Poprzedni temat «» Następny temat
Alcohol is not the answer!
Autor Wiadomość
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-09, 17:46   Alcohol is not the answer!
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


~Październik 2018

Być może faktycznie tak jest. Może alkohol nie pomaga znaleźć odpowiedzi, ale z pewnością pomaga zapomnieć jakie było pytanie.
Dzisiejszy wieczór był wyjątkowy. Fowler był przekonany, że podniósł się po tym wszystkim, że wyleczył się z tego wiecznie obecnego w jego życiu bólu... Ale mylił się. Wspomnienia uderzyły w niego ze zdwojoną siłą. Nie potrafił sobie wybaczyć tak wielu rzeczy, które zrobił, ale męczyły go też te, których nie zrobił. Tak wielu osób nie zdołał ocalić. Najbliższych, którzy mieli być przy nim zawsze. Zawodził, a każdy kto znalazł się zbyt blisko niego prędzej czy później cierpiał.
Co więc postanowiła zrobić ta pusta blond głowa? Oczywiście wybrać się do baru - lokal ten raczej nie należał do ekskluzywnych miejsc. Wręcz przeciwnie - dość często odbywały się tutaj spotkania typów z pod ciemnej gwiazdy, ale jemu to nie przeszkadzało. Z prostego powodu. Był najgorszy z nich wszystkich, a osoby, które mogłyby go zaczepić dobrze o tym wiedziały.
Siedział przy barze - obok niego znajdowała się popielniczka, oraz do połowy pełna (pesymista powiedziałby, że do połowy pusta!) szklanka whisky. Whisky z dolnej półki.
W dłoni trzymał papierosa, którego raz na jakiś czas podnosił do ust, by się zaciągnąć. Z racji tego, że to któraś z rzędu kolejka... Był trochę podchmielony.
Odziany w jeansy, biały t-shirt, oraz skórzaną koszulkę przesunął wzrokiem po wszystkich zgromadzonych.
~Co ja tu, kurwa, robię... - mruknął sam do siebie w myślach i westchnął cicho. Niegdyś był kimś. Ludzie mu ufali, miał pod swoim dowództwem oddział ludzi... Ale ich też zawiódł. Następnie zaufała mu kobieta... Niestety jej też nie zdążył uratować. Obiecał sobie wtedy, że będzie chronił ludzi, których uważała za bliskich - temu też nie podołał. Co było dalej? Ona. Vera Neumann - kobieta, która odarła go z człowieczeństwa. Sprawiła, że poczuł się jak nic nie warte zwierzę.
Odruchowo myśląc o niej przesunął palcami po swoim policzku na którym widniały 3 blizny. Ślady po jej paznokciach.
I po to właśnie wrócił. By odebrać jej wszystko krok po kroku, cegla po cegle. Znisczy wszystko co dla niej ważne, a na samym końcu uśmiechnie jej się prosto w twarz i odbierze jej życie.
Mimo wszystko... Był jej chyba po części wdzięczny. Pokazała mu jak słabą osobą był. Teraz? Nie było w nim części, która nie zostałaby uszkodzona i nie zrosła się na nowo - twardsza, mocniejsza. Przekuł słabości w siłę i stał się kimś innym. Więc... Dlaczego znowu chlał? No cóż... To, że stał się silniejszy nie sprawiło, że duchy przeszłości przestały go nawiedzać.
- Jeszcze raz to samo.. - mruknął do barmanki odstawiając na stół pustą szklankę. Zaciągnął się jeszcze raz i zgasił papierosa. I czekał na zamówioną przez siebie podwójną whisky.. A po niej wypije następną i następną - i tak do momentu, aż nie uciszy wypełniającego go bólu.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Użytkownik nieaktywny



x

x

x

x





name:

x

alias:
-

age:
x

height / weight:
x

Wysłany: 2018-11-09, 20:07   
   Multikonta: x


Coockie dobrze wiedziała, że alkohol nie rozwiązuje problemów. Zwłaszcza, że sięgała po niego nie raz. Jednak na szczęście, udało jej się w końcu uporać z żałobą jak i załamaniem po stracie męża i syna. Nie wiedziała jednak, w jakich okolicznościach jej mąż zginął. Nikt nigdy nie chciał jej nic powiedzieć. Wiedziała tylko, że został zastrzelony. Nie wiedziała jednak, czy przez wroga, czy przypadkowo przez swoich. I chyba to właśnie ta niewiedza najbardziej ją dotykała.
Dzisiejszego dnia nim zaczęła poszukiwania Dale'a, pierwsze co zrobiła to odwiedziła grób męża, syna jaki i pani Finch która była jej jak matka. Później standardowo, starała się w pewnych kręgach dowiedzieć co nie co o Dale'u i o tym gdzie może się znajdować. Jednak i dnia dzisiejszego, nie dowiedziała się niczego nowego. Ta niewiedza zaczęła ją wykańczać. Dlatego też dzisiejszego wieczoru, jak średnio co tydzień czy dwa, pojawiła się w barze.
Podeszła do lady za którą stała znajoma jej barmanka.
-Cześć.. Daj mi to co zwykle...
Poprosiła po czym rozejrzała się po barze. Dostrzegła go wtedy siedzącego przy barze i popijającego whiskey. Wiedziała dokładnie jak wyglądał. Odebrała swoje zamówienie po czym podeszła do niego.
-Dale Fowler... Nie sądziłam, że Cię tu spotkam...
Powiedziała opierając się o ladę i odkładając obok swój drink. Obserwowała go uważnie z powagą wymalowaną na twarzy. Miała nadzieję, że nie będzie musiała mu wszystkiego przypominać i wystarczy, że poda nazwisko by skojarzył fakty. Przynajmniej nie musiałaby wracać aż tak wspomnieniami do tego momentu gdy przyjechały jakieś wojaczki oznajmić jej, że została wdową bo sam jako dowódca nie mógł się pofatygować.
[Profil]
  [x]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-09, 20:46   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Najwidoczniej on nie potrafił tak po prostu zapomnieć o tych wszystkich osobach które straciły przez niego życie. Widział ich twarze, momentami wręcz słyszał głosy... Och, chyba był bardzo blisko szaleństwa. A może zwariował już dawno temu?
Myślał, że powrót tutaj będzie prosty, ale w rzeczywistości wszystko było o wiele trudniejsze niż mu się wydawało. Wszystkie miejsca które odwiedził przywoływały wspomnienia i choć nie ruszało to już tak mocno jak jeszcze niedawno to dalej to odczuwał. No, ale trudno. Nie było czasu się nad tym zastanawiać, bo jeszcze whisky mu ostygnie, czy coś...
Podniósł po raz kolejny tego wieczoru szklankę do ust i wlał w siebie sporą ilość alkoholu pozwalając, by przyjemne ciepło rozlało się po jego ciele. Kurwa... No jak on miał przestać pić, skoro to było takie przyjemne?
Z rozmyślań wyrwał go znajomy dźwięk otwieranych drzwi. Ktoś wszedł do lokalu, machinalnie odwrócił na chwilę głowę w tamtą stronę. Miał pełno wrogów, zabrakłoby mu palcy do policzenia ich. Przy jego trybie życia ostrożność była jak najbardziej wskazana.
Zawiesił na chwilę wzrok na kobiecie, która właśnie weszła do pomieszczenia. Nie znał jej, poza tym nie wyglądała na kogoś kto mógłby cokolwiek od niego chcieć... No cóż, chyba nie miał pojęcia jak bardzo się mylił.
Gdzieś między łykami whisky sięgnął po kolejnego papierosa. Pieprzony nałóg... Całkiem możliwe, że papierosy wykończą go zanim dokona tego ktokolwiek inny.
Rozpalił go za pomocą benzynowej zapalniczki. Odłożył ją na stół i przyjrzał się jej dokładnie.
Widniał na niej SYMBOL U.S Army Rangers. Pamiątka z dawnych czasów... Przesunął palcami po czaszce i uśmiechnął się pod nosem.
Z rozmyślań wyrwał go czyjś głos. Przeniósł wzrok na Coockie.
Skąd do kurwy nędzy znała jego imię? Powoli przestawało mu się to podobać. Wolno - niby zupełnym przypadkiem - przesunął dłoń bliżej krawędzi blatu. Łatwiej będzie mu sięgnąć po nóż, z pomocą swojej mocy w ciągu sekundy może poderżnąć jej gardło, nawet nie zdąży zareagować... Huh, a przynajmniej tak myślał. Nie mógł mieć przecież pojęcia co potrafi ona.
Zachował jednak pokerową twarz. Nie dał po sobie poznać, że zdziwiło go to, iż zna jego tożsamość. Mało kto w tym barze wiedział jak się naprawdę nazywa.
- Nie mam pojęcia kim jesteś, ale daje Ci 20 sekund na wytłumaczenie skąd znasz moje imię i czego ode mnie chcesz. - powiedział sucho i podniósł papierosa do ust. Zaciągnął się i wypuścił dym gdzieś na bok - nie był aż taką świnią, by dmuchać jej prosto w twarz!
- Zwykle daję mniej. - dodał jeszcze i wbił w nią spojrzenie. Czekał. Na wyjaśnienia. Lub na jakikolwiek fałszywy ruch z jej strony.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Użytkownik nieaktywny



x

x

x

x





name:

x

alias:
-

age:
x

height / weight:
x

Wysłany: 2018-11-09, 21:23   
   Multikonta: x


Jednym takie rzeczy przychodziły łatwiej, innym ciężej. Widocznie Dale przynależał do tej drugiej grupy ludzi. A raczej mutantów. Z czasem jednak mija to każdemu. Coockie widziała to sama po sobie. Jej też nie zajęło to kilku tygodni by się ze wszystkiego otrząsnąć. Zwłaszcza, że w przeciągu roku, straciła nie tylko męża ale i syna. Później po paru latach również panią Finch. Było jej ciężko, ale jednak udało jej się. Przyzwyczaiła się do tego bólu po stracie rodziny. Niemniej za śmierć jej męża odpowiedzialny był ten oto człowiek znajdujący się przed nią. Przynajmniej tak ona sobie wmówiła.
Wysłuchała go uważnie po czym uśmiechnęła się kpiarsko pod nosem. Nie sądziła, ze jest aż taki arogancki.
-Może pewne imię i nazwisko coś Ci powie... Edwin Lyon.
Powiedziała wciąż go obserwując. Po chwili jednak upiła łyk swojego drinka czując jak alkohol przyjemnie rozgrzewa jej gardło.
-Chcę wiedzieć dokładnie jak zginął i kto go zabił... Wystarczająco dużo czasu żyłam w niewiedzy. Sam się nie pofatygowałeś, by poinformować mnie, że zostałam wdową, więc może teraz raczysz mi wszystko wyjaśnić.
Obserwowała go uważnie podobnie jak każdy jego ruch. Coockie nie należała do bojaźliwych osób więc jego postawa go nie wystraszyła ani nawet nie zrobiła na niej wrażenia. Zwłaszcza, że na te spotkanie szykowała się już kilka ładnych lat. Nie zamierzała mu odpuścić.
[Profil]
  [x]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-10, 17:07   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


To prawda. Każdy człowiek był inny, każdy przeżywał najróżniejsze wydarzenia po swojemu. A może po prostu Fowler przeżył już zbyt wiele? Być może stracił zbyt wiele osób? Radził sobie z tym wszystkim w jedyny znany mu sposób - walcząc. Właśnie dlatego dołączył do rebelii. W zasadzie... Nie wyznawał ich idei, chodziło mu tylko i wyłącznie o to, by wrócić na front.
Dale nie mógł oczywiście wiedzieć co czuje Coockie, chociaż... Również stracił kobietę - i to całkiem niedawno. W dodatku była z nim w ciąży, a teraz prawdopodobnie jest martwa. Dla niej był gotów zrobić wszystko, ale nie dostał niestety takiej szansy. I znalazł się tutaj - w barze o wątpliwej reputacji przy szklance taniej (obrzydliwej swoją drogą whisky).
- Lyon... Lyon... Powiedzmy, że kojarzę. - mruknął cicho. No jasne, że wiedział o kim mowa. Pamiętał doskonale tego człowieka, był jednym z jego lepszych żołnierzy, a także przyjacielem. W pewnym momencie stał się nawet jedyną osobą, której Fowler ufał i... I to był pieprzony błąd. Mężczyzna ten okazał się zdrajcą, od samego początku udawał kogoś kim w rzeczywistości nie był. Czy powinien jednak o tym mówić? Chyba nie.
Wysłuchał jej następnej wypowiedzi i rozluźnił się trochę. A więc ta kobieta nie jest zagrożeniem, no... Chyba nie. Patrząc na to z drugiej strony przecież był człowiekiem odpowiedzialnym za śmierć jej męża.
- On... Zginął jak każdy inny. - powiedział wzruszając ramionami i sięgnął po szklankę. Kłamał, perfidnie kłamał, ale robił to na tyle dobrze, że ciężko byłoby się poznać. Głos mu nie zadrżał, wyraz twarzy nie uległ zmianie.
Podniósł naczynie do ust i wypił kilka łyków krzywiąc się lekko. I nie dlatego, że go paliła - raczej dlatego, że była naprawdę okropna.
- Dostał kulkę, nie zdołaliśmy go uratować. Bardzo mi przykro to... Był naprawdę dobrym żołnierzem. - chciał powiedzieć 'dobrym człowiekiem', ale niestety nie przeszło mu to przez gardło, ponieważ wcale tak nie było. Jej mąż był podłą szują, która zdradziła kolegów. Mimo tego, że ciężko było odebrać mu życie... Nie żałował tego. Ten mężczyzna zasługiwał na śmierć, ale wdowa po nim nie zasługiwała na to, by usłyszeć tą brutalną prawdę. Nie chciał zepsuć obrazu tego człowieka w jej głowie. Lepiej, by pamiętała go jako dobrą osobę.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Użytkownik nieaktywny



x

x

x

x





name:

x

alias:
-

age:
x

height / weight:
x

Wysłany: 2018-11-10, 18:46   
   Multikonta: x


Zapewne po stracie kobiety, Dale czuł się podobnie co Coockie. Zwłaszcza, że wiedziała jaki to ból. Nie szło nawet opisać go słowami.
Prychnęła tylko słysząc jak mówił "powiedzmy, że kojarzę." Miała ochotę zaśmiać mu się w twarz. Edwin nie raz opowiadał jej, że byli z Dale'm przyjaciółmi z frontu. A o przyjaciołach się nie zapomina... Przynajmniej tak sądziła. Gdyby jednak Coockie znała prawdę... Chyba nikt nie wiedział, jak by zareagowała. Zapewne załamałaby się. Chociaż nigdy nic nie wiadomo. Zwłaszcza, że zmieniła się przez te ostatnie kilka lat.
-Dlaczego mam wrażenie, że kłamiesz? Jedni mówili mi tak, inni inaczej, jeszcze inni gdy dociekałam prawdy, kierowali mnie do Ciebie...
Nie miała zamiaru dać za wygraną. Wiedziała, czuła to, że coś jest nie tak. Że coś w "zeznaniach" Rangersów się nie klei. I za wszelką cenę chciała dowiedzieć się prawdy. Chociażby i tej najgorszej.
[Profil]
  [x]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-10, 18:55   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


To prawda - ciężko jest opisać to, co się wtedy czuje. Dlatego być może był w stanie ją zrozumieć. Nie miał pojęcia co go tknęło, ale... Chciał jej oszczędzić dalszego bólu. W jego mniemaniu nie zasługiwała na to - i tak wystarczająco się nacierpiała. Być może właśnie dlatego był wobec niej taki?
To prawda - Dale kiedyś darzył jej męża ogromnym szacunkiem. Uważał go za kogoś kogo dobrze mieć za swoimi plecami podczas każdej misji. Ufał mu bezgranicznie i chyba był to pierwszy w jego życiu moment, gdy tak naprawdę się na kimś zawiódł. Poczuł się wtedy zdradzony.
Smutna prawda jest taka, że przeważnie zdradzają nas właśnie te najbliższe osoby. No cóż, Fowler wyparł to wspomnienie ze swojej głowy, kompletnie o tym nie myślał. Aż do dzisiaj, gdy nawiedził go duch przeszłości w postaci tej pięknej dziewczyny, która z pewnością nie powinna tyle wycierpieć.
- Ci, którzy odsyłali Cię do mnie musieli być kompletnymi idiotami. Każdy kto zna mnie naprawdę powiedziałby Ci byś trzymała się ode mnie tak daleko jak to tylko możliwe. - powiedział zgodnie z prawdą. Długo pracował na taką reputację, nikt o zdrowych zmysłach nie radziłby jej szukania go.
Gdyby tylko Coockie miała pojęcia, że to co oni robili... W pewnym momencie przestali być zwykłymi Rangersami. Stali się kimś... Czymś o wiele gorszym.
- Twój mąż został zastrzelony na froncie. Byliśmy na wojnie, takie rzeczy się dzieją. Przykro mi, ale musisz się z tym pogodzić. - dodał po paru chwilach i westchnął cicho. Nienawidził takich rozmów.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Użytkownik nieaktywny



x

x

x

x





name:

