Mary Pond - 2020-02-05, 20:24 -Touché.- przyznała gdy Nicholas zauważył, że brak jakiejś emocjonalnej reakcji jak zaskoczenie czy strach mogło wynikać z tego, że Pan Hopper pracował dla DOGS. Nie wydawało jej się żeby tak było, ale nie umiałaby z całą pewnością powiedzieć, że jest czysty -Pomyślałam o tym, ale... - westchnęła dając sobie więcej czasu na odpowiednie ułożenie słów -Ja wierzę w ludzi. Może za bardzo, ale widziałam już wiele przykładów, że warto. Nie wiem czy to kwestia podejścia, otoczenia czy po prostu szczęścia. Tak czy inaczej nie zamierzam tej wiary porzucać tylko dlatego, że Ty tak mówisz. I tak robię to po to by całość trafiła do szerokiej publiki więc siłą rzeczy do Departamentu też trafi.- w miarę jak się mówiła nabierała rozpędu odsłaniając swoje, nazwijmy to, bardziej natchnione ja. Nie krzyczała, ale sprawiała zbliżone wrażenie co wtedy w DOMu gdy przekonywała ludzi, by poszli za Panem Kundel. Ot, młoda, bystra, pewna siebie i charyzmatyczna, ale wciąż w gorącej wodzie kąpana osóbka pchana do przodu determinacją żeby zrobić coś dobrego.
-Rozumiem, że to są ważne papiery. - spuściła nieco z tonu -Że jest to znacznie większy kaliber niż jakiekolwiek dokumenty, którymi dysponowałam. Właśnie ze względu na tą wartość tak bardzo zależy mi na upublicznieniu ich. I jestem gotowa wiele zrobić żeby do tego doszło. Skoro nie ufasz Panu Hopperowi, nie dam mu tych dokumentów i poszukam dalej. Albo niech ktoś ze mną pójdzie jeśli to Cię uspokoi.-patrzyła blondynowi w oczy. Jej determinacja pod wpływem zderzenie z rzeczywistością nie zmalała, ale ochłodziło to dziewczynie głowę.
-Może rozpoczęcie od Europy byłoby lepsze. Robiąc grafiki do stron, fanpage'y i generalnie pomagając FPtP poznało się różnych ludzi. Z Europejczykami włącznie. Oni mieliby o tyle łatwiej, że ich to Departament na pewno nie dosięgnie. - wpadła na to wcześniej, ale to Amerykanów chciała przekonać. Nie Brytyjczyków, nie Francuzów, nie Niemców, a swoich rodaków. Jednak tutaj po odbiciu się od podejścia Nicka musiała skupić się bardziej na aspekcie bezpieczeństwa.Nicholas Grenville - 2020-02-06, 23:38 Nicholas wysłuchał jej wyjaśnienia, dlaczego akurat Hopper, skoro po jej opisie jego zachowania wobec niej i reakcji na otoczenie, daje więcej podejrzeń niż zaufania. Dał jej nawet chwilę, by pozbierała swoje myśli.
- Tak Mary. Tylko pytanie w jakiej formie dotrze to do Departamentu. To jest duże ryzyko, bo albo facet opublikuje to w sieci po swojemu, albo po cichu przekaże Departamentowi ich własność.
Rozumiał jej chęci pokazania światu, jak mutantów traktowano w Dzielnicy rzekomej Ochrony. Nicholas zauważył, że przy tej rozmowie Mary próbowała go przekonać do swoich słów, tak jak mutantów z miejsca akcji, których byli ratować. Lecz jego nie tak łatwo przekonać jak mogła zauważyć. Jego obawy wobec tego dziennikarza, były cały czas na wysokim poziomie.
