To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Piwnica - Pusty magazyn

Vincent Edams - 2018-12-03, 10:53

26.11.2018

Stało się coś, co dla Edamsa było nie do pomyślenia - dostał kataru. Odkąd był w AlterGen, zachorował może raz, po treningach w komorze kriogenicznej. Potem dbano, by żadne wirusy i drobnoustroje nie zakłócały katorżniczego treningu przyszłej maszynki do zabijania. Kiedy więc złapał nieżyt nosa, albo od tego starego bęcwała, albo jego gówniaka, był po prostu wściekły. Lało mu się z nosa, nie mógł oddychać, co wzmagało jedynie, jego stan permanentnego wkurwa, godnego Bruce'a Bannera.
Tego dnia czuł się wyjątkowo źle. Jeszcze o tym nie wiedział, ale miał wysoką gorączkę, ciężko mu się oddychało, miał problemy z koncentracją. No, ale co to dla niego, moc się sama nie odblokuje, byle katarek i łamanie w kościach, go przed tym nie powstrzymają. Nie zjadłszy nawet śniadania (bo coś nie miał apetytu) ruszył do magazynu. Ostatnie pół miesiąca ćwiczył na linie i tak miał zamiar robić teraz. Był to dobry trening równowagi a też angażował on wszystkie możliwe mięśnie.
Vincent chwycił hantle, wszedł na linę i zaczął ćwiczenia. Ciało oblewał mu zimny pot, głowa pulsowała tępym bólem, ale miał za sobą gorsze rzeczy. Byle katarek go nie rozłoży.
Była to ostatnia myśl, jaka przemknęła mu przez głowę, nim niespodziewanie, pociemniało mu przed oczyma, zleciał z liny i pieprznął z głośnym hukiem o podłogę. Gdyby był przytomny, z pewnością byłby bardzo zdziwiony.

Jamie Duncan - 2018-12-03, 18:17

26 listopada

Za parę dni miało być spotkanie z Bractwem i może Jamie bardziej by się tym przejmował, jakby nie musiał chodzić w pieprzonej maseczce za każdym razem jak tylko do ich głównej siedziby wchodził. Nie sposób było zauważyć, że coraz więcej ludzi w ich stowarzyszeniu chorowało, co nieco go martwiło. Natomiast on czuł się wyśmienicie podczas tych wszystkich gruźlików, zakatarzonych nosów i niejadków. Nie, nie stał się nagle niańką Rebeli, daleko mu było do niesienia pomocy wszystkim, chociaż szanował każdego jego członka, nie znaczyło, że musiał ich lubić.
Co skłoniło go do zapuszczenia się w dół? Chciał zobaczyć czy wszystko jest w porządku. Zrobić obchód, bo ostatnio cała Laguna wyglądała jak wylęgarnia bakterii. Poruszał się bezszelestnie, bo po co było schodzić jak można było po schodach lewitować, dlatego zdziwił go nagły huk o podłogę. Momentalnie wszedł do pomieszczenia i zmarszczył brwi. No po prostu pięknie, teraz będą mu jeszcze wszyscy mdleć. Zagryzł wargę, bo nie znosił jak miał się kimś zajmować, a Vincent aktualnie chyba tutaj zgonował.
-Co za idiota. Ćwiczyć przy chorobie. - warknął tylko pod nosem nachylając się do niego
Mimowolnie dłonią przejechał po rozpalonym czole. Zgadywał, że w Rebelii są idioci, ale nie spodziewał się, że aż tacy. Sam pewnie nie potrafiłby ustać w miejscu, a jednak on nie musiał wybierac miedzy przeforsowywaniem chorego organizmu, a brakiem ćwiczeń. Był zdrowy, póki co.. Zdawał sobie sprawę jednak z tego, że przy tylu zarazkach mogło to nie potrwać za długo.
Ponownie westchnął po czym wstał i uniósł Vincenta na wietrze. Przynajmniej nie musiał go brać na barana, całkiem poręczna przydatność na przeniesienie nieprzytomnego młodszego koleżki. Z takim zamiarem chciał wyjść z pomieszczenia i po prostu zanieść go do pokoju. Tak mógł go popukać po policzkach by sprawić czy odzyska przytomność, jednak to była jedna z tych osób co była trochę nieobliczalna. Nie Jamie nie bał się go, po prostu wolał zachować ostrożność, zwłaszcza, że Edams unikał kontaktu większego z ludźmi. Nie spodziewał się, że ktoś jeszcze mógł poza nim usłyszeć huk, chociaż.. Nie był w innych pomieszczeniach.

Nicholas Grenville - 2018-12-03, 20:39

/ 26 listopada, z własnego pokoju (po sesji z Vanessą G.)

Z córką nie było dobrze Bardzo to niepokoiło Nicholasa. Nie chciała jeść i odmawiała napoju. Skoro nie mogli sprowadzić lekarza tutaj, będzie zmuszony samemu ją zabrać na przebadanie. Problem w tym, że i szpital odpadał. Bo jeżeli ją tam zatrzymają a szpital będzie pod rząd prowadził badania na gen X - straci ją. Jedynym wyjściem było zabranie jej do domowego lekarza. Tylko czy podróż by jej nie zaszkodziła? Nie mówiąc już o tym, że i on nie czuł się w pełni zdrów.
Przebrał się w dresy. Szyję miał obwiązaną szalikiem. Zszedł na dół, kierując się do kuchni aby przygotować córce coś ciepłego i płynnego do zjedzenia. Jednakże, przechodząc przy zejściu do piwnic, zdawało mu się że usłyszał huk. Od razu zmienił lokalizację i szedł do sali treningowej. Bo tam właśnie widział światło. Zastał tam obecnie Jamiego, podejmującego się prób podniesienie Vincenta za pomocą mocy.
- Zostaw go na podłodze. Z nim trzeba krótko.
Rzekł, jakby wiedział co należy robić z nieprzytomnym chłopakiem. Albo, uważając, że moc w tym przypadku nie pomoże. Jeżeli Jamie by go posłuchał, Nicholas podejdzie do Vincenta i klepnie go w polik.
- Żyjesz?
Zapytał od tak. Skoro ten uważał się za silnego i odważnego, to może przekonał się, że z chorobą raczej nie da się wygrać?

Vincent Edams - 2018-12-03, 21:25

Może i był idiotą, ale też w sumie chorował na tyle rzadko, że zignorował pierwszy symptomy. Ciało nieprzyzwyczajone do takiego stanu, zaczęło się szybko buntować, zmieniając chłopaka w piec kaflowy. Zwykle pobladła, pozbawiona emocji twarz, teraz była wręcz ceglastoczerwona, co w jego wypadku wyglądało wręcz dziwnie.
Vincent nie zareagował gdy Jamie uniósł go za pomocą mocy, nie odezwał się też, gdy Nicholas wkroczył do akcji. Dopiero klepnięcie w polik, sprawiło, że nastąpiła jakakolwiek reakcja. Edams uniósł ciężkie powieki, patrząc rozmytym spojrzeniem...z pewnością nie na Nicholasa. Jakby w ogóle nie zanotował jego obecności. Oddychając ciężko, przymknął powieki z powrotem i znieruchomiałz powrotem.
Sorry chłopaki, pan "Zaraz -Tobą-Rzucę-O-Ścianę" nie był dziś skory do dyskusji,

Jamie Duncan - 2018-12-05, 15:43

Jamie odwrócił się powoli słysząc jak tylko drzwi zaskrzypiały. Usłyszawszy prośbę? A może to był rozkaz, tylko wzruszył ramionami i delikatnie odstawił go z powrotem na ziemię, jednocześnie zakładając ręce w geście zamkniętym. W pierwszej chwili po prostu się nie odezwał, obserwując to jak Nick klepie go w polik. Dopiero wtedy było widać jakąkolwiek reakcję na to. Czyli żył, a to już było coś prawda?
-Zatem jeśli żyje, to zabierzmy go do łóżka i połóżmy mu zimny kompres na czoło by gorączkę zbić. - odparł
Naprawdę Jamie nie chciał źle, mógł go na spokojnie unieść na swoim wietrze i zabrać bez dotykania go. Podejrzewał, że się mógł lekko obić przy spadku, jednak coś czuł, że najstarszy z nich wie lepiej, w końcu jego córka też była chora. Dlatego tylko zagryzł wargę i szczerze powiedziawszy miał ochotę tatuśkowi zostawić niańczenie się z kolejnym bachorem i pójść zobaczyć, czy nie był gdzieś bardziej potrzebny. Jednak został i spoglądał na to.
-Jeśli chcesz przeniosę go, serio nie zrobię mu tym krzywdy. - spojrzał na Nicka poważnie
Jeśli myślał, że chciał serio mu krzywdę zrobić to był w błędzie, Jamie nie krzywdził swoich o ile się o to nie prosili, z resztą mimo wszystko musieli jakoś sami o siebie dbać. Nie było ich za wielu, a na dodatek coraz więcej smarkatych i gorączkujących.

