To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Drugie piętro - Biuro kierownicze

Nicholas Grenville - 2020-01-18, 21:12

Skoro Leilah twierdziła, że mogłaby pomagać przy barze, Nicholas będzie brał to pod uwagę. Zawsze można dać jej taką robotę, co by nie musiała mieć zbyt częstego kontaktu z klientami. A jako wojownicza kelnerka też by się w sumie sprawdziła.
Zgadzała się takżę na bycie nauczycielem, trenerem. To jedynie były propozycje, a nie da się ukryć, że w końcu będzie musiał zrobić reorganizację w Rebelii. Przydzielić każdemu jakieś stanowisko, awansować bądź wywalić. Zwłaszcza że po tym ostatnim ataku na DOM, zyskali wiele nowych twarzy.
W momencie, kiedy Leilah odpowiedziała na jego słowa i zadała też pytanie, Nicholas wyjął ze środkowej szuflady swojego biurka granatową teczkę, a z niej jeden z formularzy, kładąc na blacie biurka, podsuwając jej także długopis.
- Test nie jest tajemnicą. To będzie zwyczajna misja, która odbędzie się w obecności obecnego członka Rebelii. Dla przykładu, pozyskiwanie dóbr dla organizacji, uprowadzenie funkcjonariusza z DOGS i przesłuchanie go, rozwalenie małej bazy DOGS, zlikwidowanie kogoś. Pokazanie jak potrafisz sobie radzić w terenie, tak by Cię nie zauważono. A sądząc po tym jakie nabyłaś doświadczenia przez swoje lata, nie powinnaś mieć problemu z ich wykonaniem.
Odłożył teczkę wyjaśniając jej na spokojnie o co w tym chodzi.
- Tutaj. - Wskazał na dokument jaki jej podsunął.
- Prosiłbym Cię o wypełnienie danych, które umożliwią kontakt z Tobą.
Na papierze nie było nic trudnego i wymagającego myślenia. Wystarczyło podać jedynie imię, nazwisko, pseudonim, datę urodzenia z miejscem, numer telefoniczny do kontaktu jak i e-mail. Umiejętności i specjalizacje. Co dowódcy pomogłoby także dobrać odpowiednie osoby do patroli lub wykonywania misji.

Leilah Addams - 2020-01-19, 01:25

Tak pomoc przy barze jak najbardziej chodziła w grę, głównie dlatego, że chciała poznać resztę, a przynajmniej większość ludzi z Rebelii, szczególnie jeśli potem miała trenować ich albo ich dzieci. O ile nie będzie musiała doskakiwać do każdego klienta ryzykując interakcję z ludźmi, którzy mogą ją bardzo mocno i w bardzo szybki sposób zdenerwować. No i miała nadzieję, że będąc trenerem będzie miała okazję wykazać się na tyle by szybko awansować. Bo co by nie mówić, dobrze czuła się jako major w armii, czy szef ochrony w Bractwie. Przyglądała się wyjmowanym formularzom i trochę się zdziwiła, że aż tak tutaj wszystko jest sformalizowane. Nie była też do końca pewna czy podpisywanie czegokolwiek jest mądre ze względów bezpieczeństwa. Nikt nie zapewni w 100%, że to miejsce nigdy nie będzie przeszukiwanie przez nieprzyjaciół.
-Podoba mi się taki test. Będę czekała na zielone światło i szczegóły powiedziała i wzięła długopis jednak najpierw przeczytała wszystko od deski do deski i to dwa razy. Jej mama dobrze ją wychowała w kwestii zawierania umów. Dopiero kiedy przekonała się, że nie ma tam żadnych haczyków to podpisała i wypełniła wszystkie dane. Opisała też swoje umiejętności od tych strzeleckich, przez krav magę aż po elektrokinezę, dopisują w nawiasie, że z radością przyjmuje rajdy na elektrownie, w sumie mało co jest tak odżywcze i regenerujące.
-Wspomniałeś o córce. Powiedz cośo niej. Na przykład jakie lody lubi, żeby wiedziała, które z 10 litrowych wiaderek kupić następny razem w supermarkecie uśmiechnęła się lekko. Tak to chyba zdecydowanie był instynkt macierzyński.

