Poprzedni temat «» Następny temat
Elijah Adam Fitzgerald
Autor Wiadomość
Elijah Fitzgerald



Asdfghjkl

telepatia

30%

były policjant, który stoi za ladą w księgarni





name:

Elijah Fitzgerald

alias:
El, Fitz

age:
29

height / weight:
180/83

Wysłany: 2018-08-07, 22:49   Elijah Adam Fitzgerald
   Multikonta: Raegan


Elijah Adam Fitzgerald
urodzony w Olympii 26 stycznia 1989 roku, mieszka w Seattle od jedenastu lat, przynależy do factionless, piastuje stanowisko sprzedawcy w księgarni, wizerunku użycza Sam Claflin
historia
Moje życie można było nazwać jednym słowem. Sielanka. Byłem jedynym dzieckiem państwa Fitzgeraldów. Podejrzewam, że nigdy nie dorobili się rodzeństwa dla swojego pierworodnego głównie dlatego, że gdy już przyszedłem na świat, zabrali się poważnie za swoje kariery i musieli je pogodzić z wychowywaniem syna. Moja mama, Lucy, prowadziła własną kwiaciarnię, a ojciec, Anthony, był adwokatem. Nie do końca wiem, co ich połączyło, że zostali małżeństwem, ale nie wnikałem. Liczyło się dla mnie tylko to, że miałem kochających rodziców nie tylko na zdjęciach z wakacji, ale także na żywo. Tata często wracał zmęczony po pracy, ale zawsze miał czas przeczytać mi rozdział, dwa jakiejś książki dla dzieci. I choć byłem zamkniętym w sobie i spokojnym dzieckiem, które wolało bawić się samo, nie z innymi, zawsze byłem chętny do wychodzenia na plac zabaw z rodzicami.
Otwarcie się na innych zajęło mi sporo czasu. Nauczycielki zawsze na zebraniach mówiły mamie, że jestem aż zbyt spokojny i grzeczny. Zwracały także uwagę na to, że na przerwach unikam większych skupisk ludzi, ale nikt nie wiedział, że to dlatego, że po prostu siedmioletni ja widząc te wszystkie rozwydrzone dzieciaki, przewracał oczami i myślał o nich jak o największych głąbach świata. Przynajmniej tak było z dzieciakami z mojego rocznika. Dopiero z czasem myślenie w ten sposób i patrzenie na innych z góry przerodziło się w potrzebę zawierania nowych znajomości. Mając dziesięć lat, zacząłem zadawać się z dzieciakami, które miały podobne zainteresowania do tych moich. Razem bawiliśmy się w policjantów i złodziei. Co prawda najbardziej ze wszystkich kolegów lubiłem Tima, który wchodził do mojego domu przez okno i z którym kilka razy ukradliśmy namiot moim rodzicom, aby rozłożyć go w ogródku, gdy już spali.
Zawsze uczyłem się bardzo dobrze i w szkole nigdy nie broiłem, bo nie chciałem stracić w oczach swoich szkolnych autorytetów. Tak było przynajmniej do czasów liceum, ale mniejsza z tym. Gdy miałem dwanaście lat, do mojej okolicy wprowadziła się samotna matka z trójką dzieci. Moja mama szybko zaprzyjaźniła się z panią Amayą i tak wyszło, że na kawę przychodziła wraz ze swoimi dzieciakami. Praktycznie od razu polubiłem jej najstarszą córkę, Malvinę, choć wydawała się dosyć zamknięta w sobie i dziwna. Szczerze miałem to gdzieś. Szybko się zaprzyjaźniliśmy mimo naszej różnicy wieku, która wynosiła trzy lata. I choć uważałem ją za osobę z wybujałą wyobraźnią, uwielbiałem ją. Gdy zaczęłam chodzić do liceum, mogłem nazwać ją już swoim pierwszym zauroczeniem, choć nie potrafiłem