Znalezionych wyników: 452
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Rodzina |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 4351
|
Forum: poszukiwania Wysłany: 2020-04-07, 21:44 Temat: Rodzina |
Rodzice Bliźniaczek [AKTUALNE]  Uwaga ważne poszukiwania...
Prosimy wczytać się w nie bardzo uważnie, bo to jest to czego szukasz. Lubisz grać starszą, dojrzałą postacią? Lubisz grać rodzicem? Te poszukiwania są w sam raz dla Ciebie!
Tylko pomyśl!
Jeśli chcesz mieć wspaniałe córki - bliźniaczki? Pochodzić z pięknej malowniczej Australii? Jeśli odpowiedziałeś chociaż na jedno pytanie ,,TAK". To właśnie trafiłeś na poszukiwania, których szukałeś. Ponieważ panny Roseberry szukają swoich staruszków. Więc nie zwlekaj tylko pisz do nas....
,,Pamiętam zapach perfum mamy, kołysankę jaką śpiewała nam do snu, zapach papierosów taty, który próbował tuszować wodą kolońską."
Nim jednak zgodzisz się zrobić nam któregoś z rodziców. Warto wspomnieć, że rodzice są wciąż zakochani w sobie po uszy, tak samo jak w dniu ślubu. Prócz tej informacji potrzebujesz też kilku szczegółów, które będą niezbędne do tworzenia postaci:
Matka - niezastąpiona mamusia, znana jako najlepsza gospodyni w promieniu kilkuset kilometrów, poza tym nie za wiele można o niej powiedzieć. Pisząc nasze KP w głównym założeniu mieliśmy, że opiekowała się córkami. Starała się je jak najlepiej wychować...
,,Rodzice bardzo o nas dbali, ale zawsze wydawało mi się, że Rocky była ich idealnym dzieckiem, a ja stałam w jej cieniu. “Rocky to i tamto”, “No a co z Ricky?”, “No dobrze.” Zazwyczaj taką rozmowę przeprowadzała mama z tatą wieczorami, gdy ten wracał do domu."
Ojciec - Pan Roseberry zawsze je rozpieszczał, były dla niego księżniczkami dla których byłby gotowy sprowadzić gwiazdkę z nieba. W karcie Rocky znajdziecie:
,,...nasz ojciec, który był stolarzem wybudował nam domek na drzewie."
Jednak wpadł nam do głowy pewien szatański pomysł... Tak sobie gadałyśmy o naszych rodzicach kiedy to Ricky rzuciła by ich poszukać. Stwierdziłyśmy, że fajnie byłoby gdyby ojciec prócz stolarki zajmował się jakimiś podejrzanymi interesami. Mógł wykorzystywać do swoich celów warsztat. Jednak to jest tylko luźno rzucona propozycja... Ponieważ historia ojca jak i matki zależy od ciebie. My tylko możemy co nieco podpowiedzieć.
Historia rodzinny Roseberry
Kiedy urodziły się Ricky i Rocky rodzina mieszkała w Marysville w stanie Wiktoria. Jednak nie zabawili tam za długo, bo gdy dziewczynki miały cztery lata przeprowadzili się do stanów. Poszukując lepszej pracy i ogólnie lepszego życia.
,,Kiedy skończyłam cztery lata rodzice postanowili opuści rodzinne strony i wyjechać z Australii do Stanów, a dokładnie do małej miejscowości Olympii. Spytacie czemu? Odpowiedź była prosta za lepszym życiem, za pieniędzmi. To chyba standardowe powody dlaczego ludzie decydują się wyjechać w nieznane."
~*~
,,Urodziłyśmy się w Australii, ale niestety nie pobyłyśmy tam za długo, bo razem z rodzicami przeprowadziłyśmy się do Stanów Zjednoczonych. Rodzice poszukiwali lepszej pracy, a dla nas lepszych szkół, ale to już przy okazji. Młode lata płynęły nam spokojnie i bez większych niespodzianek."
