Znalezionych wyników: 696
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Sala zebrań |
William Hopper
Odpowiedzi: 79
Wyświetleń: 5983
|
Forum: Część socjalna Wysłany: 2020-03-07, 13:29 Temat: Sala zebrań |
/początek
Hopper nerwowo zastukał dwa dwa razy końcówką długopisu, zanim płynnym ruchem odłożył go do koszyczka na stoliku. Nie będzie się przecież bawić przyborami do pisania jak jakiś gówniarz.
Był w pomieszczeniu zupełnie sam, ale i tak dusił w zarodku wszystkie możliwe oznaki zdenerwowania - z resztą, nie pierwszy raz w swoim życiu. Zawsze, kiedy na czymś naprawdę mu zależało, zdawał się zupełnie niewzruszony i chłodny. Cóż, jakimś cudem ci ludzie - a na dodatek ich zdanie! - go obchodziło. Gdyby usłyszał o tym półtora roku temu, sam by się wyśmiał, ale równocześnie, gdyby usłyszał o tym półtora roku temu, nie dowierzałby, że ciągle żyje i planuje tego zmieniać w najbliższym czasie. Życie jest pełne niespodzianek i tak dalej. Chyba powinien przynajmniej starać się być mniej cyniczny.
Może jego życie ciągle nie chciało pachnieć różami, ale ciężko powiedzieć, żeby kiedykolwiek było tego bliżej. Ledwie parę dni temu wrócił z Portland razem z Wallace i Josie. Statystycznie, rodziny wzbudzają większe zaufanie, dodatkowo w ten sposób gwałtownie wymykał się profilowi poszukiwań zarówno Williama Hoppera, jak i obecnego lidera Bractwa, Axona… ale nawet nie próbował udawać, że zwyczajnie nie chciał spuszczać swojej rodziny z oczu. Nie po tym wszystkim co przeszli. I tak były w ciągłym niebezpieczeństwie, więc co za różnica, czy będą w Waszyngtonie, czy razem z nim pojadą sprawdzić jak bardzo rozlatują się inne placówki Bractwa? Z resztą, trzeba było się upewnić, że wszyscy mutanci z DOM-u bezpiecznie wylądują gdziekolwiek chcieli wylądować - a przynajmniej nie dadzą się zastrzelić trzy minuty po tym, jak Bractwo spuści ich z oczu.
Zmieniał się w swoją siostrę. To było jeszcze gorsze, niż gdyby zmieniał się w swojego ojca. Mimo wszystko, nie mógł powstrzymać delikatnego, przelotnego uśmiechu.
Rozmowa z Mercy była w zasadzie pierwszą rzeczą, którą Hopper zrobił po powrocie z Portland. Chciał, żeby z pierwszej ręki się dowiedziała, że ma zamiar zwołać zebranie i żeby dokładnie wiedziała, co ma zamiar na nim powiedzieć. Chciał, żeby była przygotowana, odnalazła się jakoś w tym wszystkim - i żeby to zaakceptowała. Może to nieco głupie, ale chciał też, żeby tutaj przyszła, z resztą tak samo jak Wallace. To było dla niego dość ważne, żeby absolutnie nie pokazywał, jak bardzo to było dla niego ważne.
Kiedy poszły pierwsze informacje, nie było już jak tego zatrzymać. Powiedział “a” - musiał powiedzieć “b”. Czekał w sali zebrań, nieco jak na stracenie (zabawny dobór słów), nieco jak na coś, co już dawno powinno się wydarzyć. Nie miał pojęcia, czego powinien się spodziewać i szczerze tego nienawidził.
tl;dr
Hopper siedzi sam w sali zebrań z miną Hoppera. |
Temat: Z zewnątrz |
William Hopper
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 1915
|
Forum: Teakwood | 4 osoby Wysłany: 2019-05-27, 01:27 Temat: Z zewnątrz |
Och, świetnie. Nie chciał jej robić żadnych wyrzutów, po prostu... To była technologia DOGS, a on już dawno przyzwyczaił się do myśli, że Colleen była martwa albo nie do uratowania. Skoro cudownie się odnalazła lepiej było tego nie zepsuć, prawda? To byłaby niezła ironia losu, gdyby zginęła tutaj, teoretycznie bezpieczna, podczas ściągania obroży.
