To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pierwsze piętro - Pokój #3

Vincent Edams - 2018-12-11, 22:17

Zawsze Nicholasowi mógł towarzyszyć Jamie. Był mu to jedyny znany członek Rebelii, którego nie rozłożyło. Teraz jednak o tym nie myślał. Próbował skupić resztki swojej świadomości, ale ta wyciekała z niego, niczym woda ze stulonych dłoni. Chłopak nie odpowiedział, oddychając płytko.
Kiedy odjął dłonie od bladej twarzy. ściany jego pokoju zniknęły, znów był w swojej celi, a obok niego stał znienawidzony doktor Morte. Wpatrywał się w niego zimnym spojrzeniem , w ręku trzymał paralizator. Vincent najeżył się, cofając pod ramę łóżka, tak naprawdę wpatrując się w Nicholasa, który z jakiegoś powodu zamiast czmychnąć, stał obok.
-ODSUŃ SIĘ! - krzyknął - NIE DOTYKAJ MNIE!
Drzwi szafy, stojącej obok, nagle pękły z trzaskiem, jakby poddanej ogromnej sile nacisku. A potem Nicholas poczuł, jak coś chwyta go za szyję i przyciska do ściany.
- Nie dotykaj mnie...nie dotykaj...nie dotykaj... - powtarzał w amoku, dusząc mężczyznę...
A potem wszystko ustało. Edams zbladł jeszcze bardziej i opadł na pościel, znów tracąc przytomność. Zacisk palców na szyi Grenville'a zanikł i zapadła cisza.

Nicholas Grenville - 2018-12-11, 23:05

Zachowanie Vincenta było niecodzienne. To o czym wspominał, zaczynało się realizować a Nicholas był tego świadkiem. Chłopak wycofał się tak, jakby widział w nim wroga. Kogoś, kto go chciał skrzywdzić.
- Vincent, uspokój się
Powiedział łagodnie i spokojnie, choć poważnie. Nie palnie mu by się zamknął, kiedy psychika teraz platała mu nieprzyjemne figle. Nicholas nawet nie poruszył się o krok w jego stronę, ale podniósł jedynie rękę, by chcieć pokazać mu gest uspokojenia. To nie pomogło, kiedy nagle poczuł coś, co go złapało za szyję i pchnęło w ścianę. Syknął z bólu po zderzeniu plecami z tykiem. Rękoma złapał to coś, co go podduszało. Choć było niewidzialne. Próbował się od tego uwolnić, z trudem łapiąc powietrze, mając zmrużone oczy. Ta dziwna sytuacja trwała krótko. Osłabiło to na tyle porządnie Edamsa, że padł nieprzytomny. A Nicholas uwolniony z uścisku niewidzialnej dłoni, upadł na kolana, łapiąc się prawą ręką za szyję, lewą podpierając podłogi. Łapał powietrze dość szybko. Uścisk jeszcze bolał, ale przynajmniej nie został uduszony.

Jamie Duncan - 2018-12-12, 15:23

2 grudnia

Dzisiejszego dnia Jamie zaczął odczuwać dziwne dolegliwości, a mianowicie, jak tylko przekroczył próg Laguny, jego skóra momentalnie się zaczerwieniła. W pierwszej chwili myślał, że to przez zimno. Wiecie organizm się rozgrzewa.. Jednak po godzinie czy dwóch, zauważył te dziwne co prawda lekkie przebarwienia już nie tylko na twarzy, ale i na dłoniach. Dzisiaj chciał sprawdzić czy wszyscy żyją, to był jego ostatnio rytuał, widząc jak innym zaczyna się co nieco pogarszać. Był początek grudnia, światełka zaczynały wszędzie się palić, razem z tandetna choinka ufundowaną przez te chujowe psy. Jamie wcale nie czuł tych dziwnych świąt, z reszta nie obchodzi ich od dłuższego czasu, nie czuł potrzeby. Zdawał sobie sprawę, że w tym okresie ludzie są najbardziej odkryci, a to by z nich robiło idealny cel, gdyby.. No właśnie, gdyby prawie wszyscy w Rebelii nie chorowali.
Napił się soku na dole i chciał iść pochodzić po pokojach by zobaczyć, czy komuś czegoś nie brakuje. Jedni trzymali się lepiej, drudzy.. Praktycznie Jamie by na nich już krzyżyk postawił albo z czystej litości dobił.. Jednak gdzieś z tyłu głowy nie chciał ich stracić, nawet jeśli za większością nie przepadał.
Swoje kroki skierował na pierwsze piętro, gdzie chwile później usłyszał jakiś trzask. Zatrzymał się wpół kroku i po chwili otworzył drzwi od pokoju Vincenta. Wiedział, ze z dnia na dzień jest z nim coraz gorzej, dlatego jak otworzył drzwi i zobaczył znów siedzącego przy nim Nicholasa, który na dodatek wyglądał jakby oberwał z mutacji ich wspólnego kolegi, poczuł jak robi mu się bardziej gorąco. Może dlatego miał tak rozpalone policzki?
-Nicky żyjesz? - odparł, podchodząc do niego szybkim krokiem. -Co tutaj się stało? - odparł spoglądając w twarz starszego mężczyzny

