Poprzedni temat «» Następny temat
Frankenstein Cohen
Autor Wiadomość
Frankie Cohen



Different isn't bad. It's just not the same.

oślepianie

3%

włóczęga





name:

Frankenstein Cohen

alias:
Frankie

age:
9 lat

height / weight:
134/27

Wysłany: 2019-02-02, 15:19   Frankenstein Cohen
   Multikonta: Matilde/Toby


Frankenstein Cohen
urodzona w Nowym Orleanie, 1 stycznia 2010 roku, mieszka Seattle od tygodnia, przynależy do niezrzeszonych, piastuje stanowisko włóczęgi, wizerunku użycza Rue Penelope Holden
historia
Podobno, kiedy tylko tatuś zobaczył, że jego dziecko jest rude, znalazł dla mnie idealne imię. Frankenstein. Podobno byłam naprawdę paskudnym niemowlakiem. Podobno nie było brzydszego dzieciaka ode mnie. Ale to nie szkodzi. Moi rodzice nie byli normalnymi rodzicami. Tatuś zawsze żartował, że przynajmniej miał pewność, że byłam jego, a nie jakiegoś innego pana. Mój tato był najlepszym tatą na świecie. Zawsze powtarzał, że moje rude włosy były moją sekretną bronią. Podobno ludzie nie lubią rudowłosych bo uważają ich za fałszywych. Ale tatuś mówił, że przynajmniej mam duszę. Choć nie do końca rozumiem co to miało znaczyć, to zawsze mnie to jakoś podtrzymuje na duchu.

Moja rodzina była najfajniejszą rodziną na świecie. Miałam siostrę bliźniaczkę - Jekyll Hyde i brata Chewbaccę. I nigdy nie mieliśmy prawdziwego domu. Super, prawda? Mieszkaliśmy w takim super kamperze, który dość często się psuł, więc zatrzymywaliśmy się w różnych dziwnych miejscach. Początkowo mama była zła, ale tato zawsze żartował, że przeżywamy przygodę życia. W pewnym momencie zaczęliśmy robić zakłady o to, kiedy znowu się zepsujemy. Zwycięzca dostawał gofry z bitą śmietaną. Te gofry to nie było byle co. Nikt nie potrafił robić tak dobrych gofrów jak mój tato. Miał taką specjalną czerwoną chochlę, którą wlewał ciasto do gofrownicy. Niby nic specjalnego, ale kiedy widziałam tą czerwoną chochlę, zawsze jakoś lepiej się czułam. I pogoda była ładniejsza i ja spokojniejsza. Wtedy wszystko było w porządku.

Nie robił ich jednak za często. Tych gofrów. I to nie dlatego, że kiepsko obstawialiśmy. Jestem prawie pewna, że kilka razy Chuck coś specjalnie namieszał w kamperze, by dostać nagrodę, ale czasami tato po prostu nie kontaktował. Razem z mamą mieli taki specjalny proszek, po którym podobno czuli się dobrze. Tatuś mówił, że udają się do specjalnej krainy i rozmawiają z księżniczkami i superbohaterami. Mówił też, że jeśli będziemy grzeczni to szepnie im dobre słowo o nas. Fajnie, prawda? Czasami jednak tego proszku było bardzo, bardzo dużo i rodzice spędzali w tej krainie nawet kilka dni. Kiedy proszek się kończył zawsze byli smutni i nie chcieli z nami rozmawiać, ale to pewnie dlatego, że nie byliśmy zbyt grzeczni.

Wtedy opiekował się nami Chuck. Chuck jest najlepszym bratem na świecie. Może często powtarzam, że ktoś jest najlepszy na świecie, ale jeśli chodzi o moją rodzinę - to szczera prawda. Poza tym, tatuś i mamusia byli naprawdę fajnymi kompanami do zabaw. Potrafili tworzyć obrazy. Kiedyś chciałam, żeby na święta padał śnieg, to mama dała nam śnieg. No, może nie był zbyt prawdziwy, ale efekt był naprawdę ekstra.