- Po prostu nie musiałaś być dzisiaj dodatkowo rażona prądem - wyjaśnił. Dale musiał sobie z tego zdawać sprawę i najprawdopodobniej to on tutaj był najbardziej na siebie zły w tej kwestii. Jeden błąd więcej i mogłaby nie żyć. Cholera... Niezły dzień. Dowiedzieć się, że miłość jego życia jednak żyje, żeby parę godzin później zabić ją brakiem cierpliwości. Nawet zwykłe rażenie prądem nie było wiele lepsze.
Kiedy Colleen zniknęła za drzwiami, nieco głębiej wszedł do sypialni. Wyglądała... dość normalnie. Prawdopodobnie została cała przetrząśnięta od góry do dołu, kiedy wparowało tutaj DOGS, okno było nieco zabrudzone i wnikliwe oko mogłoby zobaczyć na nim delikatną warstwę sadzy... ale poza tym wyglądało dość normalnie. Prawie tak jak kiedyś. Było w tej myśli coś dziwnie niepokojącego... chociaż przecież nie powinno być.
Oparł się o ścianę, odwrócił w kierunku Colleen siadającej na łóżku. Powinien jak najszybciej zająć się jej czipem. Jeśli to nie była pułapka, w którą się radośnie wpakował, im dłużej dziewczyna wysyłała sygnał, w tym większym zagrożeniu byli.
Skinął głową, słysząc jej wyjaśnienia. Zdążył się zorientować, że nie mogła zbyt wiele pamiętać, ale spodziewał się, że cokolwiek zostało. Cholera, przecież wiedział, że DOGS ma takie możliwości. Nieco bardziej interesujące co to oznaczało dla samej Colleen.
- To, co się działo w DOGS, dzieciństwo? - dopytał. Sporo zależało od tego kiedy straciła pamięć... Ale najdziwniejsza była myśl, że mogła nie pamiętać o swojej ciąży. Hopper nie potrafił sobie wyobrazić nie pamiętać o Josie. Przecież... to było jego dziecko. O ile Colleen w ogóle donosiła ciążę. Przecież na samym jej początku trafiła w środek walki.
Hopper ściągnął brwi słysząc resztę zdania i widząc ten cały pokaz.
- To jest... dziwne - orzekł, jak przystało na profesjonalnego geniusza. - Jakie masz skutki uboczne? Wcześniej raczej nie znałem wszystkich, ale może wyłapię jakieś zmiany - dodał. W końcu to były jakieś informacje, prawda? Może cokolwiek mu podpowiedzą. - Jak z bólem? - spytał jeszcze. Nie uśmiechało mu się wciskać kolejnej osobie opioidów, ale była obita. Jeśli było naprawdę źle, nie było sensu, żeby się męczyła. |
Temat: Z zewnątrz |
William Hopper
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 1915
|
Forum: Teakwood | 4 osoby Wysłany: 2019-05-27, 00:06 Temat: Z zewnątrz |
Kilka rzeczy wydarzyło się na raz.
Po pierwsze, otworzyły się drzwi. Same, Colleen stała za daleko od nich, żeby to zrobić. Nieco dziwne... ale przecież miały metalowe zawiasy, jakoś musiały się trzymać ściany. Otwieranie drzwi za pomocą zawiasów nie było najprostszym zadaniem, nie ważne jakie moce się miało, to po prostu wymagało precyzji. To oznaczało, że nie dość, że Colleen nie mogła być na mutazynie, to na dodatek nie mogła stracić zbyt wiele ze swoich umiejętności. DOGS nie chciało, żeby straciła moce... bo chcieli ją wykorzystać jako broń, to chyba dość oczywiste. Świetnie. Czy był lepszy sposób na użycie broni, niż pozwolenie, żeby wrogowie sami ściągnęli ją w sam środek swojej siedziby? Świetnie. To nie musiała być ta opcja... ale mogła. Hopper miał zbyt wiele do stracenia, żeby ryzykować.
