Znalezionych wyników: 35
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Izolatka nr 1
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2794

PostForum: Blok X   Wysłany: 2018-08-19, 19:09   Temat: Izolatka nr 1
Jenkins nie zamierzał dłużej strzępić sobie języka na Christiana. To co powiedział nie podlegało żadnej dyskusji i było ostateczne. I Paul liczył, że Spivey był chociaż odrobinę inteligentny i to pojmie, zanim stanie się coś naprawdę złego. Nie chciał mieć nikogo na sumieniu, ale jeśli sytuacja stanie się krytyczna, nie zamierzał stać bezczynnie. Nie zamierzał też tego wszystkiego tak łatwo popuścić. Echo mogła sobie wierzyć w co tam chciała, nie chciał jej wyprowadzać z błędu, bo po prostu zależało mu na tym, by jej pomóc. Ale prawda była taka, że Christiana nie czekała świetlista przyszłość w tym miejscu. Już jutro miał zamiar udać się do swojego przyjaciela Aidena i z nim porozmawiać o całej sytuacji.
– Tam są drzwi – stwierdził tylko. Czy ten debil nie widział, ze jedyne co Jenkins próbował zrobić to pomóc tej biednej dziewczynie? Jego obecność tylko wszystko opóźniała. To on stał na przeszkodzie, nic innego. Ale Paul nie chciał się dłużej nakręcać. Musiał teraz zachować zimną krew i trzeźwo myśleć. Z ulgą więc przyjął słowa blondynki. Opuścił pomieszczenie zaraz za Christianem, po czym wykonał kilka telefonów, by powiadomić górę o tym co zamierzał zrobić. Załatwił również sobie zastępstwo do patrolu, a potem… po prostu dał dziewczynie tyle czasu ile potrzebowała. Kiedy jednak wreszcie się ogarnęła i wyszła na korytarz, Jenkins skinął lekko głową, po czym wyposażony w awaryjną mutazynę, opuścił z nią budynek i zawiózł ją do szpitala.

[zt dla wszystkich]
  Temat: Izolatka nr 1
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2794

PostForum: Blok X   Wysłany: 2018-08-16, 20:57   Temat: Izolatka nr 1
Cokolwiek Spivey sobie wyobrażał, w tym momencie popełniał naprawdę niesamowity błąd. Jenkins nie zamierzał bawić się w dobrą ciocię, która po prostu puszcza mimo uszu tego typu odzywki. Nie. Może nie należał do ludzi, którzy się wywyższali ze względu na piastowane stanowisko, ale do kurwy nędzy był pierdolonym dowódcą i to do niego należało ostatnie zdanie. Kiedy mówił, że Christian miał wyjść, to nie podlegało żadnej dyskusji.
– Dowódco Jenkins – poprawił go chłodnym tonem głosu, dość jasno dając do zrozumienia, że nie był aż tak ckliwy i sentymentalny jak Spivey. Och, jakie wygodne wytłumaczenie, prawda? Pomoc przyjaciółce. Paul przesunął koniuszkiem języka po swoich zębach, zupełnie jakby to pomagało mu się skupić.
– Nie. W tej chwili jak na grzecznego, potulnego kundla przystało wyjdziesz z tego pokoju i od razu się zgłosisz do Ambrose’a, błagając, by nie wsadził cię z powrotem do bloku X – mimo tego, że Jenkins był niezwykle wkurwiony postawą tego idioty, starał się zachować jakieś pozory. Te swoje tłumaczenia też mógł sobie wsadzić głęboko w tyłek. Paul dość dobrze pamiętał co wydarzyło się miesiąc temu, kiedy Christian okazał się wzorem wszystkich cnót i zdradził tę organizację. Poważnie, Jenkins się dziwił dlaczego jeszcze trzymano go w szeregach. Cóż, to była idealna okazja, by zmienić ten stan rzeczy.
– Wypierdalaj, Spivey – mógł zamknąć oczy, tak? Tym razem jednak Paul nie żartował. Bo kiedy Christian nie dość, że nie wyszedł to jeszcze wciąż stał tutaj i niepotrzebnie strzępił sobie język, Paul po prostu nie wytrzymał. Sięgnął po swój paralizator i poraził pałką Christiana w klatkę piersiową.
– Za niesubordynację, za pyskowanie do przyłożonego osobiście dopilnuję, że zamienisz się z Echo miejscami – warknął. Paul miał zamiar dodać coś jeszcze, ale właśnie w tej chwili usłyszał głos dziewczyny. Zanim jednak odwrócił się do niej, poraził jeszcze raz Spivey’a. Tak, by go czegoś nauczyć. Następnie cofnął pałkę, ale nie schował jej jeszcze. Wolał być przygotowany, bo nie miał pojęcia co jeszcze temu idiocie wstąpi do łba. Na słowa Echo powoli skinął głową. W stosunku do niej niemal od razu zrobił się łagodniejszy, od razu zmienił nastawienie. Nie sądził, by potrafił odpuścić Spivey’owi, ale w tym momencie po prostu zachowywał się tak jak oczekiwała od niego ta biedna dziewczyna. Jenkins westchnął ciężko, by po chwili rozmasować sobie skronie.
– Zabieram cię do szpitala – oznajmił w końcu. Z jakiegoś powodu dziewczyna nie chciała się leczyć w tym cyrku i nie zamierzał kwestionować jej zdania. – Po prostu się ubierz, przygotuj, cokolwiek potrzebujesz, okay? Poczekam na zewnątrz. – poza tym musiał to zgłosić. Ale to nie było żadnym problemem. Wystarczyło tylko, że Echo się zgodzi, a wszystko był w stanie załatwić od ręki.
  Temat: Izolatka nr 1
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2794

PostForum: Blok X   Wysłany: 2018-08-10, 21:36   Temat: Izolatka nr 1
Nie miała żadnego powodu, by mu uwierzyć, czy chociażby w jakimś najmniejszym stopniu zaufać. Paul doskonale zdawał sobie z tego sprawę i to chyba dobijało go najbardziej. Ze wszystkich ludzi pracujących w tym miejscu miał chyba najlepsze intencje i naprawdę chciał polepszyć sytuację ogółu. Jej zachowanie było jak najbardziej wytłumaczalne i nie czuł się nim szczególnie urażony, czy zrażony. Nie, nic z tych rzeczy. Jedynie był coraz bardziej bezsilny. Zdawał sobie sprawę, że powinien sprowadzić tutaj kogoś bardziej zaufanego, kogoś delikatniejszego, kogoś kto nie był mężczyzną. Sęk tylko w tym, że… nie znał nikogo takiego.
– Jakiś lekarz cię skrzywdził? – zapytał dla upewnienia, ale i bez tej informacji to wszystko zaczynało układać się w całość. Fakt, wciąż brakowało mu kilku elementów, ale to była kwestia czasu. I choć mężczyzna naprawdę się liczył ze zdaniem poszkodowanej to nie mógł odpuścić. Ktoś musiał ją przebadać i to nie podlegało żadnej dyskusji. Pozostawało tylko pytanie gdzie wolała zostać przebadana. O tym jednym mogła zdecydować sama. On miał zamiar uszanować jej zdanie.
– Podam ci ubrania, a ty się przygotujesz, okej? – spytał z cichym westchnięciem, praktycznie będąc gotowy ruszyć po stertę ubrań upchniętych w kącie izolatki, kiedy nagle usłyszał męski głos. Paul niemal natychmiast podniósł się z podłogi i wyprostował, wbijając spojrzenie w Spiveya.
– Czego tutaj szukasz o tej porze? – zapytał dość nieprzyjemnym, podejrzliwym tonem głosu. Księżniczko? Czy jemu się przypadkiem nie przesłyszało? Zanim jednak cokolwiek dodał, kątem oka zerknął na Echo i reakcja blondynki jeszcze bardziej go zaalarmowała. Jenkins już wszystko rozumiał. Christian, ten jebany pies, był zamieszany w tą paskudną zbrodnię. I szczerze? Spivey mógł odpowiadać przed Ambrosem, mógł być z innego oddziału, ale teraz to dla Paula nie miało żadnego znaczenia. Mężczyzna szybkim krokiem podszedł do Christiana, by w krótkiej chwili zacisnąć pięść na jego koszulce i wypchnąć za próg.
– Już dość narobiłeś, nie uważasz? – ryknął, nie mając zamiaru się dłużej kontrolować. – Może Seth wam pozwala na takie rzeczy, ale ja nie zamierzam tego tolerować. Możesz być pewien, że konsekwencje zostaną wyciągnięte. Jesteś zrujnowany, chłopcze. Zrozumiałeś? – a potem Paul wskazał dłonią na korytarz, prowadzący na wyjście z bloku X.
– To teraz WYPIERDALAJ, Spivey. Zejdź mi z oczu. – tak było lepiej dla tego jebanego, głupiego pionka Setha. Paul nie ręczył za siebie, więc im szybciej Chris się ulotni, tym dla niego lepiej. Chociaż nie można było mówić o jakimś drastycznym „lepiej”, bo Paul miał zamiar dopilnować, by Spivey powrócił do jedynej profesji, w jakiej się najwidoczniej sprawdzał, a mianowicie – obiektu badań.
  Temat: Izolatka nr 1
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2794

PostForum: Blok X   Wysłany: 2018-08-07, 10:48   Temat: Izolatka nr 1
– Nie musisz... – zaczął niemal natychmiastowo, kiedy dziewczyna okryła się prześcieradłem i zaczęła się podnosić. Paul nie mógł jej w tym pomóc. Jeśli tylko, by się do niej teraz zbliżył… wiedział, że skończyłoby się to z naprawdę marnym skutkiem. –...wstawać. – dokończył, obserwując w jaką panikę wpadła dziewczyna na samą myśl o wizycie u lekarza. Jenkinsa przeszły ciarki. Naprawdę nie spodziewał się, że odbierze to aż tak personalnie. Ale ta mała… to jak żałośnie wyglądała. Ktoś ją skrzywdził, a Paul nie był w stanie się na to patrzeć. Nie był w stanie tak bezczynnie siedzieć.
– Musi cię ktoś obejrzeć – stwierdził dość cicho. Właściwie może nawet bardziej do siebie niż do niej. Dlaczego bała się pójść do lekarza? Stał za tym tylko wstyd, czy może coś więcej…? Mózg Jenkinsa działał teraz na przyspieszonych obrotach. Miał naprawdę złe przeczucia co do tego. Nie miał wątpliwości, że wydarzyła się tutaj tragedia, ale czy to możliwe, że mogło być jeszcze gorzej niż przypuszczał?
– Nie pozwolę nikomu tutaj przyjść – zapewnił ją od razu. Kimkolwiek byli Oni, mieli przejebane. Jenkins westchnął ciężko, gdzieś w głowie zapisując sobie, że powinien jak najszybciej wydać rozkaz o tym, by nikt nie miał możliwości wejścia do izolatki Echo. W końcu był dowódcą, musiał mieć taką władzę.
– Jesteś Echo, tak? – to było dość retoryczne pytanie, bo przecież na drzwiach wisiała kartka, wyjaśniająca co za pacjent jest w środku. Nieważne. – Ja nazywam się Paul. I mam zamiar ci pomóc. Dla twojego bezpieczeństwa konieczne jest zmienienie sali, ale najpierw musi cię zbadać lekarz. Jeśli z jakiegoś powodu nie ufasz naszym medykom, to sprowadzę tutaj kogoś z zewnątrz. – wciąż mówił spokojnym tonem głosu, wpatrując się jej w oczy. Miał wiele pytań, ale teraz nie były one istotne. Śledztwo mogło poczekać. Teraz najważniejsza była pomoc tej biednej dziewczynie, a sposób postępowania był naprawdę skomplikowany.
  Temat: Izolatka nr 1
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2794

