Poprzedni temat «» Następny temat
There's an endless road to rediscover
Autor Wiadomość
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-01, 22:23   There's an endless road to rediscover
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Imari nie miała pojęcia, że o jej powrocie dowiedział się William. Być może mogłaby cokolwiek podejrzewać, gdyby wiedziała, że jej brat żyje. Nie była jednak w stanie trafić na żadne jego ślady, nie wiedziała co się z nim działo od dnia jego porwania.. Jej życie było więc dość proste, o ile takim można określić życie jakiegokolwiek mutanta na terenie USA. Pomagała, jesli mogła, na codzien zajmując się swoją sklepiko-herbaciarnią, której właściwie poświęcała całe swoje obecne życie, skupiając się na pomocy innym.
I tak mijały dzień za dniem, nie zmieniając się wcale, nie różniąc wiele od siebie. Miała wrażenie, że wpada w rutynę..
Do czasu jednak..
Siedziała, jak zwykle, za ladą na niewielkim krzesełku, z kindlem w dłoni, czytając kolejną ksiązkę.
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-01, 22:54   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Kiedy już trafił na Claire, znalezienie Mercy nie było szczególnie trudne. Miał nazwisko, miał jakieś konkretne namiary - to było więcej niż wystarczająco, żeby trafić na ten jej mały sklepik, nie mówiąc już o znalezieniu paru informacji na jej temat. Psychologia, huh? Jak to szło? Religia, w której sam jesteś Bogiem. Może Card był fanatycznym mormonem, ale zdarzało mu się mieć rację.
Ale to nie było istotne, prawda? Informacje tak naprawdę się nie liczyły - liczyło się, co z nimi zrobi. Mercy była bezpieczna, na tyle, na ile można było być bezpiecznym w objętych stanem wojennym Stanach. Prawdopodobnie, myślała, że nie żył. Czy powinien ją wyprowadzać z błędu, skoro zgodnie z planem za niedługo to miała być już prawda? Prawdopodobnie, już się z tym wszystkim pogodziła. Nie powinien znowu jej rozpieprzać życia.
A mimo wszystko zrobił to. Nie był w stanie się powstrzymać, nie kiedy miał wszystko jak na tacy, kiedy była jak na wyciągnięcie ręki. Czy to naprawdę było aż takie złe? To było tylko spotkanie. Chciał się tylko przywitać, zobaczyć co u niej słychać. Dowiedzieć się, czy była mutantką, a jeśli tak było - załatwić jej podróż do Kanady, póki jeszcze był w stanie tego wszystkiego dopilnować. Nie miał zamiaru ich tym razem porzucać, nie dopóki nie upewni się, że wszystko było w porządku.
Dzwonek cicho zabrzęczał, kiedy Will przeszedł przez drzwi sklepu w tych swoich ciemnych okularach. Pewnie wyglądał jak jakiś pierdolony szpieg z filmów akcji, ale co miał poradzić na to, że głowa znowu bolała go bardziej niż powinna, a on miał do dyspozycji tylko marną kodeinę? Nie chciał przychodzić do niej w nocy, to byłoby jeszcze gorsze. Cóż, chyba musiał pogodzić się z wizerunkiem wannabe Jamesa Bonda.
- Cześć - powiedział cicho, tylko po to żeby coś powiedzieć. Nie mógł tam tak stać z gulą w gardle i się na nią patrzeć, to chyba byłaby najgorsza opcja. Już chyba wolałby, ze Mercy z marszu się na niego rzuciła i wykrzyczała mu, jak bardzo rozbił życie swojej rodziny.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-01, 23:24   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Uniosła wzrok znad czytnika, gdy tylko uslyszała drzwi. Klientów nie było wielu, chociaż wielu z nich doceniało dobrą herbatę i po nią właśnie wracało. Myślała, że to któryś z jej stałych klientów, ale tak nie było tym razem. Zamiast tego do środka wkroczył wyższy od niej mężczyzna w ciemnych okularach. Sklepik był raczej klimatycznie oświetlony, nawet w środku dnia.
- Dzień dobry - to on był tu geniuszem, nie ona. W końcu William najprawdopodobniej nie żył. W ciągu tych 11 lat zdążyla się z tym pogodzić.