Brakuje mi tych zabaw. Brakuje mi mamusi, tatusia i Chucka. Brakuje mi naszych dziwnych tradycji. Dni bez mycia zębów. Dni picia tylko coca-coli. Dni zabaw na świeżym powietrzu do północy. Przebierania się za ludzi z Dzikiego Zachodu. Miałam najlepszy pióropusz na świecie. I wcale nie uważam, że żyliśmy jak dzikusy.

Ale to wszystko się kiedyś skończyło. Ludzie, którzy nas ścigali wcale nie byli szeryfami z Dzikiego Zachodu. Ludzie, którzy nas ścigali wcale nie chcieli dać się oswoić. Byliśmy z mamusią, kiedy usłyszeliśmy huk. Wtedy mama powiedziała, że dalej będziemy podróżować bez tatusia. Nasza dalsza podróż nie trwała zbyt długo. Mama była w bardzo kiepskim stanie i spędzała coraz więcej czasu w tej krainie superbohaterów. Chuck mówi, że przedawkowała. Ja sądzę, że tylko tam była naprawdę szczęśliwa. Zostaliśmy sami.

No, może nie do końca sami. Ci ludzie, którzy zabili tatusia nas złapali. Okazało się, że my też mieliśmy dziwne zdolności. Nie do końca rozumiałam o co w tym wszystkim chodziło, ale to chyba nie miało znaczenia. W pewnym momencie po prostu nas wsadzili do takiego brzydkiego pociągu. Mieli nas gdzieś zawieźć. To znaczy, Chuck tak uważał. Chciałam wrócić do naszego kampera, ale to chyba nie było już możliwe.
Cóż, przynajmniej były tam też inne dzieci. Dużo innych dzieci. Właściwie to było o wiele więcej dzieci niż dorosłych. Trochę jak w Piotrusiu Panie.

Nie byliśmy zbytnio pilnowani. Byliśmy tylko nieszkodliwymi, niewinnymi dziećmi. Nie byliśmy w stanie nic zrobić. Nie próbowaliśmy nic zrobić. Znaczy, oprócz Chucka. Chuck od zawsze był małym kombinatorem. Wziął mnie i Jackie do toalety. Toalety, która była na samym końcu pociągu. Nie wiedziałam o co mu chodzi, bo nawet nie chciało mi się siku, ale wolałam się mu nie sprzeciwiać, bo nikt nie robi tak paskudnych pokrzyw jak on.
Tylko, że wtedy on stwierdził, że musimy wyskoczyć z pociągu. Nie był zbyt stabilny. Nie wiem co to właściwie znaczy, ale mama zawsze tak mówiła. Nie chciałam skakać. Jackie chyba też nie. Dlatego ten... ten... ten Kudłaty Paskud nas po prostu wypchnął.

Nie pamiętam co było dalej. Bałam się i zaczęłam krzyczeć. Chyba zwróciłam na nas uwagę, ale nie wiem co było dalej. Zapanowała ciemność. Nie wiem też ile czasu zajęło mi odzyskanie przytomności. Jak się obudziłam w krzakach, miałam całe zakrwawione kolana i łokcie. Jackie też nie wyglądała najlepiej. A Chuck.... Chucka nigdzie nie było.

Czekałyśmy na niego. Godzinę, dwie, dzień. Potem się zorientowałyśmy, że on wcale do nas nie przyjdzie. Ruszyłyśmy więc dalej. Jeszcze tego samego dnia trafiłyśmy na jakąś bezdomną panią, która dała nam coś do jedzenia i pozwoliła się do siebie przyłączyć. Razem z nią po dwóch dniach dotarłyśmy do Seattle. Ale potem po prostu ją zgubiłyśmy. I teraz... teraz jesteśmy same. W tym wielkim, przerażającym mieście. Mieszkamy w jakimś opuszczonym magazynie, a mili bezdomni dzielą się z nami jedzeniem. Nie jest najgorzej, przypomina czasy, kiedy mamusia i tatuś mieli za dużo magicznego proszku. Chcę tylko, by Chuck jak najszybciej nas odnalazł. On zawsze wie co robić.

