Znalezionych wyników: 224
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Stoliki II |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 49
Wyświetleń: 3055
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-07-19, 19:57 Temat: Stoliki II |
Esther o czymś myślała, o czymś, z czym tak do końca nie zamierzała się ze mną dzielić. Widać zresztą było, iż raczej charakteryzowała się posiadaniem spiętej dupy aniżeli totalnym wyluzowaniem. Uważała. Ważyła na słowa, na moją osobę i choć sam się tym jakoś szczególnie nie przejmowałem, bo często miewałem podobne sytuacje, to nie oznaczało, że tego nie dostrzegałem.
- Ależ wyluzuj. Nie miałem na myśli jakiejkolwiek obrazy... Wręcz przeciwnie - należysz do mojej ekipy, a ta jest dla mnie jak rodzina, więc nawet sto procent hetero dryblasów potrafię nazwać kotem, hah. Bądź bardziej otwarta na ludzi i nie obruszaj się tak łatwo, a przysporzysz sobie przyjaciół - poradziłem, zaś napiwszy się herbatki nieco, postanowiłem dodać jeszcze trzech groszy do tego. - A kogo jak nie przyjaciół powinniśmy mieć wokół siebie, kiedy ze świata jest taka spierdolina? Szczególnie takich prawdziwych przyjaciół! Zdradzieckich mend nazywających się przyjaciółmi nie ma co w tej chwili wspominać - przyznałem i wykrzywiłem twarz w niezadowoleniu. Mieliśmy kilku takich w mafii... Mieliśmy, bo już dawno nie istnieli.
- Cóż, a tym czasem dziękuję za towarzystwo oraz herbatkę, ale myślę, że powinniśmy się skupić na własnych celach, nie? - zaproponowałem, tak spojrzawszy na zegarek. Nie chciałem być, broń Boże, nietaktowny i spławić dziewczynę, szczególnie że sam ją zapraszałem do towarzyszenia. Niestety, czas tak zapieprzał, że trzeba było się zwijać. Zaraz zaczną dzwonić niecierpliwcy, ci, którym się pod tyłkiem paliło. |
Temat: No 64 |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 466
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-07-19, 19:28 Temat: No 64 |
Zaśmiałem się oczywiście na ten żart na temat urody, bo doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że tej, podobnie jak uroku osobistego, to mi jak najbardziej nie brakowało. Ba, posiadałem tych cudów nawet w nadmiarze, więc zazwyczaj po prostu ciężko było mi się odgonić od spragnionych sexu lasek i nie miałem tym samym problemu ze znalezieniem jakiejś na jedną noc... O ile byłbym wciąż tym chłopem, co to miał bogate życie seksualne. Imari niestety na tyle zamieszała w mojej głowie, że jakoś w spodniach nie za bardzo mnie swędziało do grzeszenia, a za to w sercu... Och, tam było jakoś tak puściutko.
Dlatego też podłapałem temat romantyczności Quentina. Hihi. Wychodziły z nasz jakieś kruche paniusie z romansidła, nie zaś twardzi panowie dżentelmenowie z mafii.
- Esther? Ta z rebelii? Taka młoda, ruda...? - zapytałem z ciekawością, bo innych chyba Esther nie znałem, a ta jeszcze na dodatek pałętała się po okolicy, w Seattle, w Lagunie Negrze chyba nawet pracowała. To mogła być ona i równie dobrze mogła nią nie być.
- A wee... Lepiej o nim nie mówmy! Poślemy go w najgorsze gówno. Niech się rehabilituje, a ty... Wiesz co? Może dawaj ze mną i z ekipą odebrać tę broń. Wiesz, ktoś inny zrobi rekonesans, a ty pójdziesz z nami na gotowe. Będzie trzeba zneutralizować kilku strażników, przerzucić trochę broni...? Masz może licencję na prowadzenie wózka widłowego...? - zapytałem go, bo w sumie to nie byłaby głupia sprawa. Ja mogłem jednym wózkiem, on drugim. Sprawniej by to poszło, a wątpiłem by Wairua wziął sobie do serca moje rady odnośnie kursiku. I potem wszystko rozjebie. |
Temat: madame Agent Lucasa |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 1222
|
Forum: informatory Wysłany: 2020-07-15, 19:13 Temat: madame Agent Lucasa |
jakieś powiedzenie na czerwiec
Kto: Vincent Edams
Gdzie: Seattle, Laguna Negra, dach
Kiedy: 06/2019
Opis: W TRAKCIE
|
Temat: dach |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1033
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-07-15, 19:09 Temat: dach |
| czerwiec który bierzemy?
Kto by pomyślał, nie? Jej przeciętna osoba, a my tacy ponadprzeciętni... Tacy też odmienni, bo on to dzieciak wychowany w jakimś ostro popapranym ośrodku, a ja... Ja to ja! Nie trzeba mnie było przedstawiać. I tęskniliśmy równo, najprawdopodobniej nie zdając sobie sprawy ze swych współcierpień. Lawirowaliśmy po Seattle niczym cienie - ja jedynie poniekąd, gdyż moja ekstrawertyczna natura nie pozwalała mi na ciągłe pochłanianie się nostalgii, osamotnieniu.
Na górę, sam wręcz dach przywiodło mnie jednakże poszukiwanie Vincenta. Moje własne widzimisię, gdyż odnośnie naszej misji na razie wszystko było w martwym punkcie. Chłopcy dziarsko pracowali, więc ich nie rozpraszałem. Za to zamierzałem nieco porozpraszać Vincenta... Cóż, był na mnie skazany, tylko wpierw musiałem go odnaleźć. Nie miałem zielonego pojęcia, czemu akurat postanowiłem podziwiać nadciągającą ulewę z dachu, ale pomknąłem tam wiedziony szczęściem, stwierdzając, że na moment tam zajdę, by się nieco napić whisky, tak na wstępie może, bez Vincenta, a potem to już z Vincentem coś odstawimy na mieście, nie?
I okazało się, że znalazłem Vincenta! Yay!
- VINCENTO! - wyparowałem na wstępie, unosząc obie ręce w górę, bo potrzebne zapasy miałem w torbie na zakupy, zawieszonej na ramieniu. Pomachałem mu też zaraz, jak gdyby mógł mnie nie poznać wśród tej pustki panującej na dachu. Hihi. - Szukałem cię. Mam ważną sprawę - dorzuciłem, kiedy już postąpiłem te ostatnie kroki, które nas dzieliły. I uśmiechnąłem się zaraz głupkowato szczęśliwy, kiedy zaczęło nakurwiać deszczem jak pod prysznicem. |
Temat: No 64 |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 466
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-07-11, 10:26 Temat: No 64 |
Machnąłem ręką na tę Robin. Wrócimy do ważnych rozmów, kiedy wytrzeźwiejemy, a teraz to możemy się trochę pożalić i pośmiać, nie? Piękny wieczór czy też noc nam się zapowiadała, taka pozbawiona granic, więc kto wie, czy nie skończymy z kolejnymi babami w łóżku - w co raczej wątpiłem, patrząc na naturę naszych smutków - albo się ponapierdalamy przed barem. Fajna opcja ta ostatnia.
- Haha. Ja widzę twoją minę Quentin na wspomnienie mojej madre, ale, na Boga, ja ci powiem za... zatrważającą prawdę. Margarita Neumann, moja matka, to taka sztuka, że bym ją przeruchał. Ale jest moją matką, a ja nie jestem tak bardzo spierdolony... Poza tym kocham ją jak matkę przystało, więc i ty się strzeż jej uroku, bo zajebię każdego, kto tknie moją mamitę. Hahaha. Niesamowita i zarazem straszna kobieta - przyznałem, po czym łyknąłem tego pierwszego kieliszka z Quentinem, by drugiego omylić. Ale kiedy Quentin wypił drugi, to ja nam porobiłem za barmana i nalałem kolejne. Potem - czyli jutro - będę tego niechybnie ostro żałował.
- Cóż, adrenalina może cię spotkać wszędzie. Ave ostatnio zjebał sprawę. Śledził... jedną laskę i po dwóch miesiącach mógłby zdusić w zarodku kocioł pod Laguną, ale, kurde, miał pecha i jeździł sobie po mieście, kiedy dziewczyna była w pracy... I chuj. Nie lubimy go przez jakiś miesiąc, a potem mu przebaczymy - podsumowałem, bo to jednak była losowa akcja, która, miejmy głęboką nadzieję, się nie powtórzy. Nie spieszyło mi się do spalenia którejkolwiek z miejscówek mafii czy rebelii, szczególnie którejś z główniejszych.
- To rekonesans jak najbardziej się przyda. Może dobierz sobie kogoś do roboty...? Potowarzyszyłbym ci, ale już się pogodziłem z faktem, że nie na wszystko mogę znaleźć czas - stwierdziłem z żalem, bo chętnie bym robił wszystko. Zazwyczaj brałem na siebie dużo, więc potem wychodziły z tego nieprzyjemne czy zabawne rzeczy. Zazwyczaj te pierwsze, ale zawsze udawało mi się to jakoś fajnie obrócić na swoją stronę. |
Temat: Salon |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 2116
|
Forum: J. Smith Wysłany: 2020-06-27, 17:29 Temat: Salon |
Pokrzepiająco uśmiechnąłem się do Elaine, bo cóż innego mi pozostało? Jedynie życzyć, by sobie poradziła samodzielnie, gdyż nic tak nie przynosiło satysfakcji jak samodzielnie osiągnięty sukces... Co prawda, sam byłem na etapie życie czy też sukcesu, gdzie w przeważającej większości polegałem na innych, rozdzielając zadania, ale sukcesy rozdzielonych dobrze zadań były również moimi sukcesami. Być może nie bezpośrednimi, ale były. Plus, wiele się napracowałem, by być w tym miejscu, gdzie byłem. I, broń Boże, nie narzekałem na owe zapracowanie, gdyż to lubiłem. Bardzo. Ach, nie wyobrażałem sobie w tej chwili życia bez mafii.
- To mnie lepiej nie dotykaj, bo jeszcze zapragniesz oświadczyć się mojej dziewczynie - zaśmiałem się do Elaine, choć mogło to zabrzmieć również na swój sposób tragicznie. Przecież właśnie, co prawda w żartach, ale powiedziałem do Elaine, by się do mnie nie zbliżała, nie dotykała mnie... W tym właśnie tkwił problem z mocą Elaine - teraz to rozumiałem. Poniekąd. Ale halo! Przynajmniej nie zabijała dotykiem. To by było o wiele gorsze, co nie?
- Znaczy, kiedy przyjdzie odpowiednia chwila, to z chęcią zgłoszę się do ciebie o pomoc, hah. Tak samo ty, moja droga, zgłaszaj się do mnie w razie problemu. Pomogę - zaoferowałem się ponownie, by na stop procent była pewna, że jakimkolwiek zawracaniem mi głowy nie popełni żadnego błędu. Wręcz przeciwnie, będę zadowolony, jeśli poprosi mnie o pomoc. Ja bym ją tu z chęcią przenocował dni sto, w swojej chawirce, mogłem, cóż, wszystko, nie?
- Jak coś, z chęcią... pomogę. Hah, powtarzam się jak wariat, ale chodzi o to... Po prostu myślałem o otwarciu wykwintnej restauracji w Seattle. Będę bliższy po prostu realizacji, gdybyś zechciała byś szefem kuchni, nie? Takiego to ciężko znaleźć. Świetnego, nie? - zasugerowałem jeszcze, po czym wepchnąłem sobie nieco jedzonka w usta, by się już tak nie produkować, bo Elaine jeszcze serio poczuje się przytłoczona tym moim gadaniem o pomocy. |
Temat: No 64 |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 466
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-06-23, 19:10 Temat: No 64 |
Westchnąłem rozmarzony, tak myśląc o płaskich cyckach Imarki, których nie miałem ujrzeć w najbliższym czasie, a co dopiero mowa o macaniu. A tak już przywykłem, że mimo iż miała pełne ręce roboty w Bractwie i w rebelii, to była gdzieś nieopodal, czy to w Seattle, czy w Olympii. Była nawet u mnie. Niejednokrotnie. Choć wciąż jakoś to do mnie nie docierało, że moja Imarka była w moim domku, to również cieszyłem się niesamowicie, że miało to miejsce… Szkoda, że ten pierwszy raz miał miejsce po ataku na D.O.M. Może ten wieczór… A właściwie poranek skończyłby się w jeszcze inny sposób.
- To wal czystą. Ja będę trochę oszukiwał… Wybacz – stwierdziłem, ale też uśmiechnąłem się szeroko, bo kiedy można było ze mną wypić, to można było równo. Tym razem jednak przesadziłem na samym wstępie, więc teraz powinien – przynajmniej tak myślę chwilowo wstępnie – o przystopowaniu. – A kobiety… Ach, kobiety… Mamy nową babę w teamie. Robin… Jak Robin Hood, ale to nie Robin Hood. Chyba że kupimy jej kapturek, co sądzisz? – zapytałem, bo to w sumie zabawne takie było. Q był niczym ten z Bonda, Pan Mistrz Zbrojmistrz. Robin mogła być Robinem Hoodem, a ja… A ja to nie wiem. Phileusz chyba czy coś. Ktoś tak mnie ostatnio nazwał. O, albo będę Ashley z HSM. Przecież właśnie na drugie miałem na imię Ashley.
