Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Liama - 27 października
Autor Wiadomość
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-11-28, 23:27   Pokój Liama - 27 października
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Dzień po uratowaniu Imari z rąk szalonych ludzi, którzy najwidoczniej zajmowali się eksperymentami na mutantach. Misja zakończyła się takim sukcesem, że Imari udało się odnaleźć żywą. Nie obyło się bez ran, które otrzymał także Liam. Gdy zajechali na miejsce, od razu w szpitalniku zajęto się jego obrażeniami. Wyjęto kule, odkażono rany, zaszyto, przyłożono gazę i zabandażowano. Miał nakaz odpoczywania i nie przemęczania się. Leżenie w szpitalniku mu nie odpowiadało i zabrał się do swojego pokoju. Z powodu rany pod żebrami, miał trochę problem z pochylaniem się, siadaniem i wstawaniem. Ruszać się musiał. Nie chciał by "usługiwano" mu z przynoszeniem jedzenia czy picia. Skoro ma sprawne nogi, to może chodzić.
Przedpołudnie. Liam leżał sobie w łóżku przeglądając swojego tableta. Czytając informacje ze świata politycznego i technologicznego. Miał zakaz pojawiania się w pokoju informatyków, by podleczyć rany i więcej odpocząć. Jako że przykryty był kołdrą, to chociaż na sobie miał szaroniebieską koszulkę z piżamy z krótkim rękawem, która odkrywała zabandażowane jego lewe ramię.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-28, 23:49   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Dopiero minął jeden dzień od kiedy udało im się uratować Imari z tego przeklętego piekła. Jeśli Mike myślał, że widział wszystko, tak tamtego widoku nie zapomni chyba do końca życia. Już nie chodziło o to jak Liamowi i Willowi z łatwością przychodziło zabijanie. Tak naprawdę oni wykonali kawał roboty, on sobie po prostu wymiotował w kącie i dał się znokautować jebanym trzonkiem od siekiery.. Przy jego mocy, aż wyszedł z podziwu, że coś takiego w ogóle miało miejsce… Ale potyczki zdarzają się nawet i najlepszym.
Jedno jednak nie dawało mu spokoju.. Znał Liama, kojarzył go. Mimo, że minęło trochę czasu, a on już nie był aż takim bachorem jak wcześniej, a jednak ta przystojna gęba i te półdługie włosy i ton głosu jaki usłyszał wydawały mu się czysto znajome. Dlatego wiedząc, że są sąsiadami postanowił go odwiedzić i po ludzku pogadać. Chciał też sprawdzić czy wszystko z nim w porządku, w końcu poza Imari i ta dziewczyną był jednym z najbardziej poszkodowanych na misji.
Dlatego wyszedł z czerwonej bluzie z kapturem, jeansach, kapciach z bandażem na głowie oraz.. Ciasteczkami pierniczkami.. Wcale nie był w polskim sklepie i ich nie kupił dwa dni temu… Może i jego koledze zasmakują? Westchnął raz drugi, po czym zapukał. Nie wypadało wparowywać, a jednak musiał z nim pogadać. Wczoraj za dużo się działo, teraz z Imari był ktoś inny, a on miał chwile czasu dla siebie. Mimo, że chciał być z przyjaciółką, tak też chciał pogadać.
[Profil]
  [AB-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-11-29, 20:09   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Dostało mu się mocniej, ale przynajmniej ich przywódca nie ucierpiał bardziej i udało się sprowadzić Imari do domu. Do Bractwa. Zabijanie Liamowi wychodziło bardzo łatwo, jako że wiele razy napotykał przeciwników na swojej drodze. Czy to rząd, czy ktoś od nieprzyjemnych ugrupowań. Nie bez powodu uczył się przez lata sztuk walki, samoobrony czy posługiwania bronią.
Usłyszawszy pukanie, oderwał się od ekranu tableta i spojrzał w stronę drzwi.
- Otwarte!
Oznajmił zastanawiając się kto zapragnął odwiedzić go o tej porze. Gdyby to był Alex, to raczej by wszedł i nie pukał. Jako przyjaciele tak sobie już powiedzieli. Przynajmniej mogliby szybko reagować na wypadek czyjegoś problemu.
Kiedy drzwi się otworzyły i zobaczył Michaela, zdziwił się ale też i uśmiechnął. Fakt, nie widzieli się kilka lat, a spotkali przypadkiem na wczorajszej misji.
- Michael.
Stwierdził z uśmiechem, odłożył tablet na pościel i podniósł się z grymasem bólu na twarzy do siadu, lewą ręką łapiąc się za zabandażowane miejsce pod żebrami. Jak ma z nim rozmawiać, to wolałby na siedzącą niż na leżąco.
- Co za niespodzianka.
