Poprzedni temat «» Następny temat
Good to see you...
Autor Wiadomość
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-07-01, 18:15   Good to see you...
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Miejsce: Mieszkanie dziewczyn w Seattle
Czas akcji: 12 marca
Okoliczności wydarzenia: Po telefonie do siostry ta pojawia się by przekonać się na własne oczy

Musiała zadzwonić usłyszeć jej głos... usłyszeć, że nic jej się nie stało. Obawiała się, że ta kobieta mogła domyśleć się, że nie jest swoją siostrą. Co gorsza, że mogła porwać Ricky tak jak zrobiła z nią. Musiała usłyszeć, że nic jej nie jest, że żyje i może odebrać ten głupi telefon. Musiała to usłyszeć chociaż raz... Nie wiedziała jak siostrze to wszystko wyjaśni ale jakoś poszło. Ważne, że jakoś udało się jej powiedzieć, a tym bardziej odezwać się. Kiedy usłyszała, że jej siostra chce przyjechać powiedziała tylko ,,Dobrze" czy ,,Okej" . Sama nie była pewna po rozmowie jeszcze trochę trzymała słuchawkę w dłoniach przy uchu. Jakby spodziewała się, że ta cała rozmowa odbyła się jej głowie. Jednak zamiast usłyszeć sygnał nawiązywania połączenia usłyszała tylko dwa piknięcia sygnalizujące za kończonej rozmowy.
Stała tak przed chwile spoglądając w lustro na własne oblicze. Ciesząc się tym, że Ricky nic jest, że przyjedzie. To chyba wystarczający dowód, że ta kobieta jej nie dorwała. Kiedy usłyszała, że jej nic jest. Straciła całą swoją siłę, energie jakby dopadło ją zmęczenie. Nie sprzątając resztek jej długi włosów z podłogi, nie doprowadzając mieszkania do porządku na przyjazd siostry. Bo to wszystko wydawało się jej nie ważnym. Usiadła na fotelu uważając na ramię. Nadal miała bandaż na nim i nadal bolało. Widząc bandaż wstała szybko po bluzę... Nie chciała pokazywać siostrze jak złym wstanie było. Nie chciała tego... Z bluzą na sobie wróciła na fotel i usiadła by trochę odpocząć. ,,Zamknę oczy tylko na chwile" pomyślała po czym zasnęła nawet nie wiedząc kiedy.
[Profil]
    [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-07-14, 09:10   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Pędziłam ile dałam radę. Nie wiem ile czasu zajęła mi cała podróż, ale jak dla mnie za długo. Wysiadłam z auta które zaparkowałam na moim starym miejscu. Biegiem wypuściłam się do mieszkania biorąc oczywiście swoją torbę z auta. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka rozglądając się.widziałam na podłodze obcięte włosy Rocky, a ona sama spała na fotelu. Uśmiechnęłam się do siebie w duchu a w oczach pojawiły się świeczki ze szczęścia że jest cała.
Nie chciałam jej budzić, więc po cichu zaczęłam sprzątać w domu, a po chwili wyszłam do sąsiadki by oddać jej pieniądze, które siostra pożyczyła. Zapukałam do niej do drzwi i po chwili otworzyła mi je starsza kobieta. No dobra może trochę przesadzam, miała około 45 lat jeśli dobrze pamiętam. Uśmiechnęłam się do niej.
- Witam Panią. Siostra pożyczyła pieniądze nie wiem ile dokładnie, ale przepraszam za problem. - powiedziałam i wręczyłam jej dwa banknoty po sto złotych. Chciała oddać mi resztę, ale nie przyjęłam mówiąc, żeby kupiła coś dla swoich dzieci. Wiedziałam doskonale, że jest rozwódką z dwójką dzieci, więc nie miałam oporów tak zrobić.
- Dziękuję. Wracacie na stałe? - zapytała z serdecznym uśmiechem. Zaśmiałam się cicho z jej optymizmu.
- Nie. Siostra przyjechała na kilka dni, ale zabieram ją do siebie. Do zobaczenia. - powiedziałam żegnając się.
- Jak zawsze nierozłączne. - Zaśmiała się, a ja zamknęłam za sobą drzwi od naszego mieszkania. Rozejrzałam się i zaczęłam krzątać się po kuchni żeby zrobić jakąś sałatkę kanapki i ciepłą herbatę. W między czasie Widziałam jak Rocky się rozbudza. Uśmiechnęłam się do niej ciepło i współczująco.
- Cześć śpiąca królewno. - powiedziałam i podeszłam do niej z zamiarem przytulenia jej. Obięłam ją mocno starając się ogarnąć swoje emocje które teraz chciały zrobić mi wstydliwego psikusa i starały pokazać łzy.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-07-18, 14:57   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie wiedziała kiedy dokładnie przyjechała Ricky. Kiedy tylko zamknęła oczy poczuła się nie zwykle lekka, jakby nie spała kilka dni. Co nie było dalekie od prawdy, bo nie spała. Na początku w celi nasłuchiwała odgłosów: kroków, otwierania drzwi i wiele innych. Kiedy człowiek zamyka oczy i skupiła się na dźwiękach. Jakby cały świat stanął miejscu. Tak też to Rocky odczuwała, kiedy nadsłuchiwała dźwięki z otoczenia. Czuła jakby wszystko inne stawało w miejscu i potrafiła od dzielić te nie potrzebne dźwięki o tych co ją interesowały. Rocky nawet nie zdawała sobie sprawy, kiedy zasnęła oraz kiedy przyszła Ricky.
