Znalezionych wyników: 130
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Seal's Motel |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3349
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-08-25, 01:18 Temat: Seal's Motel |
- Tą najważniejszą. - odpowiedział jej sucho. Uznał, że nie ma sensu już dłużej próbować przerzucać się argumentami, bo powoli ta rozmowa traciła sens. To co tutaj robili było po prostu głupie i ryzykowne, a jednak chyba był zbyt słaby, żeby z tego zrezygnować. Nie gdy wyłożyła kawę na ławę, rzuciła propozycją, którą trudno było zignorować. W pewien sposób zagrała sobie z nim. Wiedziała przecież jak wielkie mniemanie ma o samym sobie. Że gdzieś tam za zdrowym rozsądkiem, przezornością krył się człowiek lubiący podejmować wyzwania, lubiący grać sobie na nosach innych, tylko po to żeby jeszcze raz zaprezentować światu, że jest lepszy, sprytniejszy, bardziej przebiegły.
Sięgnął ręką po niedopitą butelkę whiskey i pociągnął z niej dużego łyka. Skrzywił się. To była naprawdę okropna whiskey. W odróżnieniu do Cass nie miał życzenia śmierci. Dla niego to wszystko nie było tak bardzo obojętne jak dla niej. Każdy oddech przybliżał cię do śmierci. Nie, nie. Każdy kolejny oddech był tylko oknem na nowe możliwości. Kolejnym schodkiem na długiej drodze. Trzeba było tylko umiejętnie skakać, wiedzieć co zrobić, by się nie przewrócić. On sądził, że wiedział. I udawało mu się to od kilkunastu lat. Z każdym krokiem coraz wyżej i wyżej. Od farmera, po studenta kryminologii, zwykłego szeregowca, snajpera, agenta FBI, szpiega, dowódcę własnego oddziału, aż w końcu członka rady GC. Przez lata zmieniał twarze, a teraz… chyba był tym już zmęczony. Własną grą. Własnymi kłamstwami. Nie żeby myślał, że to wszystko na nic, ale potrzebował jakiejś odskoczni. Miejsca, w którym nie musiał udawać. Kogoś przed kim nie musiał udawać. Dlatego więc został z nią jeszcze przez kilka godzin, póki nie musiał wyjść, by pozbyć się ciała mężczyzny, który doprowadził do tego spotkania. I wracał. Raz po raz.
/zt |
Temat: Biuro Louanne |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2920
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-08-25, 00:17 Temat: Biuro Louanne |
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
Temat: Sypialnia #1 |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 613
|
Forum: m. trailor Wysłany: 2018-08-22, 01:02 Temat: Sypialnia #1 |
Bill bardzo cenił sobie proste relację. Tutaj nie było zbyt wiele miejsc na niedopowiedzenia. Żadnych obietnic, żadnego kwestionowania obecnego stanu rzeczy. Po prostu dwójka ludzi, potrzebująca pewnych rzeczy. Być może w ten sposób pogwałcał swoje zobowiązania względem Cass, ale nie byłby to pierwszy raz i prawdopodobnie nie ostatni. Taki już był. Nie ukrywał tej części siebie przed samym sobą. Również on miał swoje słabości, ciągoty. Atrakcyjna kobieta, butelka wina i obietnica mile spędzonego wieczoru była dobrą okazją do grzechu, a Bill bardzo luźno traktował obietnice, które składał. Czego nie widzisz nie zaboli, prawda? Każdy potrzebował jakiejś ucieczki, a w taki sposób uciekał on. Zresztą… Czy nie warto było mieć przyjaciół wśród potężnych ludzi? Może to był nietypowy sposób ich nawiązywania, ale Trailor finansowała GC, była członkinią zarządu. Bill lubił grzać się w ciepełku właśnie takich ludzi. Więc oprócz wiadomych korzyści, miał też z tego inne profity. Chociażby takie jak informacja, a ta była przecież ostatnimi czasy bardzo przydatną walutą.