- Opublikować materiały mogą nawet informatycy z Rebelii i Bractwa. Może i nawet Armii X. Dla nich też mam kopie i zostaną im dostarczone. Nie ukrywam, że w takim przypadku, wolałbym abyś nie dawała Hopperowi tych dokumentów. Ale z drugiej strony, wysyłając kogoś z Tobą na spotkanie z nim, można go przebadać i sprawdzić, jak bardzo według Ciebie można mu zaufać.
Także patrzył jej w oczy, kiedy rozmawiali. I chyba żadne z nich nie ustępowało ze swoich przekonań.
- Jeżeli chcesz negocjować z Europą, musiałabyś porozmawiać z szefem Armii X. Może i ich nie dosięgną. Twoja sprawa jak będziesz działać i z kim. Do tego się nie mieszam. Jedynie ostrzegam Cię, byś była bardziej ostrożna, jeżeli chodzi o spotkania z nieznajomymi osobami. Bo co zrobisz, jeżeli ten człowiek ściągnie ze sobą wsparcie DOGS?
Niby mieli chwilowo temat o Europie, tak znów wrócił do tego Hoppera. Cały czas nie dawał mu spokoju.Mary Pond - 2020-02-07, 00:36 Mary rozumiała ostrożność Nicholasa i było to źródłem pewnej frustracji. Z jednej strony miała ochotę postąpić wbrew jego słowom i zrobić po swojemu, ale z drugiej nie była w stanie wytknąć błędów w jego logice. No i ostatecznie była świadoma, że zdarza jej się działać zbyt pochopnie, więc możliwe, że upór blondyna właśnie ratował dziewczynie życie. Słuchała jego racji budując sobie potencjalny model odpowiedzi. Szukała kompromisu.
-Skoro tak, to mogłabym pójść się z nim spotkać w niedzielę dając na razie może tą jedną teczkę, której zdjęcia mam na telefonie.- słysząc, że informatycy z ugrupowań biorących udział w ataku też mogą upublicznić dokumenty dopuściła w końcu do myśli, że może nie być odpowiednią osobą do rozpowszechnienia tych informacji niezależnie od tego jak bardzo chciałaby brać w tym udział. To nieco podcięło jej skrzydła, ale nie zamierzała poddać się całkowicie. Zainteresowało ją też to, że Nickolas tak uczepił się tego Hoppera. Wrócił tematem do niego, mimo że przeszli przecież dalej zgadzając się, by nie dawać mu dokumentów.
-Cóż, nie myślałam nad tym zbyt dużo więc plan ogranicza się do ucieczki.- była świadoma, że to raczej pobożne życzenie, a nie plan i dało się to zauważyć -Spotkać się mamy w West Lake Center gdzie jest wielu ludzi i łatwiej będzie mi zniknąć w tłumie niż im mnie złapać nie powodując przy okazji zbyt dużych szkód. Sam takie wyznaczył.- sama nie była pewna czemu to zaznaczyła. Dlaczego chciała wybielić człowieka, któremu uratowała jakiś czas temu życie? Nie chciała się przyznać do błędu, ale też generalnie coś jej się tu nie kleiło. Ten brak zaskoczenia na widok mocy… to nie był taki… nie było tego obrzydzenia czy niechęci, którą normalnie widuje się u przeciwników mutantów. Choć to mogło być spowodowane zewnętrznym zagrożeniem lub dobrym aktorstwem. Jednak jeśli ma coś przeciwko mutantom to po co jej wtedy pomógł? Nie miałby jak przewidzieć obecnej sytuacji ani stwierdzić przynależności do którejkolwiek z grup wtedy gdy zatrzymywał strażników. To się rudej po prostu nie składało.Nicholas Grenville - 2020-02-07, 00:55 Wyszukanie wspólnego kompromisu, także było kluczowe w tej rozmowie. Bowiem Nicholas przy tych informacjach, nie chciał dać dziewczynie dokumentów, z kolei jej zależało na rozpowszechnieniu ich treści ale przez tego, którego sama znalazła obierając za niepewnego sojusznika, o którym tak naprawdę się nic nie wie.
