- Szczerze? Nie mam już pojęcia, w co wierzyć - odparła. Zabrzmiało to może trochę melancholijnie, ale taka była prawda. Wiedziała, że propaganda w telewizji przewyższa już wszelkie oczekiwania, jednak... w każdym micie jest nieco prawdy, tak? Jest dobrze ukryta, często nieco zmodyfikowana, ale zwykle można wyłapać jakieś ogólne wzmianki na temat tego, co się dzieje. Zresztą, mając jedno jedyne źródło informacji niezbyt miała porównanie, nie potrafiła wyrobić sobie opinii, dlatego też nie chciała odbierać żadnej ze stron. Proste.
- Nie zgodzę się. Udawało mi się trzymać z daleka od tego wszystkiego przez ponad rok. Nie wychylałam się, uważałam z mocą. Dopóki do baru nie przylazł ten głupi kot - prychnęła pod nosem. Gdyby nie tamten futrzak, nic by się nie wydarzyło, a ona mogłaby nadal żyć jak dotychczas.
- Zgubiliśmy ich, nie musisz już dramatyzować - uśmiechnęła się pod nosem, bo przecież nikt nie jechał za nimi, byli tu chwilowo bezpieczni. Ale rzeczywiście rozsądniej będzie ruszyć już w drogę, więc Fay nie zwlekając dłużej nacisnęła na pedał sprzęgła, odpaliła auto i wrzuciła jedynkę, żeby móc ich stąd jak najszybciej zabrać.
Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this
Aerokineza
70%
xxx
name:
Leon Hawthrone
alias:
Leo
age:
25 lat
Wysłany: 2018-03-09, 13:21
Multikonta: Nie
Uniósł lekko brwi na wzmiankę o kocie. Zdemaskował ją kot? Futrzak? Postanowił o to nie wypytywać. Z reszta, i tak już pewnie po tym, jak dotrą do obozu, nigdy więcej się nie spotkają. A bywało tak, że czasami dla bezpieczeństwa, lepiej było pozostawać w niewiedzy, co do niektórych spraw.
- Nie da się kontrolować wszystkiego. - wymruczał, wzruszając ramionami. - Prędzej czy później mogło by ci coś nie pójść, więc lepiej, że Bractwo cię odnalazło tutaj i teraz. - skomentował jeszcze. Wcale nie próbował jej przekonywać do tego, by zechciała zostać w obozie. Po prostu - mówił co myślał. Pozostawiona sama sobie mutantka, najwyraźniej nie do końca kontrolująca swoje moce? Dla D.O.G.S. byłoby to bardzo proste zadanie...
- Nie dramatyzuję, po prostu, w przeciwieństwie do ciebie, nie lekceważę wroga. - powiedział, patrząc na nią z dezaprobatą. A potem w końcu ruszyli z tego parkingu i pojechali do obozu. (Oczywiście, w akompaniamencie dalszych kłótni )
//2zt
_________________
And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum