Poprzedni temat «» Następny temat
What doesn't kill you makes you stronger?
Autor Wiadomość
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-08, 22:14   What doesn't kill you makes you stronger?
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


//23 stycznia, szpital.


Minęły ledwie dwa dni od przykrych wydarzeń na przystanku w Olympii. Od momentu, gdy medycy wkroczyli do działania, nie miałam styczności ani z tym mężczyzną, ani z kobietą, która pomagała mi go ogarnąć. Znałam wyłącznie jego imię...
Praca związana z medycyną dawała mi pewnego rodzaju przywileje. PRzede wszystkim - miałam kontakty wśród innych lekarzy. W dużej mierze dawniej pracowaliśmy razem, bądź dzieliliśmy ławki na uniwersytecie. Może właśnie dlatego udało mi się dowiedzieć, kiedy mój bohater był już po zabiegu i gotowy na jakiekolwiek odwiedziny?
Pierwszy raz od dłuższego czasu nie założyłam na nogi trzewików. Na nich wciąż znajdywały się ślady krwi, której nie miałam sił zmyć. Płaszcz zimowy zamieniłam też już na wiosenny, a w pobliskiej kwiaciarni zaopatrzyłam się w piękny, dość duży bukiet pachnących kwiatów. Z jednej strony wiedziałam, że tego typu upominki raczej nie są zbyt częste dla tej gorszej płci, ale jednak... Nie znałam go. A nie wiedziałam jak lepiej mogłabym pokazać, że jestem mu wdzięczna.
Na oddział weszłam uśmiechając się do personelu i witając z niektórymi, znajomymi twarzami. Moje kroki przez korytarz były dość szybkie, a półbuty niosły za sobą charakterystyczny stukot. Podeszłam do jednej z sal, gdzie ponoć mój wybawca miał się znajdować, by po chwili lekko zapukać w drzwi i zerknąć do środka.
Czy się nie pomyliłam?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-04-08, 22:49   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Miał wielkie szczęście, że po odniesieniu ran, zaopiekowały się nim dwie kobiety, wymuszając na nim utrzymywanie przytomności, by nie odleciał. W karetce niestety nie był wstanie już wytrzymać i odpłynął, kiedy tamowano mu ubytek krwi. Od tego momentu, nie miał pojęcia co się działo. Obudził dopiero po kilku długich godzinach. Możliwe że był wtedy ranek następnego dnia. Jego organizm potrzebował czasu na regenerację. Czuł się osłabiony, zmęczony że dalej z chęcią by spał. Co jednak było mniej komfortowe, że musiał leżeć na brzuchu. Wtedy nie odczuwał braku czucia w kończynach dolnych. Wręcz zignorował to.
Kolejnego dnia czuł się odrobin lepiej, że mógł przyjmować odwiedziny. Warunkiem jednak było nie przemęczanie go. Rozmawiał z lekarzem, który nim zajmował. Dowiedział się co mu wolno w chwili obecnej a czego nie powinien robić. Wtedy też doszła do niego niezbyt pocieszająca do końca informacja, odnośnie sprawności jego kończyn dolnych. Mówili, że operacja się udała. Ale mimo tego, nóg nie czuł. Podobno tak się zdarza. Co jednak nie uspokajało Morrisona ani trochę. Siły jednak na kłótnie i wyzwiska nie miał. Jednego co pragnął, to opuścić szpital...
Nie spodziewał się mieć gości. A jeżeli już, to najwyżej Annę, Rocky gdyby wiedziała że on tutaj jest. No i brata, który zapewne i tak o niczym nie wie.
Nie spał. Usłyszał pukanie do drzwi. Uchylił powieki by spojrzeć w stronę przybyłej osoby. Poznał jej twarz. Uśmiechnął się lekko. Wysunął dłoń i gestem zaprosił do środka. Następnie podciągnął się na własnych rękach i przekręcił na bok. Uznając, że tak wygodniej będzie mu z nią rozmawiać. Jedynie nie mógł leżeć na plecach, by nie naruszać świeżych ran. Nie sądził jednak, że tak ciężko będzie mu się poruszać, mając bezwład nóg.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-08, 22:56   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Odwzajemniłam uśmiech, gdy zobaczyłam ten na jego twarzy. Niezmiernie cieszył mnie fakt, że mężczyźnie udało się przeżyć to tragiczne wydarzenie, a co więcej - wyglądał też na całkiem przytomnego, nawet mimo wymalowanego bólu i niepewności na jego twarzy.
- Hej. - Mruknęłam, przechodząc przez próg drzwi i okazując się razem z bukietem, który kupiłam. Już po chwili kwiaty wylądowały na jego szafce nocnej, a ja sama stanęłam przy jego łóżku, chyba nie do końca wiedząc, co powinnam dalej czynić. W końcu... Nie byłam jego lekarzem. Byłam dłużnikiem.
- Chciałam Ci podziękować Sebastianie. - Wydusiłam z siebie wciąż nie zdejmując uśmiechu z własnych ust. - Jak się czujesz? - Zapytałam po chwili spoglądając na jego postawę. Nie trzeba było wiele, by poznać, że nie jest w pełni swoich sił. Westchnęłam ciężko na ten widok.
- Gdybyś czegokolwiek potrzebował, wystarczy jedno słowo. Mam odpowiednie kontakty. Chociaż tyle mogę zrobić dla swojego bohatera. - Dodałam po chwili, przekrzywiając lekko swoją głowę. Wolałam nawet nie myśleć, co by się stało, gdyby mężczyzna wtedy nie zareagował. Czy dzisiaj w ogóle mogłabym tu być, kupić kwiaty i w ogóle oddychać, czy może raczej mogłabym tylko wąchać kwiatki od spodu?
Przerażała mnie ta wizja...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-04-08, 23:47   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


- Ciebie to być może bym się spodziewał, ale nie kwiatów.
Darował sobie powitania, od razu przechodząc do komentowania czynu, którego się podjęła zaraz po wejściu do sali. Szczerze, nie spodziewał się, że dostanie kwiaty i to jeszcze w podzięce, za ratowanie życia.
- Nie ma sprawy. Przynajmniej Ty jesteś cała.
Odpowiedział, nadal utrzymując lekki uśmiech na twarzy. A jak się czuł? Tutaj już westchnął.
- Może daruję sobie odpowiedzi na to pytanie.
Wystarczyło na niego spojrzeć. Zmuszony to leżenia w wybranych pozycjach. Nie mógł nawet wstać i na nic nie miał siły. Podłączony do urządzeń monitorujących jego stan zdrowia, oraz kroplówki, która była jego pożywieniem.
- Zapamiętam. Choć nie czuję się na tyle, by być uznawanym za bohatera.
Tutaj by się zaśmiał, ale jedynie skrzywił, gdy próbował. Plecy go bolały nadal, kiedy leki przeciwbólowe przestawały działać.
- Najchętniej to bym opuścił szpital. Nie lubię takich miejsc.
Skomentował sobie swój pobyt. Po to, by jakoś zagadać. Nikt zapewne nie lubił tutaj przebywać. A interesujące jest to, że mimo swojej niezbyt pocieszającej sytuacji zdrowotnej, potrafił normalnie rozmawiać. Możliwe że ukrywał w sobie załamanie, czy lęki co do tego, że nigdy nie odzyska czucia w nogach. Nie chciał okazywać słabości i poddawania się. Nie wiedział jeszcze jak trudne rehabilitacje go czekają. Mieszkając samemu, będzie zapewne pomocy potrzebować.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-09, 21:20   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- Przyniosłabym dobry alkohol, ale w Twoim stanie to raczej niewskazane. - Odparłam na jego stwierdzenie, przywołując na własne usta lekki uśmiech. - Oczywiście zreflektuję się, gdy już wydobrzejesz. Ewentualnie zapraszam na dobrą kawę! - Dodałam po chwili, zdecydowanie zbyt optymistycznym tonem. On mógł tego nie rozumieć, ale ja... Naprawdę byłam mu wdzięczna. Nie miałam pewności czy ktokolwiek z moich bliskich odważyłby się na taki gest wobec mnie, a jednak on.. On był obcy. Zachował się jak prawdziwy bohater - nie zważając na własne dobro. A ja... Ja wierzyłam, że do takiego czynu gotowi są tylko ci o naprawdę czystym sercu. Co najgorsze - nie byłam pewna, czy ta ofiara była tego warta...
Nie chciałam jednak, by było po mnie widać jakiekolwiek wątpliwości. Nie w chwili, gdy pewnie potrzebował więcej wsparcia. I było to szczególnie widać po jego mimice, gdy jakkolwiek próbował się ruszyć...
- A powinieneś! - Odparłam po chwili na jego słowa. - Bo kim jesteś, jeśli bezinteresownie rzuciłeś się do pomocy kompletnie nieznanej osobie, jeśli nie bohaterem? Z tego co mi wiadomo, złoczyńcy do takich poświęceń się nie kwapią. - Dodałam po chwili dla sprostowania, nieco się chichocząc pod nosem. Miałam nadzieję, że zdołam choć odrobinę optymizmu wprowadzić do tej ponurej, nudnej sali. Gdy jednak powiedział, czego najbardziej by chciał, moja mina wyraźnie spoważniała.
- Z całą pewnością wypuszczą Cię, gdy tylko przyjdzie pora. Teraz potrzebujesz opieki specjalistów. Chociaż... - Przybliżyłam swoją dłoń do własnego podbródka, przez chwilę się zastanawiając. - Nie wiem, na ile możesz sobie na coś takiego pozwolić, ale w sumie... Istnieje możliwość przejścia pod opiekę prywatnej kliniki. Miałbyś tam nieco bardziej intymne warunki. Ewentualnie w najbliższych dniach mógłbyś prawdopodobnie przejść na opiekę prywatną, we własnym domu. Lekarze i pielęgniarki mogliby wtedy przychodzić tylko na rehabilitację, zmianę opatrunków i podanie leków. Ale... To nie jest tania impreza. - Westchnęłam ciężko, podchodząc do drugiej krawędzi jego łóżka i sięgając po jego kartę. - Nic nie zmienia jednak faktu, że przez najbliższe kilka dni jesteś skazany na to łóżko. Jeszcze nie odzyskałeś czucia, prawda? - Zapytałam wyraźnie zmartwiona, spoglądając na jego nogi... Och, jak bardzo czułam się teraz temu wszystkiemu winna!