x

alias:
-

age:
x

height / weight:
x

Wysłany: 2018-11-10, 19:36   
   Multikonta: x


Zostać zdradzonym przez bliską osobę to nic miłego. To wręcz okropna rzecz która nie powinna spotkać nikogo. Może to i dobrze, że Coockie nie wiedziała (jeszcze) o tym co na sumieniu miał jej mąż? Choć z drugiej strony, chciała, na prawdę chciała znać prawdę.
-A to niby dlaczego?? Przez Twoją reputację, czy wiąże się to z czymś innym?
Spytała siadając obok. Nie pytała nawet o zgodę czy może się dosiąść czy też nie. W końcu i tak już rozmawiali. Pytając o inną przyczynę miała na myśli o fakt, że podobnie jak ona, był mutantem. Póki co jednak nie zdradzała nic, że cokolwiek na ten temat wiedziała. Nie było takiej potrzeby.
Słysząc jednak jego następne słowa spojrzała przed siebie na chwilę po czym wróciła wzrokiem do Dale'a.
-Pogodziłam się z tym już dawno... Ale zrozum, nie dziw mi się, że chcę znać prawdę. Najpierw straciłam Edwina, później syna. Niby prawda nic nie zmieni, ale jednak nawet najgorsza prawda, jest lepsza od życia w kłamstwie. Zwłaszcza, że od samego początku wiecznie słyszałam coś innego.
Tym razem jej ton głosu był łagodniejszy. Podobnie jak wyraz twarzy. Miała nadzieję, że to pomoże i w końcu czegoś się sensownego dowie. Choć na rewelacje to nie liczyła. Upiła dość spory łyk swojego drinka po czym zatrzymała swój wzrok na szklance.
[Profil]
  [x]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-10, 19:46   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


To była właściwie jedyna rzecz, której Dale nie potrafił wybaczyć. Nienawidził zdrady - czy to w miłości, czy też w przyjaźni... Nie miało to większego znaczenia. To zawsze bolało tak samo. Dlatego nie mógł wybaczyć Edwinowi. Mimo tego, że już dawno temu skończył swój żywot... Nie, według Fowlera zrobił coś, czego się nie wybacza.
- Po prostu. - uciął temat. Nie zamierzał się spowiadać obcej kobiecie. Niby dlaczego miałby jej zaufać? Pojawiła się tutaj niewiadomo skąd i tak po prostu stwierdziła, że jest wdową po jednym z jego żołnierzy. Powinien ochoczo wyjawić jej wszelkie swoje sekrety, informacje, które powinien zabrać ze sobą do grobu?
O nie. Być może samo odszukanie go było trudne, ale... Zachęcenie (lub zmuszenie) go do gadania również było dużym wyzwaniem.
Kompletnie zapomniał o tym, że jakiś czas temu zapalił papierosa. Zerknął na jego końcówkę i westchnął cicho. Złapał ostatniego bucha i zgasił go w popielniczce.
Nie przeszkadzało mu to, że kobieta się do niego dosiadła. Proszę bardzo - jeśli ma taką ochotę.
- Rozumiem to. Ale ja już powiedziałem Ci prawdę, nie wiem co mogę więcej dla Ciebie zrobić. - wzruszył ramionami i przesunął palcami po szyjce szklanki.
Mógłby jej to wszystko opowiedzieć. Było wiele historii, których głównym bohaterem był właśnie jej mąż, ale... Nie. Nie mógł tego zrobić, przynajmniej... Przynajmniej jeszcze nie teraz.
Przeniósł wzrok na Coockie.
- Ty już wiesz jak mam na imię. Ja natomiast dalej nie mam pojęcia z kim rozmawiam. Znam tylko Twoje nazwisko - chyba, że już je zmieniłaś. - rzekł zupełnie tak, jakby mówił o pogodzie. Czasem ta jego obojętność była wręcz przerażająca, ale Ci, którzy powinni doskonale wiedzieli o tym, że jest to jedynie maska. Tak było po prostu łatwiej.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Użytkownik nieaktywny



x

x

x

x





name:

x

alias:
-

age:
x

height / weight:
x

Wysłany: 2018-11-10, 21:21   
   Multikonta: x


Lyon również tego nie wybaczała. W tej kwestii akurat, byli podobni. Ale czy tylko w tej? Się okaże...
Uśmiechnęła się lekko pod nosem słysząc jego odpowiedź. Podejrzewała o co mogło mu chodzić. Nawet nie miał pojęcia, że wiedziała o nim więcej, niż mu się wydawało.
Jednak milczała. Nie odzywała się już przez krótką chwilę. Do czasu aż nie usłyszała pytania odnośnie jej imienia. Dotychczas była święcie przekonana, że Dale zna jej imię. Edwin twierdził, że nie raz o niej opowiadał. Choć z drugiej strony, żony żołnierzy nie liczyły się tak bardzo jak sami żołnierze.
-Wybacz... Nie przedstawiłam się. Jestem Coockie. I nazwiska nie zmieniłam.
Powiedziała spoglądając na niego. Jej ta jego obojętność nie zrażała. Ignorowała to po prostu. Jak w sumie wiele rzeczy ostatnimi czasy.
[Profil]
  [x]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-11, 20:52   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Myślę, że znalazłoby się o wiele więcej kwestii w których byli podobni. Wyglądała mu na silną kobietę i prawdopodobnie taka właśnie była. No, bo halo - znalazła go, a to samo w sobie nie było proste. Wiedział doskonale jak się ukrywać, w końcu żył tak od wielu lat. Poza tym siedziała obok niego i stawiała żądania doskonale wiedząc kim jest. Trzeba przyznać, że był dla niej pełen podziwu.
Z resztą... Czy można się temu dziwić? Z tego co powiedziała łatwo można wywnioskować, że dziewczyna naprawdę sporo przeszła. Straciła męża, straciła dziecko... I podniosła się po tym wszystkim. Inna sprawa, że prawdopodobnie gdyby dowiedziała się kim tak naprawdę był człowiek, którego kochała... Serce by jej pękło. Nie mógł jej tego zrobić, po prostu nie. Z drugiej strony nie chciał kłamać, wymyślać jakichś ckliwych historyjek na temat Edwina.
To prawda - większość żołnierzy opowiada o swoich kobietach. Nie Edwin. Edwin nawet nie miał nigdy na sobie obrączki, być może chciał ją chronić? Dale nie należał do typu ludzi, którzy mszczą się na rodzinach, ale przecież byli tacy. Z pewnością znalazłoby się wiele osób, które chciałyby zrobić jej krzywdę przez czyny męża. Może więc jednak miał w sobie jakąś małą cząstke honoru?
- Coockie... Ciekawe imię. Rzadko spotykane. - mruknął cicho i uśmiechnął się pod nosem.
Podniósł po raz ostatni szklankę do ust i opróżnił ją, po czym odstawił na blat. Kiwnął głową barmance przekazując jej w ten sposób by nalała mu to samo.
Odwrócił się w kierunku dziewczyny i wbił spojrzenie prosto w jej oczy.
- Czego Ty właściwie oczekujesz? Powiedz mi. Co chciałabyś usłyszeć, że Twój mąż zginął jak bohater? Nie, nie było tak. Był zwykłym trepem - jak my wszyscy. Umarł od zbłąkanej kuli. Po prostu nie był tak dobry jak myślał, popełnił błąd i tyle. - powiedział i zacisnął zęby. Nie przychodziło mu to łatwo, ale tak będzie najlepiej. Najlepiej dla niej, oraz dla niego.
Sięgnął do łańcuszka zawieszonego na szyi i wyciągnął z pod koszulki kilka nieśmiertelników, które były na nim zawieszone. Odpiął jeden i podał jej.
- Proszę. To należy do Ciebie. - oczywiście mogła na nim ujrzeć imię i nazwisko jej męża.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Użytkownik nieaktywny



x

x

x

x





name:

x

alias:
-

age:
x

height / weight:
x

Wysłany: 2018-11-11, 22:00   
   Multikonta: x


Owszem. Znalezienie Dale'a nie było proste. W końcu szukała go dość długo. Ale w końcu go znalazła. Do słabych kobiet też nie należała. Życie dało jej w kość, ale już więcej nie chciała sobie na to pozwolić. Po tym wszystkim co przeżyła, miała już dość. Choć wiedziała, że to zapewne tylko czubek góry lodowej jej problemów. Zwłaszcza, iż okazało się, że jest mutantem. A tacy jak ona, już w szczególności nie mieli w życiu lekko.
Coockie nie miała o tym pojęcia. Ani o tym, że zdradził, ani o tym, że nawet nie nosił obrączki. Jednak gdyby dowiedziała się prawdy, owszem, serce by jej pękło, ale pozbierałaby się; znowu, i jakoś ruszyłaby dalej. Choć zapewne ciężko byłoby jej się z tym pogodzić.
-Owszem.
Odpowiedziała tylko na temat swojego imienia. Były momenty, gdzie nie cierpiała go i chciała je zmienić. Ale ostatecznie... Skoro takie miała wybrane od urodzenia, to postanowiła, by takie już zostało.
-Prawdy.... Tylko i wyłącznie. Ktoś z Was kłamie, tylko nie wiem kto. Ale jestem na tyle uparta, że w końcu się dowiem. Bo nawet gdyby to co mówisz, było prawdą, to wielu innych powiedziałoby mi to samo. A tej wersji trzymał się jeszcze tylko jeden żołnierz. Cała reszta mówiła co innego.
Powiedziała dopijając drinka po czym odstawiła szklankę i wyjęła z kieszeni paczkę cienkich papierosów i zapalniczkę. Wyjęła jednego po czym zapaliła zaciągając się dymem. Spojrzała po chwili na nieśmiertelnik i odebrała go od Dale'a.
-Dzięki.
Obracała go chwilę w dłoni po czym odłożyła na blat. Nie miała zamiaru go przy sobie nosić. Ten kawałek blaszki przywoływał tylko przykre wspomnienia, a tego wolała uniknąć. Ale jednak nie zamierzała nikomu o tym mówić. Poza tym, głupio by to raczej zabrzmiało gdyby nagle wyjechała, "dzięki ale można to wypieprzyć. " Dale mógłby co najmniej pomyśleć, że Coockie jest jakaś walnięta. Zwłaszcza, że nie jedna kobieta rozryczałaby się zapewne dostając taki nieśmiertelnik po mężu. Ale Lyon była inna.
[Profil]
  [x]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-24, 16:47   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Najważniejsze to nie poddawać się, huh? Chociaż nie jestem pewien, czy powinna to robić. Przebywanie w jego towarzystwie nigdy nie było specjalnie bezpieczne. Dziwnym trafem ludzie, którzy w jakikolwiek sposób próbowali się do niego zbliżyć nie kończyli zbyt dobrze. To miejsce też nie było odpowiednie na rozmowę, nie mogli wiedzieć kto ich obserwuje - mimo tego, że znał większość z tych pysków to nie był ich pewien. Nie mógł być pewien nikogo - nawet sam sobie do końca nie ufał.
Mutanci w dzisiejszych czasach w ogóle nie mieli zbyt lekko. Fowler również doskonale o tym wiedział. Był w to wszystko cholernie mocno wciągnięty. W cały ten konflikt, w tą wojnę. Oglądał to wszystko, że tak się wyrażę - z pierwszego rzędu Ale tego właśnie potrzebował - rebelia dała mu możliwość powrócenia na front, nie potrafił nic poza zabijaniem, poza ciągłą walką. W tym właśnie był najlepszy i nie potrafił w inny sposób sobie radzić z problemami.
Czy powinien jej o tym wszystkim powiedzieć? Prawdę o jej mężu? Cały czas bił się z myślami, ale... Nie był pewien, czy jest teraz na to gotowa i jak się zachowa. Jasne, wiedział doskonale o tym, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa, ale... Cóż, nie w tym przypadku. Przynajmniej nie w jego mniemaniu.
Blondyn podziękował skinieniem głowy barmance, która podała mu napój i westchnął cicho wbijając spojrzenie w szklankę. Miał nie chlać, ale jak to zrobić, gdy whisky tak skutecznie uśmierza ból?
Złapał za naczynie i upił wolno kilka łyków. W międzyczasie wysłuchał tego, co ma do powiedzenia Pani Lyon.
- Cała reszta? To ilu Ty ich przepytałaś? - parsknął krótkim śmiechem i pokręcił głową z niedowierzaniem. On doskonale wiedział kto kłamie. Każdy kłamał - on również. Tamci, ponieważ nie mogli znać prawdy, a Fowler, bo... Bo nie chciał powiedzieć jak było.
- Prowadziliśmy operacje o których nikt nie mógł wiedzieć. Nasz oddział właściwie nie istniał, nie ma nas w żadnych papierach, nigdzie. Nikt nie mógł Ci powiedzieć więcej, ponieważ większość z nas, cóż... Podobnie jak Twój mąż - nie żyją. - powiedział cicho i trochę spoważniał. Na samo wspomnienie tego wszystkiego robiło mu się niedobrze.
Fowler przeniósł wzrok na dziewczynę, gdy podawał jej nieśmiertelnik. Nie była specjalnie wzruszona tym przedmiotem, być może ostatnim, który został jej po mężu.
Nie skomentował tego jednak - zrobi z nim co uważa. Powinna jednak wiedzieć, że nieśmiertelnik to bardzo ważny przedmiot dla każdego trepa.
- Powiedz mi... Dlaczego tak strasznie poszukujesz prawdy? Nie boisz się, że możesz usłyszeć coś czego byś nie chciała?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Użytkownik nieaktywny



