Znalezionych wyników: 45
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2019-01-18, 03:03   Temat: Lobby
Uśmiechnął się lekko widząc jej reakcję. Wiedział. Wiedział że to zrobi, od kiedy tylko zaczął rozpoznawać dziewczynę. Przecież musiała to zrobić. Jej miejsce było przy nim, tak samo jak cień nie mógł istnieć bez światła. I może i nie pamiętał większości rzeczy, które powinien pamiętać, może miał raczej przeczucie kim ona była niż faktycznie pamiętał... ale dajcie spokój, kogo obchodziły jakieśtam wspomnienia. Przeszłość nie była stała, on był tego doskonałym przykładem. Mogli być kochankami, mogli być wrogami, to wszystko bez znaczenia. Byli tym, kim chciał żeby byli, kim powinni być i tylko to się liczyło.
Nie miał zamiaru zwracać uwagi na tych wszystkich ludzi, nie miał najmniejszego zamiaru zwracać uwagi na to, że cały był przesiąknięty rzeczami z DOGS. Och, pozbędzie się ich, zdobycie nowego garnituru nie mogłoby być prostsze. Któryś z pracowników próbował ich zatrzymać, przynajmniej sprawdzić dlaczego Miriam nagle wychodzi z hotelu... ale wystarczyło jedno przeszywające spojrzenie Abaddona, żeby zapomniał co właściwie miał zrobić. Dwójka mogła w końcu zerwać się z uwięzi, które więziły ich przez długie, długie miesiące... i ruszyć w świat, zupełnie niespodziewający się, co na niego czekało.

/zt x2
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-12-22, 15:02   Temat: Lobby
Donny naprawdę wierzył we wszystko, co powiedział, od pierwszego do ostatniego słowa. Pewnie Dantalion by tego nie zrobił, wolałby zwyczajnie powiedzieć jej wszystko co chciała usłyszeć… Sam Donny z resztą nie przepadał, kiedy rzeczywistość nie wyglądała tak, jak on albo inni ludzie, ludzie których lubił, chcieli żeby wyglądała. Często ją zmieniał i naginał, nie tylko dla siebie, ale i dla innych. I właśnie to sprawiło, że przez tyle lat był w DOGS, nie zorientował się jak był wykorzystywany. I właśnie przez to, był teraz tak niesamowicie rozdarty, wiedząc zbyt wiele żeby zamknąć oczy i wrócić do życia Donny’ego Emmersona, a równocześnie zbyt mało szalony i zatracony w przeszłości, żeby być Dantalionem.
- Mam zamiar dowiedzieć się kim jesteśmy - stwierdził pewnie. Kiedyś próbował już sobie wejść do głowy, ale to było zbyt chaotyczne, gubił się we wszystkich obrazach… ale teraz miał już drogowskaz, prawda? Z resztą, miał wrażenie że sama wizyta w głowie Miriam zaczęła mu przypominać o niektórych rzeczach. Nie mógł powstrzymać delikatnego uśmiechu, kiedy usłyszał jej słowa.
- Nie mam tego w planach. Moja droga, cokolwiek się stało za pierwszym razem… teraz jesteśmy już niepowstrzymani - zauważył. Był potężniejszy, wiedział jak walczyć z szaleństwem. Co mogło im stanąć na drodzę? Wstał z fotela, miękko wyciągnął dłoń w jej stronę. - A więc? - spytał.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-12-13, 17:04   Temat: Lobby
Jej reakcja, tak samo jak to pytanie, zupełnie go zdziwiły. Jasne, nie do końca mógł wiedzieć czego się po niej spodziewać, bo nie do końca ją pamiętał… Ale przecież nie powinna się zachowywać w ten sposób. Właśnie przywrócił jej wspomnienia, nie tego chciała? Naprawdę chciał zrobić coś, o co go poprosiła, chciał zrobić dla niej coś dobrego! Powinna się ucieszyć. Dlaczego tego nie zrobiła?
- Bo tego właśnie chcesz, Miriam - odpowiedział jej, znowu nieco innym tonem, tym razem już nie tak przepełnionym pewnością siebie, a raczej nieco zdziwionym i dużo bardziej pasującym do tego miłego i czarującego Donny’ego, który wszedł tu przed chwilą, niż do Dantaliona, którego Miriam znała. - Chcesz móc pokazać na co cię stać, chcesz potęgi, chcesz władzy. Chcesz mieć w dupie tych wszystkich ludzi w białych kołnierzykach, którzy i tak nigdy cię nie szanowali. Chcesz im pokazać, jak to się dla nich skończy. I chcesz się przy tym dobrze bawić! Chcesz zobaczyć co ten świat ma ci do zaoferowania, wydrzeć wszystko co ci zabrał. - On tego chciał. Zabrali mu tożsamość, lata życia… Miriam też musiała coś stracić. Teraz już nigdy nie musieli być na straconej pozycji, nie kiedy on znał prawdę i kiedy tak dobrze panował nad swoimi mocami. - Wiesz, że razem możemy zapanować światem. I chcesz zająć swoje miejsce, tuż obok mnie - skończył miękko. Nawet nie trzeba było słuchać jego słów, żeby po samym tonie zorientować się, że właśnie obiecuje jej cały świat. Dopiero wtedy Abaddon zwrócił uwagę, na to co się działo z jej mocą. Sięgnął dłonią w miejsce, gdzie powinna znajdować się jej dłoń, ale niczego nie dotknął. - Ty, twoje moce… są piękne.