- Q, ja ci mówię, że stróżówka to extra sprawa jest… U mnie, wiesz, fajna sprawa. Ogólnie wolisz coś stałego czy coś dorywczego, czy coś może bardziej morderczego? Bo jest opcja z byciem moim osobistym security, chociaż zanadto nie potrzebuję… Chyba że w takich momentach jak ten, nie? Myślę, że moje szczęście jest w tej chwili pijane, haha – stwierdziłem, po czym wyszczerzyłem się hardo, wyprostowałem dumnie.
- Poza tym będzie jedna akcja. Idę ja, ten kretyn Wairua i taki jeden nowy z rebelii… Nie wiem, czy kojarzysz Vincenta. Taki dzieciak. I ogólnie prawdopodobnie też jego kolega. Potrzebny będzie rekonesans do tej akcji… Wcześniejszy, dokładny, wymuskany w chuj. Przyda się też jakiś transport na dzień akcji… Ej, kurwa. I moją matkę trzeba pilnować na mieście, bo jej się jakiegoś biznesu burdelowego zachciało, a mamy przecież ten klub. Jakąś konkurencję chce mi stwarzać… Ogólnie jeśli ujrzysz seksowną Hiszpankę w kwiecie wieku, to spierdalaj, bo to harda sucz. Zjechała mi na chatę… I trzeba jej, Q, trzeba pilnować – powtórzyłem, jak gdybym chciał to sobie dokładnie zanotować w głowie. Mamita była, super. Ale była też taka nieprzewidywalna. Nie dziwiłem się, że pokłóciła się z ojcem. Zapewne często to robili, by potem do siebie wracać. |
Temat: Ogródek z basenem |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 1555
|
Forum: J. Smith Wysłany: 2020-06-17, 21:01 Temat: Ogródek z basenem |
- Wiecie, to będzie niebezpieczna wyprawa, więc mogę wam wykupić polisę ubezpieczeniową, ale nic więcej zagwarantować nie zagwarantuję… Poza tym polisa nie tyczy się w przypadku uszczerbku na zdrowiu w trakcie włamania do budynków państwowych… Nawet jeśli to tak w ramach pracy… Czyli jednak nic nie mogę wam zagwarantować – stwierdziłem z uśmiechem i napiłem się drineczka.
- Ale za to dziś rzeczki drineczków, wódeczki i takie tam… Ale nim się upijesz, Wairua, to się zapisz na szkolenie operatora wózka widłowego, haha. Już cię widzę jak któregoś tam przebijasz… Ale serio-serio mówiąc, to zrób, to się przyda nam na magazynie. Tej broni będzie od chuja – przyznałem do demona w kobiecej skórze, po czym odwróciłem się w kierunku Vincenta.
- Rozumiem, że oboje w to wchodzicie. Joe postawimy na czatach i będzie nam k r z y c z a ł a, kiedy jakiś się ochroniarz napatoczy. Co nie, Joe? – zaśmiałem się, po czym mrugnąłem do niej okiem, wznosząc toaścik za nasze zdrówko, by mi się tu nie obraziła. Lubiłem ją. |
Temat: Stoliki II |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 49
Wyświetleń: 3055
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-06-14, 12:29 Temat: Stoliki II |
- Miałaś dość bierności… I jak? Nie jesteś zawiedziona dołączeniem do rebelii? Spełnia twoje oczekiwania czy może coś byś w niej zmieniła, gdybyś była na szczycie organizacyjnej drabinki? – zapytałem z ciekawością, gdyż każdy człowiek oznaczał nowe spojrzenie. Ja mogłem widzieć czubek swojego nosa, a Esther widziała go całego i zapewne miała o nim również swoje zdanie… O ile oczywiście pozwoliła sobie na tyle dokładne spojrzenie na moją twarz.
Uśmiechnąłem się do niej milutko, by nie uznała, że właśnie wrzucałem ją w pułapkę tym wypytywaniem. Zapewne tak właśnie mogła się poczuć, szczególnie że jeszcze nie tak dawno opieprzałem ją jako zastępcę Nicholasa… No tak. Pytanie więc brzmiało, czy zdanie Esther Goth miało dla mnie znaczenie czy to tylko ciekawość, co też mała kobietka ma do powiedzenia? Może wtedy byłem zanadto wkurwiony i myślałem swoje głupie takie przekonania… Albo faktycznie uważałem, że kobiety i władza nie współgrały. Może odpowiedź Goth coś mi rozjaśni w tym temacie, skoro stawała się kimś w stylu szamanki w tejże chwili?
I może powinniśmy wypić, by dyskusje i rozważania nabrały jeszcze wyższej płaszczyzny rozkminy?