Dodał po chwili, wygaszając ekran tableta i odkładając go na stolik nocny. Po czym znów spojrzał na kolegę z dawnych lat.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-29, 21:20   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Słysząc, że może wejść, pociągnął za klamkę. Uśmiechnął się do niego, zwłaszcza, że ten pierwszy to zrobił wypowiadając jego imię. Mimowolnie przetarł lekko swój kark, bo takie spotkania po latach były często niezwykle wzruszające, ale co jak co.. Nie byli ze sobą jakoś w Portland szczególnie blisko. Dlatego był trochę onieśmielony tym spotkaniem, tak to było można nazwać.
-Co nie? Też się zdziwiłem widząc cię wczoraj.. - zawiesił głos, nie wiedział czy chciał wracać pamięcią do chwil sprzed paru chwil - Leż, leż.. W twoim stanie to jest znacznie lepsze niż by miało cię boleć. -odparł po czym podszedł bliżej jego łóżka
Po chwili wyciągnął w jego stronę opakowanie z piernikowymi serduszkami. Dla niego nie wyglądało to dwuznacznie, za pewnie jakby był Japończykiem to podchodziło by to pod jakieś wyznanie miłości, ale teraz to on chciał poczęstować starego znajomego czymś dobrym.
-Polskie pierniczki. - odparł z uśmiechem - Jak skosztujesz to od razu poczujesz niebo w gębie. - odparł śmiejąc się lekko. - A tak szczerze, to nie spodziewałem cię spotkać tutaj w tej samej siedzibie. Od ilu miesięcy tu jesteś? Musieliśmy się minąć, bo miałem półroczną przerwę od Bractwa, więc zobaczenie tylu nowych twarzy, a w tym i jedną znajomą jest dla mnie czymś nowym. - przysiadł w nogach jego łóżka -Boże palant ze mnie, powinienem chyba wpierw spytać jak się czujesz, bo poza tym, że chciałem pogadać, to chciałem zobaczyć czy żyjesz. Sorry trochę jestem podekscytowany. - dodał z lekko przepraszającym tonem głosu.
[Profil]
  [AB-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-11-30, 00:28   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Obaj się zaskoczyli nagłym spotkaniem, ale w dość dziwnych okolicznościach. Dopiero teraz mogli na spokojnie mogli porozmawiać, jako że dawno się nie widzieli. Gdyby nie te rany i przymusowe leżenie i odpoczynek, zapewne sam by się pofatygował w poszukiwania Michaela. A ten właśnie do niego teraz przyszedł.
Liam westchnął, kiedy kolega nakazał mu jednak leżeć. Więc położył się odczuwając dziwną ulgę, kiedy nie naciskał mięśniami rany. Nie dało się jednak ukryć tego jak go bolało. Mimo iż wziął leki przeciwbólowe. Nie chciał brać niczego bardziej otumaniającego umysł, czyli nic mocniejszego.
- Pomyśleć, że jedna kula narobiła mi takiego problemu.
Odetchnął i spojrzał na Michaela, który podszedł i wręczył mu paczkę pierników polskich. Liam uniósł brew ku górze, odbierając podarek.
- Dzięki... Byłeś w Polsce?
Spojrzał na niego zadając pytanie. Wędrował po świecie aż tak daleko w głębię Europy, by przywieźć pierniki? Pewnie jeszcze Toruńskie. Ponoć jakieś miało słynęło z ich wypieków na popularne. I akurat z tym pytaniem udało mu się wcisnąć w słowa, zanim Ryan się rozgadał. Poczekał aż ten skończy, bo z tym gadulstwem to się jakoś nic nie zmienił.
- W bractwie jestem jakoś tak od maja. Będzie to pewnie pół roku. A jak pytasz o zdrowie, to Ci powiem, że bywało gorzej. Dwie kule nie mogą mnie zabić, więc jak widzisz, żyję.
Odparł mu w odpowiedzi z uśmiechem i nutą rozbawienia. Ale też śmiać za bardzo się nie mógł, bo wtedy odczuwał tę małą ranę, która na całe szczęście, nie uszkodziła mu narządów, a była bardzo blisko tego.
Pierniki Liam odłożył jakoś na szafkę nocną. Zauważył co prawda, że miały kształt serduszek. Z jednej strony wiedział co taki gest może znaczyć od kultury azjatyckiej Chin i Japonii, ale w tym przypadku, na pewno nie miało to takiego znaczenia a jedynie gest przyjacielski. Zaraz też skupienie swych zielonych oczu skierował na Michaela.
- Co robiłeś przez ten czas?
Zapytał ogólnie i już tak nico poważniej. Ciekaw też, co porabiał przez te lata, czym się zajmował.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-30, 01:29   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


No tak jedna kula a problem na co najmniej dwa tygodnie. Chociaż Mike nie wiedział jak to jest oberwać z kuli. Jakoś ostatnio udało mu się ledwo ominął padający w jego stronę pocisk, z drugiej strony jednak widział ludzi już wyjących z bólu, stękających czy też dochodzących do siebie po postrzale. Teraz miał to ostatnie tuż przed sobą i nie chciał by starszy z nich się nadwerężał, bo wyraźnie sprawiło mu to ból.