Po drugie: znikający uśmiech. Jasne, może Will nie był kimś, na czyi widok skakało się z radości... Ale Colleen ufała mu, przynajmniej kiedyś. Poza tym, miał z niej ściągnąć te wszystkie ustrojstwa, to chyba był powód do radości? Mogła też wiedzieć, że jest inteligentny i że jeśli teraz spróbuje dostać się do reszty mutantów, Hopper to przejrzy... Protestowałaby wcześniej. Nie pozwoliłaby Dale'owi go tutaj ściągać.
Cholera. Tutaj mogło chodzić o zaufanie, ale nie w tą stronę. Obiecał jej, że zrobi wszystko, żeby obronić Bractwo... a w dniu ataku nawet go tutaj nie było. Nic dziwnego, że mogła mieć do niego pretensje. Każdy racjonalnie myślący człowiek powinien mieć.
Po trzecie, obroża. Zniknęła. Na jej miejscu pojawiły się poparzenia. Świetnie. A powiedział, żeby poczekali.
Czwarte, blizny. Nie miał pewności, przecież nigdy mu się nie spowiadała z takich rzeczy... ale był niemal pewny, że nie miała ich wcześniej, a przynajmniej nie miała ich aż tyle. Szlag. Szlag, ja pierdole i kurwa jego mać. Dlaczego nie było go wtedy w Bractwie? Wiedział jak to wszystko się może skończyć. Powinien to przewidzieć..
Piąte... Stała tam w samej koszulce. Nie spodziewała się go. To by wyjaśniało jej niepewność... przynajmniej do momentu, w którym Will nie usłyszał jej pytania.
- Uhm, cześć. - Podrapał się po głowie. Nie rozpoznawała go? Jak dużo z tego wszystkiego pamiętała? - Axon, jeśli coś ci to mówi - dodał. Przecież w końcu on nigdy nie był dla niej Hopperem. Ciągle funkcjonował raczej jako Axon kiedy DOGS ją dorwało, a przez wiele lat nawet nie wiedziała jak się naprawdę nazywał. - Widzę, że już sobie poradziliście z obrożą... - ...chociaż prosiłem, żebyście zaczekali. - Chcesz... włożyć spodnie, sprawdzić kim do cholery jestem czy cokolwiek innego, zanim zajmiemy się resztą? - spytał. W końcu, jeśli miał rację, musiała być dość mocno spanikowana. |
Temat: Pokój Imari |
William Hopper
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1597
|
Forum: Hala magazynowa Wysłany: 2019-05-19, 22:39 Temat: Pokój Imari |
- Masz na myśli swój pokój? - dopytał. Cóż, skoro go tak bardzo uwielbiała, może powinna właśnie w nim spędzać więcej czasu? Oczywiście, nie miał zamiaru jej tutaj zamykać... ale mógłby to zrobić. Szczerze powiedziawszy, po prostu liczył, że na tym tle jakaś mniej wymagająca praca stanie się dla niej całkiem niezłą perspektywą. Mógłby jej zacząć tłumaczyć, że nie wyglądała jak ktoś, komu jest gdziekolwiek dobrze... ale jaki był tego sens? Wiedziała, że on to widział, teraz po prostu zgrywała głupią.
Za to on, zupełnie niewzruszony, słuchał jej wywodu godnego zbuntowanej nastolatki. Przynajmniej już wiedział co go ominęło, kiedy trafił do Nowego Meksyku.
- Więc, z kim porozmawiasz? - spytał jeszcze raz. Mogła podać mu imię i czas albo być na niego skazana. Jej wybór. Niech tylko nie będzie taka naiwna i nie próbuje go oszukać - w zasadzie, to było tylko więcej zachodu dla ich dwójki. Była świadoma, że nie był głupi, ba, nawet irytowało ją, jak często wszystkim o tym przypominał.
Nieco dziwnie się poczuł, kiedy zmieniła temat na niego samego, ale nie miał zamiaru dać się zbić z tropu. Z resztą, dość marna próba... albo po prostu przyzwyczaił się do tego przy Matilde. Raczej to drugie.
