Znalezionych wyników: 22
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Uliczka między budynkami
Ivette Turner

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1483

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2018-03-07, 20:00   Temat: Uliczka między budynkami
Czyli jednak rozumiała hiszpański. Wymruczała coś pod nosem, co brzmiało jak „Nic takiego”. No świetnie, teraz nawet nie będzie mogła się posługiwać po hiszpańsku, bo ta zdzira coś rozumie. Jednak patrząc na całe zachowanie liderki, Iv była coraz pewniejsza, że jest z nią coś nie tak. Ugryzła się w język, nim zdążyła rzucić kolejne obelgi po hiszpańsku.
Całkiem nieźle udało Ci się ich wkurzyć, Iv, brawo. Oby tak dalej”. Cóż, gdyby tylko przyszła sama, już dawno zdążyłaby zwiać. Czy naprawdę by ją wydali? Ivette nie miała wątpliwości, że tak. Pewnie nie od razu – woleliby ją trochę po szantażować, a dopiero później – gdy Turner dalej będzie się im „sprzeciwiać” – zrobiliby to.
Wulgaryzm, który został użyty do jej osoby przez liderkę, jakoś nie szczególnie ją rozzłościł, ba, nawet wywołał u niej niejaki uśmieszek, który dość szybko zniknął, a mianowicie wtedy, gdy uścisk przywódczyni, stał się jeszcze bardziej odczuwalny. Tak, nawet jeśli wcześniej czuła się jak w klatce, tak teraz to uczucie się zwiększyło.
Miała dwie opcje do wyboru. Albo zostać tym – jak to określiła przywódczyni – królikiem doświadczalnym albo też wiernym pieskiem, gotów wykonać każde polecenie, które tylko się jej wydać. Jak można się było domyślić, Iv żadna z tych ról nie pasowała. Niby mówi się, że zawsze trzecia opcja, ba, sama Turner tak powtarzała, aż do teraz. Spojrzała w niebo, jakby miała zaraz usłyszeć cudowne rozwiązanie, a zamiast tego, liderka znów się odezwała.
- Tranquilamente* - Powiedziała, gdy ta kobieta zaczęła jej grozić. A raczej jej przyjacielowi. Uniosła dłonie do góry, jakby to miało sprawić, że „przywódczyni” i cała ta zgrajka się uspokoi. – Na pewno się dogadamy… - Niby wypowiadała te słowa do liderki, ale cały czas patrzyła na gościa, który trzymał Rhydiana i mały nożyk. – Nie trzeba się przecież odnosić do przemocy, prawda?