Nicholas Grenville - 2018-12-12, 20:32

Nicholas w tej chwili znajdował się dalej od łóżka, przy samej ścianie, z której pewnie spadł jakiś obrazek. Uderzył w nią plecami, kiedy aktywowała się moc Vincenta, niespodziewanie go atakując.
Klęczał podpierając się jedną ręką, drugą masując szyję. Oddech mu się unormował. Wtedy zaś wszedł do pomieszczenia Jamie.
- Stracił panowanie nad mocą. Widział we mnie wroga.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Pod koniec ich rozmowy Vincent nagle ujrzał kogoś mu wrogiego, skoro krzyczał i bronił się.
Spojrzał w stronę łóżka i podniósł się na równe nogi.
- Mało brakowało a by mnie udusił.
Dodał, patrząc bardziej współczująco na młodego. Za chwilę przenosząc spojrzenie na Jamiego. Zmarszczył brwi, dostrzegając zmiany na jego twarzy.
- A z Tobą co jest? Ciebie też coś wzięło?
Zapytał.

Jamie Duncan - 2018-12-12, 21:24

Zdziwienie malowało się na twarzy Duncan’a, kiedy ten mu powiedział o tym, że pomylił go z kimś innym. Jeszcze tego mu brakowało, by młody pozabijał resztę załogi, to by był koszmar. Zagryzł swoją wargę jakby przez moment o czymś myślał.
-Może powinniśmy mu mutazynę zacząć wstrzykiwać? Może być niebezpieczny już nie tylko dla siebie jak widać. - odparł, podchodząc do starszego mężczyzny -Szkoda mi go, bo ewidentnie mocno go ten wirus dopadł - sam spojrzał w kierunku łóżka, gdzie leżał teraz niczym mały chłopiec Vincent.
No i padło pytanie czy go też coś wzięło. Tak naprawdę poza tymi plamami, to nie czuł się jakoś źle. Może coś zjadł co go uczuliło? A może to nowy żel pod prysznic?
-Prawdopodobnie uczulenie. -odparł spokojnie -Myślałem, że przemarzłem, ale jakoś nie chciało zniknąć od kiedy tutaj się pojawiłem. -odparł spoglądając badawczo na niego - A jak z tobą i Vanessą? Dzieci zdecydowanie gorzej przechodzą wszelkie choroby i to o nią i Vinca najbardziej się martwię. Ophelia też długo nie dochodzi do siebie…

Nicholas Grenville - 2018-12-12, 23:57

Nicholas spojrzał na Jamiego unosząc brew ku górze. Mutazyna? To raczej nie był dobry pomysł.
- Mutazyna ma inne działanie, nie tylko uciszając moc. Póki śpi, nie stanowi dla nikogo zagrożenia. Nie wiem, czy dobrym rozwiązaniem będzie utrzymać go w śpiączce i kontrolować zmiany w jego organizmie.
Miał nieco odmienne zdanie od Jamiego, nie uważając mutazyny za dobre rozwiązanie problemu.
Grenvillowi też było szkoda młodego. Nie zasłużył sobie na taką karę od losu. Podszedł bliżej, masując kark i prostując swoje ciało, mrużąc oczy na ból pleców. Nawet obejrzał się by sprawdzić, jak wygląda ściana i czy nie ma jakiegoś wgniecenia. Bowiem siła uderzenia była zdecydowanie duża. Że mu kości nie połamał!
Nie odpowiedział już w sprawie tego uczulenia, jako że padło pytanie o jego i małą Vanessę. Nawet nie chciał o tym mówić, kiedy przed oczami, nawet zamkniętymi, widzi wykończone chorobą ciało swojej córki.
- Jest źle... Zaczęła pluć krwią i wołać matkę. Zwraca pokarm, nadal nie chce jeść, pić... Często ma drgawki.
Odszedł w stronę fotela, na którym usiadł i schował zaraz twarz w dłoni, opierając o kolano. Druga ręka spoczywała luźno oparta na drugim kolanie.
- Boję się że stracę córkę... Mnie tak nie rozłożyło jak innych. Może dlatego, że moja moc toleruje virusy takiego stopnia? Nie wiem...
Pociągnął nosem. Bardzo bał się o córkę. Wyglądał na przejętego, jak tylko był temat o niej w takich okolicznościach, gdzie członkowie rebelii zarażeni zostali tym dziwnym wirusem. Dodatkowo Nicholas był zmęczony. Było to po nim widać bardzo. Mało przeleżał dni w łóżku, często przemieszczając się do córki, czy zaglądając do Vincenta. Wyciągnął chusteczkę, by się wysmarkać. Po uczynieniu tego, spojrzał na chusteczkę ze skrzywieniem.
- Cholera...
Była zakrwawiona. Przetarł ponownie i jak się okazało, leciała mu z nosa krew. Niespodziewanie.

