Poprzedni temat «» Następny temat
Sarah Hopper
Autor Wiadomość
Sarah Hopper



We fight every night for something; when the sun sets we're both the same: half in the shadows, half burned in flames.

wyostrzone zmysły

74%

(I think I made you up inside my head)





name:

Sarah Hopper

alias:
Amelia Blanc/Cisza

age:
25 lat

Wysłany: 2018-04-02, 23:53   Sarah Hopper
   Multikonta: zabijcie mnie, zanim się rozmnożę


Sarah Hopper
urodzona w Seattle 13 grudnia 1992 roku, wróciła tam około 3 lata temu, nie przynależy do żadnej frakcji, wizerunku użycza Emily Meuleman
historia
I. Porcelana

Kiedy śni o domu, pod powiekami zawsze widzi Seattle.

Jej dzieciństwo ma zapach mokrej farby na płocie przed domem, na której przez przypadek odbija wszystkie pięć palców lewej dłoni, a później ucieka na krótkich nóżkach przed udawanym gniewem taty. Poranki pachną wilgotną, świeżo skoszoną trawą, przyklejającą się do jej kostek i łaskoczącą jasną skórę; popołudnia przesyca woń parujących babeczek, które pieką razem z mamą, nie marnując okazji do wysmarowania sobie nawzajem twarzy puszystą mąką. Z tego wszystkiego najbardziej lubi jednak wieczory: te zimowe, ciemno-jasne, kiedy szaleństwo dnia codziennego nagle zwalnia, a jej udaje się namówić Willa na ściągnięcie z najwyższej półki jednego z tekturowych pudełek, kryjących w sobie gry planszowe. Chociaż jest od niej tylko rok starszy, niemal zawsze wygrywa, pozostawiając ją bez pionków, drukowanych dolarów albo statków. Wbrew pozorom, podziw iskrzący w brudnozielonych tęczówkach nie znika wcale razem z nimi, a z każdym rokiem błyszczy coraz jaśniej, niezacieniony świadomością, że nigdy nie będzie w stanie go doścignąć. I tak próbuje, nie przejmując się, że Will znacznie wcześniej od niej uczy się mówić, chodzić, rozróżniać kolory i dodawać, że bez problemu zapamiętuje drogę ze szkoły do domu, podczas gdy ona długo gubi się w przedmiejskich uliczkach, zanim udaje jej się odtworzyć właściwą trasę z pamięci. Podąża jego śladami z niegasnącym uporem, choć tak naprawdę dzieli ich znacznie więcej niż nieodkryta jeszcze mutacja.

Kiedy ma pięć lat, w jej życiu pojawia się Claire i nagle wszystko zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Nie jest już najmłodsza ani najdelikatniejsza, a chociaż uwaga rodziców stopniowo przenosi się w stronę gaworzącego w kołysce niemowlęcia, Sarah nie czuje zazdrości. Zamiast tego od pierwszej sekundy zakochuje się w drobnych paluszkach i wielkich oczach, tak bardzo niepodobnych do jej własnych, a jednak niezaprzeczalnie znajomych. Im bardziej dorastają, tym różnice między nimi odcinają się zresztą coraz wyraźniej: włosy młodszej siostry są jasne i miękkie, nos drobny i zgrabny, twarz mniej pociągła, i to wszystko w jakiś niewytłumaczalny sposób sprawia, że Sarah wchodzi w rolę obrońcy zupełnie naturalnie, z dumą dojrzałej kilkulatki przecierając dla Claire najtrudniejsze szlaki. Nie dzielą jednak zainteresowań ani zbyt wielu cech charakteru; Sarah z upływem lat zdecydowanie się wycisza, orbitując gdzieś na obrzeżach szkolnej społeczności, unikając wydarzeń towarzyskich i nie szukając poklasku wśród popularnych dzieciaków. Mimo starań, nie wygrywa naukowych olimpiad jak Will, ale w którymś momencie odkrywa w sobie naturalny talent do sportu; wrodzona intuicja daje jej sporą przewagę we wszystkich rozgrywkach drużynowych i wkrótce święci sukcesy w stanowej drużynie siatkówki, tylko od czasu do czasu tęsknie oglądając się w stronę starszego brata, którego wszyscy zgodnie okrzykują geniuszem.