*Tranquilamente - Spokojnie.
  Temat: Uliczka między budynkami
Ivette Turner

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1483

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2018-02-16, 22:16   Temat: Uliczka między budynkami
„Nic mu nie będzie”. Tia, Iv chciałaby uwierzyć w te słowa, ale wiedziała, że gdzieś tam czai się „jeśli”. Nic mu nie będzie, JEŚLI zgodzicie się współpracować. Nic mu nie będzie, JEŚLI będziecie grzeczni. Jej pięść się jeszcze bardziej zacisnęła.
- La puta que te parió - wysyczała przez zęby, po usłyszeniu słów kobiety. Nie przyjmowała się tym, że może ona znać hiszpański, Iv musiała jakoś dać upust swoim emocjom, nawet w takiej sytuacji, ba, w zwłaszcza takiej, kiedy to jest przyciśnięta do muru i musi słuchać się innych.
Gdy tylko kobieta zaczęła do niej szeptać, Iv zmarszczyła lekko brwi. Była szalona, nietrudno można było to zauważyć, to, w jaki sposób mówiła, całe to zachowanie… Spojrzała w kierunku Rhydiana, który jeszcze był nieprzytomny. Co robić? Nigdy nie obmyślała planów, zawsze robiła to, co uważała za słuszne i wygodne dla niej. Jakże łatwa była zmiana w ptaka i odlecenie od wszelkich problemów, nie rozmyślając o przeszłości i przyszłości, a teraz…
Poczuła dreszcze, gdy tamta ją objęła. Ivette chciała ją odepchnąć, strącić jej dłoń i napluć jej na twarz, lecz nie zrobiła tego, gdyż to był pierwszy raz, gdy przejęła się konsekwencjami, które mogłyby z tego wyniknąć. Krótko mówiąc: bała się o przyjaciela.
Wydawało się, że to ona nimi wszystkimi przewodzi. Miała wrażenie, że tamci są zapatrzeni w kobietę, w jak święty obrazek, tylko przytakiwali i kiwali głową „na tak”. Iv przeszło przez myśl, jak bardzo musi być nieobliczalna. Teraz próbowała pokazać się jako najmilsza osóbka na świecie, lecz Ivette nie wątpiła, do czego przywódczyni mogłaby być zdolna, gdyby ktoś jej stanął na drodze.
- Ależ oczywiście. – Uśmiechnęła się równie sztucznie, jak kobieta, która zdała jej pytanie. – Właśnie zaatakowaliście mi przyjaciela, ale czemu nie. – Wzruszyła ramionami. – Akurat ostatnio mam dużo czasu wolnego, więc nie ma problemu… - Musimy w końcu pomagać mutantom, nie?
Cóż, wątpiła, że jej uwierzą. Nawet po części chciała, aby tak się stało – mogłaby w końcu dać się ponieść swoim emocjom. A jeśli uwierzą, tym lepiej. Uciekną z Rhydianem, jak zawsze. Jej „plan” był raczej słaby, a nawet bardzo słaby, nie brała pod uwagę wielu rzeczy, ale hej, jakoś da radę. Chyba.
  Temat: Uliczka między budynkami
Ivette Turner

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1483

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2018-02-05, 15:54   Temat: Uliczka między budynkami
Teraz już na pewno żałowała, że zjawiła się tutaj wraz z Rhydianem. Mogli po prostu zlekceważyć „rozkaz” przyjścia tutaj. Mogli uciec. Przecież zawsze to robili, prawda? Co ich podkusiło, żeby tu się zjawiać? Iv dobrze wiedziała. To była jej wina. Namówiła przyjaciela, a on ją posłuchał. Jednak szybko wyrzuciła te myśli z głowy, nie ma teraz czasu na obwinianie się, trzeba działać.
Poczuła niejaką ulgę, gdy przyjaciel ją objął, tak, to skutecznie rozwiało jej wcześniejsze rozmyślenia i dodało nieco pewności siebie, a przynajmniej do czasu, gdy jeden z mężczyzn zbliżył się do Ryśka, który po chwili się osunął. Nie spadł jednak na ziemię, gdyż tamten mężczyzna wziął go pod rękę.
- Co mu zrobiliście? – Spytała, nie zważając na to, że mówi nieco zbyt głośno, jednakże chwilę później przemówił tamten z mężczyzn, który „zaatakował” jej przyjaciela.
Ledwie zdusiła chęć, aby przemienić się w ptaka i wydłubać im oczy. Ale było ich za dużo, nie dałaby radę ich wszystkich zaatakować, więc jedyne, co zrobiła, to zaciśnięcie lewej dłoni w pięść. Kątem oka spojrzała na Silvera, chciała mieć pewność, że żyje. Musiał żyć. Zresztą, niemożliwe, aby go zabili. On… Nie mógłby umrzeć. Wątpiła, by chcieli tak szybko się go „pozbyć”.
Nie znosiła tej bezsilności. Chciała „coś” zrobić, ale nie miała co, a ponadto czuła jak wszyscy są w nią wpatrzeni, a atmosfera pomiędzy nimi, a nią jakby gęstniała. Czy miała inny wybór, niż zgodzić się?
- Dobrze. – Odparła powoli, jakby powstrzymywała się przed wybuchnięciem. – Dobrze, pójdę dalej. – Powtórzyła moment później. I tak jak powiedziała, tak też zrobiła; wolnym krokiem ruszyła przed siebie, nie spuszczając wzroku z otaczających ją ludzi.
  Temat: Uliczka między budynkami
Ivette Turner

