Poprzedni temat «» Następny temat
Achilles Redfall
Autor Wiadomość
Achilles Redfall



... not all monsters look like monsters. There are some that carry their monstrosity inside.

Manipulacja Kryształami

50%

Łowca





name:

Achilles Redfall

alias:
Red

age:
26

height / weight:
183cm/76kg

Wysłany: 2018-11-02, 18:53   Achilles Redfall
   Multikonta: Nope
  

   1 Rok na Giftedach!


Achilles Redfall
Urodzony w Chicago 13 lutego 1992 roku, mieszka Olimpii od 3 lat, przynależy do Brotherhood, piastuje stanowisko łowcy, wizerunku użycza Gregg Sulkin
historia
Co by tu dużo opowiadać o dzieciństwie tegoż mutanta. Pomimo swojego dość nietypowego imienia, to miał zwyczajne dzieciństwo. Żadnych potworów polujących na jego życie, żadnych greckich bóstw chcących go wysłać na questy, a bo coś spierniczyli X lat temu i teraz ktoś (aka. on) musi to naprawić. Choć jakby zapytać jego matki, to pewnie by powiedziała, że jako dziecko często wyruszał na przygody ze swoimi przyjaciółmi - czyli latał po podwórku z kijem, znaczy mieczem w ręku i pokonywał złe kotorki (bo koty i orki to zło, więc kotorki to największe zło).

Chłopak jest jedynakiem, więc można rzeczy był oczkiem w głowie rodziców. A skoro o nich mowa, to już coś o nich wspomnę. Matka wykładała historię starożytnej Grecji na jednym z uniwersytetów w Chicago, specjalizując się głównie w mitologii. Ojciec natomiast był kucharzem w jednej z restauracji. Jak ta dwójka się spotkała i spiknęła, to największa tajemnica świata... to nie jest. Miało to związek z głodną studentką, resztkami spartaczonego deseru i deszczowej atmosfery.

Jednak to nie o nich jest dział, a o ich synu.

I jakoś tak miał normalne życie aż do studiów. Nie ćpał, nie palił, nie pakował się w żadne podejrzane interesy, czasem na imprezach pił, ale to tyle. Zwyczajne życie. Nawet kierunek na studia wybrał dość pospolity, bo był związany z archeologią. Dlaczego taki kierunek? A bo wymarzyła mu się praca na wykopaliskach, przy zabytkach, zwłaszcza takich greckich czy rzymskich.

Niestety wszystko się zmieniło z dniem, kiedy naród ognia zaatakował jakiś chory człowiek zaczął strzelać do wszystkich podczas pikniku organizowanego w 2014 roku z okazji rocznicy założenia uniwersytetu. Achilles do teraz nie wie, kto to był, ale nigdy nie zapomni tej sceny. Leżał sobie na kocyku ze znajomymi, śmiali się, jedli wcześniej przygotowane kanapki, bo nic innego nie umieli ugototwać, gdy w pewnym momencie rozległ się odgłos strzału. Początkowo nikt nie wiedział, co się dzieje, aż do czasu gdy ten dźwięk ponownie się rozległ... a po nim zaczęły się krzyki. Panika, wrzaski, ratowanie swojego życia. To wszystko stało się tak nagle, niespodziewanie. Achilles z przyjaciółmi podążyli w ślady wszystkich innych, nie chcąc zostać ofiarami szaleńca (lub może to byli szaleńcy?). Biegli, gdy w pewnym momencie Sarah upadła. Achilles zatrzymał się, myśląc, że się potknęła. Szybko podbiegł, starając się jej pomóc i dopiero wtedy zauważył jak tył jej bluzki powoli się zabarwia na czerwono.
Był przerażony, ale na kurs pierwszej pomocy się chodziło. Klęknął i zaczął ściskać ranę. Skupił się tylko na ściskaniu tej cholernej rany i to wystarczyło, aby stał się kolejną ofiarą.
Ciemna sylwetka w masce stanęła tuż obok niego, nawet się nie wahając wycelowała w niego pistoletem. Strzeliła. I tak szybko jak się pojawiła, tak samo szybko zniknęła.

