Poprzedni temat «» Następny temat
Spotkanie na czekoladzie (01.x, Seattle)
Autor Wiadomość
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-03, 19:22   Spotkanie na czekoladzie (01.x, Seattle)
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Kobieta wstała dzisiaj ochoczo, chociaż rzadko jej się to przytrafia. Należała bowiem do tego sporawego ugrupowania ludzkości, którzy wolą wylegiwać się rankiem, a dnia uprzedniego siedząc do późna. I podobnie było w przypadku Ewangeliny. Siedziała do późna nad pewną książką, która – niestety – sprawiła, iż kobieta znowu zagłębiła się w swojej chorobie. Uwierzyła w różne brednie określające rzeczywistość. Tak. To była fantastyka. Ah, jak dużo sobie uroiła... to po prostu szok. Miejmy nadzieję, że następnego dnia przestanie o tym pamiętać. A przynajmniej postara się.
Jedno jest pewne. Z racji, iż umówiła się tutaj z kolegą, najlepiej by nie zdradzała mu szczegółów tego, co przeczytała w książce. Co zafascynowało ją bardziej niż bardzo, aż była skłonna w to uwierzyć i wdrążyć do specjalnej teczki, jaką posiada każda istota ludzka, teczki którą w swoim gabinecie trzyma sam Bóg... i – o zgrozo – to coś, w co uwierzyła... ale stop. To było dawno. Tak dawno, że zdążyła o tym zapomnieć... o ile to prawda. Cóż, całe szczęście iż kobieta nie powtarzała tego każdej napotkanej osobie.
Uff.
Tak czy owak – wstała dzisiaj z wielką ochotą wiedząc, że niedługo musi wyjść z domu, jako że umówiła się na czekoladę w pijalni czekolady z kolegą po fachu. Racja, nie znają się zbyt dobrze i długo, w końcu Ewangelina należy do DOGS od niedawna. O ile tym mianem można określić czas ok. dwóch miesięcy. A pani naukowiec bardzo potrzebowała jakiejś bardziej zażyłej relacji, jeśli ma w tej organizacji pracować dalej. Okej. Może nie przyznawała tego przed samą sobą, ale takie właśnie miała potrzeby. No bo... no bo zazwyczaj odgrywała osobę twardą, której nie straszna jest samotność. A jednak, w środku Ewangelina bywała bardzo miękka.
Usiadła przy jednym ze stolików, a gdy kelnerka podała jej menu, poprosiła o jeszcze jedną kartę z ofertą, tłumacząc że niebawem znajdzie się jej znajomy. I powiedziała prawdę. Mogła powiedzieć, że to jakiś szpieg, mutant, albo jeszcze coś... Po pierwsze, całe szczęście że nie skłamała. Po drugie, głupio byłoby zdradzać większe szczegóły, nic jej nie łączy i pracownicą pijalni czekolady. Takie spoufalanie się mogłoby zostać źle odebrane przez innych. A więc... Ewangelina miała jeszcze gdzieś resztki zdrowego rozsądku, pomyślała logicznie, co zazwyczaj odkładała na dalszy plan. Na pierwszym planie u niej stało zazwyczaj wywyższanie się i obrażanie innych. Czy i podczas tego spotkania będzie właśnie tak... może będzie wręcz odwrotnie?
[Profil]
    [A-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-11-04, 00:22   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Brian w DOGS pracował już pół roku. Szybko odnalazł się w zawodzie tropiciela mutantów, przynależąc do jednej z grup Niebieskich Szwadronów. O ile stan zdrowia mu na to pozwalał, bywał wysyłany na teren miasta. Często również patrolował dzielnice po cywilnemu. Oddany bardziej pracy niż jakiemukolwiek związkowi. Samotny kawaler. Koledzy nawet nie raz próbowali go zeswatać z jakimiś kobietami. Dopingowali mu nawet w spotkaniach z dziewczyną, którą dwa miesiące temu uratował przed mutantem. A dzisiaj? Miało być inaczej.
Parę dni temu, nowo przyjęta do organizacji młoda pani naukowiec, chciała go bliżej poznać. Nie miał w sumie nic przeciwko, zwyczajnym rozmowom. Choć tutaj z jej strony padła propozycja spotkania się konkretnego dnia i godziny w pewnym miejscu, w którym podają czekoladę. Gdy jego koledzy się o tym dowiedzieli, Wróżyli mu już randkę. Kobieta szła na całość. Według ich oceny.