Jej rzeczywistość rozsypuje się jak domek z kart w kwietniu 2007 roku, gdy William z dnia na dzień po prostu znika, pozostawiając za sobą lawinę pytań i absolutnie żadnych odpowiedzi. Ani przez sekundę nie wierzy w domniemane morderstwo, zna go zbyt dobrze – ale niepodważalna wiara w niewinność brata nie sprawia wcale, że rozumie więcej. Rodzice nie mówią wiele poza pustym to dla waszego dobra, nie wie więc, dlaczego razem z Claire lądują w samolocie do Ottawy, ani z jakiego powodu litery na jej paszporcie układają się w obce Amelia Blanc. Nienawidzi tego imienia od samego początku, krzywi się, słysząc je z ust kobiety na stanowisku odpraw, z całej siły ściskając drobną dłoń siostry; nigdy nie uczy się nazywać jej Valerie. Dom, w którym lądują, wbrew staraniom ich prawnej opiekunki, nie pachnie wcale normalnością, przesycony kłamstwami i niedopowiedzeniami, jak całe ich nowe życie, przeciwko któremu buntuje się na każdym kroku. Protestuje głośno, gdy zostają posłane do różnych szkół i chociaż wyrosła już z dziecięcego strachu przed ciemnością, przez całą pierwszą noc spędzoną w swoim pokoju w internacie płacze gorzko w poduszkę, dławiąc się samotnością. Budowane przez lata poczucie bezpieczeństwa rozwarstwia się i kruszy, sprawiając, że z każdym dniem zamyka się w sobie, ucząc się nie ufać i nie przywiązywać, chowając swoją prawdziwą tożsamość tak głęboko, że z biegiem czasu sama zaczyna mieć problemy z jej odnalezieniem.

II. Kość słoniowa

Przez pierwsze miesiące zwyczajnie czeka, naiwnie uciekając w podpartą zaprzeczeniem bierność i przekonując samą siebie, że wszystko wkrótce wróci do poprzedniego porządku. Szkolne obowiązki pomagają jej we wtopieniu się w tło, wypełniają dłużące się minuty i sprawiają, że coraz rzadziej zerka w stronę telefonu, który i tak nie dzwoni. Rodzice kontaktują się z nią rzadko i ostrożnie, ich rozmowy ograniczają się więc do lakonicznych wiadomości wysyłanych z obcych numerów; jedynie do Valerie stara się dzwonić regularnie, ale parę słów zamienionych przez telefon nie jest w stanie zastąpić prawdziwych spotkań twarzą w twarz. Więź z siostrą wymyka się spomiędzy jej palców powoli, lecz metodycznie, i być może dlatego odruchowo zaczyna szukać w obcym miejscu czegoś znajomego, czego mogłaby się uchwycić. Kilka tygodni po przyjeździe do Kanady wraca więc do siatkówki, choć nadal tkwi w upartym marazmie, tłumacząc sobie, że musi być w formie, kiedy już wrócą do Seattle. Myśli o domu stają się jej osobistą mantrą, pierwszą rzeczą, którą powtarza zaraz po przebudzeniu i bezpośrednio przed zaśnięciem, nie przybliżają jej jednak ani o milimetr do upragnionego celu.