-Co? Nie no co ty. - zaśmiał się - W Seattle jest polski sklep, poszedłem tam kupić. - dodał z uśmiechem
Nie chciał mu mówić, że znów narażał swoje dupsko. Ale jako, że był łowcą, mógł wychodzić… Z resztą z jego mocą ciężko byłoby go dorwać, dwa atuty. Trzeba przyznać jednak, że lubił sobie pogadać, Liam powinien być wdzięczny, że mówił to i tak dość wolno, bo jakby mówił po swojemu normalnie, to zapewne nikt by go po prostu nie zrozumiał, poza osobami, którym mutacja to umożliwiała.
-Ja zawieruszyłem się w kwietniu, więc się minęliśmy. -dodał lekko zamyślony - No tak, jesteś taki rosły, że co tam takie dwie kulki. - odparł ze śmiechem. - Ale ciesze się, że serio się gorzej to nie skończyło.. Mam nadzieję, że cię nie obrzygałem wtedy. - dodał lekko zmieszany - No i dzięki, za pomoc.
Tamtą chwile jak stracił przytomność i ją powoli odzyskiwał, pamiętał jak przez mgłę.. Ale jednak wiedział, że Liam był wtedy obok..To było pokrzepiające, że wszyscy z nich mogli na siebie nawzajem liczyć. Lubił taką rodzinę, a tak zawsze uważał Bractwo, za wielką rodzinę.
Jednak pytanie jakie zadał trochę go zaskoczyło. Pewnie miał na myśli te lata co się nie widzieli, westchnął.
-Nie wytrzymałbyś jakbym ci opowiadał pół sytuacji z mojego życia co się działo. - zaśmiał się - Usnąłbyś przy tym. Ale ogólnikowo powiem ci, że.. -zawiesił głos i widać było jak drgnęła mu lekko warga - Pamiętasz mojego mentora, z nim miałeś więcej kontaktu niż ze mną.. Jak również Judy naszą opiekunkę z Portland.. Oni… Jak i wiele innych braci i sióstr… Nie żyją.. Rząd nas ponad półtora roku temu nakrył i rozbił… Paru osobom udało się uciec, czy też nakazano im uciekać czy nie walczyć.. Mi mój mentor kazał uciekać razem z Andrew. Nie wiem czy kojarzysz go.. - znów drgnęła mu warga, a ciało mimowolnie drgnęło.
Tak Mike właśnie przywołał dwie swoje straty.. Że też, akurat o tym chciał w pierwszej kolejności opowiedzieć, ale podejrzewał, że Liama ciekawiło jak to się stało, że on wylądował tutaj w Bractwie, gdzie jak widać ich losy znów się skrzyżowały…
-No, ale dobra, nie ma co o przeszłości tak rozprawiać czy też złych rzeczach. Może na to jeszcze przyjdzie czas. - odparł starając się uspokoić emocje w sobie - Mów lepiej co ty zrobiłeś jak odszedłeś od nas, gdzie się tułałeś. Coś musiało się nadziać, że trafiłeś też do tutejszego Bractwa. Opowiadaj teraz ty. - odparł spoglądając na niego.
[Profil]
  [AB-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-11-30, 19:45   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Niby to nic wielkiego, mała rana od jednej kulki, a utrudniała podstawowy ruch jak schylanie, siadanie czy położenie się. Nie przeszkadzała mu co prawda w innych czynnościach codziennych. Dzisiaj jednak musiał sobie odpuścić wysiłek i pracę siedzącą.
Okazało się, że Mike nie był w Polsce. Ale znalazł sklep w Seattle z polskimi produktami. Co w sumie jest bardzo ciekawe. Także się uśmiechną na jego słowa. Później sobie otworzy i zje, albo podzieli z Alexem. Choć wiedział, że ten ostatnio nie jest w nastroju i zmaga się z problemem jakim jest Imari. Chciał być przy niej i jej pomagać, ale ona nie pozwalała nikomu zbliżyć się do siebie. Potrzebowała czasu z dystansem.
Liam z kolei wie, że czasem trzeba gdzieś wyjść i zaryzykować życiem, jeżeli trzeba coś zdobyć lub kogoś znaleźć. Wątów o narażanie się mieć nie będzie, bowiem sam przecież ostatnio narażał swoje, ale najważniejsze to żeby wyjść z tego żywym.
Michael należał już do bractwa od dość długiego czasu. Teraz Liamowi układało się kilka informacji w jedną całość, choćby to, dlaczego akurat jego widział w lękach swojej przyjaciółki. Musiała go także jak Alexa uważać za bliskiego sobie przyjaciela.
Na jego kolejne słowa się uśmiechnął z rozbawieniem, jak go określił. No bo przecież dwie kulki to jest nic.