  Temat: Wichita|Marlene
Donny Emerson

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 511

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-12-06, 22:04   Temat: Wichita|Marlene
Cześć!
Mam w sumie dwie postaci do podrzucenia. Po pierwsze - Donny, miły DOGS, który fabularnie chyba właśnie przestaje być i miły, i z DOGS :lol: Po drugie, tak bardziej przyszłościowo - Wiliam Hopper. Mutacja Hoppsa i Witchity dają dość podobne objawy, działają jak guz mózgu. U Willa największym problemem jest nadciśnienie śródczaszkowe, już mi się zapowiadało, że będzie martwy, ale znalazł tymczasowe rozwiązanie. Ciągle umiera, choć znacznie wolniej, co nie zmienia faktu, że musi jak najszybciej znaleźć sposób na przeprowadzenie operacji z otwieraniem czaszki, bo właściwie jeśli na ten moment cokolwiek pójdzie źle, może dostać wylewu i umrzeć. Także ten, jakbyś chciała się dowiedzieć, które leki sprawiają, że nie chcesz sobie codziennie palnąć w łeb, żeby wyłączyć migreny, to się polecam.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-12-06, 21:25   Temat: Lobby
Czy chciał się nad nią znęcać? Nie, raczej nie. Czemu miałby to robić, nie ona była jego wrogiem. Rzecz w tym, że czemu miałby jej oddawać wszystko? Jego moce niosły ze sobą straszliwą cenę, a czemu miałby chcieć ją ponosić? Próbował to robić, ostatnie trzy lata tak bardzo próbował to robić... ale właśnie zaczęło do niego docierać, jak bardzo bezsensowne to było. Sądził, że ktoś zrobi to samo dla niego, z czystej dobroci serca? Myślał że takie jest DOGS, że właśnie tak powinni postępować dobrzy ludzie... Najwyraźniej tacy już nie istnieli. Wszyscy jego przyjaciele tak naprawdę od początku nim manipulowali, wykorzystywali go i jego moce. Och, jakim był idiotą! W tym momencie nie zdziwiłby się, gdyby okazało się, że wszyscy naokoło od początku mieli rację, a DOGS faktycznie zabijało mutantów. Skoro mogli go oszukiwać w jednej kwestii, dlaczego nie w każdej innej?!
Ale Miriam... Nie pamiętał jej, ale ona od początku mówiła prawdę. Widział to w jej głowie. Mógłby być dla niej miły. Mógłby jej zaufać. To już chyba kiedyś się wydarzyło, prawda? Podobno ludzie nigdy nie wchodzili dwa razy do tej samej rzeki, ale Abaddon wiedział doskonale, że to było zwyczajne kłamstwo. Był w zbyt wielu głowach, żeby nie wiedzieć, że to przeszłość rządziła przyszłością, a on... On kształtował przeszłość.
Skończył zajmować się jej wspomnieniami, nie wszystkimi, tylko paroma wybranymi związanymi z nim. Skoro już i tak zaczął je uprzątać, co mu szkodziło dokończyć kilka? Z resztą, Miriam powinna pamiętać, jak bardzo go potrzebowała. Och, tamte stare, piękne czasy, kiedy nie musiała martwić się kim i gdzie jest, a czas nie musiał rządzić ich życiem. Nie musiał nawet nic w nich zmieniać, sama wtedy chciała z nim być. Wyciągnął ich z powrotem do prawdziwego świata, do tych dwóch foteli, szklanki wody już pozbawionej truskawki.
- Wygląda na to, że mam parę niedokończonych spraw do zamknięcia. Pójdziesz ze mną? - zaproponował, chociaż doskonale wiedział, że tak, pójdzie, nawet jeśli jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy. Nie musiał jej doskonale pamiętać, żeby rozumieć, że przynależeli do siebie.

