Znalezionych wyników: 123
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Dom rodzinny Yu |
Simon Miles
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1051
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-09-19, 23:16 Temat: Dom rodzinny Yu |
Niesamowite jak bardzo Michael podziwiał Eliota. Nie wstydził się chwalić brata przed całym tym towarzystwem, jakby był dumny z tego, że byli ze sobą spokrewnieni. Było doskonale widać, że bracia bardzo dobrze się ze sobą dogadywali i łączyły ich pozytywne relacje. Jeszcze te rumieńce starszego z braci na ten komplement, które rozbawiły wszystkich obecnych. Simon zaśmiał się lekko i przyjaźnie na ten widok, uznając zaistniałą sytuację za uroczą.
W tym samym pozytywnym nastroju, z uśmiechem zapytał Michaela o jego ozdobę na szyi, lecz słysząc jego odpowiedź momentalnie zrzedła mu mina i wręcz odruchowo potrząsnął głową w geście sprzeciwu. Nie chciał żadnej obroży. Nawet nie zanalizował dokładniej tych słów i zareagował w ułamku sekundy, nie zastanawiając się nad tym czy zrazi tym do siebie Michaela. Chciał, aby się przesłyszał. Nie spodziewał się, że usłyszy taką odpowiedź i pytanie od brata Eliota. Nie był na to przygotowany.
Simon wyglądał na przestraszonego, co było do przewidzenia. Tao jednak zareagował natychmiast i poprosił Michaela, aby zaniósł przygotowane ciastka do ogrodu. Blondyn tylko spojrzał na Tao nadal zlękniony, ale zanim padły jakieś słowa, w kuchni pojawił się znajomy Indianin. Nowoprzybyły prawdopodobnie nawet nie był świadkiem tej niezręcznej sytuacji, ponieważ dopiero co do nich zawitał i luźno zagadał do Tao.
Nie chcąc sprawiać wrażenia nienaturalnie spiętego, Simon na widok spotkanego już wcześniej chłopaka spróbował się rozluźnić. Nie mając co zrobić z rękoma, zaczął pocierać swoje odsłonięte ramiona jakby było mu zimno. Nawet pomogło i przynajmniej z zewnątrz wyglądało to tak, jakby mu przeszedł ten dziwny stan, w jakim przez chwilę się znajdował. Nie chciał zawracać sobie tym głowy. Nie teraz.
Chłopak o ciemniejszej karnacji, który do nich zawitał to był ten, który miał pokój sąsiadujący z pokojem Tao. On i Simon minęli się na korytarzu na górze, ale nie mieli jeszcze okazji osobiście się sobie przedstawić. Blondyn spoglądał z boku jak Indianin wręczał Tao butelkę z nieznaną zawartością. Uniósł brew, ale nie dopytywał. Możliwe, że sam domyślił się, iż mógł to być jakiś alkohol. Raczej nic innego...
Wtem Tao postanowił ich ze sobą zapoznać. Blondyn uniósł wzrok, mając do czynienia z całkiem wysokim chłopakiem. Indiański nastolatek oraz jasnowłosy Amerykanin. Doprawdy interesujący kontrast. Simon miał na tym wyjeździe niepowtarzalną okazję poznać naprawdę ciekawe osoby. Wszyscy tutaj akceptowali się, bez względu na wiek, kolor skóry czy pochodzenie. To nastolatkowi bardzo się podobało. W szkole bywało z tym bardzo różnie, a tutaj każdy był sobie równy.
- Cześć, Naiche. Ciebie również miło poznać.
Odparł nastolatek, zabierając dłoń ze swojego ramienia i chętnie ściskając dłoń. Uwagę Simona przykuło jednak coś jeszcze prócz odzienia czy karnacji chłopaka. Oczy wręcz mu zabłysły.
- Będziesz na niej grać?
Zapytał, wskazując palcem na gitarę w futerale. Zachwyciła go wizja, podczas której na wspólnej, radosnej biesiadzie będą mogli posłuchać utworów granych na strunach gitary. Bardzo klimatycznie, co tu kryć.
- Chętnie posłucham. Może się czegoś od Ciebie nauczę.
Zaśmiał się promiennie. Ostatnio uczył się grać na gitarze, choć do tej pory raczej nikomu o tym nie mówił. Trochę się tego wstydził, jednak będąc poza domem zaczął wychodzić ze swojej skorupy i otwierać się przed innymi.
W międzyczasie zerknął na poczynania Tao, który był w trakcie przygotowywania napoi. Wtedy Simon pomyślał, że może zaraz będzie odpowiedni moment, aby przynieść z góry to, co zabrał ze sobą na ten wyjazd, aby podzielić się z resztą i dać im coś od siebie. Przykładowo jakiś napój owocowy i coś słodkiego. Tak więc jak tylko Simon skończy rozmawiać z Naiche, pójdzie na górę do pokoju Tao, przeszuka prędko swój bagaż i wróci do kuchni z dodatkowymi przekąskami. |
Temat: Las przy drodze |
Simon Miles
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1429
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-09-19, 21:13 Temat: Las przy drodze |
Wyjaśnienie działania swojego daru nie było dla chłopaka proste i nastolatek nie wiedział czy był w stanie dokładnie to opisać. Odczuwanie ruchu powietrza wydawało się być poza granicami znanych ludzkich zmysłów. To prawie tak jak opisywać osobie niewidomej kolory. Brzmiało nierealnie, wręcz fantastycznie... no i może dlatego Simon stwierdził, że nawet głupio. Nie mając dotąd do czynienia z mutantami, nie znał tych wszystkich możliwości, jakie potrafiły przynosić dary.
Mary uświadomiła go, że zjawisko jakiego doświadczał, wcale nie było takie nierealne i niektórzy mutanci mieli podobnie jak on. Słuchając jej blondyn uniósł obie brwi zaskoczony. Władanie ciepłem? Rozpoznawanie temperatury obiektów?
- Prawdziwa termowizja!
Wtrącił się chłopak pełen podziwu. Dał jej jednak mówić dalej. Skinął głową na trafną analizę jego własnej mocy. Moc Simona miała mniej ograniczeń, gdy nastolatek przebywał na otwartej przestrzeni. Mógł wtedy używać swej mocy przy mniejszym wysiłku, jednak miało to swoje drugie dno. Nie istniała moc idealna.
- Dokładnie tak. Tylko że umm... wtedy mam inny problem.
Jeśli chciał otrzymać fachową pomoc oraz trening, powinien informować ich o wszelkich komplikacjach, jakie mogą napotkać. Sam jednak nie wiedział o swojej mocy wszystkiego, jednak z pozoru nawet szczątkowe informacje mogły okazać się bardzo pomocne.
- Gdy przywołany wiatr nie napotyka żadnego oporu, może być dla mnie zbyt silny i w bardzo krótkim czasie mogę stracić nad nim kontrolę. W kilka sekund... To miało różne skutki.
Wiatr to istotnie nieprzewidywalny żywioł o bardzo chaotycznej naturze.
- ... Czasem wiatr po prostu rozpraszał się i wszystko było dobrze, a czasem nie wiedziałem jak go zatrzymać. To drugie zdarzyło się kilka razy, gdy moc sama z siebie się aktywowała. To było na samym początku, gdy dopiero oswajałem się z darem. Wtedy pomagał mi mój najlepszy przyjaciel, John. On... też był mutantem. Chodziliśmy razem do klasy, dopóki... no wiesz...
Simon posmutniał, spoglądając na Mary. Mówił o swoim przyjacielu w czasie przeszłym. To, że spojrzał akurat na nią powinno dla niej stanowić odpowiedź do czego nawiązywał - do zaginięć uczniów w szkołach. O ile nastolatek był do tej pory bezpieczny i nic mu się nie stało, niestety stracił w tych tajemniczych okolicznościach bliskiego przyjaciela. Jedynego, który był mutantem takim jak on. Sama jego obecność pomagała mu się odnaleźć i zaakceptować to, kim się stał.
Nastolatek jednak zamierzał kontynuować.
- Trochę się na tym znał, bo siedział w tym wszystkim dłużej ode mnie. Nie wiem jak, ale domyślił się, że wtedy trzeba mnie rozproszyć. Raz wbiegł prosto w wir i mnie złapał za ramiona, a innym razem rzucił we mnie podręcznikiem do geografii. To drugie zadziałało natychmiast i nie musiał się głupio narażać.
Zaśmiał się lekko, wspominając te szalone przygody dwóch młodych mutantów.
- Wiecie, mając znowu kogoś u boku czuję się naprawdę bezpiecznie i nawet się tak nie boję tego całego szkolenia!
Wyznał rozpromieniony, uśmiechając się do towarzyszącej mu dwójki.
- Zobaczycie, jeszcze pokażę Mandala Girl na co mnie stać. Trening, trening, trening i będzie dobrze!
Powtarzał do siebie. Zacisnął dłonie w pięści z ekscytacji i przyspieszył tempa. Właśnie z takim nastawieniem dotarł na kwiecistą polanę, przy której Sebastian postanowił się zatrzymać.
Wysłuchał bardzo uważnie instrukcji mężczyzny, spoglądając to na niego, to na polanę znajdującą się przed nimi. Zginanie kwiatków brzmiało dość łatwo, wręcz śmiesznie, ale położenie roślinności na całej łące? Tu blondyn już nie był taki pewny swoich umiejętności. Zamierzał jednak podjąć to wyzwanie.
W pierwszej kolejności, Simon wyszedł kilka kroków naprzeciw, aby mieć lepsze pole do działania. Ustawił się w lekkim rozkroku i wyciągnął przed siebie jedną rękę na wysokości twarzy. Stał nieruchomo i dziwo... nic się nie działo. Wiatr nadal powiewał tak, jak chciała tego natura. Simon po chwili namysłu i obserwacji opuścił dłoń i zaczął iść na prawą stronę łąki.
- Z tamtej strony chyba będzie najlepiej. Będzie bardziej zgodnie z aktualnym ruchem wiatru.
Wyjaśnił, niepewnym krokiem udając się w wybrane przez siebie miejsce. Istotnie wyczuwalne było, że z poprzedniego stanowiska wiatr muskał twarze od przodu, więc użycie mocy równałoby się z większym oporem. Miejsce, jakie wybrał Simon było o tyle lepsze, że wiatr wiał bardziej od strony pleców.
Spróbował ponownie i tym razem faktycznie użył swojej mocy. Uniósł obie ręce, co prawdopodobnie miało zwiększyć siłę wiatru. Niewidzialne strumienie powietrza oplotły jego ramiona i znajdowały ujście na krańcach jego dłoni, tworząc swego rodzaju działo z nieustającym powiewem wiatru. Pierwsze łodygi kwiatów oraz wysoka trawa zaczęły się kłaść i przylegać do ziemi, a zaraz po nich gięły się rośliny rosnące dalej. To nie było trudne i szło bardzo sprawnie, choć im dłużej Simon używał mocy i próbował zwiększyć zasięg jej działania, tym większe skupienie pojawiało się na jego twarzy. Używając daru wolał się nie odzywać.
Obecnie zasięg użycia mocy nie przekroczył połowy polany i już widoczny był pewien opór. O ile początek szedł sprawnie to im dalszy teren Simon próbował objąć swoją mocą, tym wolniej było widać postępy. Polana wcale nie była tak wielka, więc wydawało się, że powinien sobie poradzić. Tak twierdził Sebastian.
Chłopak widząc, że nadal nie przekroczył tej niewidzialnej linii dzielącej łąkę na pół, zagryzł wargę i zmarszczył brwi, starając się bardziej. Przecież to nie powinno być takie trudne. Simon jednak sobie nie radził. Uniesione ręce zaczęły drżeć, a z ust nastolatka wymknęło się ciche stęknięcie, jakby odczuwał wysiłek lub jakiś ból. Mimo to kontynuował. Stałe używanie mocy wymagało od niego więcej niż zastosowanie paru silniejszych podmuchów, ale za to powinno być bezpieczniejsze. |
Temat: Las przy drodze |
Simon Miles
Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 1429
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-09-12, 00:00 Temat: Las przy drodze |
Ponad godzina jazdy w takim nie do końca jeszcze zgranym towarzystwie mogła się trochę dłużyć. Możliwe, że ktoś raz na jakiś czas się odezwał na mniej istotny temat, nastąpiła krótka wymiana zdań i znowu zapadała cisza. Tyle dobrego, że grała muzyka. Nieco rozluźniała atmosferę.
Simon w tym czasie jak nie oglądał przemieszczającego się krajobrazu za oknem, tak robił coś na telefonie. Możliwe, że przeglądał internet i co jakiś czas wymieniał wiadomości ze swoim kolegą, z którym parę tygodni temu był na wyjeździe. Nic szczególnego, ale jeśli Mary postanowiła siedzieć obok niego na tylnym siedzeniu, tak niespecjalnie chciał, aby patrzyła co on tam takiego stuka. Na szczęście o to, że pisał komuś o tym treningu nie musiała się martwić. Jeśli padło pytanie na ten temat, odpowiedzią Simona było pokazanie ostatnio wysłanej wiadomości, w której było... zdjęcie Aleca, psa Davida. Widocznie żadna istotna rozmowa.
Wkrótce dotarli na miejsce. Simon po wyjściu z auta i zatrzaśnięciu drzwi rozejrzał się dookoła. Wszędzie rosły same drzewa.
- Ale przecież tutaj nic ni...
Przerwał, przypominając sobie, że przecież właśnie o to im chodziło. Celem ich podróży było właśnie wspomniane "nic". Żadne biuro, żadne boisko. Sama natura. Simon jednak nie wyglądał na zawiedzionego, bo chwilę po opuszczeniu pojazdu zaczął odważnie podążać leśną ścieżką, unosić spojrzenie ku koronom drzew i wsłuchiwać się w dźwięki dookoła. Na twarzy chłopaka widniał lekki uśmiech. Ostatnio bardzo polubił takie wyjazdy na łono natury.
Zostawił dwójkę dorosłych parę metrów za sobą, ale oczywiście ani nie zbaczał ze ścieżki, ani nie znikał im z oczu. Ot chciał czym prędzej odkryć dokąd zmierzali. Zatrzymał się jednak i obrócił za siebie, usłyszawszy pytanie Sebastiana. Uśmiech zniknął mu z twarzy a zamiast niego pojawiło się lekkie zmieszanie. Trochę jak u ucznia, który właśnie otrzymał od nauczyciela niespodziewane pytanie sprawdzające jego uwagę na lekcji.
- Em, nie. To coś z wiatrem, ale latać też umiem!
Odparł czym prędzej z szerokim uśmiechem. "To coś z wiatrem", czyli Simon zapewne sam nie wiedział jak to nazwać.
- Umiem kontrolować ruch powietrza dookoła siebie. Tworzyć podmuchy za pomocą rąk i tym podobne.
Wykonał jakieś dziwne ruchy rękoma, które chyba miały inicjować używanie mocy. Ot wyciągnięte przed siebie otwarte dłonie. Dało się zauważyć, że przy tych udawanych "strzałach" źle stawiał nogi. W taki sposób, że raczej prędko by się przewrócił, gdyby tej mocy faktycznie użył. Może nie przykładał do tego dużej wagi przy tak skromnej prezentacji, a może był to błąd, który w przyszłości trzeba będzie skorygować. Zaraz potem Simon kontynuował swój marsz, choć tematu nie zakończył.
- To zabrzmi trochę głupio, ale potrafię w pewien sposób odczuć strumienie wiatru, które nas otaczają. Czuję, że napotykają tutaj opór i rozpraszają się, gdy próbuję je wezwać. W tym miejscu mój dar jest bardzo osłabiony.
Stwierdził nastolatek, obserwując drogę przed sobą. Nie musiał w widoczny sposób używać mocy, aby przeprowadzić tego rodzaju test. Polegało to na niczym innym jak minimalnym użyciu mocy w celu stworzenia wokół siebie wiru, którego centrum był sam chłopak. Jeśli ruch powietrza był słaby, oznaczało to, że wiatr napotykał przeszkodę. Na otwartej przestrzeni taki problem by nie istniał.
- Podobnie było w parku. Taki stan wymaga użycia ode mnie większej ilości energii oraz skupienia, aby móc coś zdziałać. Wtedy bardzo łatwo o limit...
Zagryzł lekko wargę, bo właśnie przyznał się Mary do tego, że doskonale zdawał sobie sprawę z ryzyka, jakiego tamtego dnia popełnił. Był jednak pewien problem, którego nigdy nie potrafił przewidzieć.
- ... Ale nie wiem, gdzie jest moja granica. Nigdy wcześniej nie miałem okazji tego sprawdzić. Sam raczej boję się w takie odludne miejsca przychodzić, dlatego zwykle ćwiczyłem w domu. Mama za każdym razem nieźle się wścieka, gdy mnie przyłapie na korzystaniu z mocy.
Zaśmiał się nerwowo, spoglądając na pozostałych. |
Temat: Dom rodzinny Yu |
Simon Miles
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1051
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-09-10, 00:20 Temat: Dom rodzinny Yu |
Uniósł brew pytająco, kiedy wyszło na to, że jednak któryś ze współlokatorów lubił spędzać sporo czasu w łazience, ale nastolatek postanowił nie wchodzić w szczegóły. Niektórzy faktycznie mogli tak po prostu mieć.
Tao następnie doradził młodszemu koledze, aby nie brał wszystkiego do siebie. Łatwo powiedzieć!
- No wiem, ale to dość trudne. Po prostu nikt wcześniej się tak do mnie nie zwracał.
Stwierdził ciszej, już bez wrogiego tonu, jaki próbował wykrzesać z siebie wcześniej. Tao okazał się być jednak bardzo wyrozumiały także i w tej kwestii, więc dbając o komfort nastolatka postanowił zrezygnować z tej ksywki. Nawet poklepał go przy tym po plecach.
- Dzięki, Tao.
Odparł blondyn z uśmiechem, ciesząc się, że tak łatwo szło się dogadać z nowym kolegą. A skoro to mieli już za sobą, nie pozostało im nic innego jak iść dalej. Zmierzali właśnie w stronę schodów prowadzących z powrotem na dół i w tym samym momencie Tao postanowił jeszcze wspomnieć o sąsiadach za ścianą jego pokoju. Simon zerknął w stronę drzwi do ich pokoju i zapamiętał tę informację. Ciekawość w tej kwestii została szybko zaspokojona. Nawet nie musiał dopytywać.
Potem oboje zeszli na dół, choć to Tao jako pierwszy znalazł się w salonie. Simon szedł te kilka schodków za nim, wciąż ciesząc swój wzrok wnętrzem domu. Przygotowania wciąż szły pełną parą. Każdy coś robił i z każdą minutą byli coraz bliżej rozpoczęcia wspaniałej wspólnej biesiady.
W trakcie gdy Tao sprawdzał jak się miała sytuacja, Simon przechadzał się po salonie i oglądał różne rzeczy napotkane na swojej drodze. W końcu ośmielił się pozwiedzać domek samodzielnie, bez chodzenia za Tao krok w krok. W sumie nawet umknęły mu pytania o Michaela i Simon zauważył go dopiero wtedy, kiedy odwrócił się po usłyszeniu charakterystycznego stukania bosych stóp o podłogę.
Trzynastolatek upolował ciasteczka znajdujące się w miseczce na wyspie kuchennej i po spróbowaniu jednego z nich pochwalił brata-kucharza. Simon przyglądając się wszystkiemu uniósł kąciki ust na ten widok. Niespodziewanie Michael podbiegł do niego z całą miską słodkości domowej roboty i uniósł je wysoko ku jego twarzy. Zaśmiał się, posłuchał rady Tao i z podziękowaniem chętnie przyjął poczęstunek, ani trochę nie krępując się zachowaniem najmłodszego kolegi. Wybrał jedno z ciastek i wziął małego gryza. Ciastka przygotowane w domowych warunkach miały wyjątkowy smak, którego nie dało się opisać, a który wywoływał tyle pozytywnych myśli, często także wspomnień z dzieciństwa.
- Przepyszne, Twój starszy braciszek ma prawdziwy talent.
Uśmiechnął się do młodego i nawet pokusił się na to, aby poczochrać go po włosach za jego uprzejmość. W końcu w pełni zasłużył na taką pochwałę. Wtedy też Simon zwrócił uwagę na ozdobę znajdującą się na szyi Michaela. Widział ją już poprzednim razem, ale teraz pojawiła się dobra okazja na to, aby o nią zapytać.
- Lubisz nosić swoją obrożę? Dostałeś ją od kogoś?
Zapytał z uśmiechem, przyglądając mu się z ciekawością. Trzeba przyznać, że trzynastolatek w zbyt dużej koszuli i obroży wyglądał niecodziennie, ale nie wydawał się być z tego faktu niezadowolony. |
Temat: Kancelaria Prawnicza |
Simon Miles
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 553
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-09-06, 19:56 Temat: Kancelaria Prawnicza |
Pytanie zadane przez Simona wydawało się pojawić jakby znikąd. W końcu co z tym całym spotkaniem miała mieć wspólnego wspomniana przez chłopaka Mandala Girl? Odpowiedź jednak dość szybko się odnalazła. Blondyn wyraźnie żywił nadzieje na to, iż po szkoleniu i opanowaniu daru będzie w stanie pomagać ludziom. Może nie tak spektakularnie jak to czyniła superbohaterka, ale wciąż.
Mary jednak z rozbawieniem przypomniała mu o sytuacji z parku, na co chłopak również wyszczerzył ząbki.
- No tak, tak trochę wypadałoby.
Zgodził się z nią i nawet się zaśmiał, choć jej słowa wydawać się mogło dały mu do zrozumienia i ostudziły jego zapał. Zapał, który jednak pojawił się na nowo, kiedy swoje zdanie na ten temat wyraził Sebastian. Mężczyzna zdawał się mieć odmienne zdanie niż mutantka, lecz przecież adwokat nie widział w jakie kłopoty Simon zdołał się już wcześniej wpakować, za to Mary już tak.
- Będę ćwiczył codziennie!
Zawołał, podnosząc się z krzesła i stając na równe nogi. Oj tak, ten głos pełen determinacji z pewnością wróżył niewiele dobrego.
- Może jeszcze nauczę się zmieniać pogodę albo coś! Tego nawet Mandala nie potrafi!
Spojrzał na Mary zachwycony, jakby chciał ujrzeć u niej ten sam powiew pozytywnej energii. Moc Simona całkowicie różniła się od mocy posiadanej przez Mandala Girl i tak naprawdę nikt nie wiedział ile potencjału mógł posiadać chłopak. Jego dar dopiero się rozwijał.
Sebastian jednak nie zmieniał za bardzo tematu i nakierował Simona z powrotem na ten dotyczący samego szkolenia. Blondyn swoimi myślami już za daleko spoglądał w przyszłość.
- Bezpiecznego terenu?
Powtórzył chłopak, zerkając na Sebastiana pytająco.
- Ja tam mogę jechać samochodem.
Stwierdził odważnie, kierując tym razem spojrzenie na Mary i uśmiechając się dumnie z uniesionym podbródkiem. Przecież mając ją u boku nic złego się nie stanie, prawda? Poza tym Simon już raz przejechał się z nowo poznanym kolegą ze szkoły i nic takiego się nie stało, mimo że wtedy był całkiem sam. Jakoś mając teraz koleżankę-bohaterkę u boku obaw nie miał praktycznie żadnych. |
Temat: Kancelaria Prawnicza |
Simon Miles
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 553
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-31, 19:12 Temat: Kancelaria Prawnicza |
Kiedy Simon skończył mówić, skrycie liczył, że Mary za chwilę wyzna Sebastianowi prawdę o swojej mutacji. Tak się jednak nie stało. Mało tego, mężczyzna także milczał w tej kwestii i nie przyznawał się otwarcie do posiadania daru. Nastolatek spoglądał na dorosłych z lekkim niedowierzaniem jakby pytał "Nikt? Nic?", choć nie było w ich zachowaniu niczego dziwnego. Oboje zachowywali do siebie dystans i na samym początku spotkania nie mówili o sobie zbyt wiele. Simon zapewne wyobrażał to sobie zupełnie inaczej. Zobaczą się, przyznają się między sobą do bycia mutantami na dzień dobry i tak oto zostaną najlepszymi przyjaciółmi. Ech, gdyby to było takie łatwe... W świecie dorosłych znacznie trudniej było o zaufanie.
Simon był tym szczerze rozczarowany, co dało się zauważyć po jego posmutniałej minie. Tak więc Mary i Sebastian zamierzali udawać zwykłych ludzi? Okłamywać siebie nawzajem? Nastolatek czuł się dziwnie z tym, że jako jedyny znał prawdę o nich. Nie chciał jednak robić czegoś wbrew ich woli i nie poruszał tego tematu.
- Nie, to chyba już wszystko.
Odpowiedział Sebastianowi, obserwując jak mężczyzna powoli szykuje się do wyjścia. Simon miał pod ręką plecak, więc był gotów wstać i wyjść w każdej chwili. Do tego czasu jednak pozostawał na swoim miejscu i przyglądał się poczynaniom adwokata. Wydawało się, że właśnie na tym rozmowa się zakończyła i lada moment wyjdą, nie zamieniając ze sobą już ani słowa.
- Słyszałeś o Mandala Girl?
Niespodziewanie odezwał się cichym głosem. Zrobił to w momencie, gdy Sebastian pakował ostatnie dokumenty do swojej torby. Mary już mogła pomyśleć o najgorszym - Simon zaraz wszystko wygada albo zacznie prowokować ją do tego, aby wyznała prawdę. Nastolatkowi jednak chodziło po głowie coś zupełnie innego. Jeśli otrzymał od mężczyzny odpowiedź twierdzącą, chłopak kontynuował.
- Czy po tym szkoleniu będę taki jak ona?
Trudno stwierdzić co dokładnie miał przez to na myśli. Pytanie było bardzo ogólne. |
Temat: Dom rodzinny Yu |
Simon Miles
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1051
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-08-29, 14:12 Temat: Dom rodzinny Yu |
Simon dowiedział się, że Michael otrzymywał leki, ale mu nie pomagały. Atak padaczki brzmiał bardzo poważnie i nic dziwnego, że postanowiono znaleźć inny sposób na chłopaka. Widocznie okazały się nim maskotki, a skoro podarunki w postaci pluszaków łagodziły objawy, takie rozwiązanie wydawało się najbezpieczniejsze dla obu stron. Mike był bardzo grzeczny, gdy miał jakiegoś pod ręką. Zapewne niczego więcej do szczęścia nie potrzebował.
Opuściwszy pokój braci, Simon i Tao rozpoczęli dyskusję. Blondyn przeprosił za swoje wcześniejsze zachowanie, ale Tao widział w tym pewne pozytywy, o których go uświadomił. Istotnie dzięki temu matka młodszego nastolatka została poinformowana braku jakichkolwiek problemów ze współlokatorami, więc obaj nie musieli przejmować się jakimiś telefonami i sms'ami od zatroskanej mamy. Jakby nie patrzeć było to nawet na rękę dla samego Simona, który chciał poczuć się bardziej niezależny oraz wolny. Uniósł kąciki ust i skinął głową, zgadzając się z opinią kolegi.
Następnie Tao przypomniał mu o zasadach, które Simon miał okazję poznać w samochodzie. Widocznie chciał się upewnić czy młody pomimo tego czego zdążył już doświadczyć był nadal taki chętny uczestniczyć w tym dalej. W końcu kto wie, może się rozmyślił po poznaniu prawdy o takim Michaelu? Jego choroba była jedną z tych rzeczy, które należało zachować w tajemnicy. Miała ona pozostać za ścianami tego domu, podobnie jak wiele innych sekretów, których Simon jeszcze nie miał okazji poznać.
- Zgoda.
Powiedział spokojnym, ale i zdecydowanym głosem. Podjął dobrowolną decyzję i pozostawała ona bez zmian. Jak na razie krzywda nikomu się nie działa. Skoro Michael tolerował blondynów, Simon czuł się bardzo bezpiecznie i wciąż ciekawiło go życie prowadzone przez Tao i jego kolegów. Nie odczuwał strachu, a taką dziwną, narastającą ciekawość, potęgowaną przez aurę tajemnicy, jaką kreował wokół tego wszystkiego starszy kolega. Działało to na wyobraźnię..
- To będzie nasz sekret.
Zapewnił. Nie miał potrzeby dzielenia się z nikim tym, co do tej pory zobaczył. Chciał mieć pamiątki w postaci zdjęć, ale nie były one rzeczą niezbędną, więc spokojnie mógł z nich zrezygnować, skoro Tao go o to poprosił.
Przemierzając korytarz w pewnym momencie usłyszeli rozmowy. Ktoś zbliżał się w ich stronę. Simon zatrzymał się zaraz po Tao, spoglądając za siebie. Ujrzał trzech wysokich chłopaków. To byli Ci, których widział z okna z pokoju Hebiego. Dwóch z nich kojarzył ze szkoły, ale przy pojawieniu się nagle tak licznego grona jakoś nie zdobył się na odwagę, aby ich powitać. Zamiast tego stał, obserwując całą sytuację.
Zaśmiał się cicho do siebie, usłyszawszy żartobliwe powitanie Samuela i odpowiedź Tao. Z jakiegoś powodu bardzo go to rozbawiło. Potem odezwał Casimir. Simon uniósł wzrok i spojrzał ku niemu. Na klepnięcie w ramię nie zareagował jakoś zauważalnie, a tylko dalej odprowadził nastolatka swoim ciekawskim wzrokiem, dopóki ten nie wszedł do pokoju znajdującego się tuż obok. Sprawiali wrażenie bardzo miłych i wyluzowanych, za to Simon choć pozostawał taki milczący wcale nie wyglądał na zestresowanego.
Ale sposób, w jaki nazwał go Tao podczas rozmowy z Samuelem sprawił, że Simon uniósł obie brwi i dość mocno zarumienił się na policzkach. Niemal od razu chciał się wtrącić i groźnie wytknąć koledze, aby tak na niego nie mówił, ale obecność innych osób jakby go powstrzymała. Zwłaszcza Samuel, który akurat na niego spojrzał i zapewnił, że nie będzie im przeszkadzać. Simon odprowadził wzrokiem rozbawionego nastolatka wyraźnie zdezorientowany, nie rozumiejąc o co w tym wszystkim chodziło. Było wesoło, to prawda, ale przy tym jakoś tak... dziwnie. Blondyn odnosił wrażenie, że o czymś nie wiedział.
Ale kiedy Tao poszedł dalej, Simon bez zwłoki uczynił to samo. Tym razem kolega pokazał młodemu łazienkę. Czysta, przestrzenna, zaopatrzona we wszystko, co niezbędne. Nastolatek w pierwszej kolejności spojrzał na swoje odbicie w lustrze, jakby sprawdzał czy czegoś nie miał na twarzy. Dopiero potem zwrócił się do Tao.
- Kolejki na pewno schodzą tutaj szybko. Gdyby były tu jakieś dziewczyny to wtedy mielibyśmy prawdziwy problem.
Zażartował, po czym obejrzał uważnie całą łazienkę. Podobała mu się. Na męskim wyjeździe raczej nie powinni obawiać się tego, że ktoś zajmie im łazienkę na kilka godzin. Poza tym były aż dwie, więc wszyscy łatwo powinni dogodzić sobie i innym.
- I jeszcze jedno. Mógłbyś mnie nie nazywać tak przy wszystkich Księżniczką? To niezręczne...
Powiedział półszeptem, marszcząc lekko nos. Nastolatek chyba chciał tutaj zabrzmieć bardzo poważnie i wrogo, aby pokazać swoje niezadowolenie, ale niespecjalnie mu to wychodziło, sądząc po tych lekkich wypiekach na twarzy. Zupełnie jakby już podczas wytykania tego wstydził się przed samym sobą, że tak bardzo skupił uwagę na takim błahym szczególe. Nie wiedział czemu zapadło mu to tak w pamięć. |
Temat: Kancelaria Prawnicza |
Simon Miles
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 553
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-28, 22:46 Temat: Kancelaria Prawnicza |
Na następne pytanie zawstydzony Simon jedynie skinął głową. W poprzednim terminie nie czuł się gotowy, aby przyjść na spotkanie i podjąć się szkolenia. Zrobił tak nie tylko z obawy czy aby na pewno Sebastian miał wobec niego dobre zamiary, ale również dlatego, iż w tym samym okresie wydarzyło się na wyjeździe za miasto coś, przez co potrzebował więcej czasu, aby dojść do siebie. Myślami był wtedy zupełnie gdzie indziej, a to z całą pewnością nie pomagałoby w ich treningu.
Odnośnie poziomu wtajemniczenia Mary w cel spotkania, Simon nie miał większego problemu z udzieleniem odpowiedzi.
- Mary wie, że jestem mutantem i mam problemy z kontrolą mocy. Pomagała razem z moim wujkiem ściągnąć mnie z drzewa.
Powiedział tonem, jakby robili to już któryś raz w tygodniu i nie było to dla nich nic nowego.
- Gdyby nie ona to musiałbym znowu przesunąć termin, tyle że o kilka miesięcy.
Rozbawiony posłał uśmiech dziewczynie siedzącej obok. Wciąż był jej wdzięczny za to, że go wtedy uratowała. Tak naprawdę upadek z wysokości na jakiej się wtedy znajdował mógł zakończyć się jeszcze gorzej niż mówił, ale nie było potrzeby wchodzenia w aż takie szczegóły. Teraz chłopaka to bawiło i mieli co wspominać, mimo że wtedy nikomu nie było do śmiechu.
- Tak więc myślę, że jest ogarnięta w tych tematach.
Zapewnił, zerkając raz jeszcze na Mary i zastanawiając się czy doda do wypowiedzi coś od siebie. Może Simon powiedział wystarczająco dużo, a może dziewczyna uzna, że warto powiedzieć o sobie coś więcej. Nastolatek umyślnie nie powiedział nic o jej mutacji. |
Temat: Dom rodzinny Yu |
Simon Miles
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1051
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-08-28, 22:04 Temat: Dom rodzinny Yu |
Trudno było mu w to uwierzyć, a może nawet nie chciał dopuścić tego do wiadomości. Racja, przy drugim spotkaniu brat Eliota zrobił się nieco dziwny, ale mimo to Simon nie podejrzewał, że Michael mógłby być zdolny do czegoś takiego. W końcu to jeszcze dziecko. Dlatego też Miles pierw myślał, że Tao do tego "zabijania" odniósł się jedynie w przenośni, lecz kiedy blondyn dostrzegł bliznę po nożyczkach na brzuchu kolegi - zbladł, omal nie upuszczając na podłogę trzymanej maskotki. Czym prędzej odwrócił wzrok od blizny i odruchowo przycisnął również do piersi pluszowego delfina. Nie lubił takich widoków. Bardzo nie lubił.
Przynajmniej na dobre przekonał się co do prawdziwości słów Tao i zrozumiał jak bardzo powierzchownie oceniał innych ludzi. Nie powinien tak robić. Sądził, że Michael był zupełnie inny i gdyby nie Tao, Simon zapewne nadal wierzyłby w tego uroczego, niewinnego chłopczyka, ale to też nie była wina Michaela, że był chory. Nastolatek nie powinien go z tego powodu całkowicie przekreślać. Wciąż powinien dać mu szansę.
Utwierdził go w tym przekonaniu Tao, informując go, iż tacy jak on nie musieli się martwić. Te słowa dodały mu sporej otuchy. Poklepany po ramieniu spojrzał ku koledze i wysilił się na drobny uśmiech. Simon był naturalnym blondynem i wyjątkowo jasny kolor włosów często zwracał uwagę rówieśników. Wyróżniał się. Aż dziwne, że jeszcze nie miał dziewczyny.
- Domyślam się, że nie chciał brać specjalnych leków? One podobno bardzo wiele dają.
Powiedział, odkładając maskotkę na swoje miejsce. Wstał i spojrzał ostatni raz w stronę łóżek. Bardzo możliwe, że ten łańcuch miał zapobiegać atakom agresji u chłopca... Potem zerknął w stronę wyjścia i udał się za Tao. Im szybciej opuszczą ten pokój, tym mniejsza szansa, że spotkają Michaela. Gdy już znaleźli się na korytarzu, Simon upewnił się, że nikogo innego nie było w pobliżu.
- Trochę pospieszyłem się z tą opinią na temat Twoich znajomych, przepraszam. Ja... nie wiedziałem, że jest z nim coś nie tak. Nazwałem chorą osobę uroczą. To nie było na miejscu.
Tłumaczył się, choć na początku prawdopodobnie każdy miał prawo tak pomyśleć o Michaelu. Dziwniej by było, gdyby ktoś z góry określił chłopca chorym tylko dlatego, bo lubił pluszaki albo był bardzo miły.
- I jeszcze ta blizna. Nie sądziłem, że masz za sobą takie szalone przygody. Dobrze, że skończyło się tylko na niej...
Dodał po chwili, zerkając na fragment koszulki Tao, za którym skrywała się pamiątka z tamtego dnia. Blizny często przywoływały nieprzyjemne wspomnienia. Wcześniejsza reakcja Simona wynikała głównie z faktu, że na sam ich widok potrafił wyobrazić sobie sposób, w jaki powstały. Często w bardzo bolesny. Nie kojarzył ich z niczym przyjemnym, choć niektórzy uznawali je za fajne. Nie do końca rozumiał taki sposób myślenia, ale może coś się za nim kryło.
- To dokąd teraz?
Zapytał bardziej entuzjastycznie, najwyraźniej starając się nieco rozluźnić atmosferę. |
Temat: Kancelaria Prawnicza |
Simon Miles
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 553
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-27, 23:14 Temat: Kancelaria Prawnicza |
Reakcja Mary była zrozumiała, ponieważ chłopak istotnie nie postąpił dobrze. Tyle czasu miał na skontaktowanie się z Sebastianem, a zrobił to jakieś 6 minut przed przybyciem Mary pod budynek kancelarii. Uczynił to na ostatnią chwilę i nawet nie zagłębił mężczyzny w żadne szczegóły. Simon zaśmiał się niezręcznie i uniósł pokojowo ręce, widząc to mordercze spojrzenie dziewczyny.
- Jakoś tak samo wyszło.
Powiedział na swoją obronę, o ile właśnie nie dolewał oliwy do ognia. Mary jednak darowała nastolatkowi, na co chłopak odetchnął z ulgą. Gdy koleżanka Simona oraz Sebastian przedstawili się sobie nawzajem, cała trójka mogła zająć miejsca przy biurku. Blondyn pierwsze co zrobił to omiatał wzrokiem pomieszczenie i jakby na moment stracił zainteresowanie spotkaniem. Jego twarz zwróciła się ku Sebastianowi niemal natychmiast, kiedy usłyszał tekst o dziewczynie. Otworzył szeroko oczy z przerażenia i potrząsnął głową.
- C-Co? Nie! Przecież mówiłem, że to moja koleżanka! Nie lubię dziewczyn!
Tak jakby właśnie sam sobie zaprzeczył, ale czego się spodziewać, skoro chłopak dopiero co dowiedział się, że jest w związku. Po chwili jednak skrzyżował ręce na piersi, spuścił głowę lekko speszony i siedział już cicho. Domyślił się, że był trochę za głośny? A może powiedział za dużo i bał się Mary mogła to źle odebrać? Albo chodziło o coś jeszcze innego.
Jednak nie był obrażony, choć na pierwszy rzut oka mogło się tak wydawać. U Simona wcale nie tak łatwo było podpaść. Tak więc gdy Sebastian zadał mu pytanie, nastolatek uniósł wzrok ku niemu, ale nie patrzył w oczy. Widocznie udzielenie odpowiedzi nie było dla Milesa takie łatwe.
- Zdałem sobie sprawę, że... chyba za szybko Ci wtedy zaufałem. Nie powinienem tak robić.
Wymamrotał pod nosem z opuszczoną głową, pocierając się po ramieniu. David oraz Mary uświadomili go, jak lekkomyślnie dotąd postępował.
- I chciałem, aby jednak ktoś ze mną przyszedł. Mary mogłaby mnie ochronić, gdybym wpakował się w jakieś kłopoty.
Bardzo ostrożnie układał słowa. Brzmiało niewinnie to, że Simon czuł się bezpieczniej, mając obok siebie starszą koleżankę, choć nastolatek wypowiadając to zdanie myślał o jej mocy oraz drugiej tożsamości.
- Nie jesteś na mnie za to zły?
Posłał mężczyźnie pytające spojrzenie. Źle czuł się z tym, przyznając się przed kimś, że mu nie ufał. Nigdy wcześniej tego tak otwarcie nie robił. Do tej pory takie myśli zawsze zachowywał dla siebie, obawiając się, że kogoś tym zrani. Tak było chociażby w przypadku Tao - nie do końca mu ufał, ale jednocześnie nie chciał stracić szansy na nową znajomość, dlatego niemal od razu na wszystko się godził. Nawet przyjął propozycję na wspólny wyjazd zaledwie po paru minutach rozmowy. Absurdalne, prawda? Ale właśnie taki był Simon. Miły, naiwny, ciekawy świata. Niby wiedział ile zła działo się dookoła, jednak gdy spotykał na swojej drodze miłych ludzi, nie potrafił powiedzieć im "nie". Z drugiej strony, gdyby Simon taki nie był, zapewne nigdy nie zbudowałby tak bliskiej relacji z Davidem. Tej jednej decyzji ani przez moment nie żałował. To Hopperowi jako pierwszemu dorosłemu wyznał prawdę o swoim darze. |
Temat: Kancelaria Prawnicza |
Simon Miles
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 553
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-27, 00:25 Temat: Kancelaria Prawnicza |
Nastolatek zaśmiał się cicho na jej żart, ale i tak póki co wolał pozostać za plecami Mary. Pojawienie się mutantki sprawiło, że Simon wszedł za nią do budynku już bez większego problemu i obeszło się bez kuksańca. Mimo to nadal miał minę jakby otoczyło ich stado trupów i nawet nie chciał rozglądać się na boki, patrząc tylko na to, co miał przed sobą. Mary spróbowała go uspokoić i na ich szczęście nie było to takie trudne. Wystarczył jej głos i jej zrelaksowana postawa. Zrobiła tak, jak to uczynił niegdyś Sebastian.
- O-okej.
Zająknął się, ale gdy tylko wyprostował plecy nagle jakby zrzucił z nich jakiś ciężar. Od razu poczuł się lepiej i nawet szeptem za to podziękował. Simon często dziękował i przepraszał. Mary jeszcze się o tym nieraz przekona.
Na pytanie o gabinet chłopak zamyślił się przez chwilę i zamiast odpowiedzieć słownie, wskazał nieśmiało palcem drogę, jaką powinni podążać. Oboje bez problemu znaleźli gabinet adwokata, Sebastiana Morrisona. Simon na widok znajomego imienia i nazwiska na tabliczce od razu ożył. Widocznie się ucieszył i dopiero teraz dotarło do niego, że przecież za chwilę spotka tego fajnego Sebastiana z boiska! Podszedł do drzwi i zapukał, czekając na pozwolenie na wejście do środka. Simon wychylił się zza framugi drzwi jako pierwszy.
- Dzień dobry. Przepraszamy za spóźnienie.
Przywitał się nastolatek, zerkając przez ramię czy koleżanka nadal mu towarzyszy.
- I za ten późny telefon. Nie wiedziałem jak Ci o tym powiedzieć...
Uśmiechnął się nieco zawstydzony, wskazując głową koleżankę. Jako że Simon rozmawiał ze starszym mężczyzną, szczerze wypadałoby, aby nie mówił na niego na "Ty", ale w jego oczach to przecież był dobry kolega i szybko przypomniał sobie jak z nim wcześniej rozmawiał. Czuł się dzięki temu znacznie swobodniej w jego towarzystwie. Nawet mimo jego formalnego ubioru.
Być może otrzymali już zgodę na zajęcie miejsc przy biurku. To była również świetna okazja, aby teraz Mary i Sebastian przedstawili się sobie i może nawet zamienili ze sobą parę zdań. Simon stwierdził, że lepiej jeśli Mary przekaże mężczyźnie tyle, ile sama chce, aby o niej wiedział. Bystry chłopak. Poczekał aż skończą i wtedy dodał od siebie.
- Trochę bałem się przyjść tutaj sam. Ona też mi pomaga.
Wyznał szczerze bez większego problemu. A przed spotkaniem tak się wstydził to wyznać... Fajnie, że tak łatwo mu poszło i skoro mieli to już za sobą, ciekawski Simon rozejrzał się po pomieszczeniu. Dokumenty, dokumenty, dużo dokumentów. Wpatrując się na regały młody miał minę jakby zdawał sobie pytanie "Jak on może tak pracować?". |
Temat: Kancelaria Prawnicza |
Simon Miles
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 553
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-25, 18:18 Temat: Kancelaria Prawnicza |
// 17 czerwca 2019
Wedle umowy Simon zaraz po szkole stawił się pod budynkiem kancelarii, czekając na przybycie Mary. Miał na sobie kupioną na początku czerwca czarną koszulkę z tarczą Kapitana Ameryki na piersi, którą wybrał wraz z Mary i Davidem po incydencie z drzewem. Podarł sobie wtedy poprzednie odzienie i dorośli postanowili nie puścić go w takim stanie do domu. Wspólnie zaszli do sklepu odzieżowego i pozwolili chłopcu wybrać nową odzież... i chyba wybór tego bohaterskiego motywu nie powinien ich zdziwić. Wtedy też chłopak oddał bluzę Mary, którą wcześniej od niej otrzymał.
Mimo iż mógł wejść do środka i tam zaczekać, Simon wolał pozostać na zewnątrz z plecakiem zarzuconym przez ramię. Nowe miejsce, on sam. W środku kręciło się za dużo elegancko ubranych ludzi i czuł się nieswojo, gdy na niego patrzyli jak na małe, zagubione dziecko. Żadnych rówieśników, sami poważni dorośli. Na wyjeździe z Tao zdecydowanie łatwiej było mu się odnaleźć niż w tym... czymś. Nigdy wcześniej nie bywał w takich miejscach. W pewnym momencie blondyn dostrzegł w oddali znajomą postać, która zmierzała w jego stronę.
- Mary!
Zawołał, biegnąc w jej stronę jakby coś się paliło. Zatrzymał się tuż przed nią, torując jej drogę.
- Dobrze, że już jesteś. Tam jest strasznie!
Powiedział z przerażeniem w oczach. Zobaczył coś złego? Zrobili mu krzywdę?
- Wszyscy jacyś tacy sztywni. Nie podoba mi się tam.
Dokończył z wyrzutem, patrząc nieufnie w stronę drzwi do kancelarii. Wtem jakiś wysoki mężczyzna w garniturze z ulizanymi włosami uchylił je i wyszedł na zewnątrz, idąc w swoją stronę i nawet nie spoglądając na dwójkę nieznajomych. Simon na widok mężczyzny w milczeniu poszedł za plecy Mary i tam pozostał. Nie darzył zaufaniem osób w mundurach i garniturach i było to aż nazbyt widoczne. Obawiał się ich, ponieważ za bardzo kojarzyli mu się z kundlami i Departamentem. Spotkanie, na jakie wybierali się do Sebastiana tyczyło się nie tylko kontroli daru, ale także oduczenia chłopaka właśnie takich podejrzanych zachowań, których Mary stała się świadkiem. Adwokat miał pomóc młodemu lepiej wtopić się w otoczenie. To była niezbędna cecha każdego mutanta, który chciał żyć wśród ludzi i prowadzić normalne życie. Powiedzieć "Nie rób tak", było łatwo, ale blondyn robił tak odruchowo. W sekundę zamilkł i nagle jakby go nie było. Simon widocznie wolał trzymać się z tyłu i chciał, aby Mary szła przodem. Znalezienie biura Sebastiana nie powinno być trudne. Gdyby Simon przyszedł tutaj sam, zapewne jeszcze trochę by tak postał przed wejściem do kancelarii. |
Temat: Sebastian Morrison |
Simon Miles
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 421
|
Forum: telefony Wysłany: 2020-08-25, 11:15 Temat: Sebastian Morrison |
 (1) nowa wiadomość głosowa 9s z 14:17, 17 czerwca od Simon M. Hej, Seba. T-tak przypadkiem się złożyło, że na spotkanie jednak przyjdzie ze mną koleżanka. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, dzięki, p-- |
Temat: Dom rodzinny Yu |
Simon Miles
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1051
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-08-23, 14:55 Temat: Dom rodzinny Yu |
Dzięki wystrojowi pokoju, Simon mógł poniekąd poznać zainteresowania oraz gust Tao. Wiedział, że ten domek był miejscem, w którym Hebi bywał tylko okazjonalnie, ale mimo to zadbał on o to, aby czuł się tutaj zupełnie jak u siebie. Niczego tu nie brakowało. Ani ozdób, ani właśnie tej ciepłej, domowej atmosfery. Simonowi również się ona udzielała, ponieważ czuł się bardzo komfortowo w nowym miejscu. Jedynie zieleń za oknem zdradzała, że byli daleko poza miastem na łonie natury. Wystarczyło wyjść z domu, aby nagle znaleźć się w zupełnie innym świecie.
- O, faktycznie ich kojarzę.
Stwierdził chłopak, widząc wysiadających z samochodu nastolatków. Casimira i Samuela niejednokrotnie mijał na korytarzu, choć nigdy nie zamienił z nimi słowa. Po chwili ujrzał trzecią postać, której w żaden sposób sobie nie przypominał. Przechylił lekko głowę, w milczeniu skupiając na niej swoją uwagę. Jeszcze chwilę poczekał przy oknie, licząc na to, że Michael zaraz wyjdzie tamtym na spotkanie i może coś podsłucha z ich rozmowy. Tak się jednak nie stało i nie było po nim żadnego śladu. Powinien usłyszeć, że ktoś właśnie przyjechał. Dziwne, ale może po prostu był zajęty.
Opierając dłoń na parapecie odwrócił się do Tao, słysząc jego radę. W sumie miał rację. Simon jako nieletni powinien powiadomić mamę o tym, że dotarli bezpiecznie na miejsce. Wcześniej nie widząc od niej sms'ów uznał, że jakoś szczególnie nie martwiła się o niego. A może właśnie chciała, aby Simon poczuł się nieco bardziej dorosły i stąd brak wiadomości od zatroskanej mamy? Ostatnio sporo się zmieniła i pozwalała mu na większą swobodę, więc było to możliwe. W rzeczywistości mogła czuwać przy telefonie i bardzo się martwić o chłopców.
- Racja, zaraz się do niej odezwę. A przebiorę się jak tylko obejrzymy dom. Robi się już chłodno.
Lato dopiero się zaczynało, więc wieczory jeszcze nie były takie ciepłe. Warto było zaopatrzyć się coś z długim rękawem. Simon miał przygotowane ubrania na zmianę w torbie. Podszedł do niej i wyciągnął ponownie telefon. Wybrał numer i postanowił zadzwonić do mamy. Lepiej będzie jak usłyszy jego głos niż dostanie bezosobowy sms. Czekając na połączenie oparł się tyłem o biurko. Tao mógł usłyszeć niektóre wypowiedzi matki Simona.
- Cześć mamo, właśnie dotarliśmy.
- To wspaniale i jak pierwsze wrażenia?
- Jest... lepiej niż myślałem.
- Widzisz? No i po co się tyle stresowałeś? Jest tam Tao?
- Jest, jest. Stoi obok. Właśnie zaraz ma mnie oprowadzić po domu. Poznałem już kilka osób i wszyscy są strasznie mili.
- Nie rozrabiacie tam?
- Niee. Grilla będziemy mieć. Słuchaj mamo, muszę kończyć, bo chciałem tylko dać znać, że wszystko jest okej. Odezwę się później.
- Bawcie się tam dobrze!
- Na pewno będziemy, paa.
Simon rozłączył się i uśmiechnął lekko do Tao. No, rozmowa poszła bardzo sprawnie i mieli to z głowy. Blondyn odłożył telefon do torby i wkrótce obaj wyszli obejrzeć resztę pomieszczeń. Czas ich nie naglił, ale fajnie będzie mieć te wszelkie kwestie organizacyjne za sobą.
Przechadzając się korytarzem starszy nastolatek zaczął wprowadzać młodego w kolejne zasady panujące w tym domu. Simon słuchał go bardzo uważnie. Skinął głową na wzmiankę o kartkach. Miało sens, że niektórzy chcieli odrobiny prywatności. Dobrze, że Tao zwrócił młodemu uwagę, aby nie otwierał tych drzwi nawet jeśli z pokoju będą dobiegać jakieś alarmujące hałasy. Bardzo możliwe, że Simon zaniepokojony sytuacją chciałby sprawdzić czy wszystko w porządku. Szczególnie, że wiedział już o wewnętrznym systemie kar. Bardzo możliwe, że to o to w tym chodziło.
- Fajna sprawa. Można zawiesić taką karteczkę i nikt nie będzie Ci przeszkadzał na przykład przy oglądaniu filmu.
Odparł mu od razu z rozbawieniem, myśląc nadal o tych swoich filmach. Widocznie w jego głowie nie pojawiały się żadne dziwne skojarzenia. Pierwszy raz spotkał się z takim motywem i najwyraźniej bardzo mu się spodobał. W miejscu po którym przemieszczało się tyle osób i wiecznie coś się działo taki system to prawdziwy skarb. Można było wtedy liczyć na trochę spokoju.
Wkrótce obaj dotarli do pokoju Eliota i Michaela. Tao otworzył drzwi, prezentując Simonowi pomieszczenie. Pierwsze co Simon zauważył to te jasne, pozytywne kolory. Skoro mógł to wszedł do pokoju braci, aby obejrzeć wszystko z bliska, oczywiście bez tykania czego popadnie. Zauważył dwa łóżka obok siebie, ale jakoś nieszczególnie go to zdziwiło. Michael wyglądał na osobę, która wręcz lgnęła do towarzystwa i pewnie nie inaczej było z Eliotem. Relacja braci musiała być bliska.
Jego uwagę zwrócił jednak łańcuch, który nijak pasował do tego otoczenia. Podszedł bliżej łóżek i trącił nogą element leżący na podłodze.
- Bawili się tutaj w więzienie?
Zapytał i w tym samym momencie dostrzegł coś, czego jakimś sposobem nie zauważył od razu po wejściu pomieszczenia. W rogu pokoju znajdowała się sterta maskotek, a wiele z nich było podartych. Biały puch wystawał w miejscu uszkodzonego materiału, tworząc dość drastyczny obraz. Nastolatkowi od razu zrzedła mina na ten widok, a po usłyszeniu słów Tao zdziwił się jeszcze bardziej. Spojrzał na niego w wyrzutem i niedowierzaniem.
- Chyba nie chcesz mi przez to powiedzieć, że stoi za tym Michael?
Przecież dosłownie przed chwilą widział jak chłopiec uroczo bawił się swoją koalą na zewnątrz. Musiał coś źle zinterpretować i na pewno stał za tym któryś ze starszych nastolatków. Tylko kto mógłby zrobić to niewinnemu dziecku? Blondyn nie czekając na odpowiedź, będąc już obok maskotek przykucnął, aby wziąć do rąk uszkodzonego pluszowego delfina. Obejrzał go z różnych stron, myśląc czy nie dałoby rady jakoś go zszyć i poskładać... ale raczej nie było na to szans. Zagryzł wargę w niemocy. Tao musiałby go zawołać, aby Simon zostawił te pluszaki i poszedł oglądać z nim resztę domu. |
Temat: Ścieżka |
Simon Miles
Odpowiedzi: 81
Wyświetleń: 3865
|
Forum: Westcrest Park Wysłany: 2020-08-23, 12:13 Temat: Ścieżka |
Dość szybko odzyskał podarowaną wizytówkę, ponieważ jak się okazało Mary wystarczyło tylko jej zdjęcie. Kiedy chłopak już wkładał kartonik z powrotem do kieszeni, padło dość zasadnicze pytanie o termin całego spotkania.
- Na 17 czerwca.
Dobrze pamiętał tę datę, ponieważ tak się złożyło, że umówili się całkiem niedawno drogą telefoniczną. Od czasu pierwszego spotkania nie mieli okazji zobaczyć się ponownie twarzą w twarz. Tu szkoła, tam praca. Niełatwo było dopasować dzień i godzinę.
- Może zrobimy mu niespodziankę? Mniejsza szansa, że nam zwieje.
Zaproponował rozbawiony. Sam lubił niespodzianki, a sprowadzenie ze sobą znajomej chyba nie należało do tych złych? Mary mogła jednak odmówić, uznając, że bardziej sprawiedliwe będzie jak Simon nie będzie robił przed mężczyzną żadnych tajemnic i wyzna, że zamierzał przyjść z towarzystwem.
O ile pogoda bardzo dopisywała, tak chłopak widocznie lekko się przeziębił. Kichnięcie mogło być oznaką zbliżającej się choroby. A może ktoś właśnie o nim myślał? Mary w czasie ratowania go mogła dostrzec, że Simon na drzewie był nieco przegrzany. Stres, samodzielne próby uwolnienia się oraz moc, której użycie musiało wymagać pewnego wysiłku. Zwyczajnie się zmęczył, a podarta koszulka świetnie przepuszczała wiatr na jego rozgrzane ciało.
- Dziękuję.
Odparł blondyn. Po zerknięciu na swoje plecy w głowie nastolatka pojawiła się tylko jedna myśl: "Mama mnie zabije". Kolejny raz przez swoją moc zniszczył sobie ubranie. David nawet w dniu ich pierwszego spotkania miał okazję zobaczyć, co Simon zrobił ze swoimi butami. Miał wtedy stopione podeszwy od hamowania podczas lotu na zbyt dużej prędkości, jednak Hopper mógł się tylko domyślać co chłopak tamtego dnia musiał nabroić.
Po usłyszeniu wiadomości od Davida, nastolatek siedzący na trawie skulił się nieco w sobie, obejmując kolana, jakby już obawiał się konsekwencji po powrocie do domu. Sam jednak na to wszystko zapracował. Miał lekcję na przyszłość i oby zbyt szybko nie wpadał na taki pomysł ponownie. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało.
- Nie mam...
Odpowiedział na pytanie Mary. Miał tylko tę koszulkę. Wtedy dziewczyna zrobiła coś, czego się nie spodziewał. Postanowiła pożyczyć mu swoją bluzę. Simon uniósł wzrok i spojrzał na Mary z niedowierzaniem. Przecież to była bluza Mandala Girl. Nie powinien. Niby z marki nie była jakaś wyjątkowa i każdy mógł mieć taką samą, ale właśnie tą nosiła lokalna superbohaterka. To było trochę jak założenie peleryny supermana.
Blondyn bardzo nieśmiało odebrał bluzę z kapturem i powoli ją na siebie założył. Bardzo powoli, jakby nie chciał jej jakkolwiek uszkodzić. Obchodził się z nią jak ze szkłem, co musiało wyglądać całkiem zabawnie. W rozmiarze nie była idealna, ale wciąż wyglądała na nim nie najgorzej.
- Jej... To serio najlepszy dzień w moim życiu...
Wyszeptał do siebie cicho, z iskierkami w oczach patrząc na rękawy założonej bluzy. Nie zdążył podziękować Mary, ponieważ z nieopodal właśnie rozległ się głos Davida. Simon na propozycję mężczyzny zaciągnął się powietrzem z zachwytu i nie dając Mary czasu na zastanowienie się, chwycił ją za nadgarstek i od razu wstał z ziemi.
- Chodź z nami, chodź z nami! Proszę, proszę!
Prosił ją z wielkim uśmiechem na twarzy. Próbował nawet pociągnąć mutantkę w stronę Davida i Aleca. Oczywiście był przy tym dostatecznie delikatny i jeśli Mary chciała to mogła w każdej chwili się zatrzymać. Może to zabrzmieć dziwnie, ale Simon nie widział w Mary tylko Mandala Girl, ale i taką swoją starszą siostrę-mutantkę. Przez to, że od zawsze chciał mieć rodzeństwo właśnie tak się przy niej czuł. Poznał bohaterkę od jej całkiem zwyczajnej strony i mimo to ją nadal lubił. Zresztą chyba z żadną inną dziewczyną nie złapał tak dobrego kontaktu. Mary za to wciąż mogła spostrzegać go jako zwykłego fana. Simon sam nie do końca to wszystko rozumiał. Po prostu chciał spędzić wraz z nią i Davidem więcej czasu jako taka fajna ekipa! |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|