Znalezionych wyników: 35
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Skrzyżowanie
Colton Payne

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 2137

PostForum: fremont   Wysłany: 2018-10-06, 09:54   Temat: Skrzyżowanie
Trochę zaskoczzyło go pytanie Vincenta, ale z drugiej strony czy powinien się dziwić, skoro chłopak przez lata był trzymany i wykorzystany w tamtejszych laboratoriach? To oczywiste, że chciał się odegrać, zakończyć sprawę raz na zawsze chociażby tylko po to, żeby przez resztę życia nie musieć oglądać się za siebie. ale no niestety, chwilowo było to niemożliwe. Nie wystarczyło wstać, pójść tam i zrobić rozpierdol. Jakiś czas temu próbowano tego z dogs i jak to się skończyło?
- Jak to co? Siedzieć na tyłku i nie wystawiać nosa poza garaż. Już zapomniales, że wczoraj zrobiłeś kulkę? - spytał, unosząc lekko brwi ku górze. Ha, a mówią, że to on działał nierozwaznie, a tu proszę.
- Zobaczę, co da się zrobić w twojej sprawie, a tymczasem... muszę się zbierać - dodał jeszcze tylko, odkładając frytki i podnosząc się z miejsca. Miał jeszcze kilka rzeczy do załatwienia na dzisiaj, więc też nie mógł siedzieć jakoś szczególnie długo - Zajrzę wieczorem. Może uda mi się znaleźć dla ciebie jakąś lepszą miejscówkę - dodał jeszcze tylko i odszedł kilka kroków w kierunku drzwi, myślami będąc już w innym miejscu. A potem jakby nigdy nic podłoga pod nim się otworzyła i chłopak wskoczył do powstałego tam, okrągłego portalu.

//zt
  Temat: Rodzinne sprzeczki.
Colton Payne

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 346

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-10-05, 11:36   Temat: Rodzinne sprzeczki.
Colt też świętował i to od samego rana, ze swoim najlepszym kumplem Viggo. Było wszystko, był alkohol, były papierosy, był zbawienny biały proszek i... były też telefony i smsy do siostry, która nawet nie raczyła I odebrać czy na nie odpisać. Rano wyszła z domu szybciej, wiec nawet nie miał okazji spytać, jak się z tym wszystkim czuje. Nie uważał, żeby rozpaczała za ojcem jakoś straszliwie, ale no cóż, czuł że jako taka bratersko-siostrzana rozmowa by się przydała. O ile Młoda zechciałaby się z nim skontaktować.
Z tego też powodu musiał skończyć opisanie tego wspaniałego dnia nieco wcześniej i wrócić do domu, żeby poczekać na dziewczynę. I doczekał się. W środku nocy kurwa.
Siedział w salonie, na kanapie, z głową odchyloną do tyłu, trochę już podsypiając, jednak mimo wszystko zachowywając czujność, więc jakikolwiek ruch czy dźwięk po prostu nie mógł ujść jego uwadze. Nie musiała przywalać nogą w mebel, żeby go zbudzić.
- Chyba się na coś umawialiśmy - rzucił na powitanie, pociągając za metalowy sznurek na stojącej lampie znajdującej się obok kanapy, żeby w szybki sposób nieco rozjaśnić pomieszczenie.
Zasady, na które oboje się zgodzili były bardzo proste i logiczne. Ona wiedziała, jak momentami niebezpieczną pracę ma Colt i chłopak informował ją, gdy coś się komplikowało, a jego dzień poza domem miał się wydłużyć. Wiedząc, jaka sytuacja panuje na ulicach, prosił ją o to samo. Takie minimum. Jak widać nie do zrealizowania dla co poniektórych.
  Temat: Skrzyżowanie
Colton Payne

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 2137

PostForum: fremont   Wysłany: 2018-10-04, 19:41   Temat: Skrzyżowanie
- To już coś. Mapa, opis tego miejsca... serio nie potrzeba mi wiele, żeby to sprawdzić - powiedział, kiwając lekko głową. Miał zamiar wyciągnąć od Vincenta jak najwięcej, potem znaleźć te laboratoria i przekazać wszystko Delgado, żeby w imię Rebelii mogli zrobić z tym porządek. Czy coś. Coltonowi to w sumie obojętne, grunt, że z akcji mógł czerpać profity.
Na kolejne słowa chłopaka, Payne z początku jedynie się zaśmiał. Tak, tak, podobne hasła miało większość tego typu organizacji, ta nie była oryginalna. Szkoda tylko, że żadnej nie udało się spełnić obietnic i kogokolwiek w cudowny sposób uleczyć.
- Sorry, ja tylko tworzę portale, niestety nie potrafię cofnąć mutacji - rzucił, chociaż po tonie jego głosu nie było słychać żalu z tego powodu. Bardziej kpił z nieufności chłopaka po tym wszystkim, co Colt dla niego zrobił.
- Każde działanie. Wszystko, co uderzy w tych, którzy ograniczają nasze prawa - powiedział pewnie, kiwając głową, jednocześnie sięgając po jedno z opakowań z frytkami.
I wszystko byłoby fajnie, gdyby nagle nie poczuł czegoś dziwnego z przodu, na klatce piersiowej. Cholernie dziwne uczucie biorąc pod uwagę to, że przecież niczego tam nie widział. Mimo, że domyślał się, że to sprawka Edamsa, i tak chciał się od tego odsunąć, odpędzić... Ulżyło mu, gdy chłopak zabrał łapska, dając spokój jego przestrzeni osobistej.
- Ciekawe, nie powiem - mruknął chociaż... Jakoś tak juz nie mógł spojrzeć na chłopaka w ten sam sposob, co wcześniej, bez wyobrażania sobie długich, dodatkowych rąk wyrastających z jego pleców. Cóż... mutacji nie przewidzisz.
  Temat: Skrzyżowanie
Colton Payne

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 2137

PostForum: fremont   Wysłany: 2018-09-14, 12:35   Temat: Skrzyżowanie
Dał się Vincentowi trochę najeść, żeby nie było. Ale ostatecznie też przybrał taktykę, że może jeśli zada pytania podczas posiłku, chłopak odpowie na nie tylko po to, żeby mieć to z głowy i móc jeść dalej. Takie myślenie chyba miało przyszłość, nie?
Organizacja z opowieści chłopaka brzmiała dla niego jak coś pomiędzy Genetically Clean, a DOGS. Niby prywatne, ale jednak wykorzystujące mutantów na najróżniejsze sposoby. Cóż, domyślał się, że na nich dwóch świat się nie kończy, jednak niepokojące było, że coś takiego znajdowało się na ich podwórku.
- Rozumiem, że ty byłeś tym nadającym się do walki? Przeznaczonym na sprzedaż? - uniósł brwi, bo coś takiego mówiła wczoraj kobieta ścigająca Vincenta, ale ostatecznie wolał się upewnić, niż domyślać - Jak uciekłeś? Na pewno wiesz, gdzie oni się znajdują, hmm? - spytał, dokładając burgera i nachylając się trochę do przodu na plastikowym krześle, na którym siedział, opierając łokcie na kolanach - Wiem, że to sporo pytań, ale... tak się składa, że im więcej mi powiesz, tym lepiej będę mógł tobie pomóc - zaczął bo widział, że chłopak nie jest szczególnie chętny do współpracy i idzie mu to dosyć opornie - Jest pewna... organizacja? Grupa osób, mutantów, którzy chcą coś zrobić w sprawach podobnych do twojej. I nie mówię tu o pożal się Boże Bractwie, tylko o czymś o wiele lepszym, bardziej nastawionym na skuteczne działanie. Moglibyśmy zapewnić ci bezpieczeństwo, ale muszę wiedzieć więcej - zakończył, opierając się na krześle. Właściwie to nie wiedział jeszcze na czym Rebelia będzie się skupiać i czy rzeczywiście może pomóc Vincentowi, ale... no cóż, dotrzymywanie obietnic nigdy nie było jego mocną stroną. To znaczy... nie kłamał, żeby nie było. Po prostu nie był pewny przedstawianej przez siebie prawdy.
No i znowu był świadkiem użycia przez gówniaka mocy, po raz kolejny nie ukrywając zaciekawienia.
- Skoro to nie telekineza, to co? Jak właściwie to działa? - spytał, krzyżując ramiona na klatce piersiowej.
  Temat: Skrzyżowanie
Colton Payne