Jej moc ujawnia się po jednym z wieczornych treningów, kiedy w drodze powrotnej do internatu, wpada na grupkę podpitych mężczyzn. W pierwszej chwili bardziej wyczuwa ich obecność, niż ich zauważa; instynkt każe jej rzucić się do ucieczki i nie upływa nawet sekunda, gdy słyszy, że zaczynają za nią biec. Ukrywa się w bocznej alejce, ale – choć niebezpieczeństwo szybko mija – krążąca w żyłach adrenalina robi z nią coś dziwnego. Jej zmysły szaleją jak po potężnej dawce metamfetaminy, mimo że nigdy nie miała w ustach ani grama narkotyku; szare otoczenie tonie jednak w technikolorze, pisk opon hamującego samochodu dwa skrzyżowania dalej wwierca jej się w mózg jak tysiące zatopionych we wrażliwej tkance igieł, a zapach jej szumiącej, pulsującej pod skórą krwi, wywołuje falę obezwładniających mdłości. Nagle staje się przerażająco świadoma własnego oddechu, a gdy bezwiednie opiera się plecami o chropowaty mur, chłód ściany przeszywa ją na wskroś. Chyba wymiotuje za przepełnionym śmietnikiem, choć jej umysł łaskawie wyrzuca to wspomnienie z pamięci, a kiedy kilkanaście minut (godzin? dni?) później jej organizm wreszcie się uspokaja, jej ubranie jest mokre od potu. Nie jest pewna, jak udaje jej się wrócić do pokoju, ale tamtej nocy nie śpi, niemal przez godzinę próbując zmyć z siebie niewidzialny brud pod prysznicem, aż gorąca woda zamienia się w letnią, a letnia w lodowatą. Resztę dzielącego ją od poranka czasu spędza przed komputerem, szukając wszystkiego, co sieć jest jej w stanie powiedzieć na temat mutantów, i z każdą kolejną przeczytaną linijką jest coraz bardziej pewna dwóch rzeczy: że właśnie uaktywnił się u niej gen X, oraz że to samo spotkało wcześniej jej brata.

Początkowo nie rozumie istoty swoich umiejętności, ale raz przerwana blokada, okazuje się niemożliwa do ponownego zamknięcia. Sarah staje się nerwowa, płochliwa; jej własne zmysły i emocje obracają się przeciwko niej, a opanowanie ich przypomina próby kontrolowania nieużywanych przez kilkanaście lat mięśni. Zaczynają dokuczać jej uporczywe migreny, nienaturalnie wyostrzone dźwięki zalewają ją bez uprzedzenia, a od nagromadzenia zapachów dostaje zawrotów głowy. W pierwszym odruchu zagłusza dodatkowe bodźce rozdzierającą uszy muzyką; później odkrywa, że jej moc słabnie, gdy jest zmęczona, zaczyna więc regularnie biegać, doprowadzając się do stanu bliskiego wycieńczeniu. W tym samym czasie wciąż przeszukuje sieć, zwracając uwagę na każdy szczegół, który może doprowadzić ją do Willa; odnajduje jego stare wpisy, skupiając się jednak nie na nich, a na ludziach, którzy mu odpowiadali, analizując setki razy każdy fragment tekstu. Nie jest geniuszem, ale nie brakuje jej rezolutności; nagięcie własnych zasad i kilka przysług wkupuje ją w łaski szkolnego hakera, który zdobywa dla niej personalia użytkowników, którzy lata wcześniej interesowali się postami jej brata, ale każdy trop, jaki podejmuje, kończy się ślepą uliczką. Odnosi jednak wrażenie, że ktoś zaczyna uważniej jej się przyglądać, choć nie jest do końca pewna, czy jeżdżący za nią samochód i głuche telefony, nie są objawem narastającej paranoi. W chwili słabości, zakleja kamerę na ekranie komputera.