Tak też tego dnia, mimo iż miał wolne, to jednak ubrany po cywilnemu, posiadał schowaną broń w kaburze. Nie rozstawał się z nią, nie mając pojęcia kiedy może zaatakować jakiś chory na umyśle mutant. Spóźnił się odrobinę, wchodząc do wspominanej restauracji. Sporo czasu zajęło mu szukanie tego miejsca, ponieważ nie są one w jego stylu, by spędzać w nich czas.
- Przepraszam za spóźnienie.
Powiedział znajdując się przy stoliku zajmowanym przez Ewangelinę. Zdjął płaszcz, wieszając go na oparciu swojego krzesła. Na sobie miał jasną koszulę, na niej zaś ubrany granatowy sweter. Dzięki temu kołnierz ładnie wystawał. Spodnie typowo jeansowe. Obuwie zaś zwyczajnie wizytowe. Najchętniej ubrałby się zwyczajnie na dresa czy po wojskowemu, ale skoro miał takie spotkanie w restauracji z koleżanką, radzono mu się ubrać w miarę porządnie. Zajął swoje miejsce przy stoliku, siadając na przeciwko Moseley.
[Profil]
  [A+]
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-04, 12:02   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Siedziała i wypatrywała przybycia towarzysza. Co pół minuty zerkała w kierunku drzwi, ale z marnym skutkiem. Westchnęła głęboko, i właśnie tego ujrzała Jego, przekraczającego próg lokalu, a usta Ewangeliny rozwinęły się w radosny uśmiech. I ten uśmiech trwał na jej obliczu, aż do momentu gdy mężczyzna podszedł do stolika zajmowanego przez Ewangelinę. Ta ostatnia już przestała się tak bardzo uśmiechać, acz uprzejmy wyraz twarzy pozostał. Hmh.. znowu jakaś jej gierka? A może nie, może miała czyste intencje? Tego się dowiemy zapewne już wkrótce... chociaż, wszystko może się zdarzyć.
- Nie szkodzi – odparła i wskazała mu fotel naprzeciwko, który miał być jego siedziskiem podczas tego (uroczego lub nie, kulturalnego... a może wręcz odwrotnie?) spotkania. Chciała, przy kubku wypełnionym czekoladą, spędzić z tym tu oto kolegą po fachu parę miłych chwil. - Mi też się zdarza się spóźnić. Podejrzewam, że w takich przypadkach zatrzymują nas w danym miejscu specjalne szkodniki, które wchodzą nam do uszu i szperają w mózgu. – odparła. A Brian? Bardzo możliwe, że uznał za żart to, przed chwilą powiedziała. Oby tak było. No bo on raczej nie wie o jej niezwykle nietypowej mitomanii. Takiej, która nie wpisuje się idealnie w ramy opisu takiej przypadłości. Tak. No bo to, co powiedziała o tych szkodnikach, to kolejne z wielu kłamstw, jakie sobie ułożyła w głowie. No ale nic. Wygląda na to, że już nie poruszy tego tematu, bo, kto wie, może był dla niej bolesny? Ciężki? Albo uznała, że ten temat nie powinien znajdywać swego miejsca w dyskusji. Zwłaszcza w dyskusji takiej, jak ta. Lekkiej i niezobowiązującej, znaczy się.
- Ale to nieważne. Nie musisz przepraszać. – mówiła, obserwując jak Brian zdejmuje wierzchnie odzienie i wiesza na oparciu swego siedziska.
Podała mu jego menu, mówiąc by się zastanowił, co wybiera. Sama już wiedziała, przez nieobecność znajomego po fachu mężczyzny zdążyła przejrzeć całą ofertę.
- Wiem, tanio tu nie jest... ale warto tu przyjść raz na jakiś czas, prawda? – uśmiechnęła się, a wtedy do ich stolika podeszła kelnerka, pytając się czy może już odebrać zamówienie.
- Poproszę gorącą, mleczną czekoladę z truskawkami, bitą śmietaną i polewą karmelową. – teraz spojrzała rzeczowo na mężczyznę. A kiedy i ten się zdecydował, a pracownica lokalu odeszła, dziękując, Ewangelina postanowiła zadać to pytanie.
- Jak długo już jesteś w DOGS?
[Profil]
    [A-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-11-05, 23:05   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Najważniejsze, że odnalazł restaurację, w jakiej chciała się z nim spotkać Ewangelina. Z grzeczności jednak przeprosił ją za swoje spóźnienie. Jednakże jej żart nie był warty śmiechu, co tylko skomentował lekkim uśmiechem i zajął swoje miejsce, nie komentując.
Gdy już siedział, odebrał od koleżanki menu i przejrzał całą listę. Zemdliło go, nie ze względu na ceny, ale masę propozycji związanych z czekoladą. Więc kiedy kelnerka podeszła by zebrać zamówienie, spojrzał na Moseley która zamówiła coś na podobieństwo deseru czekoladowego z dodatkami niżeli zwyczajny napój. O tyle było dobrze dla niego, że tradycyjne napoje też podawali.