- Nie, bez obaw. Szybko zorientowałem się, że z Tobą jest coś nie tak. Z tym podziękowaniem, powiedzmy że jesteśmy kwita. Tylko wiszę Ci nową koszulkę.
Taka w sumie była prawda, według Liama. Pomogli sobie wzajemnie. Jednakże koszulka podarowana przez Mike'a Liamowi, nie miała szans być znów tą samą po przepraniu. Liam obiecał sobie, że jak dojdzie do siebie, to odkupi koledze. Dzięki niemu to się nie wykrwawił za bardzo i dało radę w miarę możliwości zatamować krwawienie.
Przy skróconej opowieści Michaela, Liam skinął głową w potwierdzeniu, że pamięta jego mentora i Judy. W końcu przez jakiś czas przesiedział w Portland. Uśmiech Elsworthowi zszedł z twarzy, kiedy Ryan wspomniał o śmierci tych osób. Winny temu był rząd. Jak zwykle.
- Przykro mi.
Tyle tylko mógł powiedzieć, odnośnie śmierci tych bliskich osób Michaela. Trochę tam kojarzył Andrewa, ale Liam typowo nie integrował się tak z ludźmi jak tutaj. Wtedy jeszcze nie potrafił. Wykonywał tylko zlecenia by mieć jak przeżyć. Dystansował się, ze względu na swoją moc. Tutaj było z kolei inaczej. W tym Bractwie szybko znalazł przyjaciół. Czego sam się nie spodziewał. A nawet coś więcej, nie odwzajemnionego. Ale za to wiernego przyjaciela, który często za coś go opieprzał. Jednak to dzięki nie mu, wyszedł na prostą.
Historia Mike'go się skończyła i przyszedł czas by Liam coś o sobie powiedział. Choć też nie chciał wspominać najgorszego okresu swojego życia.
- Przemieszczałem się po stanach, pracowałem w małych firmach informatycznych by jakoś przeżyć. Poznałem też kogoś z kimś byłem przez jakiś czas. Niestety straciłem go... Do bractwa ściągnął mnie właśnie William. Kiedyś się już spotkaliśmy i zaproponował mi dołączenie do bractwa. A Ty jak tu trafiłeś?
Tego też był ciekaw, jak Michael trafił do bractwa.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-30, 21:57   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Mike jadł już te pierniczki. Według niego miały specyficzny smak, ale naprawdę były dobre, wiec jako prezent się nadawały. No o ile można to nazwać prezentem, po prostu nie chciał przychodzić z pustymi łapami. Miał jednak nadzieję, że jego koledze będzie to smakować.
Co prawda Mike miał naprawdę duży staż w tutejszym Bractwie, sama Imari jak dobrze pamiętał trafiła na początku marca do nich, przed najazdem DOGSów na ich stara siedzibę… Potem dzięki temu się poznali, bo miał za zadanie jako łowca i jako osoba z dogodną mocą znajdować ludzi co się rozbiegli i uciekali z tej całej masakry… Więc szczerze powiedziawszy Mike, współczuł Imari ze zdwojoną siłą teraz, wiedział jak ciężko było mu dotrzeć do niej wtedy po tamtej akcji, a teraz mogło być jeszcze ciężej.
-A daj sobie spokój z tą bluzą. - machnął ręką -I tak miała iść niedługo do wyrzucenia, bo się przecierała od tarcia powietrza jak biegam, więc nie czuj się zobowiązany do tego.
Cieszył się jednak, że nie doszło do tego przykrego incydentu jakim mógł być paw, widać było jak mu sprawiło to ulgę. Niestety chwile potem zaczęli gadać na trudniejsze tematy, a przynajmniej dla młodszego z nich. Mike nie lubił zawodzić, tak samo jak nie lubił słów krytyki na własny temat.. Ale to drugie czasem przebolał, ale porażki bolały najbardziej, tak samo nie mógł przeżyć tego wszystkiego co się wydarzyło. Skoro chciał być pieprzonym bohaterem to dlaczego nie potrafił ich wszystkich uratować? Biegnąć szybciej… No tak powinien sobie teraz zacytować Zomma z komiksów z Flasha, gdzie ten mówił mu “nie ważne jak szybko będziesz biec, nie uratujesz ich wszystkich” i szczerze niestety to się idealnie pokrywało…
Ryan nie chciał za dużo mówić, bo szczerze musiałby sporo opowiadać, ale lepiej było się wymienić historyjkami, ja raz ci coś powiem, a ty potem mi opowiesz, tak było chyba dobrze, a przynajmniej jedna osoba nie robiła za monolog… Wsłuchał się w jego słowa i się lekko uśmiechnął, no tak Will, był lepszym przywódcą niż Collen.. Zdecydowanie, a przynajmniej taką miał nadzieję, bo nie powinien jeszcze tego oceniać. Co prawda sam wybrał go na przywództwo, miał jego głos, ale nie zdążył zobaczyć dokładnie co powykonywał, poza zmajstrowaniem dzieciaka...No i szybko zareagował na odbicie Imari, ale tak naprawdę.. Może tylko chodziło mu o rodzinę, czy innych tez tak odbijał… Mógł tylko poobserwować co będzie dalej w związku z tym.