W desperackiej próbie odbudowania chociaż części utraconego poczucia bezpieczeństwa, zapisuje się na kurs samoobrony, organizowany przez przyszkolny klub walk. Jej trener ma na imię Anthony, jest niewiele starszy od niej i Sarah od pierwszego zamienionego z nim zdania szczodrze obdarza go niechęcią, jest jednak zbyt dumna, żeby zrezygnować. Ćwiczy do upadłego przez cztery wieczory w tygodniu, całkowicie nieświadoma, że łatwość z jaką przychodzi jej wyczucie zamiarów przeciwnika, nie jest niczym normalnym. Anthony przez dłuższy czas po prostu ją obserwuje, a po zakończonym kursie proponuje jej kontynuowanie nauki. Zgadza się, bo treningi z nim pomagają jej odzyskać równowagę i łagodzą wariujące zmysły; wraz z kolejnymi litrami potu i dziesiątkami siniaków, jej uderzenia stają się celniejsze i bardziej świadome. Uczy się oszczędzać energię i odczytywać nadchodzące ataki na podstawie drobnych gestów, nie zauważa jednak momentu, w którym stają się sobie coraz bliżsi, a ich rozmowom zaczyna brakować pierwotnej ostrożności. Kiedy Anthony w końcu odkrywa przed nią prawdę i wyznaje, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłaby przypuszczać, jej płuca o dziwo nie wypełniają się paniką, a zaufaniem. Po chwili wahania, prosi, by mówił na nią Sarah.

Ćwiczą razem przez kolejne dwa lata, w czasie których uczy się nie tylko nowych sposobów na unikanie i zadawanie ciosów, ale też kontrolowania własnej mocy. Anthony pomaga jej opanować strach, związany z obcymi umiejętnościami; codzienne sesje medytacji pozwalają jej zrozumieć wreszcie, za co odpowiada obecny w jej organizmie gen. Nauka wyłączania kolejnych zmysłów idzie jej mozolnie, ale przynosi efekty i wkrótce jest w stanie wykorzystywać swoje zdolności do czegoś więcej, niż oszukiwania na klasówkach. Czasami smakuje gorzką porażkę, samodzielnie ogłuszając się wyostrzonym przez przypadek hałasem, albo uwrażliwiając zmysł dotyku w niewłaściwym momencie i prawie mdlejąc przez nieistniejący próg bólu, ale z każdego takiego upadku ponosi się silniejsza. Swoją mutację skrupulatnie ukrywa, wierząc, że w ten sposób chroni Valerie. Przeszłością dzieli się jedynie z Anthonym, w końcu opowiadając mu o zniknięciu Williama i swoich podejrzeniach; obiecuje jej pomóc, więc kiedy w czerwcu 2010 roku odbiera dyplom ukończenia szkoły, oboje podejmują decyzję o wyjeździe. Osiągnięcia sportowe otwierają przed nią co prawda podwoje jednego z kanadyjskich uniwersytetów, ale znajomym i rodzinie opowiada, że planuje zrobić sobie rok przerwy i objechać kraj. Z siostrą żegna się na dworcu autobusowym, jednak prosto z niego jadą z Anthonym na lotnisko i wsiadają do samolotu lądującego w Seattle.

III. Stal

Na miejscu czekają na nią oni. Wyczulone zmysły pozwalają jej na dostrzeżenie mężczyzn w ciemnych uniformach jako pierwszej, i tylko dlatego udaje jej się opuścić lotnisko niezauważoną. W trakcie ucieczki rozdzielają się jednak z Anthonym i jest to ostatni raz, kiedy go widzi: jego plecy znikają w tłumie podróżnych i nie odnajduje go już więcej, ani w umówionym punkcie, ani nigdzie indziej. Wraca tłumione przez lata poczucie zagrożenia, i być może to właśnie ono prowadzi jej stopy prosto do domu rodziców. Otwiera jej matka, ale zamiast czułego powitania, otrzymuje pełne dezorientacji spojrzenie kobiety, która jak gdyby nigdy nic oznajmia, że jej nie zna i wyrzuca za drzwi. Dopiero później znajduje w kieszeni kurtki klucz i kartkę z adresem, które okazują się prowadzić do prostego, hotelowego pokoju na drugim końcu miasta. Wieczorem tego samego dnia posłaniec zostawia na jej wycieraczce telefon komórkowy, plik banknotów i nowe dokumenty z jej zdjęciem; kolejne nazwisko, którego nie kojarzy, przyjmuje już tym razem bez większych emocji. Telefon dzwoni kilka godzin później – to ojciec zdenerwowanym głosem każe jej na siebie uważać. Upewniwszy się, że połączenie jest bezpieczne, mówi mu o wszystkim, po czym przez kilkanaście minut oboje płaczą w słuchawkę. Kiedy rozmowa zostaje przerwana, Sarah orientuje się, że jest po raz pierwszy w życiu, jest zdana całkowicie na siebie.