Nicholas Grenville - 2020-01-20, 02:12

Nicholas chciał mieć porządek w papierach i temu, kogo przyjmuje i ma w Rebelii. To tylko jeden papier, który będzie leżał wraz z pozostałymi w teczce, dzięki czemu w przypadku zagrożenia jakiegokolwiek i ryzyku dostania się dokumentów w łapy nieodpowiednich osób, będzie można bez problemu się tego pozbyć, spalić. W bractwach, w których przebywał, nie prowadzono czegoś takiego. Nie miał pojęcia, czy i w tym, w którym jeszcze przynależy Leilah, jest tak samo czy inaczej.
Nie poganiał i dał czas na przeczytanie i zastanowienie się, po czym i wypełnienie. Nikt ich nie gonił. Mógłby ją przyjąć bez testów, ale trzymał się wcześniejszych procedur ustalonych przy przyjmowaniu członków. By być w Rebelii, trzeba się wykazać.
Odebrał dokument i przejrzał go, by sprawdzić czy wszystko zostało odpowiednio wypełnione, a potem schował do tej samej teczki, która następnie wylądowała w szufladzie biurka.
Słysząc pytanie o córkę, zmarszczył brwi.
- Skąd to nagłe zainteresowanie moją córką?
Zapytał spokojnie, ale i z ostrożnością. Bowiem tak nagłe pytania o jego dziecko trochę mu się nie podobały. Jakby dana osoba chciała wyciągnąć od niego jak najwięcej informacji.
- Jeżeli nadarzy się okazja, to poznasz ją i sama będziesz mogła zapytać ją o ulubiony smak lodów.
Dodał dla wyjaśnienia. Łatwiej danym osobom poznać się poprzez samodzielną rozmowę, a nie wypytując osobę trzecią. W dodatku nie znał zbyt dobrze panny Addams, nie chciał za bardzo ryzykować "sprzedawaniem" dodatkowych informacji. Na razie wystarczy jej wiedzieć, że ma on córkę. Jeżeli się sprawdzi na testach i dołączy do Rebelii, będzie miała okazję poznać jego Vanessę bliżej.

Leilah Addams - 2020-01-20, 15:06

Leilah podziwiała zawsze jak komukolwiek udawało się ogarnąć trudną sztukę utrzymywania porządku w papierach, jej samej to nigdy po prostu nie wychodziło. Zresztą średnio wierzyła i ufała papierologii, więcej potem z nią problemów jak przyjdzie co do czego. Nie to, żeby pisanie maili i siedzenie w internecie było dużo bezpieczniejsze co to to nie. A jeżeli chodzi o Bractwo to raczej panował na tyle duży chaos, że papierami nikt się nie przejmował. Również sama Lei jako szefowa ochrony.
Leilah obserwowała jego skrupulatne poczynania. Wszystko przypominało dobrze zorganizowanego księgowego. Miała tylko nadzieję, że nie ładuje się wmiejsce, gdzie papiery i podpisy będą ważniejsze od realnego działania, bo będzie to jak ucieczka z deszczu pod rynnę.
Leilah mogła zauważyć, że jej pytanie nie podobało się mężczyźnie. Cóż trudno, z czasem, jeżeli dostanie onna uczciwą szansę Nicholas przekona się, że można jej ufać. A tymczasem wzruszyła ramionami. Na pewno nie miała zamiaru teraz opowiadać całej historii związanej z Lizzie i jak od tego momentu szuka drugiej szansy.
-Cóż po prostu lubię dzieci. A córka szefa na pewno jest niezwykła. Ale nie bój się zamierzam udowodnić,że co jak co, ale dzieci to mam zamiar trenować jaki strzec szczególnie mocno chyba na pewno dało się wyczuć determinację w tych słowach.

Nicholas Grenville - 2020-01-21, 22:43

Szczerze to i Nicholas nie przepadał za papierkową robotą. Ze względu na otwarcie baru oraz zostaniu liderem Rebelii, musiał zaznajamiać się z przepisami, regulaminami i zasadami potrzebnymi do zarządzania i prowadzenia jednym i drugim. O ile z Rebelią nie było to takie trudne, to w przypadku baru musiał poświęcać godziny i chodzenia w calu załatwiania spraw urzędowych. Dobrze, że miał kogoś znajomego do pomocy zaznajomionego z księgowością.
Prawda, że z początku nie był ufny o obcych osób, póki nie pozna ich lepiej, co zauważyła już Leilah. Dlatego unikał udzielania odpowiedzi na temat swojego dziecka, w obawie że to może być wykorzystane nawet przeciwko niemu. Lepiej dmuchać na zimne.
- Czy masz jakieś pytania odnośnie Rebelii? Jeżeli nie, to myślę że już wszystko i będziemy w kontakcie w sprawie Twojego testu.
Mimo jej zapewnień co do dzieci, nie skomentował tematu. Sprawdzi to w praktyce. W teorii każdy może tak mówić. Więc nie powinna mieć mu za złe, że nie odpowiedział a przeszedł dalej z tematem.

Leilah Addams - 2020-01-24, 00:04

To nieco lepiej, bo Leilah uważała papierki za nieskończenie nudnych, a ludzi, którzy żyją dla pioerków, za zdrowo stukniętych lekko mówiąc. Pewnie dlatego nigdy nie czuła się dobrze będąc na najwyższym stanowisku, bop wymagało to zbyt wiele papierkowej roboty, do której po prostu nie miała cierpliwości. Czy to był kolejny powód, dla którego uciekła z Bractwa, bo była najwyżej rangą na miejscu i ludzie zwracali się do niej z rzeczami, które po pierwsze ją nudziły, a po drugie nie miała do nich głowy? Bardzo prwdopodobne.
No i Nicholas musiałby być głupcem by od razu ufać nieznajomym. Leilah nie spodziewałaby się, że od razu jej zaufa. Jednak wyłożyła pod początku podstawowe fakty o sobie, jak i to, że będzie dbać i chronić jego córkę jeśli zajdzie taka potrzeba. Teraz wcieli swoje słowa w życie i wtedy zobaczy on, że mówiła prawdę.
-Myślę, że to wszystko. Będę wyczekiwać kontaktu z rosnącą niecierpliwością odparła, a jeżeli nie bylo nic więcej, to rzuciła mu lekki uśmiech na pożegnanie, po raz kolejny puściła oko, po czym wyszła z gabinetu.

/zt

Nicholas Grenville - 2020-02-03, 20:47

/ 10 maja, po rozmowie z Elaine na parterze w barze

Po zakończonej rozmowie z Elaine, Nicholas pożegnawszy się z dziewczyną, wrócił do Mary i zaprosił ją do siebie do biura. Obecną pracownicę poprosił o zastąpienie na ten czas, kiedy będzie prowadził rozmowę u siebie w biurze. Mógłby z Mary tak samo porozmawiać jak z Elaine na miejscu, przy stolikach, ale z panną Pond miał jeszcze jeden ważny temat do omówienia.
Poczekał aż dziewczyna pozbiera swoje rzeczy i wpuścił ją pierwszą do środka, wchodząc za nią ostatnim i zamykając za sobą drzwi.
- Usiądź.
Wskazał jej wolne krzesło przed swoim biurkiem, a sam usiadł na swoim.
- Wziąłem Cię do biura, bo mamy jedną rzecz do omówienia i wolałby bez świadków. Pierw porozmawiajmy o Twojej pracy. Na jakie stanowisko chcesz się ubiegać?
Zaczął spokojnie iich rozmowę.