PostForum: Blok X   Wysłany: 2018-08-02, 17:46   Temat: Izolatka nr 1
Z każdą kolejną sekundą ogarniała go coraz większa złość. Przyglądał się krwi na materacu, tym plamom na tkaninie i skórze dziewczyny, stercie ubrań w drugim kącie tej ciasnej klitki… Ona była przecież jeszcze dzieckiem. Bezbronnym dzieckiem, którego psychikę skrzywdzono do tego stopnia, że odbudowanie jej było niemal niemożliwe. Jenkins dość cierpliwie czekał na jakikolwiek odzew ze strony skulonego dziecka, jednocześnie starając się trzymać od niej w dość bezpiecznej odległości. W sytuacji w jakiej się znalazła potrzebowała teraz dużo przestrzeni, której za żadne skarby nie mógł naruszyć. Właściwie to nawet zdawał sobie sprawę, że nie powinien z nią teraz przebywać. Był mężczyzną. Według niej – kolejnym potencjalnym gwałcicielem. Ale tak się składało, że był środek nocy. Nie było tu nikogo delikatniejszego. Nie było tu nikogo, komu by zaufał w tej sprawie.
– Nie zrobię ci krzywdy – obiecał, ale właściwie, czy jego obietnice miały jakieś znaczenie? Nie musiała mu ufać. Byłby naprawdę zaskoczony, gdyby mu zaufała. Nie znał niemieckiego, ale nie trudno było się domyślić o co jej chodziło. Jenkins nie spodziewał się, że ten akt bestialstwa potraktuje tak personalnie… Ale był ojcem. Sam miał córkę, którą przecież mógł spotkać taki sam los. Paul przykucnął, zachowując bezpieczną odległość od materaca.
– Powinien cię obejrzeć jakiś lekarz – mówił do niej miękkim, spokojnym tonem głosu, chcąc chociaż w jakimś stopniu jej udowodnić, że nie ma złych intencji: – a potem przeniesiemy cię do innej sali, nie możesz tutaj zostać.
Za dużo wspomnień, to miejsce miało wzbudzać za dużo emocji. Paul nie chciał tego dla niej. Dość szybko zaczął patrzeć na nią jak na swoją maleńką Chris. Chciał jej pomóc, jak najlepiej umiał. A wiedział, że tylko jedno może przynieść dziewczynie jakiekolwiek ukojenie:
– Ci, którzy tobie to zrobili zostaną ukarani. – miał zamiar tego dopilnować. Choćby to była ostatnia rzecz, jaką miał zrobić w tej organizacji. Paul Jenkins nie zamierzał się godzić na takie rzeczy. Człowiek, czy też nie. To było wciąż tylko dziecko.
  Temat: Izolatka nr 1
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2794

PostForum: Blok X   Wysłany: 2018-07-30, 11:03   Temat: Izolatka nr 1
11 kwietnia, późny wieczór

Sprawa rudego striptizera nie dawała mu spokoju. Przez ostatnich kilka dni dość często kierował swoje myśli do tego klubu nocnego, starając się określić szanse na to, że poznany mężczyzna rzeczywiście był poszukiwanym zbiegiem. Nie chciał wpadać w paranoję, nie chciał się też zdradzać ze swoimi odkryciami. Przecież na tym polegała jego praca, prawda? Miał się nie rzucać w oczy, miał działać dyskretnie i nie wzbudzać podejrzeń. A przecież z drugiej strony nie potrafił tego tak po prostu zostawić w spokoju. Zbierał te wszystkie informacje, wypytywał tych wszystkich ludzi o z pozoru nieistotne sprawy, ale gdzieś z tyłu głowy wciąż siedziała mu świadomość, że być może powinien zaufać swojej intuicji. Zawsze opierał się głównie na faktach, na wiadomościach. Ale co jeśli tym razem jego osąd był od początku trafiony? Co jeśli teraz nic nie zrobi to będzie za późno?
Jenkins napił się kawy ze swojego firmowego kubka, po czym pewnym krokiem ruszył do bloku X, by spełnić swoje obowiązki. Co prawda, jako dowódca infiltracji nie musiał tak często patrolować tej części budynku. To z pozoru nie należało do jego zadań, a jednak… kto niby miał to zrobić lepiej od niego? Dlatego za każdym razem tak namolnie wpisywał się do grafika, zajmując tę posadkę i dając odpocząć biednym członkom oddziału bezpieczeństwa, którzy… Właśnie. Właśnie.
Widząc wychodzącego z bloku X mężczyznę, Paul zmarszczył brwi. Nie powinno go tu być. W pewnym sensie mogłoby go ucieszyć, że komuś jednak zależy na wykonywanej robocie, ale blondyn wydawał się być w zdecydowanie zbyt dobrym humorze jak na pracę wykonywaną w środku nocy. To… cóż, zaniepokoiło Jenkinsa. Odstawił więc kubek na krzesło i ruszył przez korytarz, podejrzliwie zaglądając do każdej jednej sali. Wszystko wyglądało w porządku. Dlaczego więc towarzyszyło mu to dziwne przeczucie? Spięty otworzył drzwi do izolatki, napotykając spojrzeniem na skuloną, śpiącą dziewczynę. To nie było nic wielkiego, prawda? Początkowo po prostu uznał, że musiała być zmęczona, ale… coś mu nie grało. Może chodziło o specyficzny zapach jaki roznosił się w tym ciasnym pomieszczeniu? Jenkins zapalił światło, by lepiej jej się przyjrzeć. Nie chciał jej obudzić, ale cała ta sytuacja bardzo mu się nie podobało. Odchrząknął więc głośno, licząc, że to załatwi sprawę.
  Temat: Strip club
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 817