-Współczuje ci. Strata kogoś kogo się kocha musiała boleć. -westchnął - Niestety żyjemy w trudnych czasach, że trzeba łapać się małych fuch.. Czasem niegodnych naszego sumienia.. By po prostu przeżyć. -dodał - Po tym co ci wcześniej opowiedziałem, po ataku psów, doszedłem razem z Andrew tutaj do Bractwa i jak widać ciągnie mnie tutaj z powrotem. Zawsze czuje się tutaj jak w domu. Wszyscy jesteście dla mnie jak rodzina. -uśmiechnął się
Nie uszło uwadze Mike’a, że mówił o facecie, że z nim był. Jednak nie komentował tego, czemu miałby komentować kolegi orientację, przecież każdy ma prawo do miłości. Najważniejsze to trafić na swoją drugą połówkę i się z nim rozumieć bez dwóch zdań. Dlatego było mu przykro, że stracił go.. Nawet jeśli aktualnie nie wiedział, że to Liam go załatwił…
-Zatem może hym.. Opowiedz mi o swoim pierwszym dniu w Bractwie i jak poznałeś Imari. - odparł, ściągając kapcie i siadając na jego łóżku po turecku
[Profil]
  [AB-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-12-01, 17:56   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- No jak chcesz...
Liam i tak wiedział że mu odkupi. Dziwnie się czuł z myślą, że kolega mu pożyczył swoją odzież, by mógł zatamować krwawienie rany. Przesiąknięta krwią, nie nadawała się już to noszenia ani do prania. A że oboje mieli urodziny tego samego miesiąca, będzie pamiętał o tym, co dać mu w prezencie. A może nawet i na zbliżające się święta? To już prędzej.
Utrata Jamesa bolała Liama wewnętrznie. A najgorsze jest to, że sam go zabił. Sumienie nie dawało mu spokoju. Pogłębiło się do takiego stopnia, że szybko popadł w alkoholizm. A nawet myślał, czy nie będzie lepiej oddać się w ręce policji. Te trudne chwile minęły, kiedy trafił do tutejszego bractwa i poznał dwie wspaniałe bliskie mu osoby, które pomogły się pozbierać. A szczególnie zwracał uwagę i słuchał poleceń Alexa. Był mu jakoś tak bardziej bliższy sercu. Nawet mu to okazał. To czego się obawiał ziściło. A uciekał przed kolejną miłością. Tym samym, wiedział że nie otrzyma tego samego z jego strony. Bo Alex przecież kochał Imari.
- Nawet nie wiesz jak bardzo...
Odpowiedział w sprawie współczucia. Patrząc w tej chwili w sufit, wspominając te najgorsze chwile swojego życia jak i te przyjemne. Kiedy James jeszcze żył. Gdyby Michael wiedział co Liam wyprawiał ze sobą, jak bardzo staczał się. Pewnie miałby o nim inne zdanie w tej chwili.
- Na początku tego nie odczuwałem. Zawsze byłem sam. Ale przyznam Ci rację, że bractwo jest jak rodzina, kiedy ma się obok siebie zaufanych ludzi. Przyjaciół na których możesz polegać.
Spojrzał na Michaela z uśmiechem. A po chwili westchnął.
- Imari mówisz...
To już był poważniejszy trochę temat mówiąc o kimś, kogo dopiero wczoraj sprowadzili do bractwa w niezbyt przyjemnym stanie fizycznym i psychicznym. Biedna musiała przejść koszmar.
Liam się podniósł trochę na łokciach, obrócił i podciągnął poduszkę wyżej. Po czym sam się podczołgał wyżej i oparł wygodniej w półleżącej pozycji, by lepiej widzieć swojego rozmówcę. Nie uniknął jednak bólu, co było widać po małym skrzywieniu się na twarzy.
- Jako pierwsza się do mnie odezwała i przyczepiła. Wykazywała chęć zawierania nowych znajomości. Nie ukrywam, że pierwsze pytanie jakie mi zadała, to odnośnie mojej mocy. Zwykle unikam takich tematów. Ale to dzięki niej właśnie otworzyłem się bardziej na ludzi. Jak pamiętasz, zawsze stałem na uboczu. Nie integrowałem się. Unikałem towarzystwa.