Mary Pond - 2020-02-03, 21:24

Mary zapisała to nad czym pracowała i zamknęła laptopa. Jeśli Nicholas się zainteresował co to mógł zauważyć proste dwuwymiarowe grafiki do gry platformowej. Akurat poprawiała kolory elementów, którymi twórca poziomów mógł urozmaicać tło. Jakieś roślinki, kamienie itp..
Ruda szybko się uwinęła z zebraniem swoich rzeczy. W zasadzie jedyne co mysiała schować to słuchawki i laptopa, co mogła uczynić nawet idąc już w stronę biura. Może nie jest to zbyt odpowiedzialne, ale skoro była już jej kolej to chciała jak najszybciej ogarnąć sprawę i zapytać jeszcze o dokumenty. Weszła do pomieszczenia i usiadła we wskazanym miejscu zaraz po rozejrzeniu się. Oczywiście nie hamsko. Ot, oceniając rozmiary i wystrój.
-Przyszłam żeby starać się o pracę kelnerki lub pomocy kuchennej. Nie mam żadnego wykształcenia gastronomicznego więc kucharzem nie będę, ale podejmowałam się wielu prac w mojej drodze do Seattle i już na miejscu. W tym również w branży gastronomicznej.- powiedziała pewnie.

Nicholas Grenville - 2020-02-03, 23:26

Możliwe że Nicholas rzucił okiem na to co robiła Mary, ale nie dociekał co tak naprawdę robiła, bawiąc się w grafika. Mieli inną sprawę do omówienia, dlatego po prosił aby z nim poszła na drugie piętro.
Gdy byli na miejscu, podjął rozmowę na temat jej pracy. Nie ukrywał, że ucieszył się z tego, że ubiegała się o bycie kelnerką czy nawet pomocą kuchenną.
- Nawet jak nie masz odpowiedniego doświadczenia, nauczysz się tego co Ci potrzeba. Sam także robiłem dodatkowe kursy, by mieć pojęcie w tym co robię w barze. Zatem... Chcesz zacząć od jutra? Przyniesiesz wtedy papiery i zapoznam Cię lepiej z miejscem pracy.
Odpowiedział z lekkim uśmiechem. Czekając na jej potwierdzenie.

Mary Pond - 2020-02-03, 23:36

Mary zastanowiła się chwilę. Zaczęcie od razu pozwoliłoby jej o te kilka dni wcześniej połatać budżet, który wprawdzie jeszcze nie miał nigdzie dziur, ale był już mocno poprzecierany tu i ówdzie.
-12 maja w niedzielę mam spotkanie koło podłudnia, na które muszę pójść. Ale poza tym jasne, mogę pracować od zaraz.- zgodziła się -Na którą miałabym przyjść?
Po tym jak uzyskała tą informację i zanotowała ją sobie w notatniku na telefonie mogła przejść do innego tematu. Oczywiście o ile Nicholas nie miał żadnych jeszcze komentarzy co do tego.
-Skoro już tu jestem to chciałabym poprosić o tamte dokumenty, które dałam Ci miesiąc temu. Albo kopie. W każdym razie 12 idę się spotkać z człowiekiem, z którym miałam omówić upublicznienie ich.- nie była pewna czy dobrze robi zdradzając, że to niedzielne spotkanie jest właśnie w tym celu, ale ostatecznie stwierdziła, że w ten sposób może zachęci dowódcę Rebelii żeby wydał jej kopie w sensownym czasie. Może nawet od razu

Nicholas Grenville - 2020-02-04, 00:51

Można było przewidzieć, że będzie miała ustalone jakieś spotkania, bo przecież nie było pewne, czy od razu dostanie pracę na próbę. Nicholas nie planował robić problemów, a tym bardziej jak dowiedział się następnie, że to spotkanie dotyczy przekazania dokumentów.
- O dziesiątej otwieramy, więc możesz przyjść wcześniej to pokaże Ci co będziesz robić.
Zapodał godzinę otwarcia i nawet zachęcał by przyszła wcześniej. Choć ruchu z rana nie mają tak dużego, to da radę ogarnąć swoje zadania. Wstępnie mogłaby przyjść w swoim dowolnym stroju, a potem dostanie odpowiedni na zamówienie szyty, bo nie był pewny, czy będą mieli coś dla niej. Ale to zobaczy się jutro.
- Więc to spotkanie jest w tej sprawie?
Dopytał dla potwierdzenia i jak tylko uzyskał odpowiedź, sięgnął do jednej z szuflad swojego biurka, wyjmując jeden plik teczek, z karteczką przyklejoną "kopia". Położył przed sobą na biurku, ale jeszcze nie przysuwał do Mary.
- Zanim Ci to dam, mam parę pytań. Kim jest ten człowiek, któremu chcesz przekazać te dokumenty?
Zaczął tym razem już poważniejszą rozmowę. Ponieważ to nie były byle jakie papiery a nie chciałby, że trafiły do kogoś, kto może pracować dla DOGS.