Jamie Duncan - 2018-12-13, 23:35

Jamie wysłuchał go. On uważał, że mutazyna mogłaby chociaż pomóc okiełznać jego moc.. A co będzie jeśli zaczną mu się śnić koszmary czy nawet dzięki śpiączce jego niewidzialne ramiona zaczną ich dusić? Nie chciał na coś takiego pozwolić, martwił się o nich wszystkich na swój sposób. Mieli dostęp do mutazyny, dzięki papie, ale jeśli Nicky nie chciał młodemu to podawać.
-Zaczynam się po prostu obawiać o wszystkich, łącznie z młodym. Nie jest bezpieczny, wręcz powiedziałbym po tym co zastałem, że ryzyko zagrożenia z jego mutacją wzrasta z każdym dniem jego chorobie. - westchnął
Jamie miał wrażenie, że na jego barkach zaczynało coraz więcej leżeć, dalej miał na swoich ustach przez większość czasu maseczkę, ale jak widać nie była mu potrzebna. Jakby miał się zarazić to by to już zrobił wcześniej, biorąc pod uwagę ile tutaj było zarazków. Biorąc pod uwagę, że ją ściągał jak tylko był w barze czy kuchni by się napić…
-Musimy coś zaradzić na to.. Nie ma bata.. Brakuje nam jakiś naukowców co by mogli jakąś szczepionkę opracować. -westchnął -Czuje się bezsilny z tym, że nie potrafię wam w tym wszystkim pomóc. Mogę spróbować skontaktować się z pewną dziewczyną, co potrafi blokować moce, ale nie jestem pewien czy aby na pewno nam pomoże. - zagryzł swoją wargę - Przykro mi Nicky..
Duncan spuścił na chwile wzrok, a potem usłyszał soczysty smark. Spojrzał na kolegę, któremu nagle zaczęła lecieć krew z nosa. Czuł się w chuj bezradny i bezużyteczny, bo nie potrafił im wszystkim pomóc. Nie powinno go to obchodzić, a jednak była to jego nowa rodzina. Małą Vanessę naprawdę lubił, dawała tutaj trochę dziecięcego uroku, Nick był jak ojciec, kiedy nie było Papy.. A reszta była jak takie rodzeństwo, z którym ma się gorsze i lepsze chwile.
-Może przyniosę ci lód i położysz się też. Młody zasnął, nie musisz nad nim czuwać, połóż się z córcią. -odparł i się wyprostował - Jak coś będę zaglądać do niego..

