Vincent Edams - 2018-10-14, 08:17 Och niech lepiej się Nicholas cieszy, że uderzenie wcale nie było takie mocne, bo mógł oberwać bardziej. Gdyby Edams wpadł w szał... Kto wie jakby się to skończyło.
Zaczęli wchodzić na piętro, gdy Grenville, zadał tu osobliwe pytanie. Nie musiał się długo zastanawiać nad odpowiedzią.
- Nie. - chłód i obojętność wróciły znów do jego głosu - Ona... Moja rodzina...Kiedy się wydało, że jestem mutantem, nie chcieli mieć już ze mną nic wspólnego. Wydali mnie AlterGen
Zapadła cisza. Nie, Vincentowi nie było przykro. Kiedyś płakał, tęsknił, próbował zrozumieć co uczynił nie tak. Nienawiść do nich, pomogła mu się otrząsnąć.
Mieli siedem długich lat, by go odwiedzić, chociaż zadzwonić. Nigdy do tego nie doszłoNicholas Grenville - 2018-10-14, 09:10 Pełna i zdecydowana odpowiedź, że nie tęsknił za rodziną a nawet zdradził, że go chcieli się pozbyć. Przykra sprawa, czego nie ukrywał. Ale czy z nim nie byłoby podobnie, gdyby został w szkole po tym co odwalił? Niby się bronił, ale nie panował nad mocą która pozbawiła nauczyciela życia. Wtedy uciekł, do domu nawet nie wracając. Kto wie, czy nie skończyłby tak jak Vincent, oddali organizacji naukowej, badającej gen X, bądź do poprawczaka? Nie miał pojęcia które z tych dwóch byłoby dla niego gorsze. Chyba to pierwsze, kiedy dowiedział się od Edamsa co tam wyczyniali z mutantami. Widząc to już po jego ranach na ciele.
- Przykra sprawa. Pewnie ze mną by się skończyło podobnie, gdybym nie zwiał.
Stwierdził.
- Zastanawiałeś się co byś zrobił, gdybyś spotkał siostrę? Albo kogokolwiek z rodziny?
Zapytał. O ile chłopak o tym myślał. Na taką okoliczną ewentualność powinien być jakoś przygotowany. Bowiem nie wiadomo, co los dla nas może przygotować. A nawet wystawić na próbę spotkania z przeszłością. Nicholas to już przerobił. Odnalazł swoje rodzeństwo. Bądź bardziej to oni odnaleźli jego. Jemu bardziej wystarczała wiedza o tym, że żyją i radzą sobie w tym paskudnym dla nich świecie.Vincent Edams - 2018-10-14, 10:32 Gdyby wiedział, jak szybko zostanie to wystawione na próbę ! Co wtedy by zrobił ? Nigdy tak naprawdę nad tym nie myślał, bo skoro rodzina się go wyparła, to on wyparł się ich. Nie spodziewał się na pewno ciepłego przyjęcia.
- Nie. - odpowiedział beznamiętnie - Ale lepiej dla nich, by nie stanęli na mojej drodze. Mam dobrą pamięć - odparł krótko
Dotarli na górę.
- Idę do siebie - oznajmił, po czym spojrzał na Nicho - Dzięki.
Za co dziękował, Nicho mógł jedynie gdybać. Chłopak wrócił do siebie i prawie natychmiast usnąłNicholas Grenville - 2018-10-14, 11:07 Nic dziwnego, że chłopak nie chciał widzieć swojej rodziny. Plus jednak jest taki, że oni może jeszcze żyją. Chociażby rodzeństwo. Nicholas nie miał już rodziców, których zamordowali ludzie z Genetically Clean. O tyle w jego przypadku było dobrze, że wiedział gdzie jest jego siostra jak i brat...
Na słowa Vincenta, Nicholas się lekko uśmiechnął. Szczególnie na podziękowanie. Nie musiał pytać za co. Pewnie dziękował za trening i rozmowę. To był już sukces, że młody zaczynał się otwierać na inne towarzystwo niż własne.
- Dobranoc.
