Wysłany: 2018-10-10, 19:02 Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Kto: Esther Goth & Conor Donovan
Miejsce: Olimpia
Czas akcji: połowa czerwca
Była już połowa czerwca, a ona jeszcze nie odważyła się na ten krok. Sama nie wiedziała czemu zwlekała. Czemu nie powiedziała mu od razu o swojej decyzji? Dlaczego nie wyjawiła Conorowi co zamierza zrobić. Może dlatego, że go nie było... Nie było go, kiedy najbardziej go potrzebowała. Jedynie dostała od niego wiadomość, że jest był torturowany i musi dość do siebie. Miała dość tego, że ludzie wysyłają jej wiadomość przez innych. Była wściekła, że nie mogła w tedy przy nim być. Jednak bardziej była zła na osoba, która go skrzywdziła. Najpierw jej rodzice zostają zamordowani, później An ginie na jej oczach. Jeszcze wcześniej jej bracia znikają bez słowa. Nawet nie pamięta swojego najstarszego brata, bo gdy uciekł z domu miała zaledwie cztery lata. A Chris? Na którego mogła zawsze polegać od najmłodszych lat był dla niej przyjacielem, bratem, a czasem nawet ojcem. Do czasu aż zniknął bez słowa wyjaśnia. Mógł chociaż napisać list z wyjaśnieniem... Do wszystko sprawiło, że poczuła się tym jeszcze bardziej gorzej, jak ofiara. Nie chciała być ofiarą i właśnie w tym momencie postanowiła coś zrobić ze swoim życiem. Nie ufała Bractwu nie mogła mu zaufać nawet ze względu na Conora. Nie czuła by się dobrze w jego szeregach pewnie próbowała by ciągle szukać w nim oprawców, morderców swojej przyjaciółki. Minęły cztery miesiące, a ona ciągle nie mogła pogodzić się z jej śmiercią. Wątpiła by udało jej się to w bractwie. Zamiast pójść do niego postanowiła udać się do Charlotte Shelby kiedyś jej pomagała za pieniądze. Teraz chciała zrobić coś więcej... wysłuchać propozycji kobiety. Jeszcze w lutym nie chciała jej słyszeć, ale teraz była gotowa. Przynajmniej na taka się czuła... Spotkała się z kobietą powiedziała jej o wszystkim i choć było trudno zgodziła się ją przyjąć do organizacji. Teraz pozostało powiedzieć o wszystkim Conorowi. Na prawdę liczyła, że zrozumie ją i nie będzie jej oceniał. Jak ona jego nie oceniała... To była jej decyzja i jeśli nie będzie wstanie jej zrozumieć. Esther nie wie co zrobi, ale na pewno nie zrezygnuje ze swojej drogi... ale będzie jej ciężko pogodzić się z jego decyzją.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.
Fazowanie
63%
F.P.T.P
name:
Conor Jason Donovan
alias:
JeyJey/ Dony
age:
24
height / weight:
183/75
Wysłany: 2018-10-25, 14:58
Multikonta: Ricky
#FPTP
Czy to mialo jakikolwiek sens? To co sie stalo bylo dolujace, mialem dosc. Wiedzialem wiedzialem ze mnie obserwuja czemu nie domyslilem sie ze to podstep? Nie wiem milosc zaslepila mnie, a strach o moja ukochana dal im punkt zaczepienia. Zycie jest do bani. Ludzie sa gorsi od mutantow tego jestem pewny i dlatego zamierzalem cos z tym zrobic. Bylem naiwny i glupi a teraz musze myslec o tym co bedzie w przyszlosci. Smierc An byla ppczatkiem a to bylo koncem mojej przemiany. Przemiany w osobe ktora ma wplyw na swiat zewnetrzny. I tak wiedza ze jestem mutantem i tak beda mnie szukac i tak moi bliscy sa w niebezpieczenstwie.
Jeszcze nie bylem w stu procentach zdrowy. Jeszcze czulem skutki uboczne znecania sie nade mna ale nie moglem fluzej czekac. Wstalem z lozka i uzywajac swoich umiejetnosci doszedlem do miejsca gdzie umowilem sie z Esther. Kulalem. Nie szedlem tak jak kiedys, ale to nie sprawialo mi wielkich trudnosci. Na twarz przywolalem lekki usmiech i podszedlem do mojej dziewczyny. Chyba nadal nia byla.
- Czesc piekna. Wybacz ze tak dlugo sie nie widzielismy- zaczalem gdy bylem dostatecznie blisko by mnie uslyszala. Nie chcialem sie przytulac bo nie chcialem byc odtracony ale mogla zauwazyc kilka blizn i to jak chodze. Mialem nadzieje ze nie bedzie pytala o szczegoly.
Doskonale pamięta tamten dzień, kiedy to wszystko się wydarzyło. Pamięta, jak była zła na niego, że się nie pojawił. Również to jak czuła się po spotkaniu z kobietą, którą przysłał jej brat. Tylko po to by sprawdzić co u niej, czy żyje takie tam, a i jeszcze zakazując jej robić głupstwa. Jednak on się nie pojawił... czekała na niego, bo fatalnie się czuła. Czuła te paskudną samotność i nie potrafiła nic z tym zrobić. Minął dzień, a go jak nie było tak nie było. Dopiero kilka dni później pojawił się ktoś z bractwa. Łaskawie informując o tym, że Conor był porwany i torturowany oraz obecnie nie jest wstanie do niej przyjść. Poczuła jeszcze większą złość, ponieważ nie mogła być przy nim, a powinna...
Ucieszyła się na spotkanie z nim teraz, ponieważ dawno go nie widziała i tęskniła za nim. Brakowało go przy niej oraz była ciekawa jak się czuje co z nim. Złość jej już przeszła, ale nadal źle się czuła, że nie było jej przy nim. Jak tylko go zobaczyła wstała z miejsca i podszedł do niej. Zatrzymując się przed nim nie wiedząc co zrobić. Bała się go przytulić czy przypadkiem coś jeszcze mu nie dolega.
- Cześć... Rozumiem - powiedziała krótko, bo na prawdę rozumiała co innego, że jej się to nie podobało. Na stwierdzenie piękna uśmiechnęła się zawstydzona. Bo nie uważała siebie za piękność.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum