Vanessa Edams - 2019-11-04, 20:47 Nie odpowiedziała. Może i z jednej strony była to głupota, ale z drugiej zaś, po rozmowie z Nickiem, po przeczytaniu wielu informacji jak i rozmowach z tutejszymi medykami, wiedziała, że jej szanse na przeżycie są znikome. W tym momencie była całkowitą realistką.
Nie potrafiła ukrywać przed bratem swoich uczuć. Nigdy tego nie umiała. Nawet teraz, gdy tylko ją bardziej przytulił i odezwał się odnośnie ucieczek, po prostu się rozpłakała. Potrzebowała tego, potrzebowała Vincenta. Teraz czuła się jak wtedy gdy byli dziećmi. Ness było przykro a Vinc był przy niej i ją pocieszał, przytulał. Wtedy zawsze mogła na niego liczyć w tej kwestii. Jednak gdy tylko poczuła mocniejszy uścisk ze strony Vincenta, syknęła lekko. Niemniej jednak nie przeszkadzało jej to aż tak bardzo. Brakowało jej tych chwil, i kto wie, czy choć po części nie wrócą. Skoro już był w stanie; ciężko bo ciężko, przytulić siostrę, to już było dla niej dużym zaskoczeniem jak i plusem .Vincent Edams - 2019-11-07, 18:02 Siedzieli w milczeniu, aż Vanessa się w końcu rozpłakała. Może ze strachu, może z bezsilności. Żałował, że przez to, co latami mu fundowali w AlterGen, nie potrafił odczytywać, ani odczuwać równie mocno tego żalu. Nie zrozumcie mnie źle - chciał pomóc siostrze za wszelką cenę, ale skoro nie potrafił nawet się uśmiechnąć, to co dopiero uronić łzę.
Przymknął powieki, pozwalając się jej wypłakać. Umysł działał mu na najwyższych obrotach, Myślał głównie znakami zapytania - Jak złagodzić objawy? Skąd wziąć lek? Ile mieli czasu? Do kogo się zwrócić?
- Będzie okej. Wrócę jutro z misji i się tym zajmiemy. A ty odpoczywaj. - cóż, jeszcze nie wiedział, w jakim stanie wróci, ALE !
,/ztVincent Edams - 2019-12-05, 19:06 28 kwietnia 2019
Dzisiejszy dzień był dla Vincenta wyjątkowy. Nie wynikało to z jakże ważnej daty- wszak dziś, w świetle prawa, stał się pełnoletnim obywatelem. Nie świętował, bo zwyczajnie nie pamiętam daty swoich urodzin.
Ten dzień był inny niż wszystkie, bo pierwszy raz, odkąd sięgała jego pamięć, czuł... błogość. I spokój.
To było piękne popołudnie. Edams siedział w wykuszu, przy otwartym oknie. Przyjemny, ciepły wiatr otulał jego twarz i przywodził z zewnątrz delikatny, kwiatowy zapach pobliskiej jabłonki. Promienie słońca wpadały przez wyblakłe firanki, sprawiając, że ten ponury, zapełniony książkami pokój, wydawał się jakiś bardziej przyjazny. Vincent rozkoszował się ciepłem tego wiosennego dnia, chłonął jego piękno. Przymknął powieki, westchnąwszy cicho. Pepper również podzielała jego zachwyt, ułożywszy pysk na jego kolanach, praktykując drzemkę.
To było... naprawdę miłe. Podobało mu się.
Pomyśleć, że niemal rok temu uciekł z AlterGen. Kiedy to minelo ?Imari Blanc - 2019-12-05, 20:40 Udało jej się dostać czekoladową muffinkę i album z miejscami do zwiedzenia na terenie obu Ameryk. Z opisami, zdjęciami, mapkami.. Piękna sprawa. Kawał tomiszcza. Niby nic specjalnego, ale poprosiła o ich zakup, bo sama nadal niechętnie pojawiała się na mieście.
Imari podeszla do drzwi kilka kroków od nich zapaliła małą świeczuszkę w muffince, a potem podeszła pod same drzwi i zapukała. Nie miała pojęcia czy Vincent wie o swoich urodzinach,czy o nich pamięta, ani jak zareaguje na to, że przyniosła mu niewielki prezent. Na nic więcej nie było ją stać, jakkolwiek to nie brzmiało. Nie miała niestety możliwości.
Bała się trochę, że jakimś cudem Edams może zareagować negatywnie. Nie wiedziała dlaczego, ale..
Trudno, za późno, żeby się wycofać!Vincent Edams - 2019-12-05, 20:50 Puk, puk. Vincent otworzył leniwie jedno oko. Od jakiejś godziny, wygrzewał się na tym wykuszu niczym jaszczurka i aż żal było go opuszczać. I w sumie nie miał zamiaru. Przecież nie musi się ruszać.
Opuścił z powrotem powiekę i krzyknął ,"otwarte!" W zasadzie to mógłby użyć wektorów, bo obecnie ich zasięg, był na tyle duży, że sięgnąłby klamki. Z drugiej...no w sumie po co ? Przymknął powiekę z powrotem, w oczekiwaniu aż ktoś wejdzie, ktokolwiek to byłImari Blanc - 2019-12-05, 22:07 Nacisnęła łokciem klamkę, żeby dostac się do środka, w końcu ręce miała zajęte. Schowała je też za plecy, gdy tylko weszła do pomieszczenia, w koncu to miała byc jako taka niespodzianka.
Rozejrzała się po pokoju i ruszyla w stronę chłopaka.
- Vinc.. zamknij oczy i się nie ruszaj! - poprosiła, w jej głosie slychać bylo jakby.. uśmiech.Vincent Edams - 2019-12-05, 22:37 Vincent zdziwił się usłyszawszy Imari. Nie byli na dzisiaj umówieni. W sumie to od ataku na DOM, nie widywali się tak często. Chłopak czuł, jakby wyrósł między nimi jakiś mur i to ewidentnie on był tego powodem. Wizja z Dolores sprawiła, że znów się zamknął w sobie a relacja jego z Imari, jakby się cofnęła w rozwoju.
Tym bardziej był nieco zdziwiony, że kobieta brzmiała na całkiem zadowoloną.
- Nie patrzę - odpowiedział jej i była to prawda, bo nawet nie otworzył oczu. Było mu tak przyjemnie...
Jedynie Pepper się uaktywniła i potuptała do kobiety, rządna mizianiaImari Blanc - 2019-12-05, 22:45 Nie miała jak poglaskac psa, wiec manewrowała miedzy Pepper. Podeszła za to do chłopaka i stanęła przed nim, przyglądając się czy podgląda.
- możesz otworzyć oczy- powiedziała, wyciągając muffinkę przed siebie.
Gdy spojrzał na nią, uśmiechnęła się.
- wszystkiego najlepszego! - w końcu ze z okazji urodzin to wiadomo, prawda?Vincent Edams - 2019-12-05, 22:59 Pepper zapiszczała i zafurczała fafelkami, bo co to za zwyczaje, tak jej nie przywitać?! Czy było coś ważniejszego, niż ukochanie ?!
Tymczasem Vincent, nie bardzo wiedząc, o co tej Imari chodzi, czekał...
Kiedy uniósł powieki i ujrzał muffinkę, przeniósł zdziwione spojrzenie na kobietę.
-...ale...co ? - - tak, łatwo było się domyślić, że nie załapał o co jej chodzi.
I spojrzał znów na muffinkę. I na Imari.Imari Blanc - 2019-12-05, 23:08 - masz urodziny! 21 o ile się nie mylę. Pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczkę. Mam dla Ciebie jeszcze mały prezent.. - druga rękę wciąż miała za plecami, chociaż robiło jej się trochę ciężko.
A z psem się przywita, ale trochę później! Nie odpuscila by sobie przecież pomiziania tego futerka.Vincent Edams - 2019-12-05, 23:19 Teraz to był już kompletnie zaskoczony, co wymalowało się na jego twarzy.
- Poważnie ? - najwyraźniej, z jakiegoś powodu, o tej dacie nie pamiętał. Zapewne skutek pourazowej amnezji, albo czopkiem skuteczna próba wyparcia pewnych wspomnień.