Tyle odpowiedział, obserwując oddalającego się Edamsa. Swoje pokoje mieli w różnych korytarzach. Więc każdy udał się w swoją stronę. Nicholas wszedł do swojego pokoju, zamknął drzwi i spojrzał na śpiącą córkę, która jak zwykle znów się odkryła. Podszedł do niej i pochylił by ją przykryć. Skrzywił się, bowiem ból w klatce piersiowej jeszcze o sobie przypominał. Westchnął i jakoś położył do swojego łózka by później także zasnąć.
[z/t x2]Vanessa Grenville - 2018-11-20, 20:38 15 listopada
Lekcje odrobiła w miarę szybko, zresztą nie było tym razem dużo do zrobienia. Na szczęście tato gdy miał plany nieco potrenować, starał się nie zawalać jej nauką przez co mogła spokojnie się skupić na czymś innym. Dzisiaj właśnie był taki czas, że mogli potrenować wspólnie. Jej życie przecież nie opierało się tylko na zakuwaniu tego co w szkołach uczą, ale również tego co zostało jej podarowane przez gen. Uśmiechnięta znalazła się w pustym magazynie z ojcem i spojrzała na niego czekając na polecenia.Nicholas Grenville - 2018-11-23, 00:04 / 15 listopada 2018
Może nie, nie zawalać nauką, ale rozplanował córce czas tak, by miała czas aby poćwiczyć czytanie, pisanie, liczenie i zagłębianie podstawowej wiedzy z książek. Nie było to nic trudnego. Podręczniki były dość proste. A i tak miała znacznie mniej nauki niżby miała chodzić do szkoły i zakuwać przedmioty niezbyt przydatne jej w życiu. Przynajmniej w tej chwili.
Dzisiaj pod sam wieczór, Nicholas zabrał Vanessę do piwnicy, gdzie włączył światło w dużej i przestrzennej sali, będącej nie tyle co zwyczajnym magazynem, ale też przekształconym trochę w miejsce treningowe i siłownię. Musiał zwiększyć treningi dziewczynki, by nauczyła się dobrowolnie aktywować swoją moc i ją zamykać. Za pomoc na razie przyjdzie im żywność. Wziął bułeczki i paróweczki. Wiedząc, że jej moc potrafi parzyć, mogłaby "usmażyć" w dłoni parówkę. Byle tylko jej nie jeść. A to także dobry pomysł na oferowanie złemu człowiekowi ciepłego i zatrutego posiłku.
Zgarnął dwie poduszki i rzucił je na podłogę. Wskazał małej żeby usiadła. Nicholas uczynił to samo, wyjmując zaraz opakowania parówkę i podając córce.
- Dzisiaj poćwiczymy aktywowanie mocy i zamykanie. Skoncentruj się i spróbuj rozegrać parówkę.
Dzisiaj było spokojnie. Żadne emocje negatywne i lękowe nie miały miejsca. Więc emocje były spokojniejsze. Chciał sprawdzić, czy jego córka jest wstanie samodzielnie aktywować swoją moc. Czy sama też coś ćwiczyła, gdy go nie było.Vanessa Grenville - 2018-11-23, 09:26 Van uwielbiała spędzać czas z ojcem, wówczas miała go tylko dla siebie, nie ważne czy to były treningi, czy po prostu zwyczajne zabawy. Dla niej liczyło się to, że był obok niej. Uśmiechnęła się siadając zadowolona i spojrzała na to co wyciąga. Bułki i parówki. Słysząc polecenie ojca wzięła w dłoń parówkę starając się skupić na niej na tyle na ile tylko potrafiła. Wpatrywała się w nią jakby miała zaraz spalić ją wzrokiem, ale nic z tego. Jak parówka była zimna jak trup w chłodni tak nadal zwisała sobie w dłoni dziewczynki niczym .... dobra nie rozpędzajmy się bo pewnie co poniektórzy już by mieli zbereźne myśli. No ale...wracając do Van. Dziewczynka starała się skupić na tym co robi ale nic nie wychodziło. Ostatecznie zrezygnowana spojrzała na ojca podminowana. Zaczęła się denerwować, że nie wychodzi jej to tak jak chciała. W końcu powinna na zawołanie to zrobić. A nie potrafiła! A gdyby coś tacie groziło gdyby była obok? Nie mogłaby mu pomóc! Ścisnęła nieco mocniej parówkę niemal zrozpaczona.