PostForum: Bar "U Bandyty Keitha"   Wysłany: 2018-07-13, 13:41   Temat: Strip club
Paul nie należał do osób, które były skłonne wdawać się w takie dziecinne potyczki słowne. Jasne. Skoro rudowłosy dzieciak tego chciał, to Jenkins mógł być niedzielnym tatuśkiem, czemu nie? Jeśli to znaczyło, że ten natręt da mu święty spokój... Dla niego liczyło się tylko to, że wreszcie był w stanie ulotnić się do tego głupiego baru i zamówić dla siebie kolejną kolejkę bursztynowego trunku. Wcześniej pił bardziej z przymusu. Ot, by wtopić się w tłum. Natomiast teraz? Teraz musiał jakoś odreagować całą tą chorą sytuację. Kiedy do jego uszu dotarły kolejne słowa striptizera, mięśnie Jenkinsa mimowolnie się napięły. Wypijając jednym haustem alkohol, przekręcił głowę przez ramię, by jeszcze raz rzucić wrogie spojrzenie Jamiemu. Wcześniej był w zbyt niekomfortowej sytuacji, by to dostrzec. Natomiast teraz? Teraz burza rudych włosów wreszcie zwróciła jego uwagę.
Te akta... Ta cała sytuacja z Trevorem, któremu zaufał w kwestii mutantki Rekulak. Idiota Trevor sobie nie poradził. Oh, Paul nie był tym zachwycony, ale czy możliwe, że los się do niego uśmiechnął? Czy obrońcą uciśnionej mógł być.. on? Jenkins koniuszkiem języka zwilżył dolną wargę. Zawsze to robił, gdy się nad czymś intensywnie zastanawiał. Cóż... Teraz też się zastanawiał. Miał wszystko czego trzeba. Pistolet i odznakę. Mógł go stąd wyprowadzić. Ale... mogło pójść coś nie tak. A Jenkins przecież nikogo nie powiadomił o swojej służbowej wyprawie. Nie, to nie był najlepszy czas. Nie mógł aż tak ryzykować. Ale zdecydowanie nie miał zamiaru tego odpuścić. Wróci tu jutro, albo pojutrze. Być może powinien to jakoś bardziej sprawdzić. Zdawał sobie sprawę, że ostatnimi czasy popełniono stanowczo za dużo błędów. Ale tej jednej sprawy nie mógł sobie odpuścić. Odkrycie, ta poszlaka... to go zmotywowało do dalszej pracy. Zapłacił za swoje dwie kolejki, po czym niepostrzeżenie wyszedł z klubu.

/zt
  Temat: Strip club
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 817

PostForum: Bar "U Bandyty Keitha"   Wysłany: 2018-06-28, 19:07   Temat: Strip club
Chyba jednak Paul rzeczywiście liczył, że swoją postawą da striptizerowi dość jasno do zrozumienia, że ten nie miał tu czego szukać. To nie tak, ze Jenkins należał do nieśmiałych, pruderyjnych ludzi. Wręcz przeciwnie. Po prostu… takie rzeczy nie były w jego stylu. Przyszedł tu w określonych celach zawodowych, a teraz nagle miał stać się gwiazdą jakiegoś wyjątkowo kiepskiego i wyuzdanego show?
Nie. Miał nadal jeden cel i nie zamierzał go zmieniać tylko dlatego, że ten dzieciak – swoją drogą ile on miał lat, czy to czasem nie było nielegalne? – się świetnie bawił i nie rozumiał prostych słów. Paul chciał być grzeczny. Chciał spokojnie dać mu do zrozumienia, by poszukał innej ofiary. To nie była jego wina, że rudzielec nie rozumiał tak prostych rzeczy. Z mocno zaciśniętą szczęką obserwował poczynania Jamiego, pozostając przy tym w bezruchu.
– Wydawało mi się, że wyraziłem się dość jasno – powiedział chłodnym, wyjątkowo surowym tonem głosu. Nie chciał wszczynać bójek, nie chciał jeszcze bardziej zwracać na siebie uwagę bo to nie miało przynieść nic dobrego. Ani jego karierze, ani tym bardziej śledztwu, które prowadził. Przez ułamek sekundy przeszło mu nawet przez myśl, że mężczyzna, który się teraz nad nim pochylał mógł być tym, kogo Paul szukał. Jenkins z niechęcią sięgnął dłonią do portfela, by wyciągnąć z niego dziesięć dolców i wcisnąć Duncanowi do ręki.
– A teraz zjeżdżaj, dzieciaku. Zanim zrobi się nie przyjemnie. – to była dobra rada. To była zajebiście dobra rada. Jamie mógł to nawet odebrać za akt łaski jeśli chciał. I wtedy Jenkins powoli zaczął się podnosić z krzesła. Jakoś tak zaschło mu w gardle. Plus. Jego nowym celem było zgubienie tego nachalnego striptizera.
  Temat: Strip club
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 817