jej tego powiedzieć. Tłumiłem to najmocniej, jak tylko mogłem i jakoś mi to wychodziło. Nawet znalazłem sobie dziewczynę, gdy miałem szesnaście lat. Byłem z nią przez trzy miesiące. Potem znalazłem sobie kolejną dziewczynę, z którą byłem prawie rok, a w ostatniej klasie znalazłem kolejną, z którą byłem pół roku. Ale wciąż to nie było to. Wszystkie trzy były zazdrosne o moją przyjaźń z Malv i najwidoczniej widziały w naszej relacji to, czego ja nie zauważałem. Nie wiem, jakąś chemię, cokolwiek.
Ocknąłem się, dopiero gdy poszedłem do college’u w Seattle i zacząłem poważnie tęsknić za domem rodzinnym, mamą, tatą i przede wszystkim Malv. Co drugi weekend przyjeżdżałem do Olympii pod pretekstem odwiedzin rodziców i dziadków, choć tak naprawdę tylko czekałem na choćby krótkie spotkanie z Amayą. Wciąż jednak kryłem się, jak mogłem ze swoimi uczuciami, bo dziwnie mi było powiedzieć najlepszej przyjaciółce o tym, że jestem w niej zakochany. Powtarzałem sobie, że to minie, że to tylko faza, ale nie mijało. Aż w końcu Malvina sama przeprowadziła się do Seattle i poszła do college’u. Właśnie wtedy zacząłem się bardziej oswajać z faktem, że nie ma jedynie wybujałej wyobraźni, a faktycznie może wyczuwa intencje i kłamstwa. Chyba dlatego też postanowiłem w końcu to z siebie wyrzucić. Dwa dni po tym poszliśmy na pierwszą randkę. A potem na kolejną, kolejną i jeszcze jedną. Wkrótce, gdy skończyłem czteroletni college, zamieszkaliśmy razem. Ja dostałem się do akademii policyjnej, ona wciąż się uczyła. Sam nie wiem, czemu czas z nią biegł mi tak szybko. Nim się obejrzałem, pracowałem już w policji, na najniższym szczeblu, ale wciąż. Nim się obejrzałem, a braliśmy ślub w maju 2014 roku. Nie wiem też, dlaczego nie zauważałem błędów, które zacząłem popełniać z czasem. Wiecie, nie chciałem, żeby pracoholizm wziął nade mną górę, ale starałem się, jak mogłem, aby dostać awans z krawężnika, na młodego detektywa lub właściwie na kogokolwiek, kto więcej zarabia. Przecież nie chciałem być jednym z tych beznadziejnych mężów, prawda? I po pewnym czasie starania i zatrzymania jednego z większych przestępców, dostałem go. Szkoda tylko, że kilka tygodni później życie mi się zaczęło sypać, gdy usłyszałem o tym, że moja żona chce rozwodu.
Nie kłóciłem się z nią, nie dyskutowałem o innych możliwościach, bo wiedziałem, że jest uparta jak ja i mogłaby się nie zgodzić. Zrozumiałem jednak, że wszystko to było z mojej winy, bo byłem na tyle wielkim idiotą, że wpadłem w wir pracy i zniszczyłem tym długoletnią znajomość i małżeństwo.
Dwa lata temu, gdy skończył się już rozwód i wszystkie związane z nim formalności, znowu wpadłem w wir pracy. W gruncie rzeczy było to dobre, przynajmniej nie myślałem o tym, jak bardzo zjebałem, ale wciąż było to dla mnie bolesne. W końcu wciąż mieszkałem w tym samym mieście co ona i wciąż mogłem na nią gdzieś wpaść, choćby przypadkiem. W pracy pojawiało się coraz więcej dyskusji o mutantach, kilka spraw nawet było z nimi powiązanych. Z jednej strony nic do nich nie miałem, w końcu moja była też byłą mutantką, z drugiej jednak strony często za dużo sobie pozwalały. Te wszystkie ich manifestacje? Rozumiałem ich pobudki, ale nie rozumiałem czemu niektórzy z nich są aż tak agresywni. Nie mówię wszyscy, mówię niektórzy. Nie mogę powiedzieć, że nimi gardziłem, bo w każdej grupie zdarzały się agresywne jednostki, ale gdy doszło do pewnego incydentu, zmieniło się całe moje dotychczasowe podejście.