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1483

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2017-12-16, 21:26   Temat: Uliczka między budynkami
Uwielbiała słuchać Rysia. Zwłaszcza, gdy wyrażał się w taki sposób. Kąciki jej ust skierowały się do góry, jak on mógł się uważać za potwora? Iv podeszła do niego i mocno go przytuliła. Cała ona – raz trzyma się z dystansem, a w następnej chwili potrafi cię przytulić.
- Ryś… - Odezwała się, gdy już go puściła. – Ja też nie chcę, aby Tobie coś się stało. – Powiedziała i po chwili przygryzła wargę. Szczególnie włożyła nacisk na słowo „Tobie”. Rhydian jak to Rhydian, był trochę zbyt… Troskliwy. Tak, to określenie idealnie do niego pasowało. Wiedziała, że potrafiłby zaatakować każdego, kto by jej zagrażał, ale problem tkwił w tym, że czasami zbyt wiele ryzykował. Mimo to nie mogła się nie roześmiać, gdy ten zaczął pokazywać, co zrobi.
- No tak, futrzak wszystkich pokona. Ale i tak masz uważać. – Uśmiechnęła się lekko.
- Tak… Masz rację. – Kiwnęła głową i podążyła za mężczyzną.
Na ludzi z F.P.T.P nie trzeba było długo czekać. Gdy tylko Ryś i Iv stanęli na rogu uliczki, w ich kierunku przyszła gromada osób. I ich otoczyli. Nigdy wcześniej Ivette nie miała wrażenia, że tłum jej przeszkadza. A teraz czuła się osaczona.
Ave spojrzała wyzywająco na mężczyznę, który się do nich zwrócił i kiwnęła głową. Nie miała zamiaru odwzajemnić uśmiechu.
- Nie mam zamiaru się stąd ruszać. – Oznajmiła. W jej głosie można było usłyszeć gniew, którego Turner nawet nie starała się stłumić. – Mówcie, co macie do powiedzenia.
Gdy tylko kobieta zaczęła mierzyć Ryśka wzrokiem, Ave miała ochotę go zasłonić. I tak też zrobiła, chociaż za bardzo to nie pomogło – Rhydian był sporo od niej wyższy i masywniejszy.
  Temat: Uliczka między budynkami
Ivette Turner

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1483

PostForum: seattle chinatown   Wysłany: 2017-12-16, 18:27   Temat: Uliczka między budynkami
Czasami jedna mała informacja potrafi zmienić wszystko. Tak było w przypadku wiadomości, jaką dostała od F.P.T.P. Gdyby nie dopisek „P.S”, Ivette całkowicie inaczej by zareagowała. Być może nie chciałaby się od razu w to mieszać, ale z całą pewnością chciałaby się spotkać z organizacją, która pomaga takim, jak ona. A jej nastawienie też inaczej by wyglądało – nie byłaby wkurzona.
A tymczasem, zaczęła się zastanawiać, czy F.P.T.P rzeczywiście pomaga mutantom. Ciężko jej było uwierzyć, że ta sama organizacja, która ich szantażowała, pomaga innym.
Iv naprawdę powstrzymywała się, żeby czasem nie wybuchnąć, nawet jeśli Rhydian coś do niej mówił, to Iv albo odpowiadała lakonicznie, albo wcale nic nie mówiła. Ręce miała schowane w kurtce i szła dość szybko. „Byleby mieć to za sobą”, cały czas sobie powtarzała.
Po raz kolejny tego dnia, Iv miała ochotę się przemienić i stąd odlecieć. Ale nie mogła zostawić Ryśka. Wiedziała, że nigdy się na to nie odważy. Zresztą, nawet by nie chciała.
W końcu się zatrzymała i oparła plecami o jeden z budynków. Wzięła głęboki wdech i spojrzała na Silvera.
- Dzisiejszy dzień chyba nie należy do najlepszych. – Odezwała się w końcu.
  Temat: JADALNIA
Ivette Turner