charakter

» energiczna
» żywiołowa
» wesoła, lubi się uśmiechać i żartować
» przemądrzała, często używa słów których znaczenia nie rozumie
» gaduła, buzia jej się wręcz nie zamyka
» twierdzi, że się niczego nie boi, choć jest to kłamstwo
» nie posiada instynktu samozachowawczego
» lubi być w centrum zainteresowania
» mała manipulantka
» bardzo wrażliwa na krzywdę innych
» szybko się przywiązuje
» odczuwa silną potrzebę bycia akceptowaną i lubianą
» naiwna, łatwo wybacza
» bardzo lojalna, zwłaszcza jeśli chodzi o rodzinę
opis mocy
o ś l e p i a n i e


Oślepianie polega na chwilowym pozbawieniu wzroku przeciwnika. Oczy potencjalnych ofiar zaszywa mgła, w wyniku czego ofiara nie jest w stanie dalej korzystać ze zmysłu wzroku. Zewsząd panująca ciemność, poczucie zagubienia i przekonanie o ślepocie jest w stanie doprowadzić poszkodowanego do ataku paniki, a tych o słabszej psychice - nawet do obłędu.
Co się jednak tyczy samej Frankie... podczas używania mocy jest w stanie zobaczyć to co powinna widzieć oślepiana przez nią osoba. Wówczas w jej głowie pojawia się kilka obrazów na raz, co w pewnym sensie przypomina monitoring. Powoduje to utratę orientacji, a także sprawia wrażenie odrealnienia i wiecznie towarzyszącego deja vu. Dziewczynka jest w stanie oślepić maksymalnie 4 osoby. Jako, że Frankie kompletnie nie panuje nad swoją mocą, każde użycie jest przypadkowe. Zasięg korzystania z mocy jest zależny od ilości ofiar. Kiedy oślepia cztery osoby na raz - moc działa w obrębie 15 metrów, przy 3 osobach - 25 metrów, przy 2 - 35 metrów, przy jednej osobie - 50 metrów. Moc Frankie uaktywniła się po śmierci taty, czyli cztery miesiące temu.

Skutki uboczne:
» narkolepsja
» pogorszony wzrok, w wyniku czego jej oczy zmieniły kolor (z ciemnego brązu na jasną zieleń)
» wiecznie towarzyszące poczucie deja vu
» koszmary
» obrazy jakie widzi nakładają się na siebie (przy czterech ofiarach jest to bardzo schizofreniczne
» poczucie odrealnienia

Nadużycie:
» atak narkolepsji
» ślepota
» krwawienie z oczu
» mroczki przed oczami

Korzystanie z mocy: 5 postów używania mocy w stosunku do odpoczywania przez 4 kolejne posty.
ciekawostki
» posługuje się trudnymi wyrazami, przekręcając je i używając w niewłaściwy sposób
» uwielbia żelki w kształcie wampirzych zębów
» naleśniki i gofry kojarzą jej się z tatą
» jak każde dziecko uwielbia wszystko co słodkie
» jest chłopczycą, uważa, że im większe blizny tym bardziej cool
» kompletnie nie ma wyczucia stylu, dlatego często śmiesznie się ubiera
» słońce jej nie lubi, nie opala się a na jej skórze pojawiają się zaczerwienienia
» boi się huku, wystrzałów broni, ciemności
» ma siostrę bliźniaczkę starszą o... rok, to znaczy o kilkanaście minut, ale tak się złożyło, że Jackie urodziła się w sylwestra, a Frankie na nowy rok
» jej rodzice mieli moce związane z wytwarzaniem iluzji, co było najbardziej cool rzeczą pod słońcem
» tato zawsze jej śpiewał jako kołysankę "Sweet child o'mine" i do tej pory jest to jej ulubiona piosenka
» jej ulubiona bajka to "Piotruś Pan"
» obejrzała z tatą wszystkie części "Sharknado"


[Profil] [WWW]
  [AB+]
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2019-02-09, 17:56   

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 3%
Mimo wszystkiego, co zdążyła przejść w swoim krótkim życiu, Frankie to naprawdę przesłodka dziewczynka. Pozostaje tylko trzymać kciuki, by w przyszłości nie stała się potworem, bo wtedy... Ups, przynajmniej miałaby dobre imię. :box:
Twoja grupa krwi to: AB+
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6