//Miriam powinna odzyskać część wspomnień związanych z Danym/Donym/Benjim
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-12-01, 14:24   Temat: Lobby
Donny nie mógł w to uwierzyć... ale to była prawda. Znała go, wyraźnie musiała go znać, przecież rozpoznawał siebie w tych wspomnieniach. Czy to znaczyło że mówiła prawdę od początku...? Nie. Z pewnością, to nie mogło tak wyglądać. Ale im dalej się zagłębiał, tym wszystko stawało się coraz bardziej mięsiste. Urwane wspomnienia, nie tylko przez to jak nieperfekcyjna była pamięć. Widział wyraźnie swoje ślady zostawione w jej umyśle i to nie takie jakie zostawiał teraz, subtelne drogowskazy jak wrócić do wcześniejszego stanu. To było dzieło sztuki, które trafiło w ręce szaleńca z klejem i nożyczkami.
Część wspomnień była po prostu nadszarpnięta, łatwa do zrozumienia, choć nieco zniszczona. Ale część... Musiał przedzierać się przez kolejne warstwy fałszu i kłamstw. Ale to co tam znalazł... Boże. Był w stanie się rozpoznać, chociaż nie był Abaddonem. Parę lat młodszy, zatopiony w alkoholu i narkotykach... kompletnie szalony. Przecież doskonale zdawał sobie sprawę z tego, do czego jego moc go doprowadziła, wiedział że był nawet w zamkniętym zakładzie... Ale to nie było to samo co zobaczyć to na własne oczy.
To nie było to, co najbardziej zszokowało Donny'ego. Oni faktycznie brali udział w zamachach, on był cholernie niebezpieczny... ale nie przeszkadzało mu wtedy. Ba, wyglądał jakby się bawił świetnie i zdaje się... Zdaje się że gdzieś przez mgłę to pamiętał. To nie były złe wspomnienia. I wszędzie, jak cień podążała za nim jedna osoba.
- Dlaczego? - dotarł do niego jakiś przerażony głos z któregoś wspomnienia. Zwrócił na nie uwagę, tylko po to, żeby zobaczyć jak pochyla się nad jakąś wyraźnie ranną kobietą.
- Bo mogę.
I chwila ciszy, zupełnie nienaturalna, ale Donny doskonale zdawał sobie sprawę z tego co musiało się dziać. Właśnie wciągnął ją na plan astralny. I jakby to potwierdzić, nagle to ich zawieszenie zostało przerwane, a kobieta zaczęła krzyczeć. Miriam - bo takie było imię tej dziewczyny, jego cienia - musiała na to wszystko patrzeć.
To była prawda, robił rzeczy, bo mógł. Dlatego wszedł do głowy Miriam, chociaż wyraźnie tego nie chciała. On chciał wiedzieć, więc wszystko inne się nie liczyło. Uwielbiał czuć władzę, którą dawała mu moc, teraz to czuł bardziej niż przez te wszystkie lata, które spędził w DOGS. Pozwolili mu o tym zapomnieć, upewnili się, że będzie wierzył, że był zwyczajnym, zagubionym chłopcem, który nie chciał nikomu zrobić krzywdy. Oszukali go, wykorzystali. Nigdy nie byli po jego stronie, żadne z nich.
Odszukał świadomość dziewczyny. Chciał z nią porozmawiać.
- Co mam z tobą zrobić, Miriam? - spytał. Może mógłby przywrócić jej wspomnienia, ale czy tego chciał? Może powinni wrócić do starych, dobrych czasów, o których nie mogliby mieć bardziej mglistego pojęcia. Musiał zamknąć swoje stare sprawy, wejść do własnej, popieprzonej głowy... Ale może chciałaby później do niego dołączyć, cokolwiek miał w planach? Choć cóż, jeśli tego chciała, mógł jej dać wolność. To był świeży początek, mógł od tego miejsca kontynuować z nią albo i bez niej. Jednego był pewien - w tym momencie nie był już dłużej ani naiwnym Donnym, ani szalonym Dantalionem.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-11-27, 23:56   Temat: Lobby
- Pogrywasz sobie ze mną - Donny odpowiedział jakimś niebezpiecznym tonem... ale chyba nie był do końca przekonany. To nie mogła być prawda, ale czy to był fałsz? Miał mętlik w głowie. Był już pewien, że odkrył kim jest kobieta, ale z jakiegoś powodu, ona absolutnie nie chciała się zachowywać jak terrorystka. Gdzie jej strach, że właśnie została wykryta? Tak dobrze grała? A może... może faktycznie go znała? Dlatego nic sobie z tego nie robiła? Nie wierzyła, że cokolwiek jej zrobi? Bagatelizowała go czy po prostu wiedziała jakim człowiekiem jest? Więc dlaczego opowiadała o zamachach? Nie mógłby tego zrobić. Przecież on brzydził się bezsensowną przemocą.