Gdy się obudziła jej siostra już była w domu. Spojrzała na zegarek by się upewnić, że ona nie złamała wszystkich przepisów drogowych. Ale wskazywało na to, że chyba tak, bo spała godzinę, a w domu było ogarnięte. Co znaczyło, że Ricky miała czas ogarnąć ten cały bałagan, którego jej się nie chciało posprzątać.
- Śpiąca królewna spała sto lat, a ja zaledwie godzinę - powiedziała do siostry i lekko się uśmiechnęła się do niej. - Byłaś u sąsiadki? - cóż tej chwili dług wydawał się jej najważniejszy. Strasznie nie lubiła być komuś coś dłużna. Ponieważ czuła się dziwnie.. trudno to dokładniej wyjaśnić. Nie lubiła mieć długów.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-08-16, 21:31   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Miałam mieszane uczucia. Byłam wdzięczna że Rocky nic nie jest, ale z drugiej strony chciałam by winni ponieśli karę. Taka mściwa Ricky ostatnio się włączyła. Uważałam że to nie było dobre, ale nie mogłam z tym nic zrobić, dobrze że moją mocą jest bariera fizyczna, a nie wykonywanie tego co przyjdzie mi do głowy, bo często niszczyłabym całe miasta. Może to okrutne ale tak właśnie było. Miałam dosyć problemów i ciągłego zagrożenia. Coraz częściej zastanawiam się czy udawanie kogoś normalnego ma sens, a może lepiej iść zaatakować kogoś i dać się zabić. Może to byłoby łatwiejsze, ale jednak miałam hamulce, a nimi była Rocky Sami i moi przyjaciele, bo nadal nimi byli prawda? Może, ale jeśli nie Ci to inni. Trochę szkoda że ostatnio nie mam na nic głowy ale trzeba sobie radzić.
- Byłam byłam. Nie martw siostra już wszystko załatwiła. - powiedziałam podając jej jedzenie i siadając obok z lekkim uśmiechem.
- Coś cię boli? Coś Ci zrobili? Co mówili? - pytałam zaciekawiona, ale wstrzymałam się od komentarzy dotyczących jej włosów. Chciała się różnić ode mnie. Dobra nie przeszkadza mi to. Niech odnajdzie siebie. Nie jesteśmy już nastolatkami żebyśmy oszukiwały na testach cy robiły ludzi w wała.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-08-17, 20:08   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Tej chwili najbardziej dla Rocky liczyło się to, żeby pieniądze zostały oddane. Nie lubiła mieć zadłużeń, bo czuła się z nimi jak w klatce, jakby miała kajdanki na dłoniach. Po za tym wiedziała, że kobiecie się nie powodzi. Pomimo tego pożyczyła jej pieniądze. Kiedy nie wyglądała najlepiej... brudnym ubraniu od krwi oraz ogólnym nie ładzie. Nie wzbudzała zaufania ludzi wręcz przeciwnie. Rocky wcale się nie zdziwiła by się gdyby jednak sąsiadka zatrzasnęła jaj drzwi i wezwała policje. Całe szczęście tego nie zrobiła. Za co miała dozgonną wdzięczność Roseberry.
Czy coś cię boli? Co ci zrobili? Co mówili? Po tych wszystkich pytaniach Rocky zamilkła na chwilę uciekając spojrzeniem od siostry. Nie wiedziała jak to ująć słowa by nie wzbudzać podejrzeń siostry jednocześnie jej nie okłamując.
- Pomylili mnie z kimś innym - powiedziała do siostry w myślach dodając ,,pomylili mnie z tobą". - Hmm... była tam kobieta. Strasznie dziwna i za nic nie mogłam jej rozgryźć. Towarzyszyło jej dwóch mężczyzn. Jeden szybko zniknął jak zamknęli mnie w celi. Pytali o Dale Fowler opowiadając jakąś bajkę nie prawdziwą, bo sami sobie zaprzeczali. Wyglądało na to, że sami do końca nie wiedzieli co mówić i jak postąpić - powiedziała patrząc w okno celo unikając tego tematu o ból i nie wdając się szczegóły o tym co jej zrobili. Ani też, że wplątywali w to Sam i Ricky. Przecież łatwo było wnioskować, że kobiety były tylko drogą do Dala i to o niego im chodziło.
- A jak bractwie - zapytała się siostry, bo w gazecie czytała o jakimś ataku. Jednak nie chciała w to wierzyć... to nie mogła być prawda. Gazety kłamały...
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7