- Ja akurat mam się całkiem nieźle, dzięki za troskę. Tobie za to naprawdę chujowo idzie odciąganie mojej uwagi - odpowiedział jej tym samym spokojnym, pewnym tonem, którym toczył większość tej rozmowy. |
Temat: Z zewnątrz |
William Hopper
Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 1915
|
Forum: Teakwood | 4 osoby Wysłany: 2019-05-18, 12:47 Temat: Z zewnątrz |
/początek
Tak jak obiecał, przyjechał najszybciej jak był w stanie. Zaparkował samochód na jednej z leśnych dróżek, w końcu to był ten sam samochód, którym był w Bractwie, lepiej nie ściągać na niego uwagi. Nie chcieli powtórki z tamtego ataku.
Chwycił swój plecak, chciał już wyjść z samochodu, ale się zatrzymał. Wyciągnął metadon i wziął jedną tabletkę. Nie miał już tych cholernych migren, ale to gówno z nim zostało. Ciągle świetnie pamiętał, jak po operacji go nosiło, bo nie mógł po prostu wyrzucić tych zasranych tabletek, bo syndrom odstawienia by go zabił. W ciągu tych sześciu tygodni przerzucił się już na jakąś normalniejszą dawkę, ale cały czas musiał brać metadon boleśnie regularnie. Nie wiedział ile godzin tam z nimi spędzi, a nie chciał słuchać pytań na swój temat. Nie był cholernym ćpunem.
Przejście na teren Black Lake Bible Camp zajęło mu kilkanaście minut - dość żeby zacząć się czuć z tym wszystkim nieswojo. Ostatni raz był w pobliżu tego miejsca niemal rok temu, kiedy razem z Kovacs sprawdzali czy nikt się nie uchował... Wcześniej nie spędził tutaj dużo czasu, niecałe dwa miesiące... Ale znał ten cały teren na pamięć. Często wracał tutaj w swojej głowie. Potrafił wyobrazić sobie tę poświatę ognia, krzyki, strzały, płonące budynki... Drake Silvo, Halsey Snow, Allison Thorn, Evan Reid, Rose Evans... Nigdy nie próbował nauczyć się tych imion, ale potrafił je wymienić z pamięci. Za dużo razy czytał akta. Powinien tutaj być, może nie na tej liście... ale to było jego zadanie, to po to Colleen go tutaj ściągała. Miał upewnić się, że będą bezpieczni,
Zabawne, ale nie czuł aż takich skojarzeń z tamtą wizją, chociaż przecież faktycznie ją pamiętał, chociaż to było o kilka miesięcy później. Te budynki wyglądały zupełnie inaczej, było o wiele lat za wcześnie... choć las... Las wyglądał tak samo. Chyba nawet wtedy tędy przebiegali. Mógł sobie wyobrazić jak Cole...
Miał robotę do zrobienia. Fowler - i Marie - na niego liczyli. Nie mógł sobie pozwalać na te idiotyczne... Cokolwiek to było. I powinien być ostrożniejszy. To, że nie wiedział czy DOGS są tutaj, nie znaczyło, że ich nie było. Tak, to było istotne.
W końcu dotarł pod dawny domek Colleen, żeby zobaczyć Dale'a pijącego w najlepsze. Nie trzeba było być geniuszem, żeby dojść do wniosku, że spotkanie po miesiącach rozłąki nie poszło zgodnie z planem.
- Jeśli wszystko zacznie się sypać, wolałbym być trzeźwy - rzucił mijając go przy schodach. W tym zdaniu nie było złośliwości, ono było raczej... po prostu. Zwyczajne. Nie ważne jak chujowo miało być, lepiej zachować rozsądek.
Hopper nie miał najmniejszej ochoty na jakieś zbędne pogaduszki. Miał robotę to zrobienia, a im dłużej czekali, tym były większe szanse, że DOGS skorzysta z tego sygnału. Colleen nie było w salonie, w łazience nie świeciło się światło, więc musiała być w sypialni. Podszedł do drzwi, zapukał do nich i czekał. W końcu wychowywał się z siostrami. |
Temat: Pokój Imari |
William Hopper
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1597
|
Forum: Hala magazynowa Wysłany: 2019-05-18, 11:18 Temat: Pokój Imari |
- Och, nie mogę? - spytał. Może żył w błędzie, ale był przekonany, że cholernie może. Został wybrany na przywódcę Bractwa. To on zarządzał tym całym miejscem, rozdawał te idiotyczne rangi i decydował o przebiegu współpracy z Rebelią. On cholernie mógł to zrobić. - Myślę, że spokojnie możesz się odrobinkę przebranżowić - dodał, używając takiej pięknej metafory Jeśli tylko miała zamiar coś robić, była przydatna. Ba, jeśli nie była zupełnie wykończona, była znacznie bardziej przydatna, przynajmniej w rozumowaniu Hoppera. I stanowczo, nie miał zamiaru pozwolić jej leżeć plackiem. Jeśli była podobna do niego (a była), to było najgorsze, co mogła w tym momencie ze sobą zrobić.