Powinien był wtedy umrzeć, powinien zacząć wykrwawiać się na śmierć. Tylko tak się nie stało. W miejscu, gdzie został postrzelony nie było rany, nie było krwi. Była tylko dziura w koszulce, nic więcej. Teraz wiedział, że to jego mutacja go uratowała, ale wtedy? Nie miał bladego pojęcia.

W końcu złapali sprawcę tej strzelaniny. Okazało się, że był mutantem. Jego samego wypuścili ze szpitala po paru godzinach, gdyż nic mu nie dolegało. A przynajmniej fizycznie.

Od tamtych wydarzeń już nic nie było takie samo. Ludzie oglądali się za plecami, jakby spodziewali się kolejnego ataku. Nigdzie nie chodziło się samemu, a nawet wtedy każdy podejrzewał każdego o bycie mutantem. Bo skoro oni przeprowadzili już kilka takich akcji, to znaczy, że nie mogą być przyjaźnie nastawieni do zwykłych obywateli... prawda? Nawet w samej grupce przyjaciół Achillesa niektórzy podzielali takie poglądy. Bo w końcu to przez mutanta Sarah zginęła. Sam Redfall nie zgadzał się z tym. Doprowadzało to do różnych dyskusji i to właśnie jedna z nich przerodziła się w kłótnie. Czy to była sprawka alkoholu czy wcześniej zagrzebanych uczuć odnośnie śmierci ich przyjaciółki, to mało ważne. Ważne jest to, że to właśnie podczas tej sprzeczki mutacja Achillesa dała o sobie znać. W akcie frustracji jeden znajomy rzucił w niego butelką. Butelką, która się roztrzaskała przy kontakcie z przedramieniem chłopaka pokrytym czym... kryształowym. Wtedy wszelkie dyskusje ucichły, wszyscy wpatrywali się w Achillesa.

Przez chwilę nikt nic nie mówił, a kryształowa powłoka znikła tak samo szybko jak się pojawiła. Nie minęło jednak parę sekund, a głośna dyskusja na nowo się zaczęła. Dopytywali, czy jest mutantem, co to było, co innego potrafi zrobić, dlaczego nie użył tej mocy, aby uratować ich przyjaciółkę i tak dalej. Chłopak jednak nie odpowiadał, był w szoku. Czy to naprawdę się zdarzyło? A może to był alkohol/zbiorowa halucynacja? Tak jak jego przyjaciele miał dużo pytań, jednak nie mógł myśleć w tym szumie. Dlatego zerwał się na nogi i wyszedł przejść się. Pooddychać świeżym powietrzem.

Następnego dnia Achilles nie czuł się jakoś na siłach, by iść na wykłady. Nie chciał przypadkiem natknąć się na swoich znajomych, gdyż co bym im mógł powiedzieć? Coś w stylu "Hej, okazuje się, że jestem mutantem tak jak tamten facet, co był odpowiedzialny za tamtą strzelaninę. Jednak nie obawiajcie się, nie planuję czegoś takiego w przyszłości."

Jakby on sam coś takiego usłyszał, to nie zawahałby się wysłać tej osoby do psychiatryka.

I w sumie tak wtedy wyglądał początek tego dnia. Leżał na łóżku oraz myślał. Nawet próbował przywołać to dziwne coś na jego rękę, lecz nic się nie działo. Dopiero po parunastu minutach leżenia stwierdził, że zwariuje, jeśli zaraz nie wstanie. Zebrał się w sobie, wstał, ubrał się, założył kaptur na głowę i wyszedł zjeść jakieś śniadanie. W końcu na pusty żołądek nic nie wymyśli.

Jednak gdy już przechodził obok recepcji w akademiku, zauważył przed okienkiem jakichś dwóch mężczyzn w garniturach. Dość dziwny widok o poranku, ale nie najdziwniejszy. I w sumie zignorowałby ich, gdyby nie usłyszał, jak pani zza lady informuje ich, że znajdą kogoś w pokoju numer 143... jego pokoju.