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 1039

PostForum: J. Blood    Wysłany: 2017-12-16, 17:26   Temat: JADALNIA
Dłoń, która jeszcze chwilę temu była zaciśnięta w pięść, teraz się rozluźniła, gdy tylko Rysiek ją objął i zaczął ją pocieszać. A na jej twarzy pojawił się delikaty uśmiech – tak zazwyczaj działał na nią jej przyjaciel. Wiedziała, że na niego może zawsze liczyć.
- Hmm? – Spojrzała ze zdziwieniem na Jeremy’ego. – Nie, nie jesteśmy. – Wzruszyła ramionami, lecz na jej twarzy można było zauważyć delikatny rumieniec, który przestał być „delikatny”, gdy tylko ujrzała rozbawione spojrzenie mężczyzny.
Miała ochotę dać mu kolejnego kuksańca, gdy ten użył zdrobnienia jej prawdziwego imienia, w końcu jednak tego nie zrobiła, gdyż stwierdziła, że dosyć już oberwał. Na szczęście – Blood nie zwrócił uwagę na ten mały szczegół. Chyba.
Kolejne brzęczenie telefonu. F.P.T.P. miało najwyraźniej dzisiaj ciężki dzień i za wszelką cenę starało się wkurzyć dwójkę mutantów. Sięgnęła po telefon, który jeszcze trzymał Rhydian i otworzyła wiadomość. Nie myliła się – F.P.T.P. znów zaczęło ich szantażować.
- Musimy iść. – Słowa skierowała do Ryśka, a następnie zwróciła się do Jeremy’ego – Wrócimy później. Chyba.
Po wypowiedzeniu tych słów, złapała Silvera za dłoń i pociągnęła w kierunku wyjścia. Mieli dwie godziny, aby tam dotrzeć. Niby dużo, ale wolała zjawić się przed czasem, by porozmawiać o tym z przyjacielem.

// z.t -> Seattle Chinatown -> uliczki między budynkami
  Temat: JADALNIA
Ivette Turner

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 1039

PostForum: J. Blood    Wysłany: 2017-12-15, 22:47   Temat: JADALNIA
Pytając mężczyznę, kim jest, Iv nie spodziewała się, że ten jej odpowie tak szczegółowo. W zasadzie, była niemalże pewna, że Jeremy się wkurzy i ich stąd wypieprzy. A tu takie zaskoczenie. I rozwiały się jej wątpliwości, co do tego, że nie współpracuje z F.P.T.P.
- Aha. – Tylko tyle odparła na słowa mężczyzny. W prawdziwe powiedziawszy, Iv nie miała pojęcia, jak zareagować. Rzuciła tylko krótkie spojrzenie ze zdziwieniem w stronę Rhydiana i z powrotem przeniosła wzrok przed siebie.
Sama nie wiedziała, co ma myśleć o Jeremym, ale skoro oferował im niejaką pomoc, to czemu mieliby to odrzucać? Iv nie zwykła z tego, że unosi się z dumą. Brała to, co dawał jej los – a w tym przypadku – Blood. Zawsze mogli uciec, jak coś im się nie spodoba. Liczyła, że Ryś myśli podobnie, jak ona.
- Na przyszłość, nie radzę nas zamykać w małych pomieszczeniach. Ani gdziekolwiek indziej. – Prychnęła. Tia, mimo że Blood okazał się być całkiem w porządku, Iv nie zamierzała zapominać o tamtym wydarzeniu, nawet jeśli, gdzieś tam w środku sądziła, że sama tego chciała.
- Jestem Ave. – Uśmiechnęła się szeroko. Na chwilę nawet zapomniała o cholernym smsie. Na chwilę, bo moment później zabrzęczał jej telefon. Ivette lewą dłoń zacisnęła w pięść, a prawą sięgnęła po telefon i odczytała wiadomość. Wciąż ją drażniło to, że dali się zaszantażować. Następnie podała komórkę Rhydianowi.
  Temat: Miszczowe
Ivette Turner

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 922

PostForum: telefony   Wysłany: 2017-12-15, 18:49   Temat: Miszczowe
(1) nowa wiadomość od Ivette Turner
Chętnie się spotkamy. Zrobimy wszystko, aby Wam pomóc.
~Rhydian&Ivette
  Temat: JADALNIA
Ivette Turner

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 1039

PostForum: J. Blood    Wysłany: 2017-12-15, 18:46   Temat: JADALNIA
Nie była przekonana, co do tego smsa. Ale co mogli innego zrobić? Zignorowanie, czy odpisaniu „odpieprzcie się”, groziło ich zdemaskowaniem. Więc szybko napisała i wysłała im wiadomość. A gdy tylko to zrobiła, schowała urządzenie. Następnie się odwróciła i zaczęła ich w stronę, z której to dobiegał smakowity zapach.
- I mi to mówisz? Mam wrażenie, że od tygodnia nic nie jadłam. – A burczenie w brzuchu potwierdziło jej słowa.
- Nie jesteś szalony. – Powiedziała pewnym głosem, przewracając przy tym oczami. „Po prostu czasami wspominasz o kobiecie, której nie pamiętasz. Nic więcej”, lecz nawet w jej myślach zabrzmiało to dość głupio, toteż nie wypowiedziała tego na głos. – Ale ten człowiek… Ktoś normalny wezwałby gliny, a nie oferował „pomoc”. – Stwierdziła. – Chociaż, nie narzekam.
Zastanawiała się, co facet z tego miał? Pomoc dwójce złodziei? Może chodziło o to, że są mutantami i chciał im pomóc? Ale z drugiej strony… Gościu ich zamyka, a chwilę później dostają wiadomość. Czy to nie podejrzane?
Gdy tylko znalazła się w jadalni, dokładnie zlustrowała pokój. Mężczyzna najwyraźniej przygotował im jedzenie, lecz gdy tylko spytał, czy są głodni, Iv oparła się o framugę drzwi i skrzyżowała ręce.
- Kim Ty właściwie jesteś? – Spytała. O ironio, miała wrażenie, że role się odwróciły. Włamywacze wypytują właściciela domu, o to, kim jest. Ale Ivette musiała się upewnić, czy to on wysłał im tego smsa. Z jednej strony – po co miałby go wysyłać, skoro mógł im to powiedzieć prosto w twarz? Ale z drugiej… Wiele rzeczy wskazywało, że to on.
  Temat: JADALNIA
Ivette Turner

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 1039

PostForum: J. Blood    Wysłany: 2017-12-14, 15:49   Temat: JADALNIA
//Z "jacuzzi"