Wraz z moim przyjacielem i partnerem z pracy, ponad rok temu szukaliśmy złodzieja, który okradł dwa sklepy jubilerskie. Sprawa właściwie prosta i mogłoby się wydawać, że mało wymagająca, ale skończyła się właściwie tragedią. Okazało się bowiem, że sklepy okradał właśnie mutant i gdy już byliśmy blisko złapania go, gdy praktycznie stał przed nami po pościgu, użył mocy i zabił mojego partnera, a mnie ogłuszył.
Długo nie mogłem do siebie dojść po tym wydarzeniu. Najgorzej było na pogrzebie, na którym nie umiałem z siebie wydusić ani słowa kondolencji dla jego rodziny. Wziąłem wolne w pracy i wtedy też, za każdym razem, gdy wychodziłem na miasto w celu zrobienia zakupów, słyszałem jakieś głosy. Z początku sądziłem, że to po prostu rozmowy między ludźmi, ale im dalej w las, tym bardziej zdawałem sobie sprawę z tego, że “rozmowy” wcale nie brzmiały jak rozmowy. Bardziej jak… myśli. Nie byłem głupi, więc całkiem szybko zrozumiałem, że trauma związana z pracą i śmiercią Dana spowodowała u mnie mutację i stałem się kimś, za kim nie przepadałem i kogo uważałem za najgorsze zło. Wkrótce zrezygnowałem całkowicie z pracy, nie mogąc pogodzić się nie tylko ze stratą przyjaciela, ale też z nabyciem niechcianych umiejętności. Nie chciałem jednak nic z nimi robić. Telepatia mogła się w końcu okazać dosyć pomocna, chcąc nie chcąc. Trzy miesiące po zrezygnowaniu z policji, a dziewięć miesięcy temu udało mi się dostać pracę w jednej z księgarni. Nie była to praca wysokich lotów, ale wydawała się w miarę bezpieczna. W końcu jako mutant, który nie kontroluje do końca swoich umiejętności, musiałem uważać. Nie mogłem się wychylać. Wciąż negatywnie podchodziłem co do niektórych akcji, prowadzonym przez okolicznych mutantów, ale na pewno przestałem nimi gardzić. Z jakiego powodu miałbym? Dlatego, że niektórzy są źli i zdolni do morderstwa? Do tej pory jednak podchodzę do tego wszystkiego dość obojętnie, nie udzielam się, ani nie wychylam. Całkiem często zdarza mi się przeczytać coś w myślach któregoś z klientów i staram się, jak mogę, aby ćwiczyć swoją telepatię, jednocześnie się z nią kryjąc.
charakter
inteligentny | ambitny | pracowity | niezależny | uparty | oryginalny | ekstrawagancki | cyniczny | perfekcjonista | często wydaje się chłodny, arogancki i cichy | tolerancyjny | otwarty | przyjacielski | spokojny | samowystarczalny | indywidualista | zdystansowany | sprawiedliwy | dobry | honorowy | empatyczny | odpowiedzialny | przemądrzały
opis mocy
Telepatia to nic innego jak możliwość komunikowania się pomiędzy ludźmi bez użycia żadnych ludzkich zmysłów. W skrócie jest to umiejętność czytania myśli innych ludzi oraz rozmawiania z nimi poprzez wysyłanie im swoich myśli, oraz odbieranie odpowiedzi na nie.