Wspomnienia z tamtego dnia jak i kilku lat wstecz pokazywały spore porównanie w zmianie zachowaniu Liama. Unikał kontaktów ze względu na obawy nie panowania nad swoją mocą. Ale nauczył się. Że teraz mógł mieć i ma przyjaciół.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-12-01, 23:12   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Tak naprawdę pewnie nie oceniałby Liama za to, że zabił swojego faceta, mógł mieć powód… Chociaż Mike poprzysiągł sobie, że nigdy nikogo nie zabije, tak pewnie i tak będzie do tego zmuszony.. Teraz jak trwała wojna ciężko było być bohaterem i tym dobrym… Mimo wszystko współczuł Liamowi, zwłaszcza, że widział jak ta strata go bolała i musiał sporo wycierpieć.
-To się cieszę, że w końcu dałeś się ponieść temu całemu zgromadzeniu. Bo wiesz my to potajemna sekta. - zaśmiał się -Ale pamiętam, że byłeś wcześniej wycofany, po prostu robiłeś co miałeś i jakoś mało kto z tobą rozmawiał tak na stopie koleżeńskiej. Cieszę się, że to się w tobie zmieniło i dałeś szansę innym ludziom, bo teraz przynajmniej możemy tak swobodnie porozmawiać. I pomimo tego co się wczoraj wydarzyło, to i tak wyglądasz na dość zrelaksowanego. -dodał
Jednak po chwili jak zaczął mówić o Imari to spoważniał. Dlatego Mike poczuł lekkie napięcie w swoich mięśniach. Może nie powinien teraz tego tematu poruszać, zwłaszcza po tym co było wczoraj, zwłaszcza, że teraz leżała w szpitalnym łóżku podłączona do kroplówek… A jednak Mike chciał coś wesołego czy fajnego usłyszeć, przecież Imari nie umierała, najważniejsze, że znaleźli ją żywą..
-Cała Imari. -uśmiechnął się -Ona jest naprawdę złotą dziewczyną i lubi pomagać innym. Cieszę się, że to ona pomogła ci wyjść z tego kokonu. -przypatrzył mu się uważniej - A ogólnie jak idą poszukiwania brata? Z tego co pamiętam szukałeś go. Mówiłeś o tym Judy, ale niestety nikt go nie znał.
[Profil]
  [AB-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-12-02, 02:38   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Z kolei Liam się uśmiechnął na słowa Michaela Zgromadzenie, potajemna sekta. Trafne określenia. Ellsworth został zapamiętany jako mniej towarzyska osoba, wycofana. Jak to zaś określił Michael. Dobrze myślał, że tak go zapamiętano. Ale pewnie nikogo już z tamtego ugrupowania nie spotka. To i tak cud, że Ryananowi udało się uniknąć śmierci i zostania złapanym, kiedy tamtych zaatakowano.
- Może to widać z zewnątrz, ale wewnętrznie to nadal martwię się o Imari.
Miło było zaś usłyszeć, że kolega pochwalał w nim tę zmianę. Bo faktycznie, Liam obecnie był teraz towarzyski. Znalazł nową rodzinę. Lepiej umiał współpracować w grupie podczas misji, jak i poza nią. Wiele też zyskiwali dzięki jego umiejętnościom informatycznym i hakerskim. Ale kiedy odszedł, nie miał pojęcia jak dalej sobie radzili i co potem z nimi stało.
Przechodząc dalej do tematu Imari, Liam zgadzał się ze słowami Michaela.
- Ona ma w sobie jakiś ukryty dar, który przyciąga do siebie ludzi potrzebujących pomocy. Na prawdę, nie sądziłem że to mnie tak zmieni. Wiele jej zawdzięczam.
Dodał w swojej odpowiedzi. Szczerze. Bardzo polubił tę dziewczynę. Dużo mu pomagała. Aż głupio mu wtedy był, jak widziała go pijanego. Ale nawet wtedy go nie zostawiła samego. Pomogła mu.
Kolejnego pytania się nie spodziewał ze strony Michaela. Ale nie dziwne, że o to pytał. Poważniejąc, Liam westchnął.
- Bez zmian... Nadal nie mogę go odnaleźć. Szukałem w sierocińcu, gdzie nas przeniesiono. Przez te lata zmienił się dyrektor i nic nie wiedzą na jego temat. Kontaktowałem się także z rodzinami zastępczymi, też nic nie wiedzieli. Alex mi ostatnio zaczął pomagać. Nie znalazłem także go na listach poszukiwanych, więc, mogę być chociaż spokojny o to, że prawo go nie ściga.
Tylko tyle wiedział na temat swojego brata. Zaczął też szukać informackji na jego temat w innych stanach. Lecz jakim cudem na żaden trop nie wpadł.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-12-03, 14:51   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Zdecydowanie Mike inaczej go zapamiętał, dlatego ta cała zmiana była dla niego bardzo miła. Podobała mu się. Mógł się cieszyć, że wtedy jak odszedł to jednak nic mu się nie stało, a los i tak stwierdził by znów przecięli swoje drogi.
