Poprzedni temat «» Następny temat
Andy Dark
Autor Wiadomość
Andy Dark



It's So Nice To Meet You. Let's Never Meet Again.

Kontrola/Tworzenie Nefrytu

57%

Missing





name:

Andy Dark

alias:
Nefryt

age:
28

Wysłany: 2018-03-25, 15:10   Andy Dark
  

   Władca Pingwinów

  

   Masz talona na Aarona i balona


Andy Dark
urodzony w Richmond 24.05 1990 roku (28lat), mieszka w Olympii od ok. pół roku, przynależy do żadnej frakji, póki co. Piastuje stanowisko zwykłego chłopa, wizerunku użycza Andy Biersack
historia
Hmmm.. Historia? Andy'ego? Damn,
zbytnio nie ma się czym chwalić. Porwanie w dzieciństwie, tortury, brak możliwości powrotu do domu. O kurde, jednak jest potencjał na historię. Dobra, jedziemy.
Życie, jako najstarszy z rodzeństwa było składem różnych wyzwań i wyrzeczeń. Kochająca matka przedszkolanka starała się ofiarować swoim pociechom wszystko.
Chciała, by miały dobrze w życiu oraz by zapamiętali dzieciństwo najlepiej, jak potrafią,
nim ruszą w ciężką wyprawę przez dorosłość. Ojciec zaś był drugą stroną medalu.
Dumny wykładowca uniwersytetu w Richmond zawsze nakładał nacisk na edukację.
Nie było z nim takiej zabawy, jak z matką, ale jedno było pewne. Robił to, co mógł,
by jego dzieciom w przyszłości nie zabrakło niczego. Wydawałoby się to, jako nieco chłodne podejście do pociech, jednak Andy doskonale zdawał sobie z dobrych zamiarów ojca, więc szanował go, widząc go jako swego rodzaju "wzór do naśladowania". Wiedział,
że matka jest z nim szczęśliwa, więc nie miał powodów do obaw. Oprócz rodziców,
Andy był też dumnym starszym bratem dla swojego młodszego rodzeństwa. Młodszy brat i jeszcze młodsza siostra byli dla niego nie tylko rodziną, ale i najlepszymi przyjaciółmi, z którymi spędzał wiele wolnego czasu na zabawie. Jako starszy brat,
spadał również na niego obowiązek ochrony młodszego rodzeństwa, co Andy robił bez najmniejszego zawahania. Brał kilka razy udział w bójce pomiędzy dzieciakami. Przeważnie wystarczył jeden lub dwa dobrze wymierzone ciosy, by walka się skończyła.
Raz lądował przeciwnik, a nie raz nasz Andy. Jednak mimo tego nigdy nie okazywał bólu oraz łez. Chciał udowodnić, że jest twardy, mimo swojego wieku. Chciał być przykładem dla swego rodzeństwa, mentalnym guru oraz wzorem do naśladowania. W szkole szło mu bardzo dobrze, co owocowało dumą ojca i szczęściem matki. Wydawałoby się, że życie, które stoi przed nim otworem, ma całą gamę dobrych opcji do zaoferowania.

Dopóki wszystko pękło, niczym mydlana bańka..