Co by jednak się w przeszłości nie działo....teraz było inaczej. No i nie co dzień, obchodzi się dwudzieste pierwsze urodziny. Przeniósł znów spojrzenie na muffinkę, wpatrywał się w nią chwilę w milczeniu, po czym zdmuchnął świeczkę. W końcu życzenie, wypowiedziane na głos, nigdy się nie spełni!
- Nie pamiętałem, że to dziś - powiedział z dziwnymi wypiekami na policzkach. Czyżby jakaś oznaka radości ?Imari Blanc - 2019-12-05, 23:33 Miała ochotę zapytać co sobie życzył, oczywiście, że tak. Ale wiedziała że tak nie można, życzenie sie wtedy nie spełni. A tego przecież nie chciała dla Vinca.
- od tego masz mnie najwyraźniej, od pamietania.. weź ją i smacznego - podała mu babeczke i wyciągnęła zza pleców dosc pokaźna książkę.
- I jeszcze to.. wiem że to niewiele, ale.. Może kiedyś zabiorę Cię na wycieczkę w jedno z tych miejsc.. - obydwoje wiedzieli że teraz to niemożliwe.
Miała ochotę go wyściskać, ale.. darowala sobie.
Była ciekawa jego reakcji na książkę za to.
Przy okazji kucnela by podrapac Pepper.Vincent Edams - 2019-12-05, 23:42 Z jeszcze większymi wypiekami ( nie mylić z rumieńcami!) przyjął prezent. Prezent! Kiedy on dostał ostatnio prawdziwy urodzinowy prezent ?! Miał może... trzynaście lat? A teraz był już pełnoletni !
Otworzył album, czując jak serce tłucze mu się w piersi. Bezbłędnie trafiła w jego gust, wiedząc, jak bardzo pragnie podróżować i jaką przyjemność mu sprawia samo oglądanie i planowanie ich. Przewrócił kilka stron, czując ... się dziwne. Gdyby umiał nazywać emocje, wiedziałby, że to radość.
Bez wątpienia, zaniemówił z wrażenia. Nie żeby zwykle był gadatliwy. Chwilę siedział w ciszy, patrząc jak Imari wita się z Pepper. Nagle, odłożył muffinkę na bok, zlazł z wykuszu i kucnąwszy też, przygarnął do siebie Blanc i przytulił mocno
- Dziękuję...- mruknął i wsadził nos w zagłębienie jej szyi.
Oj tak. To był wyjątkowy dzieńImari Blanc - 2019-12-06, 00:04 Obserwowała jego minę, zastanawiając się co tez sobie musi myśleć, oglądając książkę. Wydawał się zadowolony, a to już było dużo dla kobiety.. po tym wszystkim, taka szczęśliwa mina Edamsa.. to na pewno było coś, na co czekała.
Skupiła na moment swoją uwagę na psie, a w tym czasie mutant odłożył babeczke i zniżył sie si3 niej... robiąc cos, czego się kompletnie nie spodziewała. Myślała że na kolejny taki gest poczeka jeszcze.. długi czas.
Klapnęła na kolana, zdziwiona. Po chwili objęła go i zacisnela powieki, nie mogąc powstrzymać łez cisnących jej się pod powieki.
- nie masz za co... - odpowiedziała ze ściśniętym gardłem.Vincent Edams - 2019-12-06, 11:03 Tak. Gdyby kazali mu zgadywać, to określiłby swój dziwny stan błogości jako szczęście. Na jego usta przybłąkał się delikatny, nieco krzywy uśmiech, bo mięśnie twarzy nie były do tego przyzwyczajone.
- Mam, wierz mi - mruknął i odchylił się nieco do tyłu, by na nią spojrzeć, bo coś dziwnie zabrzmiała.
Co...on jej zrobił ? Uśmiech zniknął z jego twarzy, ustępując niepokojowi, co już częściej było widywane na jego twarzy.
-Płaczesz. Dlaczego płaczesz ? - nic z tego nie rozumiał! Odsunął się- Nie chciałem! Myślałem, że to lubisz, już przestaję, przepraszam!- uniósł dłonie na znak kapitulacji.
No nie, co on źle zrobił?! Już nic nie rozumiał! Przecież zwykle to lubiła! No, ale skoro nie rozumiał często zwykłych emocje, to jak miał pojąć coś tak złożonego jak łzy szczęścia? Dla niego łzy = smutek = coś zjebał.