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-04-09, 22:21   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


- Wiesz że alkohol to dobre lekarstwo na ból?
Odpowiedział pytaniem, podtrzymując uśmiech i wesoły ton głosu.
- Ale, kawą nie pogardzę. Skorzystam z zaproszenia.
Skoro nie alkohol, to przyjmie kawę jako podziękowanie za ratowanie życia. Kiedyś może będzie coś chciał od niej, to się zgłosi. A póki co, niech nie przejmuje się długiej jaki zebrała u obcego mężczyzny. Miała też dobry przykład dobrego uczynku ze strony mutanta. Ale, że Sebastian nim był, nikt o tym nie wiedział.
Na jej utwierdzenie w przekonaniu, że został bohaterem tamtego dnia, ratując ją przed możliwą śmiercią, zaśmiał lekko, za chwilę krzywiąc się od razu. Niestety niektóre kule dość głęboko tkwiły w jego ranach, co naruszyło parę narządów, a te nie zagojone jeszcze wewnątrz, przysparzały trochę bólu.
- Powiedzmy, że to był odruch. Miałem potrzebę ratowania pięknej kobiety. Taki już jestem, że ratuję nawet obce damy z trudnych sytuacji.
Nie kłamał. Bardzo dobrze nawiązywał kontakty z płcią piękną, co niekiedy kończyło się to źle dla jednej strony - zakochaniem z ich strony, kończące się najczęściej złamanym sercem, bo on ucieka od stałego związku.
Westchnął niepocieszony wizją spędzenia kolejnych dni w szpitalu. I tak chodzić nie mógł, więc nie wyjdzie sobie. Wózka nawet nie pozostawiono mu w pobliżu. Choć nawet go tutaj w sali nie było. Został uziemiony. Modlił się jedynie o to, by nie chciano go badać na gen X. A szpitale mają to do siebie, że we współpracy z rządem, mogą to uczynić.
- Właśnie w tym tkwi problem. Nie zarabiam kokosów by mieć prywatny personel medyczny.
Westchnął, odpowiadając jej na propozycję odnośnie tej opieki medycznej.
Dziewczyna przeszła za jego łóżko, by spojrzeć na kartę pacjenta. Nie wyglądała w wynikach za dobrze, mimo iż potwierdzono, że operacja i zabiegi się udały. Bo przeżył i czucie w nogach odzyskać powinien.
- Nie...
Przyznał szczerze. Minęły dwa dni a czucie w nogach nie powróciło. A nie miał na tyle siły, by próbować chociaż poruszyć palcem.
- Jak nie łóżko, to czeka mnie wózek...
Westchnął z rezygnacja. A że Caroline była na tyłach jego łóżka, nie spoglądał na nią, tylko przed siebie. Rozmowę wciąż kontynuując. To co mogłoby go czekać, było nie do pomyślenia.
- Orientujesz się może, czy dają jakieś zastępcze mieszkania? Z windą chociażby.
Jego mieszkanie teraz było problemem. Budynek ze schodami bez windy. Wiele rzeczy poukładanych w wysoko powieszonych szafach, czy ustawionych na półkach. Jak on ogarnie swoje życie na nowo?
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-12, 00:48   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Na jego słowa niemal natychmiast przekrzywiłam swoją głowę, patrząc na niego z niedowierzaniem.
- Chwilowa ulga w bólu w zamian za problemy z gojeniem, rozrzedzenie krwi i możliwe niepożądane reakcje z przyjmowanymi lekami? Tak, rzeczywiście, cudowna wizja. - wzruszyłam swoimi ramionami wzdychając ciężko. W końcu... Nie trzeba być lekarzem, by wiedzieć, jakie konsekwencje to za sobą niesie.
Ale może to po prostu ja zbyt profesjonalnie do tego tematu podchodziłam?
- W takim razie daj mi znać, gdy tylko uraczą Cię wypisem. Stawiam nawet dwie kawy, byle żebyś nie łykał procentów przy lekach. - Dodałam po chwili na nowo przywołując uśmiech na swoje usta. Co jak co... Martwiłam się. Tak po prostu, po ludzku się martwiłam i nie chciałam, by wszystkie starania - zarówno moje, Anny jak i lekarzy i ratowników - spłynęły na niczym przez chęć do jednego drinka.
Po jego kolejnych słowach jednak... Moja mina znacząco zrzedła, czemu wtórował olbrzymi, czerwony rumieniec na policzkach. Nie czułam się komfortowo gdy byłam komplementowana. To właśnie dlatego od lat walczyłam ze swoim bardzo dziewczęcym wyglądem. To dlatego ścinałam włosy i farbowałam je na "nudne" kolory. To dlatego nosiłam tak proste i skromne ubrania, jakie tylko mogłam. Wszystko, byle nikt nie zwracał na mnie uwagi w ten sposób.
Mimowolnie zaczesałam niesforny kosmyk włosów za swoje ucho, odwracając wzrok od blondyna i znacząco odchrząkając. Jakoś... Wolałam nie wtórować tutaj mojemu bohaterowi. Na całe szczęście jednak, rozmowa sama zaczęła przechodzić na znacznie poważniejszy temat.