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 2137

PostForum: fremont   Wysłany: 2018-09-13, 22:26   Temat: Skrzyżowanie
- To smacznego... czy coś - mruknął tylko, gdy chłopak już zdążył dobrać się do jedzenia. I Colt mu nie żałował, bo kupił tego wszystkiego w chuj dużo, że i pewnie dla bezdomnego, który kręci się w pobliżu garaży coś się znajdzie. Ale no, na tą chwilę miał się najeść Vincent i po części też Payne. Niby po wciągnięciu ścieżki nie chciało mu się jeść, ale ostatecznie zmuszał się do wszamania porcji. W końcu nie był narkomanem, nie? Nie miał zamiaru wyglądać jak ci wszyscy, wychudzony, z zapadniętymi policzkami, wyłupiastymi oczami i zepsutymi zębami. Dlatego też diety i wyglądu pilnował.
Sięgnął do jednej z toreb i wyciągnął pierwszego lepszego burgera i trochę od niechcenia zaczął jeść.
- Więc... to Alter Genetics... właściwie to czym się zajmują? Sprzedają mutantów, tak? Wiesz komu? - spytał między jednym a drugim kęsem, zerkając na chłopaka. Był ciekawy tego i owego, żeby potem mieć jakieś informacje do przekazania Marcosowi i reszcie rebelii, którą z pewnością chłopak mógłby zainteresować.
  Temat: Skrzyżowanie
Colton Payne

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 2137

PostForum: fremont   Wysłany: 2018-09-13, 20:24   Temat: Skrzyżowanie
Resztę sprzątania Colt załatwił po cichu, gdy chłopak zasnął. Trochę ogarnął garaż, chowając walające się po blatach rzeczy i nakrywając motor prześcieradłem, żeby wszystko chociaż sprawiało wrażenie względnej czystości. On mógł nocować w takich warunkach, nie przeszkadzało mu to, jednak zdawał sobie sprawę, że nie wszyscy byli tacy, jak on.
Zanim wyszedł, rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie w kierunku Vincenta i podszedł do kanapy, na której spał, początkowo jedynie mając zamiar zabrać swoją kurtkę, jednak ostatecznie wziął koc, który był przewieszony o oparcie i rozłożył, przykrywając chłopaka. Potem pojechał do siebie.

* * *


Następnego dnia rano nadal czuł skutki poprzednich podróży portalem, a w dodatku kończyły mu się zapasy, które miałyby mu z tym faktem pomóc i... tak jakoś Vincent niestety zszedł na drugie miejsce zaraz po załatwieniu sobie dodatkowych kilku gram koki. No niestety, bez tego i tak byłby nie do życia, a tak mógł już przyjść do Edamsa, co prawda przed 13:00, ale już z bandażami, ciuchami, które Colt już nie nosił, a na oko powinny być dobre na gówniaka i toną śmieciowego żarcia w postaci bułek, frytek i innych cudów zapakowanych w trzy papierowe torby z Burger Kinga.
- Już jestem, jestem, miałem kilka rzeczy do załatwienia - rzucił na dzień dobry, otwierając metalowe drzwi garażu i wciakając się przez nie do środka. W sumie to myślał, że chłopak będzie jeszcze spał, ale ten już był na nogach i najwyraźniej trochę sobie poczekał. Ekhm... ups?
- Nie wiem, co lubisz, więc wziąłem to, co sam lubię - powiedział, wzruszając ramionami i kładąc torby z żarciem na skrzynce na narzędzia aka stoliku, torbę z ciuchami na podłodze obok kanapy, a medykamenty na siedzisku.
  Temat: Skrzyżowanie
Colton Payne