Nicholas Grenville - 2018-12-14, 22:28

Prawdaę mówiąc, to Vincent już miał koszmary. Sam przyznał się Nicholasowi, wspominając o swoich wrogach. O tej jednej kobiecie, która zniszczyła jego dzieciństwo jak i nastoletnie lata. Według Nicholasa mutazyna nie tylko przyhamuje moc porządnie, ale obawiał się, że może również zaszkodzić jej późniejszemu rozwojowi.
- Póki jest sam w pokoju i cierpią tylko jego meble, nie ma powodu do obaw. Módl się lepiej bym ja nie stracił nad swoją kontroli. Wtedy będziesz miał powody do zmartwień.
Niektóre zatrucia ciężko wyleczyć, a połamane kości idzie jeszcze w miarę nastawić. Jakby w sumie nie patrzeć, to w rebelii mieli zdecydowanie dużo mutantów z niebezpiecznymi mocami.
Siedząc na kanapie, spojrzał też na Vincenta, przypominając sobie swoją Vanessę. I teraz do niego dotarło. Będzie musiał przygotować koc w razie czego, gdyby u jego córki pojawił się problem z kontrolowaniem mocy. A oboje chorowali na tym samym poziomie. Prawie.
- Ja pomóc mogę jedynie będąc tutaj. Resztę musiałbyś sam załatwić.
Odpowiedział po wysłuchaniu Jamiego. Ale też przytaknął mu skinieniem głowy, że przydaliby się im jacyś naukowcy. Bądź chociażby sami medycy.
- Nie masz za co przepraszać. Ciesz się, że Ciebie nie złapało.
Pocieszył go. Wiedząc, że to pewnie i tak nic nie da.
I wtedy się choroba uwzięła na niego i sprawiła, że krew mu z nosa zaczęła lecieć. Przeklął i przyłożył z powrotem, przytrzymując otwory nosa chusteczką. Był naprawdę zmęczony i rada Jamiego jak i zapewnienie, że będzie zaglądał do Vincenta, będzie dla niego spokojniejsza.
- Dobrze... Dzięki.
Podziękował, co nawet nie myślał, że w takiej sytuacji to zrobi. Wstał więc i udał się do wyjścia, zostawiając Jamiego z Vincentem samych.


[z/t]

Jamie Duncan - 2018-12-16, 00:51

Nicholas miał rację. Niektórzy mieli jeszcze bardziej destrukcyjne moce, które w mgnieniu oka by mogły pozabijać wszystkich. On na szczęście uważał własną moc za mniej destrukcyjną, ale czy by czasem nie wywołał tornada w środku budynku… Nie wolał o tym nie myśleć. Najważniejsze, że miał tutaj jakąś osobę, z którą mógł jeszcze pogadać czy też była na tyle żywa, że jeszcze coś kontaktowała. Tak Jamie mógł ich zostawić samych sobie. Już chciał ryzykować umawiając się z tą kobietą..
-Dam rade sam załatwić. -odparł
Niestety Jamiego trochę mniej perspektywa bycia jedynym zdrowym cieszyła. Z jednej strony był wdzięczny, że nie wypluwał tej dziwnej mazi, z drugiej czuł wielką odpowiedzialność, która spoczywała na jego barkach, a to jednak nie było coś co chciał czuć.
Usłyszawszy podziękowanie skinął tylko głową. Podszedł na dość bezpieczną odległość do Vincenta, widział jak ten jeszcze śpi. Zajrzy do niego później. Póki co musiał przynieść lód Nicolasowi i zajrzeć jeszcze do innych.

z/t

Vincent Edams - 2018-12-31, 13:14

-> przy kominku

Sen nie przychodził, chłopak rzucał się z boku na bok, nie mogąc znaleźć wygodnej pozycji. Minuty mijały tak wolno, jakby to były co najmniej godziny. W końcu usiadł na łóżku, rozglądając się po pokoju. Żaden mebel nie ocalał przed jego niszczycielską mutacją. Będzie musiał spróbować to naprawić, gdy już dojdzie do siebie.
Zapalił światło i sęgnął po książkę, leżącą przy łóżku. Wciąż uczył się podstaw. Czasami nie rozumiał pewnych słów, co wydłużało czas nauki, bo musiał sam dochodzić, co owo słowo znaczy. Głośne czytanie też mu szło bardzo opornie. W końcu w wieku trzynastu lat, przymusowo przerwał edukację.

Nicholas Grenville - 2018-12-31, 17:18

Po dłuższym zastanowieniu, Nicholas wrócił do swojego pokoju by zajrzeć do córki. Na całe szczęście mała spała. Nie wyglądało na to by miała koszmary. Leki jakie jej podał za instrukcją siostry, coś pomagały. Chociażby na tyle by mogła spokojnie przespać noc. A dzięki temu, on też mógł trochę odpocząć. Spokoju mu jednak nie dawało zachowanie Vincenta. Wyszedł by zajrzeć do jego pokoju i sprawdzić, czy śpi czy nie.
Otworzył ostrożnie drzwi i wszedł do środka, zauważając światło i chłopaka czytającego książkę. Zwrócił uwagę na tytuł podręcznika, z którego się uczył?
Zamknął drzwi za sobą i zbliżył do niego.
- Nie możesz zasnąć?
Zapytał spokojnie.
- Co czytasz?