- Będzie pan tu stał w okularach..? - uniosła brew, odkładając kindla i wstając z niewygodnego krzesełka. Gdzieś tam w jej paranoicznym umyśle błysnęła informacja o łowcach mutantów, oni zwykle kojarzyli jej się właśnie tak - czarna skóra i czarne okulary, poziom bycia cool wylewal im sie kołnierzem i nogawkami. I gdzieś tam zawsze obawiała się tego, że ją znajdą. I złapią. Nie była najtrudniejszym celem, ale z drugiej strony jej moc nie była wcale widowiskowa i niesamowita, nie sądziła, że będzie na szczycie ich listy jeśli się na takowej pojawi.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-01, 23:47   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Och. To miało sens. Will błyskawicznie się ogarnął, nie chciał dać po sobie poznać rozczarowania. Dlaczego w ogóle założył, że go rozpozna? Minęło jedenaście lat, zmienił się. Nie był już tym niespełna szesnastoletnim dzieciakiem, Miał nowe blizny na twarzy, Regularnie ćwiczył, sylwetka mu się zmieniła. Wyglądał inaczej, a poza tym... minęło jedenaście lat bez żadnego znaku życia z jego strony. Może już nie żył. Nie powinien był zakładać, że skoro to dla niego było proste, było tak samo ze wszystkimi innymi. Przecież miał swój mózg, doskonale widział znajome wzory, jak jej kości twarzy urosły i zmieniły się, równocześnie pozostając przecież takie same.
Hopper zdał sobie w tamtym momencie uświadomił sobie jeszcze jedną rzecz. Wcale nie musiał jej mówić, kim był. Nie musiał niszczyć tej jej pięknej iluzji w której żyła, a i tak mógł dostać wszystko, czego chciał. Idealne rozwiązanie, prawda?
- Nie, właściwie to nie - odpowiedział jej, leniwym ruchem ściągając okulary, tknięty jakimś impulsem. Z pewnością za chwilę będzie tego żałował, znając prawo Murphy'ego zaraz dostanie ostrym światłem po oczach... ale trudno. Był normalnym klientem, a normalni klienci nie stoją na środku sklepu jak skończeni idioci w okularach przeciwsłonecznych, chociaż przecież jest dopiero początek marca..
Leniwym krokiem podszedł do lady. Rozmowa, przydałaby się jakaś rozmowa. Najlepiej normalna rozmowa. Nic, co by zapamiętała, co by zwróciło jej uwagę, a równocześnie coś, co pozwoliłoby mu zamienić z nią chociaż parę słów,
- Szczerze mówiąc, zastanawiałem się, czy macie jakieś magnesy.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-02, 00:12   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Przez to, że paranoicznie obawiała się nalotu przyglądała mu się teraz uważniej. Zerknęła w stronę drzwi jakby spodziewała się, że zaraz wpadnie przez nie jeszcze co najmniej dwójka takich jak on, chociaż nie miała pojęcia jakie squady wysyła się po mutantów. Zapewne zależało to od ich mocy, to miało by sens. A ona nie była w stanie nic im zrobić. Do cholery, wystarczył by jeden taki, żeby sobie z nią poradzić.
Dlatego też spojrzała uważnie na twarz mężczyzny, gdy ten ściągnął okulary. Zmarszczyła lekko brwi, gdy jej serce niespodziewanie przeskoczyło o jedno uderzenie, ale nie była w stanie dojść do tego o co chodziło jej podświadomości. Zmarszczyła brwi, nie potrafiąc tego rozszyfrować.
Mężczyzna mrużył oczy po ściągnięciu okularów, wydawało się, że przeszkadza mu światło, nawet ten półmrok w środku. Ból głowy? Kac? Miał podkrążone oczy, chociaż ruszał się jakoś.. Zapewne coś ćwiczył. Tyle udalo jej się wywnioskować, potem przeniosłą wzrok na znajdującą się kilka kroków dalej tablicę magnetyczną, na której poprzypinane zostały najróżniejsze magnesy.
