Poprzedni temat «» Następny temat
Aaronia Stone
Autor Wiadomość
Aaronia Stone
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-29, 18:39   Aaronia Stone

Aaronia Stone
urodzona w Portland 16 maja 1994 roku, mieszka w Seattle od 4 lat, przynależy do Brotherhood, wizerunku użycza Zoey Deutch
historia
Razem z braciszkiem, od początku swego istnienia, walczyłam o pewien status. Tylko nam dwojgu znany najlepiej, tak samo jak i nagroda ze zdobycia go. Brzmi dziko? Oj tak, a jeszcze lepiej się to wspomina, siedząc samej w pokoju z dala od rodziny i ukochanego brata. No ale czego się spodziewać, gdy się jest wybrykiem natury i trzeba było zwiewać w momencie gdy moc się ukazała? A ukazała się niesamowicie nieoczekiwanie. Ale zacznijmy od początku. Zamknijcie oczy.
Urodziłam się w Portland, w stanie Oregon. Piękne miasto, piękna rzeka i dużo brutalności. Mimo tego żyło się na przedmieściach w harmonii i spokoju. Ja, brat, rodzice oraz pies! Moja kochana psinka, która była ze mną od małego. To moje miasto, tam się wychowałam, tam miałam przyjaciół i jakoś wszystko leciało swoim własnym tempem. Raz pod górę, a raz z górki. Było nie jedno złamane serce i uszkodzony nos. Fakt, że należę do buntowników i ludzi nie przestrzegających zasad (tych większości, bo czerwone światło na drogach uważam jako kategoryczne stop), nie znaczy, że jestem złym człowiekiem. Brat zawsze mnie wspierał i nie raz odrabiał za mnie lekcje, abym tylko zdała, choć egzaminy i tak pisałam lepiej niż on sam. Sielskie życie, dobra zabawa i humor musiały się skończyć w momencie, gdy mój kochany brat, przewodnik i doradca życiowy miał wypadek ze mną jako pasażerem. Jakiś imbecyl nie zastosował się do warunków panujących na drodze i wjechał czołowo w nasz pojazd. Mój opiekun zawsze chciał dla mnie jak najlepiej, wymanewrował pojazdem na tyle, że całą siłę uderzenia przyjął na siebie. Wyobraźcie sobie samochód po takim zderzeniu. Ocknęłam się jeszcze na drodze, a że nie zapinałam pasów to mnie wyrzuciło po za pojazd. Patrzyłam, jak winny kierowca próbował uciekać. Nerwy mnie poniosły, poszłam nie tam gdzie trzeba. Zamiast ratować brata, a olać typa, rzuciłam się na niego i wtedy... on powoli słabł z moich dłoniach, a moje palce świeciły na biało. Poczułam jego moc, poczułam jego życie. Odrzuciłam go od siebie im szybciej się dało, nie wedziałam co to było, nie wiedziałam co mam robić. Gościu dusił się, jakby umierał, a ja patrzyłam i cieszyłam się, że tak skończy. Ale wiadomo, za dużo czasu nie miałam. Już wtedy słyszało się o mutantach i miałam tylko nadzieję, że to coś było efektem jego działania, a nie moim. Kulejąc doskoczyłam do samochodu, który stawał w coraz większych płomieniach. Wyciągnęłam nieprzytomnego brata i odciągnęłam go w stronę drzew. Gdy paliwo się zapaliło i auto wybuchło, miałam wrażenie, jakby wszystko się działo w zwolnionym tempie. Gdzieś obok i nie dotyczyło mnie samej. Najgorsze w tym wszystkim było to, że mój brat nie oddychał. Łzy mi stanęły w oczach. Zaczęłam go bić po klacie, błagałam Boga aby mi go nie odbierał. Potrzebowałam go, chciałam aby na mnie spojrzał i powiedział, że wszystko będzie okey. Przytuliłam się do niego mocno, nie zważając na krew, ani na otoczenie. Nie wiem ile tak czasu spędziłam, ale gdy jego wiotkie ciało odżyło i mnie objęło, poczułam się jak nowo narodzona. Jakbym życie dostała na nowo. Później już się zaczęły przesłuchania i pościg. Razem z rodziną podjęliśmy decyzję, że muszę spindalać gdzie pieprz rośnie. Władze zaczęły podejrzewać, że jestem mutantem, a rodzina nie chciała bym została złapana, skrzywdzona czy chociażby zatrzymana. Więc co mi pozostało? Spakowałam plecak i odeszłam.
Teraz siedząc w pokoju i przeglądając stare gazety, prawie na każdej pierwszej stronie widziałam swoją twarz z różnymi tytułami typu "morderczyni!", "spowodowała wypadek i uciekła", "wciąż poszukiwana i niebezpieczna!". Tego naprawdę jest wiele. Myślałam, że jak opuszczę Portland i będę w drodze to jakoś się ułoży, ale wszelkie kontakty ze starego domu zostały urwane. Rodzina się odcięła i nie mogłam się z nimi kontaktować, ale to akurat była nasza wspólna decyzja, uznaliśmy, że tak będzie najlepiej, jak obiorą taką wersję wydarzeń. Od tamtego czasu minęły 4 lata, a ja zostałam kimś, kto nie boi się uderzyć policjanta, agenta Dogsów czy nawet zabić, aby ochronić własną dupę. Od kilku jestem w stowarzyszeniu, ale chyba nie zagrzeję tu miejsca, boją się mnie nawet mutanci.
charakter
tu wpisz charakter swojej postaci forma dowolna
opis mocy
tu opisz moc swojej postaci.
ciekawostki
tu wpisz ciekawostki dotyczące swojej postaci - forma dowolna


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6