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 2137

PostForum: fremont   Wysłany: 2018-09-12, 20:45   Temat: Skrzyżowanie
Świetnie, przeszło na wylot, przynajmniej wyciąganie kulki miał z głowy. Mimo to... cóż, nie był lekarzem, a w tej sytuacji, gdy chłopak tracił krew... cóż, mógł wyglądać spokojnie, jednak mijało się to nieco z prawdą. Nawet działanie instynktowne niezbyt się sprawdzało, bo nie za bardzo umiał wybrać, które działanie było bardziej logiczne. Ostatecznie najpierw przemył ranę alkoholem, następnie postarał się, żeby skóra po obu jej stronach była czysta, żeby mógł użyć taśmy. Tak, zdawał sobie sprawę, że otwarta rana i klej to średnie połączenie, więc zrobił w pasku taśmy nacięcia i podwinął ją tak, że w miejscu, gdzie miała stykać się z raną tego kleju nie było. Był on jedynie na końcach, które przykleił do zdrowej skóry. W efekcie rana została tak jakby... ściągnięta? Jej końce złączone ze sobą, zupełnie jak przy zszyciu. Przynajmniej w teorii. A jak to zda egzamin to się zobaczy.
Wszystko ładnie zabandażował i po dłuższym czasie zmagań odsunął się od chłopaka, dumny ze swojego dzieła. Co tam, że pacjent prawie mu tu zszedł, Payne uważał, że naprawdę dobrze mu ten opatrunek wyszedł.
- Podziękujesz jak dożyjesz jutra - rzucił, bo chyba pierwsza noc po takich ranach była najbardziej znacząca. Jeszcze nie było wiadomo, czy chłopak nie dostanie gorączki, czy nie wdało się zakażenie. Colt nie umiał tego ocenić - A na razie chyba powinieneś się przespać. Ja też muszę spadać, najwyżej wpadłbym jutro z jakimś żarciem i ciuchami - powiedział, sprzątając prowizoryczny stolik i idąc do zlewu, żeby przemyć ręce z krwi.
  Temat: Skrzyżowanie
Colton Payne

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 2137

PostForum: fremont   Wysłany: 2018-09-11, 18:00   Temat: Skrzyżowanie
To miejsce nie miało być imponujące. Miało być praktyczne, miało służyć do zostawienia pracy i wszystkich brudów, których nie chciał przynosić do domu i pokazywać Młodej. Było na uboczu, wśród innych garaży, więc nikt za bardzo nie zwracał na to miejsce uwagi, dlatego rzeczy, które się tu działy, mogły spokojnie pozostać nieodkryte.
Colt zaparkował przed bramą, do wejścia jednak używając drzwi wyciętych w jednym z jej skrzydeł. Gdy znalazł się w środku razem z Vincentem, pozwolił mu się rozejrzeć i trochę ogarnąć, sam podchodząc do szafek, gdzie trzymał dość ubogo wyposażoną apteczkę. Większość rzeczy z niej została już po prostu zużytych, a Colt w ostatnim czasie jakoś nie uzupełnił zapasów. Skąd miał wiedzieć, że zachce mu się zaopiekować jakimś przybłędą? Ostatecznie jednak znalazł jakieś bandaże, trochę gazy, szarą taśmę i zaczętą butelkę z alkoholem. Powiedzmy, że styknie.
- Jakby co to koło lodówki jest zgrzewka wody - powiedział, gdy chłopak zgasił pierwsze pragnienie kranówą. Ale no to mówił tak na przyszłość - Z nićmi może być problem - mruknął tylko, nogą przesuwając w stronę kanapy całkiem sporą skrzynkę z narzędziami, żeby można było gdzieś wszystko ładnie położyć. Nawet przykrył ją czystym ręcznikiem, żeby było bardziej fachowo.
- Zamiast drzeć ubrania, sprawdź najpierw czy jest rana wylotowa. Powinna być, bo w karabinie energia wystrzału jest tak duża, że w większości przypadków przechodzi na wylot, w przeciwieństwie do zwykłych pistoletów, ale na wszelki wypadek sprawdź. I siadaj, żebyś nie rozwalił sobie głowy, jak zasłabniesz - powiedział rzeczowo, sam zajmując miejsce na kanapie, no bo co miał zrobić, teraz już nie miał wyjścia i musiał to doprowadzić do końca.
- Dobra, plan jest taki. Odkażamy, potem taśma, na to bandaż. Powinno dać radę do jutra, a potem się zobaczy, co dalej - powiedział, ściągając z siebie kurtkę i zarzucając ją na oparcie. Rękawy koszulki podsunął do góry i sięgnął po gazy i butelkę z aloholem, gotowy, żeby zaczynać.
  Temat: Stoliki
Colton Payne

Odpowiedzi: 108
Wyświetleń: 7216

PostForum: Bar "Laguna Negra"   Wysłany: 2018-09-09, 20:51   Temat: Stoliki
Colt mógł myśleć tym, że ohoho, zaraz się zacznie. I to ktoś wyciągnie działa cięższego kalibru, bo Bartowski chyba właśnie przekroczył pewną granicę, której przejście nie zostanie mu szybko wybaczone. Zastanawiał się tylko, komu szybciej puszczą nerwy, Viggo czy Marcosowi.
Ku jego uciesze był to Hetfield. Jego moc może i była okrutna, ale przyjemnie się to oglądało, gdy była kierowana przeciwko komuś, za kim niekoniecznie się przepadało. To znaczy... Colt osobiście nie miał nic do Aarona, jego słowa spłynęły po nim jak po kaczce. Bo co, bo nazwał ich bandą skurwieli? No zgadzało się w większości przypadków. Mafia? Nie da się ukryć. Wybrał jednak jedną ze stron i siedział cicho, oglądając przedstawienie.
- Na tym etapie, na którym jesteśmy... może najpierw określmy, jak to wszystko ma wyglądać, a potem będziemy się martwić poszczególnymi akcjami i tym, co może pójść w nich nie tak - wtrącił się w pewnym momencie, wzdychając pod nosem - Potrzeba pewnych i zaufanych ludzi. Role, jakie będą pełnić, przydzieli się im później. A jestem pewien, że panienka Delgado ma wiele do zaoferowania, niekoniecznie w terenie - dodał, na krótką chwilę zerkając na Albę i uśmiechając się kątem ust. Potem jednak zaczęły się te całe tortury i uwaga Colta została na nowo odwrócona. Nawet nie wiedział, kiedy sięgnął po trunek, który leżał na stole i dodał go sobie do herbaty.
  Temat: Uliczka między budynkami
Colton Payne

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 3397

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-09-09, 01:34   Temat: Uliczka między budynkami
Gdyby umiejętności Vincenta Coltona nie zainteresowały, to chłopak byłby w drodze do laboratorium, a nie do jego garażu. Serio, nie zrobiłby nic wtedy, w tamtej uliczce. Po prostu by się oddalił, nie wtrącając w to, czego był świadkiem. Nie miałby z tym absolutnie żadnego problemu.
- No to zostaje mój garaż - westchnął pod nosem. W sumie nawet trochę wiedział, jak młody się czuje, w końcu sam kiedyś był w podobnej sytuacji. Też uciekł, też po tym fakcie nie miał zbyt wielu możliwości. Ale jakoś się ułożyło i obecnie było całkiem nieźle.
- A ja mam ich czasem za dużo. Mówią, że przepierdalam je na głupoty - uśmiechnął się pod nosem, chociaż ci, co tak mówili, nie do końca go rozumieli. Najpewniej mieli na myśli kokę, ale no, to nie było tak proste, jak się wydaje. To nie było zwyczajne uzależnienie, to było jego lekarstwo, które nie miało bezpieczniejszego zamiennika i na którego skutki uboczne mógł się zgodzić.
I chociaż pewnie Vince'owi nie o to chodziło, Colt w ten prosty sposób chciał przekazać, że z kasą nie ma problemu. Nigdy nie skąpił, poza tym czym było zamówienie dodatkowej porcji żarcia czy zapłacenie za kilka dodatkowych metrów sześciennych wody? Dla niego niczym, dlatego też pokierował samochodem pod znany tylko sobie adres.

//zt x2
  Temat: Uliczka między budynkami
Colton Payne

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 3397

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-09-06, 20:23   Temat: Uliczka między budynkami
W samochodzie zapach krwi był coraz bardziej wyczuwalny i to tylko przypominało Coltowi, że powinien się streszczać, jeśli nie chce musieć wyrzucać gdzieś po drodze zwłok. Albo mieć do czynienia z infekcją. W pewnym momencie wyciągnął telefon i chciał zadzwonić do Darcy, która raz czy dwa uratowała mu tyłek i miał do niej o tyle szacunku, żeby uprzedzić, gdy miał zamiar wpaść w takiej sprawie. W końcu nie chciał robić jej kłopotów, żadnemu z nich w ostatecznym rozrachunku by się to nie opłaciło.
Goldhope nie odbierała, co wcale nie wróżyło dobrze.
- Noo... ciekawą. Po prostu. To, jak zrzuciłeś tamtego kolesia z dachu... co masz? Telekinezę? - spytał, odkładając telefon do kieszeni - Hmm, nie wiem. A gdzie cię podrzucić? Masz jakąś rodzinę, u której możesz zamieszkać? - uniósł brwi, zerkając na chłopaka kątem oka. Co miał z nim zrobić? Przecież nie mógł zabrać go do siebie, nie znał go. Nie mógł ryzykować, przecież mieszkał z Młodą.
- Ewentualnie... mam garaż tu niedaleko. Nic nadzwyczajnego, ale możesz się kimnąć na kanapie noc czy dwie - dodał, wzruszając lekko ramionami. Nie był to hotel gwiazdek pięć, ale było tam całkiem wygodnie, o czym Colt sam kilka razy się przekonał, gdy nie chciało mu się wracać do mieszkania, albo zwyczajnie nie był w stanie. Miał tam też małą lodówkę, umywalkę, która... no, ekhm, od biedy mogła mieć nie tylko to podstawowe zastosowanie, jeśli wiecie, co mam na myśli... Dało się przeżyć w każdym razie.
  Temat: Uliczka między budynkami
Colton Payne

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 3397

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-09-04, 23:35   Temat: Uliczka między budynkami
No i mogła sobie wrzeszczeć ta nasza urocza Dolores. Marne były szanse na to, żeby teraz w jakikolwiek sposób była w stanie ich wytropić czy chociażby zgadnąć, gdzie ich szukać. No chyba, że miała jeszcze innych mutantów w zanadrzu, właśnie z takimi mocami, a wtedy... mieli problem. Ale nie, liczył na to, że chłopak ostrzeże go, gdyby była taka ewentualność, rzuci coś w stylu: Streszczajmy się, oni już wiedzą, gdzie jesteśmy. Skoro tak jednak nie zrobił, to chyba byli względnie bezpieczni. Tak, oboje, bo przecież chwilowo jechali na jednym wózku. A nawet w jednym wózku. Wozie. Samochodzie. No, wiadomo.
- Chyba nie słyszałem. Chociaż może... - odparł, zastanawiając się chwilkę. Największy szum był zawsze wokół GC i o ile Colt zdawał sobie sprawy, że jakieś pomniejsze firmy też potrafią bawić się w eksperymenty, to ta pierwsza razem z DOGS była na tyle dużym problemem, że reszcie trudno było poświęcić wystarczająco dużo uwagi.
- No proszę, czyli jednak - mruknął pod nosem, uśmiechając się kątem ust gdy chłopak zdradził swoje imię - Ja? Mówią na mnie Colt. Skrót od Colton - wzruszył jedynie ramionami. Nad kolejnym pytaniem musiał się nieco dłużej zastanowić, więc i zamilkł na adekwatnie długo - Wolisz wersję "miłą" czy "szczerą"? Bo mógłbym powiedzieć jak to bardzo nie jest mi obojętny ludzki los i jak bardzo kocham pomagać. Ale w sumie to po prostu przechodziłem obok, a ty masz ciekawą moc - odparł pokrótce, skupiony bardziej na drodze niż na swoich słowach. Skręcił w kolejną uliczkę.
  Temat: Ulica #1
Colton Payne

Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4981

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-09-04, 23:18   Temat: Ulica #1
Co go obchodziła jakaś przypadkowa kobieta spotkana na ulicy, co go obchodziło, czy weźmie sobie jego słowa na poważnie, czy nie. Najpewniej nie, bo durniejszego wytłumaczenia chyba nie mógł wymyślić, ale no, nie zależało mu. I tak zaraz odjedzie i prawdopodobnie więcej nie zobaczy jej na oczy.
Trochę zdziwiło go, że tamta krzyknęła za nim, żeby się zatrzymał. Pierwsza myśl - kłopoty. Albo przynajmniej jakieś żałosne próby nawrócenia go, mówienie że to go zniszczy, że zmarnuje sobie życie. Tak, już trafiał na takich ludzi. Nie wiedzieli oni jednak, że to nie kokaina jest problemem, a jego moc i to od korzystania z niej jest uzależniony, nie od narkotyku. Ten jest po prostu jak lekarstwo, pomaga sobie poradzić ze skutkami.
Colt odwrócił się, unosząc brwi ku górze - Tak? - spytał, lekko zniecierpliwiony, bo miał ciekawsze plany na ten dzień, niż sterczenie tutaj i próbowanie uwolnić się od jakiejś przypadkowej dziewczyny.
- Przekaż jej wszystkiego najlepszego - odparł, tym razem, dla własnej wygody biorąc jej słowa całkowicie na poważnie. Chciał tym zbyć kobietę, ale cóż, ta drążyła dalej, więc jakoś tak wyszło, że jednak został i wysłuchał jej dukania do końca, a nie odwrócił się na pięcie i odszedł.
- To kup - powiedział, wzruszając lekko ramionami i przyglądając się jej trochę podejrzliwie. Nie wyglądała, jakby to był jej dzień, czy nawet tydzień, ale ostatecznie nie przypominała też ćpunki, ani nie zachowywała się jak takowa - Nie rozumiem, w czym ja ci jestem potrzebny - dodał po chwili. Może rzeczywiście była z antynarkotykowego i chciała, żeby sypnął, żeby mieć pretekst, żeby go zgarnąć? Chociaż nie, to nie miałoby sensu, przecież już na ten moment miała dowody na to, że ma jakiś związek z dragami. W końcu przed chwilą zbierał je z chodnika. Już teraz mogłaby go zwinąć, a fakt, że tego nie zrobiła przemawiał za tym, że była po prostu zagubioną w dzielnicy duszyczką, szukającą nowych wrażeń.
  Temat: Stoliki
Colton Payne

Odpowiedzi: 108
Wyświetleń: 7216

PostForum: Bar "Laguna Negra"   Wysłany: 2018-08-30, 13:22   Temat: Stoliki
Colt też chyba nie był do końca przekonany w kwestii otwarcia baru. W takich miejscach zbyt łatwo było się czegoś dowiedzieć, coś podsłuchać... nie było kontroli nad osobami, które się tam przewijały. Ale z drugiej strony... co go to obchodziło? To nie on będzie tutaj mieszkał, nie będzie tu pracował. A jeśli zostaną odkryci, ulotni się stąd w mgnieniu oka. On nie uznawał alibi, uznawał spieprzenie na drugi koniec miasta.
Wysłuchał kolejnej mowy motywacyjnej Marcosa, gdzieś przy końcu dopiero tracąc wątek bo ugh, ścieżka, którą podążył jakiś czas temu na stole w swoim salonie nadal nieźle go trzymała. Dlatego też z jego koncentracją bywało różnie. Troszku był rozkojarzony, ale kto go znał to wiedział, że to raczej nic nowego.
- Skupmy się więc na tyłku Hetfielda - wypalił nagle, odzyskując rezon i przenosząc wzrok na Viggo - Nawet, jeśli rząd jeszcze nie wyciągnął rąk w jego kierunku, wkrótce to zrobi. Mamy łapanki, mamy godzinę policyjną, która cholernie przeszkadza w interesach. Jeśli się sprawdzi, pójdą dalej o krok, dwa, dziesięć. W końcu wprowadzą jakiś spierdolony przepis, który dotknie i ciebie. A może doprowadzi do twojego zamknięcia? Co wtedy? Powtórka z dzieciństwa? - uniósł brwi, odkrywając jeden z powodów, dla którego sam się tu znajdował. I to tak już będąc całkowicie poważnym. Coraz ciężej było działać na własną rękę i ostatecznie dobrze było mieć kilka osób u swojego boku, z którymi można było współpracować. Z jednej strony zawsze mógł uciec, ale z drugiej zdawał sobie sprawę, że dawka mutazyny i wszystko pójdzie się jebać. Jak w takim razie będzie mógł chronić Młodą?
- W kwestii zapłaty, to kiepsko to rozegrałeś. Takie rzeczy załatwia się w cztery oczy, żeby wolontariuszom nie było przykro. Teraz, ewentualne zyski będzie trzeba podzielić na większą ilość osób - pokręcił głową, jakby ze zrezygnowaniem, ale w gruncie rzeczy... no wiadomo, że jakoś im się to opłaci, w ten czy inny sposób. Colt sobie już to wszystko przekalkulował i liczył na całkiem ładny dodatek do swojej normalnej pensji. Ale to jeszcze obgada z papą. Bo o ile niektóre rzeczy był jeszcze w stanie zrobić, przykładowo mając na uwadze dobro siostry, to zadania dla samego Delgado? Ciekawe, pierwsze słyszał.
- To znaczy? Jakich zadań? - spytał Marcosa, mrużąc lekko oczy. Mógł się spodziewać, że będzie w tym wszystkim jakiś haczyk, więc no, chciał znać szczegóły.
  Temat: Uliczka między budynkami
Colton Payne

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 3397

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-08-29, 01:31   Temat: Uliczka między budynkami
Teraz już powinni mieć spokój. Mimo, że oddział zostawili zaledwie dwie ulice dalej, to przecież tylko oni o tym wiedzieli, prawda? Według tamtych równie dobrze mogli być na drugim końcu miasta, albo w innym stanie. A przeszukać okolicy i tak by nie zdążyli, bo Colt już budził do życia silnik z zamiarem jak najszybszego oddalenia się z tego miejsca. tylko gdzie? Do niego? Cholera, mogliby mieć tam problem z jego raną, bo Payne raczej nie był wprawiony w igle i nici. Trzeba było zrobić sobie krótki przystanek u starej znajomej, żeby oszczędzić sobie tej wątpliwej przyjemności pozbywania się zwłok.
- Prywatne? GC? Chociaż nie, oni się nie bawią w takie rzeczy - pokręcił głową, bo nic innego nie przychodziło mu do głowy. zresztą, czy to było takie ważne? Po świecie chodziło mnóstwo pojebów, bawiących się w eksperymenty i wykorzystujących mutanty - Aaa tu byś się zdziwił - uśmiechnął się pod nosem, bo przecież nie tylko żywych testowali. Martwi też byli całkiem chodliwi, szczególnie ci, u których mutacja wywoływała zmiany w wyglądzie.
- Chodziło mi, jak masz na imię, a nie, jak tamci się nazywają - powiedział, zerkając na chłopaka, jednak potem spojrzeniem wracając jednak na drogę - Bo chyba masz jakieś, co? A jak nie, to jest to całkiem niezły moment, żeby sobie jakieś wybrać. Nacieszysz się nim chociaż przez chwilę, jeśli nie znajdziemy jakiegoś lekarza.
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10