- Tak, tam - wskazała - Interesuje pana coś konkretnego?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-02, 00:43   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Zerknięcie na drzwi. Potem znowu na jego twarz. Była czujna. To dobrze. Zaraz potem Will pomyślał, że to jednak nie było dobrze. Znaczyło, że miała powody, żeby być czujna. Ale czy nie wszyscy związani z mutantami mieli powody, żeby być czujnymi w Stanach? Jej brat był mutantem, jej siostra była mutantką - nie potrzebowała własnej mocy, żeby mieć problemy, zwłaszcza tak świeżo po marszu pokojowym. To była zwykła, zdrowa reakcja. Nic wielkiego. A nawet gdyby, miał przecież świetną okazję, żeby przyjrzeć się jej mimice z bliska. Lekkie zmarszczenie brwi, wyraźne napięcie mięśni twarzy. Rozpoznawała go? Nie, raczej nie. Prędzej zastanawiała się, co tutaj robi i czy ktoś nie przyszedł z nim. No tak, blizny. Raczej nie wyglądał zbyt przyjaźnie w tych okularach i z wyraźnymi bliznami na twarzy. Mógł to lepiej przemyśleć zanim tu wszedł.
Z tej odległości Hopper widział też znacznie lepiej, jak chuda była. Sklep sprawnie funkcjonował, to stanowczo nie było to. Nie wyglądała, jakby przetrenowywała się fizycznie... zostawał więc trening mocy albo problemy ze zdrowiem. Chyba nie powinien zakładać, że była mutantką. Było zbyt wiele innych opcji, żeby to po prostu przyjąć za oczywistość. Lepiej było skupić się na faktach. Mercy nie miała ziemistej skóry, nie licząc tego wychudzenia, wyglądała całkiem zdrowo, więc cokolwiek właściwie było przyczyną tego wszystkiego, mógł założyć że nie było szczególnym problemem. To dobrze, tylko tego by im jeszcze brakowało.
- Po prostu... przydałoby mi się coś ładnego na lodówkę - stwierdził wesoło, chociaż cholernie daleko temu było do prawdy. Nawet nie potrzebował magnesu do przyczepiania karteczek, bo nie potrzebował karteczek, pamiętał o wszystkim, co było istotne. Nieważne. Podszedł do tej tablicy, żeby zerknąć na te magnesy.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-02, 01:00   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Ciężko właściwie stwierdzić, łącząc całość czy to dobrze, że była czujna? Czy to miało związek z tym, jak wyglądała? Chyba nie dało się powiedzieć, nie bez dodatkowych informacji. O ile Mercy miała swój profil na facebooku, to nie było tam żadnych informacji o niej, bo też nie korzystała z portalu do uzewnętrzniania się.
- Są typowo pamiątkowe.. i sporo innych, może pan się tam rozejrzeć - zaproponowała z uśmiechem, po wskazaniu - Mam panu może doradzić? - dodała po chwili.
Ubrana była w zwykły, biały t-shirt i jeansowe spodnie. Nic ekstrawaganckiego, nic specjalnego czy wyróżniającego ją. W tym miejscu pełnym pierdół, roślin, kwiatów, bibelotów można się było raczej spodziewać kogoś obwieszonego koralikami, pierścionkami i w dlugich, niebotycznie długich wiszących kolczykach, a nie takiej minimalistycznej wręcz Imari.
Kobieta obserwowała z zainteresowaniem, ale nie nachalnie. Ot, jak każdego klienta.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-02, 01:14   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


- Byłoby miło – odpowiedział jej, ciesząc się z tego, że sama to zaproponowała. W zasadzie, nawet by nie wpadł na pomysł, żeby prosić ją o pomoc przy wyborze głupiego magnesu, chociaż chyba nieszczególnie musiał się wczuwać w rolę klienta, który nie ma pojęcia co robi. Ani odrobinę nie znał się na wybieraniu magnesów. Ostatni kupił pewnie jakieś dziesięć lat temu, może gdzieś po drodze trafił się jeszcze jakiś, który miał mu posłużyć za powód wejścia do sklepu, kiedy musiał szybko zniknąć z ulicy. Co właściwie powinien zawierać taki magnes? Jakiś ładny wzorek, być wystarczająco mocny, żeby utrzymać kilka papierów? Pewnie coś takiego.
