego się spodziewał jako agent FBI, same pisanie i ledwo co akcji w terenie.
- Współczuję ci Jason, tyle papierkowej roboty.
Powiedział starszy mężczyzna z wąsem, który to zazwyczaj przynosi stertę papierów. Nazywa się Mort i jest dupkiem, którego nie da się nie lubić.
- Te Mort, lata osiemdziesiąte się skończyły byś zgolił tego wąsa bo wyglądasz jak pół dupy zza krzaka. Pół brzydkiej zarośniętej dupy.
Podkreślił Jason, następnie zaczął przeglądać dokumenty. Mort oczywiście uśmiał się i poszedł do swojego stanowiska pracy. Im więcej papierów podpisywał, tym bardziej marzył o urlopie. Co prawda był jednym z młodszych agentów, dlatego też większość roboty spadała na niego. Wiadomo, musi się uczyć. Umiejętności zdobywa się dopiero w pracy, dlatego też nikt go tutaj nie oszczędza. Z wiekiem jednak zaczął to doceniać, bowiem stawał się coraz lepszy i awansował coraz wyżej. W wieku trzydziestu lat, objął stanowisko zastępcy dyrektora. Co prawda nie mógł przez to spoczywać na laurach, miał jeszcze więcej roboty.
No ale cóż, zwykła praca się skończyła w dniu czwartego lipca dwutysięcznego czternastego roku. Gdy to na świat wyszła tajemnica genu x, co prawda FBI coś tam wiedziało. Jednak tajemnica była na tyle przestrzegana, że nie mogła wyjść po za ściany biura. Niestety, gdy wszystko się pomieszało, FBI miało jeszcze więcej roboty. Zwłaszcza Jason, który bez przerwy był wysyłany w teren.
- Tak to jest gdy dajesz dziecku karabin, a ono zaczyna rozumieć jak działa. Tym właśnie są mutanci. Dziećmi z bronią w ręku.
Powiedział Jason, idąc szybkim krokiem do auta. Obok niego było dwóch innych agentów, którzy zapewniali mu bezpieczeństwo. Minęło parę miesięcy od pierwszego aktu terroryzmu ze stron X, a także parę dni od momentu ogłoszenia się barci Weller. Pracą Jasona było spotkanie się z ów braćmi i dowiedzenie się czegoś na temat ich organizacji. Spotkanie z braćmi zaowocowało lepiej niż sądził sam Jason, bowiem dostał on nawet ofertę pracy. Jednakże musiał zrezygnować na tą chwilę, gdyż miał wiele pracy i nie mógł od tak zrezygnować z FBI. Z czasem jednak, gdy coraz głośniej było po za ścianami biura. Mężczyzna niejednokrotnie zastanawiał się nad zmianą pracy, jednak chciał poczekać dłużej i zobaczyć jak wszystko się rozwinie.
Jakiś czas później, policja i FBI zostało wdrążone do DOGS. Tak więc Jason mógł spokojnie przyjąć nowe stanowisko pracy i zabrać się do porządnej roboty. Mianowicie eliminację każdego zagrożenia i dążenie do pokoju, świat stał teraz nad przepaścią i jeden zły krok mógł rozpętać wojnę. Jason zazwyczaj siedzi w swoim gabinecie i nie wychyla nosa, papierkowa robota i wydawanie rozkazów. Czas leci, a jego funkcja się nie zmienia. Choć czasami marzy mu się spacer po mieście.
charakter
Poważny, stanowczy i przede wszystkim nienormalny. Do osób miłych to on raczej nie należy, jest z niego zazwyczaj kawał dupka i czasami chama. Potrafi komuś zajść za skórę, wymieszać z błotem i dokopać dwoma jednostkami buta. Nie daje sobie wejść na głowę, nie negocjuje w sprawach małostkowych i czasami tymi większymi. Oczywiście w większości czasu zgrywa poważnego szefa firmy, który nie może dać po sobie poznać żadnych słabości. Jednak raz na jakiś czas potrafi być, przyjacielski? Tylko nie bierzcie tego jako dobry i miły, poklepie po plecach i utuli do snu. Nie, to bardziej taki przyjaciel z dzieciństwa. Co to jak wywalisz się na twarz i zalejesz krwią, to spyta dlaczego przeżył. True Frejnd!
Znajdzie się tam u niego kawałek życzliwości, w niektórych sytuacjach. Może mu się coś przywidzi i powie ci miłego dnia, o ile jesteś kimś postawionym wyżej od niego. Dba o swoich ludzi, przede wszystkim stawia na ich bezpieczeństwie. O ile się da, każdego nie upilnuje. Z resztą co on opiekunka do dzieciaków!? Jeżeli chodzi o specjalnych, czyli inaczej osoby z genem x, czyli inaczej mutantów, czyli inaczej osoby dość upierdliwe, żeby wyróżniać się w tłumie i szkodzić reputacji pozostałym przykładowym obywatelom. To w sumie do nich nic nie ma, jego pracą jest tylko łapanie tych co stanowią zagrożenie. Czyli wszystkich! Wiadomo, są mutanci którzy pragną pokoju. On też, dlatego z chęcią stara się iść na ugodę, która jest korzystna dla obu stron. Wszystko dla dobra sprawy i pokoju na świecie, bajka.
Wracając jeszcze do jego wnętrza. Jest też żartownisiem, którego można nieraz ciężko zrozumieć. No bo nie każdy ma poczucie humoru. Honorowy.. Nie, to coś umarło w średniowieczu. Żeby dopiąć swego, nie można rzucać słów na wiatr. A tym bardziej stawiać na honor, ani słowo. Ani tym bardziej na matkę. Przyrzekam na słowo mojego świętej pamięci kota, który zginął w tragicznym wyrzuceniu przez okno, że dam wam wszystkim popalić.
ciekawostki
Jest dość upierdliwy, kiedy trzeba. Zazwyczaj kiedy może, to pije. Choć bardzo niewiele. Do tego dochodzi jego nałóg palenie papierosów i maryhy. Lubi hamburgery i szejki na zimno.