Achilles przeczytał w życiu tyle komiksów i książek, że wiedział, dlaczego faceci w garniturach mogliby go szukać dzień po tym, jak pokazał przed znajomymi swoje moce.

Szybkim krokiem wyszedł, nie odwracając się.

Od tamtego czasu... po prostu podróżował, unikając wszelkich kamer czy innych rzeczy. Swoją kartę w telefonie wyrzucił już od razu, zaś samo urządzenie wyłączył. W portfelu miał wystarczająco pieniędzy, że starczyło mu kupienie jakiegoś jedzenia w pierwszym lepszym sklepie i na bilet z miasta. Byle jak najdalej, byle z daleka od uczelni.

Początki życia na ulicy były... trudne, to mało powiedziane. To było zupełnie inne życie od tego, które dotychczas miał. Był zmuszony do wielu rzeczy, aby przetrwać i musiał to wszystko robić sam. Rzadko kiedy spotykał przyjazne osoby, a śledząc informacje o sytuacji mutantów z gazet czy internetu w bibliotece, nie wyglądało to za dobrze dla niego. Nawet raz spojrzał na swojego facebooka, oczywiście z innego konta i okazało się, że był poszukiwany za współpracę w zamachu, w którym umarła Sarah.

Jeśli wtedy myślał, że po prostu nad interpretował sytuacje, to już przestał. Był poszukiwany i to dlatego, że jeden z jego przyjaciół go wydał.

Po paru miesiącach Achilles zaczął się czuć bezpiecznie. Myślał, że dość dobrze się ukrywał, bo gdyby porównać go teraz ze studenckim nim, to byłyby zupełnie dwie różne osoby. Nawet udało mu się trochę zapanować nad swoją mutacją... a raczej wiedział, w jaki sposób obecnie się pojawiała. Musiał zostać parę razy zaatakowany nożem przez jakichś podejrzanych typów, ale wiedział, że w razie niebezpieczeństwa jego skóra (lub może część ciała?) była pokrywana krystaliczną powłoką. Próbował kiedyś wykruszyć trochę tego kryształu i go sprzedać, ale nigdy mu się nie udawało.

Cholerstwo było twarde.

Właśnie wtedy, gdy czuł się bezpiecznie, chłopak popełnił błąd. Ukradł złej osobie portfel, facet zauważył jego twarz i nie minęło nawet pół dnia, a w mieście zaczęły się kręcić anty-mutanckie służby. Od kogo byli, tego Achilles nie wiedział i nie chciał wiedzieć. Nie planował trafić do ośrodka na terapię genową czy do więzienia za zbrodnie, której nie popełnił. I może wtedy by go złapali, gdyby nie pomoc ze strony pewnego mutanta. Chłopak nie do końca pamięta jak się mu wtedy przedstawił, ale zaoferował pomoc. Wiedział, że to właśnie Achillesa szukali, że zjebał i teraz musiał uciekać. Dlatego zaoferował mu miejsce, gdzie znalazłby schronienie. Nazwał to miejsce Bractwem Mutantów, niby jakaś oaza dla mutantów. Ile w tym prawdy było, tego na tamten czas nie wiedział, ale mógł albo zaryzykować i się tam udać albo próbować samemu ominąć służby w mieście.

Nie widząc za bardzo wyboru, udał się pod podany adres. I tak zaczęła się jego przygoda w Bractwie. To tam znalazł sojuszników, to tam znalazł swoje miejsce na tym świecie. W zamian za schronienie oraz pomoc w opanowaniu jego mocy zaoferował swoją umiejętności. Został łowcą, bo miał jakieś tam doświadczenie w organizowaniu jedzenia, picia i innych potrzebnych rzeczy. To również tam odkrył, że mutant, który mu pomógł tak naprawdę nazywał się William.

