Poprzedni temat «» Następny temat
Take me home tonight, I'll do anything with you...
Autor Wiadomość
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-18, 14:35   Take me home tonight, I'll do anything with you...
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Studia już dawno się skończyły i trzeba było wziąć się w garść.
Dorosłość i odpowiedzialność mnie przytłaczały, mimo, że przecież już od dawna żyłam dla samej siebie. Już dawno powinnam być wystarczająco dojrzała, by brać sprawy w swoje ręce. A zamiast tego... Wciąż popełniałam kolejne błędy.

Już od jakiegoś czasu starałam się prowadzić własną pracownię, z dala od wpływu mej kochanej cioteczki. Czasem jednak przychodziły takie dni jak dzisiaj, gdy musiałam odwiedzić to nieszczęsne Seattle, by poprosić ją o radę. A skoro już tu byłam... To nie mogłam sobie odmówić wyjścia do baru, wieczorem, po pracy.

Zajęłam jedno z wolnych miejsc przy barze, bliżej ściany i zamówiłam martini - tak na rozgrzewkę. W końcu wiedziałam, że mój wieczór nie skończy się na tym jednym drinku. O tej porze, w środku tygodnia zwykle nie było tu wiele osób, dlatego też nie trudno było dojrzeć nowe buźki pojawiające się w tym lokalu. W sumie... Trochę mi się nudziło, między braniem kolejnych łyków trunku a przeglądaniem stron internetowych w moim telefonie, dlatego też co jakiś czas mój wzrok jednak wędrował w stronę otwierających się drzwi. Widząc jednak kolejne pary czy grupki znajomych, wzdychałam ciężko na myśl o swojej bezużyteczności. W końcu, jeszcze niedawno, byłam duszą towarzystwa. A dzisiaj? Siedziałam zamknięta w swoich czterech ścianach i nie potrafiłam odnaleźć się w grupie. Kto jednak wie? Może dzisiejszy wieczór mnie jeszcze zaskoczy?
Nie mogłam nawet się spodziewać, jak osóbka, która za chwilę minie ten próg zmieni moje życie...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-03-18, 20:38   

Nazwanie "osóbką" podkurwionej Artemis to było trochę mniej więcej to samo, co powiedzenie o wygłodniałym tygrysie "kotek". Znaczy w teorii się zgadza, ale w praktyce człowieku lepiej zrób parę kroków w bok, bo wpierdol.
W mieście była od trzech, może czterech dni - zależy czy liczyć te dwie godziny przed północą, kiedy się tutaj pojawiła. Jak na jej gust, o dwa, może trzy dni siedziała tutaj za długo, ale koleś, z którym miała się spotkać nadal się nie pojawił w okolicy, pozostało jej więc siedzieć na tyłku i czekać.
Artemis nie była fanką siedzenia na tyłku i czekania, ale że i tak nie miała co ze swoim życiem obecnie robić, to próbowała przekonać samą siebie, że może dłuższy pobyt w Olympii nie jest najgorszym pomysłem. Miasto nie było najładniejsze, ale przynajmniej było cywilizacją, co stanowiło miłą odmianę po odludziach, na których spędziła większość ostatnich miesięcy. Długo bała się pojawiać w zatłoczonych miejscach, bo nie miała pojęcia, jak unikać ludzi, którzy mogliby chcieć ją dopaść, powoli jednak przekonywała się, że może trochę spuścić z paranoi.
Ale. My tutaj nie robimy odcinka "Artemis w puszczy", tylko zaczęłyśmy od podkurwienia, więc może pora do niego wrócić. A podkurwienie mocno wiązało się z tą cywilizacją, która jej się tak w Olympii z początku spodobała. No i z tą paranoją jednak, więc może dobrze, że ten wątek się tu pojawił. Rzecz w tym, że przed paroma godzinami Artemis musiała zmienić miejsce, w którym się zatrzymała, bo odrobinę zalazła za skórę właścicielowi i przez "zalazła za skórę" rozumiemy powiedzenie mu "wytrzyj twarz podłogą" po wyjątkowo chamskiej odzywce z jego strony. Nie przejęłaby się sytuacją szczególnie, gdyby nie było paru świadków tej sytuacji, a jakby nie patrzeć facet rzucający się po krótkiej awanturze na podłogę, może wzbudzać zainteresowanie i nadmierną ciekawość, których Artemis starała się unikać. Wróciła więc do pokoju, wrzuciła wszystkie swoje rzeczy do torby i zwinęła się z miejsca jeszcze zanim ktoś ją zatrzymał.
Jej nowy motel śmierdział szczynami na wejściu, ale był względnie tani i w niezłej lokalizacji, więc tak długo, jak w jej pokoju smrodu nie było, nie miała zamiaru kręcić nosem.