-Też się o nią martwię, cieszę się, że Will pozwolił mi z wami iść i mogłem w czymś pomóc, nawet jeśli w pewnym momencie byłem po prostu bezużyteczny. - westchnął -Ale najważniejsze, że ją mamy, teraz tylko długa droga by wróciła do dawnej siebie.
Naprawdę miło mu było słyszeć tyle ciepłych słów na temat jego przyjaciółki. Cieszył się, że znalazła tylu nowych przyjaciół. Nie, Mike nigdy nie był zazdrosny o przyjaciół, ta cecha w nim nie ewoluowała.
-A jednak zmieniła cię, dlatego pewnie poszedłeś by ją odbić wtedy. Może nieświadomie chciałeś spłacić ten dług wdzięczności w poszukiwaniach. -uśmiechnął się do niego -Ale szczerze to dobrze, że znalazła sobie takie oparcie i przyjaciół. Martwiłem się trochę o nią jak zniknąłem, bo dopiero co ledwo wtedy wyszła na prostą po wcześniejszych przeżyciach, a tutaj.. Znów wracam, a ona w takim stanie.. Dlatego cieszę się, że będzie miała wsparcie od paru osób, to jest ważne by mieć na kim się oprzeć i móc powoli wstać. -uśmiechnął się do niego - Dziękuję, że byłeś jedną z tych osób co się nią zaopiekował, bo naprawdę jest wspaniałą dziewczyną. Zawsze chciałem mieć taką siostrę, ale siostry niestety nigdy się nie doczekałem. - odparł ze śmiechem
Słysząc jednak, że dalej nie znalazł swojego brata lekko posmutniał. Bo ile lat on go już szukał? Zdecydowanie więcej niż Mike szukał Richarda, chociaż nie.. Mike zdawał sobie sprawę gdzie mógł być jego brat, tylko nigdy nie nabrał na tyle odwagi by zaszyć się wtedy w swoje rodzinne strony.
-Alex? To ten chłopak, co przybiegł jak tylko Imari przywieźliśmy? -zapytał
Aktualnie Mike, jeszcze nie znał Alexa, ale nie wiedział, że chłopak tak bardzo go nie zacznie nie cierpieć.. Dla Mike, wyglądał na kolejną osobę, która była blisko Imari, a to napawało go szczęściem.
-Tyle lat szukasz brata.. Mam nadzieję, że kiedyś uda ci się go odnaleźć, zwłaszcza, że zapewne oboje się sporo zmieniliście.. Przede wszystkim nie jesteście już dziećmi. - przyjrzał mu się -Mogliście się tak zmienić, że nie poznalibyście się nawet mijając… Wybacz nie chciałem tak przykrych rzeczy mówić… Ale mógł też zmienić imię czy nazwisko.. A nawet już nie żyć… Sorry Liam za szczerość, ale czasem.. Powinienem ugryźć się w język zanim coś powiem. -tak Mike niestety był zbyt szczery, zanim to do niego docierało, to mówił, a potem było mu głupio jak powiedział coś co kogoś mogłoby zasmucić, tak jak w tej chwili, czuł, że popełnił ogromną gafę.
[Profil]
  [AB-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-12-04, 21:18   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Nawet nie wiesz jak byłem zaskoczony, kiedy mi powiedział że Michael nam będzie towarzyszyć. Póki się nie pojawiłeś, nie miałem pojęcia że to będziesz Ty. Bardzo nam pomogłeś. Nie powiedziałbym, że byłeś bezużyteczny. Dużo nam pomogłeś.
Jemu też należy się pochwała. Mimo iż za wiele nie walczył, nie strzelał, to chociaż szybko reagował i zbierał informacje. Przemieszczał się szybciej od nich i dzięki niemu, akcja posuwała się do przodu i sami nie tracili czasu na przeszukiwanie pomieszczeń. William miał zdecydowanie dobrze dobraną ekipę do misji.
- Może i miałem ku temu powód spłacenia długu, ale nie patrzę na to. Nie tylko dzięki niej ale i innym osobom, nauczyłem się żyć w towarzystwie i przyznam, że to lepsze niż życie w samotności. Wtedy jak byłem z Wami, nie potrafiłem tego zmienić. Dopiero późniejsze wydarzenia, mnie zmieniły.
Choćby to spotkanie i związek z Jamesem, który pokazał mu, że nawet dwie osoby mogą ze sobą żyć, wspierać się, kochać, pomagać, co tak samo wygląda w większym gronie znajomych. To był inny świat, który Liam poznał. A po jego stracie, wrócił do bycia samemu. Nie na długo.
Michael miał zdecydowanie gadanego. Że w większości to Liam go jedynie słuchał. Bo nie było sensu odpowiadać na coś, z czym się zgadzał. Choćby z tym, jak zmieniła się Imari. Nie znał jej wcześniej. Jej zmianę poznał dopiero teraz. Ale nie zamierzał wypytywać, jakie miała przejścia, przeżycia i co ją spotkało w przeszłości. Może sama kiedyś mu to opowie.
- Tak. Co zabawniejsze, w tym samym okresie dołączyliśmy do Bractwa. Zajmujemy tym samym i dzielimy to samo biuro.
Dodał z uśmiechem, na wspomnienie o tym dniu, kiedy natknął się na Alexa w pokoju informatycznym. Ich pierwsze zapoznanie, które szybko ich złączyło pracą i zainteresowaniami. Szybko się polubili. Zaprzyjaźnili i tak zostało.
Rozmowa o bracie nie była jego ulubionym tematem, ani wspomnieniem. W pamięci miał ten ostatni obraz ich rozstania. Kiedy ostatni raz się widzieli jak byli dziećmi. Liam zdawał sobie sprawę z tego, że jego brat mógł zmienić nazwisko, imię, w ogóle personalia, wyjechać a granicę, a nawet... nie żyć. Ten temat nie był już tak wesoły co wcześniejsze. Dlatego też, nie uśmiechał się ale nieco posmutniał.
- Wiem... Zdaje sobie sprawę z tego, że mógł zmienić nazwisko bądź co gorsza... nie żyć. Ale nawet jeśli, to chcę to wiedzieć.
Przyznał szczerze. Nie chciał nie wiedzy. Ona była najgorsza. Nie skarcił kolegi za to, że powiedział za dużo. Doceniał jego szczerość, bowiem sam niekiedy taki był. Nie owijał w bawełnę, chyba że miał totalnego doła lub był schlany.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-12-05, 15:28   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Sam też nie spodziewał się zobaczyć w takim miejscu Liama, ale jak to się mówi, życie bywa przewrotne i usłane niespodziankami. Ta niespodzianka wyjątkowo mu się podobała, bo lubił się otaczać zajebistymi ludźmi, z którymi coś go wiązało czy to wspólne koleżeństwo czy wspólna przeszłość.
-Jesteś starszy ode mnie, ale najważniejsze, że jesteś otwarty na zmiany, bo niektórzy w ogóle nie chcą zmieniać własnego postępowania, chociażby wytknąć mu to palcem. Naprawdę powinieneś być z siebie dumny i najważniejsze, że nie żałujesz tej decyzji i czujesz się częścią tej społeczności.
Sam się uśmiechnął na jego słowa jak mówił, że dzieli z tym Alexem nawet biuro i dołączyli razem. Słychać było w jego głosie, że chyba się przyjaźnią, to sprawiło, że i Mike zapragnął poznać tego całego Alexa bardziej.
-Jednak mam nadzieję, że jednak żyje i w końcu się znajdziecie. - dodał - Nie chciałbym źle złowróżyć. Więc nie bierz sobie moich słów do siebie. -potarł swój kark -To ile lat już się nie widzieliście? Tak dokładnie. -spytał i wlepił w niego spojrzenie
Może to było nietaktowne by go wypytywać o brata, ale Ryan często myślał po swojemu. To był dla niego temat taki sam jak wszystko inne. Zdawał sobie sprawę, ze jeśli Liam nie będzie chciał o tym gadać to mu powie, nie był typem co by naciskał by za wszelką cenę się czegoś dowiedzieć, no o ile było to coś co go osobiście nie dotyczy. Zazwyczaj wychodził z założenia, że jeśli ktoś chciałby się pożalić czy zwyczajnie pogadać, potem ruszy znów ten temat. Jeśli na tyle mu zaufa.
[Profil]
  [AB-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-12-09, 00:28   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Szczerze to na początku nie chciałem chyba tych zmian. Ale tutejsze osoby mi pokazały, jak cenna jest pomoc, wsparcie i przyjaźń. Samotność często gubi człowieka. Ale zawdzięczam im sporo, tak... nie żałuję tej zmiany. Czuję jakbym odżył.
To było i jest dla Liama inne doświadczenie. O ile w przeszłości obawiano się jego mocy, tak tutaj został zaakceptowany. I nawet jeżeli zdarzyło mu się stracić nad nią ponownie, przy którym ucierpiały dwie osoby, nie odrzuciły go. Imari może miała na niego miesięcznego focha, ale przeszło jej. W końcu to ona sama wymyśliła mu robotę terapii lękowej.
O bracie swoim Liam niemal nic nie wspominał w bractwie. Jedynie może najbliższe mu osoby o tym wiedziały, a tym bardziej Alex, który zaoferował się w pomoc w poszukiwania. Było ciężko znaleźć drugiego Ellswortha, jeżeli faktycznie posługiwał się innym nazwiskiem.
- Jakieś trochę ponad dwadzieścia lat to będzie.
Odpowiedział krótko. Jakoś nie specjalnie chciał teraz gadać o swoim bracie, lecz skoro Michael zapytał, to odpowiedział. Wiary Liam nie tracił, że jeszcze kiedyś może zobaczą się.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6