Naprawdę go ucieszyło, że wytargał z niej choć odrobinę zgody... ale nie miał zamiaru tego po sobie pokazywać. Przecież powiedziała to tylko po to, żeby dał jej spokój. Naprawdę by się zdziwił, gdyby teraz miała zamiar porozmawiać z kimkolwiek na temat tego, co przeszła. Lepiej upewnić się, że będzie mieć go tak bardzo dość, że perspektywa otwierania się przed kimś na temat jej najboleśniejszych wspomnień będzie bardziej kusząca niż słuchanie jak brat truje jej dupę.
- Świetnie. Z kim? - spytał. I tak, miał zamiar to sprawdzić. |
Temat: Fowler & Hopper |
William Hopper
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 634
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-05-18, 10:17 Temat: Fowler & Hopper |
 połączenie z WH Dlaczego Hopper miał co do tego aż tak złe przeczucia? Na pewno coś się tutaj musiało spieprzyć, choć nie wiedział jeszcze co. Kwestia nadajnika albo obroży? Cholera, jeśli faktycznie miała nadajnik, czemu jej jeszcze nie znaleźli? To była Colleen Marie, niebezpieczna, a poza tym szalenie istotna politycznie. Jeśli ktoś ją zgubił, musiał jak najszybciej ją odnaleźć... chyba że taki właśnie był plan. Ile osób z Bractwa pobiegłoby do niej na ślepo, jak szybko można było ich wszystkich wywabić z kryjówek spuszczając ze smyczy jedną, odpowiednią mutantkę... To się nie musiało wydarzyć, ale mogło. Nie powinien pozwalać, żeby inni się dowiedzieli, przynajmniej nie na razie. I stanowczo nie powinien brać tam Wallace, nie ważne kto jak mocno ranny by nie był.
Poza tym, dawny teren Bractwa... Nie podobało mu się to. Coś w tym wszystkim nie grało, nawet jeśli to nie był plan DOGS, któryś z tych słabych punktów musiał puścić. Oprócz glocka powinien wziąć też rewolwer, dodatkowe magazynki... tak tylko na wszelki wypadek. Lepiej dmuchać na zimne, prawda? To nie było przecież świadome pakowanie się w pułapkę. Miał zbyt dużo do stracenia, żeby się na to decydować.
- Będę tam najszybciej, jak się da - odpowiedział. Musiał jeszcze złapać Wallace, dać jej znać, że może nie wrócić na noc... Cholera, będzie się martwić.
połączenie zakończone
|
Temat: Pokój Imari |
William Hopper
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1597
|
Forum: Hala magazynowa Wysłany: 2019-05-17, 01:52 Temat: Pokój Imari |
- Oczywiście, że to robisz - stwierdził z przekąsem. Przecież wszystko było w porządku, a ona nie miała żadnego problemu, to było oczywiste. - Myślę, że w takim wypadku to będzie całkiem w porządku, żebyś wychodziła pomagać w Rebelii raz na dwa tygodnie. Oprócz tego, Simonowi z tą jego mocą całkiem sprawnie idzie trenowanie wszystkich, którzy tego najbardziej potrzebują, więc myślę, że wystarczy, jak będziesz zajmować się swoimi obowiązkami trenera gdzieś... raz w tygodniu.
Wszystko to była święta prawda, nie zmyślał. Rebelia nie potrzebowała dokładnie jej, a nawet jeśli, cholera, niech idą do diabła. Nie miał zamiaru pozwalać jej się tak wykańczać, nie ważne ile kłopotów miało mu to ściągnąć na głowę. To nie miało tutaj absolutnie żadnego znaczenia.