Vincent Edams - 2019-01-01, 18:07

Jak się miał przekonać Nicholas, chłopak czytał podręcznik do geografii, dla uczniów szkoły podstawowej. Choć ten stopień edukacji, chłopak miał za sobą, to jednak przez to siedem lat w AlterGen, wiedzę tą utracił. Nie mógł się uczyć rzeczy, które go ominęły, gdy robił za królika doświadczalnego, bez podstawowej wiedzy, którą zdążył zapomnieć.
Vincent bez słowa pokazał okładkę, najwyraźniej nieskory do rozmowy, ani zwierzeń.. właśnie studiował mapę Stanów Zjednoczonych i już był pewien, że na bank wszystkich nie zapamięta. A skoro on tego nie spamięta, to jak dzieci w wieku Vanessy G mają to zrobić? Toć to zwykła niesprawiedliwośc była

Nicholas Grenville - 2019-01-01, 20:35

Dostrzegając okładkę podręcznika, zmarszczył lekko brwi podchodząc bliżej. Usiadł na brzegu łóżka i zabrał chłopakowi, kładąc palec na miejscu stron, które były przeglądane przez Vincenta. Następnie odwrócił podręcznik do siebie, by spojrzeć czego dokładniej się młody uczył.
- Mapa Stanów?
Spojrzał na niego zdziwiony.
- Przeglądasz tylko?
Oddał mu książkę.
- Jeżeli chcesz się pouczyć możesz z moją córką. Podszkolę trochę i Ciebie.
Zaproponował. Domyślając się, że młody jako nastolatek, kiedy został zabrany na badania, nie miał szans na lepszą przyszłość i także nie ukończył szkoły. Mutanci mieli to przekleństwo, nie mogąc ukończyć szkół, będąc zmuszanym do samodzielnej edukacji lub z pomocą innych. Szczęśliwi Ci, którym udało się posiąść wysokie tytuły, nie dając się wykryć co potrafią.

Vincent Edams - 2019-01-01, 22:04

Nicholas poczuł nieznaczny opór, gdy próbował zabrać podręcznik , ostatecznie jednak Vincent ustąpił. Grenville, wbrew pozorom, miał u niego pewien rodzaj taryfy ulgowej, stąd mógł sobie na takie rzeczy pozwalać, rzecz jasna w ograniczonym stopniu.
Kiwnął głową na znak, że studiuje mapę administracyjną ich kraju.
- Nie. Uczę się. - powiedział cicho, patrząc jak ten studiuje podręcznik. - W Alter Gen nie miałem żadnych książek...ani nauki.
Wyjątkiem były te ulotne chwile, gdy Delilah mu przemycała magazyny. To wspomnienie wywołało u niego jednocześnie złość i gorycz porażki.
Wadą charakteru Edamsa, było to, że przez doświadczenia z laboratorium był bardzo niezależny i ...nieufny. Nawet jeżeli miał do czynienia z przymierzencem
- Poradzę sobie - odpowiedział, choć perspektywa nauki z kimś dorosłym, byłaby znacznie łatwiejsza...

Nicholas Grenville - 2019-01-01, 22:17

Gernville natknął się na opór, ale spojrzał na młodego żeby odpuścił, bo przecież on mu tej książki nie zabierze. Zobaczył tylko co on przegląda i jakiego tematu się uczył, skoro tak twierdził i oddał mu podręcznik.
- Nie dziwne. Nie chcieli byś był od nich mądrzejszy.
Krótko podsumował i może trafnie. Każdy kto zamknięty jest w jakiejś klatce, jest mocno ograniczony i na nic ani na nikogo liczyć nie może.
- Z własnego doświadczenia Ci powiem, że nie do końca sobie poradzisz. Druga osoba zawsze przyda się, by pomogła coś wyjaśnić.
Wyjaśnił, nawiązując w sumie do siebie, jako że też mimo prób samodzielnego uczenia się, to jednak o porady i pomoc sięgał. Korzystał z tego, kiedy przebywał w organizacji terrorystycznej i złodziejskiej. Wykonując brudną robotę z wykorzystaniem swojej mocy. W zamian miał schronienie i to czego potrzebował by się rozwijać.
- Ale to już jak chcesz. Nie wiem w jakim celu gapisz się na mapę stanów, ale nie zapamiętasz z niej niczego. Odpuść to sobie. Przyda Ci się dopiero, jak będziesz chciał gdzieś wyjechać. Jedynie zapamiętuj stolice krajów. To jest ważne.
Dodał. A raczej doradził. Bowiem i tak dokładniej nie miał pojęcia, czego konkretnie się z tej mapy chłopak uczył. Ale jeżeli była otwarta na politycznej i z dzielnicami stanów, to łatwo w sumie się domyślić.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group