- Więc, w zasadzie, od jak dawna istnieje to miejsce? – zagaił rozmowę. Po prostu… to było jej miejsce. Chciał usłyszeć, jak o nim opowiadała. W tym czasie sięgnął dłonią po jakiś tandetny magnesik ze Space Needle czy czymś równie banalnym.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-02, 01:26   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Już jakieś.. cztery lata - odpowiedziała po chwili zastanowienia. Nie obliczała czasu dokładnie, chociaż pewnie WIll potrafiłby podać czas w dniach albo i godzinach, tak lubił się tym przechwalać.. Zdziwiła ją ta nagła myśl o swoim bracie. Spojrzała po co sięgał, chcąc nie chcąc przesuwając wzrokiem po dłoni męzczyzny... Zamarła na moment, miała wrażenie, że coś uderzyło w nią z siłą pociągu, nie próbując nawet hamować. Jej mózg obecnie nie doszedł nawet do etapu racjonalizowania sobie tego, co zobaczył, za to gorączkowo składał w całość to, co widziała... ostatnio ponad jedenaście lat temu. Tak, ta blizna to mógł być przypadek, to wszystko mogło być przypadkiem, a czuła się jakby dostała obuchem. Jej mózg wykonywał gorączkowe obliczenia, nie dopuszczając obecnie do siebie absurdu tego, co robi, nieprawdopodobieństwa takiej sytuacji ani tego, że przecież jej starszy brat nie żyje. Stała dość blisko, pewnie pół kroku za nim, z boku.
...kroki, uśmiech, oczy, choć podkrążone, spojrzenie niby inne, ale tak bardzo znajome. Rysy twarzy o wiele bardziej dojrzałe, ale tak dobrze znane...
Nagle jej serce zaczęło ponownie działać, uderzyło ze zdwojoną siłą, miała wrażenie, że zaraz straci przytomność, znała to uczucie. Miękkie kolana, zawroty głowy. Wtedy do akcji weszła ta logiczna część jej mózgu - on nie żyje, wydaje ci się, masz zwidy i wobrażasz sobie coś, czego nie ma i być nie może. Opłakałas go, pogodziłaś się ze śmiercią tego człowieka, to tylko psikusy zmeczonego umysłu, sama dobrze o tym wiesz.
Ale usta już formowały słowa, już nie była w stanie tego cofnąć, przecież najwyżej się wygłupi, powie, że pomyłka, spali buraka, sprzeda ten kawałek metalu i wróci do swojego kindla i kolejnej książki Mike Resnicka.
- ...Will...? - jej głos był niemal szeptem, ale tak przepełnionym czysto dziecięcą nadzieją, marzeniem i smutkiem.. poczuła się jakby przez moment była znów dzieckiem. Tylko dlaczego miała łzy w oczach? Przecież to nie on!
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-02, 01:52   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Pokiwał głową, słysząc jej odpowiedź. Szczerze mówiąc, liczył że zacznie mu coś opowiadać o tym sklepiku, że czegoś się dowie, tymczasem Mercy nie wydawała się szczególnie skora do pogadanek, a on właściwie nieszczególnie miał pomysł, jak mógł dalej ciągnąć tę rozmowę. Nie chciał jej wypytywać, ciągnąć za język… już zupełnie pomijając, że to rzucało się w oczy i było podejrzane, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nie w pełni mu ufała, to po prostu nie chciał tego robić. Nawet nie był w stanie powiedzieć dlaczego. Nie chciała mu nic mówić, to nie. Trudno. To i tak nie było istotne, wszystkie ważne fakty już znał.
Stał tak, przed tymi głupimi magnesami, zastanawiając się co powinien powiedzieć, kiedy w końcu zorientował się, że coś było nie tak. Może chodził o samą, wydłużającą się ciszę, może o sposób, w jaki Mercy milczała – to było bez znaczenia. Liczyło się to, że coś się stało, a kiedy Hopper odwrócił się, zorientował się, że siostra jakimś cudem nagle go rozpoznała. Mógłby temu wszystkiemu zaprzeczyć. Znaleźć co ją zaniepokoiło i stworzyć na poczekaniu jakąś wiarygodną wymówkę, jak to robił setki razy wcześniej. Coś powiedział? Nie, prędzej… coś zobaczyła. Co on zrobił? Sięgnął po magnes, spytał o sklep. Na ręce miał małą bliznę, jeszcze z dzieciństwa. Naprawdę była w stanie ją wyłapać?
Mógłby ją zwalić na jakiś wypadek, tak jak zawsze zwalał blizny na twarzy. Wyprzeć się wszystkiego. Odejść, zostawić ją, ten sklep i to jej normalne życie. Rzecz w tym, że kiedy usłyszał jej głos, zobaczył jej minę, nie potrafił tego zrobić.