- Kawę poproszę.
Tradycyjnie. Kobieta zapisała, zabrała menu i odeszła. Pytanie jakie zadała mu koleżanka, zaskoczyło go. Jeżeli chciała rozmawiać o DOGS, to mogła od razu pytać go w miejscu ich pracy. Ale nie publicznie, gdzie nie wiadomo czasem czy nie przebywa w tym lokalu jakiś mutant.
- Jeżeli chcesz rozmawiać o pracy, to nie tak bezpośrednio w miejscu publicznym.
Rzekł nieco ciszej, chcąc jej dać do zrozumienia, że to nie jest odpowiednie miejsce na takie rozmowy. Nie o ich pracy. Nikt z otoczenia nie musi wiedzieć, gdzie pracują. Jeszcze zostanie to wykorzystane przeciwko im.
- Czym się zajmowałaś zanim dostałaś nową pracę?
Zapytał, zmieniając nieco kierunek tematu.
[Profil]
  [A+]
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-06, 20:15   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


- Masz zupełną rację – odparła Ewangelina obserwując, jak przy ladzie kobieta, która ich obsłużyła szykuje kawę oraz czekoladę, czyli specjały, które zamówili. - lepiej o tym nie mówić o tym tu i teraz. – złożyła dłonie w koszyczek, postawiła łokcie na stole który dzielili i ułożyła sobie na tak ułożonych palcach swoją brodę. Wpatrywała się w niego chwilowo milcząco, aż otrzymała pytanie, które raczej było dopuszczalne do zadania w miejscu publicznym. Ewangelina uniosła lewy kącik ust do góry i zmieniła pozycję, tym razem odchylając się do tyłu i opierając na oparciu fotela cały swój ciężar. Jeszcze przez chwilę milczała, co się zmieniło już wkrótce.
- A pracowałam to tu, i tam. I to tak od skończenia studiów, aż po chwilę gdy zagarnęłam się do organizacji. – puściła mu porozumiewawcze oczko, aczkolwiek bez żadnych podtekstów.
W tym momencie podeszła do nich ta sama kelnerka, która odebrała zamówienie. Przed mężczyzną położyła filiżankę kawy wraz z dwoma saszetkami cukru na talerzyku. Przed Ewangeliną została postawiona sporawych rozmiarów szklanka z brązowym płynem i jakimś czerwonym "nalotem" na dnie. Całą kompozycję zdobiła na górze bita śmietana polana jasnobrązowym płynem. Kobieta od razu wzięła się za wybieranie łyżeczką tej górnej warstwy. Ubrudziła się nawet w kąciku ust, ale nie wiedziała o tym.
- Cieszę się, że zgodziłeś się namówić na to spotkanie – uśmiechnęła się życzliwie, co nie było u niej raczej codziennością, i kilkoma następnymi ruchami skończyła delektować się bitą śmietaną. Dobrze wiedziała, że teraz najwyższa pora na czekoladę – główną atrakcję w jej zamówieniu. Zamieszała łyżeczką, a czekolada zmieszała się z masą truskawkową. Upiła łyczek i poczuła się jak w niebie. Zamknęła oczy i ponownie oparła się o oparcie swojego fotela.
[Profil]
    [A-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-11-07, 21:33   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Ewangelina zdawała się robić wrażenie osoby, która palnie głupotę i popiera dopiero słowa drugiej osoby, która zwróci uwagę. Może przez to się uczy o niektórych rzeczach nie mówić publicznie i otwarcie? W takim wypadku Briana zdziwiło, że DOGS zatrudniło taką dziewczynę. Czyżby nie uświadomiono ją o kilku istotnych rzeczach, czy sama w sobie zdawała się być, delikatniej mówiąc - głupia? Nie jemu to oceniać. Nie on będzie miał problemy, jeżeli dziewczyna nawali w swojej robocie.
W rozmowie to też nie była otwarta. Wypowiadała się ogólnikowo. A miał nadzieję dowiedzieć się gdzie pracowała, jaki zawód wykonywała. Czym się zajmowała na co dzień. Kończyła studia? Pięknie. On z kolei większość życia w wojsku spędził, z przeniesieniem do organizacji rządowych.
Na jej odpowiedź pokiwał głową że rozumie, spojrzawszy na kelnerkę, jakby oczekiwał teraz szybkiego otrzymania kawy, wypicia jej i wyjścia. To nie było miejsce dla niego, gdzie pachniało czekoladami. Może nie będzie tak źle?