- Ubezpieczenia pewnie też wykupionego nie masz? W obecnych czasach to podstawa. - Skwitowałam krótko jego słowa. - Możliwe, że zdołałabym załatwić Ci po znajomości pomoc pielęgniarki "po kosztach". Co nie zmienia jednak faktu, że wciąż dana pomoc wymagałaby opłacenia. - Dodałam po chwili z wyczuwalnym zmartwieniem w głosie. Co prawda - byłam gotowa ponieść część tych kosztów z własnej kieszeni, jednak nawet moje zarobki nie pozwalały na całkowite pokrycie kosztów profesjonalnej pomocy. O tym jednak mężczyzna nie musiał jednak wiedzieć, prawda?
- Spokojnie, nie będzie tak źle. Potrzebujesz czasu, to wszystko musi się zagoić. Rehabilitacja też swoje zrobi. Nic nie jest stracone. - Uśmiechnęłam się pokrzepiająco, odkładając jego kartę na miejsce, by po chwili na nowo zająć miejsce na łóżku obok. Kolejnym pytaniem jednak całkowicie zbił mnie z tropu.
- Nie. Nie dają. - Westchnęłam. - Niektórzy latami czekają na mieszkania socjalne. Tu ponownie musiałbyś zainwestować prywatnie w przelokowanie. - Odpowiedziałam w pełni, na nowo kierując zmartwione spojrzenie na mężczyznę. Przez ułamek sekundy w mojej głowie pojawił się nawet pomysł, by zaproponować jeden z moich wolnych pokoi, ale przecież... Nie zaproszę obcego mężczyzny do mojego mieszkania! Co to, to nie. Nie było takiej opcji. Nie, gdy na co dzień tak bardzo bałam się tak bliskich relacji.
Po prostu - nie.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-04-12, 23:37   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Wywrócił oczami i westchnął. Siły jednak nie miał by się przekomarzać z dziewczyną na temat plusów z picia alkoholu. Bo pewnie i tak miała rację. W końcu Sebastian spożywał leki jakie mu przynoszono.
- Zostawiłabyś mi chociaż telefon do siebie?
Zapytał, skoro wspomniała o tym by się odezwał, jak tylko uzyska wypis. Tylko jak miałby się odezwać, nie mając do niej kontaktu? Korzystając z tej możliwość, zapytał czy zechciałaby zostawić swój numer. Może i nawet od czasu do czasu wymieniliby się jakimiś informacjami czy nawet pogadali w wiadomościach tekstowych.
Jeżeli chodzi teraz o jej piękno, dla niego każda kobieta była urokliwa na swój sposób. A Caroline wyglądała na zadbaną, czysto ubraną kobietę. Czemu by nie miał jej skomplementować słowem "piękna"? Dostrzegł ten rumieniec, na co się jedynie lekko uśmiechnął.
- Nie mam. Nie myślałem, czy mogłoby mi się coś stać w przyszłości.
Potwierdził, że ubezpieczenia nie wykupywał. Mógłby. Kasy miał dużo. Ale nie chciał ryzykować zainteresowaniem innych organów w tym rządu. Bo gdyby zechcieli przebadać ich w szpitalu, miałby przechlapane.
- W takim razie będę musiał po prosić kolegę o pokój na miesiąc, nim nie znajdę sobie czegoś przyziemnego.
Westchnął. Rozwiązanie problemu jakieś miał. Ale też musi porozmawiać z bratem w tej sprawie. O ile ten kulfon w ogóle ogarnie, że z jego bratem nie jest dobrze.
Po krótkiej chwili namysłu, jako że nie odpowiedział jej na wcześniejsze stwierdzenia, postanowił się zapytać, mogąc na nią patrzeć, kiedy zajęła na powrót swoje miejsce.
- A Ty nie chciałabyś zostać moją pielęgniarką?
Szczerze i z lekkim uśmiechem, zadał jej pytanie.
- Zdajesz się znać na rzeczy.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-13, 01:04   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Niestety, w tej kwestii byłam nie do przegadania. Co jak co - chyba miałam jedno z najbardziej logicznych podejść, jeśli chodzi o przyjmowanie leków jak i wszelkie przeciwwskazania. Zignorowałam więc jego wywrócenie oczami. W końcu... Chyba jeszcze mu nie mówiłam, czemu w ogóle we wsparciu Anny zdołałyśmy go utrzymać przy życiu do przyjazdu pomocy, prawda?
- Jasne. Masz gdzieś na wierzchu swój telefon? Od razu Ci się wpiszę. - Stwierdziłam z lekkim uśmiechem na ustach. Jeśli tylko mężczyzna mi go wskazał, bez większych ogródek wpisałam się pod swoim imieniem i nazwiskiem. Jeśli nie - z własnej torebki wyciągnęłam jedną ze swoich branżowych wizytówek i położyłam na jego stoliku nocnym, tuż przy kwiatach.
- To teraz trochę płacz po rozlanym mleku. Albo... Krwi. - Stwierdziłam dość zrezygnowana. - Tym bardziej teraz, gdy te dzikusy panoszą się po ulicach, ubezpieczenie jest niezbędne. Co prawda w ostatnich miesiącach znacznie podrożało, ale... Jest przydatne. Jak pewnie teraz odczuwasz. - Westchnęłam po raz kolejny, podpierając się dłońmi o kraniec drugiego łóżka.