Chyba powinien się wkurzyć na to jej parsknięcie. On tu właśnie próbował z nią rozmawiać na cholernie trudne tematy, dzielił się swoją mądrością, a ona go właśnie wyśmiewała. Rzecz w tym, że... miała rację, a to była naprawdę spora ironia losu. Gdyby tylko Wallace się dowiedziała, co wygadywał, wypominałaby mu to do końca życia. Poza tym... Dobrze było usłyszeć parsknięcie Mercy. To był prawie śmiech, tak?
- To twoja wina - stwierdził z krzywym uśmiechem. - Słuchaj, chujowo mi idzie bycie Marceline Hopper... więc może bądź nieco mniej Williamem i z kimś porozmawiaj. Potrzebujesz pomocy i nie jesteś tak głupia, żeby tego nie widzieć.
Nie była w końcu nim, prawda? Ile miesięcy mu zajęło, żeby z kimkolwiek porozmawiać, ale przecież przełamał się tylko dlatego, że Wallace chciała to wszystko wiedzieć...! Cały czas nie powiedział jej, co wydarzyło się w tamtej wizji, ale przecież to tylko by ją przytłoczyło, a to nigdy się nie wydarzyło, nie miało żadnego znaczenia.. Nieważne. Po prostu Mercy... Ona nie była w tym miejscu w życiu, w którym on był te kilka miesięcy temu. |
Temat: Fowler & Hopper |
William Hopper
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 634
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-05-17, 01:29 Temat: Fowler & Hopper |
 połączenie z WH Jak to cudownie, że telefony nie rejestrują mimiki rozmówcy. Hopper momentalnie uniósł brew, słysząc słowa Fowlera. Spalone drewniane chaty w środku lasu, które mogły być obserwowane przez DOGS i GC nie mieściły się w hopperowej definicji w porządku... ale całkiem możliwe, że w tej sekundzie nie było tam żadnych kłopotów. Will nie uważał, że trzymanie Colleen w miejscu, gdzie mogły się budzić jej jedne z najgorszych wspomnień i gdzie śmierć wszystkich ludzi, z którymi była związana, była tak mocno realna... ale to była decyzja Fowlera. A ostatnie, czego potrzebowali w tym momencie, to jakieś słowne przepychanki. Najwyżej ją gdzieś przewiozą, kiedy Hopper już dotrze na miejsce.
- Okay - odpowiedział tylko. To nie powinno im wybuchnąć w twarz aż tak szybko, a przynajmniej tak się łudził Will. - Jeśli chodzi o blokadę, spróbujcie pociągnąć z dwóch różnych stron na raz, używając sporo z waszej siły, ma duże się rozlecieć... ale najlepiej, poczekajcie na mnie, żebym mógł rzucić na to okiem. Plus, wszystkie próby użycia elektromagnesu przy włączonej blokadzie nie będą zbyt przyjemne...
|
Temat: Pokój Imari |
William Hopper
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1597
|
Forum: Hala magazynowa Wysłany: 2019-05-17, 01:07 Temat: Pokój Imari |
Wzruszył ramionami. Teraz już tylko szukała wymówek, to było dość jasne.
- Irmina ciągle powtarza, że brakuje jej rąk do pracy - zauważył. Z pewnością, Mercy mogłaby się przerzucić z nadużywania swojej mocy na obieranie ziemniaków, ale przecież to nie był prawdziwy powód. - Jeśli to jest właśnie problem - dodał. To chyba było dość jasne, że ona po prostu chciała używać swojej mocy, chciała się jak najbardziej wykończać, a potem powtarzać, jak bezużyteczne są jej zdolności. Pewnie na sam koniec jeszcze kładła się na tym łóżku i pogrążała w beznadziei. Świetnie. Dlaczego on, do ciężkiej cholery, już wcześniej nic z tym nie zrobił. Potrzebowała go.
- Słuchaj, rozumiem, jeśli nie chcesz ze mną o tym rozmawiać... ale nie możesz po prostu odcinać się od wszystkiego i wszystkich. Powinnaś z kimś porozmawiać - wyrzucił w końcu z siebie. Nawet na niego nie patrzyła, po prostu wbijała wzrok w tę cholerną podłogę. Po chwili wahania, dodał jeszcze: - To pomaga.
Czuł się idiotycznie głupio z tym nagłym zupełnym odsłanianiem się emocjonalnym (a przynajmniej on się tak czuł mówiąc to idiotyczne zdanie), ale jeśli to miało sprawić, żeby Mercy się otworzyła...? Czemu nie? |
Temat: Fowler & Hopper |
William Hopper
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 634
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-05-17, 00:46 Temat: Fowler & Hopper |
 połączenie z WH Nic dziwnego, że Marie była w kiepskim stanie. Trafiła do DOGS, a oni nie mieli w zwyczaju zapewniać mutantom standardów pięciogwiazdkowego hotelu. To, że w ogóle ktokolwiek ją stamtąd wyciągnął, to był cud sam w sobie - nawet jeśli, wnioskując po głosie Fowlera, Colleen była w naprawdę kiepskim stanie. Powinien brać Wallace? Nie chciał jej ze sobą ciągnąć, poza tym jej moc miała cholernie mocne efekty uboczne... a przecież Dale nie prosił o pomoc żadnego sanitariusza ani nikogo takiego, nie dzwonił też do niej. Pytał o elektronikę, a nie wyskakiwałby z czymś takim, gdyby nie chodziło o sprzęt. Czyli nadajnik, może obroża czy inne kajdany.
- Zdajesz sobie sprawę, że to nie jest najlepsze miejsce do trzymania elektromagnesów, prawda? - rzucił. Hopper nie był pewien jak mocno monitorowany był ten teren, w końcu minął niemal rok od ataku, a DOGS miało większe problemy na głowie... ale pozostawała jeszcze jedna kwestia. - Pamiętasz co się stało, kiedy ostatnio tam był. - Spalone budynki dla kogoś, kto patrzył jak ludzie w nich umierają... To nie mogło przywoływać przyjemnych wspomnień.
|
Temat: Pokój Imari |
William Hopper
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1597
|
Forum: Hala magazynowa Wysłany: 2019-05-17, 00:29 Temat: Pokój Imari |
- To była... - ...metafora. Nawet nie skończył tego zdania, w tym momencie on i jego metafory były najmniejszym możliwym problemem. Nie mogła po prostu zabunkrowywać się w tym psychicznym dołku, bo to nie skończy się dobrze, nie było szans. Prędzej czy później nikt nie będzie mógł jej z tego wyciągnąć, a Hopper miał po prostu nadzieję, że jeszcze nie przekroczyła tego magicznego punktu. Nie miał pojęcia co mógłby zrobić, jeśli to nie zadziała... Dlatego musiał mieć nadzieję, że potrafił coś zdziałać. - Zdążyłem zauważyć, ile robisz. Wystarczająco dużo, żeby być wiecznie zajętą i niemal dość, żeby odciągnąć swoje myśli od tego, od czego chcesz je odciągnąć. - Och, jakie to było znajome. Chyba faktycznie byli ze sobą spokrewnieni. - Zamęczysz się na śmierć, a to i tak nie zadziała wystarczająco dobrze. Zaufaj mi.
Za dużo razy był w podobnym miejscu, żeby o tym nie wiedzieć. Poza tym... był jej genialnym starszym bratem. To chyba oczywiste, że miał na wszystko gotowe odpowiedzi, prawda? |
Temat: Pokój Imari |
William Hopper
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1597
|
Forum: Hala magazynowa Wysłany: 2019-05-16, 23:57 Temat: Pokój Imari |
Och, świetnie. Hopper oparł się plecami o ścianę (czy tam komodę, zależy co było bliżej) i założył ramię o ramię. Zaczyna się. Przynajmniej na razie nie szło z grubej rury... ale nie wiadomo w którą stronę to skręci.
- Właśnie w tym jest problem, Mercy. Nic się nie zmienia października, może nawet dłużej - odpowiedział jej spokojnie. Wszystko się zaczęło wtedy, w marcu. Powinien być wtedy przy niej, zamiast tego po prostu podrzucił ją Bractwu i... zniknął. Zawsze był w tym cholernie dobry, ale przez tamte jedenaście lat opanował to do perfekcji. A teraz, kiedy musiał się z tym wszystkim zmierzyć, nie miał pojęcia, co zrobić, co właściwie jej powiedzieć. Że się martwi? To do niczego nie prowadziło. Widziała, że tutaj przyszedł. - Wiem, że przeżycie takich rzeczy jest... trudne. Ale nie możesz po prostu zostać w tym miejscu. - To by ją zwyczajnie wykończyło. Czasami trzeba było zostawić to wszystko za sobą... albo przynajmniej spróbować zostawić za sobą i żyć dalej. Zupełnie tak jak ten kolczyk w jego portfelu, to zawsze o sobie przypominało, zaczynało absurdalnie ciążyć, chociaż to nie miało najmniejszego sensu, w końcu on ważył tylko kilka gramów... Ale z czasem było łatwiej, Przynajmniej powinno być. |
Temat: Pokój Imari |
William Hopper
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1597
|
Forum: Hala magazynowa Wysłany: 2019-05-16, 15:19 Temat: Pokój Imari |
Jakoś dziwnie się poczuł z tym pytaniem Mercy. Czy to było aż tak niezwykłe? Czasami jego życie nie bywało nieustającym pasmem nieszczęść. Chwilowo było całkiem nieźle... właściwie po prostu dobrze. Mieli całą masę roboty przy Josie, poza tym była kwestia samego Bractwa, utrzymania tej grupy przy życiu... ale było naprawdę dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że rok temu o tej porze dawał sobie może ze trzy miesiące życia.
- Tak, u mnie w porządku. Na pewno - odpowiedział jej. Jakoś nagle poczuł się z tym cholernie winny. Czemu jego życie w końcu zaczęło się układać w czasie, kiedy życie Mercy zaczęło się spektakularnie walić? To nie było sprawiedliwe, ale czego miał się spodziewać po życiu? Cholera, po co on ją w to wciągał? Przecież wiedział jak to się skończy. Jeszcze w kwietniu był tak blisko wywiezienia jej za granicę. Ile z tego wszystkiego mógłby jej oszczędzić... - ...ale ni sądzę, że Ciebie to też wygląda w ten sposób.
Nie miał pojęcia dokąd mogło go to zaprowadzić, takie walenie z grubej rury. Może go nie wyrzuci stąd od razu. Cóż, nie miał zamiaru się stąd ruszać do czasu, kiedy Mercy z nim porozmawia. Z kimś musiała, prawda? A on i Claire to najwidoczniej były obecnie jej jedyne opcje. Nie chciał tego zrzucać na najmłodszą z ich rodzeństwa, z resztą... ona nigdy nie przeżyła czegoś takiego. Dla niej to bardzo dobrze, ale nie miał pojęcia, czy byłaby w stanie powiedzieć Mercy to, co ta potrzebowała usłyszeć. Zostawał tylko Will, ten od którego to wszystko się zaczęło. |
Temat: Fowler & Hopper |
William Hopper
Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 634
|
Forum: zakończone Wysłany: 2019-05-16, 00:10 Temat: Fowler & Hopper |
 połączenie z WH Przez pierwszą sekundę nie mógł uwierzyć. To wszystko miało miejsce niemal rok temu. Żadnej wiadomości, żadnego śladu, nic nie znalazł przez ten czas. Rozpłynęła się w powietrzu, jak wszyscy, którzy zniknęli tamtego dnia. Hopper przyzwyczaił się już do myśli, że najprawdopodobniej zginęli podczas eksperymentów. Może jej nie zaakceptował, ale przyzwyczaił się do niej. Tymczasem, Fowler twierdził że...
- Mówisz o tym elektromagnesie, tak? - Hopper dopytał się, chociaż to nie było właściwie w jego stylu. Wiedział coś albo tego nie wiedział, nie było sensu marnować czasu na szukanie potwierdzeń, ale tym razem... To po prostu było cholernie niewiarygodne. - W czym problem? Przyczepił ci się do czegoś na zewnątrz i nie możesz go ściągnąć? Ktoś założył na niego blokadę? GPS?
Może to było dużo pytań, ale Hopper chciał wiedzieć na czym stoją. W końcu to była pieprzona Colleen Marie, DOGS jej tak po prostu nie odpuszczą. Cholera, przecież ona była wtedy w ciąży... |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|