Nicholas Grenville - 2018-12-05, 18:32

Na całe szczęście Vincent ocknął się. Ale kiedy Nicholas klepnął go, przy czym poczuł dziwne ciepło na jego policzku. Zatem ponownie przyłożył dłoń do jego czoła.
- Rozpalony. I ten idiota tu ćwiczył?
Spojrzał na Jamiego a potem rozejrzał się po pomieszczeniu, zatrzymując ostatecznie wzrok na linie. Powiedziałby, że Vincent upadł na głowę, ale praktycznie to właśnie się stało.
Skoro żył, to mogli podjąć dalsze z nim kroki. Nicholas podniósł go do siadu, nie zważając na to, czy Edamsowi będzie się to podobało czy nie. Nawet, jeżeli nie lubił być dotykany.
- Przeniesiemy go razem, jeżeli chcesz pomóc. Oszczędzaj moc. On też musi nauczyć się zaufać innym i pozwolić do siebie dotrzeć.
Zwrócił mu uwagę, jako że nie akceptował opcji przenoszenia czyjegoś ciała mocą. A co jeśli nagle Jamie straci panowanie nad zdolnością i Vincent przeleci cały budynek czy broń boże, wyleci na górze przez okno?
- Jak chcesz pomóc, to weź go pod drugie ramię.
Niby Nicholas dałby radę go samemu zanieść, lecz we dwóch będzie szybciej. Już przerzucił sobie przez ramię jego lewą rękę Vincenta, drugą obejmując go w pasie.

Jamie Duncan - 2018-12-05, 19:05

Najwidoczniej oboje mieli te same obiekcie jeśli chodziło o ćwiczenie podczas temperatury. Vincent był po prostu idiotą, nie nauczonym chyba w ogóle życia… Miał wielkie szczęście, że go znaleźli, nawet jeśli by się wybronił, że nic mu nie było.. Ale aktualnie nie miał za wiele do powiedzenia, bo nie wyglądał jakby za mocno kontaktował.
-Nic nie mów. Nie wiem jak można być taką porażką i ćwiczyć z takim rozpaleniem. -po tych słowach mimo tego wziął drugie ramię chłopaka, by go podnieść -Już widzę jak nas po tym będzie “kochał” -odparł lekko z ironią
Jamie tak naprawdę wolał go podnieść mocą, ale może Nick miał trochę w tym racji, że młody póki nie jest zbyt niebezpieczny, może poczuć trochę dotyku innych ludzi. Zwłaszcza takich co mu najwidoczniej chcieli pomóc. Sam objął w pasie chłopaka, a drugą go podniósł. Szczerze fajniej by było go podnieść za nogi i ramiona, bo nie miał bladego pojęcia jak go będą tak po schodach wnosić. Chyba, że.. Bokiem jakoś?
-Dobra zabierzmy te zwłoki do łóżka. -odparł i zaczął najprawdopodobniej razem z Nickiem iść

z/t wszyscy -> pokój Vincenta

Vincent Edams - 2019-02-17, 16:00

9.01

Minęło sporo czasu, od ostatnich wydarzeń na tej sali. Vincent wyzdrowiał, doszedł do siebie i jak tylko poczuł się lepiej, wrócił do ćwiczeń. Początkowo szło mu to bardzo ciężko, bo osłabiony organizm protestował, ale z dnia na dzień było coraz lepiej. Ostatecznie chłopak wrócił do formy sprzed choroby i jeżeli nie był w swoim pokoju, lub części wspólnej, dało się go znaleźć na salce treningowej. Jeżeli nie ćwiczył z Nocholasem czy innym członkiem rebelii, to robił to sam. Nie potrzebował specjalnej motywacji czy towarzystwa, po prostu miał to we krwi. Ciężko było wyzbyć się niektórych nawyków z AlterGen.
Tego dnia wrócił do ćwiczeń na taśmie. Z obciążnikami na kostkach i nadgarstkach, starając się zachować równowagę bez użycia wektorów, wykonał różne skoki i akrobacje. Rzecz jasna nie zawsze mu się to udawało i albo zdążył aktywować moc, by uchronić się przed upadkiem, albo trzaskał sobie boleśnie tyłek.
Odziany w juz dość zużytą bokserkę i spodnie dresowe, boso stąpał po napiętej do granic możliwości taśmie. Zszedł powoli do przykucu, a każdy mięsień drgał, rozpaczliwie próbując utrzymać ciało w równowadze.

Imari Blanc - 2019-03-28, 14:56

Obiecała, że będzie się pojawiać, bo jej pomoc oakzywała się całkiem potrzebna w niektórych przypadkach. Poza tym, chciała z Vincentem porozmawiać, wiec musiała trafić znów do rebelii. Nie czuła się lepiej psychicznie, fizycznie trochę tak. Leki pomagały. Nawet jak nie powinna ich brać. Nie chciało jej się nad tym nawet zastanawiac specjalnie.
Pojawiła się w pustym magazynie, w którym ćwiczył Vincent - tutaj ją pokierowano. Weszła do pomieszczenia i stanęł gdzies z boku, nie chcac mu przeszkadzac i obserwujac intensytny trening.