Droga do szkoły wydawała się tego dnia zaskakująco długa i męcząca. Andy czuł, że w samym dniu jest coś nie halo. Ni to zmęczenie, ani niechęć. Może umysł potrzebowałby odpoczynku? Nie wiedział. Przy przejściu dla pieszych - które tego dnia również wyglądało zaskakująco ponuro - nie było nikogo. Stał sam. Okna również nie ukazywały żadnej żywej duszy. W oddali dostrzegał już kawałek budynku szkoły. Wraz z zezwalającym na przejście zielonym światłem usłyszał pisk. Brzmiało na opony, bardzo dobrze znał ich dźwięk, bo nie raz słyszał idiotów na drogach. Jednak to nie było to,
czego się spodziewał. Zza rogu wyjechała czarna furgonetka, z której wyskoczyło dwóch mężczyzn w kominiarkach, zabierających Andy'ego do wozu. Dlaczego on? Co było takiego w nim, że zechcieli go porwać? Nie wiedział. Strach, przeszywający jego głowę był nie do opisania. Złącz ze sobą najgorsze fobie swego życia i wejdź z nimi do pomieszczenia 2mx2m i żyj. Myślisz, że to jest hardcore? To było gorsze. Z workiem na głowie siedział wśród przestępców ze kilka godzin, nim dojechali do placówki. Gdy wysiedli z auta, udali się w jakieś miejsce. Nie widział nic, więc nie mógł określić, gdzie się znajduje. Na ucieczkę też nie ma co liczyć. Był zdany na nich. Bezsilny i bez możliwości obrony. Gdy w końcu zdjęto z jego głowy worek, jego oczom ukazało się coś na wzór labolatorium, tyle że o okrojonym budżecie. Większość rzeczy domowej roboty, fiolki, rurki, igły, strzykawki, piły, skalpele i inne gówna. Gdy je dostrzegł, skumulony strach od razu wprawił go w stan nieprzytomności. Gdy zaś zbudził się, siedział na krześle, przywiązany sznurem. Przed nim stało trzech mężczyzn. Jeden z nich miał rękawiczki lateksowe na rękach, zaś w jednej z nich dzierżył dumnie skalpel. Andy po prostu zwymiotował. Nie wytrzymał presji, nadanej przez oprawców. Rzygając jednemu z nich na buty, otrzymał solidną pięść w twarz, która zaowocowała obfitą krwią z nosa. Doktorek, uspokajając go, kazał im odwiązać Andy'ego. Ten zaś, próbując wyrwać się,
dostał potężne kolano w brzuch, czego efektem było przyjęcie pozycji "na żółwia".
Dwójka mężczyzn wygięła mu ręce za plecy, trzymając również jego głowę skierowaną ku persony doktorka. Skalpel był coraz bliżej twarzy chłopca. Wraz ze zbliżaniem się narzędzia ku twarzy, czas zaczął coraz bardziej zwalniać. Wspomniania ukazywały mu rodzinę. Zabawy z rodzeństwem, szczęście rodziców, wszystkie dobre chwili napłynęły do jego głowy w ciągu jednej sekundy. Zaczął płakać. Płakać i krzyczeć. Rozpacz w tej chwili sięgnęła zenitu. Rozpacz, tęsknota, żal i wszystkie emocje generowały się w nim z prędkością światła. W końcu krzyk zgasł, gdy poczuł na sobie zimno skalpela. O dziwo nic się nie działo. Żadnych cięć, uchwyt też taki jakby słabszy. Wtem dostrzegł, jak śnieżno-biały kitel powoli zabarwia się na czerwień. Zszokowany patrzył, jak oprawcy wraz z doktorem upadają, rozlewając z siebie krew. Podpierając się rękami, spoglądał wystraszonym wzrokiem w ziemię, gdy jego oczom ukazały się małe odłamki.
Biorąc je do ręki, od razu rozpoznał ów minerał. Nefryt w najczystszej postaci! Uzbierawszy kilka sztuk, szybko schował je do kieszeni, uciekając z okrutnego miejsca. Niestety, po kilku godzinach wędrówki, chłopak nadal nie rozpoznawał nawet najmniejszego szczegółu, który mógłby mu wskazać jego lokalizację. A trzeba przyznać, że wzrokowcem to on jest i niezłym. Po długich godzinach tułaczki w końcu upadł. Zmęczony, głodny, słaby umysłowo - po prostu zemdlał. Obudził się w ciepłym pomieszczeniu, opatulony kocem, zaś obok na szafce nocnej stała gorąca czekolada. Niestety, nie był to sen, z którego mógłby się po prostu od tak przebudzić. Nie był w domu. Po chwili do pokoju weszła starsza kobieta, która wytłumaczyła mu, dlaczego się tu znalazł. Starsze państwo znalazło go na ulicy nieprzytomnego, więc postanowili się nim zaopiekować, dać mu dom, jedzenie - dopóki rodzice nie dadzą żadnego znaku. Niestety wraz z upływem godzin, dni, miesięcy nikt nie dawał znaków życia, a chłopak dorastał i uczył się w domu tych ludzi. Z czasem niemal zapomniał o swoich rodzicach.
Nienawidził ich, że nie próbowali go odnaleźć. Nigdy jednak nie zapomniał o rodzeństwie, których obiecał sobie odnaleźć. Jednakże miał jeszcze jeden cel. Chciał nauczyć się tego, co zrobił w dniu porwania. Zaczął więc trening umysłowy. Mary i Stan -
bo tak nazywali się jego "wybawiciele" doskonale wiedzieli o tym, co potrafi chłopak.
W końcu sam im o tym powiedział, ukazując przed nimi Nefryt. Z biegiem czasu,
dzięki treningom cielesnym i umysłowym zdołał wiele opanować w zakresie swej mocy. Początki pozwalały mu jedynie na strzelanie pociskami i tworzenie niewielkich broni, jednakże z biegiem lat nauczył się wytwarzać minerał w każdym miejscu swego ciała. Tworząc taki przedmiot nie zdołałby w pełni podziękować za to, co dla niego zrobili. Nie potrafił się odwdzięczyć. Wszystko, co potrafił, zawdzięczał nauce domowej i swej mocy. Oni jednak niczego nie chcieli. Nie mogli mieć własnych dzieci, więc opieka nad Dark'iem była dla nich wystarczającą nagrodą. W końcu jednak przyszedł czas na rozłąkę. Ruszył w świat, prosto przed siebie z jednym celem. Odnaleźć rodzeństwo. Z czasem jednak dochodziły go słuchy o innych mutantach oraz ich oprawcach. Wtedy jego uwagę przykuły plotki o istniejącym w Olympii miejscu, w którym żyją podobni do niego. Ta wiadomość nadała mu drugi cel. Odnaleźć Bractwo i stworzyć nowy dom, wraz z rodzeństwem, którego tak bardzo chce odszukać..
charakter
Andy na ogół stara się utrzymać przyjazne stosunki do otoczenia i danych mu sytuacji. Sumiennie bierze odpowiedzialność za swoje czyny, nieważne, co by go czekało. Jest człowiekiem, któremu można zaufać w każdej sprawie - Twoje sekrety to rzecz dla niego święta. Pomimo sprzedania sporej ilości Nefrytu i zarobienia nie małej pieniędzy, nie lubi się nimi przechwalać. W krajach Europejskich nadano mu ksywkę "Nefrytowy Baron", mimo że nigdy nie widziano jego twarzy (pośrednicy to cudowni ludzie). Jednak za każdym razem, gdy ją słyszy, po prostu go krew zalewa. Przeważnie zachowuje spokój i opanowanie - zwłaszcza w tych poważnych sytuacjach. Nie raz jednak patrzy na innych z góry, mając się za lepszego. Mimo tego nie brakuje mu pomysłów na zrobienie z siebie głupka i staranie się rozbawić całą publikę. Co za tym idzie, często rzuca głupie zdania, co nieraz wpakowało go w tarapaty. No cóż, ciętego języka trudno się pozbyć. Mimo swojego głupkowatego, luźnego zachowania, podczas walki zachowuje chłodny umysł i spokojnie podchodzi do rozważania kolejnych kroków. . Na codzień przypomina normalnego człowieka, nie odstającego od reszty.
Co innego, gdy natłok negatywnych emocji weźmie górę.. Jego zachowanie staje się kompletnie odmienne. Niczym bestia, nie lituje się nad swoją ofiarą. jest bezwzględny i chłodny. Nie zważa na to, czy braknie mu sił na utrzymanie mocy, czy nie. Atakuje tak długo, póki nie zostanie powstrzymany, bądź nie zemdleje z przecholowania. Póki co miał tylko dwa takie "napady", w każdym z nich powstrzymywać go musiała Mary, nim Dark doprowadził ofiary do śmierci. Skutkowało natychmiastowo. Znów wracał do "siebie". Ludzie słyszeli o tych atakach, jednak nigdy nie rozpoznano Andy'ego (całe szczęście).
Wieści szybko się rozchodzą, a opowieść o "Krwawym Demonie" (taki ma kolor nefrytu) powoli trafiają również w nasze strony.
Opis Mocy
Krwisty Nefryt