Więc. Niesmak po starciu z oblechem z poprzedniego miejsca, trochę obrzydliwe jednak nowe miejsce i fakt, że niedawno skończyły jej się fajki, wystarczyły, żeby zwinęła się do pierwszego, lepszego baru, od tego wieczoru nie oczekując już niczego, poza darmowymi drinkami od oczarowanego barmana. Czy barmanki, jeden chuj, działało na wszystkich.
Po złożeniu zamówienia i czekaniu na swojego pierwszego shota, zlustrowała otoczenie wzrokiem i zorientowała się, jak bardzo się myliła. Może, koniec końców, wieczór nie skończy się tak fatalnie, jak rozwinął się dzień. Siedząca przy barze z telefonem dziewczyna wyraźnie zwróciła na siebie uwagę Artemis i - co ważniejsze - Artemis najwyraźniej zwróciła jej uwagę na siebie. Z delikatnym uśmieszkiem wzniosła toast kieliszkiem w stronę dziewczyny, jednocześnie zlizując sól z nadgarstka bez przerywania z nią kontaktu wzrokowego.
Ech, nigdy nie była subtelna.
W końcu usiadła na jednym ze stołków barowych, skupiając swoją uwagę na barmanie, który zapytał, co jej dalej polać; jedynie co jakiś czas wracała wzrokiem do nieznajomej, zastanawiając się, czy tamta w ogóle do niej podejdzie.
[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-20, 21:28   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Chyba nie można było mieć wątpliwości, że jeśli ktoś przychodzi samotnie do baru, to raczej coś się z nim dzieje. W końcu... Gdyby nie lubił ludzi, piłby w domu, no nie?
Wychyliłam wzrok zza ekranu telefonu i bez problemu dostrzegłam tę samotną kobietę. Nie umknęło też mojej uwadze, że coś musiało ją trapić. Negatywne emocje od niej aż biły i miałam wrażenie, że nie opuszczały jej aż do chwili, gdy otrzymała zamówiony przez siebie trunek.
Ale shiet. Zauważyła, że się na nią gapię. Że mój wzrok coraz częściej wędrował w jej kierunku. Cóż jednak mogłam poradzić, gdy nie co dzień można dojrzeć kogoś o takiej urodzie, tak blisko siebie?
Niby przez chwilę starałam się udawać, że co to, to nie. No nic z tych rzeczy. Próbowałam się nawet zająć kręceniem kółek po krawędzi mojego kieliszka, byle tylko nie patrzeć w stronę tej pięknej nieznajomej. Nie mogłam jej jednak dalej ignorować, gdy podniosła swoją szklankę w toaście, kierując ją - bez żadnych wątpliwości - w moim kierunku. Odpowiedziałam jej tym samym, z drobnym uśmiechem na ustach, po czym przechyliłam własne szkło i wypiłam resztkę martini, które w nim zostało. Przymknęłam na chwilę oczy, czując ciepło rozchodzące się po moim przełyku.
Przez chwilę jednak trwałam na tym moim miejscu, pod ścianą, wpatrując się ślepo w już dawno wygaszony ekran, a kątem oka wciąż dostrzegałam brunetkę. I... A co tam! Raz się żyje. Schowałam telefon do kieszeni i wstałam z dotąd zajmowanego miejsca, by usiąść nieco bliżej tej amatorki alkoholów wszelakich.
- Hej. - Mruknęłam tylko, niby obojętnie i luźno, a jednak w środku czułam, jak serce podchodzi mi do gardła. Rany. Serio wypadłam z jakiegokolwiek socjalnego trybu. - Pierwszy raz w okolicy? - zapytałam, chyba bardziej retorycznie, bo widać po niej było, że jest tu raczej z przypadku, niż czystej chęci. Powstrzymywałam się, by nie wykonać żadnych głupich czy dwuznacznych gestów - bo, kto wie? Może ma towarzyszka była po prostu miła? Zobaczyła innego samotnego alkoholika i chciała tylko poprawić mi humor, a zaraz dobiją tu jej znajomi i tyle z tego będzie?
- Jeszcze jeden kieliszek, i proszę zostawić butelkę. - Rzuciłam w kierunku barmana, starając się nie odrywać wzroku od - miejmy nadzieję - mojej dzisiejszej towarzyszki do picia.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-03-28, 14:40   

Skinęła głową na powitanie, lustrując leniwie wzrokiem sylwetkę dziewczyny, kiedy tamta siadała. Tak, pojawienie się w barze to mogła być naprawdę dobra decyzja. Należało jej się trochę rozrywki i miłych elementów od życia.
Nieszczególnie spodobało jej się to pytanie o to, czy pierwszy raz jest w okolicy i musiała się mentalnie trzasnąć w czerep, żeby przypomnieć sobie, że pora zapanować nad paranoją, bo to brzmiało jak zwykły, niewinny small-talk.
- Co mnie zdradziło? - Uśmiechnęła się kącikiem ust. Czerwona lampka jeszcze migotała w jej głowie, ale nie na tyle, by użyć na nieznajomej mocy z chęcią rozkazania jej, by opowiedziała całą historię swojego życia z brudnymi sekretami włącznie.
Na to zawsze był czas później; a przynajmniej to mogła sobie powtórzyć w myślach, chociaż wątpiła, by jej moc sięgała tak daleko. Nigdy tego nie wypróbowała. Szczątki informacji, jasne, to nie problem, ale cała historia z brudami? To brzmiało jak coś, co mogło ją przerosnąć, nadal nie wiedziała, jak dokładnie to wszystko działa i czy w połowie opowieści nieznajoma nagle by się nie ogarnęła, że coś jest nie tak i wcale nie chce tego opowiadać. Inna sprawa, że do takich rzeczy często nie było potrzeby być mutantem; wystarczyło odpowiednio dużo alkoholu i czasem samo wychodziło. Wbrew woli Artemis. Czy to w ogóle miało jeszcze sens? Fuknęła pod nosem na samą, chcąc się pozbyć tych idiotycznych rozważań i skupiła całą swoją uwagę na brunetce, blondynce, czy jakikolwiek kolor włosów miała w tym kiepskim świetle; czego spodziewać się od baru, który był niemal w piwnicy?
- Butelkę? - Spojrzała na nią z uniesioną brwią i przewrotnym uśmiechem, jednocześnie lekko skręcając swój tułów w jej stronę. - To bardzo dużo alkoholu, jak na jedną osobę - zauważyła, ani na chwilę nie przerywając kontaktu wzrokowego, jednocześnie umyślnie przesuwając nogę tak, by jej kolano stykało się z udem nieznajomej. - To zabrzmi jak tani tekst na podryw, ale co taka osoba robi w takim parszywym miejscu jak to, samotnie?
Czy już wspomniałam, że nigdy nie była subtelna? Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby poszukać delikatniejszego sposobu na wybadanie gruntu, czy kobieta jedynie na kogoś nie czeka - wątpiła, skoro się do niej dosiadła, ale bywało różnie. Może skończyły jej się życia w Candy Crush, czy tam przestały się pojawiać ciekawe rzeczy na fejsie i znudzona, postanowiła zagadać Artemis, żeby zabić czas.
Nie żeby, doszła po chwili rozważań Danvers, jakieś towarzystwo miało jej teraz przeszkodzić w tym, co chodziło jej po głowie od dłuższej chwili. Jakby od niechcenia strzepnęła niewidoczny pyłek z ramienia nieznajomej, czekając na jej odpowiedź.
_________________
We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-04-02, 22:58   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Ok.
Jest dobrze.
Nie wygoniła mnie. Nie kazała mi spieprzać. Co więcej - raczej jej gesty i spojrzenia nie były skierowane na nikogo innego. Czyli... Serio jest dobrze. Jeszcze nie mam zwidów. A kto wie, może i coś się dzisiaj poszczęści i zakończy się nie tylko na wspólnym piciu?
- Powiedzmy, że sama bywam tu zdecydowanie za często... - Stwierdziłam z lekkim uśmiechem, zerkając na poczynania barmana - A takiej twarzyczki chyba niełatwo zapomnieć. - Dodałam po chwili wracając wzrokiem na nieznajomą. Łohoho, co za flirty! Brakowało tu tylko podrywu na kasztan, jak nic. Kasztan zawsze OP.
I nawet nie byłam w stanie się domyślić, w jak wielkiej paranoi żyła moja rozmówczyni. Może to i lepiej? Bo moich wszystkich przygodach z mutantami w roli głównej, dziwnych zaginięciach znajomych i wszystkich dramatach przeszłości... Chyba nawet nie chciałam myśleć o niczym złym. Trza się było w końcu kurna rozerwać!
- To może się przekonamy, na ile wystarczy dla dwóch, hm? - Odpowiedziałam na jej uwagę i - a jakże - nie umknął mojej uwadze ten dotyk, który zainicjowała kobieta. Dosłownie na sekundę oderwałam wzrok od jej oczu, przygryzając lekko swoją dolną wargę i spoglądając na jej kolano. Szybko jednak się wyprostowałam, odchrząkając znacząco i łapiąc jeden z kieliszków w swoją dłoń. Nim jednak go uniosłam, do mych uszu dotarło pytanie brunetki.