PostForum: Bar "U Bandyty Keitha"   Wysłany: 2018-06-21, 18:14   Temat: Strip club
Jenkins nie czuł się najlepiej w całej tej sytuacji. Starał się wtopić w tłum, obserwując z odległości całe to przedstawienie i cierpliwie wyłapując spojrzeniem obiecanych przez informatora mutantów, ale najwidoczniej los miał co do niego inne plany. Nie bywał w takim miejscu pierwszy raz. Dlaczego więc u licha zapomniał o jednej najważniejszej rzeczy? A mianowicie o tym, by nigdy nie nawiązywać ze striptizerem kontaktu wzrokowego? Kiedy tylko zdał sobie sprawę z tego co zrobił… było już za późno. Dlaczego u diabła nie mogła być to jakaś atrakcyjna brunetka? Ktokolwiek? A teraz… wiedział co go czekało. Spodziewał się tego, że stanie się ofiarą. Wiedział na jakiej zasadzie to działało. Paul przeklął w myślach, zaciskając mocniej dłoń na szklaneczce z bursztynowym trunkiem i upił z niej łyka.
Czy mógł z tym coś zrobić? Starał się nie pokazywać swojego niezadowolenia, gdy rudowłosy mężczyzna do niego podchodził i dotykał jego ramion. Jenkins po prostu oddychał, mimowolnie napinając wszystkie swoje mięśnie. Jeszcze chwila i będzie po krzyku, nie? A przynajmniej bardzo by tego chciał…
Jednak słowa jakie wypowiedział striptizer… sprawiły, że mężczyzna niemal zakrztusił się trunkiem. Czy to był jakiś wyjątkowo nieśmieszny żart? Ktoś robił go w konia? Jeśli tak to ten konkretny moment był idealny, by zaprzestać. Po prostu. Paul wziął głęboki oddech, zmuszając się do wykrzesania z siebie przesadnie uprzejmego uśmiechu, a potem wymownie wzniósł wyżej szklaneczkę ze swoim trunkiem.
– Nie, dzięki. – powiedział głosem nieznoszącym sprzeciwu, zatapiając usta w whisky. Wszystko było lepsze od tłumu gapiów i tego nachalnego, natrętnego striptizera.
  Temat: Strip club
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 817

PostForum: Bar "U Bandyty Keitha"   Wysłany: 2018-06-16, 20:36   Temat: Strip club
/1 kwietnia

Od feralnego ataku rządu na obóz Bractwa Mutantów Paul miał naprawdę dużo roboty. Być może i połowę z jego obowiązków mógłby wykonać ktoś inny, ale z jakiegoś powodu Jenkins nie chciał nawet o tym słyszeć. Dwa tygodnie temu wysłał kilku swoich zaufanych i sprawdzonych ludzi na pozornie prostą akcję. Przecież nawet zapewniano go, że jego podopiecznym nic się nie stanie. Mieli trzymać się z daleka, mieli obserwować i tylko wyłapywać uciekających mutantów. A jakimś cudem z tej cholernej masakry wróciła tylko dwójka jego ludzi. Tym razem Paul nie miał zamiaru ryzykować. Był bardziej doświadczony, wojsko nauczyło go jak postępować według pewnych schematów, wiedział jak nie dać się zabić. Również to nieustannie towarzyszące mu poczucie winy nie pozwalało mu na chwilę wolnego. Pogrążenie się w pracy wydawało się być idealnym sposobem na odreagowanie ostatnich tygodni.
Jenkins od dłuższego już czasu pracował nad sprawą wyłapywania ocalałych mutantów i sprowadzania ich do siedziby DOGS. Zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom stanu Waszyngton było jego priorytetem. W końcu nie miał pojęcia jaka część poszukiwanych terrorystów ppozostawała bez kontroli nad własną mocą, przez co stwarzali niebezpieczeństwo zarówno dla innych, jak i dla samych siebie.
Kilka dni temu Paul dostał pewną przełomową informację. Nie byłby sobą, gdyby tego nie sprawdził. Przecież nie mógł ryzykować. Dlatego też ubrał się po cywilnemu, decydując się wziąć ze sobą tylko jeden – bo przecież szedł tam tylko po to by sprawdzić, czy jego źródło jest godne zaufania – pistolet, który skutecznie schował pod kurtką, a następnie ruszył do klubu ze striptizem. Łączył przyjemne z pożytecznym, powinien się zrelaksować, czyż nie? Ale z jakiegoś powodu na jego ramionach spoczywał naprawdę wielki ciężar, a sam Paul nie sądził, by rozluźnienie było w ogóle możliwe. Na miejscu zamówił szklaneczkę whisky – bo przecież nie mógł się wyróżniać – po czym usiadł na jednym z krzeseł i zaczął obserwować tłum w poszukiwaniu poszlak. Nie trudno się domyślić, że jego wzrok zatrzymał się na przedstawianym złotym chłopcu, który zdawał się być gwiazdą wieczoru. Nieważne. Jenkins na moment odwrócił wzrok.
  Temat: Z zewnątrz
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8233