Na szczęście, uniknęła zderzenia z drzwiami i wyszła. Pierwszą rzeczą, którą miała ochotę zrobić, było podbiegnięcie do okna, otworzenia go i wylecenia stąd, jak najdalej. Od tych wszystkich problemów. Prosto ku wolności. Jednakże, nie zrobiła tego. Jej prawa dłoń, wciąż wędrowała w kierunku miejsca, gdzie Iv schowała telefon. Chciała przeczytać tę wiadomość raz jeszcze. Przekonać się, że to tylko żart, lecz dobrze wiedziała, że tak nie jest.
Rysiek też się wkurzył, co wcale jej nie zaskoczyło. Zdawało się nawet, że jest bliski przemiany i wciąż ze sobą walczy, by tego nie zrobić. Naprawdę chciała teraz coś powiedzieć, dodać mu otuchy. Lecz sama był równie zdenerwowana, co on.
Odwróciła głowę w stronę Rhydiana, by spytać, gdzie skręcić, ale w tym samym momencie, do nozdrzy dziewczyny doleciał smakowity zapach. Aż jej zaburczało w brzuchu. Tamten facet stanowił dla niej zagadkę. Wątpiła, aby przypadkowo otworzył drzwi, dając im tym samym szansę na ucieczkę. Wpierw mówił o kąpieli, potem ich zamknął, a na koniec coś gotuje. Czyżby zamierzał zrobić sobie z nich zwierzątka domowe? Miała również wątpliwości co do tego, aby wezwał gliny.
Gwałtownie się zatrzymała – wciąż jeszcze znajdowali się na korytarzu. Odwróciła się twarzą do przyjaciela. Wyciągnęła swój telefon. Tak, chciała coś zrobić z tą wiadomością tu i teraz. Wolała teraz coś z tym zrobić, niż czekać, aż tamci zareagują. Tak, wolałaby uniknąć rozmowy z nimi, tak po prostu ich zignorować. Lecz jeszcze bardziej wolałaby uniknąć spotkania z rządem.
- Co im odpisujemy? – Spytała przyjaciela.
  Temat: JACUZZI
Ivette Turner

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 523

PostForum: J. Blood    Wysłany: 2017-12-13, 20:27   Temat: JACUZZI
Nerwowo przygryzała wargę, to spoglądając na mężczyznę, to rozglądając się wokół. Nie znosiła małych pomieszczeń. Zwłaszcza takich, w których brakowało okien. Czuła się wtedy bezsilna i zaczynała panikować. Na szczęście, nim znowu Iv zaczęłaby wrzeszczeć, Rhydian się obudził. Nawet się nie przejęła tym, że przyjaciel wypowiedział nie jej imię.
- Witaj z powrotem. – Uśmiechnęła się do niego lekko. Widziała, że mężczyzna próbuje się skupić. Nic w tym dziwnego. Liczyła, że się nie przemieni.
Nim zdążyła odpowiedzieć na jego pytanie, przytulił ją. To ją dopiero uspokoiło. Panika prawie zniknęła, jakby Iv zapomniała, gdzie się znajduje. Odwzajemniła jego uścisk.
- Ten facet nas tu „zaprowadził”. Zdaje się, że to jego jacuzzi. – Wyjaśniła po krótce, gdy tylko odsunęła się od mężczyzny, tym samym tracąc poczucie bezpieczeństwa.
- To chyba ja powinnam Cię o to pytać. To nie ja byłam przed chwilą pozbawiona przytomności. – Na jej twarzy ponownie zagościł uśmiech, starała się powiedzieć to beztrosko, lecz mężczyzna pewnie i tak się zorientował, że w głosie Ave brzmiała troska o niego.
- Rysiu… - Powiedziała. – Nic mi nie jest. Nie denerwuj się. – Dotknęła jego dłoni. Miała nadzieję, że to trochę uspokoi Rhydiana. Spokojnie wpatrywała się w jego oczy, jakby chciała tym samym zapewnić, że mówi prawdę. – Ale… Musimy uważać na tego gościa. Jest mutantem, potrafi wytwarzać truciznę. Ii… Ma węża. – Powiadomiła go. – Kobrę. – Dodała szybko, chwilowo wolała uniknąć dwuznacznych żartów.
Wstała. I w tym samym momencie usłyszała brzęczenie telefonów. Swojego i Rhydiana. Zmarszczyła delikatnie brwi i sięgnęła po komórkę. Szybko odczytała wiadomość, a potem jeszcze raz. Cała blada, spojrzała pytająco na Ryśka. Nie, to niemożliwe. Skąd niby…? Szybko schowała urządzenie do kieszeni, nim znów zdążyłaby zrobić coś głupiego, jak na przykład, rozwalenie owego przedmiotu.
- Musimy się stąd wydostać. – W jej głosie zabrzmiał gniew. – Joder, joder, joder.*
Nie zamierzała dyskutować o tej wiadomości w tym pomieszczeniu. Już wystarczająco czuła się wkurzona. Podeszła do drzwi.
- Otwieraj! – Krzyknęła, po czym mocno szarpnęła za klamkę, a drzwi… Się otworzyły.

*joder - kurwa.
  Temat: Skojarzenia
Ivette Turner

Odpowiedzi: 227
Wyświetleń: 8719

PostForum: off-top   Wysłany: 2017-12-11, 15:44   Temat: Skojarzenia
Welon
  Temat: Oceń avatar
Ivette Turner

Odpowiedzi: 244
Wyświetleń: 10564

PostForum: off-top   Wysłany: 2017-12-10, 22:55   Temat: Oceń avatar
10. :D
  Temat: Skojarzenia
Ivette Turner

Odpowiedzi: 227
Wyświetleń: 8719

PostForum: off-top   Wysłany: 2017-12-10, 21:34   Temat: Skojarzenia
Biologia
  Temat: JACUZZI
Ivette Turner

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 523

PostForum: J. Blood    Wysłany: 2017-12-10, 15:11   Temat: JACUZZI
Teraz zyskała już odpowiedź, na wcześniejsze zadane pytanie. Tak. Tego mężczyznę chyba totalnie popierdoliło. Nie dość, że zabrał dwóch złodziei do jacuzzi, to na dodatek miał węża? I to nie byle jakiego węża, bo kobrę. Skąd, do cholery, on go wytrzasnął? I czy miał na niego pozwolenie? Ta sytuacja robiła się jeszcze dziwniejsza…
Dopiero po chwili do niej dotarło, jak wyglądało pomieszczenie, do którego ich zaprowadził, a raczej zaniósł. Nie za wielkie, a na dodatek, nie było tam okien. Nie, nie, nie. Na to nie mogła pozwolić. Chciała go uderzyć, lecz w tym samym momencie, on ją puścił. Cicho jęknęła i zaczęła się podnosić. Zmarszczyła brwi, gdy mężczyzna kazał się jej uspokoić i pokazała mu środkowy palec.
Gdy mężczyzna zaczął zamykać drzwi, dziewczyna jakby dostała zastrzyk adrenaliny. Podbiegła do drzwi i chciała je otworzyć, ale przeciwnik okazał się szybszy. Drzwi już były zamknięte na klucz. Mimo tego jeszcze parę razy szarpnęła za klamkę.
- Wypuść nas stąd! Słyszysz?! – Zaczęła uderzać pięściami w drzwi, a po chwili usłyszała kroki mężczyzny. Czyżby zamierzał ich tam zostawić? Na jak długo? Cofnęła się. Czuła, że siły znowu zaczęły ją opuszczać. Zerknęła na Rhydiana i do niego podeszła. Uklęknęła tuż przy nim, a jego głowę dała na swoje kolana. Prawą dłoń położyła na jego lewym barku i delikatnie nim potrząsnęła.
- Rysiu… - Wyszeptała. – Obudź się…
Instynktownie podniosła głowę, a prawą dłoń zabrała z barku Ryśka i sięgnęła po sztylet, gdy tylko usłyszała, jak otwierają się drzwi. Na chwilę pojawiła się dłoń mężczyzny, w której trzymał ciuchy.
Rzuciła sztyletem. Miała pecha, bo mężczyzna w tym samym momencie schował dłoń i ponownie zamknął drzwi, zostawiając ręczniki i ciuchy.
Delikatnie odłożyła jego głowę na ziemię i ponownie wstała. Nawet nie zerknęła na ciuchy, tylko zabrała sztylet. Mógł się okazać jeszcze przydatny. Ponownie podeszła do przyjaciela i usiadła tuż przy nim.
 
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10