Umiejętnością Andy'ego jest tworzenie i manipulacja nefrytem wedle swojego upodobania. Z początku nie mógł wiele zdziałać, bo potrafił tworzyć go tylko z dłoni, jednak dzięki długim treningom nad swymi mocami, zdołał opanować dar na tyle, by ten mógł wyjść lub wystrzelić z każdej części jego ciała. Pojedyncze pociski, bądź bronie, tworzone jeden za drugim nie stanowią dla niego żadnego problemu, jednak na chwilę obecną jest w stanie wyciągnąć lub wystrzelić 10 odłamów (obojętnie czy małych, średnich, czy większych) z różnych miejsc swego ciała w tym samym czasie, na dodatek jest pewny, że liczba ta - przy odpowiednich treningach - będzie mogła wzrosnąć. Niestety, jest w stanie tworzyć minerał jedynie o długości nie przekraczającej 20 cm. Wystrzelenie zaś go obejmuje obręb 40 metrów. Wyjątkiem jest moment, w którym Dark skupi się (1 post). Jest wtedy w stanie wystrzelić pocisk na odległość 80 metrów. Treningi pozwoliły mu również wydłużyć czas działania umiejętności (6 postów). Mimo tego zaraz po tym niezbędny jest dla niego odpoczynek (2 posty).
W przypadku przeholowania i dalszych prób korzystania z mocy (bądź próby wyciągnięcia/wystrzelenia na raz więcej, niż 10 sztuk nefrytu), zaczyna go boleć głowa, co może zakończyć się krwotokiem z nosa, by w kolejnej fazie pozbawić go przytomności.
Andy czuje, że byłoby go stać na więcej, jednakże nie potrafi póki co wyzwolić pełni swych mocy. Ciągle trenuje i staje się coraz lepszy w temacie swych zdolności. Niesamowita jest dla niego myśl, co zdoła osiągnąć po całkowitym opanowaniu daru, jednocześnie będąc też świadom, jak wiele treningu i wyrzeczeń będzie go to kosztować.