Jedna teczka by sprawdzić człowieka. Na to mógłby się zgodzić. Wtedy będą wiedzieli jak dalej działać i na ile można mu ufać.
- Na taki układ mogę pójść. Co i tak nie zmienia faktu, że ktoś z Tobą pójdzie. Nie musi bezpośrednio uczestniczyć w Waszej rozmowie, ale będzie miał Cię na oku. Zgoda?
Zaproponował, żeby nie musiała się później czuć obserwowana czy coś. A że Mary bardzo dużo pomogła i ryzykowała w ataku na Dzielnicę Ochrony Mutantów, należy się jej bezpieczeństwo ze strony Rebelii.
Następnie poznał dokładniejsze miejsce spotkana, co od razu sobie zapisał na osobnej karteczce. Zmarszczył znów brwi, nie widząc w tym konkretów.
- Przydałoby się znać dokładniejsze dane miejsca spotkania, bo tak to można by szukać bez końca. Jeśli to ustalicie, daj mi znać.
Spojrzał na nią licząc na współpracę. Takie informacje musi przekazać dalej, osobie która się tym zajmie. Zastanawiające też było, dlatego ten człowiek wybrał tak publiczne miejsce? Kombinował coś?
- Lepiej byś Ty sama wybierała miejsca spotkań. Pozwalając robić to osobie drugiej, nie wiesz co może na Ciebie czekać.
Po tych słowach westchnął i otworzył teczki, szukając tę, w której jak pamiętał, Mary robiła zdjęcia. Po czym wyciągnął ją z małego stosu teczek i podał Mary, czekając na potwierdzenie, że to jest ten egzemplarz.Mary Pond - 2020-02-07, 01:45 -Spotkać się mamy koło południa przy karuzeli. Pewnie będziemy się potem usiądziemy w jednym z tamtejszych barów.- podała dokładniejsze informacje odnośnie spotkania -I jasne, możesz kogoś przysłać. Nie ma problemu. Na wszelki wypadek nawet lepiej żeby ktoś był.- zgodziła się. Zatem jedna teczka. Niech będzie i tak. Zawsze jest to jakiś sposób żeby przekonać się z czego zrobiony jest człowiek, którego znalazła i czy myliła się co do niego. Przysłanie kogoś żeby obserwował to spotkanie nie było dla niej problemem. Dopóki nie było to na zasadzie takiej, że ma prywatnego szpiega łażącego za nią krok w krok, a jedynie miał pilnować tego jednego spotkania to nie czuła w tym nic naruszającego jej prywatność. No i rozumiała takie środki ostrożności.
-Zaproponowałabym prawdopodobnie to samo. Miejsce, w którym jest wielu ludzi i większość się przemieszcza więc nasza obecność nie będzie dziwna, a i uniknąć podsłuchania jest zaskakująco łatwo. Do tego niedziela w południe.spojrzała na otrzymaną teczkę i kiwnięciem potwierdziła, że to ta -Dzięki.Nicholas Grenville - 2020-02-07, 21:20 Dopisał do adresu dokładniejszą lokalizację spotkania Mary z Hopperem, co by osoba ją pilnująca wiedziała gdzie się kierować. Cieszyło go to, że Pond nie miała nic przeciwko temu, by ktoś z oddali ją obserwował, dla pewności, że nic się jej nie stanie i to spotkanie nie będzie wykopaną przez nią pułapki. Naiwnych DOGS zawsze znajdzie. A szkoda było mu dziewczyny, by już po krótkiej znajomości, miałaby wpaść w poważne kłopoty.
- To załatwione. Jeszcze dzisiaj kogoś znajdę i omówię sprawę.
Zapewnił, by nie musiała się martwić. Po czym wyszukał teczkę jaką potrzebowała i podał jej, co by mogła dalej działać. Resztę schował do szuflady.
- Tak, tylko trzeba mieć na uwadze, czy on sam nie będzie miał podsłuchu, że ktoś Twoją rozmowę będzie słyszał. A jak już o tym wspomniałaś, to myślę że my tę metodę zastosujemy. Osobie Cię pilnującej, łatwiej będzie zorientować się, kiedy zrobi się niebezpiecznie. Zgoda?
Pomysł z podsłuchem nie jest zły. A doda jeszcze większej gwarancji o jej bezpieczeństwo, wiedząc o czym będą rozmawiać. Mieć nadzieję, że Mary się zgodzi na ten pomysł.Mary Pond - 2020-02-08, 22:31 -Możesz mu też podać mój numer telefonu. Będzie łatwiej się zgadać w razie czego.- dodała gdy zapisywał sobie dokładną lokalizację jej spotkania z Hopperem. Zwykle łatwiej, a przede wszystkim szybciej się dogadać bezpośrednio niż przez kogoś. Miał już jej numer więc nie musiała go podawać dodatkowo. Teczki na razie nie schowała. Zaczeka z tym aż skończą tą rozmowę.
-Mhm. Nie ma problemu. To pewnie dostanę urządzenie jutro lub tuż przed spotkaniem?- nie do końca widziała powód żeby mieć problem z podsłuchem, nianią i co tam jeszcze. To tylko na czas tej rozmowy, która zresztą mogła wbrew jej instynktowi okazać się niebezpieczna. Nie będą śledzić jej teraz na każdym kroku.
Dziewczynę trochę zainteresowała troska Nicholasa o jej bezpieczeństwo, ale ostatecznie wytłumaczyła sobie, że to chodzi nie tyle o nią, co o dokumenty. Ile w tym prawdy nie wiedziała. No bo z drugiej strony gdyby tak było to pewnie po prostu nie dał jej żadnej teczki i już, a tak pozwolił jej znaleźć jakiś kompromis. Niemal poczuła się winna, że sam dowódca Rebelii tyle robi dla jej, pewnie dość głupiego pomysłu.
-No dobra, to jutro stawić się koło 8-9 żeby się zapoznać z miejscem i trybem pracy oraz resztą personelu. Szczegóły co do niedzieli podasz mi właśnie jutro lub doślesz SMSem. Przekażę jedną teczkę informując, że na razie mogę tylko tyle. Będę miała nianię i urządzenie podsłuchujące moją rozmowę. Po tym pewnie będę musiała złożyć jakąś formę raportu. Może przez SMS lub mailem... nie mam Twojego maila.- podsumowała szybko wynik dyskusji spoglądając na końcu na rozmówcę czy coś pominęła lub zrozumiała inaczej niż chciał. Albo może chciał coś jeszcze dodać.Nicholas Grenville - 2020-02-08, 22:48 - To podaj numer.
Zgodził się z jej propozycją, by także numer zapisać, więc jeżeli mu podyktowała, zapisał na tej samej kartce. Tym samym można powiedzieć, że mieli najważniejszą część omówioną. Resztę pozostawało dopracować.
- Być może już jutro i zakładam że poznasz osobę, która będzie kontrolować przebieg tego spotkania.
Wiedział komu zleci to zadanie. Zapozna ich dopiero jutro, kiedy przyjdą do baru i omówią szczegóły.
Nie tyle co by chodziło Nicholasowi o dokumenty, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo Mary. DOGS może teraz przez furię utraty i zniszczenia dzielnicy mutantów robić wiele nieprzyjemnych i nieprzemyślanych ruchów, że za najmniejszy błąd można przypłacić złapaniem przez nich. Kto wie, czy także nie kierował nim instynkt ojcowski przez to jak wychowywał Vanessę i pomógł pozbierać się Vincentowi.
Wysłuchał podsumowania Mary, kiwając głową w potwierdzeniu, że wszystko zapamiętała, ale na końcu gdzie wspomniała o sposobie dostarczenia raportu, musiał ją poprawić.