To właśnie w Bractwie spędził ostatnie trzy lata. Na własne oczy doświadczył, jak władza w organizacji przechodzi z matki do córki, a następnie do demokratycznie wybranego mutanta. Doświadczył bezsilności, kiedy osoby, z którymi nawiązał pewne więzi umierały lub były pojmowane przez D.O.G.S.. Razem z innymi przeżywał żałobę, to wspólnie z nimi brał udział w dyskusjach o przyszłości bractwa, to właśnie im starał się pomóc jak tylko mógł. To tutaj zobaczył na własne oczy, jak część ich towarzyszy zdecydowała się przestać czekać i wziąć sprawy w swoje ręce, przypłacając za to życiem. Czy to było łatwe parę lat? Zdecydowanie nie, ale znalazł miejsce, które mógł nazywać domem. I nie zamierzał go stracić.

charakter
Mógłbym tutaj napisać, jaki Achilles był przed wydarzeniami związanymi z zamachem. Mógłbym wspomnieć, jak był bardziej otwarty i przyjazny w stosunku do innych, jak nie podejrzewał ich o wbicie mu noża w plecy czy sprzedanie go służbom. Wspomniałbym również o kochającej rodzinie i przyjaciołach, którym mógł zawsze zaufać, przez co nigdy nie doświadczył aż tak wielkiej zdrady. Dodałbym jak, że częściej się uśmiechał, nie martwił się za bardzo, czy będzie miał coś do jedzenia następnego dnia czy też jak planował wyjazd do Europy (zwłaszcza Grecji) po studiach, a tak aby pozwiedzać. Tylko po co? Ważna jest teraźniejszość, a nie przeszłość.

W końcu nikt nie spotka Achillesa sprzed czterech lat.

Życie przez pewien czas na ulicy, a później wśród bractwa, nauczyło chłopaka go paru rzeczy. Jedną z nich było, że ci mili są pożerani jako pierwsi. Przy przeżyciu najważniejszy jesteś tylko ty, a każda inna osoba to dodatkowe zagrożenie znalezienia, złapania czy kolejna buzia do wyżywienia. I niby kiedy dołączył do Brotherhood to ten sposób myślenia nie był już aż tak ważny dla niego, jednak nadal preferował polegać na sobie, niż na innych.
Achilles starał się również zdusić w sobie lub przynajmniej zignorować te cechy siebie, które tylko by mu "zawadzały". I mniej więcej mu się to udało. Już nie odczuwał wyrzutów sumienia, gdy na przykład ukradł komuś portfel lub włamywał się do czyjegoś domu. Nie ufał już każdej napotkanej osobie, co zaoferowała mu pomocną dłoń. Przecież nigdy nie wiadomo, czy to nie jakieś psy lub służby anty-mutanckie. Starał się też nie wyglądać na takiego... miłego. Dobroć na ulicy była słabością, czy raczej przyciągała nieprzyjemne towarzystwo, które myślało, że jest się łatwą ofiarą. I mógłbym tak jeszcze wymieniać, co jeszcze się w nim zmieniło, lecz to głównie rzeczy związane z tym, jak postrzega świat. Jednak to by trochę zajęło. więc ujmę to tak - dla Achillesa świat przestał być czarno-biały. Nabrał trochę szarości oraz innych kolorów.

Niemniej pod pewnymi względami wciąż był tą samą osobą. Ciągle był uparty jak osioł, jego dziwne poczucie humoru stało się jeszcze bardziej dziwne, wręcz zahaczające o czarny humor, dawał napotkanym ludziom kredyt zaufania (niewielki, ale jednak), nadal z całego serca nie znosił zdrajców (uchowajcie tych, co go zdradzili, bo jak następnym razem ich spotka, to nie zawaha się wbić swoje kryształowe paluszki w te dwulicowe oczka). Stara się też nie oceniać ludzi po ich przeszłości lub po rzeczach, do których zostali zmuszeni. Sam dla przeżycia zrobił parę niemoralnych czynów, więc byłby wtedy hipokrytą. Jednocześnie stara się unikać konfliktów jeśli może. Po co prowokować byka, gdy można po prostu przejść obok niego. I pod pewnymi względami jest samolubny. Jeśli postawi się go w sytuacji, gdzie może uratować paru swoich znajomych lub kilkadziesiąt obcych ludzi, to ostatecznie i tak wybierze tych "własnych". Oraz tak jak w przypadku zdrajców, nie znosi kłamców, choć potrafi zrozumieć, że czasem jest to konieczne. Nie lubi tego, jednak jeśli zależy od tego jego przeżycie, to to zrobi.
opis mocy
Kryształowa forma - mutacja Achillesa pozwala mu na zmienienie części ciała lub całego ciała w kryształ, który swoimi właściwościami przypomina diament.