x

x

x

x





name:

x

alias:
-

age:
x

height / weight:
x

Wysłany: 2018-11-26, 19:46   
   Multikonta: x


Owszem. I Coockie nie należy do osób które szybko się poddają. Ale również należy do osób które często robią coś, czego nie powinny. Przykład? Szukanie Dale'a, przepytywanie innych żołnierzy z ich oddziału... Czasem bywała bardzo uparta. O czym Dale się zapewne przekona. O ile już nie zdążył tego zauważyć, zważywszy na to, jak naciskała na niego by jej powiedział prawdę.
-Mój mąż może i był dobrym żołnierzem. Ale miał w tym wszystkim pewną wadę. Gdy ostatni raz był w domu na przepustce, zostawił notes w którym zapisał wszystkie Wasze dane, włącznie z adresami... Przynajmniej części z Was. Ale poza tym były imiona, nazwiska wszystkich z waszego oddziału.
Powiedziała spoglądając na niego po czym upiła dość spory łyk swojego drinka. Nie skomentowała jego dalszych słów. Słysząc jednak pytanie odnośnie tego, dlaczego tak usilnie chce się dowiedzieć co się stało upiła drinka do końca po czym spojrzała na niego.
-Nie. Nie boję się... Można powiedzieć, że się uodporniłam na takie rzeczy. A poza tym, to chcę usłyszeć prawdę. Jakakolwiek by nie była.
Odpowiedziała po czym zamówiła jeszcze raz to samo.
[Profil]
  [x]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-11-30, 13:28   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Nie zawsze dążenie do celu bez względu na wszystko doprowadza nas tam, gdzie byśmy chcieli. Czasem okazuje się to jednym wielkim błędem, ponieważ natrafiamy na coś, czego wolelibyśmy nie wiedzieć. Dokładnie w takiej sytuacji znalazła się teraz Coockie. Nie mam pojęcia co sobie wyobrażała, ale prawda była naprawdę trudna.
- Jakoś wcale mnie to nie dziwi... - skwitował jej wypowiedź dotyczącą spisywania ich danych. Jak rasowy szpieg, zostawiał tropy, gdyby ktoś odebrał mu życie. Inna sprawa, że o Fowlerze nie mógł wiedzieć zbyt wiele. Przynajmniej nie od niego, możliwe jednak, że ktoś inny zaczął zbyt dużo paplać.
Tamte czasy... To był naprawdę mroczny okres w jego życiu - właściwie w życiu wszystkich, którzy znaleźli się w tym samym oddziale co on.
Kuszeni obietnicami rządu dali się wpakować w niezłe gówno i przez to prawie wszyscy stracili życie. Ci, którym udało się jakoś wydostać z tego bagna mieli spędzić resztę życia na oglądaniu się przez ramię - przecież tak właśnie żył Dale od kilku lat. Nie mógł być pewien następnego dnia. Powoli godził się z tym, że prędzej czy później go dorwą, ale nie zamierzał im tanio sprzedać skóry.
- Tak czy siak - spisywanie tego wszystkiego to nie wada. To czysta głupota. Mógł w ten sposób narazić Ciebie, gdyby ktokolwiek dowiedział się o istnieniu takiego notesu... Nie każdy jest taki pobłażliwy jak ja. Nie w tych kręgach w których się obracamy... Obracaliśmy. - Coockie i tak już wiedziała zbyt wiele. Powinna dawno temu zamknąć ten rozdział w swoim życiu, ale przecież doskonale ją rozumiał. Sam powinien uczynić podobnie, a mimo wszystko tego nie zrobił.
Mimowolnie przesunął palcami po trzech bliznach na policzku. One przypominały mu po co tutaj wrócił i kim jest.
- Myślę, że to nie jest odpowiednie miejsce do takich rozmów. Poza tym jeszcze nie wiem, czy ufam Ci na tyle, by tak po prostu wszystko Ci wyśpiewać.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5