Poprzedni temat «» Następny temat
Logan Brown
Autor Wiadomość
The One And Only
[Usunięty]

Wysłany: 2018-08-22, 17:46   Logan Brown

Logan Brown
urodzony w Kanadzie 18.08.1991 roku, mieszka w Seattle od niedawna, przynależy do nikogo, wizerunku użycza Richard Harmon
historia

~~~~~

Chcesz poznać naszą historię? Nie jest zbyt wiele do opowiadania na temat osoby, która większość swojego życia spędziła w sierocińcu. Ot, przez większości uznawani za ludzi marginesu, osoby bardziej skazane na klęskę, niż inni. Z początku, gdy zaczynaliśmy dostrzegać minusy naszej egzystencji w tamtym miejscu, nie było kolorowo. Ciągłe docinki ze strony innych, skierowane prosto w nasze osoby, mieszane z dokuczaniem fizycznym mocno oddziaływały na naszą psychikę.
Przynajmniej na moją. Trzeba przyznać, że wtedy, jako młody chłopiec nie dostrzegałem tego, co było we mnie uśpione, a niedługo miało się przebudzić. Już odkąd pamiętam czułem, jakby ktoś lub coś mnie obserwowało. Widziało każdy mój krok, niezależnie od tego, jak bardzo chciałem się przed tym schować. Oczywiście również i to stało się powodem do śmiechu ze strony innych dzieci. Ale nic nie mogłem na to poradzić. Gdzieś z tyłu głowy tliła się jednak nadzieja, że przyszłość, którą wykreuję, stanie się dla innych niebem. Bez walk, bez dokuczania. Było i jest to moim celem. Wykreować taki świat, w którym każdy byłby bezpieczny i szczęśliwy. Trzeba przyznać, że jest to zadanie każdego bohatera, czyż nie? Więc mógłbym bez żadnych skrupółów nazwać siebie jednym z nich. Super-Logan! Chociaż, skoro na imię mi Logan, może przybrałbym przydomek Wolverine? Przereklamowane, nie? Spokojnie, jeszcze pomyślę nad tym. Wracając..
To, co miałem na myśli, mówiąc o tak zwanym "przebudzeniu".. ehh.. Ciężko mi o tym rozmawiać, a jeszcze gorzej pisać. Wszystko działo się tego jednego, przeklętego, letniego, lekko deszczowego, a jednak tęczowego dnia. Na tamten dzień przypadł mi obowiązek sprzątania placu przed sierocińcem. Zamiatałem i zamiatałem.. No i zamiatałem i zamiatałem. A tu nagle ni stąd, ni z owąd kamień wylądował na mojej głowie, odrzucając moje ciało do przodu. W sensie nie zrozummy się źle. Nie, że wyjebało mnie na grubo ponad 100 metrów. Lekkie dwa kroczki do przodu, o! Odwracając się, zauważyłem go. Mój nemezis, główny arcy-wróg mojej postaci i powód wielu urazów psychicznych. Typowy antagonista, wyglądem pasującego do filmów z kin familijnych i tych emocjonalnych piosenek o trudnym życiu. Gruby w za dużych ubraniach (nie wiedziałem wtedy, że z prześcieradeł można uszyć Jeans'y!), który śmiejąc się w rytm "Poker Face" od Lady Gagi maszerował w moją stronę. Nie mówił żadnych słów, nie ostrzegł nawet przed chęcią zrobienia mi kuku. A mógłby, bo przecież mógłbym potraktować go, jak super złoczyńcę i wymierzyć sprawiedliwość. Nim się jednak zorientowałem.. lezałem na ziemi. Liście się rozsypały, bo gruby oczywiście miał słabe nogi i musiał się na mnie wyjebać. Gdybyś tylko Mistrzu Gry widział, jak moja ciężka praca została zniweczona przez górę chipsów i nuggets'ów w sosie bolońsko-majonezowo-kurwa-tłuszczowym. Oczywiście ja też musiałem znaleźć się pod jego ciężarem, bo jak mówiłem - los bohatera, a zwłasza jego początki nigdy nie były łatwe. Weźmy pod lupę Batmana. Też nie znał swoich starych.. Nie, chwila. Superman! Nie znał, bo był.. bobaskiem, ale to nie zmienia faktu, że ich nie znał! Może sam byłem Kryptończykiem i tylko czekałem, aż aktywuje się moja super siła i odrzucę beczkę pierdów i tłuszczu na drugi koniec galaktyki. Haha! Myślisz, że tak się stało, drogi Mistrzu Gry albo The Gifted? Albo inny człowieczku zmuszany do czytania tego? Otóż nie! W głębi poczułem, że to już koniec. Prawdziwa śmierć dobrego bohatera, który nawet nie dostał sceny po napisach. Więc.. No niezbyt. Światełko zgasło, zaś ja przeniosłem się na autopilota. Serio, to było jak pieprzony VR.