- Nie potrafię tato...
Wydukała spanikowana. Czemu wszystko jej wychodziło jak była zdenerwowana? Czemu nie mogła zrobić tego o co prosił ją tato na spokojnie? Czemu?Nicholas Grenville - 2018-11-25, 02:48 Zauważył, że jej nie wychodziło. Mógłby jej zapodać kilka rad, przypomnieć jak ostatnio co powinna robić, ale tym razem chciał samemu sprawdzić, czy coś potrafiła. Efekt jednak był ten sam. Nic. Moc jej działała najczęściej pod wpływem silnych emocji i strachu.
- Potrafisz.
Odrzekł patrząc ze spokojem na córkę.
- Skoro ja byłem wstanie zapanować nad swoją mocą, ty także umiesz.
Musiała mieć z czegoś przykład. Znaleźć w sobie determinację.
- Skoncentruj się. Przypomnij uczucie jakie Ci towarzyszyło, kiedy Twoja moc się aktywowała. Pamiętasz jak to było przy Twoich koszmarach?
Zapytał i przedstawił jej wskazówkę, czym powinna się kierować, jeżeli chce aktywować moc.Vanessa Grenville - 2018-11-25, 10:01 Skinęła głową na słowa taty, pamiętała doskonale co i jak wówczas się działo. Była roztrzęsiona i zdenerwowana. Czuła złość, strach i panikę. Więc skupiła się na tym na chwilę co wówczas czuła. Ściskana parówka zaczęła się rozgrzewać. Niestety obrała nieco...za mocną metodę. Bo nim zdołała zareagować parówka roztrzaskała się w jej dłoni. Od tak po prostu wybuchła. Van uniosła wzrok na ojca nieco zmieszana. Rozgrzała ją za mocno. Westchnęła pod nosem. Udało się, ale nie o taki efekt jej chodziło. Trudno. Wyciągnęła dłoń po jeszcze jedną parówkę.
- Mam nadzieję, że masz tato dużo parówek.
Uśmiechnęła się lekko i niewinnie musiała pomyśleć o czym mniej przerażającym. Hm...może ten czas, gdy witała drugi koniec pokoju, tylko przez to, że chciała być uprzejma i spędzić z kimś czas? Tak, musiała spróbować inaczej nic nie zdziała. Wzięła wdech i spojrzała na tatę.
- Spróbuję czegoś mniej...stresującego.
Obiecała.Nicholas Grenville - 2018-11-25, 13:28 Wykorzystanie emocji dotyczących złych wspomnień szybko u Vanessy zadziałało. Jak go posłuchała, tak zrobiła. Parówka nie wytrzymała ciepła w dłoni jego córki, że aż przegrzała się i eksplodowała. Nie da się ukryć że był pod wrażeniem. A dziewczynka o dziwo była spokojna.
- Mam.
Wyjął opakowanie z pięcioma pozostałymi parówkami i podał jej kolejną. Nie komentował na razie jej poczynań, zauważając że szybko się uczyła. Pojmowała zasady i sama też stwierdziła, że powinna mniej się stresować. Ale czy to podziała? Warto poczekać na efekt.Vanessa Grenville - 2018-11-25, 13:46 Powinna, jednak powinność z chceniem nie ma nic wspólnego. Van starała się skupić na tym co się dzieje, pierwsza parówka zrobiła wielkie bum, może z drugą pójdzie jej nieco...lżej? Spojrzała niepewnie na parówkę w jej dłoni i cicho westchnęła. Skupiła się jeszcze raz na wspomnieniach. W pierwszej chwili nic, jak poprzednio. Chwilę później wszystko się zmieniło. Dłoń Van zaczęła się nagrzewać, palce dziewczynki zacisnęły się nieco mocniej. Pamiętała ból jaki czuła gdy uderzyła o ścianę, pamięta jak bardzo się wówczas bała. A co parówka? Zrobiła to samo co poprzednia! Nagrzała się tak, że po prostu eksplodowała rozbryzgując się dookoła. Skrzywiła się pod nosem i pokręciła głową zrezygnowana.