Może... Może faktycznie coś się stało z jej wspomnieniami? Też nie działały, tak jak te jego - i dlatego uważała go za jakiegoś terrorystę? Z drugiej strony, jakie miał dowody, że ona po prostu nie gra? Nie pamiętał jej ani nic z tego co opowiadała... Aż w końcu barman nie przyniósł im wody. Nie powinna wiedzieć, że jest uczulony na truskawki. To nie była szczególnie silna alergia, nie była podkreślana w żadnych jego kartach medycznych... ale to nie była tajna informacja. Mogła się do tego dogrzebać, gdyby tylko chciała. Wierzyć jej czy nie wierzyć? Mówiła prawdę czy kłamała? Może mówiła prawdę. Może to była jej prawda. Może to były tylko jego urojenia, a z nim było gorzej niż myślał. Musiał wszystko kwestionować, ale nie miał pojęcia czy czemukolwiek może zaufać... Musiał wiedzieć. Jeśli to była prawda, miał właśnie okazję dowiedzieć się kim był.
Obiecywał jej, że nie wejdzie do jej głowy... ale właśnie to zrobił. Wciągnął ją ze sobą na plan astralny, prosto do jej umysłu. Fala obrazów i uczuć mogła się wydawać nieuporządkowana, ale nie dla Abaddona. Może panował tutaj większy mętlik niż w zwykłych głowach, to nie był tragiczny przypadek. Donny zaczął pobieżnie przeglądać kolejne jej wspomnienia, niekoniecznie chronologiczne, zwykle wybrakowane, nie zatrzymując się przy żadnym na dłużej. Nie próbował tutaj zrobić porządku - czy to on odpowiadał za ten cały bałagan? - a po prostu znaleźć kilka odpowiedzi. Miriam mogła starać się nie utonąć w tym strumieniu jej własnej świadomości, próbować z nim walczyć - najpewniej zupełnie nieskutecznie, skoro nie była telepatką - albo po prostu dać mu tego co chciał i zaprowadzić go o wspomnień o nim samym.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-11-15, 19:33   Temat: Lobby
Donny nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Może przez te lata zdarzało mu się być zagubionym, ale był przecież dobrym człowiekiem, to nie zmieniało się od tak. Może większość jego życia to były dla niego zupełne zagadki, ale wiedział kim był. Miał odpowiadać za jakiś zamach, najpewniej ten z dwa tysiące czternastego? Przecież wtedy nawet w pełni nie panował nad swoją mocą, według Evie był niegroźnym, nieco zabawnym facetem, co pięć minut zmieniającym zdanie kim właściwie był. To nie składało się do kupy.
...ale przecież wcale nie musiało, prawda? Na Boga, jaki był naiwny. Jak łatwo było go przekonać, że ta kobieta miała z nim cokolwiek wspólnego. Jedna melodia, nieufne spojrzenia, wspomnienie czegoś o jego mocy... Nawet nie użyła jego prawdziwego imienia. A on był tak bardzo spragniony odpowiedzi, że bez zastanowienia zaczął to kupować - aż nie powiedziała czegoś niewiarygodnie absurdalnego.
Mógł się tego spodziewać. Był potężnym mutantem, DOGS sporo zyskiwało dzięki jego służbie i miał słaby punkt, który mógł pozwolić go omamić. Prędzej czy później któraś z grup terrorystycznych musiała się nim zainteresować i spróbować przeciągnąć go na swoją stronę. Czy istniał prostszy sposób niż wmówienie mu, że tak naprawdę od początku z nimi działał, tylko o tym zapomniał? Wystarczyło dokopać się do jego akt, to nie mogło być takie trudne. Ktoś próbował wykorzystać jego słabości, a Abaddon nienawidził być wykorzystywany.
- Myślisz, że uda ci się mnie omamić? - spytał z jakimiś niebezpiecznymi iskierkami w oczach, zupełnie ignorując jej pytania. Jeśli miała zamiar wstać czy w ogóle zacząć uciekać, miał zamiar chwycić ją za nadgarstek. O nie, miał parę pytań i dostanie na nie odpowiedzi, czy tego chciała, czy nie. - Z kim pracujesz?
Może nawet jej wsparcie gdzieś tutaj było? Na razie nie miał zamiaru spuszczać z niej oczu, żeby się przekonać. W zasadzie, co go powstrzymywało przed przekonaniem kobiety, że tak naprawdę chciała z nim iść i zaprowadzeniem jej do siedziby DOGS? Jego przełożeni chętnie by o tym posłuchali.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-11-11, 23:49   Temat: Lobby
Donny próbował jak najwięcej wyciągnąć z zachowania kobiety, ale nawet nie miał pojęcia w którą stronę próbować kombinować. Na pewno była zdenerwowana, to akurat wiedział już od początku, najpewniej przez to, co o nim już wiedziała. Więc... co o nim wiedziała? Na Boga, Donny nawet nie miał pojęcia w co celować. Był normalnym dzieciakiem z chrześcijańskiej rodziny, zanim jego moc nie zaczęła działać. Wtedy stał się dla świata schizofrenikiem z chrześcijańskiej rodziny. Problem w tym, że nie miał pojęcia, co się z nim działo naprawdę. Znaczy, oczywiście, tak, to była kwestia jego mocy, ale tutaj przecież mu nie chodziło o objawy, tylko o to co robił i kim był, tak? Tak. I ona to wiedziała, proste. A przynajmniej miała jakieś wskazówki. Cokolwiek, co pozwoliłoby mu się odnaleźć w tej papce, która została z jego mózgu po piętnastu latach używania mocy. Teoretycznie, potrafiłby użyć mocy na sobie. Nawet próbował. Problem był w tym, że nic tam nie miało sensu, a żadna historia nie składała się do kupy. To nie było po prostu zapomniane. To było wymazane, przepisane, pokreślone i rozwinięte na jakieś absurdalne sposoby. Nie da rady bez jakiegokolwiek drogowskazu, a ona mogła mu to dać.
Na szczęście, nie dość że wzięła wizytówkę, to jeszcze chciała z nim rozmawiać. Od razu. Oczywiście, widział jak była zdenerwowana. Najwidoczniej nie byli w zbyt dobrych stosunkach...? Ale kiedy usłyszał od niej to pytanie, nieco oniemiał.
- Przepraszam? - spytał niedowierzającym tonem. Nie był pewien czy kobieta uważała go za terrorystę, czy była jedną z osób, które wierzyły w teorie spiskowe, według których DOGS chciało zamordować każdego mutanta i nawet nie był pewien, która wersja była gorsza. - Po pierwsze, nie jestem terrorystą... - ...a przynajmniej taką miał nadzieję ciągnąc tę wersję. Z resztą, chyba by wiedział, gdyby był terrorystą, tak? Może mógł być lepszym człowiekiem, ale nie był aż tak zły, żeby mordować niewinnych. Pamiętałby to, z czymś takim na sumieniu nie mógłby być sobą, Abaddonem Warrenem Emersonem. - Po drugie, nie jestem pewien co stało się ostatnim razem, ale nie mam zamiaru wchodzić ci do głowy. Po prostu chciałbym dowiedzieć się jak najwięcej jesteś w stanie mi powiedzieć - wyjaśnił, chociaż najpewniej miał bardzo dobry powód, żeby za pierwszym razem mieszać jej we wspomnieniach, a to, że wiedziała jakie miał moce, wydało mu się dość obiecujące. Liczył, że kobieta sama z siebie zechce mu nieco wyjaśnić, a jeśli nie... ewentualnie mógłby wejść jej do głowy? Jasne, powiedział że tego nie zrobi, ale musiał wiedzieć, a ona przecież nawet nie musiała pamiętać, że kiedykolwiek przejrzał jej wspomnienia.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-10-29, 19:42   Temat: Lobby
Donny był najprawdopodobniej równie skonfundowany co sama, nieznajoma pianistka. To chyba był dobry sygnał, prawda? Najwidoczniej miał rację i faktycznie go znała... chyba aż za dobrze. Musiał wyglądać całkiem zabawnie, delikatnie unosząc ręce i starając się uniknąć tej zupełnie niespodziewanej furii. Coś, co niesamowicie pasowało do dobrze wychowanego, nieco wycofanego Abaddona, ale do Dantaliona? Oczywiście, sam Donny nie miał o tym najmniejszego pojęcia, pierwszy raz słysząc takie określenie w swoim kontekście. Swoją drogą, czy to przypadkiem nie było imię księcia piekieł?
- Przepraszam, mam swego rodzaju... problemy z pamięcią - zaczął, drapiąc się po głowie. W końcu nie powie jej, że był mutantem. Chociaż działał po dobrej stronie, sporo ludzi i tak czuło się przy nim niekomfortowo. - Na dobrą sprawę, wyraźnie pamiętam tylko ostatnie trzy lata, Próbuję poskładać resztę jakoś do kupy, w zasadzie nawet nie mam najmniejszej wskazówki co robiłem przez dziesięć lat, ale z jakiegoś powodu ten utwór siedzi mi w głowie, teraz go usłyszałem, więc pomyślałem że wejdę... - Okay, zaczynał się już plątać. Tej kobiety z pewnością nie interesowało z jakiego powodu wszedł do hotelu, co uważał o Dla Elizy i połowa jego życia. Donny poczuł się jeszcze bardziej głupio. Jedna myśl na raz, bez skakania po tematach, powoli, tak żeby miała szansę zrozumieć, o co mu właściwie chodziło. - Przepraszam, nie zawracałbym - pani - ci głowy, gdyby to nie było dla mnie istotne. Może gdybyśmy porozmawiali udałoby mi się coś sobie przypomnieć... Nie zmuszam cię do niczego. Tylko proszę, przemyśl to i jeśli się zdecydujesz - zadzwoń - skończył, podając jej swoją wizytówkę, z pięknym logo DOGS. Zbyt często współpracował z różnymi jednostkami przy naprawdę różnych sprawach, żeby za każdym razem ludzie kontaktowali się z nim przez DOGS.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-10-25, 21:36   Temat: Lobby
Och, oczywiście Donny usłyszał to potknięcie się pianistki, uniósł wzrok... ale zaraz po tym wrócił spojrzeniem, najpewniej wyciągając jakąś książkę czy cokolwiek, czym mógłby zająć wzrok. W końcu błędy zdarzają się i najlepszym, a Donny nie chciał dodatkowo peszyć biednej dziewczyny natarczywym spojrzeniem. Już wystarczyło, że z pewnością połowa sali zerknęła w stronę fortepianu, nie musiał do tego dokładać swojej pary oczu... A czy istniał lepszy sposób na uniknięcie niezręcznego niepatrzenia niż czytanie?
Rzecz w tym, że kiedy tylko Donny przestał patrzeć, poczuł na sobie czyjś wzrok. Początkowo zrzucił winę na urojenia, w końcu ostatnimi czasy miał sporo pracy, a wrażenie że jest obserwowany mogło być początkami manii prześladowczej albo manii wielkości, zależy co tym razem postanowi jego moc. Nic wielkiego, a przynajmniej nic wielkiego w przypadku Abaddona Emmersona. Problem w tym, że tamta dziewczyna przy fortepianie wyraźnie nie odrywała od niego wzroku. To mógł być jeden ze skutków ubocznych jego mocy... ale nie musiał nim być, prawda? Donny nie mógł się powstrzymać przed podnoszeniem wzroku znad swojej książki, żeby sprawdzać, czy kobieta nadal na niego patrzy, czy to nie jest zwykłe zerknięcie, na które akurat za każdym razem trafia. Skoro na niego patrzyła, musiała go znać, prawda? Skoro musiała go znać, a on jej nie pamiętał, musiała go znać z czasów, które były dla niego czarną plamą. Musiała coś o nich wiedzieć. Oczywiście, Donny zdawał sobie sprawę ze swojej wręcz dziecięcej naiwności, ale nie był w stanie powstrzymać kłębiącej się w jego sercu nadziei. Został dłużej niż planował, tylko po to, żeby doczekać do momentu w którym pianistka zrobi sobie chwilę przerwy, a on będzie mógł do niej podejść.
- Przepraszam panią, może to zabrzmi trywialnie, ale czy my się przypadkiem nie znamy? - spytał, tym swoim typowym sympatyczno-czarującym tonem.
  Temat: Lobby
Donny Emerson

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1849

PostForum: Hotel "Hotel"   Wysłany: 2018-10-24, 17:49   Temat: Lobby
/połowa października

Może i trwała wojna, może i miał niewiarygodnie dużo roboty... ale miał też przepustkę. Prawdopodobnie udało mu się ją dostać tylko i wyłącznie ze względu na swoje zdolności i przez opinię psychiatry, według którego czas na relaks i muzykoterapia były kluczowe w jego przypadku. Koniec końców, może i nie był chory, ale nigdy tak naprawdę nie będzie zdrowy psychicznie - nie jeśli nie zrezygnuje ze swojej mocy i nie zacznie brać mutazyny. Nie mógł tego zrobić, nie kiedy był tak bardzo potrzebny. Jeśli mieli zamiar obronić zwykłych ludzi przed terrorystami, potrzebowali każdego... Ale w stanie, w którym faktycznie mogli coś zdziałać. Donny potrzebował chwili odpoczynku, a w jego przypadku nie istniał na to lepszy sposób niż wyjście do klubu jazzowego i udział w jakimś jamie. Był właśnie w drodze, w cywilu, ubrany w zwyczajny płaszcz, bez żadnych oznak że należy do DOGS czy jest mutantem, kiedy usłyszał Dla Elizy.
Donny w pewien sposób był niesamowicie prostym człowiekiem. Kiedy słyszał tę melodię nie potrafił przejść obojętnie. Może i nie mógł być pewny kim właściwie był, może nie wiedział co się z nim działo, ale czuł że ta piosenka przeplatała się przez wszystkie fragmenty jego rozczłonkowanego życia. Nie czekając na zachętę, Donny wszedł do wnętrza hotelu.
Absolutnie nie znał tego miejsca, z resztą tak samo jak dziewczyny grającej na fortepianie, nie przyszedł do hotelu cokolwiek załatwić. Nie przeszkadzało mu to usiąść na jednej z kanap i zwyczajnie słuchać dźwięków muzyki. Nie śpieszył się, prawda? Klubu z pewnością nie zamkną przed trzecią, spokojnie mógł posłuchać paru utworów.
  Temat: Izolatka nr 2
Donny Emerson

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 790

PostForum: Blok X   Wysłany: 2018-10-03, 20:10   Temat: Izolatka nr 2
/02.10

Donny starał się być w dobrym humorze, kiedy zmierzał w stronę bloku X. Wiedział, że tego dnia miał dostać trudniejsze zadanie, nie tylko ze względu na wykorzystanie swojej mocy, ale też to na kim miał z niej skorzystać. Na blok X trafiali najbardziej niestabilni mutanci wymagający ciągłej kontroli. Czasem, pomimo ciągłych starań lekarzy DOGS pozostawali w fatalnym stanie przez długie tygodnie czy nawet miesiące. Pewnie gdyby on sam miał mniej szczęścia i mutazyna tak łatwo nie wyciszyłaby efektów ubocznych jego mocy, mógłby spędzić tutaj naprawdę dużo czasu. Cóż, przynajmniej to było lepsze, niż gdyby pochłonięty szaleństwem szwendał się po ulicach - cokolwiek właściwie na nich robił. To samo tyczyło się też innych mutantów. Nawet jeśli to był zakład zamknięty, był lepszy niż zostawienie ich samych sobie.
Mimo wszystko, Donny starał się nie pokazywać swoich wszystkich wątpliwości. Przecież ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowała taka duszyczka, to kolejna porcja zagubienia - a w końcu tacy ludzie chłonęli emocje jak gąbka. Dlatego Donny starał się mieć jak najmilszą i najcieplejszą aurę, kiedy wchodził do pomieszczenia, oczywiście wcześniej legitymując się strażnikowi i pukając do drzwi.
- Cześć, Jesse. My się chyba jeszcze nie znamy, jestem Donny - przedstawił się, wyciągając do niej dłoń. Cóż, jeśli nie będzie mu chciała zaufać nawet na tyle, żeby uścisnąć jego dłoń, najwyżej zostanie z wyciągniętą dłonią. Gorzej, że może mieć problem z wejściem do jej głowy i znalezieniem problemu, który nie pozwalał jej zacząć funkcjonować normalnie funkcjonować. W końcu nie chciał niczego robić na siłę.
  Temat: Pokój Evie
Donny Emerson

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1504

PostForum: Pokoje   Wysłany: 2018-08-28, 14:22   Temat: Pokój Evie
To było całkiem słodkie, kiedy starała się wyglądać na taką obrażoną, choć chyba średnio jej szło, skoro już po chwili wróciła do zwykłej miny. To chyba było jeszcze bardziej urocze.
- To byłoby najgorsze pięć minut mojego życia - zażartował, chociaż w sumie chyba byłoby w tym trochę prawdy. Zdążyli się zaprzyjaźnić przez te trzy lata, a poza tym, była dla niego najbliższą osobą, którą faktycznie pamiętał. Może nawet najbliższą w ogóle, skoro nikomu nie zależało na nim wystarczająco, żeby zacząć go nie szukać przez te wszystkie lata, a rodzice się go wyrzekli, kiedy okazało się że nie tylko ma problemy ze swoją psychiką, ale też jest mutantem. Donny nie chciał o tym myśleć, przynajmniej nie w tym momencie, kiedy tak dobrze się bawił.
- Hmm... Okay - odpowiedział Evie na tą jej propozycję o uśmiechaniu się. - Ale pod warunkiem, że ty też będziesz się więcej uśmiechać - stwierdził. Skoro już zawierali jakąś umowę, to trzeba się potargować, prawda? Co to za porządki, że on miał mieć ciągle dobry humor, a ona mogła być poważną panią doktor? Z resztą, uśmiech jej naprawdę pasował, nie ważne czy w pracy, czy po niej. Powinna częściej z tego korzystać.
Tak, jeśli używali tych superkolorowych płatków, to miałoby więcej sensu i mogłoby naprawdę nieźle wyglądać... Tym bardziej musiała to namalować!
- Masz czas do dwudziestego! - stwierdził wesoło. Niech się spieszy! I pal licho, że średnio mógł sobie powiesić obraz ze statkami z kolorowych płatków śniadaniowych pływającym na morzu z mleka (a może rzece? W końcu droga musiała być wąska i kręta) nad swoim łóżkiem w koszarach. Zostawi go sobie na później, kiedy już w końcu odejdzie z oddziału - w końcu nie będzie tak pracować całe życie, prawda? Chciał mieć w końcu jakąś szansę na normalność, jakkolwiek dziwnie musiałaby wyglądać normalność w jego wykonaniu. Może gdyby wycisz mutację mutazyną...
Dobrze mu się jej słuchało, kiedy snuła kolejne teorie tak leniwie się wylegując. Dobrze, że nie myślała o tym, co wydarzyło się tego dnia, wesoło sobie żartując. Będą musieli coś z tym zrobić... ale na razie nie chciał zawracać jej tym głowy, więc najlepiej było samemu też o tym nie myśleć, tylko dotrzymywać jej towarzystwa.
- Tak jak sobie myślę, o miłości, księżycu i innych takich rzeczach... Kwiat paproci. Co jeśli pochodzi z księżyca? A na Ziemi jest taki rzadki, bo u nas rosną tylko nasiona, które spadły z kosmosu? - To by naprawdę dużo wyjaśniało i w kwestii księżycówki, i tych biednych ludzi, którzy przez stulecia szukali kwiatu paproci na Ziemi, a cały czas czekał na nich na księżycu. - Czy to znaczy, że kupidyn mieszka na księżycu? Pamiętam, że był mit o nim i o Psyche, ale chyba nie miał za wiele wspólnego z Luną... - zastanawiał się na głos. A kolejny pomysł mu się naprawdę spodobał. - Na asteroidach! Jak w Le Petit Prince. - A przecież spadającym gwiazdom nie było aż tak daleko do tych zwykłych...
  Temat: Pokój Evie
Donny Emerson

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 1504

PostForum: Pokoje   Wysłany: 2018-08-11, 03:08   Temat: Pokój Evie
Och, ten atak w rzeczywistości był okrutny, a Abaddon - zupełnie na niego nieprzygotowany. Nie ma co się dziwić, że palec Evie trafił idealnie w jego bok, a kiedy połączyć to z tą jej smutną minką, Donny nie mógł powstrzymać śmiechu.
- A ty i tak mnie lubisz! - zauważył. Chyba nie mogło być z nim aż tak tragicznie, skoro ciągle chciała się z nim zadawać, prawda?
To było naprawdę urocze, kiedy tak się rumieniła i ukryła twarz w dłoniach. Pewnie nawet nie zdawała sobie z tego sprawy... a on za to doskonale wiedział, że gdyby jej o tym powiedział, byłaby jeszcze bardziej czerwona. To właściwie też byłoby całkiem urocze... ale nie, nie miał zamiaru znęcać się nad nią aż tak bardzo.
- Nie śmieję się z ciebie! - zaprotestował głośno. To nie była jego wina, że dziewczyna była zbyt urocza, żeby mógł mieć kiepski humor! To tak jakby ktoś jej pokazywał filmiki z kotkami w internecie i miał pretensje że się uśmiecha. Po prostu nie dało się inaczej. - Dzięki - odpowiedział jej lekko rozbawiony, kiedy dodała ten komplement. Alkohol chyba powoli zaczynał uderzać jej do głowy... a to mu przypomniało, że on powinien powoli przystopować. Nie, nie czuł jakoś szczególnie działania alkoholu, Evie wypiła też nieco zanim przyszedł... ale musiał wziąć pod uwagę, jak to działało na jego moc. W jego przypadku nie wystarczyło być następnego dnia trzeźwym i nieskacowanym - musiał być gotowy do korzystania ze swojej mocy, którą niestety blokował alkohol. Ach, gdyby akurat nie było tej zbieżności...
Po raz kolejny, zaśmiał się, kiedy usłyszał jej słowa. To była całkiem ciekawa wizja, nie ma co! Chociaż właściwie....
- Nie jestem pewien - byłyby pewnie wtedy jednokolorowe. Już nawet zwykłe statki są malowane![/b[ - zauważył. Evie powinna to zrozumieć, w końcu sama malowała obrazy, musiała rozumieć jak ważne były kolory na pejzażu. A tak? Jednokolorowe statki na białej rzece. Może gdyby używali tych okropnie słodkich, całych twardych od ilości cukru, kolorowych płatków... - [b]Musiałabyś to namalować - stwierdził mimo wszystko. W końcu kosmiczny pejzaż ze statkami z płatków śniadaniowych? Nikt czegoś takiego jeszcze nie widział.
Donny znowu się zaśmiał (strasznie był rozbawiony tamtego wieczoru, może alkohol jednak na niego działał?), kiedy usłyszał jej wizję rozwiązania wojen. Szkoda że to nie mogło działać dokładnie tak samo na Ziemi...
- Jestem pewien, że to byłoby całkiem skuteczne - odpowiedział jej roześmiany. - I co jeśli, to miłość jest z księżyca? W końcu podobno wszyscy pochodzimy z gwiazd.
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10