Było mi go żal. Mimo wszystko... Życie mu się zawaliło - a to wszystko przeze mnie. Dalej jednak nie miałam wystarczająco odwagi, by zaoferować mu jednego z moich czterech kątów. Mimo wszystko... Mój wewnętrzny lęk był silniejszy, niż chęć odwdzięczenia się mojemu bohaterowi.
Już po chwili jednak padło pytanie, przez które z całą pewnością zaczęła mi pulsować żyłka na czole. Całe szczęście, że miałam grzywkę która świetnie to ukrywała.
- Zdaję się znać na rzeczy, bo jestem lekarzem. - Odpowiedziałam mimo wszystko z uśmiechem na ustach, choć z całą pewnością mężczyzna mógł wyczuć w moim tonie odrobinę wyniosłości. Ten jednak szybko ustąpił miejska tej mojej typowej, ciepłej intonacji. - Jak bardzo nie chciałabym pomóc, nie byłabym w stanie. Ja... Mam Rządową posadę. Często zostaję po godzinach w Departamencie. Nie mogłabym Ci zagwarantować dostatecznej opieki - tym bardziej teraz. - Stwierdziłam z wyczuwalnym żalem w głosie. Czy dobrze robiłam mówiąc tak wiele o swojej pracy, bądź co bądź - obcej osobie? W sumie... To nie były znaczące informacje. Nie zdradzałam swojego stanowiska kompletnie. A praca dla Rządu? W dzisiejszych czasach nie była niczym nadzwyczajnym. W końcu nawet Barbara zza rogu mogła mieć Rządową fuchę na stanowisku asystentki, prawda?
- Mogłabym doglądać do Ciebie co kilka dni. Potrzebujesz jednak opieki codziennie, a tej ja nie jestem w stanie Ci zagwarantować osobiście. - Dodałam ostatecznie, zaczynając grzebać we własnym telefonie w poszukiwaniu kontaktu do kogokolwiek zaufanego, kogo mogłabym polecić Sebastianowi.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-04-14, 11:49   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Jak to facet, musiał trochę ponarzekać z tym brakiem picia alkoholu. Co jednak nie zmienia faktu, że w ogóle nie mógł sobie pozwolić picia go litrami, kiedy poza tym obecnym stanem zdrowotnym, chorował także na żylaki podwózka nasiennego. Na pewno podczas badań to wykryli u niego i wpisali do karty. Dzięki temu wiedzieli też jakie leki mogą mu podawać i czy nie będą miały negatywny wpływ na inne części organów. Choć to tylko rany postrzałowe, niektóre głęboko tkwiły.
- Mam.
Podniósł się z trudem na łokciu i sięgnął po niego na stoliku, gdzie przykryty był jakąś gazetą prawną. Ustawił od razu możliwość wpisania numeru i podał go dziewczynie, by mogła się tam wpisać. Zaraz przy tym opadając na poduszkę ze skrzywieniem. Rany jeszcze bolały. A dodatkowo czuł się osłabiony. To jednak siły na rozmowy posiadał. Chyba też tego potrzebował. Towarzystwa.
Gdy wpisała numer, spojrzał na cyferki i jej dane osobowe, po czym wyłączył ekran i odłożył telefon na stolik.
- Skoro tak uważasz, to może zagadam do swojego byłego klienta. Był z zawodu ubezpieczycielem, więc może mi zejdzie trochę po kosztach.
Stwierdził, skoro tak mówiła dziewczyna, aby w tych czasach mieć ubezpieczenie. Mógł nawet to powiedzieć dlatego, by nadal dawać poczucie bycia tylko człowiekiem. Tak na prawdę nie musiał wykupywać ubezpieczenia, nie chcąc się za bardzo narażać na ujawnienie. A nie wiadomo też, czy takie biura nie będą potajemnie współpracować z organizacjami polującymi na mutantów.
Swoje poważne zastanowienie nad wykupienie ubezpieczenia odgrywał wręcz bardzo dobrze, jakby faktycznie zamierzał je kupić. Musiałby tylko odszukać kontakt do byłego klienta.
Kolejna jej odpowiedź była mocnym zaskoczeniem dla niego.
- A to Ci niespodzianka. To dlatego wiedziałaś jak mi wtedy pomóc.
Przyznał szczerze zaskoczony i nawet się uśmiechnął w podzięce.
- Mieć takiego lekarza pierwszego kontaktu, to trzeba mieć szczęście.
Znów leciał z komplementami. Jakby chciał się zaraz przepisać do jej przychodni. Czego raczej nie planował zrobić. Ale był wdzięczny, że udzieliła mu pomocy i się nie wykrwawił na amen.
Propozycji jednak nie przyjęła by zostać jego pielęgniarką, ale tym samym zaznaczyła, że jest urzędowym lekarzem. Mówiąc o rządowej posadzie, tak właśnie zrozumiał. Tutaj zapaliły się mu lampki ostrzegawcze. Czego jednak nie pokazywał po sobie.