Krótkie, intensywne poszukiwania Anthony’ego nie przynoszą żadnego rezultatu, ale w prasie nie pojawia się też informacja o nieszczęśliwym wypadku z jego udziałem, ani list gończy opisany jego nazwiskiem, więc uznaje to za dobry omen. Posługując się fałszywym nazwiskiem, wyjeżdża z Seattle i przez jakiś czas rzeczywiście podróżuje po okolicznych stanach, próbując zgubić ewentualny pościg. Umykanie przed nieznanym wrogiem przypomina ściganie się z cieniami, i być może dlatego zatrzymuje się dopiero w Detroit, gdzie przez przypadek trafia na grupę mutantów. Nie są żadną zorganizowaną frakcją, ani nie zajmują się walką z niesprawiedliwą rzeczywistością, łączy ich za to zrozumienie i brak konieczności udawania kogoś innego, i to właśnie wśród nich Sarah po raz pierwszy od zniknięcia Willa czuje, że gdzieś przynależy. Pomagają jej wynająć mieszkanie oraz znaleźć pracę, a chociaż kelnerowanie w średniej klasy pizzerii nie stanowi szczytu jej ambicji, to w jakiś sposób pomaga jej zebrać w całość rozsypane okruchy poczucia normalności. Początkowo wycofana i nieufna, z czasem uczy się nazywać ich przyjaciółmi, mimo że ich wspólne ćwiczenia nad mocami boleśnie przypominają o utraconej przeszłości. To wtedy zaczynają wołać za nią Cisza, bo nieustannie ucisza ich tym słowem w trakcie treningów, kiedy beztroskie i głośne żarty nie pozwalają jej się skupić. Przez chwilę nawet się o to wścieka, później już nie zawraca sobie głowy udawaniem złości. Któregoś dnia ostatecznie też godzi się ze świadomością, że najprawdopodobniej nigdy więcej nie zobaczy brata.

Kiedy 4 lipca 2014 roku Stany Zjednoczone ogarnia pożar, nie od razu rozumie skalę zjawiska, choć nie mija dużo czasu, zanim właściciel mieszkania wypowiada jej umowę najmu, ktoś podpala jej samochód, a w lokalu, w którym pracuje, pojawia się kontrola genetyczna. Ucieka tylnymi drzwiami i przez kilka dni ukrywa się w kawalerce przyjaciela, ale po tym, jak dwóch członków ich grupy znika bez śladu, reszta zgodnie decyduje, że pozostanie na miejscu jest zbyt niebezpieczne. Zamknięcie granic oznacza zresztą utratę kontaktu z Valerie, a gdzieś między atakiem terrorystycznym, a medialnym szałem, który po nim zapanowuje, milknie również telefon matki i ojca. Chociaż powrót do Seattle wydaje się kuszeniem losu, zabiera wszystkie oszczędności i wsiada w zatłoczony autobus. Dom rodziców zastaje jednak pusty, a kiedy wychodzi, na podjeździe wpada prosto na oddział Niebieskich Szwadronów. Ilość mocy, jakiej musi użyć, żeby przed nimi uciec, prawie ją zabija; wysiłek odchorowuje w opuszczonym budynku, który na kilka tygodni staje się jej noclegiem. Od tamtej pory jej codzienność wygląda właśnie tak: skupiona na własnym przetrwaniu, zaczyna żyć z dnia na dzień, czasami łącząc się tymczasowo z innymi mutantami, ale ufając jedynie sobie samej.

Choć póki co nie wierzy w możliwość zwycięstwa nad amerykańskim rządem, nawarstwiający się gniew zaprowadza ją w szeregi samozwańczej mutanckiej bojówki, składającej się z paru równie zdesperowanych zbiegów. Przez niemal pół roku mieszkają w zdezelowanym magazynie na obrzeżach miasta, od czasu do czasu organizując drobne akcje protestacyjne i sabotażowe. Początkowo nie planuje zagrzewać z nimi miejsca, ale najmłodsza mieszkanka zatęchłej kryjówki ma jedenaście lat i tęczówki o barwie identycznej, co oczy Claire, i choć Sarah sama się za to nienawidzi, nie potrafi odejść. Jej zadania polegają głównie na trenowaniu niedoświadczonych mutantów i okradaniu pobliskich sklepów spożywczych. Sama również doskonali swoje umiejętności, ucząc się strzelać do rozstawionych pod ścianą butelek. Mimo że robi to dla własnej ochrony, przeklina dzień, w którym bierze do ręki broń, bo niedługo potem po raz pierwszy zabija z niej człowieka, posyłając nabój prosto w czaszkę członka Czarnych Helis, którzy w końcu, końcem lutego 2018 roku, organizują obławę na ich magazyn. Robi to nieświadomie i bez brawury, widząc skierowaną w swoją stronę lufę pistoletu i reagując instynktownie; w następnej chwili jej twarz opryskuje coś ciepłego i gęstego, a ona, mimo panującego dookoła chaosu, przez przerażająco długą sekundę wpatruje się w wypływające z oczodołu fragmenty mózgu. Wtedy nie wie jeszcze, że siła odrzutu prawie wybiła jej ramię ze stawu, bo ból przyćmiewają inne bodźce; ucieka na oślep, podczas gdy rysy zabitego mężczyzny na stałe wypalają się pod jej powiekami. O jedenastoletniej dziewczynce przypomina sobie dopiero później, gdy zgięta w pół, dochodzi do siebie, gdzieś w otaczającym magazyn lesie.

Po raz kolejny jest zdana jedynie na siebie.
charakter
Nie jest kimś, na kogo zwrócisz uwagę w tłumie. Raczej zdystansowana i zdecydowanie milcząca, przez większość czasu woli trzymać się na uboczu, nie zabierając głosu, dopóki nie uzna tego za konieczne. Przy pierwszym spotkaniu bywa oschła i nieprzystępna, często otaczając się przy tym szczelnym murem biernej wrogości, żeby nikt przypadkiem nie postanowił się do niej zbliżyć. Lata rozczarowań i złamanych obietnic uczyniły z niej osobę ostrożną, jeżeli nie paranoiczną, rzadko więc zdarza się, by obdarzyła kogoś zaufaniem. Postawiona przed problemem do rozwiązania jest do bólu praktyczna, uznając emocje za czynnik niepożądany i zaciemniający obraz sytuacji; pokłady empatii co prawda posiada, ale chowa je głęboko, nie do końca potrafiąc po nie sięgać. Co nie oznacza, że brakuje jej współczucia – wprost przeciwnie, w grupie na ogół w jakiś naturalny sposób przyjmuje rolę obrońcy, odruchowo robiąc z siebie tarczę między słabszymi, a ewentualnym zagrożeniem. Jej działania są jednak zazwyczaj pozbawione sentymentu; o ile ktoś wyraźnie nie wedrze się do jej serca, raczej nie grozi jej oskarżenie o bezinteresowność. Jej motywy nie zawsze są jasne dla otoczenia, ale zazwyczaj nie podejmuje akcji bez przyczyny; zdarza jej się dążyć do celu po trupach, choć w większości przypadków opamiętuje się w porę. W osądach bywa surowa, najbardziej chyba w stosunku do samej siebie.

Nie bez powodu w kontaktach międzyludzkich stara się zachować emocjonalny dystans, bo dla tych nielicznych, na których jej zależy, skoczyłaby w dosłowny ogień. Troska jest jedną z niewielu rzeczy, które są w stanie wytrącić ją z równowagi, a już z niej wytrącona, zachowuje się impulsywnie i często z oscylującą na granicy niebezpieczeństwa brawurą. Gdy zapomina o opanowaniu, pęka gruba warstwa obojętności i wygląda zza niej wrodzone poczucie humoru; jej żarty są raczej gorzkawe, zabarwione cynizmem, choć wciąż jeszcze zdarza jej się śmiać szczerze. Potrafi też wpaść w złość albo poddać się agresji, mimo że oboma tymi uczuciami wyraźnie gardzi – tak samo jak wszystkim, co odbiera jej poczucie kontroli nad sytuacją i samą sobą. Jej moc niejako wymusza na niej nieustającą czujność, pozwolenie, by emocje wzięły nad nią górę, zazwyczaj kończy się źle – jeżeli nie dla otoczenia, to na pewno dla niej. Ufa swoim przeczuciom i instynktowi, czasami bardziej nawet, niż chłodnej logice. Bywa posądzana o nieprzewidywalność, być może ze względu na pozornie przychodzące znikąd akty prostej dobroci, o których jednak mówić nie lubi, na słowa wdzięczności machając z poirytowaniem ręką. Sama z zasady unika zaciągania długów, a jeżeli już to robi, to zawsze spłaca je przy pierwszej możliwej okazji.

Wietrzna pogoda i migreny sprawiają, że staje się marudna i nerwowa.
opis mocy
Gen X, kryjący się w genotypie Sary, oddziałuje głównie na jej zmysły, znacznie je wyostrzając i pozwalając na odbieranie bodźców, które dla normalnych ludzi pozostają niezauważalne. Moc ma jednak swoje ograniczenia: po pierwsze, uwrażliwienie jednego ze zmysłów oznacza zazwyczaj tymczasowe przytępienie lub całkowite wyciszenie pozostałych – nasłuchując, odcina się więc od wizji, a próbując dostrzec coś w oddali, przestaje zwracać uwagę na dźwięki i zapachy. Po drugie, korzystanie z dodatkowej kontroli, jaką dają jej wynikające z mutacji umiejętności, wymaga sporej dawki ostrożności: uwrażliwienie na dotyk może dać jej znaczną przewagę przy czynnościach, w których niezbędna jest precyzja, ale jednocześnie czyni ją bezbronną w przypadku ewentualnego ataku (przekonała się bardzo wcześnie, jak bardzo w takim stanie boli zwyczajne uderzenie); przy wyostrzonym słuchu, niezwykle łatwo ją ogłuszyć, wyczulony wzrok bez problemu ulega oślepieniu, a od mocnych zapachów nietrudno dostać zawrotów głowy. Z tego powodu, jej pierwsze treningi dotyczyły przede wszystkim ćwiczeń nad równowagą pomiędzy zmysłami i osiągnięciem odpowiedniej kontroli nad własną mocą; dopiero, gdy przestała stanowić zagrożenie dla samej siebie, mogła przejść do myślenia nad innymi, bardziej praktycznymi zastosowaniami dla swoich zdolności.