PostForum: Centrum Administracyjne    Wysłany: 2018-05-24, 23:01   Temat: Z zewnątrz
Paulowi nie podobały się metody Setha, ale czy miał w ogóle coś do gadania? Najchętniej by po prostu stamtąd wyszedł, ale wolał się upewnić, że oddział taktyczny znowu nie narobi jakiegoś syfu. Nie powinien się wtrącać w sposób prowadzenia sprawy przez Ambrose’a. W końcu on się zajmował jedynie wywiadem, prawda? A z jakiegoś powodu Jenkinsa to wszystko tak cholernie obchodziło. Ci mutanci, których teraz Seth miał zamiar rozstrzelać.. oni byli niewinni. Nic nie zrobili. To terrorystów powinien uciszyć. W tym momencie Jenkins był zadowolony, że Shivali udało się zwiać. Nie chciał nawet myśleć, że mogłaby być jedną z ofiar. I chociaż wciąż stał w tym samym miejscu i się nie ruszał, to nie był w stanie patrzeć na to co się tu działo. Cierpliwie czekał aż Seth schwyta terrorystów, a Paul potem miał zamiar udać się do siebie.
  Temat: Adene
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 763

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-05-24, 11:36   Temat: Adene
To ja tutaj koniecznie przychodzę z moim Paulem, bo po pierwsze pracują w DOGS! A po drugie mają takie same przekonania! Żeby jednak było ciekawiej dałabym, że oboje nie wiedzą o tym, że mogą być wspólnikami? :lol:
Pewnie Paul niebawem zacznie kręcić się koło laboratorium, by pomóc jakiemuś mutkowi, sfałszować wyniki, czy podkraść mutazynę, ale jak zobaczy Adene to będzie zachowywać pozory? Jednocześnie Adene może podejrzewać, że Paul ją pilnuje/śledzi, bo na przykład rząd odkrył jej motywacje czy coś. To mogłoby być całkiem interesujące :mrgreen:
  Temat: Z zewnątrz
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8233

PostForum: Centrum Administracyjne    Wysłany: 2018-05-23, 17:18   Temat: Z zewnątrz
Czy Paulowi pozostało coś innego do roboty niż po prostu stać w miejscu i przysłuchiwać się całej tej sytuacji? Jenkins nie wiedział co planował Ambrose, ale przynajmniej liczył, że ten wiedział co robi. Musiał mu zaufać. Sytuacja jednak nie wyglądała kolorowo. Ani dla mutantów, ani dla nich samych. Tak. Może i mieli w garści kilku terrorystów, ale co im po nich, skoro oni najwidoczniej nie byli skorzy do rozmowy? W pewnym momencie chyba nawet Paulowi zrobiło się żal tej osoby po drugiej stronie słuchawki. Ale mimo to się nie odezwał ani jednym słowem. Rzucił jedynie krótkim spojrzeniem na Setha, by zarejestrować jego reakcję na to co się tu działo, a potem ponownie utkwił wzrok w Hendersonie. Wciąż mu nie ufał. Może i mieli ich w garści, ale Ronnie jako jedyny pozostał w pełni sił. Nie był niczym skrępowany, nie otrzymał dawki mutazyny. Wciąż mógł stanowić zagrożenie.
  Temat: Z zewnątrz
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8233