Zmrużył lekko oczy, słysząc jej słowa. Wszyscy milczeli na temat tego co stało się na marszu i tego kto pociągnął za spust. Dlatego, owszem, był zaskoczony tym, że wiedziała. - Jak widać po efektach całkiem niezły. - mruknął cicho. - Ale za to kompletnie nie mam głowy do liczb, a to ty jesteś specjalistką. - mruknął, zastanawiając się czy powinien troszkę zaryzykować i powiedzieć jej o tym czego dowiedział się w ostatnich dniach. Wciąż delikatnie głaskał jej ramię, uważnie słuchając jej słów. - Powiedzmy, że… Ostatnio spotkałem się z pewnymi opiniami na temat GC, a raczej tego w jakiej sytuacji finansowej jesteśmy. Podobno mamy długi u bardzo nieprzyjemnych ludzi. - zaczął, obserwując jej reakcje, zastanawiając się nad tym czy jest częścią tej wielkiej machiny, czy być może wie tyle co on i przed nią też skrzętnie ukrywano sprawy związane z finansami. |
Temat: Biuro Louanne |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2920
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-08-22, 00:22 Temat: Biuro Louanne |
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
Temat: Cela #2 |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 886
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-08-22, 00:10 Temat: Cela #2 |
Niestety, ale Brad nie trafił na najlepszego rozmówcę, by rozprawiać nad naturą tego problemu. Głównie dlatego, że Billy wcale nie rozpatrywał tego w kategoriach moralności, a raczej zysków i strat. Być może któryś z obecnych tu z nim agentów mógłby powiedzieć Greyowi coś na ten temat, ale dla Billa to było naprawdę obojętne. Gdyby mutanci zapłacili mu tyle ile płaciło mu GC, mógłby być ich bohaterem. Ale to GC mu płaciło, więc wykonywał robotę dla nich. Nie było w tym żadnej ideologii. - Być może czas zdać sobie sprawę z tego, że świat jest kurewsko niesprawiedliwy, Braddy. Ty. Niewinny siedzisz tutaj, a ja morderca siedzę tutaj. Ty jesteś terrorystą, a ja jestem patriotą. Szczerze powiedziawszy nazewnictwo nie gra tu wielkiej roli.
- Myślałem, że tam w Bractwie dobrze wiecie co dzieje się z mutantami w ośrodkach DOGS. - uśmiechnął się szeroko.
Pokiwał głową, opierając się wygodnie o krzesło. - W skrócie to tak. Możesz zgnić tutaj albo w DOGS. Tylko, że my nie trzymamy jeńców, przynajmniej tych bezużytecznych, a DOGS robi z takich jak ty użytek. Powiedzmy. Kupisz sobie trochę czasu. I być może uda mi się załatwić kilka miejscówek dla twoich kolegów z celi obok. To twoja decyzja. DOGS albo GC. - rozłożył ręce. - Ale nie ma nic za darmo. Potrzebuje informacji na temat twoich kolegów z Bractwa. Kontakty, możliwe miejsca pobytu, możliwe miejsce przeniesienia Bractwa. Pamiętaj, że nie wybierasz tylko za siebie.
|
Temat: Seal's Motel |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3349
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-08-21, 00:41 Temat: Seal's Motel |
Pokręcił głową. Nie wiedział co mógłby jej powiedzieć. To była kwestia tego, że tego nie dało się zrobić na teraz. Na już. Na zaufanie nie dało się zarobić tak szybko. Prawdę mówiąc GC było czymś w rodzaju życiowej szansy. Był wtedy tylko zwykłym agentem FBI, gdy zwrócili się do niego. Nic nie znaczył. Swoją pozycję budował przez lata i nie dało się teraz tego przerobić na coś innego w kilka chwil. Budował tutaj swoje życie przez kilka lat, a teraz nie potrafił z tego od tak sobie zrezygnować. - To nie takie łatwie. Wbrew temu co myślisz, nie chodzi tylko o to żeby się dobrze sprzedać. - uniósł wysoko brwi. Mógł być w jej oczach sprzedajną dziwką, ale mimo wszystko nie chodziło wcale o to. Sprzedał się. Owszem. Ale nie za darmo, a cenę zapłacili nie tylko ci, którzy za niego płacili. Nie mógł teraz po prostu odejść.
Pokręcił głową. - To nie strach, Cass. To zdrowy rozsądek. - odpowiedział jej.
Przez chwilę milczał, starając się ułożyć to sobie w głowie. Planowanie pozbawiało to jakiegokolwiek romantyzmu, ale potrzebował planu jeśli miał to robić. - Dobrze. - powiedział cicho, patrząc na nią. Dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że postępował teraz bardzo nierozsądnie. - Więc załóżmy, że to właśnie tak będzie wyglądać. Ty będziesz robić to… co robisz. Cokolwiek robisz. I ja będę robić to co robię. Zdajesz sobie sprawę z tego, że to może skończyć się dla nas źle… - mówił, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo przeklęte są jego słowa. Godził się na to. Do cholery jasnej godził się na ten popieprzony układ, ale chyba nie potrafił zrezygnować. Nie z Cass. |
Temat: Sala konferencyjna |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 3289
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-08-07, 00:00 Temat: Sala konferencyjna |
Być może to świadomość, że on również miał coś za uszami sprawiała, że poczuł się w tym momencie zagrożony. Czy to nie była podobna historia? Agent zdradza własne zasady dla mutantki? Inna. Bo ten głupek tutaj dał się złapać, a Billy nie chciał sobie na to pozwolić. Nie chciałby być na jego miejscu i nie mógł w tej chwili nie myśleć o tym… Jak postąpiłby on? Byłby w stanie to zrobić, by ratować własną skórę? Bez wątpienia był gotowy do wielu “poświęceń” by wyjść cało z opresji, ale wolał, żeby mu nie przydarzyła się taka historia.
To był żałosny widok. Być może nawet by mu współczuł, gdyby empatia nie była mu obcym uczuciem. Dał się złapać i naraził tym nie tylko siebie, ale też ją i dziecko. Zabawne, że nawet Bill miał tego rodzaju opory. Mimo wszystko dziecko było niewinne i miało ucierpieć przez grzechy ojca. Nie mógł jej po prostu wsadzić do pierwszego lepszego pociągu do nikąd? Musiał dać się złapać. Musiał dać się złapać akurat Verze Newman? Przecież wszyscy wiedzieli jaką przyjemność odczuwała ze swoich gierek, tortur. Chociażby… To przedstawienie… Jaki to miało sens? Wywołać szok, zastraszyć tych, którzy się łamali. Najpewniej. GC nie miało się ostatnio zbyt dobrze, a strach bywał potężną bronią.
Przysłuchiwał się wymianie zdań kobiet, pukając cicho w blat stołu. - Musimy działać pragmatycznie. Rozumiem, że mamy wynieść jakąś naukę z tej szopki, ale ten teatrzyk jest zbędny. Zabijcie tego nieudacznika, jest do niczego. - spojrzał z pogardą na mężczyznę. - Prawie robi mi się przykro jak na niego patrzę. - wzruszył ramionami, odwracając wzrok. - Zabijmy go. Zostawmy mutantkę przy życiu. Niech urodzi dziecko, a potem pani… - spojrzał na agenta, który ją tutaj przyprowadził. - zresztą to mało ważne, pokaże nam jak bardzo zależy jej na swoim potomku. W obecnej sytuacji potrzebujemy postępów. Niech ten mały romansik się nam opłaci. Niech ta mutantka zdobędzie nam trochę informacji, a utrzyma swoje dziecko przy życiu. - rozłożył ręce. Jego plan być może brzmiał dość niepoważnie, ale czy nie w taki sposób działa kiedyś, będąc z Cassandrą? Nie zabił jej. Cierpliwie wysłuchiwał wszystkich ważnych informacji, które później przynosił do Haywella. - Sposób w jaki działamy się nie sprawdza. Zostawiamy za sobą trupy, które milczą. Zjadamy małe rybki zamiast zapolować na te duże. Pomyślmy przyszłościowo. Możemy ich zabić. Ją i jego. Ale nie zrobi to żadnej różnicy. Kolejny martwy mutant. Jego należy ukarać, a ją wykorzystać. |
Temat: Biuro Louanne |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2920
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-07-26, 10:52 Temat: Biuro Louanne |
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
Temat: Biuro Louanne |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 2920
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-07-26, 00:31 Temat: Biuro Louanne |
| Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- | |
Temat: Sypialnia #1 |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 613
|
Forum: m. trailor Wysłany: 2018-07-24, 01:35 Temat: Sypialnia #1 |
Billy jeszcze przez dłuższą chwilę wpatrywał się w sufit sypialni Margaret. Ostatnimi dniami pracował na zwiększonych obrotach i powodem nie był tylko panujący w Genetically Clean od czasu marszu pokojowego burdel. Mimo awansu zdawał sobie sprawę z tego, że wciąż pozostaje gościem od brudnej roboty. Nie dawał się zwieść przymilnemu poklepywaniu po pleckach, ale był gotowy na ciągnięcie tych chorych szarad, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego na co się pisał i że takiemu komuś jak on nie będzie łatwo po prostu przeskoczyć kilku schodków. Mimo wszystko jak do tej pory nie porzucił swoich starań, bo miał przed oczami cel. Informacje jakie dotarły do jego uszu ostatnimi czasy sprawiły, że zaczął zastanawiać się nad innymi opcjami i wiedział, że nie ma wystarczająco dużo czasu, żeby przeanalizować to wszystko punkt po punkcie. Wiedział, że GC nie jest dla niego wieczne. Jeśli plotki były prawdziwe GC było kompletnie spłukane, a na dodatek mieli długi u dość nieprzyjemnych ludzi, tak też… Przestali być w posiadaniu jedynej rzeczy jaka go interesowała, a na dodatek opinia publiczna była coraz gorsza. Nie miało być z tego ani pieniędzy, ani jakiegokolwiek innego przywileju, a na takich rzeczach zależało mu najbardziej. Nie obchodzili go mutanci, ich prawa, zemsta, pacyfikacja niebezpiecznych osobników, oczyszczanie społeczeństwa czy reszta tych pierdół. Musiał więc podjąć jakąś decyzję, musiał zmienić kurs, by nie rozpieprzyć się o lodowiec, bo inaczej zatonie.
Ucieczkę od tych szalonych myśli znalazł właśnie tutaj i gdy było już po wszystkim i poczuł jak Margaret wysuwa się z łóżka dopiero wtedy poczuł upragnioną pustkę. Podobnie jak ona nie potrzebował żadnych czułości, wzajemnego tulenia się do snu i cholernie pasowało mu to, że oprócz tego że to rozumiała, to nawet tego nie oczekiwała. Być może dlatego wciąż tu wracał. Potrzebował odpoczynku od własnych myśli i to właśnie dostawał. Mężczyźni jak widać pod tym względem byli bardziej prości niż kobiety.
- Mam taki zamiar. - pokiwał głową, odwracając głowę w jej stronę. Jak na jego gust lepiej było jej bez tego szlafroka. Miał do załatwienia jeszcze kilka spraw, ale nie chciał omijać zebrania. Chciał być teraz na bieżąco ze wszystkim o czym ich informują.
Przesunął palcami po jej nagich ramionach, rysując na jej skórze niewidoczne kręgi. Dość czule jak na niego. - Ty mi powiedz, Marg. - mruknął w jej włosy. - To ty jesteś finansistką. Czy jest coś o czym wszyscy powinniśmy wiedzieć? - zapytał jej, wbijając spojrzenie w czubek jej głowy i czekając aż na niego spojrzy. Był ciekawy czy widziała. Czy podobnie jak on jak do tej pory nie zdawała sobie sprawy z tego co działo się za kulisami władzy Haywella. |
Temat: Cela #2 |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 886
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-07-24, 00:14 Temat: Cela #2 |
Bradley słusznie wątpił w siłę sprawczą Bractwa, bo takowego już nie było, a przynajmniej nie w takim kształcie jak kiedyś. Może gdyby jeszcze funkcjonowało tak jak było to za czasów jego założycielki, wtedy być może mógłby żywić jakieś nadzieje, że ktokolwiek po niego przyjdzie, ale obecnie Bractwo miało własne problemy do rozwiązania i niestety jednym z nich nie było ratowanie swoich członków. Tak też Bradley był skazany na siebie, ale na jego szczęście od czasu wydarzeń z marszu pokojowym GC także się zmieniło i to nie w taki sposób w jaki wielu by się podobało.
- Jak widać nie jesteś kimś wystarczająco ważnym, aby posiadać grubszą teczkę. - odparł mu, uśmiechając się nieco prześmiewczo. - Prawdę mówiąc z tego co wiem dałeś się nabić w butelkę i proszę bardzo o to jesteś. Wierz mi. Wiem o tobie tyle ile potrzebuje wiedzieć.
- Widzę, że udziela ci się poprawność polityczna. Jeśli chcesz możesz się nazywać bojownikiem o wolność, zbawicielem czy pieprzoną Joanną D'arc. Osobiście mam to w dupie. Aczkolwiek dobrze, że zauważyłeś kto tu jest tym złym. - popukał palcami w krzesło. I owszem. Miał to w dupie, bo jako jeden z niewielu agentów GC faktycznie miał gdzieś czy siedzi przed nim mutant, człowiek czy wróżka zębuszka. Dla Billy’ego to była tylko dobrze płatna praca, którą bardzo starannie wykonywał, więc owszem, to on był tutaj tym złym i nie musiał się z tym kryć, bo ostatecznie… Co mógł zrobić Grey? Pójść do sądu? Złożyć na niego skargę? Dobrobyt mutantów obchodził już mało kogo.
Nie odpowiedział na jego pytanie dotyczące jego imienia. Uśmiechnął się tylko szerzej. - Panna Marie znajduje się obecnie w jednej z placówek, którą nazwaliśmy Gównociętoobchodzi. Ale zapewniam cię, że warunki tam panujące są podobne do tych tutaj. - mruknął, wysuwając z teczki zdjęcie kobiety, które zrobiono w pierwszych dniach jej pobytu w DOGS. - Co może być dla niej trochę problematyczne, skoro jest w ciąży. - cmoknął, patrząc na zdjęcie. - Na żywo jest o wiele ładniejsza. Jeśli ktoś by mnie o to pytał. Szkoda, że przez ciąże tak okropnie się rozpasie. Jeśli oczywiście urodzi. - wzruszył ramionami, rzucając ostatnie spojrzenie na zdjęcie.
- Szczerze powiedziawszy, Braddy, nie masz zbyt wielu opcji. - powiedział, zaczynając wyliczać. - Możemy cię torturować do momentu, gdy sam nie będziesz wiedział kiedy sprzedasz informacje dotyczące wszystkich swoich przyjaciół, a potem cię zabijemy. A wierz mi… To się zdarza. Jeśli nie to po prostu umierają. Teoretycznie mógłbyś wszystko wyśpiewać teraz i oszczędzić sobie bólu i przyśpieszyć to co nieuniknione. Ale trafiłeś na mój dobry dzień. Mógłbym pomóc ci i kilku innym mutantom - pomachał mu zdjęciem swojej przywódczyni pod nosem - którzy się tutaj znajdują lub gdzie indziej. Być może czeka na ciebie jakaś przyszłość. Więc właśnie w taki sposób to załatwimy, Braddy. Ty pomożesz mi, ja pomogę ci. Obopólna korzyść. |
Temat: Seal's Motel |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3349
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-07-23, 19:55 Temat: Seal's Motel |
Nie wiedziała wszystkiego. Czy naprawdę myślała, że może tak po prostu odejść? Złożyć wymówienie i kulturalnie pożegnać się Genetically Clean po odbyciu służby. To nie działało w taki sposób. Przez lata w nielegalny sposób dokonywał zakupów broni, a jeszcze dwa miesiące temu na zlecenie rady pozbył się ich prezesa.Wiedział zbyt wiele i to z kim zechce się tym podzielić zależało tylko od niego. Nie pozwoliłby nikomu na to, a mimo że nie miał zbyt dobrego zdania o reszcie członków GC, to nie uważał ich wcale za półgłówków tylko wariatów. Sam na ich miejscu, nie pozwoliłby od tak sobie odejść komuś takiemu. - Nie to ty zastanów się jeszcze raz. Naprawdę myślisz, że mogę odejść sobie od tak? Naprawdę jesteś aż tak naiwna, Cass? - zapytał. Nie żeby właśnie w tym momencie myślał o tym, że właśnie to ma zamiar zrobić, jednakże rozważał tą opcję, mimo że była niemożliwe. Po prostu przeszła mu przez myśl, chociaż wiedział że w jego wypadku jest to idiotyczna opcja, bo po prostu nie mógłby tego zrobić. Nie rozumiał, więc skąd jej niedowierzenianie. On widział tutaj tylko dwie opcje - albo odejdzie i będzie musiał uciekać przed konsekwencji swojej ucieczki, albo będzie kontynuował to co robi. Więc owszem w tym momencie nie było żadnego odwrotu. Jeśli chciałby się kiedykolwiek z tego wymigać musiał to zrobić w jakiś pomyślny sposób, nie pod wpływem emocji.
Uniósł wysoko brew. - Niemniej jednak prowokować śmierć tylko po to, żeby spróbować deseru przed obiadem jest odrobinkę niemądra. - Nie do tego dążył. Nie chodziło mu o to, że ostrożny człowiek zawsze przeżyje. Żyli w niebezpiecznych czasach, w niebezpiecznym miejscu, prowadzili niebezpieczny tryb życia. Nie nie oszukiwał się. Po prostu dostrzegał rzeczy, których ona nie dostrzegała. Łapała go za słówka, a przede wszystkim nie słuchała tego co mówił. Nie chciała słuchać. Nie chciała zrozumieć, po prostu z góry zakładała, że wszystko co wychodziło z jego ust było kompletną głupotą, którą jak najszybciej trzeba obalić, nie ważne czy słusznym argumentem. Pozbyć się gorzkiego posmaku jego słów, bo przez chwilę ktokolwiek mógłby pomyśleć, że mógłby mieć rację chociaż w jakimś stopniu.
Wzruszył ramionami. - Jestem gotowy z tym żyć, Cass. Nie rozumiesz? Zawsze bardzo dobrze zdawałem sobie sprawę w jaką stronę zmierzam. Wiedziałem, że nie będę miał przyjaciół, nie będę miał rodziny, ani kogokolwiek kto będzie mi bliski. Może mnie to zżerać od środka. Jestem w stanie z tym żyć. Pogodziłem się z tym już bardzo dawno temu. - odpowiedział jej całkiem szczerze. To co było między nimi… Tego nigdy nie planował, ale na długo przed tym podjął już pewne decyzję i nie mógł ich zmieniać. Po prostu nie mógł. Nie po to robił te wszystkie rzeczy, które sprawiały że każdemu normalnemu człowiekowi jeżyły się włoski na karku, żeby później stać się normalnym. Nie wyobrażał sobie, żeby mógł taki być. Więc mimowolnie każda kolejna decyzja prowadziła go w zupełnie innym kierunku. Jak najdalej od tego.
Sęk w tym, że to wcale nie było proste. Nie w tych okolicznościach. Rezygnowanie z rzeczy, które były dla nas ważne wcale nie było łatwe, ani przyjemne. To nie tak, że to co zrobił dwa lata temu przyszło mu z dziecinną łatwością. To nie tak, że po prostu to zrobił i ruszył dalej, chociaż tak właśnie mogło to wyglądać z boku. Zrobił to jednak, bo musiał. I teraz też powinien postąpić w taki sposób, ale ponownie to nie było proste. Czasami miał ochotę przestać być takim jakim był, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę z tego, że przed tym nie ma już ucieczki. - To wcale nie jest banalne proste, Cassie. Ani to. Ani to co zrobiłem wtedy. Nic nie jest proste. - pokręcił głową, odwracając wzrok. Przeczesał palcami włosy, chowając głowę w dłoniach. Nie takiej propozycji się spodziewał. Naprawdę chciał, żeby pozwoliła mu się odepchnąć, ale ona mu na to nie pozwalała. Nie ułatwiała mu tego, chociaż cholernie mocno tego chciał. - Więc w taki sposób chcesz, żeby to wyglądało? Sama chcesz sprowadzić się do roli panienki na kilka nocy. Będziesz na mnie czekać w motelu, aż do ciebie przyjdę? Aż zadzwonię, że mam dla ciebie czas? Że gdzieś tam pomiędzy tym wszystkim co robię, będę tu z tobą? - zapytał, wpatrując się w jej oczy. - Jeśli tego chcesz to proszę bardzo. Ale nie oczekuj ode mnie, że się zmienię. Że coś zmienię. Wiesz na co się piszesz. Teraz już wiesz. - Być może nie brzmiało to zbyt romantycznie, ale właśnie w taki sposób teraz postępowała. Sama tego chciała, ale czy naprawdę wiedziała co mu proponuje? To co mówił było niemądre. Nie do tego dążył przez cały czas. Miała odejść nienawidząc go za to co zrobił w Bractwie, a tymczasem jej propozycja tak bardzo odbiegała od tego co sobie wcześniej postanowił. Cass była poza jego kontrolą, a on mimo wszystko przy niej głupiał do tego stopnia, że zaczynał postępować nierozsądnie. To było bardzo, bardzo lekkomyślne, ale czy nie tego po części chciał? Mieć ciastko i zjeść ciastko? Dalej prowadzić swoje życie i w jakiś sposób znów być z nią? |
Temat: Sala konferencyjna |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 3289
|
Forum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN Wysłany: 2018-07-23, 10:16 Temat: Sala konferencyjna |
Na spotkaniu pojawił się jako jeden z ostatnich. Desperackie ratowanie pozycji GC ostatnimi czasy chyba było ich priorytetem. Niepotrzebny szum medialny, niewygodne pytania dziennikarzy, zła prasa, a na dodatek DOGS powoli przejmujące cały interes. Zdawało się, że ci ostatni chcieli mieć monopol na mutanty. Nie problemy jego ukochanej organizacji jednak zawracały mu teraz głowę, przynajmniej nie problemy tej natury. Bardziej martwiły go problemy finansowe, które najwyraźniej były dobrze ukrywane przez ważniejszych członków zarządu.
Póki co miał zamiar obserwować sytuację. Był jednym z młodszych pod wpływem stażu członków zarządu. Nikt szczególnie nie zwracał uwagi na to jaką dokładnie ma opinię na dany temat. I dobrze. W tym momencie potrzebował być niedostrzegalny przez resztę, żeby móc spokojnie zaplanować swój kolejny krok. Haywell naważył bardzo gorzkiego piwa, a Bill nie był pewien czy jest gotowy na taką gorycz. Jego miejsce zajęła kobieta, która jego zdaniem niekoniecznie nadawała się na tą funkcję. Przynajmniej nie był to ktoś w kogo mógłby uwierzyć na tyle, że miałby chociaż ułamek pewności że jakoś wykaraskają się z tego bagna. Chmury zbierające się od jakiegoś czasu nad ich głowami miały wywołać burzę. Czuł, że od tego nie będzie ucieczki. Nie wiedział jednak czy jest sens być tu by doglądać gospodarstwa, skoro i tak skazane było na straty. Lubił GC ze względu na pieniążki, jeśli jednak ich nie mieli… Za co innego miał ich lubić?
Skinął głową na powitanie obecnym już członkom zarządu, zajmując miejsce gdzieś na środku stołu. |
Temat: Seal's Motel |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3349
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-07-20, 00:01 Temat: Seal's Motel |
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie będzie chciała tego zaakceptować. Może i wolałaby usłyszeć w tym momencie co innego, ale chyba zakończyli ten etap w swoim związku. Billy przestał mówić do niej tylko po to, żeby grać przed nią ten najlepszy wybór. Teraz pokazywał jej jak naprawdę było. Być może można byłoby to uznać za jakiś progres w ich relacji, chociaż… czy poniekąd znów nie chciał jej tym w pewien sposób od siebie odsunąć? Prawda, którą jej przedstawiał była przecież zależna tylko od jego interpretacji. Być może znów próbował nią manipulować, ale tym razem po to żeby ją od siebie odepchnąć. Tym razem nie okrutnymi kłamstwami, ale rzeczowym przedstawieniem spraw. Właśnie tak to wyglądało w jego oczach. GC nie było wcale jakąś świętością, jednak trzymał się tego, bo póki co widział w tym zysk. Nie miał zamiaru iść na dno wraz z nimi, ale też nie miał zamiaru pozbywać się kury znoszącej złote jajka. Zresztą w tym momencie mógłby za to słono zapłacić. Zabił Haywella. Nie mógł od tak po prostu odejść bez żadnych konsekwencji, osiodłać jednorożca srającego tęczą i poszybować na nim z Cass w stronę zachodzącego słońca. Aktualnie brodzili w gównie po pas ujeżdżając ślepego osła.
- Być może zastanawiałem się, ale w tym momencie nie ma odwrotu. Skończę to co zacząłem. - wzruszył ramionami, nie mając nawet zamiaru mówić jej o tym, że po części obawiał się odejścia z GC. Na miejscu rady chciałby pozbyć się takiego osobnika jak najszybciej. Znał zbyt wiele brzydkich sekretów GC. Martwi ich nie zdradzają. Potrzebowałby protekcji kogoś na tyle potężnego, by nie musiał martwić się konsekwencjami swojego odejścia. W innym wypadku, prawdopodobnie skończyłby jako jeden z mutantów, których sam ścigał. Przestałby stać na szczycie łańcucha pokarmowego. Stałby się zwierzyną, a takiego upadku jego duma by chyba nie zniosła. I w imię czego? Przereklamowanej idei zwanej miłością?
Zaśmiał się ponuro, słysząc jej słowa. Nie był hedonistą. Chociaż poniekąd… tak. Lubił ulegać przyjemnościom. Jednak dla niego znaczyło to coś zgoła innego. Karmił tym swoje wiecznie nienażarte ego. Piękne kobiety, drogie samochody, dobry alkohol. Spełnianie mniejszych czy też większych zachcianek, na które kiedyś nie mógł sobie pozwolić. Być może było to puste, ale właśnie taki był w środku. Wszystko to jednak zostało kupione za ciężko pracę, za wyrzeczenia, za zaprzedanie duszy diabłu. Zasłużył na to, ale nie to było na szczycie jego hierarchii wartości. Właśnie w taki sposób okłamywał się, że było warto. - Lepiej w ogóle nie umierać, Cass. - odpowiedział jej po dłuższej chwili. - Uczucia, sentymenty… To są wszystko słabości. Przecież wiesz. Tylko cię zatrzymują. Pomyśl logicznie. Mogłabyś mieć dużo więcej niż to, ale jedyna rzecz, która cię ogranicza jesteś ty sama. Sama chcesz to sobie zrobić, podczas gdy mogłabyś sięgać po więcej. Nie potrzebujesz tego. Wmawiasz to sobie, bo chcesz być szczęśliwa i wymyśliłaś sobie tylko jeden sposób na osiągnięcie tego. Nie myślisz przez to logicznie. Nie będziesz wcale szczęśliwa, bo coś takiego nie istnieje.
Przymknął oczy, pozwalając się jej pocałować, ale po chwili odsunął się od niej chociaż kosztowało to od niego naprawdę dużo samokontroli. - Nie mam zamiaru ci w tym pomagać. - powiedział, zaglądając w jej ciemne oczy. - Skoro masz życzenie śmierci, dlaczego po prostu nie staniesz przed siedzibą GC i nie wykrzyczysz, że jesteś mutantką? - zapytał, ale bynajmniej nie chodziło o szydzenie z niej. - Weź się w garść. Wróć do domu. Ojciec nie pozwoli by ci się cokolwiek stało. Tam będziesz bezpieczna. Po prostu zacznij jeść obiad, a potem zjedz deser. Czasami trzeba rezygnować z rzeczy, z których ci zależy.
|
Temat: Seal's Motel |
Billy Sanders
Odpowiedzi: 48
Wyświetleń: 3349
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-07-16, 01:25 Temat: Seal's Motel |
Wypuścił głośno powietrze. - Cass… Czy ty naprawdę myślisz, że jestem aż tak naiwny? Myślisz, że nie wiem tych wszystkich rzeczy? Ale wiesz, co? Jestem przydatny. I nie sprawiam problemów, ale wiesz co jest problemem… To jest problemem. - wskazał palcem na siebie i na nią. - Bo nikt tego nie zaakceptuje. Tu nie chodzi o jakąś śmieszną wersję Romeo i Julii. Jesteś mutantką. A wiesz co my robimy z mutantami? Bardzo dobrze zdajesz sobie z tego sprawę. Wiesz co JA robię z mutantami. Rozpatrujesz to w kategoriach co ja robię dla GC, ale zastanów się nad tym co GC robi dla mnie. Jest przydatne. I owszem aktualnie nie sprawia problemów. Nie mam zamiaru siedzieć i czekać aż łódź zacznie tonąć, ale nie mam zamiaru spieprzać póki jeszcze płynie. Wiedziałem i wiem jakie ryzyko to za sobą niesie. Wierz mi strzelanie do ludzi zawsze się z takim wiąże, ale nie można wygrać jeśli się nic nie postawi. Więc tak poświęcam się. Robię to co trzeba i jestem w tym dobry. Bo mam z tego zysk i podoba mi się to co osiągnąłem do tej pory i wiem, że mogę więcej. Nie proszę cię, żebyś zrozumiała, bo wiem, że nigdy tego nie zrozumiesz. Taki już jestem, Cass. Takie życie sobie wybrałem.
Złapał ją za rękę w nadgarstku, odsuwając ją od siebie. - Cassie, a czy ty nie obawiasz się ryzyka? - przysunął się do niej, by spojrzeć jej w oczy, wciąż trzymając jej nadgarstek. - Może mi się nie podobać wizja utrata wszystkiego nad czym pracowałem przez te lata, ale czy naprawdę życie ci nie miłe? Nie tylko ja tutaj ryzykuje. I szczerze powiedziawszy wolałbym, żebyś ty tego też nie robiła. - Mogła mieć go za egoistycznego fiuta i miałaby rację, ale mimo wszystko nie chciał jej wciągać w swój świat nie tylko z samolubnych pobudek. Oczywiście. Mógł zaryzkować. Przecież był cholernym spryciarzem. Przynajmniej sam tak o sobie myślał, a jego wiara w samego siebie nie miała końca. Mógłby to zrobić. Mieć ciastko i zjeść ciastko. I bóg mu świadkiem, że nie raz o tym myślał. Ale był też realistą. Nie chciał jej w swoim świecie nie tylko dlatego, że tak było łatwiej. Nie chciał jej tutaj, bo wiedział że prędzej czy później skończy martwa. Bał się tego co może zrobić Genetically Clean, gdyby się o nich dowiedzieli. Kazać udowodnić lojalność w jedyny słuszny sposób? Być może nie skończyliby jej żywota tak szybko, być może posłużyłaby za przykład. Oni posłużyliby za przykład jak żałośnie kończą ci, którzy czują ciągoty do tych chorych jednostek. Nie wiedziała całej prawdy o tym co robił. I wiedział, że to wszystko zrobiłby jej ktoś inny. Takiego losu pragnęła? Nie chciał tego dla niej. Nawet jeśli miał zrezygnować ze swoich zachcianek i swoich pragnień. - Skończysz przez to martwa, Cass. - oparł czoło o jej czoło. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|