- Dbasz Ty o siebie? Podobno rządowe posady pobierają zbyt dużo energii życiowej i człowiek staje się wrakiem.
Aż dziw, że był wstanie to powiedzieć, jako że sam zalicza się do pracoholików.
- Jeżeli już tak jesteś zapracowana, to może lepiej nie przeznaczaj czasu wolnego na wizyty u mnie. Załatwię sobie kogoś do pomocy. A my byśmy się spotykali jedynie rekreacyjnie.
Zapewnił, nie chcąc by się przepracowywała jeszcze po dodatkowych godzinach pracy. Mógłby nawet i Rocky o to poprosić. Ale czy się zgodzi? Czemu los wciąż kieruje ich drogi do siebie? Kiedy on tak bardzo chciał uciekać? A teraz go uziemił, by nie mógł tego robić dalej?
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-14, 15:22   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- To zdecydowanie dobry pomysł - Odparłam z wyczuwalną ulgą w głosie, uśmiechając się szeroko. Oczywiście, nie wyczułam od niego kłamstwa. Z jego intencji nie potrafiłam odczytać, ze to tylko wymówka, bym i ja się uspokoiła. W końcu... Wciąż żyłam w tym swoim, lekko wyidealizowanym świecie, gdzie nawet, jeśli coś idzie nie do końca po naszej myśli - na końcu i tak czeka nas dobre zakończenie. Ah, ten mój dziwny optymizm...
Wychodziłam też z założenia, że karma wraca. Ten człowiek był dobry. W końcu... Uratował mnie i to całkowicie bezinteresownie. To znaczyło, że nie mógł być zły, prawda?
- Co prawda, może nie pierwszego kontaktu... - Westchnęłam, nie odrywając od niego wzroku. Przez chwilę skupiłam spojrzenie na jego nogach i plecach, dokładnie analizując tę sytuację. - Zajmuje się neurochirurgią. Gdyby... Jeśli, za kilka dni przy gojeniu dalej będziesz miał problemy z poruszaniem, zadzwoń do mnie. Myślę... Myślę, że byłabym w stanie pomóc. Chociaż diagnostyką. - Wyrzuciłam w końcu z siebie. Co prawda... Nie miałam wglądu w całą jego dokumentację medyczną, ale sama byłam jedną z najlepszych, prawda?
W końcu miałam tak wiele żywego materiału do ćwiczeń...
Zaśmiałam się na jego kolejne słowa. Trafił w sedno.
- No, nie jest łatwo. Ale nie mam ani szczególnie bliskiej rodziny, ani grona znajomych, którym mogłabym tę energię poświęcać. - Wyznałam, dość radośnie, choć same słowa mogły brzmieć poniekąd smutnie. Ja jednak dobrze czułam się we własnym towarzystwie. Bałam się zbyt bliskich relacji. - O mój wolny czas się nie bój. Wiem, jak go pożytkować. - Dodałam po chwili, wciąż nie zdejmując maski radości ze swojej twarzy. - Poza tym... Nie jest tak źle, jak to malują. To jednak z najbardziej przyszłościowych posad. Może i w ostatnim czasie musiałam poświęcić na nią więcej czasu, ale... Chyba mi się to zwróci.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-04-14, 22:48   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Można by rzec, że karma do niego wróciła. Nie mógł mieć jednak pojęcia za co, ale to uziemienie na wózku, które go czeka, nie pocieszało go w żadnym stopniu. Stanie się dla mafii nawet nie przydatny, nie mogąc osobiście załatwić kilku spraw. Wózek będzie go ograniczał. O ile pracę prawniczą jeszcze da radę pociągnąć, tak z przemytem będzie trudniej. A nie chciał w tym momencie polegać na bracie. Być przekreślonym. Zrobi wszystko co możliwe, by tylko odzyskać czucie i sprawność w kończynach dolnych.
Opisując swój zawód, dziewczyna mu faktycznie spadła z nieba. Nie jest jakimś tam lekarzem, ale w konkretnej specjalizacji. Zaniemówił normalnie, kiedy wyznała mu że jest neurochirurgiem.
- Póki co, mówili że operacja się udała i ten zabieg co robili i czucie powinno mi wrócić.. Nie powiedzieli tylko kiedy.
Albo nie chcieli mówić. Nie chcąc za szybko dawać nadziei. Nie teraz, kiedy w pierwszej kolejności jego rany powinny się zagoić. A dopiero potem, można ratować sprawność jego nóg.
- Ale będę pamiętał. Widać, że bardzo opłacało mi się ratować takiego anioła jak Ty, Caroline.
Opłacało, przepłacając własnym życiem. Choć kto mógł przewidzieć, że ci dranie będą strzelać? A on akurat znajdzie się w takie sytuacji, robiąc Caroline za tarczę? Przynajmniej przeżyła. Spłaci swój dług, zwracając mu sprawność nóg.
- By wspiąć się na szczyt, trzeba pracować... Wiem coś o tym.
Stwierdził w zgodzie.
Zastanowił się przez moment, po czym znów się podniósł na łokciu i próbował dosięgnąć szafki. Ale widać było, że nie bardzo da radę, że westchnął.
- W kieszeni spodni powinny być moje dokumenty. Podasz?