Ponieważ szlifowanie umiejętności praktykuje już od dziesięciu lat (z mniejszą lub większą częstotliwością), obecnie moc raczej rzadko wymyka jej się spod kontroli. Choć wyostrzanie zmysłów samo w sobie ma charakter pasywny, okazało się niezwykle przydatne przy przetrwaniu w trudnych warunkach: dzięki wrażliwemu słuchowi jest w stanie odpowiednio wcześnie zauważyć zagrożenie, smak i węch pomagają przy tropieniu, wzrok przy wypatrywaniu kryjówek; wszystkie razem z kolei od samego początku były nieocenionym sprzymierzeńcem w nauce walki, pozwalając na szybkie reagowanie na ataki przeciwnika. Niestety, panowanie nad umiejętnościami wymaga sporej dyscypliny i świadomości; właściwe używanie mocy staje się znacznie trudniejsze w sytuacjach zwiększonego ryzyka, wiążących się z działaniem pod presją czasu albo w poczuciu zagrożenia, a destabilizacja emocjonalna praktycznie je uniemożliwia. Najbardziej niebezpieczne jest jednak doprowadzenie do przesilenia, czy to poprzez szybkie, wielokrotne zmiany wiodącego zmysłu, czy próbę wykorzystania kilku jednocześnie. W takich momentach kontrola nad mocą zupełnie się kruszy, a napływające zewsząd bodźce przytłaczają Sarę do punktu, w którym myślenie czy poruszanie się o własnych siłach, staje się niewykonalne; w następstwie często pojawiają się migreny, silne zawroty głowy i mdłości; całość przypomina przebiegiem atak padaczkowy, a najskuteczniejszym sposobem na jego przerwanie jest utrata przytomności.

Sarah zdaje sobie sprawę, że poza pięcioma wykorzystywanymi przez nią zmysłami, istnieje jeszcze szósty – intuicja – i od pewnego czasu jej uwaga coraz częściej w trakcie treningów skupia właśnie tam, ale póki co, nie jest w stanie uchwycić tego ulotnego i niejednoznacznego przeczucia, które czasami samoistnie ją nawiedza; wszelkie próby okiełznania go, wywołują jedynie frustrację.

Mechanicznie: Jeżeli Sarah nie znajduje się pod wpływem silnego stresu i nic nie utrudnia jej skupienia, jest w stanie bezpiecznie używać mocy przez 6 postów, następnie przez 2 musi odpoczywać. Jeżeli jest wystraszona, ranna, działa pod presją czasu lub emocji, jest w stanie używać mocy tylko przez 4 posty, następnie przez 2 musi odpoczywać. Nadmierna eksploatacja umiejętności (ciągłe używanie jej przez 5 postów w sytuacji zagrożenia) jest możliwa, ale grozi skutkami ubocznymi opisanymi wyżej, trwającymi przez 3 kolejne posty.
ciekawostki
♦ Jeszcze od czasów szkoły, jej niezawodnym lekiem na wszelkie dolegliwości jest wysiłek fizyczny: w ten sposób odreagowuje stres i pozbywa się nagromadzonej agresji. Jeżeli tylko może, zaczyna dzień od biegania, wciąż też ćwiczy walkę, wychodząc z założenia, że skoro jej moc nie pozwala na miotanie kulami ognia ani zsyłanie gromów z jasnego nieba, musi polegać na własnych mięśniach. Jej styl opiera się o kursy samoobrony, na które uczęszczała w przyszkolnym klubie, indywidualne lekcje z różnymi nauczycielami i osobiste doświadczenie, jest więc mieszaniną wszystkiego po trochu. Wierzy, że ćwiczenia pomagają jej w opanowaniu mocy i skupieniu.
♦ Zbyt częste wykorzystywanie mocy powoduje u niej chroniczną bezsenność. Najprawdopodobniej jest uzależniona od środków nasennych, choć upiera się, że wcale ich nie potrzebuje.
♦ Jest leworęczna.
♦ Jej skóra to konstelacja blizn i siniaków, z których większość – paradoksalnie – nie powstała w żaden bohaterski ani brawurowy sposób, a na skutek prozaicznych, codziennych wypadków.


[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-04-06, 19:20   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 74%
Karta jest przepiękna! Absolutnie nie mam się czego czepiać, chociaż bardzo bym chciała, bo ja to jestem czepialska :/
Generalnie opis historii bardzo mi się podoba, moc także rozpisana fajnie, MG na pewno nie będzie miał problemu przy prowadzeniu wątków z tak opisaną mutacją!
Super, kocham postać Sary, życzę miłych gier i super zabawy na forum <3
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6