Nie bardzo też wiedział jak ma odebrać jej gest mrugania okiem. Ale uznał, że pewnie coś jej tam wpadło i musiała pomrugać.
W końcu kawa przyszła. Podziękował kelnerce i przysunął sobie bliżej filiżankę. A że była jeszcze gorąca, to nie wypije jej od razu. Cóż. Rzucił spojrzeniem na olbrzymi jak dla niego deser koleżanki, która widać że w przeciwieństwie do niego, zachwycała się jak dziecko masą czekoladową i bitą śmietaną. Miał dziwne uczucie jakby siedział w tej restauracji z córką.... Której i tak nie ma.
- Zwyczajnie nie umawiam się w takich miejscach po pracy.
Przyznał szczerze. Nie będzie jej przecież kłamał, że jest mega zadowolony. Ale jak to koledzy mówili - spróbować nie zaszkodzi.
[Profil]
  [A+]
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-07, 23:01   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Nagle w Ewangelinę wstąpiła istna diablica, czytaj: znów powróciła do swojej prawdziwej natury. Odstawiła nieco dalej kubek z czekoladą, którą jak na razie ledwo co tknęła. Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze... nieprawdaż?
- A ja wiem, dlaczego się nie umawiasz. Po prostu żadna kobitka nie zechciałaby się z tobą gdziekolwiek spotkać, poza pracą oczywiście. – poprawiła się na siedzisku – Takiego olbrzymiego łysola. Cóż, nie ukrywam, że ci współczuję, że ubolewam wielce nad twoim marnym życiem.. wiesz, tak naprawdę to umówiłam się z tobą z litości. – zachichotała cichutko. To oczywiście prawdą nie było. I nie chodzi tutaj bynajmniej o jej chorobę – kłamstwo te było zdecydowanie ludzkie, wręcz "zdrowe", każdy czasami musi skłamać, z powodu większego lub mniejszego. Ale co tam. Kobieta dalej delektowała się czekoladą. Nie mogła oczywiście wiedzieć, jakie myśli przepływają przez głowę obecnego tu mężczyzny. Więc czemu się tak zachowuje? Po prostu powróciła do swojej typowej natury. Nie może wciąż nosić maski. Musi się czasami "wyżyć", tak samo jak wampir potrzebuje krwi, by przeżyć.
Chciała jednym duszkiem dokończyć czekoladę, ale okazała się za gęsta, by to było w ogóle możliwe. Dlatego ów gęsty płyn wybierała elegancką, długą łyżeczką. Skończywszy, uśmiechnęła się serdecznie w stronę Briana i wzięła swoją torebkę na kolana, by coś odnaleźć. I znalazła – portfel w kolorze krwi (bez żadnych aluzji!), wyjęła pieniądz i położyła na blacie, a sama wstała by wyszykować się do wyjścia.
- Ja mykam. Ale nie martw się, może jakaś brzydula zaraz zajmie moje miejsce, bo nikt inny by jej nie chciał. – i ponownie puściła ku niemu oczko, nie wiedząc nawet, jak mężczyzna rozumiał ten gest, gdy Ewangelina odniosła się do niego po raz pierwszy. A skąd miała wiedzieć, nieprawdaż? Nie potrafi czytać w myślach. Chociaż uważała, że niektórzy inni tą zdolność posiadają.
Ciekawe tylko, skąd akurat teraz postanowiła być wredną suką...
...prawda?

z/t
[Profil]
    [A-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-11-08, 20:46   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


To co w tej chwili powiedziała mu Ewangelina, sprawiło na twarzy Briana zaskoczenie. Normalnie nie wierzył i nie rozumiał nagłej zmiany zachowania dziewczyny. Jeszcze z początku wydawała się być w porządku i chętna do rozmowy, mimo tej jednej uwagi z jego strony. Ale teraz? Tak nieprzyjemne słowa zwróciła w jego osobę, jakby miał się czymkolwiek przejmować. Nie umawiał się z kobietami. Nie był typem romantyka. Czego się spodziewała? Że odpowie jej tak samo na zaloty? Jeżeli takowe odebrać mona mruganie oczami. Ma on prawo nie rozumieć niektórych gestów kobiecych. Jeżeli próbowała go poderwać a potem zjechać, co cel osiągnęła.
Póki co, nie skomentował jej słów. Odprowadził ją wzrokiem, zostając samemu przy stoliku.
- Dziwna dziewczyna.
Stwierdził mówiąc do siebie. I uśmiechnął się, jakby go to rozbawiło. Pokręcił głową i posiedział jakiś czas wypijając kawę. Zapłacił i wyszedł, wracając do bazy.


/ koniec /
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7