Poziom I [0-15%]- Na tym poziomie Achilles nie ma kontroli nad swymi mocami i wszelkie przemiany zachodzą instynktownie, głównie w sytuacji zagrożenia lub pod silnymi emocjami.

Czas działania: 2 posty / Czas odpoczynku: 7 postów / Opóźnienie: 0 postów / Aktywacja: Silnymi emocjami bądź instynktownie w sytuacji zagrożenia / Obszar krystalizacji: Niewielkie obszary ciała, nie większe niż rozłożona dłoń, maksymalnie w jednym miejscu na raz

Poziom II [16-35%]
- Na tym poziomie Achilles ma już trochę lepszą kontrolę na swoją mutacje, dzięki czemu może świadomie spowodować skrystalizowanie niewielkiej części ciała przy drobnym skupieniu, a przy okazji przemiana utrzymuje się trochę dłużej.

Czas działania: 3 posty / Czas odpoczynku: 6 postów / Opóźnienie: 1 post / Aktywacja: Przy chwili skupienia może wywołać krystalizacje, jednak jest ona nadal wolniejsza niż w przypadku tej nieświadomej / Obszar krystalizacji: Niewielkie obszary ciała, trochę większe niż rozłożona dłoń, maksymalnie w dwóch miejscach na raz

Poziom III [36-60%] - Przy tym poziomie kontrola nad mutacją jest zdecydowanie lepsza i nawet dorównuje szybkością krystalizacji nieświadomej. Również obszar krystalizacji został zwiększony i w pewien sposób może zmieniać kształt skrystalizowanych palców (łączyć je ze sobą lub wyostrzać na końcu).

Czas działania: 4 posty / Czas odpoczynku: 6 postów / Opóźnienie: 0 post / Aktywacja: Wystarczy, że pomyśli o skrystalizowaniu danej części ciała, a ta natychmiast przemienia się w kryształ / Obszar krystalizacji: Duże części kończyn i maksymalnie do trzech miejsc na raz.

Poziom IV [60-80%] - Na tym poziomie Achilles posiada naprawdę dobrą kontrolę nad swoją mutacją, co umożliwia mu całkowitą przemianę krystaliczną, lecz tylko na przez określony przedział czasu. Dłuższe przebywanie w tej formie może skończyć się poważnymi skutkami ubocznymi, a nawet śmiercią.

Czas działania: 5 posty / Czas odpoczynku: 4 postów / Opóźnienie: 0 post / Aktywacja: Wystarczy, że pomyśli o skrystalizowaniu danej części ciała, a ta natychmiast przemienia się w kryształ / Obszar krystalizacji: Całe ciało, choć całkowita przemiana posiada ograniczenie czasowe. Potrafi również w ograniczony sposób manipulować skrystalizowanymi kończynami (dodawać ostre zakończenia, reperować drobne pęknięcia przy skupieniu) / Bezpieczne przebywanie w całkowitej formie: - 2 posty / Czas odpoczynku pomiędzy formami: 8 postów / Ilość użyć formy na dzień: 2 użycia

Poziom V [80-90%] - Ciało Achillesa jest już trochę bardziej przyzwyczajone do całkowitej przemiany, przez co może utrzymywać ją trochę dłużej i sam czas pomiędzy użyciami form się skrócił.

Czas działania: 6 posty / Czas odpoczynku: 4 postów / Opóźnienie: 0 post / Aktywacja: Wystarczy, że pomyśli o skrystalizowaniu danej części ciała, a ta natychmiast przemienia się w kryształ / Obszar krystalizacji: Całe ciało, choć całkowita przemiana posiada ograniczenie czasowe i tak samo jak na poprzednim poziomie, może manipulować skrystalizowanymi kończynami / Bezpieczne przebywanie w całkowitej formie: - 3 posty / Czas odpoczynku pomiędzy formami: 6 postów / Ilość użyć formy na dzień: 3 użycia

Poziom VI [90-100%] - Ostatni poziom mutacji, w którym ciało Achillesa zostało przystosowane do krystalicznej formy na tyle, ile mogło znieść.