- Cześć – powiedział jeszcze raz tego samego dnia, tym razem posyłając jej słaby uśmiech. Przyłapała go.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-02, 06:26   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Mało kto chciał tak naprawdę słuchać, dlatego nie rozwijała myśli. Ludzie pytali, zwykle z grzeczności i by podtrzymać rozmowę, ale oczekiwali krótkich odpowiedzi zwrotnych. Właściwie to ludzie głównie chcieli mówić, nie słuchać. Czasem czuła się jakby jednak pracowała jako psycholog. I czasem jej to przeszkadzało, nie ma co ukrywać.
Teraz jednak daleką była od rozważań na takie tematy. Łzy zalały jej oczy, i po prostu rzuciła się na niego, obejmując go za szyję jakby miała zaraz stracić grunt pod nogami, wtulajac nos w jego szyję i rozplakala się w głos, nie będąc w stanie zrobić nic więcej. Dawno nie czuła takiej ilości sprzecznych emocji.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-02, 11:55   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Will przez chwilę nie miał najmniejszego pojęcia co powinien zrobić. Nie spodziewał się tego, takiego wybuchu jej emocji... Minęło jedenaście lat. W zasadzie, byli już sobie zupełnie obcy. Nie miał pojęcia jak bardzo się zmieniła, co go właściwie ominęło, z jakim skończonym idiotą poszła na swój prom i czy w ogóle poszła. Ona nie miała pojęcia kim się stał. Minęło już wystarczająco dużo czasu, żeby te wszystkie emocje opadły, a mimo tego, Mercy i tak rzuciła mu się na szyję, jakby zniknął bez słowa na kilka miesięcy, a nie na połowę ich życia.
Nie przywykł do tego. Nie miał pojęcia co powinien zrobić, kiedy jego siostra tak go ściskała i płakała. Nie nadawał się do tego właściwie nigdy, a te ostatnie lata, nijak mu nie pomagały. Zamiast jakiegoś sensownego rozwiązania jego myśli zaprzątało tylko to, że właśnie zwracali na siebie uwagę, a w tym kraju, to było ostatnie, co powinni robić. Ale cholera, przecież nie mógł jej powiedzieć, żeby przestała i udawała, że wszystko jest jak zwykle. Nie wiedział o co chodziło, ale ona chyba też miała swoje powody, żeby być czujna, więc pewnie też, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Powinien to zrobić. To byłoby najrozsądniejsze wyjście, ale Will ostatnio nie mógł być szczególnie rozsądny, prawda? Zamiast tego wszystkiego, po prostu w końcu odwzajemnił ten uścisk i z jakiegoś powodu poczuł jak rośnie mu gula w gardle. Miał wrażenie, jakby znowu był tym szesnastoletnim gnojkiem. Mógłby udawać, że te jedenaście lat nigdy nie miało miejsca, że wcale nie zmarnował tak cholernie dużo czasu.
- Powinniśmy znaleźć miejsce, gdzie nie będziemy rzucać się tak w oczy - w końcu powiedział cicho. Wręcz czuł na sobie wwiercający się wzrok tych kilku innych osób z tego pomieszczenia.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-02, 12:22   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Pociągnęła nosem, cofając się w końcu od niego. Uśmiechnęła się przez łzy, które otarła wierzchem dłoni. Rozejrzała się po sklepiku.
- Daj mi chwilę.. - poprosiła i ruszyła do przepraszania klientów i delikatnego wywalania ich ze środka, by w końcu przekręcić na drzwiach tabliczkę na "closed".
Zamknęła drzwi na klucz i wróciła do Williama, a potem przeszła za ladę.
- Chodź. Mam tu spore zaplecze - zaproponowała, przepuszczając go w drzwiach na tył budynku. Jak się okazało był on co najmniej tak samo duży jak część sklepowa, a na pewno mniej zagracony. Pierwsza część to magazyn, a dalej.. stolik, krzesła, kanapa.. pomieszczenie było zupełnie inne niż to, z którego przyszli, raczej minimalistyczne, bez ozdób i bibelotów.
- Jak.. Jak.. - Nie potrafiła złożyć pełnego zdania. Pokręciła głową i usiadła na kanapie, jakby zaraz miały się pod nią złożyć nogi.
Schowała twarz w dłoniach, nie potrafiła sobie poradzić z emocjami.