ciekawostki
-Kocha Rock'a - był nawet w kapeli i zrobili niezłe widowisko. Fejm się zgadza.
-Idealny wokal.
-Uwielbia patrzeć w gwiazdy - jest w nich coś pięknego.
-Ksywę "Nefryt" nadali mu Mary i Stan (chociaż go to wkurzało, to jednak przyzwyczaił się do tego)
-Ostatnio zaciekawiło go anime.
-Niestety, panicznie boi się pająków. Stara się udawać, że jest ok, ale w środku aż trzęsie się jak dziecko. Nikt nie jest niezniszczalny..
-Stara się być tajemniczy. Czasem wyjdzie, czasem nie.
-Uwielbia psy.
-Zna kilka języków.
-Wiedza jest dla niego równie ważna, co własny dar.
-Bardzo dobrze posługuje się bronią białą.
-Z bronią miotaną (noże, shurikeny itp.) nie idzie mu gorzej, niż z białą.
-Niezwykle celne oko, jak na takiego młodziana.
-Zna się na sztukach walki i potrafi dokopać.
-Uparcie dąży do odnalezienia rodzeństwa i wstąpieniu do Bractwa.
-Nie gotuje najgorzej, ale do szefa kuchni sporo mu brakuje.
-Ma ogrom tatuaży. Po prostu to kocha i dalej myśli nad następnymi.
-Ma kolczyk w wardze i na płatku nosa.
-Czasem się wywyższa, ale rzadko.
-UWIELBIA IMPREZOWAĆ!
-Resztę poznacie w grze.


[Profil]
  [A-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-03-27, 18:05   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 57%
Czepialska ja, w końcu akceptuję i więcej nie marudzę! Baw się u nas dobrze, kryształowy chłopcze, i żeby Ci się ten nefryt nie kruszył za bardo <3
Miłych gier i ciekawych fabuł życzę!
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9