Czas działania: 7 posty / Czas odpoczynku: 3 postów / Opóźnienie: 0 post / Aktywacja: Wystarczy, że pomyśli o skrystalizowaniu danej części ciała, a ta natychmiast przemienia się w kryształ / Obszar krystalizacji: Całe ciało, choć całkowita przemiana posiada ograniczenie czasowe i tak samo jak na poprzednim poziomie, może manipulować skrystalizowanymi kończynami / Bezpieczne przebywanie w całkowitej formie: - 5 posty / Czas odpoczynku pomiędzy formami: 7 postów / Ilość użyć formy na dzień: 3 użycia

Skutki uboczne po częstym/dłuższym stosowaniu: skóra w miejscu po skrystalizowaniu jest podrażniona; Achilles nie czuje miejsc, które były długo w postaci krystalicznej; w postaci całkowicie skrystalizowanej ma problemy ze wzrokiem/nie widzi kolorów; jeśli przebywa zbyt często w postaci całkowicie skrystalizowanej, to jego narządy mogą powoli zacząć się wyłączać; pomimo faktu, że kryształy tworzone przez Achillesa bardzo mocno przypominają w budowie diamenty, tworząc z nich drugi najtwardszy kryształ na świecie, to pewnych miejscach ich struktura jest niestabilna i uderzenie w te miejsca lub zastosowanie fali dźwięku o odpowiedniej częstotliwości mogą spowodować roztrzaskanie kryształu; wykroczenie po za limit dniowy całkowitej przemiany wywoła stopniową, lecz nieodwracalną krystalizacje pewnych narządów czy też układów w ciele, zaczynając od rozrodczego, następnie pokarmowego, hormonalnego, nerwowego (po za mózgiem), oddechowego i krwionośnego, a na koniec umiera (poprzez nieodwracalne skrystalizowanie) mózg.
ciekawostki
+Uwielbia psy
+Jako małe dziecko chciał zostać superbohaterem
+Zdecydowanie preferuje komiksy Marvela
+Nie znosi horrorów, zwłaszcza z takimi, co korzystają z wrednych jumpscarów
+Nie przyzna się, ale lubi komedie romantyczne
+Kiedyś dużo czytał, nawet co nieco pisał do szuflady
+Gdzieś tak w szkolę średniej wzięło go na granie w football, nawet do drużyny się dostał
+Uwielbia czekoladę, lecz nie uznaję istnienia białej czekolady
+Mięsożerca jak ich mało, ale coś wegetariańskiego też zje
+Nigdy nie był w Nowym Yorku, nawet na wycieczce klasowej
+Często posługuję się pseudonimem "Red", gdyż czasem ludzie nie mogli uwierzyć, że jego imię to naprawdę Achilles
+Tak jak jego matka, uwielbia mitologie grecką
+Kiedyś przez pewien czas uczęszczał na kurs samoobrony, a później podłapał parę ruchów na ulicy
+Nie lubi śliwek
+Muzyk z niego żaden, szklanki pękają, gdy śpiewa (i to nie od wysokiej tonacji), ale jakoś tańczy
+The only straight he's is straight up bitch
+Gdyby mógł mieć psa, to nazwałby go Właty, niezależnie, czy je by miał czy nie
+Ma na lewym nadgarstku wytatuowane "Aut viam inveniam aut faciam tibi.", co oznacza "Albo znajdę drogę, albo sam ją utoruję"





[Profil]
  [0+]
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-11-03, 16:25   

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 50%
Życie już wystarczająco dało mu w kość. Dobrze, że mimo wszystko znalazł sobie miejsce na świecie, w którym czuje się bezpiecznie i ma przyjaciół. Niech tylko pilnuje swoich pięt i nie umiera nam *.* Nigdy *.*
Twoja grupa krwi to: 0 Rh+
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7