- Szkoda, że to nie ręka tych złych ludzi...
Mruknęła pod nosem. O tak, wystarczyłoby by się zdenerwowała...ciekawe jak bardzo by mogła skrzywdzić takiego kogoś.
- Tato...
Spojrzała na niego sięgając po jeszcze jedną parówkę ale tym razem już sama. Wzięła wdech, spojrzała na ojca i przymknęła na chwilę powieki. Słyszała jak kiedyś inni ćwiczyli i jak padło słowo "próbuj, jak za mocno sprowadź łagodne wspomnienia". Spróbowała też i Van. Ściskając w dłoni parówkę wróciła do wspomnień o mamie. To było bolesne, ale i radosne zarazem. Chwila jej pojmania. W końcu czuła jak dłoń się nagrzewa a parówka zaczyna w jej dłoniach niebezpiecznie "pulsować", był to znak że powinna zmienić wspomnienia na miłe. Wówczas pojawił się tato, mama wspólne spacery, lody kolacje. Jak razem się bawili. Otworzyła powieki spoglądając na parówkę, która o dziwo wyglądała dość...dziwnie. Jakieś pęcherzyki i w ogóle. Był to dobry znak. Pisnęła radośnie i podskoczyła z radości.
- Udało się! Tato udało!
Pisnęła zadowolona jak nigdy przyglądając się parówce w swojej dłoni.Nicholas Grenville - 2018-11-26, 18:43 Kolejna parówka eksplodowała. A na słowa córki, Nicholas się jedynie uśmiechnął zadowolony. Ile by też dał, by jego córka tak pozbawiła rączek tych złych ludzi, jak to miewała ich nazywać. Członków organizacji rządowej polujących na mutanty. Na takich jak oni.
Podał jej kolejną parówkę, by mogła dalej ćwiczyć. Chodziło tu przede wszystkim, aby ją podgrzała i sprawiła, że będzie ciepła i możliwa do zjedzenia. Z tym zaznaczeniem, że byłaby wtedy zatruta. Idealna broń, na pozbycie się kogoś z takim psikusem. Dziewczynkę to wiele razy może uratować. Jak wiedźma, która zatruła jabłko chcąc pozbyć się Królewny Śnieżki... Ta bajka wydawała się być idealnie pasować do umiejętności jego córeczki.
Skinął głową, by kontynuowała. Dawał jej pozwolenie, nie przeszkadzając i nie wtrącając się jak powinna robić. Tyle rad od niego dostała, więc powinna sobie poradzić.
W końcu się udało. Nicholas bacznie obserwował córkę jak i parówkę. Nagrzewała się i została zatrzymana w pozycji nagrzanej z pęcherzykami. Jakby była przegrana, ale nie eksplodowała. Dziecko aż z tej radości wstało z podłogi w podskokach.
- Brawo. Udało Ci się sprawić, że nie eksplodowała.
Pochwalił swoje dziecko, pokazując by usiadła z powrotem.
- Celem tego jest sprawienie by była ciepła. Jakbyś chciała zrobić komuś hot-doga. Podarować parówkę w bułce. Tylko pamiętaj, twoja moc jest podobna do mojej i ma właściwości trujące. Pomyśl, co by się stało, gdybyś zatrutą parówką poczęstowała złego człowieka?
Tak samo można było zrobić z inną żywnością. Do tego przejdą w następnych etapach trenowania jej zdolności. Ale podstawy widać że łapała bardzo dobrze i szybko. Jak na swój wiek.