Poprosił grzecznie. Choć nie chciał jej wykorzystywać do tak drobnej pomocy, ale chciał jej coś dać.
I jeżeli to uczyniła, przejrzał swoje dokumenty i wyszukał wizytówkę, którą jej podał.
- W razie czego. Jestem prawnikiem karnym. Może kiedyś moje usługi Ci się przydadzą.
Skoro mu powiedziała o swoim zawodzie, on postanowił zrobić to samo.
- To moje małe biuro adwokackie, ale z dużymi szansami na wygraną w rozprawach.
Dodał, gdyby czasem miała wątpliwości. Dodatkowo uśmiechając się uprzejmie.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-15, 00:15   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Miałam świadomość z jakimi konsekwencjami łączą się takie zabiegi. W końcu operacje na kręgosłupie to nie wyrywanie zęba (choć i przy tym można się nabawić nie lada problemów). Nie można więc oczekiwać, że tak szybko stanie się na nogi. Organizm też potrzebuje regeneracji i czasu. Choć... Niepokojący wydawał mi się fakt, że mężczyzna skarżył się na brak czucia. Nie chciałam jednak podważać kompetencji moich znajomych po fachu. Przynajmniej... Jeszcze nie teraz.
Już po chwili jednak Sebastian znowu wkroczył na bardzo kruchy lód, przez który mimowolnie uśmiech uciekł z mojej twarzy. Ja... Ja po prostu nie potrafiłam przyjmować komplementów.
- Yhm... - Mruknęłam, wyraźnie niezadowolona, gdy gorący rumieniec wpił się w moje policzki.Znowu zmusiłam się do odchrząknięcia, wstając z miejsca i na nowo podchodząc no jego karty przy łóżku. Tutaj przynajmniej miałam pewność, ze nie zawiesi na mnie wzroku, więc mogłam odetchnąć z ulgą. Mogłam też w znany tylko sobie sposób mężczyznę poznać...
- To widzisz. Kwestia przepracowania nie jest wcale zależna od pracodawcy, a raczej od nas. - Stwierdziłam w odpowiedzi na jego słowa, na nowo odkładając jego kartę. Tym bardziej, że już po chwili padła z jego ust niewielka prośba.
Rozejrzałam się przez chwilę po okolicy, w której stronę Sebastian wyciągnął rękę, nim namierzyłam wzrokiem spodnie o których wspominał
- Tak, jasne. - Odparłam, już dużo spokojniej, jakby zapominając o słowach, które przed chwilą padły z jego ust. Nie minęła też chwila, jak z jego kieszeni wygrzebałam pożądane przez niego papiery i dokumenty, przekazując je do rąk własnych.
- Oh, widzę pokładasz we mnie wielkie nadzieje! - Skwitowałam krótko jego wypowiedź, o rzekomej potrzebie na prawnika karnego, po chwili śmiejąc się lekko. - Za kratki mi nie tak prędko. I mam nadzieję, że w przeciwieństwie do Ciebie, nie zaistnieje u mnie potrzeba wykorzystywania znajomości. - Dodałam po chwili wciąż rozbawionym tonem, oczywiście - jak na blondynkę przystało - nie przemyślawszy swoich słów. Mimo wszystko jednak, jego wizytówkę niemal natychmiast schowałam między swoje karty, do portfela z czerwonej skóry. Spojrzałam wtedy też telefon, który nieśmiało wychylił się z mojej torebki, gdy próbowałam dostać się do mojej portmonetki. Nawet nie wiedziałam, kiedy minęło tak wiele czasu...
- Będę musiała niedługo stąd uciekać. Kończy się czas odwiedzin. - Wyznałam, chowając sprzęt z powrotem do mojej torby. - To mów. Co, poza alkoholem zadowoli pana bohatera na następnej wizycie? - Zapytałam z uśmiechem, jakby całkowicie zapominając o złu tego świata.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-04-18, 22:36   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Skarżył się. Ponieważ nie rozumiał, dlaczego lekarze mówią tak, a on czuje że jest inaczej. Może to też kwestia czasu, nim wszystko co uszkodzone zrośnie się i będzie mógł w pełni funkcjonować.
Prawiąc komplementy, Caroline nie odzywała się, a jedynie mruknęła, znów odchodząc ze swojego miejsca. Miał dziwne wrażenie, jakby tego nie lubiła, albo serio jak większość, stara się ukryć radość z jego słów.
Wspominając o pracy, jakoś tak przestał czuć się dobrze w tym temacie. Co jeżeli nie odzyska czucia w nogach i spędzi resztę życia na wózku? Podszedł do tego lekko, jakby nie było niczym niepokojącym, skoro powiedziano że operacja się udała i musi jedynie poczekać aż czucie wróci. Jakaś cząstka niepewności i strachu w nim pozostawała. Chciał szybko opuścić ten szpital. Również z powodu tego, kim jest.
- Może to przepracowanie mnie doprowadziło do tego stopnia, bym przyhamował...
Tutaj skierował swój wzrok na schowane pod kołdrą swoje niesprawne nogi.
Potem przeszedł do tego, by wręczyć nowej koleżance wizytówkę ze swoimi danymi. Mimo bycia mutantem, chciał i starał się też żyć normalnie jak ludzie. Nie wzbudzając żadnych podejrzeń.