- Obstawiam, że to samo co Ty - próbuję zabić czas. - Pozwoliłam sobie na niewielką projekcję (hehe), po czym uniosłam to szkło wypełnione alkoholem w górę, w geście toastu - Za miły wieczór?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-04-14, 20:39   

Paranoja, czy nie, Artemis nie trzeba było dwa razy zapraszać do picia i bez słowa odwzajemniła gest toastu, równo z nieznajomą opróżniając kieliszek. Z pewnością alkoholu nie wleje w siebie tyle, ile by zrobiła, gdyby została sama w pokoju hotelowym, ale będzie tego wystarczająco, żeby się dobrze bawić.
(Tak, w takich chwilach potrzebowała do tego alkoholu, wypierdalać ze swoimi morałami)
Nie była pewna, czy „zabijanie czasu” to właściwie określenie jej motywacji związanej z wybraniem się do tego miejsca, ale krótko skinęła głową, uznając, że jasne, mogą w to iść. Ostatecznie i tak w bardzo zawoalowany sposób pytała, czy do dziewczyny ktoś ewentualnie będzie chciał dołączyć - uzyskana odpowiedź zaś z całą pewnością ją ucieszyła, podobnie jak fakt, że nieznajoma niemal natychmiast uzupełniła obydwa kieliszki.
Jak z marzenia.
Długo nie trwało, nim Artemis dowiedziała się, że nieznajoma nazywa się Sam, mieszka w okolicy - co poniekąd Danvers wydedukowała wcześniej z tego całego „bywam tu często” - oraz że tatuaży ma o wiele więcej, niż tylko te, które teraz można zobaczyć.
Artemis pozwoliła sobie uznać to za zaproszenie. Na dnie butelki zostało jeszcze alkoholu na co najmniej dwie kolejki, kiedy już przyciskała Sam do ściany w łazience, błądząc dłońmi po jej ciele i wsuwając kolano między jej nogi. Nawet nie była pewna, która pierwsza właściwie wykonała ruch, ale absolutnie nie miała nic przeciwko namiętności i szybkim tempie, jakie zostało narzucone - ponownie, nie była pewna, przez którą z nich.
I jedynie lekkim przygryzieniem skóry na szyi skomentowała ponowne podzielenie się informacją, że Sam mieszka niedaleko. To był obrót spraw, który jej bardzo odpowiadał, bo chociaż nie miała nic przeciwko pieprzeniu w łazience, nie miała zamiaru też mówić nie propozycji zawierającej w sobie łóżko.
Zeusie, będzie rozczarowana, jak łóżko nie pojawi się jednak w planie wieczoru.
- Mieszkasz sama? - Z dłońmi wetkniętymi w kieszenie spodni opierała się o ścianę ramieniem, cierpliwie czekając aż Sam otworzy drzwi prowadzące do mieszkania. Cierpliwie, chociaż jej wzrok bezczelnie błądził od dekoltu(?) do szyi, której ugryzienie zostało wcześniej nagrodzone cichym dźwiękiem, jaki Artemis z wielką chęcią jeszcze nie raz by usłyszała.
Może ta Olympia nie była taka zła.
_________________
We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-06-20, 13:51   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Z każdą mijającą minutą ten wieczór stawał się coraz lepszy!
Alkohol z każdym kolejnym drinkiem coraz mocniej szumiał w głowie, całkowicie ściągając z nas jakiekolwiek ograniczenia, wstyd czy nieśmiałość. No, a przynajmniej ze mnie. Zachowanie mej dzisiejszej towarzyszki z pewnością zachęcało mnie do dalszych działań, nawet, jeśli wcześniej mogłam być jakkolwiek negatywnie do tego nastawiona. Nawet, jeśli moje ostatnie zbliżenia kończyły się kompletną tragedią. Raz się żyje! A może akurat to danie sobie na luz i poniesienie się z chwilą mogło wyjść mi na lepsze?
Prawdopodobnie właśnie dlatego, ta chwila uniesienia skończyła się właśnie tutaj, przed moim wejściem. Mimo, że w mojej głowie już z pewnością wirowało, starałam się jak najszybciej dopasować odpowiedni klucz do zamka.
- Chwilowo. - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy, co oczywiście mogło nawiązywać do moich nadziei, że jednak nie będę się codziennie budzić sama. Dziwne, że nie miałam żadnych oporów, W końcu też udało mi się przekręcić ten nieszczęsny zamek i odwrócić w kierunku brunetki. - To na czym skończyłyśmy? - Spytałam, unosząc jedną ze swych brwi i jednocześnie wciągając Artemis do mojego mieszkania, w tej samej chwili łącząc się z nią w kolejnym pocałunku. Zapewne nogą popchnęłam drzwi, co by się za nami zamknęły, w tej samej chwili próbując popchnąć mą dzisiejszą towarzyszkę na ścianę. O dobrych manierach chyba mi się trochę zapomniało, ale z drugiej strony nie byłam na tyle agresywna, by Danvers w każdej chwili nie mogła się uwolnić...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6