- Hej, kocie! Spokojnie! Bez czytania tajnych planów… I zachowaj książkę. Powinienem mieć ją gdzieś na chacie, a jak nie, to zakupię. Mądrych książek się nie pozbywa, tylko trzyma pod ręką – stwierdziłem, po czym jedynie zerknąłem na okładkę, by bliżej przyjrzeć się tytułowi pozycji. Może powinienem kupić dodatkowy egzemplarz Papie Delgado na urodziny?
- Ale dobra… Co do planów, to fajny plan na odbijanie kogoś z terenu głównej siedziby D.O.G.S. Tu się nie sprawdzi… Myślę, że broń jest w jednym z magazynów policyjnych. Pewnie nie strzeże jej za wielu policjantów, a przynajmniej nie cały posterunek… Ale tego się dowiem po raporcie od swoich ludzi. Jednakże czytaj dalej mądre książki, to może uda ci się w przyszłość wygryźć mnie z mojej cieplutkiej posady. Hah. Aby cało wychodź z opresji, a najlepiej nie pakuj się w nie, nie mając w zanadrzu szczęścia – odparłem, zaśmiawszy się na koniec. Ciekawość Esther nie zmusiła mnie do zbierania notatek ze stołu, ale za to zachęciła do dalszych rozkmin. Cóż, może powinienem ją zaprosić na jakąś taką wakacyjną imprezkę? O ile do tego czasu przeżyje i dalej będzie się edukowała, hihi. |
Temat: Taras widokowy |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2710
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-06-11, 16:43 Temat: Taras widokowy |
Averillku… Nie wspominał nic o braciszku, o więzieniu coś tam może trochę, ale też nie za wiele. Jak wspominałem, nie był zbyt wylewny, zdawkowy i skoncentrowany na robocie, o ile nie pozwalał sobie na imprezowanie. A tu… Brat? Skomplikowana sytuacja z bratem? Skomplikowane sytuacje? Huhuhu. Ciekawe, ciekawe. Może później go trochę powypytuję? Może podszepnie mi coś więcej?
Na tę teorię z pedofilią, to się zaśmiałem. Hehe. Myślę, że to całkiem możliwe, kiedy był kompletnie pijany i zjarany. Miałem jego i Wu ochotę za to zabić.
- W jaki sposób pozyskujesz te informacje? Czytasz w myślach? Mącisz w jakiś sposób w głowach? Wiesz, kim jestem? – zapytałem z ciekawością, tak patrząc raz w jedno, raz w drugie jej oko, jak gdybym pragnął coś w nich wykryć. Jakiś ruch? Namiastkę magii? Mutacji? A może najnowszą technologię? Cóż, bacząc na niezbyt wielką ostrożność dziewoi, to bym raczej nie podejrzewał ostatniego. Chyba że pragnęła tu być i to był jej cwany plan.
- Czy może baza danych? Alex to zajebisty haker. Szepcze ci czułe słówka do ucha? – kontynuowałem serię pytań. Napiłem się własnej kawy i rozsiadłem wygodnie. – Cóż, opowiadaj. Ja grzecznie posłucham. Twoich ewentualnych żądań również… Możesz nawet wyrecytować wierszyk – stwierdziłem, uśmiechając się głupkowato. Ach, ten kacyk i gorące słońce jebiące po oczach. Świetna sprawa. Choć ten wietrzyk… Taki miły skórze. Za nic nie spodziewałbym się dzisiejszej, popołudniowej wizyty pewnej damy w moich progach. |
Temat: Ogródek z basenem |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 1555
|
Forum: J. Smith Wysłany: 2020-06-11, 15:56 Temat: Ogródek z basenem |
Miałem niechybną słabość do Innej, ale nie zamierzałem się tak łatwo poddać. Ta, to mój tron, kochanieńki. Byłem królem na tym terenie, a jeśli coś Ci się nie podobało, to zawsze mogłeś wrócić do jakiejś zapomnianej przez świat Syberii.
Nie dziwić się, że kiedy ten rzucił mi surowe, poważne spojrzenie drapieżnika, ja nie pozostałem obojętny i również mierzyłem w niego wzrokiem. Wieczna walka z nim, głuptasem. Nie chciał władzy, wolał psocić, jednakże na każdym kroku próbował ze mną wygrać, być ponad mną, coś udowodnić… Aż mnie niekiedy kusił pojedynek godny rewolwerowców. My dwaj, odliczanie kroków, bronie w naszych rękach i STRZAŁ. Niestety, to z kolei nie było w stylu Waiury. On preferował jazdę bez trzymanki, zero zasad czy skrupułów… Między innymi dlatego miałem do niego również słabość i radowałem się jego obecnością w naszych szeregach. Meh.
Na szczęście ponownie wygrałem, gdyż się rozproszył. Ciągle się rozpraszał, szczególnie kiedy w grę wchodziła powaga… Przypominało mi to kogoś, ale wolałem tego teraz nie analizować, bo mnie wkurwił co nieco. Ale dobra. Impreza.
- Nie wolicie się pobawić? Mamy czas. Chwilowo związane ręce. Robią rekonesans – oświadczyłem pokrótce, ale zaraz również wzruszyłem ramionami i postanowiłem wrócić po swojego drinka. Nie miałem problemu z tym, że miałem mówić w obecności Jokera i Joe o planach mafii. Nie uznawałem ich za osoby, które mogłyby chcieć w jakikolwiek sposób mi zaszkodzić, a już z pewnością nie z własnej woli, a woli, hmm, Vincenta? Ten to był charakternym dzieciakiem… Ogólnie, rany, oni wszyscy tacy młodzi. Jak gdybym wysyłał wilki w przebraniach owiec na samobójczą misję… A raczej niezwykle krwawą. Będzie fajnie – czułem to w kościach.
- Mamy towar do odzyskania. Policja podjebała kontener broni. Mam zamiar ją odzyskać. A przy okazji zabrać jeszcze więcej – stwierdziłem z łobuzerskim uśmiechem. Popiłem tę piękną wizję drineczkiem. – Miałem iść sam, ale samo przerzucenie towaru to sporo roboty, a co dopiero mowa o strażnikach i zabłądzonych glinach. Lepiej, kiedy już namierzymy broń, zrobić to szybko i możliwie jak najciszej… Przynajmniej na początku, bo potem możemy sobie pozwolić na drobne szaleństwa – dodałem, mrugając okiem do Wairuy. Choć on to lubił wszystko, czy ciche, czy głośne, byleby rozlewało krew. Z kolei Vinz… Wiedziałem już, że był specem od wysadzania. I miał wiele rąk do roboty. Może nawet warto by było wkręcić do tego jego podopiecznych?
- Jak wam się widzi podobna wycieczka? – zapytałem tak kontrolnie. |
Temat: No 64 |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 466
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-06-09, 21:33 Temat: No 64 |
| 26 maja 2019 roku, późny wieczór
A jak! Piękne i kolorowe życie Phila Neumanna! Powinienem napisać własną wersję 50 twarzy Grey’a, tylko że w tej mojej to ja bym miał różne fajne takie miejsca na własność jak klub nocny i kryptoburdel No 64. I Anastazję uciekającą za granicę. Może nie uciekającą… Wyjeżdżającą. Tak z dnia na dzień. Do Kanady. Będę tęsknił. Och, cholernie.
- Kobieta mnie zostawiła. Poniekąd. Wyjechała. Nie wiadomo na ile – wyznałem Quentinowi ze zbolałą miną tak w ramach powitania. Podniosłem bezczelnie drineczka w górę i wypiłem toast za to, by jej się tam dobrze powodziło, lepiej niż w tej przebrzydłej Ameryce. A ja również… Tak, będzie mi się powodziło. Chyba się wstawiłem. Tak sam. Bez pomocy Quentina. Ojej. Chyba nie będzie miał mi za złe?
- Quentino, ja cię przepraszam, że ja już tu taki wstawiony jestem… Chodź, siadaj. Ciebie też zaraz zrobimy. Chcesz jakieś takie kolorowe tabletki? – zapytałem, bo pewnie ktoś coś w tym lokalu miał gdzieś tam za pazuchą, a ja przecież Pan i Władca… Mogłem, czy to poprosić grzecznie, czy skonfiskować, a może nawet wiedziałem, kto opyla i kupić…? A może sam opylałem? Oczywiście przez czyjeś ręce. Konkurencja raczej nie była tu mile widziana. NO PRZECIEŻ.
- Reasumując, kryj mnie, jeśli zobaczysz gdzieś w okolicy mojego szefa – zawyrokowałem i uśmiechnąłem się do pewnej panny… Panny pracownicy. Poprosiłem o buteleczkę jakiejś czystej wódki. Po rosyjskiemu tak. – Ale to trochę twoja wina Q, bo mi kazałeś czekać – stwierdziłem również zaraz, po czym zabrałem się za nalewanie wódeczki, kiedy jedna ze striptizerek wróciła. Mrugnęliśmy se okiem. A, takie romanse-nie-romanse w pracy. Chyba naprawdę byłem zajebistym szefem. Wszyscy mnie kochali. Tak na maksa. I wódeczkę mi przynosili, i okiem mrugali, i pewnie poszliby za mną w ogień. Mam nadzieję, że to z powodu mojego uroku osobistego, a nie ze strachu… Bo wykorzystywać, to mnie raczej nie wykorzystywali poprzez swój osobisty urok osobisty? Hmm? |
Temat: Stoliki |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 108
Wyświetleń: 7183
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-06-07, 00:46 Temat: Stoliki |
Ucałowałem Imarkę w czoło, kiedy wróciła na miejsce obok mnie po swoim występie. Cóż, byłem mile zaskoczony i rozbawiony, że postanowiła iść w zaparte i zrealizować moje, dosyć odważne wyzwanie dla niej. I wyszło jej znakomicie! Oczu nie mogłem od niej oderwać! I nawet zapragnąłem porwać ją na noc do siebie, a co! Musiałem trochę wyczilować, wrócić sercem do Imarki, bo realizowanie planów sprawiało jedynie, że z dnia na dzień czułem się tym już aż zanadto zmęczony. Chwyciłem za szklanicę z drinkiem i go dopiłem.
Zabawa szła w najlepsze. Niesamowite było to, jak odrobina alkoholu oraz oddanie się w ramiona losowych pytań i wyzwań, sprawiła radość u rebeliantów. Na jedną dłuższą chwilę mrok rzeczywistości opuścił mury tego budynku i zagościła w nim zabawa… i miłość, i wsparcie.
Sam osobiście nie odstępowałem Imarki niemalże na krok, radując się jej towarzystwem, a jednocześnie obserwowałem kolejne wygłupy. Nawet taki osiłek jak Bradley czy milcząca Joe potrafili robić z siebie kretynów i wybuchać na to śmiechem. Zacząłem się czuć tym samym… jak w domu? Heh. Zabawne, z racji tego, iż mój dom zazwyczaj oblewała cisza. Nieczęsto ktoś w nim gościł, stąd kiedy padło na mnie po raz kolejny, zaś Miszel zadał mi pytanie, nie potrafiłem na nie odpowiedzieć. Nie byłem bowiem przywiązany do miejsc tak bardzo jak do ludzi…
- Myślę, że moja chawirka – stwierdziłem mimo wszystko, po czym wstałem. – Dzieciaki, myślę, że czas zakończyć już zabawę. Spójrzcie na zegary… Jest już późno, a niektórzy rano muszą wstać! – przypomniałem i zrobiłem zakłopotaną minę, bo sam mógłbym wstać rano i gdzieś pomknąć, ale w tej chwili jakoś mi się to nie widziało.
- Już, już. Dopijcie drinki, pożegnajcie się ciepło i… Ja już wam mówię miłych snów – odparłem, spoglądając na Imarkę. Ostatecznie odholowałem ją wraz ze sobą, czy to podróżować miała wraz ze mną do rezydencji, czy też wrócić po nocy do Bractwa. Oczywiście przy tej drugiej opcji zamierzałem grzecznie ją odwieźć. Nie wypiłem znowu tak dużo, by się bać kolizji. A ewentualnym drogowcom dmuchnę hajsem.
| z/t |
Temat: Salonik |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1057
|
Forum: Drugie piętro Wysłany: 2020-06-07, 00:04 Temat: Salonik |
Z początku nikt się nie garnął do wpisania na listę. Cóż, ja byłem osobą, która się brała do roboty i działała. Zazwyczaj nie potrzebowała zbyt wiele czasu do namysłu… Jednakże niekiedy faktycznie nadchodziły takie momenty, kiedy ten czas był niezbędny. Może to dobrze, że ludzie nie rzucali się na kartkę kto pierwszy, ten lepszy. Postanowili podjąć decyzję na chłodno.
- Cudownie, Christianie – odparłem, patrząc na kartkę, kiedy się wpisał pierwszy chętny. – Z pewnością sobie poradzisz w warsztacie – rzuciłem w ramach poparcia. Wyglądał na kogoś, kto sobie poradzi z trudami pracy tam. Poza tym jego podejście mogło zachęcić innych do wpisania się, odważyć, o ile się obawiali… Postanowiłem wyłapać kolejnego odważnego z tego drobnego tłumu.
- Vincencie… – zagadłem więc, obdarzając Młodego uśmiechem. – Może chciałbyś skopać kilka tyłków jako ochroniarz w klubie? Albo remontować kręgielnię ze swoją trupą? – zaproponowałem, bo w sumie Vincenta widziałbym w klubie jako łepka. Może wyglądał na drobnego, ale był dobrze zbudowany, wysoki i przede wszystkim wytrenowany. Aby nie wiem, co z kolei z Joe oraz Miszel, którzy nie odstępowali go na krok. Joe może siedziałaby w kącie i obserwowała spokojnie otoczenie, ale Miszel… On był specyficzny. Nie miałem pojęcia, czego się po nim spodziewać. Taka tykająca bomba. Niechybnie. Kręgielnia, cóż, pasowała mi do nich z racji tego, że dla mnie byli jak dzieci. Kręgielnia, dzieci, zabawa… Pewnie stąd. Wpierw remont, a potem praca w obsłudze…? Może faktycznie lepszy byłby dla nich klub. Tam z pewnością nie spotkaliby żadnej gliny. Niektórych twarzy lepiej nie było pokazywać w podobnych miejscach. Przynajmniej po ukończeniu remontu.
- A wy? Jesteście pewni odnośnie swojej decyzji. Colleen? Bradley? Co myślicie o pracy w hostelu? Tam również przyda się ochrona. Właściwie w każdym z tych miejsc… Chcielibyśmy przenieść jak największą liczbę osób w inne miejsca. Przemyślcie na spokojnie jeszcze swoje decyzje – zaproponowałem, po czym pokiwałem głową. – Jak wspomniał Nick, przeanalizujcie sobie, wypiszcie za i przeciw, po czym przekażcie nam ostateczną decyzję. W razie gdyby ktoś potrzebował kontaktu do mnie, chętnie się nim podzielę, możecie poprosić o niego później Nicka. Jak najbardziej zapraszam, odpowiem na pytania, rozwieję ewentualne wątpliwości, nie zjem… – odparłem, po czym rozejrzałem się po zgromadzonych. Może ktoś coś jakieś pytania? Jeśli nie, najpewniej moja robota tu na dziś była skończona, ale postanowiłem jeszcze chwilę pozostać, póki rebelianci w większości się nie rozejdą. |
Temat: Ogródek z basenem |
Phil Neumann
Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 1555
|
Forum: J. Smith Wysłany: 2020-06-06, 21:00 Temat: Ogródek z basenem |
Najchętniej to bym zdzielił Wairuę po głowie. Kretyn. Tylko, no, tymże gestem zdzieliłbym również Inną, a ta z kolei nie zasługiwała na podobne reakcje z mojej strony i właśnie tu był pies pogrzebany. Wairua zdawał sobie sprawę, że nie zrobię dziewczynie krzywdy i że tym samym mógł sobie robić, co mu się żywnie podoba… Do czasu, do czasu. Póki żyłka mi nie pęknie! Mógł być pewien, że wtedy nie zawaham się strzelić biednej Innej w środek czoła. Choć… Zawahałem się, kiedy tak spojrzałem na nią, a właściwie jej ciało, takie delikatne i pod władzą demona-paskudy.
- O, a to Miszel – dodałem jeszcze, kiedy ten wyłonił się z basenu i stanął u boku Vincenta. Dzieciak był… przerażający. Taki psychopata. Poruszał się cicho. Nie zwracał uwagi. Przynajmniej póki nie rzucał gromami z oczu. – Ale spokój. Wszyscy. Vincencie, możesz się uspokoić… WAIRUA JUŻ NIE BĘDZIE CI DOKUCZAĆ! – odparłem, zaraz ponownie spoglądając a tego drugiego. Raczej wątpiłem, że ten daruje sobie dokuczanie Vincentowi, ale warto było spróbować, nie? A poza tym to…
- Ogólnie to trochę delikatna sprawa, w której prosiłbym o dyskrecję i wyrozumiałość. To ciało – zacząłem, wskazując na prowodyra zamieszania. – Ma w sobie jakby dwie osobowości. Do końca nie zostało to zbadane, ale raz jest Inną, naprawdę sympatyczną i kochaną dziewczyną, potwierdzam, że kwiaciarką z Fremont, a raz tym śmieciem – Wairuą. Rad byłbym, gdybyście nie dali się mu sprowokować. Inna nie zasługuje na złe traktowanie… swojego ciała?
- A to jest impreza, a nie tłok. Mieliśmy omawiać misję, ale wyszła z tego impreza. Chyba nie pogardzisz alkoholem, hę? – zapytałem z kolei demona. Tak nam dobrze szła ta wixa, póki ten nie wpadł do basenu jak ta śliwka w kompot. Negliży mu się zachciało… Zawsze lubił tworzyć wokół siebie zamieszanie, a przecież to ja tu byłem panem i władcą najcudowniejszym! |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|