Miała w głowie tyle pytań, emocji, tak różnych, że naprawdę nie wiedziała od czego zacząć. Jak to się stało, że żyje? Jak ją znalazł? Co robił te wszystkie lata? Dlaczego się nie odzywał? Dlaczego teraz? Przecież jest tutaj od kilku lat.. Była zła, że się nie odzywał, szczęśliwa, że jednak żyje, że się odezwał, pokazał, a równocześnie niezadowolona, że najwyraźniej nie zamierzał się przyznawać, że on to jednak on i być może wyszedł by ze sklepu, kupując ten głupi magnes.
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-02, 15:17   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Szczerze mówiąc, myślał że po prostu na chwilę znikną na zapleczu, może umówią się na inny dzień w innym miejscu. Cholera, mógł jednak przyjść po zamknięciu, gdyby tylko wiedział, że przywita go tak... Właściwie nie mógł znaleźć słowa. Ciepło? Entuzjastycznie? Po prostu, jakby ciągle byli tymi samymi ludźmi, jakby te jedenaście lat zupełnie ich nie zmieniło. Wiedział, że rodzice odesłali ją do Kanady, to musiało jakoś na nią wpłynąć... nie mówiąc już o tym, jak bardzo on sam się zmienił.
Bez słowa ruszył za nią na zaplecze, zerkając na kolejne pudła towaru. To była jego siostra. Cokolwiek by się działo, ufał jej... a jednak ta jego mniej racjonalna część mózgu wyliczała te wszystkie jej kolejne działania. Wyproszenie postronnych świadków, zamknięcie drzwi, zaprowadzenie go na tyły, gdzie mogłaby trzymać... Stop. Sam ją o to poprosił. Mercy nie miała złych zamiarów, była jego siostrą. Trzymali się razem.
I kiedy w końcu ona opadła na kanapę, Will usiadł na krześle. Nie miał pojęcia co mógł zrobić, żeby to poprawić, pomóc jej się jakoś ogarnąć. To było dużo do przetworzenia. Może w ogóle nie powinien był tutaj przychodzić? Wszystko byłoby o tyle prostsze...
- To nie ma znaczenia. Istotniejsze jest, co właściwie u ciebie słychać. Mam na myśli... widziałem tamto spojrzenie na drzwi - powiedział cicho.
Jeśli miała jakieś kłopoty, powinien wiedzieć o co chodziło. Mógł pomóc. Zrobiłby to. A jeśli dzięki temu trochę przesuną w czasie rozmowę dotyczącą tego skąd się tu wziął i co robił wcześniej - świetnie.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-02, 15:42   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Jeśli pomyśleć nad tym co właśnie robiła od tej paranoicznej strony - tak to zapewne wyglądało. Jakby pod koniec tego wszystkiego, już na zapleczu, miała mu przystawić lufę do głowy. I faktycznie tak mogłoby się to skończyć, gdyby nie to, że nie miała najmniejszego zamiaru robić czegokolwiek podobnego. Zwyczajnie najchętniej zamknęła by się z nim w czterech ścianach i spedziła następne trzy dni na rozmowach o tym co się stało, bo było, a co nie.. Mieli tego przecież do obgadania.. jedenaście lat.
Spojrzała w stronę drzwi, wzruszyła ramionami.
- Sam najlepiej wiesz, że jeśli nie jesteś jak wszyscy, to w końcu ktoś po ciebie przyjdzie.. - wzruszyła ramionami, bagatelizując sprawę. Była świadoma tego, że faktycznie kiedyś ktoś się pojawi i nie będzie chciał dla niej dobrze. Miało się okazać, że to stanie się prędzej niż później, ale obecnie nie wiedziała. W końcu nie była w stanie przepowiadać przyszłości!
- I nie mów mi, że coś nie ma znaczenia.. Nie po tylu latach - zmarszczyła nos w chwili niezadowolenia - Jak mnie znalazłes? Jak to się stało, że nadal żyjesz? Dlaczego nie odezwałeś się wcześniej? Od kiedy wiesz, że tu jestem? Zamierzałeś w ogóle coś powiedzieć? - zarzuciła go pytaniami, nie dając mu nawet chwili na odpowiedź - Jak się czujesz? Wyglądasz jakbyś miał kaca albo migrenę.. Co teraz robisz? Co sie działo przez ten cały czas? - miała jeszcze milion innych pytań w głowie, ale chwilowo tylko na tyle starcyzło jej oddechu.
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7