- Nie zawsze wsadzam za kratki. Dużo osób od tego koszmaru uratowałem. Daję Ci to, gdyby czasem pojawiły inne problemy prawne, albo ktoś potrzebował pomocy adwokackiej.
Odpowiedział z uśmiechem, starając się utrzymać dobry nastrój. Ale możliwe też, że zmęczenie mu się udzielało. Stąd jego uśmiech powoli słabł.
- Szkoda. Fajnie się z Tobą rozmawia. Aż się zastanawiam, czemu nasze drogi nie skrzyżowały się wcześniej.
Stwierdził bardziej do siebie. Nie mając pojęcia, czym tak naprawdę zajmowała się Caroline w przeszłości.
- Skoro nie mogę alkoholu, zadowoli mnie jakikolwiek sok.
Nie ukrywał tego, jak ucieszyła go jej zapowiedź, że może przyjść następnym razem.
- A za im pójdziesz.
W ostatniej chwili przypomniało mu się coś.
- Czy, przesłuchiwała Cię policja?
Zapytał z czystej ciekawości.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-21, 23:15   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nie lubiłam negatywnie podchodzić do świata. Chciałam go widzieć przez różowe okulary - nawet wtedy, gdy rzeczywistość rysowała się raczej w ciemnych barwach. Chciałam być tym promyczkiem radości i szczęścia dla innych - nawet w chwilach, gdy sama tej radości ducha nie mogłam odnaleźć.
Dlatego też starałam się przywoływać ten ciepły uśmiech na swoje wargi. Tym bardziej, gdy poruszany był tak ciężki temat, z zaledwie małym światełkiem w krańcu tunelu.
- To jest prawdopodobne. - Odparłam na jego słowa. Przepracowany organizm narażony na tak wielki stres i wycieńczenie ma prawo odmówić współpracy. W sumie ciekawe, że blondyn tak szybko wrócił do przytomności. - I tak miałeś wiele szczęścia. Przypadki podobne do Twojego często kończą się wielotygodniowymi, czy nawet wielomiesięcznymi śpiączkami, po których powrót do codzienności jest jeszcze trudniejszy. Zastane mięśnie od nowa muszą się uczyć poruszania, pisania, codziennego funkcjonowania... Język zapomina, jak się mówi. Słuchanie wydaje się dziwne a wzrok powoli przyzwyczaja się do światła... Ciebie to wszystko ominęło. I jesteś tu z nami. - Stwierdziłam z uśmiechem, choć w głowie już snułam scenariusze na wszystkie możliwe zakończenia - udanej rehabilitacji, czy też dodatkowych operacji mających poprawić jego połączenia nerwowe...
- Mam nadzieję, ze nigdy nie trafi się taka konieczność. - Stwierdziłam dość luźno. W końcu ile lat żyję - tak nigdy nie potrzebowałam pomocy na takim poziomie. A przynajmniej nigdy - odkąd pamiętałam.
- Niezbadane są wyroki boskie. - Skwitowałam krótko jego wątpliwość, samej śmiejąc się pod nosem. To miasto było olbrzymie, ten stan również. Ciężko było znać wszystkich. Mnie bardziej martwiło, że musieliśmy poznać się w tak nieprzychylnych okolicznościach.
Chociaż... Kto wie? W innym scenariuszu być może nigdy nie doszłoby między nami do tak rozwiniętej konwersacji...
- Sok. Jasne. Zanotowane. - Odparłam na jego prośbę, choć już miałam zaplanowaną całą listę zakupów, mającą mu umilić pobyt w tym miejscu. Lekkie przekąski? Dobra książka? Może jakieś magazyny? Tak, to brzmiało całkiem dobrze!
I gdy już zwijałam swoją torebkę, gdy już wstawałam ze swojego miejsca z zamiarem żegnania się z mężczyzną, ten zadał kolejne pytanie. NA chwilę zamilkłam, ściskając swoje wargi w cienką kreseczkę. - Nie. - Odparłam dość sucho, po chwili na nowo przywdziewając mój uroczy uśmiech. - Mam ten komfort, że pracuję wśród stróżów prawa. Na razie mam za sobą wyłącznie jeden raport związany z udzieleniem pierwszej pomocy na miejscu. Prawdopodobnie będę przesłuchiwana jako jedna z ostatnich. - Naprostowałam po chwili swoją odpowiedź, biorąc głębszy wdech. - ale to powiem Ci więcej następnym razem, zanim mnie wyrzucą z hukiem, haha! - Rzuciłam po chwili lekko, znowu się śmiejąc, nim stanęłam przed progiem sali.
- Trzymaj się Sebastian. Do następnego. I zdrowiej mi tu słuchając poleceń lekarzy, bo jak nie... - Wykonałam tu dość charakterystyczny gest, kierując swoim palcem wskazującym i środkowym na swoje oczy, a po chwili przerzucając je na mężczyznę. Miałam tu kontakty, więc z całą pewnością będę wiedzieć, jeśli ten zacznie się buntować.
A po chwili - stukot moich pantofli poniósł się po korytarzu, nim zniknęłąm za kolejnymi drzwiami - prowadzącymi na zewnątrz...

[z/t]
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5