Mary Pond - 2020-02-04, 01:23

-Czyli koło ósmej...- mruknęła nastawiając sobie przypomnienie. Wcześniej to wcześniej. Dobrze będzie mieć chwilę czasu żeby ogarnąć co gdzie jest i jak się z czego korzysta. Z kasą fiskalną powinna sobie poradzić. Obsługiwała już nie raz. Nawet w dawnych dobrych czasach podczas organizowania szkolnych wydarzeń zdarzało się obcować z podobnymi urządzeniami. Układ budynku też powinna zapamiętać dość szybko. Może ewentualnie zapamiętanie menu zajmie jej nieco dłużej, ale przecież po to się podaje klientom wydrukowany egzemplarz żeby kelner nie musiał przy nich sterczeć i opowiadać co jest czym. O mundurek się na razie nie martwiła choć nie spodziewała się szytego na miarę.
-Tak, w tej.- potwierdziła zawieszając na chwilę spojrzenie na dokumentach -Dziennikarz nazywa się David Hopper. Pomogłam mu jakiś miesiąc temu wydostać się z jednego wypadku. Zdarzało mu się, zwłaszcza na początku tych wszystkich wydarzeń pisać w obronie mutantów. Sądząc po jego artykułach i aktywności w sieci do osób z mocami jest nastawiony neutralnie.- streściła osobę, którą znalazła skrzętnie pomijając, że jego żona pracuje dla DOGS -I może to nie jest jakoś bardzo znaczące, ale wtedy, w marcu specjalnie grał upierdliwego przy pracownikach Departamentu żeby kupić mi czas na zniknięcie.- trochę ubarwiła, bo nie oglądała się wtedy na tyle by się upewnić, że tak faktycznie było, ale obiecał ich zatrzymać, a Mary nie zauważyła żadnego pościgu za jej osobą.

Nicholas Grenville - 2020-02-04, 01:48

Aż tak wcześnie? Inni mu przychodzili przed dziesiątą, a najwcześniej to pół godziny lub godzinę. Ale nie żeby aż dwie. Nie mówił nic, ale nie ukrywał też zaskoczenia. Nawet miło, że tak poważnie bierze do siebie tę robotę. W końcu ten bar jest zapewne jednym z nielicznych, którzy zatrudniają mutantów.
Przechodząc do głównej sprawy związanej z przekazaniem jej kopii dokumentów, zdziwił się nieco słysząc nazwisko Hopper. Czy tak nie nazywał się czasem lider Bractwa? Przynajmniej tak pamiętał za czasów zawierania sojuszu Bractwa z Rebelią. To jednak nie były wystarczające informacje dla Nicholasa, by bezpiecznie dać jej te teczki.
- Znasz go miesiąc czy znacznie dłużej? I jesteś wstanie dać mi pełną gwarancję, że nie przekaże on tych dokumentów Departamentowi Bezpieczeństwa Generycznego? Może i jest nastawiony neutralnie, ale co jeżeli to jego gra publiczna? Za plecami może działać inaczej. Z mediami nie ma żartów. Potrafią nawet przekręcić wszystko na swoją korzyść.
Dodał swoje spostrzeżenia i obawy, które według niego też i Mary powinna brać pod uwagę. Nie miał pojęcia jak bardzo się z tym człowiekiem znała. Ale lepiej dmuchać na zimne i działać ostrożnie.