PostForum: Centrum Administracyjne    Wysłany: 2018-05-21, 21:19   Temat: Z zewnątrz
Jedynym priorytetem Paula było po prostu przeszkodzenie Hendersonowi w użyciu mocy. Jenkins robił to co do niego należało, wykonywał swoją pracę. Nic więcej. Nie mógł pozwolić, by mężczyźni zwiali. Nie po tym, jaki cyrk tutaj odstawili. Być może gdyby znał ich motywacje… wszystko potoczyłoby się inaczej. Wciąż myślał o tym, że mogli być przyjaciółmi jego Chris. I biorąc pod uwagę tego, jak beznadziejnie się układało między nim a córką, to dziewczyna nigdy nie miałaby mu wybaczyć tego, co się w tym momencie działo. Ale musiał zaryzykować. Musiał zrobić to co w tym momencie uważał za słuszne. A świadomość, jak wielkim zagrożeniem byli intruzi, jakoś napędzała go do dalszej walki. Z zadowoleniem przyjął to, że udało mu się rozproszyć mężczyznę, ale nie spoczął na laurach. I kiedy przeciwnik próbował odbić atak, Jenkins po prostu zrobił wszystko co w jego mocy, by się wyrwać spod jego uścisku i uderzyć go łokciem w brzuch. Nie chciał się z nim wdawać w bójkę, nie teraz kiedy najwyraźniej Seth zdecydował się coś zrobić. Jenkins miał zamiar po prostu zrobić dwa kroki do tyłu, wznieść wysoko ręce i skinięciem głową pokazać mężczyźnie, że to i tak nie miało sensu. A potem po prostu słuchał słów Setha, nie spuszczając wzroku z Ronniego, który najwyraźniej postanowił współpracować. Mimo wszystko Paul woolał pozostać czujny. Tak na wypadek, gdyby ten drugi znowu miał zamiar zaatakować.
  Temat: Ulica #3
Paul Jenkins

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń: 5413

PostForum: downtown   Wysłany: 2018-05-20, 21:10   Temat: Ulica #3
Paul od razu wyłapał ten fałszywie uprzejmy ton w głosie swojej córki. Znał ją zbyt długo, by uwierzyć w coś podobnego. Być może i nie zawsze między nimi było źle, ale nawet kiedy było całkiem przyzwoicie… tego typu słowa po prostu nie padały z jej ust. Najwyraźniej dziewczyna chciała mu dać coś do zrozumienia, ale Jenkins nie zamierzał się tym za bardzo przejmować, a tym bardziej wchodzić jej w słowo. Zamiast tego po prostu świdrował ją spojrzeniem, wysoko wznosząc brwi. To nie była już mała dziewczynka, więc dlaczego u licha zachowywała się jak ostatnia smarkula? Paul nie był zadowolony ze swoich relacji z córką, ale ona mu to wszystko jeszcze bardziej utrudniała. Nawet kiedy próbował wykrzesać z siebie cokolwiek… był po prostu bezradny. Do cholery, był żołnierzem, przysłużył się państwu, ludzie mieli go za bohatera. A jednak kiedy pojawiał się w zasięgu wzroku Chris, czuł się jakby był nikim. I coraz bardziej żałował, że po śmierci Eleny nie znalazł dla dziewczyny kogoś, kto by potrafił trzymać ją w ryzach. Na to niestety było za późno. Mężczyzna westchnął ciężko.
– Od dawna nie mam co do ciebie żadnych oczekiwań – wyrzucił spokojnym, beznamiętnym tonem głosu, jednocześnie masując sobie skronie. Może zasłużył, a może nie. Rozumiał, że chowała do niego jakąś urazę, ale minęło tyle lat… powinna zrozumieć, że jego praca nie polegała na siedzeniu w domu i pilnowaniu dziecka.
– Musimy porozmawiać – powiedział znacząco dość jasno dając jej do zrozumienia, że ta sprawa nie mogła być załatwiona w miejscu publicznym. I kiedy zatrzymał spojrzenie na torbach z jedzeniem, przez krótką chwilę się zawahał.
– W takim razie zjemy razem – zadecydował głosem nieznoszącym sprzeciwu, po czym wyciągnął rękę w jej kierunku, by odebrać od niej torebkę z jedzeniem.
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10