- Raport, dostarczysz mi osobiście. Maile i telefony są kontrolowane przez rząd. Niebezpiecznym jest przesyłać tak ważne informacje, które mogą przechwycić i nas namierzyć.
Wyjaśnił ze spokojem i mógł uznać, że spotkanie dobiegło końca.
- Jakieś pytania? Jeżeli nie, to widzimy się jutro.
Odparł z uśmiechem. Ciesząc, że chociaż pracując tutaj, będzie miał rudą na oku, skoro nie chciała dołączyć do Rebelii. To też jest dziecko, jak zauważył podczas ich rozmowy.Mary Pond - 2020-02-08, 23:38 Nick zapisywał sobie wszystko na tej swojej karteczce.
-Podawałam Ci już…- powiedziała trochę skołowana, ale powtórzyła blondynowi sekwencję liczb potrzebnych żeby się z nią skontaktować. Dopiero wtedy stwierdziła w myślach, że w sumie miało to sens. Ona jak chyba każda osoba w jej wieku w tych czasach znała swój numer telefonu na pamięć, a on musiałby szukać gdzieś u siebie. Nah, tak faktycznie było łatwiej.
Jeśli chodzi o DOGS, to Mary przez głowę przechodziły trochę inne myśli niż dowódcy Rebelii. Oczywiście odpowiednio zapytana doszłaby do wniosku, że po ataku na DOM trzeba się bardziej pilnować, bo Departament ostro oberwał i przynajmniej przez jakiś czas będzie zachowywał się jak ranne zwierzę. Kąsał wszystko co podejdzie za blisko. Jednak nie była typem człowieka martwiącego się za dużo. Lub czasem nawet wystarczająco. Dobrze więc, że ktoś będzie miał ją na oku. Przynajmniej trochę.
-OK. Czuję się prawie jakbym dostała pracę domową.- powiedziała przyjmując do zrozumienia, że ma osobiście przynieść raport. Zabrzmiało to prawie jakby spodziewał się jakiegoś wypracowania -W takim razie do jutra.- odwzajemniła uśmiech wstając i pakując w końcu teczkę, po czym ruszyła do drzwi. Poszło… nieźle.
ztNicholas Grenville - 2020-02-09, 00:22 Nicholas spojrzał na Mary prosząco, bo skoro już tutaj jest, szybciej będzie jak mu od razu poda swój numer raz jeszcze, niż faktycznie miały szukać po kontaktach. A tak, miał jedną sprawę z góry opisaną na kartce, która zostanie zrealizowana jeszcze dzisiejszego wieczora. O ile osobie, którą wezwie będzie pasowało pojawić się.
- Wierzę że sobie poradzisz.
Dał jej wiarę w swoje możliwości. Wykazała się bardzo dobrze w dzielnicy ochrony mutantów, także nie widział problemu by i z tym zadaniem sobie nie poradziła. Raport to tylko streszczenie z przebiegu spotkania. Wysilać się przecież nie musiała.
- Do jutra.
Pożegnał się z nią z uśmiechem i został sam. Odetchnął, opierając się plecami o fotel. Tego się nie spodziewał, że nagle dwie dziewczyny przyjdą w tym samym czasie pytać o pracę. Sprawa Hoppera była dla niego zagadką i wiedział już, kogo weźmie do tego zadania, by śledzić jego i Mary. Osoba która znała bractwo i nazwisko tego mężczyzny nie powinno być jej obce. Wziął telefon i wyszukał w kontaktach imię Leilah, wysłał jej wiadomość z prośbą o spotkanie dzisiejszego wieczora.
Tuż po tym, ogarnął biurko i wyszedł, wracając do pracy na dole.