1 - od 0 do 30%
– czytanie w myślach – mutant jest w stanie dowiedzieć się, co inny człowiek myśli w danym momencie, nie zagłębiając się w sposób jego myślenia, jego przeszłość i głębiej zakorzenione poglądy;
– wysyłanie krótkich myśli innej osobie za pomocą telepatii – jest ryzyko wysłania myśli nie tej osobie, której chciało się ją wysłać;
Na tym poziomie wad jest stosunkowo mało. Są nimi przede wszystkim występujące lekkie zawroty głowy, rozkojarzenie oraz lekkie mdłości.
Mocy można używać przez 2 posty, jednakże postać musi po tym odpocząć przez 5 postów.

2 - od 31 do 70%
– czytanie w myślach – mutant jest w stanie dowiedzieć się wiele nie tylko o tym, co inna osoba myśli w tej chwili, ale także o tym, jakie są jej poglądy. Telepata jest w stanie także dowiedzieć się wielu informacji o przeszłości danej osoby, jej przekonaniach, może poznać też jej personalia, adres zamieszkania czy numer telefonu – oczywiście pod warunkiem, że druga osoba myśli o tym w danej chwili;
– możliwość rozmowy telepatycznej z inną osobą – pomyłka, taka jak na 1 poziomie już praktycznie nie występuje. Uwaga, rozmowa może być całkiem długa, pod warunkiem, że mutant jest dostatecznie skupiony i nikt ani nic mu nie przeszkodzi;
Wadami na tym poziomie są średnie zawroty głowy, rozkojarzenie, chaotyczne myśli, lekkie mdłości, ogólna słabość oraz lekki ból głowy.
Mocy można używać przez 2 posty, jednakże postać musi po tym odpocząć przez 3 posty.

3 - od 71 do 100%
– możliwość nawiązania rozmowy telepatycznej z maksymalnie czterema osobami
– stworzenie blokady, która ma na celu ochronę umysłu mutanta przed innymi mutantami, którzy potrafią kontrolować umysły (dotyczy tylko użytkownika (od 95% możliwa jest także ochrona jednej osoby, która jest w pobliżu mutanta telepaty – uwaga! Nie jest możliwe tworzenie dwóch barier jednocześnie!)); blokada ta jest niepełna, to znaczy, nie blokuje jego umysłu całkowicie, jedynie utrudnia dostęp innym;
Wadami mocy na tym poziomie są silne zawroty głowy, mdłości, duże rozkojarzenie, chaotyczne myśli, krótkotrwałe drętwienie kończyn, skłonność do uzależnień oraz – z czasem – istnieje ryzyko wystąpienia schizofrenii.
Mocy można używać przez 3 posty, jednakże postać musi po tym odpocząć przez 1 post.

Gdy postać niewystarczająco odpocznie po użyciu telepatii, może wystąpić u niej krótkotrwała depresja i wszelkie negatywne myśli (możliwe są też te samobójcze). Wszystko odbywa się przez kilka wątków (od czterech, do sześciu, w zależności od tego, jak bardzo postać przeforsuje swoja moc).
ciekawostki
– kocha czytać książki, potrafi robić to godzinami i zdecydowanie jest to jego ulubionym zajęciem; woli siedzieć w domu z dobrą książką niż wyjść ze znajomymi;

– swoją drogą wyznaje zasadę, że lepiej mieć mało bliskich przyjaciół, niż wiele znajomych i nie przepada za spotkaniami towarzyskimi w większym gronie;

– ma psa, dwuletniego shih tzu, którego nazwał Nemo;

– nie umie w związki, czego przykładem jest jego małżeństwo, które skończyło się rozwodem;

– wciąż obwinia się o śmierć przyjaciela;

– zdarza mu się przypadkiem wejść komuś do głowy, bo wciąż nie do końca tę swoją moc ogarnia;

– gdy się nudzi, zaczyna sprzątać w mieszkaniu i naprawiać wszystkie zepsute rzeczy; raz chcąc naprawić zlew, popsuł go jeszcze bardziej, ale hej, przynajmniej się stara!;

– po rozwodzie był kilka razy na randce w ciemno, ale po czwartej stwierdził, że nigdy więcej na taką nie pójdzie;

– przed przeżyciem traumy i uaktywnienie genu X miał w planach złożenie CV do Genetically Clean;

– jego stosunek do DOGS jest w dużej mierze negatywny (przynajmniej obecnie), a do Bractwa podchodzi obojętnie. Z pewnością nie chciałby do niego dołączyć ze względu na swój indywidualizm;

– tęskni za swoją starą pracą, ale nie narzeka na nową, którą lubi nie tylko ze względu na to, że może gadać jak najęty o książkach, ale także dlatego, że wypłata starcza mu na pokrycie wszystkich rachunków;


[Profil]
  [B+]
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-08-15, 23:23   

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 30%
Bycie samotnym mutantem nie jest wcale taką łatwą sprawą. Zwłaszcza biorąc pod uwagę przeszłość Elijaha. Trzymamy kciuki, by ci bardziej wrogo nastawieni nie zechcieli się na nim zemścić za sprawy z przeszłości. Biegnij, rozwijać swoją moc na fabule <3
Twoja grupa krwi to: B Rh+
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7