~~~~~

~~~~

Miałem dość tego zachowania. W kółko i w kółko pierdzący o zostaniu bohaterem. Chciał pogrążyć świat we wiecznym szczęściu, nie wiedząc, jakie jest jego prawdziwe przeznaczenie. Chaos. Chaos i krew wypełniały większość jego przyszłości, zaś zwykły upadek tej beczki tłuszczu na nasze ciało zdołało wydostać mnie z tej klatki świadomości, dając mi dojść sobie do władzy. Cóż to było za przyjemne uczucie - wziąć pierwszy w życiu oddech. Nigdy nie czułem się lepiej. I nigdy nie poczuję. Gdy tłuścioch w końcu ogarnął, że sprawił mi krzywdę, momentalnie się pozbierał. Jego uśmiech wydawał mi się taki ohydny. W życiu nie widziałem takiego szpetnego widoku. Jednak nie to było dla niego najgorsze. W jednej z chwil wyciągnąłem rękę w jego stronę. Nie, żeby mi pomógł. Swymi oczami widziałem, jak łapię go i rozrywam na strzępy. Widać to było w moim spojrzeniu, albowiem przeciwnik zrobił dwa kroki w tył. W tym momencie zaczęło się moje przedstawienie. Przeznaczenie, noszone przez nas dwóch - zwykłych dziesięciolatków - właśnie ukazało swój pierwszy akt w postaci przebudzenia naszej mocy. W jednej chwili trafiłem wraz z wrogiem do pustej przestrzeni, w której istniała tylko ziemia i niebo. Naprzeciw mnie stał i on. Nie czekając ani chwili dłużej, ruszyłem biegiem w stronę jego osoby. W międzyczasie przez głowę przebiegła mi myśl liny, która pojawia się na jego szyi, wytrącając go z tempa biegu. Jakież było moje zdziwienie, gdy ów zdarzenie miało miejsce chwilę później! Dźwięk cielska upadającego na ziemię był niemalże miodem dla mych uszu. Szybko rozwiązałem zagadkę. By potwierdzić tylko ów teorię powstałą w mej głowie, pomyślałem o katanie, która ułamek sekundy później znajdowała się w mej dłoni. Cóż za nieokiełznane uczucie spełnienia. Wykorzystując swą wyobraźnię, ciągnąłem linę do siebie, jednocześnie przyciągając skazańca do swej persony. Gdy ten znalazł się u mych stóp, na mej twarzy ujrzał nic innego, niż chłód. Mroźne, mordercze, krwiste spojrzenie, które spotykać go będzie w najgorszych koszmarach. Nie minęła chwila, gdy zacząłem dziurawić ciało chłopaka kataną. Mocniej! Mocniej! MOCNIEJ! W międzyczasie przywracałem jego zwłoki do poprzedniego stanu, nadając mu życie. Całość zajęła mi około 10 minut. No, plus-minus. Wtem znów przywróciłem go do życia. Był większy i grubszy, więc co, jeśli zmiażdży go jeszcze większy ? Tak 10.. Nie, 20 razy większy? Znów wróciłem do zabawy w rozgniatanie mrówek. W końcu cała zabawa została wyłączona - tak po prostu, zaś przed sobą ujrzałem rękę, którą miałem wyciągniętą. Wszystko wydawało się, jakby trwało sekundę, a byłem święcie przekonany, że całość zajęła nam dobre 20 minut świetnej zabawy. Grubas jednak nim zdążył jakkolwiek zareagować, runął na ziemię, wijąc się z bólu. Nie byłem idiotą. Mimo, że nie miałem kontroli, widziałem całe życie poprzednika. Mimo, że mutanci nie wyszli wtedy na światło dzienne, wiedziałem, czym się stałem. Potworem. Potworem, którego tak długo szukałem i którym pragnąłem się stać. Słyszycie mnie, ludki przed monitorami? Omijajcie mnie szerokim łukiem, bowiem nie wiecie, kiedy mój wzrok spadnie i na was.
~~~~

~~~~~

Pewnie spytacie, co się potem z nami stało. Cóż.. Nie wygadali wszystkim, że jesteśmy mutantem, co było dziwne. Myślałem, że sprowadzą nas do jakichś podziemi i że zaczną wstrzykiwać jakieś substancje, dające nam inne super moce. Ale tak się nie stało. Trafialiśmy z jednego sierocińca do drugiego, przerzucani jak jakieś śmieci. Za każdym razem, gdy aktywowaliśmy moc, czy to ja, czy.. drugi ja - momentalnie się wyprowadzaliśmy, a uwierzcie - było tego sporo. Przywykliśmy do życia "w trasie". Przynajmniej ja. Ten drugi niezbyt lubi zmiany - woli siedzieć na dupie i mordować w nieznane. Dlatego cieszę się, że to ja większość czasu spędzam "za kółkiem". No dobra, ale spytacie pewnie "co działo się po skończeniu przygód z sierocińcami?" Już odpowiadamy.Gdy w końcu nie było dla nas miejsca, trafiliśmy na ulice. "Oj jaka szkoda" - Coś ty! Lubiliśmy to. Dostęp do tylu ludzi, do tylu kukieł treningowych nie trafia się nawet w najlepszej szkółce ze sztukami walki. Wiem, że zabrzmiałem źle. Ale nie zrozumcie mnie źle! Nasza przyszłość na prawdę idzie w dobrym kierunku. Przynajmniej moja. Ten drugi niech siedzi na autopilocie i ogląda jak bez jego pomocy staję się superbohaterem, który wypełni świat - znany z wojen i przemocy - szczęściem i bezpieczeństwem.
charakter
tu wpisz charakter swojej postaci forma dowolna
opis mocy
tu opisz moc swojej postaci, pamiętając o wskazówkach podanych tutaj
ciekawostki
tu wpisz ciekawostki dotyczące swojej postaci - forma dowolna


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7