Mieli jeszcze trzy parówki. Więc mogli poćwiczyć dalej. O ile dziewczynka nie opadnie mu z sił. Jeżeli zauważy, że jest zmęczona, od razu przerwą.Vanessa Grenville - 2018-11-27, 13:24 Van nie poddawała się, radość była taka, że chciała jeszcze ćwiczyć, jeszcze próbować mimo że sama czuła się już nieco wyczerpana. ale musiała dać radę by w końcu mieć pewność, że chociaż trochę potrafi. Uśmiechnęła się lekko i skinęła głową. Sama świadomość, że mogłaby kogoś tak skrzywdzić nie podobała się jej, ale z drugiej strony bardzo tego chciała. Czy to było złe? Możliwe, w końcu była dzieckiem! Dzieci nie powinny tak nawet myśleć, ale nie ona...ona musiała być gotowa na wszystko. W końcu nigdy nie wiadomo co się może stać. Uśmiechając się lekko spojrzała na nową parówkę i wzięła ją w dłonie. Skupiła się na tyle by rozgrzać ale nie przegrzać by nie było żadnych pęcherzyków. Niestety zatrute jedzenie łatwo idzie odróżnić jeśli jest ewidentnie nie takie jak powinno wyglądać. W końcu kto zje parówkę z widocznym pęcherzykiem, który za nic nie przypomina przegrzania? Właśnie...Skupiona na parówce starała się wyobrazić sobie jak truje strażnika, który zabrał jej mamę. Jak pada dusząc się własnymi wnętrznościami. Uśmiech dziewczynki był dość...specyficzny. Ale kto by się tym przejął? Czuła jak parówka robi się ciepła. Niestety i tym razem nieco ją przegrzała, nie tak mocno jak poprzednią, ale było widać już kilka bąbelków i pęknięcie. Skrzywiła się nieco spoglądając na ojca. Wzięła wdech i ponownie złapała kolejną parówkę odkładając poprzednią pod nogi. Skupiła się i już po chwili miała idealną parówkę przed sobą, no prawie idealną przez środek przebiegała do połowy "rysa" mówiąca o delikatnym przegrzaniu.
- Może być?
Zapytała lekko już blada ze zmęczenia.Nicholas Grenville - 2018-11-27, 18:30 Obserwował dalsze poczynania swojej córki, jak radziła sobie z mocą. Nie poddawała się i akurat przy tym nie marudziła, że musi się uczyć. Że powinna umieć nad tym panować. A jaką satysfakcję jej dawały sukcesy. Nicholas zauważył jednak, że jak na dziecko też szybko się męczyła. Ostatniej parówki jej już nie dawał, kiedy nawet i tą kolejną poprawioną mu pokazała, z niewielkim pęknięciem. Przyłożył dłoń do niej, by wyczuć parę ciepła, ale dotykał.
- Tak. Dobrze się spisałaś.
Pochwalił ją zabierając rękę. Wyjął z kieszeni woreczek i podał córce.
- Wrzuć tutaj wszystkie na jakich ćwiczyłaś. Pójdę później wyrzucić. Na dzisiaj wystarczy. Widzę, że już zmęczona jesteś.
Stwierdził i nawet gdyby chciała jeszcze próbować, nie zgodzi się. Jej zdrowie też jest dla niego ważne. Najwyżej jutro do tego wrócą. A nie chciał też, by przekroczyła swoje dziecięce limity.Vanessa Grenville - 2018-11-30, 21:26 Prawda była taka, że gdyby chciała ćwiczyłaby dalej do utraty sił. Jednak czuła, że nie ma sił nie chciała dłużej ćwiczyć. Pragnęła się położyć i przespać. Uśmiechnęła się do taty i już po chwili włożyła jak kazał do woreczka.
- Wracamy tatusiu do pokoju źle się czuję.
Przyznała cichutko. Fakt, nieco przesadziła z mocą, ale chciała udowodnić, że sobie poradzi. Radziła do momentu, w którym naprawdę jej organizm powiedział "dość". Wszystko mogła robić, ale przekroczenie było za bardzo ryzykowne, słyszała, że niekiedy grozi śpiączką a niekiedy śmiercią mutanta. Nie chciała być taką osobą. Musiała zadbać przecież o tatusia. Podała mu woreczek i podniosła się z miejsca po czym podała dłoń tatusiowi i ruszyli do domu.
zt. 2x