[z/t]Nicholas Grenville - 2020-02-12, 23:21 / ten sam dzień 10 maja, wieczór
Jeden dzień, a dużo się wydarzyło. Atak na Alter Genetics, prowadzony przez Vincenta. Nie da się ukryć, że jak Nicholas nie miał informacji, to przejmował się, czy wszystko szło im zgodnie z planem. Żeby tego było mało, stan zdrowia starszej Vanessy się niespodziewanie pogorszył. Jedno co dobre było choć dla baru, zyskał nowe pracownice. Jak i również członka bractwa w Rebelii. Właśnie dzisiaj, Leilah miała przyjść by mogli porozmawiać w sprawie jej zadania, jakie miał zamiar zlecić. Nie będzie to nic wielkiego, ale też ważnego.
W oczekiwaniu na nią, wszedł na razie do gabinetu, by sprawdzić coś w komputerze. Pracownicę w barze na dole poprosił, że jak przyjdzie Leilah, nie uda się do jego biura. Może i nie ustalali godziny spotkania, ani też kobieta nie odpisała mu, że nie przyjdzie, postanowił poczekać. Ze względu na chaotyczny trochę dzień, nie przebierał się a był wciąż w stroju pracownika baru.Leilah Addams - 2020-02-13, 02:09 Leilah sama była żołnierzem i zdawała sobie sprawę jak kontaktowanie się przez telefon może być niebezpieczne. Starała się więc nie dzwonić ani nie wysyłać wiadomości jeśli nie było to absolutnie konieczne. Dlatego też nie odpowiedziała na wiadomość. Miała dosyć mocne przypuszczenie, że telefon przywódcy Rebelii może być pod szeroko rozumianą obserwacją.
Jednak skoro powiedziała, że przyjdzie to przyszła. Nie miała pojęci a co to za zadanie ani jak się przygotować. Miała nadzieję, że to nie będzie jedynie stanie za barem, bo ubrała jedne ze swoich butów o cięższej podeszwie, tak by jej kopnięcia bardziej bolały. Miała nawet przy sobie nóż. Zawsze lepiej być przygotowanym. A tak poza tym to standardowo czarna skórzana kurtka i włosy zaplecione w 'bojowe warkoczyki'. Jak tylko przekroczyła próg baru została zaprowadzona do gabinetu, w którym już raz była. Jak weszła skinęła Nicholasowi głową.
-Cześć Nick. Jakie plany na dziś? Komu trzeba skopac dupę? Dosłownie powiedziała z lekko uronicznym uśmieszkiem i podeszła bliżej biurka.Nicholas Grenville - 2020-02-14, 22:22 W oczekiwaniu na przyjście Leilah, Nicholas przeszukał sieć w poszukiwaniu informacji o Davidzie Hopperze, z którym ma spotkać się Mary. Zbyt wiele informacji nie znalazł, choć jego biografia jako pisarza była zamieszczana w niektórych stronach promujące sławne nazwiska. Innym słowy, dowiedzieć się można było tyle, co powiedziała Mary. Dla niego jednak nowością był fragment z jego życia podczas ataku mutantów w dzień niepodległości, że uległ poważnemu wypadkowi. Taki człowiek nie powinien im stanowić zagrożenia czy problemów, ale lepiej dmuchać na zimne.
- Cześć. Siadaj. Zaraz się dowiesz.
Przywitał Leilah z lekkim uśmiechem i wskazał na wolne krzesło na przeciw swojego biurka. Wtem odwrócił laptopa, by pokazać jej profil Davida Hoppera, z opisem jego życiorysu i zdjęciem. Taka wzmianka jak to mają pisarze.
- Pierw zapytam, czy wiesz coś o nim?