Vincent Edams - 2019-03-28, 16:20

Dopiero po chwili zauważył, że ktoś go obserwuje. Zatrzymał się w przykucu, obserwując Imari z bezpiecznej odległości. Znał ją. Znaczy widział ją raz, gdy ten leżał złożony gorączką. Nie miał pojęcia kim jest i czego chce. Zmrużył oczy, przypominając teraz zirytowanego jastrzębia.
- Co tu robisz? Szukasz kogoś? - rzucił do niej, schodząc z taśmy.
Kiedyś od razu by sięgnął po ręcznik i zakrył pokiereszowane ramiona. Nicholas jednak wciąż mu powtarzał, żeby tego nie robił. Nie powinien zasłaniać blizn, ani okazywać wstydu, z powodu tego, jak wyglądało jego ciało, po latach katorżniczych i niehumanitarnych eksperymentów. Pamiętał słowa Grenville'a, który twierdził, że powinien wręcz być z tego dumny i przekuć to w swoją siłę.
Tymczasem chłopak wciąż patrzył na Imari, czekając na jej odpowiedz

Imari Blanc - 2019-04-07, 20:01

- Ciebie. Mówiłam, że wrócę jak wyzdrowiejesz - odezwała się, obserwując Vincenta nadal. Przesunęła wzrokiem po jego ramionach, uznała to za niegrzeczne i wróciła spojrzeniem na twarz.
- Nie pamiętasz mnie? - nie wiedziała co przeszedł, więc pytała o to, co dla niego pewnie było oczywiste. Nie pamietał nikogo z tamtego okresu. Ale Imari nie miała pojecia. Choć moze to troche niedelikatne pytanie..? Widać, ze jej nie pamieta.
Ale jakos trzeba zaczac, każde słowa sa dobre.

Vincent Edams - 2019-04-07, 20:54

Chłopak spojrzał na nią z nikłym zainteresowaniem. Możliwe, że wspominała, że go odwiedzi, ale on wtedy był w tak ciężkim stanie, że nie zanotował tego szczegółu. Przyjrzał się jej nieco uważniej, taksując z góry na dół, kompletnie się nie przejmując, że to może być niegrzeczne. Normy społeczne były mu raczej obce.
- Jesteś tą kobietą, która przyszła pomóc podczas epidemii, tak? - pomyślał, że właśnie o to jej chodziło, bi przecież z poprzedniego życia, gdy przed AlterGenetics, nie pamiętal za wiele. Nie miał pojęcia, że stoi przed nim jego dawna przyjaciółka, której przysięgał wierność po grób

Imari Blanc - 2019-04-07, 21:07

Nie wyglądała dobrze i wiedziała o tym. A równocześnie miała to trochę gdzieś. Chciała to ogarnać, ale.. no właśnie, zawsze było jakieś ale. Zawsze coś się działo albo.. cokolwiek. Więc tak wyszło. Już nie miała gipsu, ale lewą rękę miała delikatniejszą, jeśli ktoś wiedział na co patrzeć, to miała na niej mniej masy mięśniowej.
- Tak. Ale znamy się, o ile sie nie myle, z o wiele wcześniej. Mielismy.. no, niewiele lat - uśmiechnęła się nieznacznie, kącikami warg jedynie. Podeszła trochę bliżej, ale stanęła dalej tak, by miał dużo przestrzeni naokoło. Jamie jej powiedział conieco o nim.

Vincent Edams - 2019-04-07, 21:15

Spojrzał na nią, już nieco mniej obojętnie. To była pierwsza osoba, rzecz jasna poza Vanessą, która PODOBNO, znała go sprzed AlterGen. Patrzył na nią o traktował ją jednak, z odpowiednią dozą rezerwy. W końcu każdy mógł sobie mówić, że niby go zna. Trudno to zweryfikować, skoro on sam niewiele pamiętał.
- Nie wiem. Nie pamiętam prawie nic z dzieciństwa - odpowiedział nieco beznamiętnie
Gdy podeszła bliżej, nie cofnął się, ale też nie czuł się zbyt komfortowo. Lepiej by nie próbowała, tak jak Van, rzucać mu się na szyję, bo to może źle się skończyć dla takiego chucherka.
- Nawet jeżeli się znamy, nie pamiętam Cię - dodał

Imari Blanc - 2019-04-07, 21:20

Pewnie by to zrobiła. Jeszcze pół roku temu, może mniej. Wyściskała go, cmoknęła w policzek i pewnie prawie się popłakała. Teraz stała jakieś 2 metry od Edamsa i nie zamierzała ruszać się dalej.
- Wyglądasz jakbyś wielu rzeczy nie pamiętał - mruknęła, ale chyba nawet nie do niego.
- W teorii, z moją mutacją, jesteśmy w stanie to sprawdzić. Ale pewnie nie teraz. Ale.. możemy po prostu porozmawiać. Jeśli chcesz - interesowało ją to, jak zawsze interesowały ją czyjeś zycia i problemy. Łatwiej zająć się czyimś życiem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group