Mary Pond - 2020-02-04, 02:14

-Osobiście spotkałam go dopiero miesiąc temu. Wcześniej zdarzało mi się jedynie czytać jego artykuły.- pytania Nicka zapaliły nieco zdenerwowały Mary. Nie była zła na niego, rozumiała powagę sytuacji. Denerwowała się generalnie. Musiała rozważnie dobierać słowa. Sama nie była pewna skąd jej przekonanie, że Hopper im pomoże. Nie potrafiła tego uzasadnić używając tylko merytorycznych argumentów. To siedziało w jej osobistym alarmie na złych ludzi, który dzwonił zwykle gdy coś było nie tak. Nie zawsze, ale często. Musiała zdobyć te dokumenty. Jeśli nie po to, by pokazać je temu dziennikarzowi to po to żeby w inny sposób rozprowadzić je w sieci. W końcu się odezwała.
-Nie jestem w stanie.- powiedziała usiłując zachować stoicki spokój. Może już tym zdaniem spaliła sobie szansę, ale nie zamierzała kłamać -Wiem to co o nim znalazłam, wiem o czym pisał i wiem co widziałam na jego twarzy gdy użyłam mocy żeby wyciągnąć go z dachującego samochodu. Nie był przerażony, nie był wściekły, nie był nawet zmieszany. Przynajmniej nie w taki sposób jak oczekiwałabym po kimś kto ma coś przeciwko mutantom. Zupełnie jakby znał już ludzi z mocą i widywał ich w takim właśnie kontekście.- uf, utrzymała spokój choć widać było, że musi się starać -Nie potrafię dać Ci pełnej gwarancji, że nie pracuje z psami ani że go nie obserwują, ale... czy ktokolwiek jest w stanie dać pełną gwarancję czegokolwiek?- merytorycznej argumentacji nie miała więc zastosowała taką taktykę.
-Jedyne co mogę zapewnić to moją ostrożność.

Nicholas Grenville - 2020-02-04, 02:59

To o czym rozmawiali w fabryce, było jedynie planami, zamierzeniami a i tak dokumenty trafiły do niego, bo musiał je przejrzeć. Wtedy też nie było sił i czasu na szczegółowe zastanowienie się, co z nimi zrobić. Teraz, kiedy Nicholas zna ich zawartość, nie dziwne że podchodzi do nich dość ostrożnie, wypytując Mary o przekazywanie ich osobie zupełnie im obcej.
Westchnął po jej pierwszej odpowiedzi. A po drugiej, oparł czoło o swoje ręce, które ułożył na teczkach. Jakby dostał załamki. Podniósł jednak głowę i spojrzał na Mary, wyprostował się i znów westchnął.
- Nie przyszło Ci do głowy, że może on i dla DOGS pracuje? Nie był zaskoczony, nie był zdziwiony, zatrzymał tych... jak to nazwałaś, pracowników Departamentu, byś mogła uciec. Nie dziwne, że za dobrze może ich znać? Bądź na całej sprawie? Masz pewność, że on widząc Ciebie, nie zgłosił to, opisał i nie widniejesz na liście poszukiwanych w Departamencie? Nie bierz tego do siebie źle, ale chcę cię jedynie ostrzec przed osobą nieznajomą. Z początku byłem przekonany że masz kogoś, komu można naprawdę zaufać, ale po tym co mi przedstawiasz, mam obawy przekazania Tobie tych dokumentów, nawet jeżeli to kopia, skoro jedyną gwarancją jaką możesz mi dać, jest Twoja ostrożność.
Nie ukrywał tego po sobie, jak bardzo niepokojące było jej zamierzone działanie. Dlatego chciał to jakoś naprostować i sprawdzić, czy to bezpieczne.
Oparł się plecami o oparcie fotela i na moment spojrzał w sufit. Myśląc i analizując sytuację.
- Lepiej byłoby, gdyby ktoś z Tobą poszedł. Jeżeli już koniecznie chcesz przekazać mu te dokumenty. Mam obawy, czy można mu zaufać. Mam nadzieję, że to rozumiesz.
Dodał po chwili, wracając poważnym spojrzeniem na Mary.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group