Nazwisko na pewno było znajome. Ale czy to zbieżność, czy mogą być jakieś powiązania ze znanym ich Hopperem? Zapytał Addams też z tego względu, że wcześniej należała do Bractwa. Może go kojarzyła skąd? Słyszała o nim? Gdzieś ktoś wspomniał? Cokolwiek.Leilah Addams - 2020-02-15, 23:14 Leilah usiadła kiedy miejsce zostało jej wskazane, założona noga na nogei po protstu rozglądała się po pomieszczeniu aż do momentu kiedy został odwrócony w jej stronę. Nachyliła się w jego stronę przeczytała imię i nazwisko i przyjrzała się zdjęciu. Potem pokręciła głową.
-Niestety nie. Na pewno nigdy go nie widziałam na oczy wcześniej, a i z nazwiska nie mogę sobie nic przypomnieć. Chyba nie pytasz bez powodu, więc to z nim mam się spotkać? Wydobyć jakieś informacje czy coś? Albo chronić kogoś kto ma z nim delkatnie porozmawiać? uśmiechnęła sioę pod nosem. Jeżeli Nicholas zbierał o niej informacje to wiedział, że do tych dwóch rzeczy Leilah nadawała się najlepiej. Ciekawiły ją jednak szczegóły zadania, które dostanie. W końcu miała dużą nadzieję, żeby się naprawdę wykazać i zrobić wrażenie. Nie pozostało nic tylko czekać.Nicholas Grenville - 2020-02-15, 23:51 Nicholas dał czas nowej koleżance na zaznajomienie się z profilem człowieka, a kiedy usłyszał jej odpowiedź, normalnie lepszej domyślnej odpowiedzi dawno nie słyszał.
- Widać, że wiesz co jest na rzeczy. Tak, chodzi o ochronę osoby, która uda się na spotkanie z nim.
Odpowiedział także uwidaczniając na swojej twarzy uśmiech. Następnie trochę odsunął laptopa a sięgnął do szuflady, wygrzebując z niej teczki z kopią dokumentów dla Bractwa. Położył na stół i przysunął do dziewczyny.
- Po kolei. To są cenne dokumenty, jakie udało się mnie i Mary zabrać z komisariatu Dzielnicy Ochrony Mutantów. Ta kopia jest dla Bractwa. Jako że pomogli nam w czasach trudnej epidemii, chcemy się także odwdzięczyć wymianą informacji. Znajduje się tu lista uwięzionych w DOMu a także zgonów. Być może ktoś odnajdzie swoich. Co więcej. Są tu dane także ich eksperymentów, co może lidera Bractwa także zainteresować. Cenne dane, które lepiej by nie wróciły do rąk własnych.
Wyjaśnił krótko, dając też czas Lei na zapoznanie się z tymi dokumentami. Miała prawo wiedzieć o co warte jest jej zdanie i jak bardzo cenne są te dokumenty. Po czym przeszedł dalej.
- Dzisiaj rano Mary przyszła po swoją kopię, informując mnie, że chce przekazać komuś, kto je opublikuje. Zrobiłem przepytanie w sprawie tej osoby i...
Tu spojrzał na ekran monitora.
- Jest dla mnie podejrzany.
Wrócił spojrzeniem do rozmówczyni, będąc już całkiem poważnym.
- Z opowieści naszej koleżanki wynikało, że kiedy go ratowała z wypadku, powiedziała że w momencie otoczenia czy pojawienia się mundurowych z DOGS, mężczyzna ich zatrzymał a jej pozwolił uciec. Nie wykazywał nawet zaskoczenia użyciem przez nią mocy. Niby wydaje się czysty, to jednak mogą to być pozory. Nie chcę dziewczyny puścić samej na to spotkanie, w obawie czy nie będzie to pułapka. Z tego powodu nie mogłem dać jej wszystkich teczek. Chcę byś poszła z nią i wybadała sytuację. Sprawdziła mężczyznę, czy ma coś wspólnego z Departamentem Bezpieczeństwa Genetycznego, czy wręcz przeciwnie.
Na razie tyle. Czekał teraz na jej reakcję, pytania, szczegóły. Cokolwiek co teraz by potrzebowała wiedzieć.