To znajdziecie w naszych historiach jeśli chodzi o wyprowadzkę. Jeśli chcecie i czujecie potrzebę możecie to bardziej rozpisywać bądź tylko o tym wspomnieć. My jak widać nie rozwodziłyśmy się nad powodami, bo byłyśmy wtedy dziećmi.
Lata mijały, chodziłyśmy do szkoły, spędzałyśmy czas na rozwijaniu swoich zainteresowań. A wy? Cóż żadna z nas nie skupiała się zbytnio na was, bo bardziej opisywałyśmy własne historie to co dotyczy naszych postać. Więc macie tutaj dużą dogodność co robiliście w tym czasie i co działo się z rodzicami...
Warto też wspomnieć, że 7 lutego 2009 roku zginęli dziadkowie dziewczynek. Czyli rodzice jednego z was. Kogo? Zależy od ciebie... Co okoliczność tego wydarzenia znajdziesz w historii Rocky. Która bardzo była zżyta z babcią.
,,Wszystko zapoczątkowały wydarzenia w Australii, kiedy to 7 lutego 2009 wybuchł pożar, w którym zginęli moi dziadkowie. Jak doszły do nas te smutne wieści wraz z rodzicami pojechaliśmy, by dopełnić wszelkich procedur."
Później Rocky i Ricky poszły na studia. Jedna na medycyny, a druga na informatykę. Nie będę zarzucać znowu cytatem, bo nie warto. Po za tym fajnie było by gdybyś sam lub sama przeczytała nasze KP. Jedynie dodam, że rodzice myślą, że dziewczyny nadal mieszkają w domu, który im kupili i pracują w Seattle. Prawda jest taka, że chociaż nie sprzedały domu i czasem do niego zaglądają to mieszkają w Bractwie. Chociaż pewnie Ricky z niego nie długo wyfrunie. Fajnie gdyby w końcu wyszło na jaw, że dziewczyny są mutantami i że Ricky jest z dziewczyną...
Kilka innych informacji:
~ Rocky ~ Spokojna dziewczyna, która lubi spędzać czas w ogrodzie lub rzeźbiąc drewniane figurki. Od wizyty w Austraii w 2009 roku zdecydowała się zostać lekarzem by pomagać. Zna się na medycynie naturalnej i często stara się kontaktować z rodzicami...
~ Ricky ~ Energiczna, imprezowa, ale z drugiej strony porządna dziewczyna. Uwielbia siedzieć w internecie, ale nie jest insiderką, lubi imprezować, pić i spotykać się ze znajomymi (jeśli takich posiada :P) No i najważniejsze jest lesbijką o czym rodzice nie wiedzą może na fabule się domyślą?
Nie mamy narzucanego wieku ani wizerunku ważne by w historii się wszystko zgadzało. Również wyszło iż, któreś z nich nie było pełnoletnie, kiedy się urodziły bliźniaczki. Nie jestem pewna czy historii jest to uwzględnione ale w domyśle mamy, że panny Roseberry urodziły się po ślubie rodziców.
Jedno z rodziców nie musi być Australijczykiem... Ważne jest by mieszkał w Australii, po poznaniu swojego partnera.
To tyle serdecznie i z całego serca zapraszamy... i bardzo ukochamy naszych rodziców :*
|
Temat: Biuro |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 364
|
Forum: R. R. Roseberry Wysłany: 2020-03-01, 15:05 Temat: Biuro |
/ 4 maja
Ostatnimi dniami nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Cały czas szukałam i żyłam w internecie. Nie miałam ochoty wychodzić z mieszkania, tym bardziej że miałam w domu lokatorkę o którą musiałam dbać.
Ostatnio jednak to ona dbała o mnie a nie na odwrót. Dlaczego? Może dlatego że nie potrafiłam odejść od komputera. No dobra na kilka godzin odchodzę, ale jeśli nie jest to konieczne to nie potrzebnie nie będę marnowała czasu.
Może faktycznie właśnie to była moja ucieczka przed problemami. Tym razem nie ciałem lecz duchem uciekałam od myśli które zaprzątały mi głowę. Nadal nie wiedziałam na czym stoję, a raczej stoimy z Sami.
Mieszkałyśmy razem, ale nie żyłyśmy razem. Zmieniłyśmy się i nie wiedziałam czy to ma sens, nie wiedziałam czy jest sens próbowania poznania się na nowo, zwłaszcza jeśli obydwie miałyśmy przed sobą tajemnice.
No własnie słowo klucz. TAJEMNICA. Dużo się działo gdy byłam w Australii i może nie potrzebnie tam się pojawiłam, ale potrzebowałam chociaż trochę spróbować na nowo poukładać sobie życie. Na początku było dobrze, ale później gdy pojawiła się moja dawna koleżanka nie było już tak zabawnie. Zaczęłyśmy znowu imprezować i pić.
Ecchh.. Może to nie najlepiej że o tym wspominam bo czuję duże wyrzuty sumienia że tak świetnie spędzałam czas gdy tu. No własnie tyle się stało. Nie chciałam tam już dłużej być, wolałam wrócić do gorszego, ale prawdziwego życia razem z moimi najbliższymi. Nigdy nie zdołam odkupić swoich win, ale trudno.
Muszę z tym żyć i nie zmienię tego. Nie będę potrafiła zmienić moich nawyków i tego że uciekałam przed decyzjami i zobowiązaniami, bo tak można to już nazwać.
Westchnęłam przecierając oczy i ziewając, a w tym momencie do pomieszczenia weszła Samantha. Spojrzałam na nią przelotnie i zaczęłam czytać rzeczy z naszej głęboko schowanej strony internetowej.
Poczułam zapach mojej ulubionej herbaty wróć naszej ulubionej herbaty. Uśmiechnęłam się niby do niej, ale chyba bardziej do siebie, bo nie będę musiała wstawać sama po płyny, a woda mi się skończyła. Pokiwałam głową na zaprzeczenie czy zarwałam nockę i palcem pokazałam na poduszkę i koc rozwalone na kanapie obok okna odpowiadając jej tym samym na jej pytanie.
Wzięłam malutki łyk herbaty żeby nie poparzyć sobie języka i niechętnie odwróciłam się od komputera minimalizując to co miałam włączone. Odwróciłam się do Sam na krześle.
- Spałam dwie godziny nie bój się nie zemdleję, a ty wyspana? - zapytałam i dopiero teraz usłyszałam swój zachrypnięty głos. Odchrząknęłam i podeszłam do okna odsłaniając je czego po chwili pożałowałam bo oczy zaczęły mnie niemiłosiernie szczypać. |
Temat: T-Mobile Park - Enchant Christmas |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 2071
|
Forum: Spin-off Universe Wysłany: 2020-01-14, 22:18 Temat: T-Mobile Park - Enchant Christmas |
Nie wiedziałam co robię zgadzając się na przyjście tu. Nie lubiłam zbyt dużej ilości ludzi, a tu zapowiadało się bardzo duże imprezowanie. Na co akurat jakoś bardzo nie narzekałam. Lubiłam balować, ale nie po to żeby ktoś składał mi życzenia czy cokolwiek, a dlatego żeby się napić i spotkać się z moją Samanthą. Miałam nadzieję że spotkam tu trochę znanych mi twarzy ale z tym akurat ciężko przy tylu osobach.
Oczywiście jak to ja musiałam zgubić się gdzieś w tłumie i szłam rozglądając się dookoła. Kogo szukałam? Nie wiem. Na pewno Sami, ale jeśli przewinąłby się ktoś kogo mogę znać ze szkoły czy ktokolwiek inny choć trochę bardziej mi znany to na pewno byłabym zadowolona. Przecież miałam małą niespodziankę dla tej mojej wojowniczki. Nie mogłabym przegapić tak dobrego momentu jakim jest uliczna wigilia. Uśmiechnęłam się do siebie i wyszukałam dłonią w kieszeni kurtki mój prezent dla niej. Miałam nadzieję, że moje marzenia się spełnią i właśnie do tego dążyłam.
Ruszyłam w stronę sceny. Skoro pozwalali składać życzenia przez mikrofon to miałam pewien pomysł. Weszłam na scenę i zabrałam mikrofon. Rozejrzałam się po tłumie osób i na parę sekund mnie zamurowało. Zaczęłam mówić mając nadzieję że zobaczę Samanthe w tłumie.
- Wybaczcie mi wszyscy tu ludzie zebrani, że musicie słuchać kobiety która ma coś w bani. Ukochać was wszystkich bym chciała, ale miłości nie będę tak rozlewała. Za to życzę wam wszystkiego najlepszego i bogactwa jak największego, Zdrowia przede wszystkim wam życzę, a mądrości od was pożyczę, bo słów mi zaczyna brakować, a coś jeszcze muszę uszykować. Więc na zakończenie powiem wam, że więcej życzeń już niestety nie znam. - mówiłam z uśmiechem i zeszłam szybko ze sceny ruszając w stronę gdzie ze sceny zobaczyłam kobietę i mężczyznę podobną do Samanthy i Aarona. Głupio się czułam składając takie życzenia, ale raz się w końcu żyje, a ja miałam jeszcze coś do załatwienia. Podeszłam do Sami i ją przytuliłam.
- No nareszcie Cię znalazłam. - uśmiechnęłam się do niej i do Aarona, którego od razu przytuliłam na powitanie. Wiedziałam że będę musiała wziąć Sami na bok, ale to później. Musiałam tylko pilnować żeby nie napruła się za bardzo bo jednak wolałabym żeby coś z tego dnia zapamiętała. |
Temat: Biuro |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 364
|
Forum: R. R. Roseberry Wysłany: 2020-01-14, 15:28 Temat: Biuro |
 |
Temat: Łazienka |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 148
|
Forum: R. R. Roseberry Wysłany: 2020-01-14, 15:27 Temat: Łazienka |
 |
Temat: Sypialnia Ricky |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 157
|
Forum: R. R. Roseberry Wysłany: 2020-01-14, 15:26 Temat: Sypialnia Ricky |
 |
Temat: Sypialnia Rocky |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 169
|
Forum: R. R. Roseberry Wysłany: 2020-01-14, 15:25 Temat: Sypialnia Rocky |
 |
Temat: Salon z Kuchnią |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 145
|
Forum: R. R. Roseberry Wysłany: 2020-01-14, 15:25 Temat: Salon z Kuchnią |
 |
Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1603
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-01-14, 15:04 Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, ale wiedziałam, że wyglądało to wszystko bardzo bardzo źle.
Kiwnęłam głową siostrze na zgodę. Wiedziałam że wszyscy stanęli przeciwko mnie i wbrew mojemu postanowieniu musiałam zbliżyć się do Samanthy. Rozejrzałam się za jakimiś butelkami z alkoholem i chcąc nie chcąc znalazłam kilka otwartych butelek, ale nie bardzo chciałam ich używać. Nie byłam pewna czy chce używać czegoś co stało tu nie wiadomo ile.
Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na Samanthe.
- Taaaak.. Nie dostałam żadnej przepustki, ale to może dlatego że nie było mnie w kraju. - powiedziałam próbując nie patrzeć jej w oczy. Patrzyłam na wszystko, na ręce, nogi szyje czy długie włosy, ale nie w oczy.
- Macie tu jakiś alkohol nadający się do odkarzania ran? - zapytałam wiedząc, że Sami lubi pić. W sumie nie musiała, bo jej moc była zastępstwem co nie bardzo podoba mi się do tej pory. Wyciągnęłam scyzoryk, a z siebie ściągnęłam kurtkę i bluzę. Nie miałam przy sobie żadnych opatrunków ale z tego co wiedziałam od siostry nie każdy materiał nadawał się do opatrywania.
Ściągnęłam z siebie koszulkę i przez te parę sekund kiedy zimne powietrze dotknęło mojej skóry dostałam ciarek. Szybko założyłam z powrotem bluzę i zapięłam się pod samą szyje.
Scyzorykiem odcięłam kawałek materiału i złożyłam go jako gazę. Gdybym dostała alkohol faktycznie mogłabym tym coś zdziałać. Jeśli nie to sama nie wiedziałam co mogę zrobić.
- Wybacz po prostu wyjechałam do Australii i dopiero co wróciłam tutaj. Miałam dużo do przemyślenia, nie wiedziałam że tak źle to wszystko tu wygląda. - powiedziałam nadal uciekając wzrokiem od jej spojrzenia. Nie miałam odwagi? A może po prostu czułam się winna? Obstawiam że obydwa po trochu. |
Temat: Sala chorych |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1474
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-01-14, 14:48 Temat: Sala chorych |
Wiedziałam że jest ze mną źle, ale widząc moją siostrę jak dyryguje swoimi "kolegami" z fachu po prostu poczułam się bezpiecznie. Bardzo bezpiecznie. Zamknęłam oczy i siedziałam w milczeniu czekając okropnego bólu który miał mnie dopaść gdy będzie coś robione z tym. Nie chciałam pokazywać, że boli mnie strasznie głowa, ani tego że mam przy sobie jakieś leki. Westchnęłam łapiąc głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze. Byłam wykończona a hałas jaki tu panował wcale mi nie pomagał. Złapałam się zdrową ręką za głowę i przetarłam oczy. Trochę pomogło ale tylko na chwilę. Schowałam dłoń do kieszeni i poczułam że mam tylko trzy tabletki. Ostatnie jakie posiadam.
Spojrzałam na siostrę. Akurat nie patrzyła w moją stronę więc szybkim ruchem wzięłam jedną tabletkę i ją połknęłam.
- Macie coś na ból głowy? - zapytałam niby od niechcenia i oparłam głowę tak by mniej mi ciążyła. Miałam faktycznie tego dosyć. Wszystko mnie bolało, ale byłam wdzięczna, że mnie uratował. Ten mężczyzna. No właśnie jeszcze go tu nie widziałam. Mam nadzieję że nic mu nie jest i do mnie przyjdzie. Muszę z nim porozmawiać i podziękować. |
Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1603
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2019-12-23, 10:16 Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Nie wiedziałam czego się spodziewać. Zwłaszcza nie tego. Chuda wszystko na niej wisiało. Wyglądała jak chodzący trup. Dosłownie a jej włosy były na tyle długie, że ledwo ją poznawalam.
Stałam ją wrota trzymając się kurczowo swojej bluzy gdy tą mnie przytulila. Poczułam to. Każda jej kość wystawala a ja ją czułam na sobie. Gdy tą przytulił Rocky cofnelam się o krok i rozejrzalam a wtedy Dale nas ominął i wyszedł z tego pomieszczenia. Popatrzyła na Sam. To była tragedia. Chodzaca tragedia.
- czemu miała bym nie żyć? - zapytałam i spojrzalam na Rocky znacząco.
Minelam je i poszłam za Dalem. Widziałam jak zdjął koszulkę. Choć wyglądał imponująco w ubraniu paradujac bez niego był jeszcze gorszych dla większości kobiet. Odchrzaknelam i spojrzałam na jego bark. Domyslilam się, że to dlatego autem zjeżdżal odrobinę w bok.
- To przeze mnie prawda? To wszystko ? - pokazałam rękami na bunkier a słowa kierowałem do mężczyzny. - i to też? - wskazałem palcem na jego ramię.
- gdybym coś zrobiła.....- powiedziałam nadal głośno ale bardziej do siebie..
- Rocky! - zawolalam siostrę by spojrzalana Dale'a |
Temat: Sala chorych |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1474
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2019-11-29, 18:19 Temat: Sala chorych |
Wiedziałam że to wszystko nie poszło tak jak planowaliśmy. Wiedziałam że teraz przez ten wybuch wszystko poszło się kichać, ale miałam nadzieję że Aaronowi nic nie jest. Miałam nadzieję.
Może byłam glupia martwiąc się o niego ale byl moim przyjacielem. Był... czy nadal nim jest? Nie wiem ale wiem że Sami potrzebuje nas wszystkich a on jest jedyna jej rodziną którą znam.
Zemszcze się.... zemszcze się za nich obu.
Siedziałam i patrzyłam na ludzi chodzących i rannych.
Po chwili podeszła do mnie rudowlosa dziewczyna a raczej została przyprowadzona do mojego łóżka.
Uśmiechnęłam się do niej blado. A po chwili na prawdę zrobiłam się strasznie blada. Zobaczyłam moją siostrę. Ech... jakby nie było mi dość problemów.
Podeszła do mnie i zaczęła wydawać polecenia tej rudej. Siedziałam cicho myśląc czy będzie na mnie zła.
Złapała moją rękę, a ja syknelam z bólu. Schowalam drugą ręką tabletki pod poduszkę.
- pomożesz? - uśmiechnęła się do niej gdy ta podała perfekcyjnie co mi jest. Po sekundzie parsklam patrząc na nią spod byka.
- dokładnie. Przynajmniej próbowałam pomóc uwolnić się innym i jak widać nawet się to udało. - powiedziałam i spojrzałam z uśmiechem na ludzi chodzących w tą i tamtą.
- boli jak cholera więc ? - zamknęłam na rudą która przyniosła butelki wody. |
Temat: Sala chorych |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 30
Wyświetleń: 1474
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2019-11-24, 16:41 Temat: Sala chorych |
/z eventu bardzo ranna
Nie podejrzewałam, że Aaron mógłby zrobić mi coś takiego. Dopiero teraz do mnie dotarło jak bardzo go zranili, jak bardzo nie miałam na to wpływu, chociaż planowałam zmienić to co mu zrobili.
Tymczasem powinnam zająć się sobą, od momentu jak dostałam żarem od mojego przyjaciela połknęłam chyba pół opakowania moich tabletek przeciwbólowych, ale dałam radę jakoś powtarzam jakoś wsiąśc do auta i wysiąść w miejscu docelowym. W momencie jak ktoś mnie dotykał lub po prostu sama próbowałam ruszyć lewą ręką po prostu zaciskałam zęby, a w niektórych momentach po prostu krzyczałam. Bolało, tak bardzo to bolało....
Najgorsze było to, że moje ciuchy może i się spaliły, ale zamiast myśleć o tym, że ubrania wtopiły mi się w skórę po prostu myślałam nad tym jak trzyma się Aaron. Jak mu pomóc. Jeden z mutantów podtrzymywał mnie i pomógł dojść do sali gdzie od razu usiadłam na jednej z dalszych prycz. Nie wiedziałam kto robi za lekarza, ale wiedziałam, że muszę skontaktować się z Rocky. Dobrze by było gdybym mogła się ruszyć, ale wolałam tego uniknąć, bo ból był nie do wytrzymania.
Położyłam się i czekałam nie ruszając. No prawie się nie ruszając, bo wyciągnęłam z kieszeni kilka tabletek i szybko je połknęłam. Wiedziałam, że zaraz mi się skończą, ale nie interesowało mnie to. Wszystko mnie bolało, głowa ręka noga a do tego czułam się tak słabo, że wydawało mi się, że zaraz zemdleje.
Przyglądałam się wchodzącym i wychodzącym osobom. |
Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1603
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2019-11-21, 18:35 Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Wiedziałam że muszę wziąć się w garść. Kochałam i Samanthe i Rocky. Wiedziałam że oddalabym za Nie życie. Nawet mając niedokończone sprawy i rozterki nie było to ważne po prostu chciałam być potrzebna. Nie chciałam uciekać chciałam być trwać i pomagać.
Ruszyliśmy w stronę miejsca gdzie była Samantha. Widziałam że z Dałem jest coś nie tak. Nie znałam ani jego ani na medycynie ale widać było że to zjezdzanie na bok nie było naturalne.
Nie wiem czy byłam gotowa na spotkanie z Sam, ale wiedziałam że im prędzej tym lepiej zwłaszcza jeśli nawet moja siostra uważa że powinnam tam być. Przy niej przy Sami. Nie wiem czy będę przydatna ja lub moją moc, ale wiedziałam że wsparcie przydaje się zawsze.
Zdziwiłam się wypowiedzią która usłyszałam od mężczyzny ale w sumie każdy się zmienia prawda? Nawet ja nawet moja siostra nawet najgłupsze zwierzę nauczy się czegoś jeśli postawi się go w sytuacji zagrożenia. Nie odezwała się tylko pokiwalam głową i patrzyłam przez okna dokąd jedziemy. Byłam pewna jednej rzeczy. Gdybym mogła ucieklabym stąd ale trzeba przezwyciężać swój strach i przechodzić granice.
Stanęliśmy i kawałek trzeba było dojść odruchowo włożyłam kaptur na głowę. Przecież schronienie musi być bezpieczne. Gdy Dale otworzył klapę od schronu byłam w szoku. Aż tak się chowają? Wzięłam głęboki wdech i weszłam do środka. Odruchowo schowalam ręce do kieszeni. I stając na ziemi rozejrzalam się z przestrachem. |
Temat: Rogatki |
Ricky Roseberry
Odpowiedzi: 225
Wyświetleń: 14581
|
Forum: dzielnica ochrony mutantów Wysłany: 2019-11-20, 12:56 Temat: Rogatki |
Nie wiedziałam nie wiedziałam co się dzieję. Aaron on.. był... jest moim przyjacielem, a chciał mnie wykorzystać jako zakładnika? Łzy płynęły mi do oczu. Samantha? Niebezpieczna? Co oni mu zrobili. Jak mogli. Najpierw Sami teraz on. Zacisnęłam pięści. Wiedziałam że muszę mu się wyrwać. Nie było innego wyjścia. Kochałam go jak brata nadal kocham ale nie pozwolę mu pogrążyć wszystkich których kocha. Zacisnęłam zęby z nerwów patrząc wprost na mężczyznę, który dowodził. {Uśmiechnęłam się lekko choć w tym momencie mogło to wyglądać bardziej niż grymas niezadowolenia.
Byłam pewna. Znałam Aarona, Wiem że nie spodziewa się zbyt wiele od kobiet. Nie pamięta tego że był moim trenerem i znam jego prawie wszystkie chwyty. Nie raz pokazywał mi jak uwolnić się z takiego przetrzymywania.
Wzięłam głęboki wdech.
- Wybacz Aaron. - mówiąc to nastąpnęłam mu na nogę najmocniej jak mogłam. Następnie złapałam mu dłoń i wykręciłam ją zakładając dźwignie. Nie miałam zbyt wiele sił ale dlatego stworzono własnie te chwyty. Nie chciałam zrobić mu krzywdy więc odepchnęłam go i spojrzałam na Niego.
- Zastanów się kogo trenowałeś i z kim podzieliłbyś się informacjami o tym że zostałeś oskarżony o morderstwo przyjaciela, którego nie zrobiłeś. - mówiłam i wyciągnęłam dłoń w stronę Nicka by złapać sięjego ramienia. Nie byłam w stanie iść sama, a lufa czołgu która pojawiała się zza budynku nie zapowiadała nic dobrego.
- Zastanów sięczy wrogowi pomógłbyś wyjść z depresji i czy cieszyłbyś się z tego że twoja siostra i przyjaciółka są razem. Zastanów się czy na pewno to co oni mówią to prawda. - mówiłam i szłam obok Nicka tak by go zasłonić, nie wiem czemu ale miałam przeczucie że mi Aaron nic nie zrobi. W końcu poznał mnie. Podszedł.
- Wróć do nas. Wróć do Alby mnie i Sami, która została przez nich poszkodowana bo chcieli dorwać siędo ciebie. Wróć. - skończyłam mówić. Miałam nadzieję że to co mówię przywróci mu kawałek wspomnienia, że da rade odwrócić się i iść z nami jako przyjaciel. ale nie byłam pewna.. Niczego nie mogłam być pewna.
Ale nadal zasłaniałam sobą Nicka. Jeśli zaatakuje Jego to nie będzie znał odpowiedzi na dręczące go pytania. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|